Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    6 836
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    157

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Charismafilos Czy chodzi Ci o drugi acrostych - „CISZA ZABIJA” - w kolumnie wciętej? Kończy się o jeden wers wcześniej niż tekst główny. Ostatnie zdanie „Eskalacja na granicy nieporozumienia” nie doczekało się riposty. Ta nagła cisza po stronie „krzykacza” to moment, w którym tytułowa cisza faktycznie zaczyna „zabijać” relację. A może tak: Każde ciepłe słowo to ukojenie. Cieszę się, że o tym wspominasz. Owoce i warzywa to zdrowie. I właśnie dlatego je kupiłem. Chcę z tobą tutaj leżeć dziś. Extra, też miałem na to ochotę. Hamak bym sobie pożyczyła. Razem tam zaśniemy pod niebem. Ale przecież to tylko na chwilę? Przecież nigdzie się nie wybieram. Mycie to tak nudna konieczność. Lepiej nam idzie to we dwoje. Całe moje ciało należy do ciebie. I ja oddaję ci się w całości. I przypadkiem stłukło się, ot co. Ważniejsze jest to, że ty jesteś cała. Ewentualnie mogę zawołać fachowca. Opanujemy to spokojnie, bez stresu. Było tutaj tyle nieporządku. Ślicznie tu teraz wygląda, dziękuję. Innego ciebie nie chcę. Całym sercem wybieram właśnie nas. Eskalacja na granicy nieporozumienia. I niech tak zostanie na zawsze.
  2. @Christine Bardzo dziękuję! Mam nadzieję, że to jest zauważalne. :) Pozdrawiam. :)
  3. @Starzec To może na mniejszym ogniu? Bo jak marzec się wygotuje, to kwiecień nam się przypali. :)
  4. @Sylwester_Lasota Piękny wiersz o przemijalności i nadziei. Szczególnie porusza kontrast między bałwanem - symbolem tego, co martwe, przeminęło - a szpakiem, wędrowcem, który niesie obietnicę wiosny. Podoba mi się ta mądrość - "do marzeń jednak trzeba być żywym" - tylko to, co żywe, może marzyć i się zmieniać. Bałwan może tylko topnieć. Ciekawe, że narrator sam marzył o lecie, ale dopiero szpak go przekonał - czasem potrzebujemy świadectwa kogoś, kto rzeczywiście wędrował, widział, przeżył. Kogoś żywego. Motywy zimowe (garść opału, sanie, szara maź) tworzą piękny, melancholijny nastrój przełomu. I ten "siwy szpak" w rannej mgle - bardzo plastyczny obraz.
  5. @Łukasz Jurczyk Ziemia, która płonie z rąk obrońców, przestaje być ojczyzną. Staje się tylko pogorzeliskiem.
  6. @Le-sław To chyba jeden z najmocniejszych dialogów z czasem, jakie czytałam. "Niesiesz w jednym koszyku narodziny i śmierć"- cała prawda o nim w jednym wersie. Świetne!
  7. @Łukasz Jurczyk Patrzyliśmy za siebie, to prawda. Dym z naszych pól gryzł w oczy mocniej, niż kurz spod waszych sandałów.
  8. @hollow man I pewnie wtedy każdy dzień był równie ważny - albo równie nieważny. Bez piątków do wytrzymania i bez niedziel do zmarnowania. To dziwne uczucie - wyobrazić sobie czas bez etykietek. Ziemia po prostu była. My musieliśmy wszystko poukładać, nazwać, opanować. I w sumie nie wiem, czy na tym zyskaliśmy. :)
  9. @Łukasz Jurczyk Masz rację Macedończyku, Wasza stal z łatwością przebije ciała, z których już wczoraj uciekła dusza.
  10. @Lenore Grey To taki manifest kogoś, kto świadomie wybiera rolę outsidera, akceptującego ruch bez celu. „Pieczone jabłko” w „żylastej ręce” to świetne zestawienie czegoś miękkiego, niemal dziecięcego, z oznaką starości, ciężkiej pracy lub napięcia. To obraz niemal surrealistyczny. „Bom błazen!” - to okrzyk wolności. Błaznowi wolno więcej, bo nikt nie traktuje go poważnie - a to najbezpieczniejsza pozycja, by wykrzyczeć światu prawdę w twarz. Może być manifestem egzystencjalnym - świat jest teatrem absurdu, więc będę w nim najbardziej absurdalnym aktorem. Lub gorzkim sarkazmem - śmieję się, bo nic innego mi nie zostało. Wieloznaczna miniatura i świetna!
  11. @Myszolak Przejmujący kontrast między zbiorowym odrodzeniem a indywidualnym unicestwieniem. Pierwsza część wiersza to hymn do wiosny życia - wszystko się budzi, rośnie, uzdrawia. "Plastyczne mózgi, spragnione nauki" - piękny obraz młodości intelektualnej, akademickiej wiosny. A potem ten brutalny zwrot - "A ja , gdzie?" I odpowiedź miażdżąca: leżę martwy pod spróchniałym krzewem, pod uniwersytetem - tam, gdzie inni się uczą, rozwijają, żyją. Najsmutniejsze jest zakończenie- "Nikogo nie zatrzymuje brzydki krzew". Życie toczy się dalej, nikt nie zauważa tragedii pod stopami. Drzwi "tańczą", otwierają "nowe możliwości" - ale nie dla narratora. To wiersz o wykluczeniu, depresji, lub może dosłownej śmierci - trudno jednoznacznie orzec. Ale ta metafora zwłok pod uniwersytetem, podczas gdy inni studiują i rosną, jest porażająca. Bardzo smutny wiersz o tym, jak łatwo zostać pozostawionym.
  12. @leszek piotr laskowski Świetna bajka! Sufit kontra podłoga - obrzucają się obelgami ("cymbale", "durne pacany"), aż ściany ich uciszają. Świetna metafora, że nawet w konflikcie jesteśmy skazani na siebie. Morał mądry, język żywy i pełen humoru. Bardzo mi się podoba. :)
  13. @Stukacz Ciekawa jest ta ambiwalencja - wiersz ostrzega przed miłością, ale jednocześnie pokazuje, jak jałowe jest życie bez niej. "Za życia nie żyć" - to najsilniejszy wers dla mnie. "Serca gorące to serca cierpiące" - prawda. Ale czy serca zimne w ogóle żyją? Wolę strumyk niż złoto u stóp. :)
  14. @Waldemar_Talar_Talar To jest ta prawdziwa miłość - w powtarzalności, która nigdy nie jest nudna. "Niby tak samo a jednak zawsze inaczej" - idealne określenie tego, jak wygląda szczęście na co dzień. :)
  15. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję za "Bieg", dobiegł do mnie - ciekawa jestem, jak opisałeś aferę farmaceutyczną. :) Jak dobiegnę do mety - dam Ci znać. :)))
  16. @vioara stelelor To niezwykle zmysłowy i pełen życia wiersz. Uderza w nim całkowite wtopienie się w naturę - nie obserwowanie z dystansu, ale fizyczne, niemal erotyczne zjednoczenie z łąką. Piękne są te synestezyjne obrazy- "świat parzy, pachnie, rozlewa się w tętnicach burzliwością kolorów" - oddycha się wraz z łąką, czuje każdą łodygę, każdy dotyk. To nie kontemplacja, to doświadczenie totalne. Zauważam progresję- od "wtuliłem się" przez "szeroko otwieram ramiona" , aż po "jestem" - jakby narrator dopiero w tym zjednoczeniu z naturą naprawdę zaistniał. Świetne metafory - "krwawnikowe batysty, tymiankowe gazy" - łąka jak kochanka w sukni, "rosa niepamięci" - zapomnienie o tym, co poza łąką. A to urwane zakończenie "jestem - - -" jest świetne. Kropki zamiast słów - bo słowa już nie są potrzebne. Pełnia istnienia. Wiersz o sile życia, przyjęciu, przynależności. Bardzo piękny i wzruszający.
  17. @andrew Przynajmniej szelest liści pod stopami jest prawdziwy. Czasem tylko to zostaje - chwila obecna, gdy przeszłość nie chce powstać, a przyszłość nie ma pokrycia.
  18. @A.Between Piękny i przejmujący jest Twój wiersz. Pozdrawiam. Nie bój się ściany - ona trzyma jej cień, byś mógł swobodnie odejść w stronę słońca. Zimowy monsun wreszcie stracił impet, nie musi szarpać nadziei bez końca. Słodko-kwaśne słowa niech wiatr rozwieje, prawdę zmęczoną zostawcie za drzwiami. Skoro nie siądziecie przy wspólnych stołach, nie bądźcie chociaż dla siebie wrogami. Pragnienia w pościeli niech zasną spokojnie, partytury senne niech płyną w milczenie. Idź przez ten most, niech Cię lęk nie goni, gdy ona wybiera własne wytchnienie. Nie bój się jutra, choć ona tu będzie, zostawanie też bywa rodzajem odwagi. Obudź się lekko w łagodniejszym świecie, idź przez ten most - wolny od trwogi.
  19. @Wiechu J. K. Czuję w tym taką delikatną determinację. "Znów" - jakby codzienne decydowanie się na nadzieję. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia Tobie i członkom Twojej rodziny.
  20. @Charismafilos Ten wiersz to ciekawe studium „prozy życia” zderzonej z romantycznym idealizmem. Jest jak zapis kłótni, w której jedna osoba mówi językiem serca i potrzeb, a druga - językiem pretensji i codziennych frustracji. Akrostych to najważniejszy element konstrukcyjny, który całkowicie zmienia odbiór tekstu. Niesamowite, jak forma wiersza walczy z jego treścią. W warstwie słów mamy chaos i nieporozumienie, ale w strukturze (akrostychu) ukryty jest solidny fundament - "Kocham Ciebie". Czy to metafora związku, który przetrwa nawet najgorsze kłótnie?
  21. @Nata_Kruk To jeden z najpiękniejszych manifestów małej wolności, jakie czytałam. Świetnie, że zaczyna się od pytania o Nią - "jaka Ona jest" - jakby obserwacja z dystansu, ale szybko staje się wyznaniem- "inaczej ze mną". I to "inaczej" to cała rewolucja. Ta "maleńka tycia nie_zależność" - te podkreślniki są genialne. Nie "niepodległa" i nie "niezależność" jako wielkie słowa-sztandary, ale rozbite, podkreślone, jakby trzeba było je na nowo zdefiniować, przywłaszczyć sobie. Bo to nie o wielką wolność chodzi, prawda? To o prawo do wyjścia, "gdy kaprys poniesie", do wdychania "chłodów świtów" bez tłumaczenia się. I potem dom - nie jako klatka, ale przestrzeń wolności- "pogłaszcze muzyka, zagada wersami kuchnia". Najważniejsze jest to, czego NIE ma- "nikt mi nie zamarudzi". Ta nieobecność komentarzy, ocen, pouczeń - to właśnie jest istota tej wolności. Nie robić nic albo robić co powinnam - ale na własnych warunkach. "Bo to moja maleńka - tycia nie_zależność" - to zdrobnienie w kontraście z mocą przesłania. Jakby mówiła: wiem, że w skali świata to niewiele, ale to moje i będę tego bronić. Bo wolność nie musi być wielka, żeby była bezcenna. I nie musi się kojarzyć z samotnością. Pozdrawiam. Piękny wiersz!
  22. @Le-sław Bardzo dziękuję! Również pozdrawiam. :)
  23. @Migrena Ten wiersz to coś znacznie więcej niż erotyk - to ontologiczna podróż, w której bliskość drugiego człowieka staje się katalizatorem do powstania nowego wszechświata. Zderzenie cielesności z terminologią religijną nadaje namiętności wymiar sakralny. To nie jest tylko akt fizyczny, to modlitwa płomieniem, w której „ja” i „ty” przestają istnieć jako osobne byty. Niesamowita jest ta metafora pieca hutniczego. Nie znam się na wytopie, ale obraz „rudy” zmieniającej się w „stop” genialnie oddaje proces zatracenia indywidualności. To miłość nieodwracalna jak proces metalurgiczny. Moment, w którym czas się rozsypuje, a światło staje się „raną jasności”, to opis stanu, w którym ludzka percepcja dobija do ściany i jedynym, co zostaje, jest czysta, biała obecność. Wiersz jest bardzo gęsty - każda strofa to kolejny stopień wtajemniczenia w relację, która nie szuka porozumienia, ale całkowitego scalenia. To tekst o tym, że prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem zawsze wiąże się z jakąś formą destrukcji starego świata, by na jego zgliszczach mogła zapłonąć „naga litera” istnienia. Odważne, bogate w metafory, świetne! Pozdrawiam. :)
  24. @lavlla nisu Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
  25. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! Dziękuję za piękne życzenia, lepszych w tej materii jeszcze nie otrzymałam i cieszę się, a co ...;) Serdecznie pozdrawiam. :)))
×
×
  • Dodaj nową pozycję...