Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    8 395
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    185

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Manek To prawda, że nasza perspektywa jest zawsze perspektywą zwycięzców. Ciekawe, że wspominasz o fundamentach obecnej kultury - to prowadzi do pytania, czy możliwy jest jakiś postęp moralny, skoro ciągle budujemy na podobnych mechanizmach. Może różnica jest w tym, że teraz przynajmniej mamy świadomość tego procesu? Ale co z tą wiedzą zrobić? – czy to nas paraliżuje, czy mobilizuje do budowania czegoś innego?
  2. @Proszalny Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten komentarz - sam jest poetycki. "Zbiór wróżb Tao" - to określenie zostanie ze mną na długo. I te poranki, kiedy wisi się między... to najcenniejszy czas dnia, prawda? Kiedy wszystko jeszcze może być. Serdecznie pozdrawiam. :) @lavlla nisu Bardzo dziękuję! Tak, o tej nadziei na początku - kiedy dzień jeszcze nie wie, czym będzie, a my też jeszcze nie wiemy, kim będziemy tego dnia. O tej czystej karcie świtu. Sedecznie pozdrawiam. :) @Achilles_Rasti Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  3. @wiedźma To "Żyłem by ich pamiętać"- jedno z piękniejszych uzasadnień życia po stracie. Daje cel- być żywą pamięcią tych, których kochaliśmy. Płomień znicza jako metafora pamięci, która daje siłę, a nie tylko boli. Wiersz, który pociesza nie przez zaprzeczanie śmierci, ale przez nadanie jej miejsca w porządku miłości. Bardzo mi się podoba. ps. Dlaczego jest w Warsztacie? Trudno go znaleźć. :)
  4. @Proszalny Wcale nie piszesz "na siłę" - to, że wiersze wyrosły z opowiadania, nie czyni ich mniej prawdziwymi. Często poezja potrzebuje czasu, by się wykrystalizować, a proza może być jej źródłem. To, że świadomie pracujesz nad formą, eksperymentujesz, szukasz - to właśnie jest droga poety. Uczenie się pisania wierszy to uczenie się słuchania siebie w różnych tonacjach. Też nie jestem żadną poetką, często się inspiruję czytanymi książkami, obserwacjami z życia , no i oczywiście ze swojego doświadczenia.
  5. @leszek piotr laskowski To przepis przebrany za fraszką - albo fraszka przebrana za przepis. I działa na obu poziomach jednocześnie. "Cebula z suchości obdarta", "oliwą omaszczone", "hojnie doprawione" - te słowa mają w sobie troskę. Autor naprawdę przygotowuje jedzenie, a nie tylko rymuje. Koniec jest prosty i satysfakcjonujący jak dobry obiad- "do ryby z pyzami surówkę podano". Nie ma morału, nie ma przenośni. Jest surówka. Wiersz o kapuście kiszonej jest dokładny i smaczny. I ta "ryba z pyzami" - czyż to nie poezja sama w sobie?
  6. @Wiechu J. K. Yellowstone jako miejsce apokalipsy - to wybór przemyślany. Superwulkan drzemie tam naprawdę, naukowo, mierzalnie - a Ty piszesz proroctwo. Wiersz raz jest konkretny (magma, gazy, lawa) i a z drugiej strony archetypiczny (potop, bogowie, grzech). Ciekawe, że mówisz o "rozgniewanych bogach" (liczba mnoga!), jakbyś sięgał do starszej, przedchrześcijańskiej wyobraźni kary. Ale rozwiązanie jest już czysto chrześcijańskie- "boży płaszcz zbawienia dla skruchy". Ostrzeżenie, że zeszliśmy z drogi. Jest w nim też coś starszego - ten lęk przed gniewem ziemi, przed tym, że świat może nas po prostu... wyrzucić. I że jedyne, co nam zostaje, to wiara, że może jednak zasłużymy na ocalenie. Osoba mi bliska była na Hawajach z grupą kolegów z UW, ostatniego dnia, przed wylotem do Europy - zwiedzali Park Narodowy Wulkany Hawajskie , byli pod wulkanem Kīlauea. Przewodnik, Polinezyjczyk opowiedział im o klątwie bogini Pele - nie wolno zabierać fragmentów skał lawowych, bo skały należą do bogini. Kto weźmie - ściągnie na siebie nieszczęście. Wszyscy studenci wzięli po małych kawałkach - na pamiątkę. Tego dnia nie wylecieli, bo samochód przewodnika się zepsuł i spóźnili się na samolot. Wylecieli następnego dnia - drogo ich to kosztowało. :)
  7. @Proszalny To przyjemne miejsce, tak jak na każdym portalu - piszą tu różni ludzie, ale większość jest bardzo sympatyczna i empatyczna. Też nie jestem tu długo. Pozdrawiam. :)
  8. @iwonaroma To może być ciekawy eksperyment. Trzymam kciuki za stabilne łącze w kluczowym momencie! :)
  9. @Starzec My też jesteśmy jak zdarte płyty - powtarzamy te same refreny, te same żale, aż się wytrą do cna.
  10. @Leszczym To, co napisałam, to jest odwrotność do Twojego tekstu. To gra z matematyką - zero samo w sobie jest "pełne" i "kompletne" - okrągłe jako kształt, doskonałe w swojej "pustce" (wartości zero). Zero nie potrzebuje żadnych cyfr, żeby być sobą - jest już doskonałe takie, jakie jest. To metafora też presji społecznej - dołóż do siebie jedynkę, będziesz więcej wart (10, 100, bilion). Zero nie ma wartości liczbowej, ale ma idealny kształt. Nie potrzebuje "ulepszania".
  11. @Manek Cezar na cokole, w wieńcu laurowym - symbol triumfu, władzy, nieśmiertelności. A naprzeciw niego - człowiek z wagą, który przelicza. I bilans nie wychodzi na plus. To wiersz o demontażu kultu. Najsilniejsza jest strofa o prochach - "podłożem wszelkich monumentów". Każdy pomnik stoi na ciałach. Pamięć jako bluszcz, który "drąży żółcią", "zazębia się na głazie". Wije się u podstaw pomnika nie po to, by go ozdobić, ale by go stopniowo rozsadzić. Pomniki kłamią. Laurowe wieńce kłamią. A prawda jest pod spodem - w prochach, w ciszy, w bluszczu, który powoli obraca kamień w pył. Bardzo ciekawy tekst.
  12. @Jacek_Suchowicz "Milion nitek" - to jest właśnie ta miłość, która trzyma. Nie jedna wielka deklaracja, tylko milion małych gestów. Piękne.
  13. @Myszolak Niesamowite, jak pokazujesz paradoks autentyczności - jesteśmy najbardziej prawdziwi w danej chwili, ale ta prawda rozpływa się z każdą godziną. Pytanie "gdzie zmarłam" jest genialne - bo rzeczywiście, która wersja nas umiera i kiedy? Dwadzieścia cztery złudzenia na dobę. Świetny!
  14. @vioara stelelor Ten wiersz jest jak zaklęcie wymawiane o brzasku - intymne, ale jednocześnie rozpięte na cały świat. Wszystko tu dzieje się w tym jednym, niepowtarzalnym momencie "zanim". Piękna jest ta równowaga między kruchością a namiętnością. I ta obietnica czytania łąki na nowo, wyśpiewywania wzruszeń - jakby miłość była sposobem na odnowienie języka, na zobaczenie świata pierwszy raz. Najbardziej porusza mnie koniec -to pragnienie, które jest ledwo szeptem - lawenda wpleciona we włosy, "nieśmiała pieszczota". Tylko zapach, dotyk, obecność. To wiersz, który mówi - chcę cię tu i teraz, w tym jednym poranku, zanim wszystko się zmieni. I właśnie dlatego, że wszystko się zmieni.
  15. @Proszalny Ten wiersz dzieje się na granicy - między niebem a ziemią, dniem a nocą, życiem a czymś, co jeszcze nie ma nazwy. Latarnia morska to doskonałe miejsce na taką opowieść - z definicji samotne. "Podniebny żeglarz zgubił kurs" - to może ptak, może anioł, może jakaś projekcja mówiącego. Ktoś, kto próbował latać i runął. I teraz leży, unieruchomiony, skazany na zapomnienie własnej natury. To okrutna przepowiednia - będzie śnił o locie, aż przestanie pamiętać, że kiedyś umiał. Ale prawdziwy niepokój zaczyna się w środku. "Wracam do środka latarni" - jakby mówiący był strażnikiem tego miejsca, świadkiem upadków. I nagle- kuchenna płyta, dogasające światło, dobro i zło wymieszane , gotowy nóż. Co to za nóż? Do chleba? Do gardła? Do uwolnienia ptaka z cierpienia? Wiersz nie odpowiada. Pozostawia nas w tej kuchni, z tym nożem w ręku, w miejscu gdzie granica między ratowaniem a zabijaniem staje się nieczytelna. To wiersz o współczuciu, które może wyglądać jak okrucieństwo. O tym, że czasem dobro i zło rzeczywiście są "zmieszane razem" i nie ma czystego wyjścia. To mój odbiór - zakładam, że nie znam podpowiedzi Autora. Wiersz jest wieloznaczny i czytelnik może go różnie zrozumieć. Ale to nie wada, osobiście lubię wieloznaczność w utworach, bo wówczas odbiorcy uczestniczą w procesie tworzenia. :) To moje subiektywne zdanie.
  16. @A.Between Dotknąłeś tej ciszy, która zapada, gdy nagle przestajemy wierzyć w nieskończoność własnego życia. Metafora szpitala jako zimowego pociągu jest niezwykle trafna- ludzie rzuceni przypadkiem w jedno miejsce, zjednoczeni przez wspólny los, chwilowo bliscy, bo wiedzą, że nie ma czasu na udawanie. I ta "mała stacja bez nazwy" - jakże to delikatne i okrutne zarazem. Śmierć nie jako wielkie wydarzenie, ale jako ciche zniknięcie, niemal dyskretne, gdy wreszcie widzimy życie takim, jakie jest - kruchym, ulotnym, ciepłym. I to ostatnie zdanie - "chwila ciepła w dłoniach" - brzmi jak coś, co można jednocześnie stracić i zachować na zawsze. Piękny wiersz!
  17. @andrew Kontrast jest wymowny - wirtualny świat obiecuje wszystko - Mont Everest, miłość, odwagę - "na wyciągnięcie ręki". Ale to "wszystko" okazuje się niczym. Albo prawie niczym. Struktura wiersza jest przemyślana - pierwsza część to lista możliwości, druga to lista niemożliwości, trzecia - lista tego, co zostaje. To wiersz, który stawia na to, co namacalne. Ale chyba nie umawialiśmy się co do dzisiejszego tematu? :) Pozdrawiam.
  18. @Poet Ka Twój wiersz buduje niezwykle silny ładunek emocjonalny. Jego siła tkwi w potężnym kontraście między sielankowym, zatrzymanym w czasie obrazem a brutalną świadomością historyczną. Wiersz ma charakter ekfrazy - w tym przypadku starej fotografii z 1897 roku. Malujesz idylliczny obraz uśmiechniętych, beztroskich ludzi odpoczywających w warszawskim Ogrodzie Saskim. Ożywiasz ludzi na fotografii, barwy są zgadywane, jest dźwięk. Powtarzanie frazy „Na starej fotografii” nadają wierszowi spokojny, miarowy rytm ale też przypominają o granicach tego świata, że to tylko iluzja, kawałek papieru utrwalający ułamek sekundy z przeszłości, która już nie istnieje. Ostatni wers - „Do czasu najbliższej pożogi” - to trzęsienie ziemi dla całego utworu. Wiersz staje się nagle współczesnym memento mori - przypomnieniem, że pokój, radość i piękno są bardzo kruche i mogą zostać w każdej chwili zniszczone przez tryby historii. Czy nasza "Belle Époque" też tak się skończy? Piękny wiersz.
  19. Robimy z uczuć relacje na żywo, bez filtra. Żyjemy na granicy - bliscy załamania. Kiedyś jedno spojrzenie było iskrą. Ktoś dla kogoś ryzykował wszystko. Dziś mieszkamy w samym świetle - bez zasłon i bez cienia. Tłum przewija nas palcem. Nie szuka ognia. Sprawdza tylko, czy to nie efekt specjalny. Czy naprawdę coś się pali.
  20. @Proszalny Ciekawa jestem jak kawa będzie smakować tym razem? :) Witamy serdecznie na portalu! :)
  21. Berenika97

    niehaiku

    @iwonaroma haiku potrzebuje ciszy ja potrzebuję kawy dziecko potrzebuje uwagi pies potrzebuje spaceru sąsiad potrzebuje wiertarki - właśnie teraz więc dzisiaj z pewnością też go nie napiszę popatrzymy razem ?
  22. @Proszalny Czułość pomieszana z żalem, teraźniejszość z przeszłością. Kawa smakuje solą. Wszystko tu jest nie na swoim miejscu, i właśnie to robi wrażenie.
  23. @violetta Biegniesz od myślenia do bycia. Od głowy do serca. Słońce jako opiekun, roślina jako sposób oddychania - piękne odwrócenie ról. To nie my dbamy o świat, to świat dba o nas:) Pozdrawiam
  24. @Mitylene Wszyscy mamy w sobie tę brzozę sprzed lat. Pytanie, czy naprawdę ją straciliśmy, czy tylko przestaliśmy jej szukać. Piękny wiersz.
  25. @[email protected] Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Z filozofii oblałeś? Ekstra! Schopenhauer się smucił do końca, Ty piszesz wiersze - sztuka prosta pesymizm w rymy i już po kłopocie! @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...