Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Wędrowiec.1984

Mecenasi
  • Postów

    4 824
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Wędrowiec.1984

  1. @viola arvensis Dziękuję. To naprawdę wspaniały komplement. Czasem ludzie nawet nie czują, że się wpisują, niestety. @Jacek_Suchowicz Życie pozwala założyć tylko jedną księgę. Reszta to już ewentualnie jakieś notatki, które się do niej wpisze, albo nie.
  2. @Marek.zak1 Nie pozwól by twój rycerz poczuł na ustach twój łupież.
  3. @andreas Wszędzie niebiesko i bardzo składnie. Przeczytałem z przyjemnością kilka razy.
  4. @Ewelina Tja... niestety stron pisanych obcymi rękoma jest stanowczo zbyt wiele. No ale cóż, chociaż notatki zostały. Tam mogę być sobą. :)
  5. @agfka Wszędzie można popełnić błąd. Choć nie lubię tego porzekadła, napiszę, że jednak jesteśmy tylko ludźmi. Myślę, że grunt to nie pozwolić obcym zapisać sobie większości stron w księdze. Notatki to taka część, gdzie można tak naprawdę być sobą.
  6. @Leszczym Razem z księgą, ponieważ trzeba pamiętać, że ingerencja może częstokroć odbyć się pod nieobecność jej właściciela.
  7. @Leszczym Gdybym wiedział, nie musiałbym pisać tego wiersza.
  8. @Leszczym Tak jak napisałem wcześniej, byleby nie było obcych zapisków zbyt dużo.
  9. @Kwiatuszek Bardzo dziękuję za tak cudowny komplement. Jest mi naprawdę niezmiernie miło. :)
  10. Zapewne wszystko przez fakt, iż nie było technologii, zastępującej bezpośrednie kontakty międzyludzkie, no ale zaczynam zapętlać wątki, bowiem mówiłem o tym wcześniej, więc zakończę. Lemmy Kilmister, lider Motorhead, powiedział kiedyś, że tak doskonale rozumie kobiety, ponieważ od małego wychowywała go matka, przez co przelewała na niego własne emocje, których się uczył. Powszechnie wiadomo, że Lemmy był bardzo atrakcyjnym człowiekiem dla kobiet. Podsumowując w ogóle cały paragraf, zastanawiałem się wtedy, o co chodzi z tymi starszymi kolegami. Nielogicznym było dla mnie wybieranie sobie partnera w nieswoim przedziale wiekowym. W ogóle uważałem, że związki zaczęte na etapie liceum, wkrótce i tak się skończą, ponieważ każdy rozjedzie się w swoją stronę, wyjeżdżając na studia. Nie wiem, czy miałem rację. Nie mam kontaktu z żadną osobą, z którą chodziłem do LO, ale tak wtedy uważałem. Różnie bywało. Uważam, że aranżowanie małżeństwa, czy usilne swatanie ze sobą osób, to przeginanie w drugą stroną. Reguły regułami, ale to była gruba przesada. Zapewne wiesz, że istnieje mechanizm zwany maskowaniem. Fakt, kobiety robią to lepiej, a dlaczego robią to lepiej, opisałeś doskonale niżej paragrafu, który właśnie zacytowałem. Co do samego maskowania w ogóle, niezależnie od płci, znam mężczyznę w spektrum, o którym nikt nigdy nie powiedziałby, że ma autyzm. Sami autyści bardzo nie lubią, kiedy mówi się: "W ogóle nie wyglądasz jakbyś miał autyzm." Doskonale wiem dlaczego tego nie lubią. Też tego nie lubię. Internet to cudowne medium. Naprawdę dla mnie komunikowanie się z ludźmi za pomocą Internetu jest świetną metodą kontaktu ze światem. Nikt na mnie nie patrzy, nie muszę spoglądać drugiemu człowiekowi w oczy, mogę zastanowić się nad każdą wypowiedzią, zanim ja opublikuję, mogę każdą wypowiedź skorygować, dopasować bardziej do tematu. Odkąd poznałem tę formę komunikacji, stałem się jej prawdziwym fanem. Patrzenie w oczy w ogóle jest straszliwie męczące. Na twarzach zbyt dużo się dzieje i mój umysł, zamiast przetwarzać właściwe informacje, płynące z ust, męczy się rozpracowywaniem tego, co dzieje się na twarzach rozmówców. Jeśli mam patrzeć w oczy to z odpowiedniej odległości, kiedy nie widać tylu szczegółów i można skupić się na treści. Kiedy z kimś rozmawiam, zwykle patrzę gdzieś obok i skupiam się na informacji, która dociera do moich uszu. Spektrum zachowań jest bardzo szerokie. Nawet psychologowie twierdzą, że nie ma na świecie dwóch takich samych autystów.
  11. Gdzieś czytałem podobne rzeczy o języku chińskim. To ma ponoć związek z budową tchawicy, która wraz z dorastaniem "układa się" odpowiednio "pod użytkownika". Nie mówiąc od urodzenia po chińsku, nie da się opanować wymowy odpowiednio perfekcyjnie. Coś w tym stylu.
  12. @Łukasz Jasiński Tak, uwielbiam nasz język. Jest naprawdę bardzo piękny.
  13. @Sylwester_Lasota Oj, nie wiem, czy Polakom kiedykolwiek się uda? Nasz język uchodzi za jeden z najtrudniejszych na świecie.
  14. @Marek.zak1 Nie wiem, czy na świecie istnieje człowiek, bez zapisanych obcą ręką kart, w każdym razie, częstokroć obcego pisma jest zbyt dużo.
  15. @iwonaroma Dokładnie tak, czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
  16. @Ewelina Polecam interpretacje Vadima Chaimovicha. Ma przepiękne wyczucie rytmu i rubata. Super.
  17. @Ewelina Nawiasem mówiąc, do tych wierszy bardzo pasują Nokturny Chopina, w tonacji molowej.
  18. @Sylwester_Lasota Muszę Ci napisać, że czytam to już chyba piąty, albo szósty raz i zadaję sobie pytanie: Czy w dzisiejszych czasach istnieje w ogóle człowiek o zdrowych zmysłach, uważający, że nigdy nie umrze? "Nie wszystek umrę" - tak, istnieje takie stwierdzenie, niemniej jednak dotyczy rzeczy, które po człowieku zostają i o nim świadczą po śmierci. Uogólniając, dotyczy spuścizny. Odnoszę wrażenie, że w wierszu, do pewnego momentu, mowa o śmierci czysto fizycznej, ponieważ opisujesz zwierzęta nie mogące przecież zostawić spuścizny oraz ludzi dotkniętych zdarzeniami, wywołującymi właśnie dokładnie czysto fizyczną śmierć. Ostatnia zwrotka jakby do tego nie pasuje, ale wzbudza przemyślenia, o jaką śmierć w ogóle Ci chodzi? Dopiero ostatnia linijka wyjaśnia w zasadzie chyba wszystko. Dlatego wróciłem tutaj po raz kolejny.
  19. Autor Znów patrzę, a tuż obok tajemnicze księgi; Nie zbliżam się, lecz wszystkie wciąż mnie o to proszą. I nagle… Znam już drogę, gdyż, na przekór głosom, Wyczułem, gdzie pójść muszę jako swój czytelnik. Otwieram, wnet przewracam, ciekaw stron kolejnych, Lecz pisma nie poznaję. Cóż to? Ktoś rozpoczął Rozdziały za mnie tworzyć? Boże, powiedz, po co…? Dlaczego im pozwalasz? Jakże są pazerni! Ta księga, co obcymi jest pisana dłońmi, A moją wypełniona być powinna treścią, Pomiędzy pisarzami nieustannie krąży, I pełną niepokoju staje się powieścią. Notatki trzeba schować! Szybko, obym zdążył, Bo znajdą je i znowu całkiem mi pokreślą. ---
  20. Ach, to taka jest prawidłowa interpretacja! Super, wybacz, trochę inaczej zrozumiałem pointę. :-) W zasadzie możliwie są trzy scenariusze - albo dotarłaby do powierzchni planety, albo spłonęłaby w atmosferze, albo "odbiłaby się" od atmosfery, zmieniając całkowicie kurs, prawdopodobnie nie pojawiając się już nigdy w pobliżu Ziemi. PS: Pamiętam jak kiedyś, gdy byłem jeszcze dzieckiem, na Discovery zobaczyłem rozerwanie, przez siły pływowe Jowisza, komety Shoemaker-Levy 9. Wpatrywałem się wtedy w tego Jowisza, jak w obrazek, wychwytując ślady pozostawione przez wejście w atmosferę planety.
  21. A to już na prv. :)
  22. @Ewelina Tęsknota i melancholia, wyniesione wręcz do rangi sztuki. Twoje wiersze to w zasadzie jeden wielki weltschmerz, podlany utęsknieniem aż do najmniejszych korzeni. Podmiot liryczny wiecznie do kogoś wzdycha. W pierwszej połowie XIX wieku zrobiłabyś furorę. Naprawdę to lubię, zwłaszcza kiedy mam ochotę na romantyzm werteryczny, no i odnoszę wrażanie, że peel nieustannie tęskni za miłością. To, co teraz napiszę jest komplementem: kiedy mam kiepski nastrój, albo jest mi smutno, lubię sobie Ciebie poczytać, choć to rzecz jasna nie jest aksjomat. :)
  23. @error_erros Na dzień dzisiejszy wszystko się zgadza, ale kiedyś kometę uważano za zwiastun nieszczęść i klęsk. Fajnie i poetycko opisałeś oddziaływanie grawitacyjne, wiążące kometę z gwiazdą. Bez gwiazdy w zasadzie nie ma komety. Uwielbiam kosmos i bardzo lubię, kiedy ktoś opisuje go w wierszach. Obserwacja komety raczej nikomu nie wypaliłaby mózgu, ale przyzwyczaiłem się już do szczypty naturalizmu, przemycanego do Twoich wierszy. :)
  24. @Amber Bardzo nastrojowo.
  25. Czytając, nie zdziwiłem się. Mnóstwo czasu spędza się dzisiaj, używając urządzeń elektronicznych w celach komunikacyjnych. Wiem, że np. osobom w spektrum autyzmu, czy introwertykom, takowe rzeczy pomagają, ale patrząc na całość populacji, zapewne zmniejszają ilość interakcji międzyludzkich, potrzebnych do socjalizacji. No tak, jeśli ktoś całe lata rozmawiał za pomocą telefonu, to zapewne posiada bardzo dobrze wykształconą umiejętność rozpoznawania emocji, przesyłanych przez to medium. Powiem tak, jeśli o telefon chodzi, nie muszę jakoś specjalnie odczytywać emocji drugiej osoby. Jeśli kogoś znam, to znam również jego zachowania i wiem, jak z nim rozmawiać przez telefon, choć i to bywa stresujące, nie powiem, że nie. Dla mnie najważniejsza jest informacja, którą częstokroć muszę od rozmówcy wyłuskiwać, jeśli mam do czynienia z osobą, której zachowań nie znam. Odzyskaj mi proszę folder z pulpitu, który skasowałam. Proszę, szybko, tyle pracy poszło na marne. Dobrze, otworzę zaraz kosz systemowy i poszukam. No i szukam pośród usuniętych folderów... Nie ma niestety, nie da się tego już odzyskać. Jest! Widzę jest! Zobacz tutaj! To mi odzyskaj, popatrz. No tak, ale to jest plik, a nie folder. Mam szukać przecież czegoś zupełnie innego. I tak pośród emocji trzeba wyłuskiwać informacje. Trochę to męczące, bo nagle trzeba zrobić reset wszystkich swoich myśli, krążących wokół danego tematu. ;) Co do konotacji... Oczywiście, bez tego, wielu rzeczy na temat rozmów towarzyskim można nie złapać. Zgadzam się. Rozumiem. Jeśli chodzi o jako taki kontakt koleżeński z płcią piękną, było całkiem fajnie. Gorzej było z kontaktem uczuciowym, do którego lgnąłem bardzo, kiedy zacząłem dojrzewać. Historii było co niemiara, ale można streścić je w taki oto sposób: "rozpisywałem" wszystko w umyśle na logikę. Zastosowywałem ową logikę w stosunku do dziewczyny, po czym dziwiłem się, dlaczego ona nie działa. :) Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy byłem naprawdę przejęty. To jest straszne, ale zarazem naprawdę bardzo ciekawe. Prawie wszyscy moi koledzy i koleżanki są osobami neurotypowymi. Wielokroć, po usłyszanej rozmowie, prowadzonej przez nich, pytam któregoś, albo którąś: Słuchaj, nawet nie wiedziałem, że tak można w takiej, a takiej sytuacji powiedzieć. :) Nie, dlaczego? Przecież w jakiś sposób firma musi zweryfikować kandydata. Rozumiem to doskonale, a że czasami potrzeba więcej etapów, nic w tym złego, pod warunkiem, że owe etapy są po coś, a nie tylko dla zapewnienia rozrywki działowi HR. Rozumiem doskonale introwertyków, ale tutaj znów chodzi o ogól populacji. Któryś z psychologów powiedział coś w podobie: Jeszcze nigdy w dziejach ludzkości, kobiety nie posiadały tak wielkiego wyboru jeśli chodzi o dobranie potencjalnego partnera. Jeśli chodzi o czujących i myślących, szczerze mówiąc, nie wiem, do której grupy należę. Posiadam cechy jednych i drugich, chociaż może pokazuję je odrobinę inaczej. Nie potrafię siebie sklasyfikować. Ludzie mówią, że rozbijam wszystko na logikę, ale posiadam przecież emocję, które chętnie przelewam np. na wiersze, których szkielet jest jednakowoż czystą matematyką. To dość trudne, taka klasyfikacja. Zgadzam się z Tobą, że czuciowcami (od razu skojarzyło mi się to z filmem Equilibrium) w większości są kobiety, co widać. Rozumiem i obycia w pewnym sensie Ci zazdroszczę, choć naprawdę bardzo lubię swoje światy i nie wiem, jak to jest być kimś innym, niż dosłownie sobą. No, bo istnieje przecież jeszcze powiedzenie "bądź sobą" ale nie o to mi teraz chodzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...