Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

azk

Użytkownicy
  • Postów

    2 363
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Treść opublikowana przez azk

  1. To co właśnie mam za sobą niestety. Podoba mi się ta metafora :) Pozdrawiam
  2. Masz rację, Waldemarze, że wszystkie skutki mają swoje przyczyny. I dostaniesz tylko wtedy gdy dasz. Nawet bóg, którego przecież wymyślili sobie, ludzie został wyposażony w tę ludzką ułomność. Chociaż ja, idealistycznie i naiwnie wierzę w altruitsyczną i bezinteresowną miłość. Czytając niektóre komentarze poczułem się jak na fanpage TV TRWAM. Pozdrawiam :)
  3. Bardzo przejmujący wiersz, Asiu. Całujem
  4. Właśnie. Dodatkowo w dziale, w którym publikowane są utwory będące tylko i wyłącznie utworami będącymi wyłącznie własnością i wytworem autora publikacji. Tłumaczenie, nawet najpiękniejszego wiersza, nie spełnia tych kryteriów. Mamy dla przykładu tłumaczenia dokonane ręką innych wielkich piór i nie widać w zestawieniu aby to, dokonane przez Autorkę tego postu było odkrywcze czy rewelacyjne. Nieuważny czytelnik może dojść do wniosku, że całkowitym autorem tekstu jest pani Pełka. Tłumaczenie tego tekstu jest dość trudne z kilku powodów - idiomatycznośc języka, jego pozycyjny charakter tak odmienny od fleksyjności w naszym rodzimym języku oraz wreszcie to, że jest napisany w języku sprzed 150 lat, nadal żywym, nie skostniałym jak antyczna greka czy łacina. Jak Bogurodzicę przetłumaczyłby ktoś kto doskonale posługuje się polszczyzną, albo tłumacząc Pana Tadeusza dotarłby do frazy, w której występują kutasy? Ooo... Jaki wulgarny był ten Mickiewicz!!! Istotnym przekazem utworu Emily Dickson było to, że prawda i piękno są wartościami, za które warto umierać. A śmierć nie jest tak od razu definitywnym naszym końcem. Istniejemy nadal, dopóki nasze imię nie zetrze się z kamieni nagrobnych, dopóki ci co żyją, niosą nas w swojej pamięci, czyli to, co robimy właśnie dzisiejszego dnia. Pomiędzy tym autorzy wszystkich tłumaczeń poruszali się już nieco dowolnie - ale być może za sprawą właśnie wieku języka oryginału. Każdy przekład białego wiersza jest dla mnie pokazem rzemiosła, którego autor jest mniej lub bardziej biegłym rzemieślnikiem. Sztuką jest dobrze tłumaczyć wiersz rymowany. Więc w tym dziale nie ma według mnie miejsca na rzemieślnicze popisy. Pozdro
  5. Życie tak samo, Waldemarze, zanim najbardziej wysportowany plemnik dopadnie jako pierwszy do komórki jajowej musi zajść tak nieprawdopodobnie wiele zbiegów okoliczności, że wydaje się wręcz niemożliwe że zaistnieliśmy. Myślę, ze nie ma co wyglądać śmierci, bo ona odbiera wszystko co mamy. Przynajmniej jeśli życie nie boli.
  6. A ja widzę trolla internetowego. Chłopcze, założyłeś konto kilka miesięcy temu. I raptem jak deus ex machine objawiasz się pod tym tłumaczeniem, dla którego nie ma, tak na prawdę tutaj miejsca i obrażasz ludzi, wciskasz co mają widzieć... Więc rzeczywiście, nie ma z kim dyskutować.
  7. W takich wierszach, zawsze do nas dociera tylko odprysk obrazu. Bo w środku jest o wiele więcej barw i kształtów niż w wersach. Rozmawiamy z tymi co już ich nie ma, ale łudzimy się, że są - TAM. Takie oswajanie własnej śmierci. Choć takie wolne gaśnięcie, jakie malujesz, nie boli i nie przeraża. Poznałem je.
  8. Ła... Podoba mi się puenta Twojego sonetu - zalążek wiosny tkwiący w pąkach przyszłych kwiatów i liści, pojawiających się na gałęziach przed zimą. Pozdrawiam :)
  9. Translated by Kot Szarobury Umarłam dla piękna, ale było delikatne, Dostosowane do grobowca, W sąsiednim pokoju był ktoś, kto umarł za prawdę Zapytał cicho, za co umarłam? "Dla piękna," Odpowiedziałam. A ja a prawdę. Prawda i piękno, to to samo. Jesteśmy więc rodzeństwem", powiedział. I jako krewni poznaliśmy noc, Rozmawialiśmy pomiędzy pokojami, Dopóki mech nie zarósł naszych ust, I nie zakrył naszych imion. Pewnie ten przekład spotka się z niechęcią Waldemara Kubas. Podtrzymuję, że Autorka przekładu dość swobodnie potraktowała oryginalną treść. I również, pomimo opuszczenia rąk przez administratora, że ten dział nie jest miejscem na przekłady obcojęzycznej poezji. Już prędzej wiersze znanych w przypadku poezji Emily Dickson. Każdy z nas ma prawo do własnej opinii o publikowanych utworach i nikt nie może rozliczać nikogo z treści komentarzy. Więc proszę się skupić na publikacjach, a nie na komentarzach. W moim odczucie post będący tematem całej tej dyskusji i przekonywania, że nie mamy racji, jest co najmniej półplagiatem. Odbiega od treści oryginału, a dokładnie kopiuje puentę. Choć mam świadomość, a zresztą i namacałem własnymi rękami, że przełożenie sensu z języka pozycyjnego na język fleksyjny nie jet możliwe kropka w kropkę.
  10. W te dni, pomimo, że są ciągle w nas, że co chwilę przypominają się odmienionymi i światem, i życiem, wracają jakby mocniej. A my, cóż? Tylko lichy płomyk na grobie, jakby coś mogło roztrącić te ciemności. Pozdrawiam
  11. Już nie tak banalnie, pensjonarsko, a dosadnie i do rzeczy. I sam na to wpadłeś. Widzisz jak machnąć bacikiem... Pozdrawiam :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))0
  12. Pamięć o tych co byli przed nami jest fundamentem naszej tożsamości. Ona określa, że jesteśmy właśnie stąd. Choć boli. Odrzucenie jej - to jak stanie się liściem,. miotanym przez porywisty wiatr. Liściem bez ziemi, bez drzewa. Ojczyzna - to i groby naszych ojców. Chociaż to bolesna jej cząstka. Pozdrawiam, Waldemarze
  13. A purpura coraz bardziej stygnie. Wiatr rozdarł chmurę na trzy części wzdłuż i pasek złota się kurczy. A błękit staje się stalowo-szary. Nie ma za co. Mówiłem, że wiersze są święte.
  14. O... Nie ukrywam, że to moja specjalność. Ale lizaków w paski nie pamiętam. Białe, z kolorową obwódką i kwiatuszkiem w środku - tak. W paski nie było.
  15. Mam okno na zachód słońca. Zachodzi na wiatr, tak paskudny jak dzisiaj, ale i na przejaśnienia. Będzie trochę słonka, niemniej nie ciepło, za sprawą wiatru. Niebo nad przewróconym spodkiem z napisem Warszawa Centralna ma kolor purpury, nad tą purpurą ciągnie się rozwłóczona przez wiatr sino-granatowa chmura, nad którą niebo ma złocisty odcień przechodzący w czysty, lekko pastelowy ciemniejący błękit. Znowu będzie półdupek łysego wyglądać za Novotelu. Obok 8 świerków, dwóch śliw i dwóch jabłonek, kilku jałowców rosną na naszym kawałeczku Mazur i ałycze. Na wiosnę będziemy przycinać. Nie dościgam obrazu Autora, a więc buduję swój. Nierealny nieco, ale jednak coś tam widać. Pozdrawiam.
  16. to mi się nie podoba, Andrzeju - za naiwne, pominąwszy inwersję - pomyśl nad tym wersem, bo ja go nie kupuję może poeta się mylił - ucieka od nadmiaru zaimków, a przy okazji równa do 8 zgłosek ale czy ty taki wielki - dociąga do 8 zgłosek w wersie Natomiast puenta przewrotna i dyskusyjna. Bo myślę, że wcale tak nie myślisz, ale warto Stwórcy wbić szpilę w bok :) jeli się to powie z pokerową miną. Ogólnie podoba się. Pozdrawiam :)
  17. Ja nie deklaruję lubienia albo nielubienia w stosunku do Ciebie. Ale w dalszym ciągu zakładam, że mogę szczerze powiedzieć pod Twoimi utworami co mi się podoba, co nie. I to, że coś mi nie podleci, nie jest objawem antypatii, ale uczciwością, której wiele na tym portalu. I nie zwykłem wierzgać nogami po tym jak ktoś poczęstuje mnie komentarzem typu : "Nikt nie skomentował? Przecież to takie słodkie ;-) Jak ten staroświecki lizak w czerwone paseczki a 0,50 gr ;-)" w pięć minut po umieszczeniu w środku nocy wiersza. A wiersze są dla mnie święte. I nie wykorzystałbym ich do tego żeby kogoś pognębić. Niezmiennie pozdrawiam :)
  18. Ja kiedyś przetłumaczyłem toczka w toczkę na rosyjski umowę przekształcenia spółki cywilnej w zoo i ruscy o mało nie umarli ze śmiechu. Poprosili na koniec polski tekst i sami son=bie w Kaliningradzie przełożyli. A to przecież w miarę bliskie języki. :)
  19. Mam jeszcze uwagę, że jeśli cytujesz, to pisz może pod ramką z cytatem? Wczoraj miałem wrażenie, że otrzymałem pustą odpowiedź. A pazurów się nie boimy. Umiem tak złapać kota, że nie jest w stanie nic mi nimi zrobić, :) Pozdrawiam
  20. Większość z piszących tutaj, prezentuje wrażliwość wyższą od przeciętnej i są w stanie poczuć ból rodzica wędrującego na grób dziecka. Ale Twoje wiersze pokazują również, tak na marginesie, jak ważny jest sposób rozmowy z czytelnikiem. W poprzednim wierszu nie stosowałaś polskich znaków i nie było wiadomo czy tytuł brzmi Życie czy Zycie. Ten wiersz rozwiewa tę wątpliwość. Ale w puencie pojawia się paskudny błąd ortograficzny. Nie wiem czy z przeoczenia, czy z Androida, który w słowniku nie miał tego słowa? Nie chcemy lekceważyć autorów postów, ale również nie chcemy być przez nich lekceważeni. Pozdrawiam
  21. I died for beauty, but was scarce Adjusted in the tomb, When one who died for truth was lain In an adjoining room. He questioned softly why I failed? "For beauty," I replied. "And I for truth, -the two are one; We brethren are," he said. And so, as kinsmen met a night, We talked between the rooms, Until the moss had reached our lips, And covered up our names. Emily Dickson *** Zmarłam szukając Piękna - ale Gdy się mościłam w mrokach Grobu - Kogoś, kto zmarł szukając Prawdy, Złożono w Pomieszczeniu obok - Zapytał - co mnie uśmierciło - Odpowiedziałam - "Piękno" - "Mnie - Prawda - one są Tym Samym - Jesteśmy Rodzeństwem" - szepnął - I tak gwarzyliśmy - przez Noc - Przez Ścianę gliny - blisko - Aż Mech dosięgnął naszych ust - I zarósł - nasze nazwiska - tłumaczenie: Stanisław Barańczak *** Dałam życie za Piękno Lecz zaledwie wstałam z grobu, Ktoś, kto umarł za Prawdę, Złożony został obok. Spytał cicho, za com zginęła. Odpowiedziałam: „Za piękno”. „Ja za prawdę, a to dwoje jest jednią – rzekł- więc jesteśmy rodzeństwem.” I jak krewni przy spotkaniu Tak długo gwarzyliśmy w krypcie, Aż mech zarósł zwierzające się wargi I nasze miana przykrył. Źródło : http://anna.krasucka.eu.interiowo.pl/wiersze.html Nie podano autora tłumaczenia. Jest tylko informacja, że przekłady są pióra S. Barańczaka, ale jego jest powyżej, więc K. Iłłakiewiczówny albo L. Marjańskiej . Patrząc na te dwa przykłady, Autorka postu dość swobodnie obeszła się z oryginałem. I ja też stawiam pytanie, czy ta publikacja nie narusza zasad regulaminu?
  22. Muzyka, która mnie porusza owocuje we mnie obrazami. Fajnie, że nie tylko ja tak mam. Chociaż moje obrazy są z wysokiego brzegu Wisły pod Józefowem. W tym utworze razi mnie przypadkowy rym na początku. Jedyny zresztą jaki wychwyciłem i jest to dla mnie, subiektywnie oczywiście, niekonsekwencja, mam wrażenie, że Autor, na początku jeszcze nie wiedział co zobaczy pod przymkniętymi powiekami. Na temat interpunkcji, nie będę się powtarzał. Kiedy już się przebrnie przez to klimatycznie-elficznie, to da się czytać dalej i coś tam w sonie zobaczyć. Pozdrawiam
  23. azk

    2+2 Równasię

    Ja mówię o treści, warsztacie, bo jeśli chodzi o przecinki, to paru tutaj brakuje. Pozdrawiam, Marcinie.
  24. azk

    2+2 Równasię

    Marcine, super wierszyk. Aż szkoda, że przepuściłem na głupoty wszystkie dzisiejsze serduszka. Bardzo konsekwentnie poprowadzona narracja. Tak trochę jak nie Twój ten wiersz. Ale jak widać szybko się uczysz. Pozdrawiam
  25. No właśnie. Czym sobie zasłużyliśmy na taką niełaskę. Dla mnie ten obraz jest refleksją nad tym, że pomimo tragedii i rozpaczy jaką jest odejście bliskiej osoby, mamy w sobie mechanizmy, które zmuszają nas do tego, aby dalej żyć. Chociaż wszystko jest już trochę inne. W tym wierszu widzę pogodzenie peelki z nieuniknionym. Pozdrawiam :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...