Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

azk

Użytkownicy
  • Postów

    2 363
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Treść opublikowana przez azk

  1. Jeszcze i Kot Szarobury
  2. Wiktorze, trudno z marszu wgryźć się w Twój przekaz. Rozmawiałem z Oxy, która się poddała. Nie wiem, które to już moje podejście do tego utworu. Dla mnie piszesz o świadomości rozstania. Krzyk, rozpacz nic nie dadzą. Trzeba się poddać. I tylko tyle można zrobić - potrzymać za rękę w ostatnich chwilach. I za ten obraz jest mije serduszko. Pozdrawiam
  3. O i to co w zasadzie mi uciekło - wgryzanie się w tekst. Musisz być gotowa do rozliczenia się z każdej frazy, jakiej użyjesz w wierszu. Ludzie, czytając, chcą rozumieć o czym tutaj pisze. Opowiadanie, że to mój taki wewnętrzny symbol nie przekona ich. Musisz być gotowa do rozmowy z czytelnikiem, słuchaczem, a nie do przemawiania z wysokiego piedestału swojego natchnienia. Więc fraza musi coś znaczyć, a nie tylko mieć fajne brzmienie. Więc trzeba sięgać do obszarów wspólnych pojęć, a tutaj bardzo łatwo o potknięcie się o trywializm. Niemniej nikt nie chce studiować jakiegoś problemu rozwałkowanego na setki sposobów. I to jest rafa - opowiedzenie świata na swój własny sposób, ale tak, żeby nie było to kalką. To jest właśnie delikatna, cienka, czerwona linia pomiędzy artyzmem a rzemiosłem. Musisz w każdym momencie brać odpowiedzialność za każde słowo. Filologowie, badacze literatury do dzisiaj spierają się o to, co wieszcz miał na myśli pisząc czterdzieści i cztery. Ale to był Mickiewicz.
  4. To tutaj - jest wszystkim co znamy. Czasami jest ciężko, ale w zamian nic, a morze gorzej? Wiem jak to jest kiedy się odpływa, kiedy ciało poddaje się obojętnie, cichnie. Nie boli i nie przeraża. I samo pytanie o to coś za pomiędzy jest nieistotne. tylko płynie się wolno. Pozdrawiam
  5. Bo co, bo nie zmyję czasem talerza po sobie? Spiskuję?
  6. W tych miejscach zrezygnowałbym z powtórzeń. Jest takie coś co krytycy nazywają przegadaniem. Anafora ma podkreślić. Ale to jest trudne narzędzie i bardzo łatwo, zamiast podkreślać - owocuje przesytem. Myślę, że czytelnik mógłby odbierać to jak usilne wciskanie, wywieranie presji. A przynajmniej ja poczułem się naciskany. I może bym pomyślał jak przebudować frazy z tym pierwszym bólem, żeby go jakoś inaczej namalować - bo ból to cierpienie, natomiast jest to dość blisko puenty i daje poczucie nadmiaru. Szczególne z powtórzeniami. Pochwała za interpunkcję. Jeśli się potrafi stawiać przecinki, to przychodzi to odruchowo. A z drugiej strony nie pozostawia nic przypadkowi. Wiersz o samotności każdego człowieka. O psychologicznych barierach, którymi otoczone są nasze ja, determinujących naszą wyjątkowość i niepowtarzalność. Być może uczucie, wspólne działanie potrafi stopić tę osłonkę na jakiś czas. No i jeszcze o tym, że jak ja powtarzam - życie jest trudną i skomplikowaną sprawą, tak, że rzadko komu wychodzi dobrze za pierwszym razem. Wiersze trudne, które ciężko zrozumieć mają mniej wyświetleń i komentarzy. Więc się nie przejmuj. Najlepiej schodzą erotyki, satyry i zadymy w komentarzach. Pozdro
  7. Tyle rzeczy zwala się na człowieka "przed". A "po" nic już nie jest ważne. Nie zapisał się mój wcześniejszy komentarz, bo widzę, ze byłem. Smutny wiersz. A dla tych, którzy kochają zwierzęta, jeszcze bardziej dołujący. Pozdrawiam :)
  8. Gdybym nie był starym kotem siwym mocno schorawanym to bym czyhał wciąż pod płotem na prześliczne kocie panny Zastanawiałem się, Marcinie o czym ten tekst. Ale wyszło, że o niczym. Ale wyszła świetna zabawa. Pozdrawiam
  9. Oxyvia jak się dowie kto mnie tak podburzył nie zostawi na Tobie suchej nitki :) Pozdrawiam
  10. Bardzo mi się podoba puenta. Aż nie chciałem uwierzyć, że potrafisz i tak pisać. Cudna liryka. Pozdrawiam.
  11. Czytam sobie Waldemarze o Bogu. Dobrym Bogu, który jest jak dobry, starszy przyjaciel, a ne władcą karzącego ognistego miecza. Pozdrawiam
  12. W latach siedemdziesiątych śpiewałem w chórze siedleckiej katedry, wielokrotnie uczestniczyłem w szykowaniu rożnego rodzaju inscenizacji na uroczystości kościelne i nikt, pomimo, że komisariat MO był po drugiej stronie ulicy, nie wsadzał za to do więzienia, i nie ciągał po sądach. Nie demonizujmy tamtych czasów. Ksiądz, jeśli był gnębiony, to musiał bawić się w politykę. Nie rozstrzygając metod działania władzy w tamtych czasach - bawił się w coś więcej niż budowa królestwa niebieskiego. O co chodziło, to pokazał piąty rozbiór Polski, jaki dokonał się w komisji - Państwo - Kościół na przełomie tysiącleci. Nomen, omen pod patronatem pogrobowców tych, którzy wsadzali duchownych do więzień czy dokonywali nawet skrytobójczych mordów.
  13. W tym gatunku granica pomiędzy kiczem, a wulgarnością jest bardzo cienką czerwoną linią i bardzo łatwo ją przekroczyć Nie twierdzę, że jest tutaj kicz czy wulgaryzm. Chcę tylko podkreślić jak wbrew pozorom jest to ciężki temat. Przynajmniej dla mojego pokolenia. I chociaż publiczność lubi o tym wiersze, to ja popełniłem ich bardzo niewiele. Sądząc po tym "rykowisku" - potrafi zadziałać na męską wyobraźnię. Mi bardzo przypadła do gustu fraza : Pozdrawiam. i PS Wszyscy byli świadkami awanturki sprzed kilku dni pod Twoim wierszem. Przeprosiłem już prywatnie, ale ponieważ wszyscy widzieli zamęt, więc wypada publicznie pokajać się. Przepraszam. Zachowałem się w sposób mocno niedorosły. Bez rozdzielania ile czyjej winy - nie powinno to się zdarzyć. Jest mi głupio i przykro. Więc przepraszam jeszcze raz - publicznie. i I jeszcze raz pozdrawiam.
  14. Dzięki, co prawda cukiernica metalowa, posrebrzana, ale może się pognieść. Wreszcie mam argument żeby nie sprzątać. Do tej pory tylko przeczuwałem, że to się może źle skończyć. Dobrze się uczyć na cudzych błędach. Bo i wazę i cukiernicę nadal mamy choć nie mamy to prezenty. :) Pozdrawiam :)
  15. azk

    Dzik

    gdyby nie był taki dziki to by pisał limeryki nie rapciami ale pyskiem chociaż pewnie równie świńskie Pozdrawiam. W Warszawie rozświetliła się dzisiaj świąteczna iluminacja. W marketach obsługa przetrząsa zaplecza w poszukiwaniu nagrań kolęd. Pozdrawiam
  16. Czytam sobie o wycieczce, pielgrzymce do świętego miejsca. Nie jestem znawcą tematyki więc nic mi pomiędzy Olkuszem a Krakowem nie mówi. Ładnie zmetaforowany opis jesiennej podróży i pobytu w świętym miejscu. Czarna Madonna co prawda mi laikowi kojarzy się z Częstochową. Pozdrawiam
  17. Tyle w temacie rozchwiania emocjonalnego. Nie będę komentował, tfu - krytykował oczywiście, jeśli sobie z tym nie radzisz. Zresztą z reguły nie komentuję, a nawet nie czytam autorów, którzy swoim postępowaniem manifestują, jacy to są świetni i nie czytają innych aby sobie nie zepsuć warsztatu. A Ty, jak widzę po Twojej aktywności, jesteś obrócona szeroko do własnego wnętrza. Więc nie zakłócam kontemplacji. Tylko rozchwiany emocjonalnie krytykant nie potrafi dostrzec tak pięknego wnętrza i jego uzewnętrznienia w postaci tych przecudnych, dojrzałych warsztatowo wierszyków.
  18. Bardzo zgrabna warsztatowo opowieść. Chociaż nie jest to o tym samym to przypomniał mi się ten wiersz Oxyvii : Pozdrawiam
  19. Wiersz, który kontynuuje myśl rzuconą w poprzednim - najlepiej być samą, nikogo nie kochać, o nikogo się nie martwić, nie troszczyć. z tym, że : W puszczy drzewa nie są samotne. Poczytaj sobie Sekretne życie drzew Petera Wohllebena, a się zadziwisz. Co do przesłania - każdy chyba miewa takie myśli, niemniej nie udało mi się stworzyć z tego manifestu. Ale jak zauważyłaś, w którymś z komentarzy - każdy z nas jest nieco inny. Warsztatowo ta wielokrotnie wymieniona wolność w puencie bardzo mi się kojarzy z jakąś litanią. A może podmiot liryczny powtarzając to tak namiętnie wbija sobie do głowy, że tak jest dobrze? Ale wygląda to źle, mimo wszystko, po coś są zaimki. Poprzedni wiersz był w mojej ocenie dojrzalszy, jeśli się pominie te serie kropek którymi go ozdobiłaś. Pozdro
  20. No właśnie. Tak sobie pomyślałem, po ostatnim poście, że możesz się poczuć zmolestowana. Sorry. Nie miałem takiego zamiaru. I w żadnym miejscu nie napisałem: to myślenie jest głupie, złe ; masz myśleć tak.!!! Zresztą bardziej dyskutowałem pewnie z tym co odczytałem. W każdym bądź razie, żeby nie przedłużać - Przepraszam, że sprawiłem, że poczułaś się naciskana. Nie miałem takich intencji. Jak również nie zamierzałem na siłę wcisnąć Ciebie w swój szablon postrzegania świata. Masz prawo do rysowania obrazu świata swoją własną kreską. Pozdrawiam
  21. Dziękuję i na wzajem. Ale dlaczego z kurami mamy iść spać? Dopiero północ za pasem :) Pozdrawiam
  22. Tak trochę to wygląda jak polemika z "Decyzją" dwa oczka niżej na liście :) pozdr.
  23. Bo jak zapisać to co w tym głupim sercu się tłucze sekwencją zer i jedynek? Pozdrawiam
  24. Być może moje stare, słabe oczy już mocno niedowidzą, jeśli frazę : odczytuję jako frazę na temat miłości. Próbujesz zaprezentować racjonalizm, który potrafi sterować tym co odczuwamy, a czego nie. Otóż ja się nie zgadzam z takim poglądem. To, że nie wybucham atakiem złości, wcale nie oznacza, że nie jestem zły, a tylko tyle, że potrafię sterować uzewnętrznianiem uczuć. W moim kosmatym łebku nie mieści się, że mogę sobie powiedzieć - od dzisiaj nie kocham tej pani i koniec, jest mi obojętna. Uważam, że sfery uczuciowej nie da się zaplanować jak choćby kariery zawodowej. To co odczuwamy, oczywiście, jak słusznie zauważasz, jest efektem naszych doznań i doświadczeń. Możemy uciekać od miłości czy innych uczuć tylko odcinając się od zewnętrznych bodźców. Chowając się przed światem w jakiejś skorupie. Słowa, jakie padają w Twoim utworze, być może są efektem rozczarowania. Nigdy nie robiłem rachunków ile dostałem, a ile dałem. Sam fakt kochania czy tylko zakochania był wartością samą w sobie, że nie trzeba było rozliczać czy to bardziej, czy mniej szczęśliwie. Natomiast w toksycznej miłości bym tkwił. Sorry. Na zasadzie nie robienia rachunków winien - ma. No cóż, jestem idealistą, choć nie jestem ideałem. A może warto pójść dalej jeszcze. Czy musiałaś już zakopać swojego ukochanego psa? Może nie kochać zwierząt, ani rzeczy? Może zakochać się w sobie?
  25. Nie zrozumiałeś mojego komentarza. Miłość, to nie jest decyzja czy idziemy do tego kina, czy do tego. Nasze sympatie, antypatie i miłości i nienawiści - to tkwi głęboko w warstwie podkorowej i nie jest sterowane umysłem. Umysł może tylko pozwolić na ukrycie uczuć lub na ich wyeksponowanie. A to co piszesz, napawa mnie obawą, ze nawet nie przeczuwasz czym może być miłość. Nie pokocham nagle pająków mając wrodzoną arachnofobię.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...