-
Postów
6 866 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
73
Treść opublikowana przez Justyna Adamczewska
-
Lęki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Bajago, nie ma czego wybaczać. Dziękuję za taki wiersz, za fotografię. A i z depresją się nie walczy, moim zdaniem, bo zaatakuje ze zdwojoną siłą. Depresję się obłaskawia, jak dzikie zwierzę. Wtedy to ona się poddaje, a nie osoba nią dotknięta. Dziękuję. Justyna. I piosenka bajago -
Występ
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Fryderyk Wszystkiewicz utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Przeczytałam Fryderyku. To dość zagadkowe, biorąc pod uwagę całość Twojego utworu. Jest on dość trudny. Wiele wątków To zaskakujące stwierdzenie. Dobry tekst, Fryderyku. Justyna. -
Lęki Z lęków i obaw wyrasta obraz przestraszonego, zagubionego, oszalałego z bólu z zazdrości, złości i obecności zwykłych – niezwykłych gości. Tylko się zaszyć, zablokować i straszyć lękami. Próbować zalać swymi łzami, tych, którzy dadzą się omamić niby dobrocią i przychylnością znaków – niestety takich odartych z odwagi, rozwagi i równowagi. Justyna Adamczewska
-
Edukacja modlitewna
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na egzegeta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cześć Wiktorze. Ja na ten fragment zwróciłam szczególną uwagę, bo czyż nie jest mówione? "... odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"? To słowa, jak obosieczny nóż. W zacytowanym przez Ciebie fragmencie jest "bo my...". Troszkę się zagubiłam. Pełna szacunku dla Ciebie i Twojej poezji, tu i głębokiej analizy modlitwy, Justyna A. -
Bóg stworzył świat a kto Boga
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Też Waldku, :)) Justyna. -
O kotku
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Dziękuję, Iwonko. Też pozdrawiam Justyna :)) -
Bóg stworzył świat a kto Boga
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cześć Waldku. Rozważania filozoficzno - religijne. Wiersz pełen pytań retorycznych - nie ma odpowiedzi, a jeśli nawet są odpowiedzi, to nie w zasięgu ludzkich umysłów. Podoba mi się nawiązanie do szkoły: Ciekawe. Tylko Waldku, o w tych miejscach, chyba literówki? niemożliwe przed nim Bo "przednim", to jak "przednia szyba", np. Pozdrawiam Justyna :)) -
O kotku Mruczando, ot włączył, oczy rozświetlił blaskiem dobroci. Taki koci, milusi, pełen wzruszeń. Ciąg dalszy teraz nastąpi: z czterema łapami, ogonem i szronem wibrysów tańczących wokół myszek swawolących, na strychu ślicznych pamiątek, gdzie każdy zakątek cieszy się na widok nitek babcinych opowieści spisanych pazurkiem maczanym w radości utkanej z kociej wolności… Justyna Adamczewska
-
Czuję
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Iwa-Iwa utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Iwonko, to b. fajnie. Więź z Tatą zawsze cieszy. Mój Tato też był wspaniałym Człowiekiem, więc Cię rozumiem. A jeśli, jeszcze wiersz może sprawić, że więź się zacieśni, to rzeczywiście, pisz, Iwonko. Pozdrawiam, miłego dnia. Justyna. :)) -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czarku, :)) Justyna. -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję, Maks. B. mi miło. Też pozdrawiam Justyna. Życzę miłego dnia :)) Justyna. -
Czuję
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Iwa-Iwa utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Cześć Iwa-Iwa. Juz podobny wiersz Twój czytałam. Nawet b. podobny. Ukazałaś mijający czas na plus działający. Relacje z tatą b. są ważne. Tylko trochę mnie razi: Ale to mnie. I jeszcze: Myślę, ze starania o dobre "układy" powinny dotyczyć obu osób, nie tylko Ciebie. Pozdrawiam J. :))) -
Małe nieMadzie
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Tomasz Kucina utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Te wersy mają dla mnie niesamowity wydźwięk, Tomaszu. Gołąbek w oknie wyrodnego sekretu (...) patron kolokwium bez zaliczenia. Widzę rozdźwięk, albo swoiste prawo życia. Motywuje, przerywa stagnację Jeszce dyplomacja na receptę - to fascynujące. B. dobre, przede wszystkim mądre przemyślenia. Justyna. -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak jakby za sprawą magii, tak to sobie odbieram, a że bywają noce pełne magii... ? Jedynie ta mgiełka bardziej mi pasuje, aby była mgłą, a i bez tego zdrobnienia jest już tkliwie. ale to Twój wiersz, nie nagabuję;) pzdr Tkliwość to sens tego wiersza, Luule. W tkliwości zdrobnień nigdy za wiele, tak sadzę. Dziękuję, J. -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tomaszu, ale śpiewali to małej - dorosłej, a ja... no nie wiem, ale chyba rzeczywiście, raz dziecko, raz dojrzała osoba. Tak to ze mną jest. Oby w życiu tak było: Jednak nie jest. Trzeba samemu zawalczyć. Uważam, że to dobrze, bo, jak mawiał A. Lincoln: "Nie pomaga się ludziom, robiąc za nich to, co sami mają zrobić." Co do starych przedwojennych filmów - zgadzam się, ale ja wolę nieme filmy. ;)) Justyna -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
To fajnie, Deonix_. Przekonanie ważne jest. Do miłego. :)) J. -
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Co do ostatniego wersu, bo mi umknęło, a staram się być dokładna, to jest on jak najbardziej na miejscu, Droga Deonix_, ponieważ, A my: Nocka czuwa, jesteśmy bezpieczni. O tak, to jest. Justyna. -
Rozumiem, bajago. Proste wyjaśnienie, przyziemne. Acz, tytuł wiersza nadal "ze snu";) Pozdrawiam.
-
miłość to coś więcej niż nam się wydaje
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Waldku, a dlaczego ma się nie zmienić? Zmiany są potrzebne, dobrze o tym wiesz. Cieszę się, że moje słowa dodają Ci otuchy. Miło słyszeć/czytać takie słowa. Pozdrawiam Justyna. :)) -
Ogniem i mieczem
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Tomasz Kucina utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cześć Tomaszu. Toż to epicki poemat, dziejący się w różnych czasach. B. ciekawie napisane. Stworzyłeś wiele równoległych światów, i historycznych, i współczesnych, i świat sztuk, i świat aktorów, i reżysera, i całej jego ekipy. Wszyscy w ruchu, wszyscy mają wyraźnie zarysowane charaktery - są ludźmi z krwi i kości, a przy tym postaciami literackimi. Ta strofa jest super. Przyciągnęła mnie jeszcze strofa o p. Izabeli S. Pięknie. "Serce roście". Pozdrawiam serdecznie, Justyna. Bogaty język, jeszcze bogatsza wyobraźnia. Pewnie jeszcze wrócę do Twego utworu. :)) -
Cześć bajago1. Te wersy są zupełnym przeciwieństwem. Rozumiem, że sen pomaga oddalić się od rzeczywistości, tylko pewnie dobry sen, a rzeczywistość ponura. Chaos ludzkiego życia - smutne. Mam pytanie. Dlaczego każdy wers zaczynasz wielką literą?, Nawet wtedy, gdy po poprzednim wersie nie ma kropki. Pozdrawiam J.
-
Nawet nocka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cześć, Deonix_. mnie się też tak bardziej podoba, więc wróciłam do stanu pierwotnego. Dziękuję za utwierdzenie mnie w tym, iż najczęściej jest najlepsza wersja pierwotna. Bardzo dziękuję też za wpis, cieszę się, że się podoba. Pozdrawiam niedzielnie Justyna. :)) -
O Maks, witaj. Jak fajnie, ze zawitałaś na Orga. Dawno Cię nie było. Co się stało z kotkami? Ano, już mają dobre życie, choć ich mama umarła, to było parę lat temu. Na zdjęciu powyżej są inne kotki, też uratowane, a te, które w historii opisałam, niestety nie doczekały się zdjęcia, a raczej, doczekały się, ale gdzieś zaginęły - zdjęcia oczywiście. B. miło mi, że zajrzałaś do mnie. Pozdrawiam i życzę spokojnej niedzieli. Justyna. :))
-
-
Miłka Pojawiłam się wśród krzewów aronii, szłam na skróty do domu. Nagle zobaczyłam szylkretową kotkę biegającą jak oszalała między blokami. Podchodziła z niesamowitą ufnością do przechodzących ludzi, choć była zdziczała. Opierała pokaleczone łapki o nogi przypadkowo wybranych osób i błagała o pomoc. Wszyscy ją odtrącali, odpychali od siebie i szli swoją drogą a ona patrzyła tylko bursztynowymi oczyma, jak się od niej oddalano. Ludzie obojętni na to, co czuło owo zdeterminowane zwierzę, śmiali się i prowadzili ożywione rozmowy. Bezdomny, poraniony zwierzak nic ich nie obchodził. Mieli pełne brzuchy i wcale nie myśleli o cierpieniu kocicy. – O co chodzi? – Pomyślałam. Od pewnej kobiety, dowiedziałam się o całej dramatycznej sytuacji. – To dlaczego pani jej nie pomogła, nie zareagowała? – Zapytałam. Wzruszyła ramionami i odeszła. A kicia… chciała się tylko dostać do swoich dzieci, które ktoś okrutny zamknął w swojej piwnicy. Najpierw pozwolił jej tam wydać na świat małe, ślepe kłębuszki, a następnie zamknął okienko, pozostawiając zrozpaczoną matkę, której sutki były nabrzmiałe od zbierającego się w nich pokarmu, a małe, nieporadne jeszcze kociaki, zaczynały umierać z głodu. Zrozpaczona kocia mama przylgnęła do mnie całym rozdygotanym ciałkiem. Krwawił jej ogon – do połowy urwany, nie mówiąc już o poranionym pyszczku, łapach i złamanych kłach. Tak bardzo chciała rozerwać metal krat, że drapała go, gryzła, jednak wiadomo – zwierzak nie pokona takich przeszkód. To tak, jak my byśmy chcieli opuścić mury dobrze strzeżonego więzienia. Niemożliwe, prawda? Chyba, że ktoś z zewnątrz, by nam pomógł. Nagle szylkretka puściła się biegiem w stronę jednego z bloków. Pobiegłam za nią. Stanęłam zdezorientowana przy bocznej ścianie budynku. Kicia miauczała, łzy (naprawdę!) leciały jej z okrągłych, pełnych smutku oczu. Powoli zbliżyła się do zakratowanego okienka. Stanęła i patrzyła to na mnie, to na więzienie swoich dzieci. – Muszę koniecznie coś zrobić, bo na dodatek usłyszałam ciche popiskiwanie cierpiących zwierząt. Nic mnie nie obchodziło, tylko to, aby uratować małe istotki, jednak nie bardzo wiedziałam, jak to uczynić. Zatrzymałam przechodzącego mężczyznę, zapytałam, czy mi pomoże. Nie zareagował, ominął mnie szerokim łukiem i tyle go widziałam. Koteczka przestępowała „z łapy na łapę” i… ufnie na mnie patrzyła. Byłam cała rozdygotana. – Ja tak już mam – powiedziałam sama do siebie. - Gdybym pojechała na Saharę, to by tam spadł śnieg. Nadjechał jakiś samochód. Zatrzymał się przed domem. Wysiadł z niego starszy pan. Pokonując samą siebie, podeszłam do mężczyzny i przedstawiłam całą sytuację. Uśmiechnął się, wyjął jakieś narzędzia z bagażnika, podważył kraty, puściły. Weszłam z ogromnym trudem, do piwnicy. Odnalazłam maleństwa i jedno po drugim podawałam mężczyźnie. Kotka szalała z radości, lizała swoje dzieci, pomrukując. Te piszczały i od razu zabrały się do jedzenia. Obrazek wzruszył nagle wszystkich przechodniów. – A gdzie wcześniej byli? – Pomyślałam. To, że kazano mi zapłacić mandat za zniszczenie mienia spółdzielni, nie było ważne. Ważny był jeden ludzki odruch i uratowanie czterech kocich żyć. Justyna Adamczewska Opowiadanie oparte na faktach.