Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.07.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ty o niej zapomniałeś, o jej błękitnych oczach. Powoli zabierasz uśmiech, sprawiając, że usycha jak kwiat. Wytykasz jej zazdrość za każdym razem, gdy patrzysz chciwie na inną. Dobrze, że jest silna, nie płacze w poduszkę, a wspólne marzenia prysły jak bańka mydlana. Mówiłeś, że kochasz jej piegi i że jest piękna, a już flirtujesz z następną. Ona jest zbyt mądra, by dzielić z tobą życie. Tak, chce odejść, zanim wiosna przypomni o sobie. Lepiej być wędrownym ptakiem, niż z nieszczerym sercem stanąć przed ołtarzem.
    10 punktów
  2. Monotonia zawisa jak dym nad spokojem. Ołowiane chmury wypluwają myśli pełznące kroplami po szybie. Sny - topniejące fotografie i chropowate wspomnienia rozmazują cienie postaci, oderwane od stóp i wędrujące we mgle. Szare komórki nadal mieszają czerń i biel. Komponują grafitowe odczucia. Jabłka szarej renety nie znają smaku smutku.
    9 punktów
  3. pukała a kiedy otworzyłem drzwi prosto z klatki weszła do pokoju za nic mając savoir – vivre
    8 punktów
  4. "Gortatów dom wakacji" - 2 Był tam wielki warzywniak i sad owocowy, drzewa czereśni i zagajnik malinowy. Były pszczoły w ulach, które sadu pilnowały, do malin i czereśni nas nie dopuszczały. Czasami smród z wysypiska tam przywędrował, bo miejski śmietnik Kluczborka tam się znajdował. Zasypywali nim glinianki cegielniane, przez cegielnię dla gliny koparką kopane. W poniemieckiej cegielni ludzie pracowali, czerwoną cegłę w dużych piecach wypalali. Cegielnia była między śmietnikiem a domem, w czasie jej pracy omijałem ją slalomem. Wujek Tadek psa miał, na imię dał mu Michol, owczarek górski, mądry, przeuroczy pychol. Pierwszego roku młody był, gdy się pojawił, ze mną, małym chłopcem, jak z bratem się bawił. Bardzo już wydoroślał roku następnego, widoczne to było z jego wzroku mądrego. Wspaniały był, chodził ze mną i mnie pilnował, to właśnie on nade mną opiekę sprawował. Wujek karabin, wiatrówkę na śruty posiadał. „Idźcie polować zimową porą” – powiadał. I szliśmy z Micholem zabijać szczury i ptaki, na śmietnik, na cegielnię – dwa małe nieboraki. Na cegielnię tylko w porach popołudniowych, gdy ludzi już nie było w barakach cegłowych. I strzelałem do wróbli, i je zabijałem, a Michol je zjadał, a ja to oglądałem. Już wtedy pamiętam, dumny z tego nie byłem, ale wujek to chwalił, więc z niesmakiem to robiłem, żeby wujek traktował mnie jak dorosłego – jak swojego siostrzeńca najukochańszego. Dziwne były to czasy świata ówczesnego, widziane oczętami chłopczyka małego. Żeby wnioski wyciągnąć, lat potrzeba było, by wiedzieć, co dobrze, a co źle się robiło. -cdn. Leszek Piotr Laskowski.
    8 punktów
  5. różowa sukienka nigdy jej nie miała a ciągle ją w niej widzę może ... i wtedy może ... dlatego gdybym polubił błękit pewnie i dziś bym go oglądał a tak ... poezja wyrasta z wyobraźni … 7.2026 andrew
    7 punktów
  6. Sztuczki na migi uczę się żyć z dnia na dzień samotność rozczesuje kamieniami wrzucone do ognia pękają jak szyba w drapaczu po kolizji z ptakiem sennie spaceruję po niebie jak po kuchni bosymi stopami zahaczam o słońce parzy herbatę doganiam łykiem studzę odkrywam nowe do góry nogami odwrócone
    6 punktów
  7. No, śmiało! Napisz coś! Mario, Krystyno, Wiktorio, Antonino! Zanim wszyscy umrzemy - na jedną chorobę: śmiertelność Na fakty nieautentyczne, na bardzo wierną niewierność ... Wszystko to plącze się w wiosnach, warkoczach na lotnisku, zapachach zwietrzałych perfum ... Umrzemy! No, pisz coś! Artystko! Spłakana muzo krzycz żółcią - w błękity telewizorów I zaszczep w nas kroplę poezji! Vici! I zrób to z honorem! Kiedy odejdą już mroki, pustkami ziejące Wersale stłucz świat rzucając weń kielich "Jakiego kwiatu...?" Goryczy. Nigdy nie zwiędłej do końca. Ukorzenionej w żalu.
    5 punktów
  8. Towarzystwo na środku salonu myśli tylko o sobie, rozmawia o banałach życia codziennego. Socjeta przy drzwiach myśli o innych, Naśmiewa się z ich błahostek, rozmawia o rzeczach "ponad ludzki umysł". Grupka przy oknie nie myśli o nikim, nie rozmawia o niczym, przecież ludzie i tak pewnie nie istnieją.
    5 punktów
  9. Plaster na moje rany I gorzka herbata Na okład Zabierz mnie Na swój pokład Tam gdzie Spełnia się Każdy sen Tam gdzie Tak ważny jest Tlen Kawałek po kawałku Tracimy oddechy niespokojne Czując pismo nosem
    5 punktów
  10. Wstyd mi za tych którzy kłamią nie umieją się śmiać Wstyd mi za wiatr który dachy zrywa za chamstwo Wstyd mi za ojca który zapomina po co jest wstyd mi za prawdę która czasem boli tak jak ból Wstyd mi za świat za to że poddał się ot tak
    4 punkty
  11. Jeden kwiat, jedno drzewo w środku miasta mego. Człek chciał ocalić od zguby i szarości tlącej się w nim. Doglądane pomidory gasły. Brak światła, a może tlenu. Podał im haust powietrza. Podał im wodę: kryształ. Podziękowały, choć nie umiały mówić. Tylko Chrystus spoglądający z ramy na kwiat, co zdołał zakwitnąć. Nie wiedząc czemu, odwrócił wzrok w chwili, gdy flesz aparatu rozbłysnął.
    4 punkty
  12. choć w marzeniach naszych dziadków królowały niemal zawsze łącząc się już samą nazwą w symbolice jednoznacznej te spódniczki w grochy w paski te w różyczki w inne kwiatki gładkie w fałdki plisowane fatałaszki fraszki szmatki dzisiaj są na drugim planie bo choć czasem też się przyśnią jeszcze niejednemu panu to najczęściej niemal wszystkie rozwiewają się nad ranem gdy pań większość na zad wciągnie zwykle nieźle spasowane tradycyjnie męskie spodnie które jednak w tym przypadku miast okrywać eksponują kształty często aż zanadto jawnie mężczyzn prowokując chociaż wiele z pań zaprzeczy żachnie się na takie zdanie jednak większość zwykle cieszy gdy mężczyzna zerka na nie
    4 punkty
  13. I tak historia zatacza koła. O Michale z Ełku uczą w szkołach: Nawadniał piaski Sahary, w Kanadzie gasił pożary, a w końcu potop prawie wywołał.
    4 punkty
  14. Dzika winorośl - zielony maswerk liści, niebo w kawałkach.
    3 punkty
  15. Morze mówi najciszej Kiedy odchodzi słońce Szumi ci do ucha To czego nie powiedziano Fala przychodzi Jak dłoń Cofać się nie chce Zostaje na piasku Wilgotny ślad Słyszysz? To nie wiatr Oddycha przez wodę I woła cię po imieniu Tylko ty odbierasz ten dźwięk Morze nie oddaje od razu Trzyma ciepło w sobie Do nocy Do momentu Kiedy szept wraca I zostaje
    3 punkty
  16. 107. Język, który rozumie każdy (narrator: hypaspista) 1. Pierwszą wioskę przebiliśmy jak skórę — jakby czekała na ostrze. 2. Z domów wybiegali razem z dymem — i tak samo znikali. 3. Zostawiliśmy popiół — jedyny język, który rozumie każdy. 4. Ich twierdze miały serca z suszonej gliny — rozsypywały się pod ciosem. 5. Cyropolis, jesteś już blisko. Z daleka jeszcze udajesz, że masz czas. 6. Widzimy twoje bramy. Ty widzisz nas. Teraz już wiesz, co wybrałaś. 7. Pierwszy kamień ostrzegał. Drugi przekonywał. Trzeci nie musiał już nic. 8. Król powiedział „jutro” — i jutro dla Cyropolis już nie istnieje. cdn.
    3 punkty
  17. Spotkał raz Szwed w Japonii włóczykija. Zapytał czemu kijem tak wywija. Jam ninja nie włóczykij, a to jōdō, a nie kij. Cóż, jaki kraj, taka nazwa dla kija.
    3 punkty
  18. wiara potęgą jest bez wątpienia gdy palą się mosty sięgamy nieba
    3 punkty
  19. Ile drzwi otworzyć by ujrzeć spełnienie ile trzeba łez uronić by zobaczyć lepsze Ile kłamstw ominąć by do prawdy dojść jak pokonać trudne które go tak wiele Jak jak jeszcze raz jak by nie na darmo otwierać kolejnych życia chwil
    3 punkty
  20. Wszystko gniewem i mrokiem przemawia Więc się usuwam i snuję słowa tajemne Lecz Twoje serce wysłuchania odmawia Woli proste jak Ty – ładne, przyjemne Świat marzeń to motyl, który przeminął Nim doczekał zmierzchu letniej przygody Tak mnie dar ludzkich problemów ominął Choć nie oszczędził burzowej pogody Dziś zagadki, tajemnice we wnętrzu pełzają Siecią fal snują w myślach ból niepewny Złorzeczą, sprawy w labirynt gmatwają Których byłem jak Ty – prawie pewny Może wszystko się śniło: życie, konanie A w przerwach słodko słowa dźwięczały A wystarczyło mi powiedzieć: kochanie I byłbym szczęśliwszy, spełniony cały Jednak nękały tajemnice, zakazane światy Kusiły gwiazdy dalekie: złote, srebrzyste I goniłem je z nadzieją myślami. A Ty? Piękniejsza niż te nieba gwiaździste... I nęciły mnie światy ciemne, zakazane A przeznaczenie – męka żywota mojego To anioły i demony za życia poznane Już się nie pytam: dlaczego?
    3 punkty
  21. @Duilla Kiedy zrobił morze Michał na Saharze, Rozłożyli sprzęty z radością wędkarze. Skądś wzięły się śledzie, Kto tylko przyjedzie, Złowi wnet marlina w saharyjskim skwarze!
    3 punkty
  22. na skraju lasu stoi zapomniana chata ma otwarte drzwi w pustej izbie tylko pająk i cisza czasem zajrzy echo i wiatr wspominają o tym że ta chata kiedyś była ozdobiona miłością były uśmiechy którymi cieszył się las i wierny do końca burek bo ci którzy mieszkali w tej chacie mieli złote serca które rozumiały że życie to ich jedyny skarb jaki posiadają na skraju lasu stoi zapomniana którą wspomnienia cieszą
    3 punkty
  23. „Gortatów – dom wakacji” Wbrew mojej woli co roku tam zawożony, ciekawą podróżą, w pociągu zachwycony, w płaczu i rozpaczy, bałem się tam zostawiany, z daleka od mamy, w tęsknocie zapłakany. Kilkudniowa rozłąka potrzebna mi była, żeby za matulą tęsknota popuściła, aby móc zacząć wtedy te moje wakacje i wszystkie tam, z nudów, te moje kombinacje. W tym dużym domu, ciemnym, wielopokojowym, ceglanym i tak potężnym, bo aż trzypiętrowym, poniemieckim, niby z odzysku – tak mawiali, po jakimś esesmanie – po cichu szeptali. A w nim ukochana babcia moja Antosia i mój dziadek Boguś, który brał się za „ktosia”, fajny wujek Tadek, z założenia mój chrzesny, i Staś, wujek najmłodszy, cwaniak nowoczesny. I było tam gołębi, pełne piętro trzecie, bardzo dużo gołębi, ponad sześćset przecież! One, wypuszczane, wzbijające się w górę, czarną, potężną na niebie tworzyły chmurę. W izbie na poddaszu były stare rowery, poniemieckie, w rozsypce, z pięć albo ze cztery. Mój magazyn zabawy i części zamiennych, dla zajęcia mi czasu, z nudów tam codziennych. Skręcałem, jak bądź, śrubki i jak pasowały, to i różne dziwactwa z tego powstawały. Raz jeden takiego tam stworka wyskręcałem, że wyszedł tak groźny, aż sam się go bałem. Pamiętam jego głowę z zębatki, tej dużej, i nos z siodełka, wbity w zębatkowej dziurze. Ręce z pedałów i błotników mu zrobiłem, a za nogi kierownik, kołami obsadziłem. Wymiarem fantazji dziecka sześcioletniego, światem takim tworzonym dla siebie samego. Wolności tam miałem, jakoby ten dorosły, więc wielkie pomysły w mojej głowie wciąż rosły. Moja siostra zawsze swoje zajęcia miała, starszą opiekunką się poczuwać nie chciała. Tak naprawdę się nigdy nią nie przejmowałem, bo swoimi drogami ja tam wędrowałem. Sąsiedztwa prawie wcale, pustawo tam było, a przy drodze przed domem, gdzie dużo aut jeździło, kładłem się w trawie, przy asfalcie samiutkim, prawie niewidoczny, chłopaczyna malutki. Auta wiatrem świstały, pół metra ode mnie, strach pomyśleć, jaki lekkoduch był ze mnie. Dorośli się dziećmi nazbyt nie zajmowali, na ich wychowanie inaczej spoglądali. – cdn. Leszek Piotr Laskowski.
    3 punkty
  24. na pniu ściętego dnia słońce umiera w ciszy potem zgładzono księżyc jego blask turla się w zaświatach na publicznym niebie znika noga lewa potem prawa w przeciągu istnienia nasze życie czas wypadł mi z rąk bezpowrotnie
    3 punkty
  25. Od dawna nic nie czytam – przeczytałem wiele i nic nie zmieniło się, przynajmniej na lepsze. Opuściły mnie greckie muzy. Grupami. Pies o imieniu Vena – każdy mówi, jak pięknie - a to jedynie droga w górę i w dół, zawsze ta sama, plusk plusk, do serca - i pies kręci się koło drzwi, stara wylniała suka chce spaceru. Nie mam już dla niej serca i zachwytu, który leży gdzieś – w środku ludzkich jąder, w skomplikowanym układzie nagrody – odłogiem, porasta mchem i turzycą, nikt nie odważy się wejść na to trzęsawisko. Potrzeba odwagi – wspomniałem ci o tym wiele razy. Nie mam też żalu – było, minęło, nie wierzę w znów będzie, wytarte w łachmany ekspedientki w sklepie, kiedy pytam – tylko z rozkoszy odmowy – o stare wkłady do papierosa. Jak ona pięknie przeczy – jak ty. Potrząsa przy tym grzywką. No…, cała ty. Tak - jej odmowa sprawia mi przyjemność. Było, minęło, sprzedało się – jak my. Obojgu jest wyjątkowo dobrze. Pauza. (można iść zrobić kawę, podłączyć papieros do sieci elektrycznych ven, potargać psa za łeb – no już, no już, siad!). Kiedyś wrócę, dopiszę dwa zdania, które niczego nie zmienią. O obrazie – zawsze warto wspomnieć o malarzach, poetach, reżyserach, pisarzach – Italo Calvino, który zanieczyścił język dzieci, to bunt wobec matki, bunt wobec życia, utracone łacińskie nazwy w ogrodzie, życie karleje i stajemy się dalsi – jakby wczoraj znalazłem fotografię w jednej z zapomnianych książek – roześmiana, śmiesznie wychylona, cała ty - i nie pamiętam, gdzie ją odłożyłem, na jak długo, skoro od dawna nic nie czytam. Niczego sobie.
    2 punkty
  26. Licho odchyla sinobiałe ciało między udami dociska heblowane drewno poroże zdobi kształtną głowę kim był ten któremu oddała duszę płową kruk u jej boku wierny towarzysz niosący złą nowinę szatańskie nasienie świdrujące czarnym okiem Lulila odejdź niech cię nie zwiedzie czarna woalka przesłaniająca szydercze uśmiechy nazrywaj jaskrów żółte odcienie odstraszą złe moce rzucane z przestworzy Lilila odejdź biegnij przez łąkę nie zważaj na osty miękkość traw ukoi obolałe stopy wiersz inspirowany obrazem Różalskiego
    2 punkty
  27. Barbefinksy Pustka z pustynią Weszły w mariaże. Beautiful Dolly i Sfinks złocisty. Hymenayos! W Barbie pustyni Ujrzał bezkresy. Dała Erato Im Barbefinksy.
    2 punkty
  28. Nie jedna dekada z tobą spędzona Rodzinnie i pełni miłości Słoneczne kwiaty, rodzina w blasku słońca Wschody i zachody słońca, wspomnień magia Każdy nowy dzień, miłość wokół nas Na łące pełnej kwiatów jest rodzinnie, jest pięknie Z jednej kropli deszczu stworzyliśmy potok miłości Ptaki fruwają, biegamy po łące wolności Czarne chmury rozwiewamy naszą miłością Trzymam zegarek w ręku, ten czas należy do nas Melodia niezmienna, kroki w rytmie bijącego serca Zostaniemy w miłości, bo nasza miłość ma barwę czerwonego wina Wino i miłość, bez terminu ważności Wznieśmy toast za naszą miłość Lovej . 2026-07-22 Inspiracja . Odnowiona miłość
    2 punkty
  29. wiatr ją czesze tulą mgły kocha echo lubią sny tak moi mili to nie bajka lecz prawdy szczyt piękna brama za nią tylko zgrabne dni oraz nadzieja która nie boli
    2 punkty
  30. @violetta nieładnie być zazdrośnicą Violetta ! 😉 ja również bywam- ale jeśli już to tylko o uwagę! 😉🤭 ciesz się naszym szczęściem 😉😘🤭
    2 punkty
  31. Ze skrajności w skrajność to już nie tu i nie tam To ja i ty to Ty i ja to konfrontacja diabła z aniołem stodoły ze stołem płonącej i kichającej ogniem i wodą różnych obelg i komplementów na zmiane jak w tańcu, bo po tańcu taniec, a pomiędzy różaniec, czerwone światło kościoła, spowiedź i rurka czy dziurka, gra w butelkę na nago, i tak w ekstremum. Ekskremum sakrum.
    2 punkty
  32. @.KOBIETA. Jest ryzyko, ale... Pamiętasz że u mnie niedaleko jest wilczy szlak? @violetta Z Bogiem. No tak, też "facet". Potrafisz się urządzić. A ja w wierszu napisałem, że Bóg jest... kobietą. Pamiętasz? Też będę zadowolony.
    2 punkty
  33. @Berenika97 Podobają mi się te Twoje odcienie szarości. „Jabłka szarej renety” to obraz, który zostaje w pamięci. Są ponadczasowe i wprowadzają do wiersza subtelny, już niemal jesienny klimat. Piękny utwór. Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  34. Nie żałuję snów które przyśnią się jutro nawet gdy dzisiejsze koszmary się modlą o dzisiejszy dzień zagubiony pod powieką z nieustanną przebudzenia groźbą bez siebie śniąc rozpaczliwie wołałem o odwagę pod rozkopaną kołdrą strachu płakało nierozpoznane własne imię szukając w ciemności światła i celu przewróciły mnie na plecy nocne mary lękiem chwyciły w zapaśniczym chwycie i tylko marzenia nieśmiało pytały gdzie się podziało bez koszmarów życie
    2 punkty
  35. @Gra-Budzi-ka Rzekł chirurg, badając ją w Kwidzynie: „Z liczenia raczej pani nie słynie! Zatem po kolei, pełen nadziei, obmacam sto nóg, nim doba minie!”
    2 punkty
  36. 2 punkty
  37. @Leszek Piotr Laskowski Śliczne wspomnienia. Warto wracać do wczoraj, tam nawet to co było nie tak , dziś... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  38. @karenka Piękny wiersz i poważne wyznanie Podmiotu lirycznego. Przy okazji pozwolę sobie na małą dywagację: Faceci mają naturalną skłonność do poligamii, porównywalną siłą z równie naturalną skłonnością do monogamii u kobiet. Obie, z pewnej perspektywy są zjawiskowe, bez oceniania etycznego, obie archetypiczne - mężczyzna wojownik z dużą szansą na szybsze odejście (obecnie zawały i częściej nałogi), kobieta planująca bezpieczeństwo dla dziecka (a psiecko, też wymaga regulaności wyprowadzania i.t.p.). Wybacz, ale nie rozumiem kobiet nie planujących dziecka, wiele sobie odbierają. A facet, jeśli kocha, zawsze chce (mimo, ze boi się tematu) dziecka z taką dziwczyną. Niedojrzałość u obojga kończy się szybszą starością, uwiądem ducha i ciała, wbrew oczekiwaniom. Zatrzymam się na piegach, pozwól, bo Moja Żona zachwycała mnie nimi. Różnica jest zasadnicza: jedne piegi są "moje", a inne są tylko piegami na buzi. Kto pokocha, weźmie "wszystko", a po pierwsze nieznane jutro. Ślicznie piszesz, pozdrawiam.
    2 punkty
  39. 2 punkty
  40. Chcemy czy nie los nas okrada lub coś nam daje A my no cóż wyboru nie mamy musimy to zrozumieć Że taką lub inna chwilą zostaliśmy obdarowani Chcemy czy nie żyć musimy a los naszym panem
    2 punkty
  41. Bardzo ciekawe wspomnienia z dzieciństwa... czuć w nich klimat dawnych czasów i prawdziwe emocje małego chłopca...szkoda tych wróbelków, bardzo je lubię...miłego dnia życzę*)
    2 punkty
  42. gdybyś tylko wiedziała ile mam dla ciebie ziarenek piasku nie potrzebowałabyś plaż po sezonie gdy idziesz kilometrami nie widząc człowieka gdybyś tylko wiedziała jak jesteś mi bliska przez chwilę będę dla ciebie kwarcem zanim popłynę szklistą doliną
    2 punkty
  43. Mów Do Mnie Poetycko Mów do mnie poetycko, jak tylko Ty to zrobić potrafisz, spojrzeniem pełnym romantyzmu, obdarowując mnie czerwonymi różami Zaskocz mnie ….. sonetem , miłosną liryką, może erotyką , niech moją buzię, intensywnie obleje rumieniec, gdy recytujesz mi zmysłowe wiersze ze swojego tomiku, w pełni księżyca, paląc papierosa Zaczaruj , uwodząc mówiąc do mnie poetycko, głębokim głosem, namiętnym, pijąc ze mną ,w kawiarni, przy stoliku czerwone słodkie wino 20.07.2026 r. NatusieK97
    2 punkty
  44. W skwar uraczył się Michał browarkiem, wsiadł na rower i ruszył na Warkę. Zmylił drogę! Złe wieści. Pada już dni czterdzieści. Nie wiem jak wy, ja buduję arkę.
    2 punkty
  45. @Sylwester_Lasota 🙂 oczywiście! Ja to nawet uwielbiam ! 🙂 być w centrum uwagi 🙃😉 nic nie zastąpi: ołówkowej spódnicy ( taki fason), szpilek i czerwonych ust 🙂💋 podoba mi się 👌 pozdrawiam uroczo 🙂
    1 punkt
  46. @Poet Ka Czy to zagadka Sfinksa w wersji Glamour? Gdy róż plastiku wkracza w mity, Sfinks staje się... celebrytą! Niezłe zderzenie światów - wyobrażam sobie, że Pust-ynia i Pust-ka od dawna miały się ku sobie. Piramidalnie dobry pomysł!
    1 punkt
  47. @andrew Piękny wiersz - ta "różowa sukienka", której nigdy nie było, a wciąż ją widzisz, to świetna metafora tego, jak wyobraźnia dopisuje własne obrazy do wspomnień. Finałowe "poezja wyrasta z wyobraźni" pięknie to domyka. Mało słów, dużo przestrzeni do myślenia.
    1 punkt
  48. Bardzo trafna obserwacja ludzkich postaw z nutką ironii i refleksji...pozdrawiam serdecznie*)
    1 punkt
  49. Nie, nie każda. Może. Dziękuję za podzielenie się refleksją. Również pozdrawiam. Dziękuję za tak pozytywny odbiór. Pozdrawiam.
    1 punkt
  50. @Lidia Maria Concertina Śmiertelność jest przygodą z punktu widzenia nieśmiertelności.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...