Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.07.2026 w Odpowiedzi
-
Morze mówi najciszej Kiedy odchodzi słońce Szumi ci do ucha To czego nie powiedziano Fala przychodzi Jak dłoń Cofać się nie chce Zostaje na piasku Wilgotny ślad Słyszysz? To nie wiatr Oddycha przez wodę I woła cię po imieniu Tylko ty odbierasz ten dźwięk Morze nie oddaje od razu Trzyma ciepło w sobie Do nocy Do momentu Kiedy szept wraca I zostaje9 punktów
-
W pewnym barze, pewnego wieczoru, pewna swego dama, która w mistrzowski sposób opanowała zawody atrakcyjności i to rangi krajowej rzuciła w kierunku, choć niecałkiem bezpośrednio, niepewnego pana że jest wspaniałym mężczyzną, ale nie kocha. Zaraz potem uśmiechnęła się szelmowsko, zalotnie łapiąc jego zaintrygowane spojrzenie i się zmyła i tyle ją tam widzieli. Dla naszego niepewnego pana była już poza radarem. Prawdę mówiąc niepewny pan nie bardzo miał możliwość i jakąkolwiek szansę realnie i rzeczowo ją kochać. O, to takie jest życie, właśnie takie. La Bastide, 21.07.2026r.6 punktów
-
może już całkiem niedługo okażemy się zbędni do produkcji poezji żarówek sensu i chleba będziemy dryfować łódeczkami coraz mniej zależni od siebie może nadejdzie taki dzień gdy emocje będą dodawane do treści jak sól jodowana by nadać im trochę smaku a skład łez z milionów wierszy zawiesimy w chmurze pełnej wzorów na przeżywanie świata może nasze dzieci spojrzą na wersy w które tak mocno wierzymy i zaczną odczytywać pismo z supełków zaplątanych na języku nie rozumiejąc co chcieliśmy powiedzieć6 punktów
-
Niby lato ,a tak jakby jesień smutna niosła wodę w koszu. Jakby ptaki bałamutne szumiały w odlocie. Jakby stary i zgrzybiały czas brodził po błocie. Niby lato... Ponad smutek mokrej ciszy wzniosła błękit oczu. Niby wiosna wciąż beztroska, niby maj urocza. Przeminęła jak dzień ciepły. jak przemija życie. Czasem jeszcze modre oczy rozbłysną w błękicie. Niby lato......już koniec wakacji?5 punktów
-
Nikt nie przewidzi zdarzeń ani dróg niechcianych, na kamieniach się ostrzą zimne losu kosy, a gdy przejście, to wyrok na życie spisany, droga się kończy choćby na początku trasy. Była młoda i cicha, jak letni poranek, czerwieniła się jeszcze od myśli nieskromnej. Chociaż serce i ręce już miała związane, uśmiechała życzliwie czasami się do mnie. Nie widziałem w niej złości, ani złośliwości, emanowała ciepłem i prostą pokorą i nikt wtedy nie myślał, że wkrótce nie będzie niczyją matką, żoną, tym bardziej teściową. Czy być mogła zjawiskiem i różą bez kolców? Odpowiedzieć niestety nie mogę, bo nie wiem. Czy może jednak była jednym z tych wyjątków? Zapłakałem, pamiętam, na pięknym pogrzebie.4 punkty
-
Grillując marshmallow wiersz jako probierz kolorów dowiódł rangę różu wiersz jak papierek lakmusowy starą czapkę szalik z nadrukiem wyniósł do rangi koloru liry nie celuloidu lalki z odpustu tylko czemu róż oblekła przezroczysta błękitna warstwa to pozostanie zagadką Barbie i Sfinksa na czapce @Benjamin Artur dziękuję serdecznie ❤️4 punkty
-
„Gortatów – dom wakacji” Wbrew mojej woli co roku tam zawożony, ciekawą podróżą, w pociągu zachwycony, w płaczu i rozpaczy, bałem się tam zostawiany, z daleka od mamy, w tęsknocie zapłakany. Kilkudniowa rozłąka potrzebna mi była, żeby za matulą tęsknota popuściła, aby móc zacząć wtedy te moje wakacje i wszystkie tam, z nudów, te moje kombinacje. W tym dużym domu, ciemnym, wielopokojowym, ceglanym i tak potężnym, bo aż trzypiętrowym, poniemieckim, niby z odzysku – tak mawiali, po jakimś esesmanie – po cichu szeptali. A w nim ukochana babcia moja Antosia i mój dziadek Boguś, który brał się za „ktosia”, fajny wujek Tadek, z założenia mój chrzesny, i Staś, wujek najmłodszy, cwaniak nowoczesny. I było tam gołębi, pełne piętro trzecie, bardzo dużo gołębi, ponad sześćset przecież! One, wypuszczane, wzbijające się w górę, czarną, potężną na niebie tworzyły chmurę. W izbie na poddaszu były stare rowery, poniemieckie, w rozsypce, z pięć albo ze cztery. Mój magazyn zabawy i części zamiennych, dla zajęcia mi czasu, z nudów tam codziennych. Skręcałem, jak bądź, śrubki i jak pasowały, to i różne dziwactwa z tego powstawały. Raz jeden takiego tam stworka wyskręcałem, że wyszedł tak groźny, aż sam się go bałem. Pamiętam jego głowę z zębatki, tej dużej, i nos z siodełka, wbity w zębatkowej dziurze. Ręce z pedałów i błotników mu zrobiłem, a za nogi kierownik, kołami obsadziłem. Wymiarem fantazji dziecka sześcioletniego, światem takim tworzonym dla siebie samego. Wolności tam miałem, jakoby ten dorosły, więc wielkie pomysły w mojej głowie wciąż rosły. Moja siostra zawsze swoje zajęcia miała, starszą opiekunką się poczuwać nie chciała. Tak naprawdę się nigdy nią nie przejmowałem, bo swoimi drogami ja tam wędrowałem. Sąsiedztwa prawie wcale, pustawo tam było, a przy drodze przed domem, gdzie dużo aut jeździło, kładłem się w trawie, przy asfalcie samiutkim, prawie niewidoczny, chłopaczyna malutki. Auta wiatrem świstały, pół metra ode mnie, strach pomyśleć, jaki lekkoduch był ze mnie. Dorośli się dziećmi nazbyt nie zajmowali, na ich wychowanie inaczej spoglądali. – cdn. Leszek Piotr Laskowski.4 punkty
-
Podłoga zawsze brudna A właściwie chwilowo czysta Piętrzą się stosy ubrań Nikt nie układa w szafach Po co Za chwilę i tak wyciągnięte na grzbietach będą się włóczyć po ulicach ławkach autobusach powtarzalność codzienność zmusza do niechcenia Podłoga chwilowo czysta The floor od temporarily clean Podlaha je dočasné čistá Der boden ist vorübergehend sauber Pol vremienno ubran Itd. Wszędzie Chyba że podłogi nie ma Upijam się lampką wina Dla ukojenia Nie degustuję Myślę Jakiego ona ma fajnego faceta Też bym takiego chciała Ale mój to atleta Tylko własnego ciała4 punkty
-
na pniu ściętego dnia słońce umiera w ciszy potem zgładzono księżyc jego blask turla się w zaświatach na publicznym niebie znika noga lewa potem prawa w przeciągu istnienia nasze życie czas wypadł mi z rąk bezpowrotnie4 punkty
-
Jestem błędem Którego nie zdążysz naprawić Jestem czasem Którego nie zdążysz zatrzymać Jestem światem Który sprawia, że jesteś obojętny Nawet na codzienny deszcz Tego kapryśnego lata4 punkty
-
uchylamy tej śmielszej w sobie czasami drzwi gdzie ... i kończy się na rozmyślaniu to trochę mało trzeba nie tylko zajrzeć koniecznie wyjść i posmakować malin rosy rześkiego powietrza zobaczyć myśli w realu zakwitną poprowadzą dalej a tam tam możemy spotkać siebie takiego ... o jakim marzymy 7.2026 andrew4 punkty
-
Powiada Michał, to nie na me nerwy Uciekać przed deszczem muszę ja bezprzerwy Mięśnie się spinają Pedały zgrzytają Jestem wykończony, brakuje mi werwy4 punkty
-
Pojechał Michał do Krotoszyna, deszcz w Krotoszynie padać zaczynał. Pojechał Michał pociągiem, a deszcz jak cebra lał ciągiem, nie wiedząc jaka tego przyczyna. Jechał raz Michał w tandemie z dziewczyną na akademię. Żenada. Deszcz padał z jednej strony, a drugiej nie.4 punkty
-
Z Kanady, gdzie szaleją pożary, napisał do Michała Zachary: „Przyjeżdżaj, nie zwlekaj. Już rower tu czeka. Zamienisz więc pecha na dolary.”4 punkty
-
Z Madrytu ślą listy do Michała: „Przyjeżdżaj, umieramy w upałach. Na rower wsiadaj, niech zacznie padać. Będzie ci wdzięczna Hiszpania cała.”4 punkty
-
ona chowa twarz przed światłem on wymyka się przez niedomkniętą ciszę zostały klucze przy drzwiach i nic więcej w powietrzu wciąż wiszą tamte słowa choć skóra dawno odwykła od dotyku a przecież rzucali jeden cień na ścianę nim czas przepisał imiona do cudzych snów3 punkty
-
3 punkty
-
nie pytaj czy możesz - płonę zawstydzeniem spójrz - tkliwie się tulą dwa nasze cienie. czy to może miraż, półjawa czy sny? to niesamowite one wpierw niż my?3 punkty
-
Witaj - znaczy zdał egzamin - dzięki - Pzdr. Witaj - cieszy mnie bardzo że tak czule odczytałaś ten wiersz - dzięki - Pzdr. deszczowo. Witam - masz rację - bez niej żyje się lepiej - dzięki - Pzdr. @Berenika97 - dziękuję -3 punkty
-
Pewnej stonodze, która mieszka w Sztumie, raz czternastą nogę złamano w tłumie. Chirurg pyta stonogę, o którą chodzi nogę. „Nie wiem, do czterech tylko liczyć umiem.”2 punkty
-
dyptyk a ja? a ja ich mogę znać z roześmianego „Guten Appetit” dla „Jedzących kiełbasę" na parkingu przy zamku w Malborku przydałyby się jeszcze kartofle ...2 punkty
-
Już mnie zapomnij, nie patrz wstecz wiecej, wszystko spowite mgłą bezradności. Szklą mi się oczy- kieliszki zbite, w nich winny owoc mej nieufności. Krążysz dokoła raz wąż, raz anioł bywa, że kąsasz, czasem ochraniasz. I dzikość serca łapać chcesz w dłonie każesz mi kochać a żyć zabraniasz. Tak mi jest duszno kiedy znów pragnę, czerpać ci z wnętrza, jak z własnej studni. Ty moich myśli nigdy nie zgadniesz, gęsteniejesz gniewem, zazdrością dudnisz. Pieścisz mnie myślą, czynem, spojrzeniem, wchodzisz- pochłaniasz, wychodzisz - znikam. Dokąd mam uciec, jesteś marzeniem a ja nędzarzem w twoich śmietnikach. Jeszcze dzień oddam, jeszcze godzinę, chcę ciebie mocniej, ty pragniesz więcej. Potem jak lato, cicho przeminę, ty pójdziesz dalej- w kieszeniach ręce...2 punkty
-
Barbefinksy Pustka z pustynią Weszły w mariaże. Beautiful Dolly i Sfinks złocisty. Hymenayos! W Barbie pustyni Ujrzał bezkresy. Dała Erato Im Barbefinksy.2 punkty
-
na krawędzi płaczu uparcie trzymał się życia gdzieś na pustyni prześcieradła głosy morfiny echo tych obcych nieznajomych ciał słowa jak drobinki piasku z wydechem wzniosły się w powietrze i dalej w pustkę jak to jest nie być? rozrzedzanie i gęstnienie rozrzedzanie i ... światło jaśniejące w ciemności niewiarygodnie zwyczajnie2 punkty
-
choć w marzeniach naszych dziadków królowały niemal zawsze łącząc się już samą nazwą w symbolice jednoznacznej te spódniczki w grochy w paski te w różyczki w inne kwiatki gładkie w fałdki plisowane fatałaszki fraszki szmatki dzisiaj są na drugim planie bo choć czasem też się przyśnią jeszcze niejednemu panu to najczęściej niemal wszystkie rozwiewają się nad ranem gdy pań większość na zad wciągnie zwykle nieźle spasowane tradycyjnie męskie spodnie które jednak w tym przypadku miast okrywać eksponują kształty często aż zanadto jawnie mężczyzn prowokując chociaż wiele z pań zaprzeczy żachnie się na takie zdanie jednak większość zwykle cieszy gdy mężczyzna zerka na nie2 punkty
-
Wszystko gniewem i mrokiem przemawia Więc się usuwam i snuję słowa tajemne Lecz Twoje serce wysłuchania odmawia Woli proste jak Ty – ładne, przyjemne Świat marzeń to motyl, który przeminął Nim doczekał zmierzchu letniej przygody Tak mnie dar ludzkich problemów ominął Choć nie oszczędził burzowej pogody Dziś zagadki, tajemnice we wnętrzu pełzają Siecią fal snują w myślach ból niepewny Złorzeczą, sprawy w labirynt gmatwają Których byłem jak Ty – prawie pewny Może wszystko się śniło: życie, konanie A w przerwach słodko słowa dźwięczały A wystarczyło mi powiedzieć: kochanie I byłbym szczęśliwszy, spełniony cały Jednak nękały tajemnice, zakazane światy Kusiły gwiazdy dalekie: złote, srebrzyste I goniłem je z nadzieją myślami. A Ty? Piękniejsza niż te nieba gwiaździste... I nęciły mnie światy ciemne, zakazane A przeznaczenie – męka żywota mojego To anioły i demony za życia poznane Już się nie pytam: dlaczego?2 punkty
-
No, śmiało! Napisz coś! Mario, Krystyno, Wiktorio, Antonino! Zanim wszyscy umrzemy - na jedną chorobę: śmiertelność Na fakty nieautentyczne, na bardzo wierną niewierność ... Wszystko to plącze się w wiosnach, warkoczach na lotnisku, zapachach zwietrzałych perfum ... Umrzemy! No, pisz coś! Artystko! Spłakana muzo krzycz żółcią - w błękity telewizorów I zaszczep w nas kroplę poezji! Vici! I zrób to z honorem! Kiedy odejdą już mroki, pustkami ziejące Wersale stłucz świat rzucając weń kielich "Jakiego kwiatu...?" Goryczy. Nigdy nie zwiędłej do końca. Ukorzenionej w żalu.2 punkty
-
słuchaj! nie mogę cię posiąść zwykłą przemocą więc wejdę przez uszy w trelach godowych stopniowo snując opowieść uśpię twą czujność /Refren/ granica to skóra nie daj się ranić zostań moim agentem sługą wierną komórką razem wzniesiemy świat bez granic razem nic nas nie zdoła zranić patrz! niezdolny drzwiami przez okna oczu wejdę w liturgicznej szacie unosząc świętość przed którą w poczuciu wspólnoty klękniesz i dotknij! na fresku w starej świątyni obudzę się w tobie cyfrowym strumieniem popłynę z mózgu do węzłów chłonnych systemu do źródeł tej opowieści /outro/ byłem łowcą jestem owcą2 punkty
-
na skraju lasu stoi zapomniana chata ma otwarte drzwi w pustej izbie tylko pająk i cisza czasem zajrzy echo i wiatr wspominają o tym że ta chata kiedyś była ozdobiona miłością były uśmiechy którymi cieszył się las i wierny do końca burek bo ci którzy mieszkali w tej chacie mieli złote serca które rozumiały że życie to ich jedyny skarb jaki posiadają na skraju lasu stoi zapomniana którą wspomnienia cieszą2 punkty
-
2 punkty
-
Mów Do Mnie Poetycko Mów do mnie poetycko, jak tylko Ty to zrobić potrafisz, spojrzeniem pełnym romantyzmu, obdarowując mnie czerwonymi różami Zaskocz mnie ….. sonetem , miłosną liryką, może erotyką , niech moją buzię, intensywnie obleje rumieniec, gdy recytujesz mi zmysłowe wiersze ze swojego tomiku, w pełni księżyca, paląc papierosa Zaczaruj , uwodząc mówiąc do mnie poetycko, głębokim głosem, namiętnym, pijąc ze mną ,w kawiarni, przy stoliku czerwone słodkie wino 20.07.2026 r. NatusieK972 punkty
-
Miało być piwo, zwyczajnie, bez planu, a tu nagle „randka” wyskoczyła z ekranu. Ja trochę zdziwiony, Ty w lekkiej panice, jednak oboje śmialiśmy się z tej różnicy. Ty: pani od planów, menu i finansów, ja: od uśmiechów, żartów i romansów. Pytałaś o piwo, wino i przekąski do tego, a ja wiedziałem jedno: chcę spotkania Naszego. „Czy ja Cię podrywam?” – sam siebie zapytałem, bo chyba za bardzo do ekranu się uśmiechałem. A Ty powiedziałaś coś tak niespodzianego: że dawno nie czułaś już czegoś tak miłego. Pytałaś, czy w tym wieku jeszcze tak wypada, czy serce nie powinno już spokojniej gadać. A ono nie pyta o lata i daty, czasem tylko przypomni, że świat jest bogaty. Bo motyle nie patrzą na metrykę człowieka, przylatują ot tak, choć nikt na nie nie czeka. Nie pytają o plany, rozsądek czy czas, pojawiają się cicho i zmieniają coś w nas. Za oknem wiatr gwizdał, deszcz wybijał swój rytm, ja kończyłem wieczór z myślą: „to jest to, to ma byt”. Więc pakuj walizkę, muzykę weź ze sobą, ja zabiorę ciekawość, by odkryć Cię na nowo. A jeśli ktoś spyta o atrakcję tego dnia, powiem: nie piwo, nie przekąski… lecz ta dziewczyna, co motyle w brzuchu ma.2 punkty
-
Niech pan nie wchodzi - w moim domu nie ma kawy, nie ma prądu i jest dosyć chłodno. Nie mam kota, co by pana rozweselił. Nie mam psa, co rozzłościłby szczekaniem. Mam zaledwie małe łóżko z dziurawą pościelą, jakiś chleb - jednak czerstwy - i resztkę rosołu. I czemuż się pan tak upiera, by tu wejść? Chce pan śpiewaniem ciszę uciszyć? Kwiatem kątom nadać barw, a ściany przyozdobić Monetem? Proszę bardzo. Lecz uprzedzam, drogi panie - śpiew w mierne zapadnie tu półdźwięki, kwiaty do kolejnej pomrą niedzieli, a obraz w żałosną zajdzie szarość. I na cóż panu jelenia słać wśród wilki? 1 X 20222 punkty
-
Gniazda słowicze są dziś niczyje, Mróz kwiaty szronem w powietrzu szyje, Lis zmarznięty ze swej nory wyje: Ukochana ma przepadła gdzieś tam, Jestem sam: Jest zima. Kiedyś róż rozrzucił winne wonie, W hiacyntach pszczoły nurzały skronie, Pięknem błyszczał światła promień: Jestem sam: Jest zima. Ma świeca cichym ogniem trawiona, Nade mną łów gwiezdnego Oriona; Przyjdź ćmo, przyjdź cieniu, świat skonał: Ukochana ma przepadła gdzieś tam, Jestem sam: Jest zima. I Walter: The abode of the nightingale is bare, Flowered frost congeals in the gelid air, The fox howls from his frozen lair: Alas, my loved one is gone, I am alone: It is winter. Once the pink cast a winy smell, The wild bee hung in the hyacinth bell, Light in effulgence of beauty fell: I am alone: It is winter. My candle a silent fire doth shed, Starry Orion hunts o'erhead; Come moth, come shadow, the world is dead: Alas, my loved one is gone, I am alone; It is winter.2 punkty
-
Jej siła pcha drzwi rozpuchłe latem Mała Juljusz idzie staranować mi sen Stało się, niebywale lodówka mruga Madziuś wiesz, napiszesz o tym wiersz? Lodówka mruga nie pusta, nie pusta Gdzie pustka Gdzie pustka? Dwoje siłaczy słyszę też Juljusz wyjadła szynkę Madzia wiesz!!!??2 punkty
-
Drżące myśli, rozedrgane słowa. W pamięci nosisz zdjęcie wyblakłe. Wspomnienie, co niewiele pamięta. Znam język swój. Znam język twój. Od czego bolą mnie słowa? W duszy chowasz naświetloną kliszę. Może jeszcze starczy sił, by ją reanimować. Pomiędzy wierszem a piosenką płynie sucha rzeka. Na jej skraju tkwisz. Spoglądasz w nurt. Drżące myśli, rozedrgane słowa. Topią sens, topią rytm. Wejdę w nią. Znam język swój. Znam język twój.2 punkty
-
Miłość to piękne słowo w nim nie ma miejsca na byle co jest słowem pachnącym majem Miłość to świat w którym króluje kochanie oraz kwitnący sad pełen marzeń i nadziei Miłość to wczoraj i dziś to okna i drzwi za nimi czekają uśmiech i łzy czeka spełnienie2 punkty
-
wiesz na czym ten projekt polega? że koleś spędza godziny próbując być autentyczny i miota się między swoim wizerunkiem a tym kim w rzeczywistości jest. przeraża mnie tylko że wszyscy tak mamy2 punkty
-
W skwar uraczył się Michał browarkiem, wsiadł na rower i ruszył na Warkę. Zmylił drogę! Złe wieści. Pada już dni czterdzieści. Nie wiem jak wy, ja buduję arkę.2 punkty
-
@Berenika97 Jeszcze nie wiadomo, jeszcze się okaże Czy dostanie etat Michał na Saharze Nim dekada minie Nawodni pustynię Będą tam na ryby przyjeżdżać wędkarze.2 punkty
-
@Gra-Budzi-ka Michał wsiadł na rower, gdy przyszły upały, A po mundialu głowy mistrzów wrzały. Przyniósł zimną wodę, Poprawił pogodę I chłodną ulewą zalał Madryt cały!2 punkty
-
@Poet Ka Świetne zderzenie popkultury z poetycką alchemią. Podoba mi się, jak wiersz nobilituje "odpustowy róż" do rangi sztuki (liry), a jednocześnie zostawia miejsce na niedopowiedzenie. Zagadka błękitnej warstwy mocno intryguje - czyżby to był niebieski płomień ogniska otulający różową piankę? Zostawiasz mnie z bardzo apetyczną zagadką. :))2 punkty
-
@Alicja_Wysocka To świetny pomysł i urocze wykonanie - tak, jak jest to w Twoich wierszach. A data powstania nie ma nic do tego - bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Masz pełne szkatuły takich klejnotów - pokazuj nam je. :))) Pozdrawiam. :)2 punkty
-
Zgromadzenie Bóg zwołał hejnałem. Wytłumaczcie mi co jest z Michałem? Wszystko w planach mi zmienia, w aurze są zakłócenia. Ja już całkiem od tego zgłupiałem!2 punkty
-
2 punkty
-
Gdybym mógł coś zmieniać Gdybym mógł cię nie zranić Gdybym miał więcej czasu Gdybym miał mniej strachu Gdybym miał większą odwagę Gdybym miał nad strachem przewagę Gdybym mógł sobie coś powiedzieć Powiedziałbym odpuść2 punkty
-
Michał pechowiec dostał po głowie gdy z drzew jesienią spadło listowie. Gadała gmina, że jego wina... No i dziewczyna też jest z nim w zmowie.2 punkty
-
Gdy Michał z Ełku na rower wyruszył, zaczęło padać, więc w karczmie się suszył. A że go suszyło, a w karczmie tak miło, przezornie przez tydzień się z niej nie ruszył.2 punkty
-
@Gra-Budzi-ka Gdy w Ełku wielka susza nastała, Elka Michała ze łzami błagała: „Przynieś ochłodę! Pedałuj po wodę!” I wnet go na rower sama pchała.2 punkty
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne