Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.07.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Leżę pod Mirą. Nie wiem, czy to ja szukam jej cienia, czy ona zapamiętuje kształt mojego ciała. Oddychamy tym samym powietrzem. Każdy wdech przechodzi przez igły, każdy wydech wraca do ziemi. Kora wciąż parzy tam, gdzie kończy się moja skóra. Światło sączy się przez koronę, osiada w żebrach jak w gałęziach. Cieplej niż powinno. Palce pamiętają kształt gałęzi. Kręgosłup uczy się pionu sosny. Krew płynie wolniej, jakby od dawna znała drogę żywicy. Mój czas odliczają jej słoje. Mrówka wchodzi na moją kostkę i nie zatrzymuje się. Ziemia nie pyta, gdzie się kończę. Bierze, co dostanie.
    14 punktów
  2. barwne motyle to skrzydlate siostry, delikatne jak baletnice. są ozdobą ukwieconych łąk i marzeniem lata. eteryczne czarodziejki, jak odłamki tęczy, wyzwalają w sercu radość. te drobne istotki, jak ulotne chwile, potrafią w pełni cieszyć się życiem. chcę czerpać siłę z ich kruchego piękna i uczyć się od nich wolności, aby każdy dzień rozkwitał cudem i pieśnią życia.
    9 punktów
  3. Do Andaluzji poleciał Błażej, lecz nie takich spodziewał się wrażeń. Temperatura wariuje, wentylatorów brakuje. W sklepie tylko hiszpańskie wachlarze.
    9 punktów
  4. niełatwo napisać wiersz który ozdobi szczyt poezji najpierw trzeba się nauczyć cierpliwości i pokory one pomogą iść bo bruku czyli twardym i śliskim pod wiatr i z wiatrem czyli czymś co nie łatwe trzeba zobaczyć i przeżyć rzeczywistość która różne obrazy maluje nie tylko ładne zrozumiałe to co wyżej napisane nie pachnie kłamstwem to próba zrozumienia jak trudno jest upiększyć wspomniany szczyt
    7 punktów
  5. Winylem na Pragie Kobieta-gruszka w jatce lat trzydziestych, pod minogą lorneta w galantynie. Pasmanter wędzonkę golonką... Oczko w pończosze, Różycki na kole. Kercelak zaśpiewa harmonię tych lat: słoniny sparciałej perkalem spróchniałym, katarynek w okamgnieniu, białych kamieni, filozoficznych dancingów z przydługim sznurem jantarów. W solance kapusta. Na Bielańskiej – karuzela! Bujaj się, Fela! Ferajna, kapela! Z tamtych minionych lat...
    6 punktów
  6. Nie ma na to łaciny. Nie ma rozdziału w opasłych tomach. Nie ma mapy, by dojść do brzegu. Nie ma. Jestem tylko błędem w druku, naroślą na marginesie znanej im przyrody. Stoją. Wpisują mnie w rejestr zjawisk rzadkich. Patrzą. Przez palce, jak przez szczeliny w płocie. Boją się dotknąć tej bezimiennej usterki. Nie działają. Łatwiej uznać, że ten twór to martwa natura z żywym tylko sercem. Zbyt rzadka, by pomóc. Zbyt dziwna, by dotknąć. Jestem endemitem w muzeum bezradności. Oddycham już tylko za szybą, by oni mogli spojrzeć i z ulgą wracać do swoich bezpiecznie pospolitych ciał.
    6 punktów
  7. sennik aktualny za zasyp syp zasypianie zasypiaj i zaśpij tak bez nasennych tak zaśnij żeby czerwony kapturek zjadł wilka a wilk zapolował na krwiożerczego myśliwego nie śpij tylko pod progiem pod butem pod łóżkiem pod ziemią ani w odkrytym w czasie snu nieistniejącym pokoju na dnie prawdy o samym sobie w sobie wsobny osobny samotnik łapiący echo dzisiejszego dnia
    5 punktów
  8. Jeżeli wszedłeś do cudzego domu, dostałeś miskę ciepłej strawy pełną, miejsce do spania oraz dach nad głową, jego mieszkańcom okaż swoją wdzięczność. Na obyczaje domu nie narzekaj, poszanowanie miej dla gospodarza, próżnej pyszności swojej się wyrzekaj, nie drwij, nie złorzecz, nie pluj, nie obrażaj. Gdy jesteś gościem, nie bywaj natrętem, co racje swoje siłą chce narzucać, bo bardzo szybko staniesz się intruzem i się do ciebie plecami odwrócą. Postępków domu kopiować nie musisz, tradycje własne możesz kultywować, ale przenigdy niech ciebie nie skusi, żeby świętości domu nie szanować. Bo gdy się staniesz persona non grata, albo gdy role w domu się odwrócą, to gniew wybuchchnie, co z czasem narasta, nie będziesz gościem, za drzwi cię wyrzucą. Jeśliś był głupcem, jeśliś był idiotą, nie żal mi ciebie, byłeś przecież winny, jednak jest gorsze, że nie dbałeś o to, że cień się kładzie też na wielu innych.
    5 punktów
  9. Pani ma tajemnicze zielone oczy, gdy się mijamy pośród zwykłych dni. Patrzę ukradkiem, szukam tłumaczeń, dlaczego smutek tak często w nich się tli. Los był dla Pani podobno łaskawy, dom pełen ciepła, spokojny życia bieg. Z daleka wszystko wygląda bez skazy, a jednak oczy śpiewają inny tekst. Może to tylko moje złudzenie, a może każdy swój ukrywa cień. Bo nawet ludzie, którym nic nie braknie, tęsknią za czymś czego nie da nazwać się Może Pani brakuje rozmowy po świt a może nocnej przechadzce po plaży. Może tej dziewczynie od wielu lat, w zielonych oczach przygoda się marzy. A może zwyczajnie się mylę. Może te oczy po prostu śnią. A tylko ja, mijając ją czasami, piórem marzeń piszę historię jak mgłą Może to nie Pani czegoś brakuje, może to ja, patrząc w zielony blask, szukam odpowiedzi na własne pytania, których od dawna nie umiem już znać
    5 punktów
  10. ech węgierki najsłodsze są te ściśnięte mrozem kwieciste wiosenne zachęty z szorstkiej skórki i wilgotnego wnętrza wciśnięte w słoik w kolorze złoto rdzawym słońce wychynęło zza chmur półgłoem półszeptem strzępem śpiewu z opery cztery pory roku na starych fotografiach rozsypanych na stole jak resztki babiego lata na skroni z dnia na dzień od podniebienia do serca ośnieżony sad
    5 punktów
  11. jakoś tak jest że jedno wygrywa z drugim ale nie tutaj różnorodność stworzenia nie jest zła ani dobra jak gatunki różnych drzew
    5 punktów
  12. @Posem Bardzo dziękuję! Świetnie odczytałeś moje myśli! To właśnie takie zespolenie z naturą, od początku do końca, którego czasami nie jesteśmy świadomi. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @karenka Bardzo dziękuję! Dziękuję za piękne słowa! Takie właśnie myśli nachodziły mnie, jak leżałam w upalny dzień pod sosną himalajską. :) Serdecznie pozdrawiam. :))) @violetta Bardzo dziękuję! Nie wymyśliłam, ono rośnie w ogrodzie, jest bardzo wysokie - potężne jak Himalaje , bo to sosna himalajska. I ma duże szyszki. :) I ma na imię Mira. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @LessLove @Poet Ka @Benjamin Artur Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    5 punktów
  13. Zatoczony krąg, zaklęć kilka stopni, pośrodku płomień niegasnący, podwójną duszę strzegący. Nadchodzi strzyga, żywa czy też martwa? Pochowana twarzą w dół, wydająca dźwięki udręki. Chochoł wyłania się z lasu, z wąpierzem tańczy walca - raz dwa trzy, raz dwa trzy, Zaraza pije z krwawego kielicha. Dzieci tańcują, z drugiej strony kogoś przywołują. Zmora nadlatuje, we śnie oczy kłuje, siada okrakiem, ciężarem ludzi dręczy. Męczy i jęczy. Kroczy drogą ta ostatnia, dźwigająca kosę w ręku, żnąca zboże, robiąca fikołki na polu. Południowa. Ostateczna. Śmiertka. Mój ojciec i matka, stworzenia i snu zagadka.
    4 punkty
  14. Link do piosenki: Zostawiam tych dwoje – tęsknie, lecz kocham W duszy zaś płaczę, sercem szlocham I jest to tęsknota wręcz wielka, dojrzała Niech jej i jemu – na wieczność chwała Bo wysilenia i wytrwałość nie wystarczyły Za to ich serca, co w miłość się połączyły Jak dwie krople w czyściutkim strumieniu Pomogły mi w marzeń i snów spełnieniu Poezja, ach, poezja skrzydlata W smutku i bólu zatrata Poezja, ach, poezja kochana Ty jak i ja – pijana Teraz drzew kilka w śpiew mnie uderza Jak obłęd, czy natrętna natura pacierza Drży serce od śpiewu – smutno, pochmurno A w głowie kotłują się myśli śmiesznie i durno Zasypiam więc smutny i marzę utratę I gdzieś w marzeniach śnię góry garbate I kwiaty wyrwane na błękitnych stokach A myśli pływają po skałach, obłokach Poezja, ach, poezja skrzydlata W smutku i bólu zatrata Poezja, ach, poezja kochana Ja trzeźwy, Ty – pijana Nad wodą błyszczą jasne promienie W doliny bezludne ucieka cierpienie Dziko zakwita pąk jeden za drugim Po nim trzeci, czwarty – szeregiem długim Później tęsknię daremnie za cudów dalą Płonę – smutku mury w sercu się walą A ja kocham cię – duchu poezji ponętny I ślę ci mój wzrok – spragniony i mętny Poezja, ach, poezja skrzydlata W smutku i bólu zatrata Poezja, ach, poezja kochana Ja pijany, Ty – trzeźwa od rana
    4 punkty
  15. Wśród lucerny – zapach. Sięgam po truskawki, czereśnie. Piknikuję z tobą, wietrze. Gałązką ułóż mnie na stogu siana w ciepłym brzęczeniu pszczoły. Powieję jedwabistym ciałem.
    4 punkty
  16. kilka świateł dalej jest inna noc odwracamy się od siebie mój cień gaśnie po drugiej stronie ulicy na niebie biała pigułka księżyca okno jaśnieje bezsennością w farmakologicznym śnie gasną żarówki czarnym flamastrem rysowany pies urywa się ze smyczy
    4 punkty
  17. świat jest jaki jest nic nie poradzimy musimy żyć tak jak on chce nie pomoże żaden żal że czasem ciężko jest nie ma chleba na stole przekwita kwiat świat jest jaki jest nie ma co gdybać tylko dalej żyć nie bać się go nie poddawać się uśmiechem witać nowy dzień nie myśleć o tym że może być żle tak moi drodzy świat to nie tylko marzenia ma wojny choroby głód trudne drzwi ale po co się martwić lepiej śmiało iść tam gdzie fajne czeka a licho w kącie śpi
    4 punkty
  18. motyl na kwiatku dwa piękna się spotkały cudowny ranek
    3 punkty
  19. Poetka Lekkiego Pióra Uczy się fachu od najlepszych w prozie, czy w poezji Jest prawdziwą w swym kunszcie poetką, która tworzy pewną ręką poetki lekkiego pióra W swej twórczości tworzy swobodnie nie jak jest jej wygodnie nie słucha zbędnych sugestii co poprawić , co ulepszyć piszę spójnie i bez presji O swą twórczość silnie walczy bez sztucznej inteligencji co czyni ja dzisiaj w tej kwestii poetką lekkiego pióra 8.07.2026 r. NatusieK97
    3 punkty
  20. Dziś na chwilę byłaś w samochodzie później z chmur powstała wolna reakcja i gdzieś pochłonięta pozbawiła cię czasu teraz nie wiem gdzie jesteś deszcz zmywa z ulicy martwe słowa i podnosi oczy kiedyś widziałem auto na poboczu postawione na nogi by nie umknęła żadna rysa teraz widzę podobnie ale nie wiem czy deszcz czy moje myśli nie dotarły jeszcze poza granicę światła w którym jesteś może cię znajdę porzuconą albo w innej twarzy podobnej narysuję swoje blizny ile będę tak chodził? przecież wiem, że nie powinienem.
    3 punkty
  21. Każdego ranka, wsypuje karmę do glinianej miseczki i rozmawia z kotem, jak z przyjacielem, który nie przerywa i rozumie. Oboje wiedzą, czym jest porzucenie. Nazwała go Leon - po tamtym filmie, w którym dziecko i milczący "drapieżnik" leczyli swoje rany, splatając dwie samotności. Kot Leon je spokojnie, jakby wiedział, że są wyznania, którym lepiej pozwolić wybrzmieć do końca. - Myślisz, że można tęsknić za kimś, kto już dawno nie tęskni za tobą? - pyta Leona, parząc kawę. - Wiesz - wzdycha - może nie brak mi jego, tylko tamtej kobiety, która przy nim wierzyła, że wszystko jeszcze przed nią, a teraz rozmawia z ciszą o kocich oczach. Leon odprowadza ją do drzwi, niosąc ogon wysoko. Kiedy zamyka mieszkanie, przez chwilę ma wrażenie, że zostawia za nimi jedyne stworzenie, któremu jeszcze jest potrzebna. Na klatce schodowej słowa zwykle mijają się z ludźmi. Ale jak zawsze rzuca ciche: - Dzień dobry. - Dzień dobry -usłyszała. Schodzi jeszcze kilka stopni. Zatrzymuje się. Przez krótką chwilę myśli, że samotność nauczyła się mówić.
    3 punkty
  22. „Pasożyt” Tak! – czuję się jak pasożyt tego świata przegiętego, poprzez ten ludzki niedosyt, zachłanności w nas każdego. Naszego nienasycenia, tej marnotrawnej natury, wszystkiego chcenia i chcenia – od wielkiej do małej bzdury. Od czystej wody strumienia do umywalek ze złota, od możliwości chodzenia po latanie w samolotach. Bezrefleksyjne zniszczenia pozostawiane naturze... Bez chwili zastanowienia stąpamy po chwiejnym murze. Ile on jeszcze wytrzyma ludzkiej głupoty pazernej? Ledwie się w pionie już trzyma w postawie tej naszej biernej. Podchodzimy do tego luźno, nawzajem się niszcząc sami. Zrozumiemy już za późno, że byliśmy pasożytami. Leszek Piotr Laskowski
    3 punkty
  23. @Berenika97 Łączy nas widzę miłość do sosen. Nie wiem dokładnie która to Mira, ale mam jedną himalajską z wielkimi szyszkami, jedna górską a cała reszta to nasze sosny zwyczajne. Wszystkie sam posadziłem zresztą. Te dają fajny żywiczny zapach i jak siedzę pod taką, to te żywice plus światło migocące od poruszanych gałęzi robią niesamowite wrażenie. Fajnie to opisałaś, a widać, że temat znasz. Dodam, że wzbogaciłem faunę przez zainstalowanie budki dla wiewiórek. Myślałem, że ją oleją, a jednak 21 kwietnia wyszła piątka małych, najpierw na rekonesans, a potem się rozpierzchły po okolicy. Naprawdę warto:). Z przyjemnością przeczytałem Twój wiersz. Pozdrowionka.
    3 punkty
  24. Patrzymy na siebie z uwagą. Ciepło płynie od słońca, a także z miłości. Spacerujemy i podziwiamy piękne widoki parku, kwiatów i natury. To moje pierwsze zauroczenie w tym lecie. Kolory miłości zaczynają się malować. Moje serce bije coraz szybciej. W tym spotkaniu skorzystałem ze swojego klucza do miłości. Idziemy razem w tym samym tempie, pełnym zdziwienia. Krok po kroku docieramy na starówkę. Nasze twarze są pełne uśmiechu i radości. Jesteśmy jak białe gołębie, które lecą ku wolności. To dzień pełen emocji i wrażeń. Lovej. 2026-07-09 Inspiracje . Zauroczenie
    3 punkty
  25. @Berenika97 "Ziemia nie pyta, gdzie się kończę. Bierze, co dostanie", tak pomyślałem o śmierci. Uczymy się żyć z naturą, dbamy o nią, po to by nam dawała pokarm, bądź tlen. Z tym "kręgosłup uczy się pionu sosny" pomyślałem, że również natura nas czegoś uczy. Siły i przetrwania.
    3 punkty
  26. Witaj - dziękuję ci serdecznie za ową urokliwość - te noce faktycznie są urokliwe - Pzdr.wakacyjnie. Witam - warto czasem być bliżej takiej nocy - ja czasem nocą spaceruje po okolicach gdy jest ciepło - te nocne zapachy i obrazy zachwycają - Pzdr.słonecznie. @Posem - @Poet Ka - dziękuję wakacyjnie -
    3 punkty
  27. @Gra-Budzi-ka Świetny! Dla mnie jesteś mistrzynią!!! Wziął więc Błażej wachlarz do ręki, by złagodzić straszliwe męki. Machał w lewo i w prawo, początkowo dość żwawo, lecz z gorąca wydawał wciąż jęki!
    3 punkty
  28. @Poet Ka @Leszek Piotr Laskowski @Posem @Leszczym dzięki wam bardzo za odwiedziny i do zobaczenia moze jesienią
    3 punkty
  29. @lena2_ Bardzo dziękuję! Mnie również, tym bardziej, że nazwa miesiąca pochodzi od kwitnienia lip. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @wiedźma Bardzo dziękuję! Cieszę się, że Ci się podoba! Serdeczności! :)) @Stracony Bardzo dziękuję! Spokojnie - dziewczyna, o której piszę w moich "Kronikach rozkwitu" istnieje , jest z krwi i kości. A jej naturalna uroda i miłość do przyrody oddziałowuje na męskie zmysły. :) Pod moim domem tez rośnie lipa - duża słodka i o tej porze powinna być "głośna". Serdecznie pozdrawiam. :)
    3 punkty
  30. Monolog- dziwactwo możliwa jest zgoda Dialog- normalność często brakuje porozumienia Rozmowa w troje- kłótnia przeciągają się… Rozmowa kilku osób - chaos i wojna… Miejmy nadzieję że towarzyszy chór
    3 punkty
  31. Tylko piękne kwiaty Rosną aż do chmury To tylko rynek kleparski i zachód słońca nad kamienicami Smutki Przykryte radościami Tajniki duszy Nie spodziewałem się że tak bogate Dlatego postanowiłem że zostanę Zabarwiony literat Ale dawno nie czytałem Bo kochałem widoki Szerokie źródła i taniec Zostań pomiędzy literami kochany Bądźmy ich sensem Ważnym bo rozwiniętym w klatce piersiowej Daje życie mistyce życia Skupienie to najzdrowszy algorytm Bajecznych ptaków ocean
    3 punkty
  32. Daj mi panie Boże choć nędznie kroczyć w królestwie doczesnym. A żeby czekając na właściwe się nie wypalić nie żalić. Bo jaka jest mądrość życia w umartwieniu? Żeby inni lepiej mieli, a ja w omdleniu i zamartwieniu, mądrości nabiorę czy poświęce się bez celu ? Dwie życia warstwy razem całość tworzą. Gdy ktos duszą zaradny, a ciałem szkaradny to chwała mu należeć sie musi? Gdy człek za życia zaznawszy czegóś wznioślejszego będzie potępiany to świat nasz się zadusi. Bo po cóż żyć jak człowieka nic nie kusi? Choć nie na tem kształtuje się rzecz co dobrze rządzi światem. Bo być ma brat innemu bratem. Trzeba pomóc wodą, kwiatu latem, czy rzec mróweczce o pobliskiej rzeczce. I wtej życia wycieczce kat jest dalej katem, choć to dobro rządzi światem.
    3 punkty
  33. @Stracony wylądowałam ze wsi w miasto:) ogólnie jestem na wydaniu:) także są duże szanse:)
    3 punkty
  34. Nika wiedziała, że to błąd, jeszcze zanim weszła do kina. Nie była to katastrofalna pomyłka, zostawiająca blizny - raczej ciche, uwierające przeczucie, niczym kamyk w bucie. "To nie tak miało wyglądać". Wojtek stał przy kasie w swojej szarej bluzie z kapturem, machał do niej z uśmiechem człowieka, który obsadził się w roli głównego bohatera i był absolutnie pewien, że napisał scenariusz na doskonały wieczór. Dziewczyna miała osiemnaście lat i wciąż naiwnie wierzyła, że wewnętrzny głos ostrzegawczy można zagłuszyć uprzejmością. - Ucieszy cię, że udało mi się dostać ostatnie miejsca w środkowym rzędzie - powiedział chłopak, wręczając jej bilet niczym order - najlepsze w całej sali! - Mhm ... - Nika spojrzała na tytuł "Stal i pot" - Wojtek, nie pytałeś mnie, czy chcę iść akurat na ten film. Wzruszył ramionami z miną kogoś, kto właśnie usłyszał bardzo nieistotną uwagę. - Bo wiem, że będziesz zachwycona. To nie jest zwykły film sportowy. To jest historia o człowieku, który musi wybrać między lojalnością a ambicją. Reżyser to Kowalczyk - ten od "Krwi na asfalcie." - Nie widziałam "Krwi na asfalcie." - To powinnaś zobaczyć! - rzucił i ruszył przodem. Nika zamarła na środku foyer, czuła, że jej decyzyjność kurczy się do rozmiarów ziarenka piasku. "Uciec teraz?" - pomyślała. To oznaczałoby awanturę, niezręczne tłumaczenia, może łatkę histeryczki. "Jeszcze nie" - zdecydowała - "dam mu jeszcze szansę." Ale zabrzmiało to jak kapitulacja. Sala tonęła w półmroku, wypełniona gęstą aurą męskiego testosteronu. Usiedli. Wojtek natychmiast przysunął się do niej - nie blisko, ale tak, żeby swoje ramię miał przy jej ramieniu. Nika pomyślała, że to jednak miłe, i trochę się rozluźniła, chwytając się tej drobnej intymności jak koła ratunkowego. Film się zaczął. Pierwsze dziesięć minut było znośne - klisza goniła kliszę: biedna dzielnica, zapłakana matka, ojciec alkoholik. Ułożyła się wygodniej, wmawiając sobie, że ten wieczór da się jeszcze uratować. A potem zaczęły się walki. Dźwięk był fizycznie bolesny. Chrzęst łamanych kości, sapanie, zwierzęcy ryk wirtualnego tłumu uderzały w nią falami. Nika nie była przewrażliwioną na widok filmowej przemocy, ale ta prymitywna rzeź na ekranie zwyczajnie ją nużyła. Odcięta od fabuły zaczęła obserwować Wojtka. Nie patrzyła na niego wzrokiem zakochanej dziewczyny. Patrzyła jak entomolog podziwiający dziwnego owada pod lupą. Wojtek oddychał filmem. Jego szczęka drgała w rytm ciosów, mięśnie karku były napięte jak postronki. Kiedy bohater oberwał w żebra, chłopak z sykiem wciągnął powietrze. Dziewczyna poczuła ukłucie rozczarowania. "Człowieku, ile ty masz lat? Jesteś o dwa lata starszy, a ja widzę w tobie chłopca zafascynowanego bijatyką za garażami." Nagle szturchnął ją w ramię, boleśnie wyrywając z zamyślenia. - Powinnaś teraz uważać - szepnął, wciąż zahipnotyzowany ekranem - zaraz scena z trenerem, kluczowa dla całej osi fabularnej. Nika zmrużyła oczy. Chłód bijący z klimatyzatora nagle wydał się przenikać pod jej skórę, zamrażając dłonie. - Dobrze - odparła cicho, choć w środku zwinęła się w kolczasty kłębek. Patrzyła na ekran. Trener wygłaszał patetyczny monolog o sercu do walki. Bokser ronił łzy potu i krwi. A ona czuła, że prawdziwy nokaut rozgrywa się właśnie w jej głowie. - Widzisz tego gościa po lewej? - Wojtek mówił tonem kustosza oprowadzającego po muzeum kogoś o bardzo niskim IQ. - Powinnaś zwrócić na niego uwagę. - Wojtek... - Co? - Oglądam przecież. - No właśnie mówię, żebyś oglądała. Powinnaś patrzeć na detale. Odwróciła wzrok w stronę migoczącego ekranu, choć nie widziała już obrazu, tylko rozmazane plamy światła. Zaczęła liczyć w myślach. Nie do dziesięciu, żeby się uspokoić. Zaczęła liczyć coś, co stawało się gwoździami do trumny tego wieczoru. Liczyła, ile razy Wojtek próbował ją sformatować swoim "powinnaś". Po seansie Wojtek wibrował energią. Szedł obok niej sprężystym krokiem, jakby to on przed chwilą zgarnął mistrzowski pas. Z jego ust wylewał się nieprzerwany potok słów - o kunszcie reżyserskim, o metodzie Stanisławskiego, o autentyzmie potu. Dla Niki jego głos był już tylko szumem ulicznego ruchu. - Rozumiesz, o co chodzi? - zawiesił głos, zadowolony z własnego intelektualnego wykładu - to prawdziwy kunszt, nie żaden tani montaż. Dziewczyna wpatrywała się w migoczącą latarnię, której światło odbijało się w kałużach. - Dobra - ożywił się nagle, jak monarcha łaskawie obdarowujący poddanych - w sobotę możemy pójść do kawiarni na Brackiej. Mają niezły wybór herbat, skoro nie pijesz kawy. Nika zatrzymała się wpół kroku. Iluzja pękła ostatecznie, z cichym, uwalniającym trzaskiem. Chłopak przeszedł jeszcze dwa metry, zanim zauważył brak "publiczności". Odwrócił się ze zmarszczonym czołem. - Co jest? - Nie będzie drugiej randki. Słowa zawisły w wilgotnym powietrzu. Wojtek zamrugał, jakby ktoś zmienił język w połowie filmu. - Słucham?! - Nie będziemy się więcej spotykać - powiedziała. Głos miała spokojny, wyprany z jakichkolwiek emocji. Była po prostu zmęczona, jak po dźwiganiu cudzego bagażu. - Miło z twojej strony, że zaprosiłeś, ale nie. - Ale... - przestąpił z nogi na nogę, a jego pewność siebie zaczęła pękać na krawędziach - film ci się nie podobał? Nika spojrzała na niego, widząc go wreszcie w pełnej ostrości. - Film nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. -To co ma?! Rozterki, które tłumiła w sobie przez ostatnie dwie godziny, teraz domagały się głosu. Mogła wykrzyczeć, że potraktował ją jak rekwizyt w swoim idealnym scenariuszu. Że przez cały wieczór nie zadał ani jednego pytania, które dotyczyłoby jej. Że kiedy w ciemności kina uczyła się na pamięć rysów jego twarzy, to nie z miłości, lecz z rosnącego poczucia obcości, że był dla niej zagadką - i że ta zagadka okazała się boleśnie płytka. Ale też wiedziała, że niektóre bitwy nie są warte wchodzenia na ring. - Przez całe nasze spotkanie cztery razy powiedziałeś mi, co powinnam – odparła krótko. Wojtek zamrugał szybciej. - I? - I na tym koniec. Odwróciła się na pięcie i odeszła. Bez dramatyzmu, bez teatralnych gestów. Po prostu wyszła z jego życia z taką samą ulgą, z jaką zdejmuje się za ciasne buty. Chłopak został sam na mokrym chodniku. W jego głowie trybiki zgrzytały, próbując dopasować ten absurdalny finał do logicznego równania. Przecież film miał świetne recenzje. Przecież wspaniałomyślnie zaproponował modną kawiarnię zamiast byle sieciówki. Przecież przez całą drogę edukował ją w tak fascynujących kwestiach! A potem, niczym koło ratunkowe, przemknęła mu przez głowę zbawienna myśl. "Przez cały film gapiła się na mnie. Na mnie, nie na ekran. Przecież widziałem". Uśmiechnął się do siebie pod nosem. "Więc jednak jej zależało. Pewnie po prostu wstała lewą nogą." Sylwetka Niki malała w oddali, rozmywając się w świetle miejskich latarni, a Wojtek wciąż stał w tym samym miejscu - reżyser bez głównej aktorki, wciąż nie rozumiejąc, co było "cięciem", które ostatecznie zakończyło ten film.
    2 punkty
  35. Bitwa przemijała nad nami I słońce cicho zachodziło; Gdy niebo z nocy zastępami Wspaniale wszystkich okryło. Dookoła polegli spali Na wrzosach i szarych kamieniach, A konający swą ostatnią straż trzymali W dogasających dnia promieniach. I Emily (1837): The battle has passed from the height, And still did evening fall; While heaven with its hosts of night Gloriously canopied all. The dead around were sleeping On heath and granite grey, And the dying their last watch were keeping In the closing of the day. Od tłumacza: W Gondalu nie umiera się w błocie...
    2 punkty
  36. Epidemia samotnych mężczyzn Wojen, wirusów i kleszczy Powiedz jej to nie uwierzy Jak bardzo ci na niej zależy. Czarna bluzka i szerokie szare dresy Ładna buźka i wyświetlone sms-y To właśnie ona, a obok niej stoi ten lepszy On ma prawo jazdy, a ja jestem pieszym. W tym ekspresowym mieście każdy biega, każdy gdzieś się śpieszy Anioły śpiewają, Pan Bóg płacze, a Diabeł się cieszy Oczywiście zakładając, że każdy z nich istnieje Może w grobie stoi pustka i się gorzko śmieje.
    2 punkty
  37. uwaga asteroidy! gdy przemierzacie szlaki Drogi Mlecznej baczenie na nie miejcie... stokrotki i tulipany dziś są jakby mniejsze! a chór zalotników śpiewa Penelopie pieśń miłosną... dwa plus dwa nie zawsze wynosi cztery to złośliwość kosmiczna rudego lisa Przechery srebrny pył galaktyki przelewa mi się przez palce prawej dłoni... ech! Antoni....Antoni... jajo cię obroni !
    2 punkty
  38. @karenka Niezwykła lekkość słowa - przyjemnie się czyta, od razu robi się jaśniej na duszy. Zgadzam się w stu procentach z puentą. Zatrzymanie się nad "kruchym pięknem" to najlepszy sposób, by każdy dzień był cudem. Obyśmy wszyscy potrafili uczyć się tej motylej wolności i radości z życia. Piękny wiersz! Pozdrawiam, :)
    2 punkty
  39. @Berenika97 ale sobie wymyśliłaś drzewo:)
    2 punkty
  40. W ogrodzie rośnie śliwa. Robaczywe owoce trzymają się słabo, zdrowe mocno. Ogrodnik potrząsnął silnie drzewkiem. * Zaczyna padać, ogrodnik podlewa ogród. Czy zdąży przed ulewą?
    2 punkty
  41. Pięknie zobrazowany wiersz w twórczej odsłonie- słowa tu płyną z naturalną swobodą i delikatnością...podoba mi się, jak natura współgra z ludzką duszą, ucząc ciszy i pokory...pozdrawiam serdecznie*)
    2 punkty
  42. Witaj - miło że piękne wersy do refleksji - od siebie dodam że w wierszu ukryłem cmentarz - Pzdr.serdecznie. @Berenika97 - @Posem - dziękuję -
    2 punkty
  43. @jjzielezinski Bardzo dziękuję za ten komentarz - naprawdę mnie poruszył. To miłe, że zdecydowałeś się zrobić wyjątek dla prozy, i cieszę się, że właśnie to opowiadanie było tym powodem. To jest profesjonalna opinia! Twoja interpretacja Wojtka trafia w samo sedno - to dokładnie o to mi chodziło - o kogoś, kto siłę i pewność siebie myli z wartością jako partnera, a przy tym zupełnie nie widzi własnych ograniczeń. Ujęcie tego z tym "dobrym mistrzem, wojownikiem i dowódcą" bardzo mi się podoba! Cieszę się, że Nika i jej decyzja też zostały odebrane tak, jak zamierzałam. Dziękuję za poświęcony czas i za tak wnikliwe czytanie! Serdecznie pozdrawiam. :)))
    2 punkty
  44. @Marek.zak1 Zabawne ! Po takiej fraszce chyba nikt już nie potraktuje alertów RCB całkowicie poważnie. Ubrania zawsze można kupić nowe, a takich wrażeń nie! :)))) Niech telefon wciąż wibruje, kiedy wicher w nas wstępuje! Zguba ubrań - fraszka mała, gdy rozgrzeją się dwa ciała. Gorzej, kiedy w tym żywiole, trzeba będzie wracać gołym!
    2 punkty
  45. @Berenika97 jeszcze chcę się sensualnie zajadać truskawki i czereśniami:)
    2 punkty
  46. @violetta Piękna synestezja zmysłów - zapach lucerny, smak owoców, dotyk wiatru splatają się w jeden letni obraz. Szczególnie podoba mi się przejście od konkretu (truskawki, czereśnie) do czystej sensualności w drugiej strofie. Krótka forma, a ile w niej przestrzeni. :)
    2 punkty
  47. @Konrad Koper Dziękuję, że się spodobał i za piękną ocenę :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński @.KOBIETA. Dziękuję za komentarz, też lubię marcepan, ale w rozsądnej ilości (żeby się nie zasłodzić), natomiast pan Manolo Blahnik robi przepiękne obuwie - mnie osobiście urzekły te szpilki koloru niebieskiego. Choć nie znam się na modzie i jestem facetem, to te szpilki mają w sobie jakieś niesamowite piękno... Jeden z moich ulubionych kolorów... Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński @karenka Dokładnie Karenko - oby tak było. :) Oby te gorzkie czekoladki (od których buzię krzywi) zostały jedynie wspomnieniem... Dziękuję za przepiękny i mądry komentarz. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński @Berenika97 Dziękuję Bereniko. Jest dokładnie tak jak mówisz. Nie zawsze dostajemy od życia dokładnie to co byśmy chcieli. Czasem trzeba zacisnąć zęby, podnieść z kolan, zapuścić ROCK'a i wraz ze Scorpions'ami zanucić: "No pain no gain"! A na koniec dnia uklęknąć i podziękować Panu Bogu za wszystko dobro, które mamy, a którego nie dostrzegamy. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    2 punkty
  48. @violetta To lecę :) Opowiem Tobie jeszcze na dobranoc pewną historię z dawnych czasów. Po sylwestrowej zabawie w Szklarskiej Porębie mój kolega dostał numer pokoju od pewnej niewiasty. Następnego dnia na śniadaniu przyszedł z podbitym okiem (serio). Widać każdy ptak swojego "gniazdka" broni :) ..........the end na dziś........ ps. mam jutro ciężki i trudny dzień, więc przez pisanie jest mi łatwiej. Dziękuję violetto i pozdrawiam
    2 punkty
  49. @Stracony u mnie jest pełno owoców, to można się ucieszyć, wygodne spanko i piękny, zabawny widok z okien:) słychać na strychu ptaki:)
    2 punkty
  50. Już Cię sporo znam i wiem lub tak mi się wydaje, że żartować z Tobą można do bólu :) Mamy deszczowy sen nocy letniej, więc wszystko można. Siodłam więc konia lub w karetę wsiądę i pomknę na spotkanie. O poranku spotkamy się w lucernie. Leżąc jak gałązki na sianie będziemy karmić się czereśniami i truskawkami... i "staną się owoce narzędziem pieszczoty..." ok ok, stop, bo tylko pora usprawiedliwia :)
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...