Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.05.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Znam mały lasek - wodą spowity, zaczarowany, bo z dawnej baśni. W liliowych chmurach leży ukryty, światło tam spłynie i mrok rozjaśni. W kątach ślimaki pełzną powoli, muszle niosące niczym latarnie. Widok ten każdą troskę ukoi, zanim noc cicho pokój ogarnie. W samym zaś środku, w cylindrze z gliny, dobry duch strzeże podwodne drogi. Sny złe odpędza, broni głębiny, by spokój wrócił wolny od trwogi. Tak stoję w ciszy przy szklanej tafli, gdzie bąbel tlenu z cicha się łamie. Las się w stu litrach zmieścić potrafi, a ja dam rybkom pyszne śniadanie.15 punktów
-
Jest w pewnym mieście cud ulica nie powiem jakim - nie powiem gdzie, a na ulicy jest automat kto chce niech wierzy, nie chce to nie Przykładasz oczko, bo jest dziurka i wrzucasz grosik, a może dwa, na cud dziewczynie, cud bielizna im więcej wrzucisz, ona mniej ma. Więc desperacko po kieszeniach gonisz za groszem prawie w mękach, znajdujesz wreszcie ten ostatni bo, zaraz będzie rozebrana Pod automatem - jest wgłębienie niejeden klękał na kolanach, bo za ostatnią twą monetą dziewczyna owszem - lecz ubrana. Pyszna zabawa z podnieceniem każda kobieta winna przyznać, więcej radochy z rozbierania niźli z golizny, ma mężczyzna.11 punktów
-
Moczę nogi w strumieniu zwątpienia Rękami wyrabiam zepsuty chleb codzienności Na głowę kapie mi deszcz zniewolenia W sercu krwawi rana po miłości Idę! Wyjdę! może spotkam siebie Nie! Zostanę, położę się zaczekam na Ciebie Ty w ługu farbiarza zanurzysz mą duszę Czy nadal we krwi opłukać ją muszę? II część Tryptyku kwietniowo-majowego *********** I część - Farby łgarza III część - JESTEM - jesteś10 punktów
-
wzruszasz wywołujesz nostalgię malujesz dosięgasz absolutu wzruszasz nostalgią malujesz absolut dosięgasz i wywołujesz wzruszając wywołujesz nostalgię malujesz absolutu dosięgasz malujesz nostalgię wywołując wzruszasz dosięgasz absolutu8 punktów
-
mówię wierszyk mam siedem lat jesteśmy z wizytą cała nasza klasa mówię wierszyk mówię szczerze całym sercem z laurką podchodzę do starszej pani ona tak strasznie płacze... i mnie przytula jestem wstrząśnięta że można tak płakać i tak przytulać... teraz czekam czy ktoś kiedyś powie mi taki wierszyk?7 punktów
-
Grzech wypadkową bojącą się prawdy Grzech to kłamstwo fałszywy uśmiech Grzech słabością nie umie myśleć Grzech jest trudem ciemną stroną życia7 punktów
-
sinusoida pulsującego błękitu przecina płaszczyznę logiki punkty zbieżne kłamią linie równoległe w nieskończoności krzyczą o dotyk pozostając jałowe czas jest dzieleniem przez zero pętlą bez początku wykresem który nigdy nie dotknie osi prawdy próżnia nie ma zapachu jest matematycznie czysta znikam w ułamku którego nie da się skrócić6 punktów
-
Z włosem cokolwiek potarganym Biegnę, jak zwykle, do urzędu. Przede mną idzie pani w futrze Myślę: Czy warta wielu względów? W kozakach drobi małym kroczkiem Futro faluje miłym taktem, Loki płynące na ramionach. Oj nagą widzieć, choć przypadkiem….. Już w myślach moich piękne bóstwo Jest na jeziorze gdzieś na żaglach, Śliczna jak Wenus – naga leży. Chyba entuzjazm mi się stawia. Ale przyjaciel mnie dogonił: „Nie patrz tak smutno – trochę wiary” Mówiąc to, niby mimochodem Wcisnął mi na nos okulary. Bóstwo przede mną całkiem nagie, Plecy i pupa, co się kręci, Przygrube uda – drażnią trochę Ten widok z przodu – on mnie nęci. I nagle sama się odwraca. Patrzę na nią, choć nie wypada, Drżące piersi na tłustym brzuchu. Czuję – entuzjazm mi opada Pozostał żal do przyjaciela Co chce dostarczyć miłych wrażeń. Jednak czasami dobrze jest Zostawić zachwyt w sferze marzeń.6 punktów
-
Narysowałam dziś Boga, mamusiu!” Matka spogląda na biel na arkuszu: „Przecież tu nie ma ni chmurki, ni nieba!” „Bóg niewidzialny! I kredek nie trzeba!”6 punktów
-
Via Dolorosa wyidealizowana i piękna. Wiatr znów przegania wyklute liście. Patrz! Jak szybko minęły te Święta. Salve Regina- Matko zawsze Święta. A wiosną jest tak barwnie uroczyście. Via Dolorosa wyidealizowana i piękna. Matko Miłosierdzia Jego bólem zajęta Dominus tecum, gaje pachną kwieciście. Patrz! Jak szybko minęły te Święta. Celebry dieta jak msza miętą ujęta baranki pisanki są ważne oczywiście. Via Dolorosa Miłosierdziem piękna Komóż Golgota dziś trudu zachęta. Choinki, balerony jak soczyste kiście. Patrz! I znów za chwilę będą Święta. "Bóg się rodzi" Matka wniebowzięta. Dominus tecum - miłości moje wyjście. Via Dolorosa wyidealizowana i piękna. Patrz! I znów potem będą Święta.6 punktów
-
mogę cię kochać każdym słowem mogę przyciągać wszelką myślą odpinasz guzik w mojej głowie wargi przygryzam oczy błyszczą szare komórki lewitują barw nabierają gra muzyka gdzie krok postawię tam wibruje światłem się prószę niebo chwytam trzymasz mnie w garści a ja ciebie wokół paluszka owinęłam i wszystko wkoło się kolebie bo tyś się uparł ja uwzięłam jesteś zielenią w moim sercu a ja motylem kolorowym choć zimno wiosna drży w powietrzu i splata w całość dwie połowy nie płosz mnie proszę jeszcze chwilę tak mi jest błogo w tych mirażach ja jutro zniknę w gwiezdnym pyle jestem lecz nigdy się nie zdarzam5 punktów
-
nie rezygnujmy z zachwytów nie rezygnujmy z marzeń choć mówisz niedługo jesień warto się ładnie zestarzeć5 punktów
-
* * * dołek przy rowie w kępce traw nowe gniazdko hasa świergotek * * * komar w pokoju moskitiery na okna noc bez brzęczenia maj, 20265 punktów
-
Myślisz, że możesz pójść za kimś w ogień ale wiesz to wtedy kiedy poczujesz żar czujesz się bezsilny i czekasz jakby coś miało się zmienić za ciebie czas to starzec patrzy i śmieje się kiedy jeszcze myślisz że zdążysz chcesz cofnąć czas? możesz wrócisz dokładnie tam gdzie nic nie zrobiłeś chyba że tym razem zrobisz coś inaczej ale tego nikt nie wie więc stoisz i już wiesz albo teraz albo wcale5 punktów
-
Nie! Nie chcę tego, żyć znów w tym strasznym świecie . Mam dosyć wszystkiego, kiedy z tąd odejdziecie . Proszę zostawcie mnie, czy nie widzicie ? Ja już nie mam siły, przez wasze ciągłe bicie . Ból sprawiacie mi, nie tylko fizyczny. Swymi obelgami robicie mi nowe blizny . Biedne serduszko czy miejsce jeszcze znajdzie , Na nowe rany, czy będzie na tyle twarde. Musi wytrzymać , Bóg jest sprawiedliwy . Bóg jest miłosierny, On sądzi ludzkie czyny. To on jest naszym ostatecznym sędzią, Jak myślicie kto pójdzie do nieba? Oprawcy? Czy biedne dziecko ?5 punktów
-
Zakwitły marzenia w kolorze nieba podlewane deszczem promieni słońca nie ma nas to nie czas na ogrody nadziei lecz spojrzenie piękna zastygło między nami a my jak delikatne kwiaty czekamy aż nurt uczucia skropi kielich zielonooki aż pragnieniem się upijemy sącząc siebie powoli5 punktów
-
5 punktów
-
murem za mną stoisz za moje wady i owady w nosie dzielisz ścianę ja po drugiej stronie ty co trzymasz piony nigdy nie odchodzisz Kazik miał baranka o losie słodki nie w tą stronę moje ciało muruje pokój ja za nim żywcem stoję4 punkty
-
„Plażowicze” Leżą ludziska na plaży, każdy sobie o czymś marzy, jedni w chmury się wpatrują, może kosmosem wędrują. Drudzy książkami zajęci, romansowy świat ich kręci, w leżakach poukładani, po uszy są zaczytani. Trzeci po kolana w wodzie, myślą może o pogodzie, na zmarzniętych wyglądają, dreszcze po skórze dostają. Czwarci w parasola cieniu, w kontemplacji, w zamyśleniu, ręce dziwnie rozkładają i pod nosem coś szeptają. Piąci wzrokiem w morza dali, jakby coś wypatrywali, dłonie nad brwi przyłożyili, jakby ktoś płynął w tej chwili. Szóści kremem się smarują, na słoneczko popatrują, dobrze, żeby nam świeciło, lecz nazbyt mocne nie było. Siódmi jakby z przykazania, dziwne mają zachowania, wokół wszystkich obserwują, do złodziejstwa się szykują. Óśmi grają w badmintona, plaża wokół zakurzona, bo biegają jak wariaty, piachem sieją jak z armaty. Dziewiąci starsi panowie, świństewka im chyba w głowie, bo kobiety obserwują i chytrze się podśmiechują. Dziesiąci się plackiem smażą, pewnie po sto kilo ważą, razem może nawet dwieście, dwa tuczniki w ludzkim cieście. Jedenasti bardzo grzecznie dzieci bawią pożytecznie, zamki w piasku im budują, pociechami się zajmują. A dwunasti piją, jedzą, na ręczniku w pięciu siedzą, długie bułki zajadają, oranżadą przepijają. Trzynasti jakby pechowi, inwalidzi — bezruchowi, w wózkach inwalidzkich tkwią, na twarzach szczęśliwi są. Czternasti ciemnej karnacji, euroafrykańskiej nacji, brązowi od urodzenia, przychodzą dla odprężenia. Piętnasti w morzu pływają, krzyczą, coś się wydzierają!, nie słychać, co wykrzykują, dość daleko się znajdują. Szesnasti to dziadek z babcią, dwoje starszych, trochę gapcio, dziadkowi wypadły zęby, babcia majtki ma na rąby. Siedemnasti z szóstką dzieci, pełno wokół nich jest śmieci, dzieci cukierki zjadają, a papierki rozrzucają. Osiemnasti coś świętują, cicho sobie podśpiewują, urodziny to z pewnością, tort rozdają swoim gościom. Dziewiętnasti się zbierają, plaży zadość na dziś mają, od rana pierwsi tu byli, już się mocno opalili. Dwudziesti, widząc z daleka, że plaża pełna jak beczka, więc drugą plażę wybrali i tam pomaszerowali. Nie ma już dwudziestych pierwszych, bo za długi już ten wierszyk, i tak by się nie zmieścili, brak na plaży miejsc w tej chwili. Leszek Piotr Laskowski4 punkty
-
Gubiąc się W niewyraźnym tle Nie możemy odnaleźć Swojego miejsca Tu na ziemi Bo z głową w chmurach Błądzimy i sądzimy, że już Nic dobrego nas nie spotka...4 punkty
-
* * * polne kwiaty moje braty przez życia mego szmaty piękna nauczyciele jakich dziś niewiele człek jam hardy niewdzięczny i twardy jednak przed pięknem jak dziecko klęknę nawet łzę uronię... to piękno dzisiaj tonie Autor: Maciej Szwengielski4 punkty
-
Kolejny utwór z serii "Echo": Wołają i w mrok krzyczą – litości Rycerz ostatnim tchnieniem W walce z własnym cieniem W śnie księżniczki zagościł Sen się splata i rozplata W powietrzu smród i ból Umarł rycerz, wstanie król Taka snu zapłata Wołają i krzyczą – krew płynie Tańczą w szale upiory szare Śnią się wojny, śnią się bale Słońce czarne w mroku ginie Sen się śni, jedną noc Sen przemija Czarnego słońca moc Znów zawija Znów zaplata sen ze snem Jasną noc z ciemnym dniem Na weselu mroczne cienie wyją Przemykają jeden za drugim Po parkiecie lśniącym, długim Jeszcze gdzieś nadzieje żyją Sen się splata i rozplata W powietrzu smród i ból Umarł rycerz, wstanie król Taka snu zapłata Na weselu mroczne cienie tańczą Ludzie smutni o cierpiącej twarzy Ich wzrok dwa ognie warzy Ognie dwa w oczach walczą Sen się śni, jedną noc Sen przemija Czarnego słońca moc Znów zawija Znów zaplata sen ze snem Jasną noc z ciemnym dniem4 punkty
-
@LessLove No wreszcie mężczyzna :) Rita Hayworth, wykonuje słynny gest, to czarno-biały klasyk kina noir pt. „Gilda” z 1946 roku - śpiewa piosenkę „Put the Blame on Mame” i w trakcie występu powoli zdejmuje jedną z długich, czarnych satynowych rękawiczek. Scena ta przeszła do historii jako jeden z najbardziej zmysłowych momentów w dziejach kina: Choć w rzeczywistości zdjęła tylko rękawiczkę, sposób, w jaki to zrobiła, był tak sugestywny, że scena ta została okrzyknięta „najsłynniejszym filmowym striptizem”, mimo że aktorka pozostała niemal w pełni ubrana. @.KOBIETA., dziękuję :)4 punkty
-
Krótki mój komentarz jak prawnicza glosa dla tych co widzą sam czubek swego nosa To mądrość cenną jest cnotą gdyż nie brata się z głupotą zaś głupota gniazdo mości często w pobliżu mądrości Nie wiadomo czego tam szuka mądrości często tylko pourąga wniosków żadnych nie wyciąga cóż oczekiwać można od nieuka? Niech sobie głupieje i będzie zakałą na skromnej rencie albo emeryturze choć za to nie dają Nobla w literaturze mądrych wyśmiać tylko tyle jej zostało...4 punkty
-
jeśli jesteś zacofany i zasuwasz mnóstwo godzin dziennie na etacie to znaczy ... że nie wiesz co potrafi EWOLUCJA omijasz ją nigdy pracując cudów się nie dorobisz. EWOLUCJA nakazuje nic nie robić. Po prostu czekać. Najlepiej w partii lub organizacji pozarządowej Mamy i my Polacy światowego LIDERA w tej prawdzie. Nasz przywódca Nigdy nie pracował. Próbują mu psuć opinię, że robił niby kiedyś , w studenckim Bratniaku. To fałsz pokazała TV , jedyna słuszna . Uczciwie , nigdy nie pracował . Możesz ręce urobić, a i tak majątku się ... Są jak we wszystkim wyjątki potwierdzające regułę . zapisz się gdzieś... zrobią cię specjslistą , bo tylko tacy są u nich. Resztę zrobi EWOLUCJA. Przebiega jak błyskawica WSZYSTKICH WYNOSI NA HIMLAJE DOCHODÓW niby pensje nie za duże ale EWOLUCJA DAJE NA MAXA 4.2026 Sobota, już weekend. Nie ma znaczenia prawo czy lewo4 punkty
-
Nic się nie wydarzyło zamieszkaliśmy razem w moim leśnym domu. Wieczorem słuchamy śpiewu ptaków i wycia wilków które przychodzą pod nasz dom. Jest cicho tyko śpiew ptaków sprawia że jest tylko tu i teraz. Nigdy nie pada deszcz zawsze kwitną kwiaty dla Ciebie czerwone róże. Wszystko jest jak kiedyś po środku stoi fotel na którym drzemie kot. Z daleka od tłumów i od hałasu ponad drzewami unoszą Ciebie rozśpiewane ptaki. Ocean czerwonych kwiatów złożony Tobie aż po horyzont roznosi nie kończący się widok. Ciągle wzbiera płynąc w Twoją stronę popatrz dookoła to wszystko jest dla Ciebie.4 punkty
-
„Pokolenia zgody i pokoju!” Szlachetnych dusz pogrzeby ciche, spojrzeniem — płacz, z pięściami w krzyku. W zapomnieniu lichym dobro umiera, w umyśle — biało-czerwona na patyku. Wojujesz nazbyt często — bez walki, ludzie dobrzy, choć prości — jacyś tacy — choć wiara gęsto zdobi twe krużganki. uwierzą we wszystko podane im na tacy. Wyboru dokonaj, porzuć zabobony, szlachta śpi — z martwych już nie wstanie, młodzieży pilnuj, ucz, kochaj, ozdabiaj — minęło żałobą jej rycerskie granie. Młodość — jest jak ogród nieopisany — prosi o rękę, światła cierpliwości nie słowem pustym, lecz czynem żywym trzeba ją uczyć oddechu przyszłości. Twórz, edukuj, dopomóż w mądrości, możliwe to w czynie i w przekonaniu — w duecie miłości, wiedzy i zrozumienia, Twoje, Polsko, zadanie w ich wychowaniu! Siej więc poznanie, podlewaj miłością, niech wiedza splata się ze zrozumieniem; bo w nich — jak w ziarnie ukrytym — dojrzewa w ciszy twoje jutra istnienie. A ty, Polsko — ziemio pamięci i snu — nie w słowie trwaj, lecz w czynu euforii: to w ich wzrastaniu zapiszesz siebie, — albo rozpłyniesz się w cieniu historii. Leszek Piotr Laskowski.4 punkty
-
Wzeszły już nowe Żółte mniszki, stokrotki, fiołki, paleta barw. Kołysze je wiatr. Kładę się. Nieśmiałe słońce głaszcze twarz. Źdźbła łaskoczą. Sprawdzają – jestem, w zieleni, w wiośnie. Mrówka na dłoni. Chmura płynie. Jest cicho. Słychać szept ziemi. Pachnie goryczą i miodem. I początkiem. Zamykam oczy. Tam też łąka. Wniosłam ją do środka. Poleżę. Łąka tu jest. I ja z nią jestem.3 punkty
-
3 punkty
-
Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać Spektakl długi jak lina – Wiążąca aktora świat Na pętli jest jego szyja, W sercu - miłości kwiat Związany z tym światem, jakby w jaskini Marionetkarz wskazuje gdzie iść. Czy to dla biustu jej w bikini, Czy owocu ignorancji kiść? Zagubiony w sobie aktor – Gra rolę której sam nie zna już. Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać.3 punkty
-
lubię gdy słońce zachodzi gdy księżyc noc ozdabia lubię gdy szumią drzewa a wiatr po polu gania lubię ludzkie uśmiechy rzeki jeziora sady i lasy lubię swój cień który wciąż za mną łazi lubię gdy ktoś patrzy mi w oczy - to wszystko to poezja którą o więcej ciągle proszę3 punkty
-
Śmiechy w majówkę. Też sybaryty drwiący lub pełnym bebechem piwosza w gorączce. I miesza się w pieśni jak bzu aromaty ten czynnik wiosenny nad wyraz bogaty. Gołąbki w pigwie. Seledynowo. Dzióbkują sobie słowem za słowo. Ten, co nie obrósł w pierza, a ściele się pod nogami. Tu minerałami.3 punkty
-
to poleciałaś po całości o patologiach nie ma mowy pornosy to nie goła baba ech zimne wino dla ochłody :(3 punkty
-
3 punkty
-
Dobry! zazieleniła się zieleń wpadła przez okno szczebiot ptaków wśliznął się w serce kogut rozgonił szare myśli roztańczył bez roztrwonił rozgrzebane smutki uleciały z kurzem przejeżdżającego wozu na drodze3 punkty
-
@Alicja_Wysocka Granica między kokietką, a "gołą babą" jest niebezpiecznie bliska. Dlatego striptiz powinien być przedmiotem wykładowym i kwalifikacją małżeńską - może nawet olimpijską?!😃 Ciało kobiety jest przedmiotem i podmiotem sztuki miłosnej. Niestety ars amandi nie jest sztuką obecnie praktykowaną, ani pożądaną. Pozostaje polegać na nagim instynkcie🙂3 punkty
-
@Berenika97 Chodzi o dzielnicę De Wallen w Amsterdamie, powszechnie znaną jako Dzielnica Czerwonych Latarni (Red Light District). Mój wiersz powstał z opowieści, dorobiłam mu tylko falbanki rymowane Serdeczności i podziękowania :)3 punkty
-
@Alicja_Wysocka Prawda stara jak świat - droga do celu bywa znacznie ciekawsza i pełniejsza emocji niż sam cel. Świetne i bardzo celne podsumowanie męskiej natury! :)))3 punkty
-
@Poet Ka Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam:) @tetu Bardzo dziękuję! Pięknie rozwinęłaś komentarz. Pewna znajoma ma akwarium "artystyczne" :), zinspirowało mnie ono. A że lubiłam czytać baśnie - więc tak to sobie połączyłam. Serdecznie pozdrawiam. :) @andrew Bardzo dziękuję! Księżniczką nie chcę być - mam już swoje królestwo i sto litrów szczęścia. :) Serdecznie pozdrawiam. :)) @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Jestem pewna, że Twoje baśniowe wersy odegrały tu ważną rolę. :))) Nabrałam odwagi do tej tematyki. :)) Serdecznie pozdrawiam. @Annna2 Bardzo dziękuję! Jak jestem w lesie - to zawsze mam wrażenie, że to miejsce jest "czarodziejskie". :) Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Kuba Maryszczak ma swoje przesłanie. Ja lubię smutne wiersze za prawdę bez lukrowania. Czasem i taka jest potrzebna. Trzeba wtedy brać ich ciężar" na klatę ".Sama też takie piszę. Pozdrawiam majowo.3 punkty
-
Uciekłem jak tchórz. Mężczyzna powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny i życie. Powinien sterować poczynaniami na tyle skutecznie by omijać zdradliwe skały niepowodzeń i sztormy porażek. Bogactwo, wierność, stałość uczuć i leniwa codzienna stagnacja w ułożonym spokojnie życiu u boku pięknej żony i gromadki pociech. Brzmi romantycznie. Zbyt pięknie. Nie dla mnie bezpieczny, cichy dom. Nie dla mnie zakwitłe ogrody, różanej miłości. Nie potrafię żyć, życiem milionów. To ich marzenia. Ich sukces i normalność. Dla mnie normalność to chaos. Pustka wewnątrz a burza na zewnątrz jestestwa. Dla mnie życie to chwila, mgnienie, ciągły ruch. Ciągła walka z samym sobą. Depresyjnym balastem przeszłości. Czasami to ludzie a innym razem demony choroby, są moją kotwicą. A ja wyrywam się i wiercę niespokojnie. Staję wręcz dęba i duszę się w obroży niemocy. Wreszcie i tak przegrywam. Bezwolnie poddaje się ich woli. I cierpię w swym człowieczym wraku. Gdzieś pośrodku oceanu czarnych myśli. Na dennym, piaskowo-żwirowym dnie. Rozpadam się od rufy po dziób. Gniją we mnie pokłady zrozumienia. Żagle rwą się na strzępy, ulatując w niebyt żywiołu. I tylko beczki z prochem, czekają na zapalną iskrę. Odpal lont skręcony naprędce. I zawlecz go do prochowni. Chociaż raz okaż miłosierdzie a nie zimną obojętność. Dlatego właśnie ciągle miałem uśmiech na twarzy. Zapewniałem Cię, że kocham ponad wszystko. Spędzałem czas tylko przy Tobie. Chłonąłem każdy dotyk, słowo, czułość. Lecz we mnie tlił się już pożar. Wiedziałem, że zostać z Tobą na stałe, równałoby się tragedią dla obojga. Bo ja nie jestem księciem na białym koniu ani dostojnym kapitanem. Jestem tylko przerażonym majtkiem, co szuka protekcji w szponach wiecznej tułaczki. Dlatego rankiem próżno wyglądałaś mnie przed bramą kościelną. Zostałaś sama przy ślubnym ołtarzu. Skradłem Ci serce wiem to. Lecz nie szukaj zemsty ani sprawiedliwości po zhańbieniu jakie Cię spotkało. Moją karą jest samotna żegluga po wieczność. Nocą, zaciągnąłem się w porcie na pokład jakiejś starej brygantyny. Kapitan zwyzywał mnie od szczurów lądowych i zakichanych dzieciaków. Zapytał kim miałbym być na jego okręcie. Nic nie wartym balastem. Odpowiedziałem. Rozbawiłem go tak szczerze, że podarował mi funkcję nawigatora. Rankiem odbiliśmy od nabrzeża. Wychodziliśmy przez główną redę. Wspinałem się ku oku na grotmaszcie. Wtedy ujrzałem Cię obok opustoszałego doku. W białej, ślubnej sukni z szerokim trenem. Welonie opuszczonym na twarz. Z bukietem róż w dłoniach. Patrzyłaś z życzeniem śmierci na ustach. A ja zatonąłem w Twych oczach po raz ostatni. Czując się jak rozbity wrak, gdzieś tam na serca dnie.3 punkty
-
zacząłem czytać już metafory prowadzą śmiało w świat wyobraźni mnożą podteksty myśli zbyt skore a tu akwarium ach niech to diabli bo napisane jest całkiem zgrabnie rymy dobrane takie jak lubię serducho za to zaraz zostawię by w komentarze następne uciec :)))3 punkty
-
Pomysły uporządkowane. Myśli w jeden kurs zebrane. Schowane na później do skarbonki umysłu. Jak drobne gesty i zdania, nie mające właściciela i adresata. Jak wspomnienia zatarte wyparciem. Przeinaczone tak by były do przyjęcia. Nie piję i nie jem. Zamiast drzemki wybrałem nerwowe skrobanie stalówki o nierówną skórę wyjątkowo twardego papieru. Obiecałem, że z tym skończę. A może z sobą? Sam nie wiem. Nie pamiętam. Wiem, że wyszłaś bez słowa. Wyjechałaś w rodzinne strony. By odpocząć ode mnie i mojego pisarskiego przekleństwa. Leżę pośrodku pokoju. Mogę wstać, lecz po co? W ciemności kątów. Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią. Pająki wiją się w górę i w dół na zwiewnych niciach pajęczyn. Okno przepuszcza światło słońca. A może to niebo otworzyło swe bramy. Klucze, schody, drabiny. Do nieba prowadzi mnie tym razem kolejny łyk wódki. Kto normalny dziś tworzy poezję. A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy. Książki patrzą na mnie ukradkiem. Wstydzą się. Choć rozumieją. To same horrory, groza i ludzkie tragedie. Ja jestem chodzącą tragedią. Leżącą i pijaną w sztok. Napisałbym do Ciebie wiadomość o treści kocham. Napisałbym dla Ciebie wiersz o treści miłuję Cię niewysłowioną gorączką serca. A dalej byłabyś tylko Ty. Naga, z serdecznym lekko zarumienionym uśmiechem. Pieściłbym Cię romantycznym słowem, erotyczną grą rymowanych wersów. Z lubością zanurzyłbym język w zakamarkach liter dużych i małych. W prostocie i krągłości głosek i sylab. Gładziłbym kulistymi ruchami czułe wzgórza wznośnych epitetów, delikatne i przyjemnie wilgotne ścianki porównań. Stałabyś się moją poezją. Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała. Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym, który prześcignął by wszystkie cuda tego świata. Ale najpierw muszę wstać. Ruszyć na podbój świata dla Ciebie. Stanąłem z trudem na nogach. Przeciąg otworzył okno a po chwili tylne drzwi do ogrodu. Letni pachnący kwieciem i owocem ogród, nie da mi weny. Wszedłem do niego jednak wabiony obrazem raju. Uroniłem z krzaka. Jedną malutką malinę. Nie smakowała mi. Nie dlatego, że była zepsuta lub zbyt mało słodka. Po prostu nie były to Twoje usta. Zawsze pełne posmaku szminki, tytoniu i cynamonowej nuty perfum. Nie piję i nie jem. Nic co nie jest nektarem z Twych ust. Widać umrę tu z wycieńczenia. Czas więc wracać i siadać do biurka, by napisać ostatni miłosny wiersz. Dla A.S.3 punkty
-
Zamykam oczy. Twoja twarz pogodna. Oczy – gasnący blask. Wypieram tę myśl. Nie chcę by stała się prawdą. Mówisz "udało mi się". I odchodzisz tydzień później. Twój fotel, dla mnie, Wciąż w nim siedzisz. Usta wykrzywione w uśmiechu. I tlen, który nie zdołał Cię ocalić. Ja też nie zdążyłam. Potrafię płakać. W mej pamięci Twój obraz żywy, sprzed chwili. Nie zdjęcie. Nie klatka z filmu. Odcisk. Wypalony na siatkówce. 180 dni. To nie liczba. To są dni tęsknoty. Wypełnia płuca zamiast powietrza. Duszę się przy każdym oddechu. Mówią: "czas goi rany". U mnie nie ma rany. Jest amputacja. Czegoś nie ma. A boli miejsce, które kiedyś było Tobą. Ból fantomowy. Zostałam dowodem, Chodzącym epitafium. Kocham Cię i tęsknię, Tatku. Wyryte we mnie. 1.05.2026 Gdzieś na zakrętach życia .3 punkty
-
Przyszedł maj cicho, bez zapowiedzi w dłoniach niósł zapach i światło nadziei Jedną ręką odgarnął włosy z mojej twarzy a drugą rozsypał kwiaty starych marzeń Przyszedł maj i coś we mnie drgnęło jakby zimno straciło znaczenie Gdy wypuścił ptaki z ukrytej kieszeni cicho szepnął „te ptaki spełniają marzenia” Kika snów na ziemi rozłożył takich zwyczajnych, aż byłem zdziwiony „Weź je ze sobą nie bój się tych dróg, na końcu jednej odnajdziesz swój dom” Potem się uśmiechnął jak złodziej co jednym spojrzeniem okrada duszę Maj pachnący nadzieją i bzem i szaleństwem i cichym „że muszę”3 punkty
-
@Kuba Maryszczak Jedni są aktoramai i grają (czasem/wiecznie) nie swoje role, inni są tylko obserwatorami (czasami/wiecznie), nie wiem co lepsze. Czasem obserwator jest aktorem, tylko o tym nie wie. A tutaj jest moim zdaniem o o aktorze, co jest obserwatorem i nie może się zdecydować, żyć, czy obserwować dalej.3 punkty
-
Nie wychodzi z głowy Jak lud sterownicz Z bajki sześciolatka Sterowacz ułożony Na kolanach jednym ruchem Wahadła się zapomniały Z rumieńców wyciśnięty uśmiech Hej! Jedziemy z tym światem Jak dzieci Jak to dzieci3 punkty
-
@Annna2 @Berenika97 @Jacek_Suchowicz @Leszek Piotr Laskowski @viola arvensis @violetta @Alicja_Wysocka @Poet Ka @Łukasz Wiesław Jasiński Dziękuję Wam za komentarze i oceny :)3 punkty
-
@Mitylene to nawiązanie do fragmentu z Księgi Malachiasza: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza1, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych. Wtedy przybędę do was na sąd i wystąpię jako świadek szybki przeciw uprawiającym czary i cudzołożnikom, i krzywoprzysięzcom, i uciskającym najemników, wdowę i sierotę, i przeciw tym, co gnębią obcych, a Mnie się nie lękają - mówi Pan Zastępów. [Ml3,1-5] oraz do opisu przemienienia wg św. Marka: Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. [Mk9,2-3] Nadal nie nakłaniam do zmiany własnej interpretacji, ale cieszę się, że pochyliłaś się głębiej :)2 punkty
-
Na przestrzeni wszystkich tych wieków, łączy was tylko ta jedna rzecz. Nazwisko? Posiadłość? Herb? Nieskończona samotność i objawy destrukcyjnego szaleństwa. Ktoś, kiedyś dawno, przeklął cały ród. Dziwny to ród w którym brak małżeństw, potomstwa czy więzów krwi. Brak drzewa i sagi rodzinnej. Skąd wzięło się tak zepsute nasienie? Kto był praojcem stworzenia tej genetycznej degeneracji? Matroną była senna muza. Zwid umysłu, ogarniętego bólem istnienia. Jej ciało było zbezczeszczone przez bluźniercze potrzeby zmysłów. Była blada, gnilna, pobita i gwałcona. Żyła choć jej członki i oczy były martwe. Serce wyrwano jej okrutnie i zastąpiono klątwą bestii. Niegdyś jeszcze potrafiła płakać nad swym losem. Łudząc się tym co kłamliwie materializował jej świat. Pokazywał jej kwiaty na łąkach wiosennych, ogrody i sady pełne krasnego owocu, ludzi beztroskich i wolnych. Serdecznych przyjaciół. Zjednoczone rodziny. Sprawiedliwych ojców i kochające matki. Taki był świat za szkłem. Granicy bytu. Ona miała tylko zaświaty. Pełne pyłu, kurzu, czarnych kikutów drzew. Rzeki spienione krwią. Zamiast kwiatów, trupy wzdęte od rozkładu, kwitły słodką wonią śmierci. Wędrowała przez puste, skruszałe wioski. Miasteczka rozpalone ogniem nie ognisk domowych a pożogą moru. Miasta o olbrzymich murach i wieżach. Czarne jak noc. Zwiewne jak mara. Tam mieszkały demony, które czasami prosiła o pomoc w starciu z ludźmi z powierzchni. Krążyły legendy, że tam za murami twierdzy, za pustynią nieposkromionego wichru, za płaskowyżem zimnego żalu, za oceanem łez niewinnie przelanych. W strażnicy wykutej z pierworodnego ognia nienawiści. Mieszka ON! Demon, którego nie dotykają myślą Bogowie. O którym nie mówią kroniki i sagi. Ten który przybył tu przed powstaniem czasu i materii. Kurhan jego usypany z wyschniętych czaszek niedoszłych herosów, którzy przed eonami rzucili mu niebacznie wyzwanie. Spoczywa w grobowcu zakopanym aż do trzewi ziemi. Płytę nagrobną zdobią, srebrne słońce i złoty księżyc. Nad kurhanem roztoczyła wieczny cień, samotna góra. Martwa i milcząca bazaltową pustką. Śpiewa mu pieśń o zagładzie cywilizacji. Muza wie dobrze. Czuję to w sobie. On to wszystko stworzył. Wraz z nią. Ona go do tego zmusza. By pisał poezję z bezdni swego grobu.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne