Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.03.2026 w Odpowiedzi

  1. - Komu pokażesz ogród pękający od nadmiaru wiosennych myśli? - Komuś, kto umie oddychać zapachem burzy. Kto przejdzie między pąkami powoli, jakby dotykał czegoś kruchego, jeszcze nieobleczonego w słowa. - Kto uniesie twój szept, cięższy niż krzyk rodzącej się zorzy? - Ten, kto nosi w sobie ciszę głęboką jak nocne wody i nie cofnie dłoni, gdy mój głos obudzi w nim uśpione struny. - Komu opowiesz o szkarłatnym tętnie swoich żył? - Temu, kto przychodzi jak noc - bez pytań, bez światła. Kładzie dłonie na skórze i słucha w milczeniu, jak pod nią budzi się pulsujący żywioł. - Przed kim otworzysz śluzę wezbraną od zbyt jasnych pragnień? Przed tym, kto sam jest rzeką. Nie lęka się fali. Wejdzie we mnie powoli, aż nasze wody odnajdą wspólny nurt.
    18 punktów
  2. Po(l)eci/my Żongluje między gałązkami Między czarnym a białym Jak ja na papierze Przekłada Sprawdza Poprawia Szary poranek rozjaśnia Mgłą otulone rozrywa W dziobie niesie Jak słowa Buduje dom Jak wiersz Sroka i ja Nie starcza dnia Wiosna tuż tuż I już Śpieszmy się Za rok zetną brzozę A ja polecę Do ciepłych krajów
    11 punktów
  3. Dzieciństwo miasta, gdzie ciągle słychać rozbawione dzieci w migawkach srebrzystych wspomnień i złotych jesieni Warszawa i Wrocław na zawsze utrwaliły lat tamtych sny i przyciszone serca rzewne dzwony pamiętam brukowane ulice potocznie "kocie łby" na których czas zostawił cichutkie kocie ślady i niespełnione marzenia oraz tamte niezapomniane lata 60-te i 70-te dwudziestego wieku a w umyśle pozostaje dziecięce pytanie dlaczego wszystko się zmienia
    10 punktów
  4. forsycję i fiołka zanurzam w filiżance wpadam do nich ptaszek na gałązce żółto-szaro-biały zamyślony w pąku
    9 punktów
  5. Przymrozek bieli drzewa, trawa nie szumi, ma odcień ciszy. Razem z porankiem liczę oddechy, dom rezonuje chłodem myśli. W oparach ego witam Mistrza, jest rozczochrany bardziej niż zwykle. Wiosna to pora na pracę w ogrodzie... nie spodziewałem się, że powie inaczej. Z radością galernika oddaję siebie: łopacie, taczce, wywożę liście. Dzięki pracy, jak żona staję się mistrzem, bez niej próbuję bawić się w życie. * Mam puste dłonie Grabie oparte o ścianę Kiełkuje samotność Oddycham z Mistrzem Praca w ogrodzie Porannie po mrozie Ziemia z ogrodu Nie tworzy bóstwa Rodzi człowieka
    8 punktów
  6. Las pachnie szeptem wiatru czule budzącym ze snu drzewa dawno wydeptane ścieżki zmieniły kierunek szukając kolorów w światłocieniu trawy pomiędzy konarami niebo wypełniło się błękitem wabiąc ptaki okruszkami zieleni słowa umilkły głaszcząc ciszę promieniami słońca i wonią muzyki. Autor fotografii. Mirela Lewandowska
    7 punktów
  7. Jestem huraganem, który wraca do Ciebie. Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć... ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie. Lilie też więdną... Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...
    7 punktów
  8. To bazgranie może nawet ideologicznie całkiem ładne ba, słuszne co najmniej coś niełatwo jest wprowadzić w życie ma coś – trzeba przyznać - nieco za długie vacatio legis Przyjemna wiosna budzi we mnie pragmatyka choć wolałbym w sobie i u ciebie agnostyka coś nie styka coś nie styka co ma się domknąć wcale się nie domyka i umyka i umyka i umyka Warszawa – Stegny, 21.03.2026r.
    6 punktów
  9. gdzie spojrzeć trochę smutno dużo szarości w niej uśpione życie najpierw się zazieleni a potem potem świat się zarumieni zapłonie kolorami kwiatami owocami a my my uśmiechami 3.2026 andrew Sobota, już weekend Wiosna nieśmiała, lubi zwodzić jak…
    6 punktów
  10. moje miejsce na ziemi to przestrzeń między światłem a cieniem śmiechem a płaczem słowem a milczeniem kiedy tu wracam wyczuwa niezmiennie mój oddech i ślady stóp
    5 punktów
  11. nie potrzeba wielkich słów wystarczą proste gesty pachnące szczerością które mówią więcej niż mnogość ich bez pokrycia niemających sensu z których można tylko mur niezgody zbudować zasłaniający sens życia przez które tak trudno bez wzajemności iść z bagażem pustych słów
    5 punktów
  12. lecą na księżyc ale najpierw przez garderobę gdzie ktoś przypina im noc na rzepy pył sypią z worków po cemencie z datą ważności lipiec sześćdziesiąt dziewięć z pieczątką efekt specjalny nie wdychać zbyt głęboko reżyser pali siódmego papierosa dłubiąc w zębach zaostrzoną kością z różańca który pękł z nudów podczas ostatniej modlitwy o deszcz otrząsa popiół z marynarki prosto na europę a peta gasi w popielniczce zrobionej z globusa i mówi - panowie historia to tylko dziwka która najlepiej wygląda w kontrowym świetle a wszechświat to tylko stary dywan który trzeba porządnie wytrzepać z gwiazd żeby pod spodem było widać wyłącznie nasz głód cudów ten sam który zaspokajamy zlizując pot z zimnych szyb telebimów w oczekiwaniu na zbawienie w promocji z darmową dostawą dwa dni przed śmiercią scenograf dopycha butem paski i gwiazdy do budżetu i dorzuca gratis trzy litery USA wypalone na dnie aluminiowej puszki żeby świat wiedział czyje to sny są dziś w promocji w charakteryzatorni makijażyści w białych kitlach podłączają nam kroplówki z mielonego szkła i nadziei żebyśmy srali złotem gdy każą nam patrzeć w górę tam gdzie pustka ma kolor siniaka na udzie historii a gdy braknie tchu w tym próżniowym akwarium podają nam tlen przez odbyt starej ideologii żebyśmy oddychali smrodem własnych wnętrzności wierząc że to zapach gwiezdnego pyłu prosto z płuc boga NASA który zasnął przy cygarze dyndają na stalowych linkach pilnując by pion nie rzygnął im poziomem bo grawitacja to jedyny sędzia którego nie da się przekupić w budżecie są napompowani dumną narracją o podboju podczas gdy pod hełmem każdy z nich gryzie własny język z wysiłku i wstydu modląc się by pęknięty karabińczyk nie zmienił zdobywcy księżyca w bezwładny worek kartofli który z hukiem rozbije się o "nieskończoność” zrobioną z dykty i czarnej emalii ktoś zza kamery charczy flegmą - podciągnijcie im te druty pod jaja niech grawitacja wygląda na ból bo naród kocha tylko to co go uwiera Armstrong robi krok ale najpierw sprawdza czy pępowina kabla nie zaplątała się w martwy płód natchnienia bo bohater bez zasilania to tylko kupka styropianu potem już tylko powolne wyćwiczone udawanie nieskończoności flagę wbijają się w grunt który jest tylko zakrzepłym rzygiem technika co nie zdążył do wychodka przed pierwszym dublem Armstrong klęka by ucałować tę ziemię z tektury a z jego hełmu wycieka rdzawa posoka niespełnienia i wsiąka w karton jak w pieluchę giganta który właśnie zesrał się ze strachu przed własnym odbiciem w soczewce obiektywu orzeł na lądowniku APOLLO ma jedno skrzydło krótsze bo odlewy robił krewny scenografa nieskończoność ma twarz zmęczonego technika który za kulisami reperuje drogę mleczną szarą taśmą klejącą dźwiękowiec wycina z taśmy krzyk i upycha go w puszki po konserwach na potrzeby kolejnego seansu a prawda leży w kącie jak oskórowany anioł którego nikt nie chce ubrać bo kostiumy mają lepsze fasony niż naga rzeczywistość chłepczą ten kosmos jak popłuczyny z autopsji nadziei którymi płuczą im żołądki żeby nie zwrócili tego całego żarcia z kłamstwa zanim spadną napisy końcowe gwiazdy to tylko ropiejące krosty na plecach nocy które technik wyciska brudnym kciukiem żeby nie psuły symetrii kadru w studiu noc zaczyna się łuszczyć krawędź odchodzi od krawędzi jakby ktoś źle przykleił wszechświat na ślinę technik zbiera gwiazdy do wiadra scenograf pyta a jeśli ktoś zauważy szwy na niebie? reżyser śmieje się jak bóg który właśnie dostał przelew i mówi - spokojnie jeśli nie uwierzą to i tak będą chcieli uwierzyć bo prawda nie ma dekoracji a człowiek bez dekoracji zaczyna widzieć własne dłonie w których odbija się księżyc jak bańka mydlana pełna pyłu i powietrza a tego nie przewiduje scenariusz dokręcają śruby w hełmach w narracji w historii aż głowy idealnie pasują do środka kłamstwa gdy kończą gaszą księżyc światło znika zostaje tylko swąd spalonych bezpieczników i lekki niepokój że może nie chodziło o to czy tam byli tylko o to jak bardzo brakowało nam oklasków wypatrują sygnału z góry z orbity z nieskończoności a wszechświat to tylko czarna skrzynka którą ktoś wyrzucił na śmietnik historii reżyser zwija niebo w rulon pod pachę bierze gwiazdy jak zbite bombki i wypluwa na podłogę ostatni łyk prawdy która smakuje jak rdza zeskrobana z gwoździ którymi przybito nas do foteli w pierwszym rzędzie żebyśmy nie uciekli przed końcem świata który okazał się tylko awarią rzutnika wszyscy jesteśmy tylko powidokiem po żarówce którą ktoś wykręcił zbyt brutalnie zostawiając w siatkówce oka dziurę w kształcie cudu przez którą teraz wycieka nam reszta świata prosto w piasek pod stopami którego tam i tak nie ma jesteśmy tylko manekinami z odrzutu którym wstawiono szklane oczy żebyśmy nie mrugali aż w końcu ktoś na ziemi podnosi wzrok i widzi nie księżyc tylko własny pokój zagracony nadziejami i zaczyna klaskać bo w świecie iluzji tylko to klaskanie jest prawdziwe jedyny dowód na to że wciąż mamy dłonie choć już dawno starliśmy z nich linie papilarne o szorstki papier ścierny cudzych snów tresura skończona wylizaliśmy lukier z tej atrapy świata teraz siorbiemy krew z własnych dziąseł wierząc że to nektar z kosmosu
    4 punkty
  13. myślałam że dzisiaj skończymy w koszu w towarzystwie śmieci nieposortowanych tymczasem ty przetarta ja rozdarta heh w programie codziennym tureckiej pralki korzystamy z życia na nocnej taryfie jacuzzi roller koster i inne wariacje powietrzno-wodne być może tej nocy być może tej ostatniej krawiec stwórca wyceruje nam kosmos którego człowiek nigdy nie zobaczy
    4 punkty
  14. plączę się po ulicach skwerkach ogródkach parkach szwendam się bez celu nareszcie wiosna!
    4 punkty
  15. Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał opatulone w futra. Przyjaciel, co zegarek miał, odwrócił się do słońca i mówiąc z nim — "malachitowe jutra?" — kostkami dłoni wiatr odtrącał.
    4 punkty
  16. Stoję u wrót Twojego serca. Pukam, kołaczę: otwórz i pokochaj. Wewnątrz serca, przepełnionego miłością, odnajduję inną drogę do Ciebie. Czerwone róże dla Ciebie, dwa serca i pąki szkarłatne – Twoje serce otwarte. Nigdy nie śniłem o czymś takim. Otwarte serce sprawiło, że słońce dla mnie rozbłysło. Radość i uśmiech wypełniają cały dzień. Rozsypię płatki tych róż u Twoich stóp, a słowo „kocham” stanie się naszym wsparciem. Odkryliśmy miłość – dobro płynące z serc kochających ludzi. Cenę miłości nosimy w sobie. Lovej . 2026-03-21 Inspiracje . Cena miłości
    4 punkty
  17. brał kreskę był pod kreską brał na kreskę aż postawili na nim kreskę
    4 punkty
  18. Dzisiaj słońce Jutro chmury Dzisiaj miłość Jutro smutek Dzisiaj dobro Jutro zło I jeszcze tylko Milion napisanych wierszy! Czy będę pierwszy?
    4 punkty
  19. pierwszy dzień wiosny słoneczko się uśmiecha idę na spacer
    3 punkty
  20. horyzont rozhuśtał się tamtego dnia na plaży dostałaś panoramę mojego miejsca na ziemi drzewa na klifie nieruchome w mrozie patrzyły jak buddowie
    3 punkty
  21. Na paszporcie w strefie przygranicznej rano wyszła, a przyszła wieczorem. Aż się jeszcze wciąż tłuką po głowie w ruskie słowa myśli obleczone. Na pierożku w chomątku, wyprawa. Tam przed siebie, po horyzont pola. Czy ziemniaki posadzili w marzec? Kilometrów do klasztorku z dziesięć. Dojść i wrócić, dom został po stronie, skąd po dzisiaj ściga zbiega kolej. Ziemia woła go w bruzdy i łany, człowiek młodym był w niej, zakochanym. Koszulinę przez ramię założył, które ściska jak obręcz dar Boży. W niej odłoży na jutrzejsze jutra wolę lacką, bo jego, nie udar. Tam na drodze gdzieś w ciszy zrodzony, z duchem modli się, światłem w niewoli. Pieśń z radością pod chmury zabiera, wszędzie dobrze, lecz dotyka nieba.
    3 punkty
  22. Oni nie uciekają przed wojną, oni ją przynoszą za krawędzią dnia, obrośniętą drutem kolczastym w tkance sumienia. Na ziemi bez dna, gdzie każda wojna jest inna niż poprzednia i następna. Biel chorągwi na ukwieconych grobach pamięta o zwycięstwie i nie pojmuje śmierci. Zaglądam w jej usta. Znaki niebios, wyciśnięte na skrzydłach rozpuszczonych w tysiącu słońc. Jedno z nich stoi w moim korytarzu.
    3 punkty
  23. Janusz Nowak miał Azora. Pies to jednak był niezwykły. Zamiast biegać gdzieś po polach, czekał. Cechy psie zanikły. Czegóż zatem wyczekiwał? Janusz wiedział doskonale, lecz Azora ciągle zbywał, chyba w złości lub za karę. Sprawa była bowiem dziwna. Głowa pieska pracowała: mądra, sprytna, kreatywna, własnych praw oczekiwała. Azor tuż po narodzeniu dostał zastrzyk w łepek bury. Choć poddany był cierpieniu, miał być cudem wręcz natury: superpsina – wraz z Nowakiem! Mina pana była błoga. Azor w wieku lat dwóch z hakiem umiał chodzić na dwóch nogach. Już rok później zaczął gadać i zarabiał na stand-upach. Miał garnitur marki Prada. W pysku banknot, wino w łapach. Chodził nawet też do szkoły, takiej ludzkiej – to nie żarty! Czasem smutny był, wesoły, czasem wściekły i uparty. Przestał szczekać – nie wypada – uczył też się moralności. Janusz ciągle nad nim władał, wciąż mu podrzucając kości. – Dobry piesek, przynieś kasę! – rozkazywał. Azor działał. Lecz gdy zaczął czytać prasę, myśl mu w głowie zajaśniała. Skoro pan go uczłowieczył, czemu nie ma praw człowieka? Janusz machał ręką, przeczył, Azor zaś cierpliwie czekał. W końcu, gdy już bunt nadchodził, Nowak przystał na błagania. Poszli do urzędu w Łodzi. Po tygodniu załatwiania ożył człowiek, zniknął piesek. Azor wreszcie zyskał prawa. Dostał dowód oraz PESEL. Janusz tonął wręcz w obawach. – Masz być wdzięczny za me chęci! – wołał. – Dam ci propozycję… Ty: pięć procent, ja… Gdzie pędzisz?! Azor pobiegł na policję. – Pan nieludzki jest! – wyszczekał. – Poddał kiedyś mnie cierpieniu, wykorzystał jak człowieka… Wszystko wyjdzie w dochodzeniu! Nowak po niedługim sporze siedzi w celi za kratkami. Azor sobą zaś być może! Teraz żyje w szczęściu z psami.
    3 punkty
  24. "Pióro w cieniu gigantów" Tak mało już nas i coraz mniej jeszcze, pisać, gryzmolić – to każdy może. Lecz sens utrzymać, zrozumiałym być w tej „innej inszości”? Niemocy morze! Sztuka pisania to szepty z wnętrza, dla siebie, dla innych – sercem i duszą. Zmuszanie się siłą, nawet pod batem, zrodzi bazgroły, co głazów nie wzruszą. Mierząc się z cieniem wielkich poetów, wstyd własne miano pod tekstem położyć. Więc pod zmyślonym chowasz się znakiem, by marny rym w wielki świat jakoś włożyć. Bo cóż są warte te nasze starania, gdy w krąg klasyków potęga nas dusi? Lepiej pod maską szyć liche przebrania, niż twarz pokazać, co spłonąć musi. Lecz choćbyś ty w cieniu mistrzów stał mały, prawdę swą pisz, niech ból się wykrwawi. Bo tylko własny podpis, choć drżący, ślad autentyczny po tobie zostawi. Leszek Piotr Laskowski.
    3 punkty
  25. -Mistrzu, co to znaczy, że nie do końca? -Starał się, ale nie złapał zająca. Doceniasz zaangażowanie, ale szczerze mówiąc, nie udało się wcale.
    3 punkty
  26. w wiecznej muzyce oddechów wędrowne ptaki licznych wcieleń splatają wszystkie puenty wierszy niebanalna treść metafory głaszcze podbrzusze i jak księżycowe światło spływa wolno rosą na udach kobiety gdzie młode paprocie odsłaniają kolejne poziomy nieba nieco światła i cienia w matowej czerwieni białe motyle z wnętrza świata rosną pod neonami gwiazd grzeszny język na kartce drży jeszcze na znak powrotu do edenu
    3 punkty
  27. Mrok porozlepiał wokół ciszę, spadły ze ścian pejzaże trwóg, słyszę jak się dom kołysze pełny twych ust i stóp i snów. Na szybach zdechły zimowe pawie śmiercią przyjrzystą jak lód. Okna wieczorne - zapłakane, a wzrok masz ciemny jak grób. Chcę jeszcze raz źrenice twe pożreć brutalnie jak śmierci cios, wedrzeć się w ciebie i ogrzać, usnąć wśród ciepłych burz.
    3 punkty
  28. @violetta To blisko! ;-) @Wiechu J. K. -------------> @Nata_Kruk, @Poet Ka, @violetta, @Alicja_Wysocka, @Berenika97, @piąteprzezdziesiąte, @Migrena, @huzarc, @MIROSŁAW C., @Myszolak i @Rafael Mariusdziękuję!
    3 punkty
  29. @Rafael Marius - @Berenika97 - @Leszczym - @Poet Ka @huzarc - wszystkim wam uśmiechem dziękuję -
    3 punkty
  30. chcę przenieść góry pagórki i łąki chcę dostać się do mojej ukochanej biedronki chcę bażanta widzieć w pełni krasie i w wiosennym budzić się to czasie chcę kochać ptaki na rzewnym niebie i wszystko dotykać co rośnie wokół w siewie motyle i pszczoły zawsze pielęgnować chcę modry naturę, i drzewa o las próbować chcę rzeką spłynąć niczym morzem tańczyć w kwiatach z młodym zbożem chcę Tulipany wąchać i je głaskać od róży miłości chcę ciągle wzrastać chcę powiedzieć jak cię lubię że w mych myślach się nie chlubię że poemat wietrzy czułą nową dłoń to miłości ze spojrzeniem moja skroń
    3 punkty
  31. w życiu nie spotkasz bohatera a tchórza być może
    2 punkty
  32. wyżej niosą podbródki nowy rytm wnika w ich gibkie biodra gdy idą ulicami w pełen blasku czas wiosenne kobiety tuż przed świtem śnią swoje życie jakby było jednym dniem
    2 punkty
  33. Jutro pójdziemy się zabijać Ciebie zabijamy codziennie ja nie jestem dezerterem lecz nie dawaj karabinu bo nauczyłem się strzelać nie nauczyłem się nienawidzić Jutro „nówka” koniec świata ja nie czuję się go winny Panie, czy ja muszę, powiedz oddać Tobie krew i duszę nie za bardzo używaną jest do ślubu młodą panną nie chce bywać na pogrzebach Patrz, mam ciągle puste ręce poranione życiem serce jestem jeden z tych miliardów którzy Ciebie wciąż się uczą na porankach i zachodach nie w streamingu newsów Jak ja pragnę być naiwnym
    2 punkty
  34. słodko boli cię ten mały skrawek duszy tak roboczo poukrywam co trzeba żeby zbyt wielu nie wiedziało jak Lenny głaszcze krocze mężczyzny w aucie czy jesteś narzędziem do podniety? wszyscy mądrzy dziadkowie radzą Lenny: maleńka celem, każdy każdy każdy w sobie
    2 punkty
  35. Wyłaniający się cień z mgły pozostawia ogromne ślady i słowa które nic nie znaczą. Z mgły wychodząca pustka nie wiadomo po czym i do czego może doprowadzić. Narodzona w otchłani osobowość powstała zupełnie z niczego i w niczym nie mająca oparcia. Wyszliśmy z cienia i idziemy po tali wody nie widząc jaki jest nasz cel i dokąd zmierzamy. Ludzie z mgły idą odziani w niewidzialny szal ich postacie widać sami nie widzą o swoim istnieniu. Nienawidzą słońca i nie chcą żeby wzeszło bo gdy pojawią się promienie opadnie mgła. W słońcu znikną nasze ślady tylko smuga cienia zaprowadzi nas na zakole czasu.
    2 punkty
  36. Syndrom pourazowy jak potrzeba kochania. Przyjaciele od ciepłego klepania naszych kompleksów sprzedadzą nas za worek pierza do swych skrzydeł, ze szczerego kłamstwa. Interes to najlepszy sentyment. Zaklęcia i zapewnienia o nominale prawdy są tylko czarnym smarem chichotu historii. Jej mit etyki ponad polityką, tonie zawsze w kałuży krwi.
    2 punkty
  37. głową w słup walnął potem go przeprosił po chwili się ocknął i głośno zaklął kurza twoja mać tego już za wiele nawet na chodniku wiatr w oczy mi wieje a słup jak słup stał niewzruszony na jego czubku krakały wrony chyba się naśmiewały choć jemu nie do śmiechu udał że nic się nie stało i odszedł w pośpiechu
    2 punkty
  38. nie trzeba czytać wierszy bo czat cię w tym wyręczy robisz tylko kopiuj wklej - wypluwa cały esej
    2 punkty
  39. odłączając myślenie biegnę do białych azalii silnym słońcem opiekujesz się mną dla serca oddychaj rośliną
    2 punkty
  40. @Wiechu J. K. Bardzo dziękuję! Czasami mi się udaje! :))) Jutro postaram się o ciąg dalszy "kresek" - będzie opowiadanie. Sedecznie pozdrawiam. @Rafael Marius @APM @[email protected] Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  41. Strumień kwiatów opływa moje trzewia Twoje łzy lecą mi na kolana Mój mózg sam nie wie czy jesteś żywa Przez moje lamenty uformowana Korzystam z chwili by spojrzeć w niebo, a usta moje pełne są strzępków papieru, które bezskutecznie pragną wyrwać się ku twemu spojrzeniu. Przenikam przez asfalt spadam coraz niżej Błyszczę znikam drżę, chwytam pajęczynę Moje uszy marzną, usta moje klną Milion wersji siebie tworzę patrząc w toń Między przestraszonymi zębami wije się ciemna wstęga i pełznie w głąb mojego przełyku. Tysiące chmur znów spadają z nieba A ty duszo moja jak sen milczysz wciąż Próbuję dać powód mojej bezradności Zawiązał mi język ten marności wąż Miarowy stukot podeszwy przemieścił moją świadomość na inną częstotliwość rzeczywistości.
    2 punkty
  42. W sieci cieni Gdzie świat wciąż się boi Ognisty ptak w górę się wznosi. Pęknięte skrzydła, Krzyki na murach, Rzeki pełne krwi, W sercach ogień ducha! Kamienie milkną, Stopy łamią ciszę Ściany niosą głosy, które czas usłyszeć. Światło na horyzoncie Tańczy i płonie, Ucieka przed ręką Nie stanie w pokłonie! Wiatr zbiera słowa Co nie padły z ust. Walka o wolność! Tylko gniew i kurz.
    2 punkty
  43. Nata🌸, Przez sugestie również zaczęłam czytać półpasiec😆 Dziękuję za odwiedzinki! wierszyki🌸, Kiedyś były ciekawe zwyczaje. Jestem ciekawa, czy gdzieś w Polsce półpościec jest wciąż żywy... Dziękuję za odwiedzinki! @Wiechu J. K.🌺 @Poet Ka🌺 Dziękuję Wam!
    2 punkty
  44. @violetta Wszystkie dominujące religie na świecie to polityka zbawiania i zastraszania. Przykazania dla maluczkich, czyli jarzmo dla duszy. Violetto, proponuję zakończyć ten temat. Uwierz mi, czytałem Pismo Święte i rozumiem to przesłanie zwłaszcza to co mówił i nauczał Jezus Chrystus. Nie potrzebujesz mnie edukować w tym kierunku. Pozdrawiam :) Być może tak jest Alicjo, nie ma przecież przymusu czytania.
    2 punkty
  45. Tysiąc błędów — moje kredo. Jednak piszę, ale kredą. Bardo! Wszytko tylko pod dyktando. Moja wartość — garść doświadczeń. Kto dziś godny licznych zwierzeń? Duszy ciężko od obrażeń. Jestem, lecz to tylko tło wydarzeń. Tlen jest gęsty, ja przeklęty. W kółko ciągle sny — przekręty. Jednak upór, gdy słów bukiet. Śmierć poety — zwykły kretyn.
    2 punkty
  46. Witaj - miło że czytasz - dzięki - Witam - takie sytuacje zawsze smucą - dzięki za czytanie - Pzdr.
    2 punkty
  47. @Wiechu J. K. Życie dopóki trwa po prostu nie może stać w miejscu to jest niezaprzeczalna prawda. Puenta wiersza to pytanie tamtego dziecka, Wiesia, który dziecięcymi oczami widział różne zmiany zachodzące w tamtych latach i w marzeniach zatrzymał wszystko to co radowało jego młode serce. Dziękuję Jacuś za komentarz. @violetta Zapewne tak, jeśli są ludźmi po 60-tce. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  48. @Leroge wstrząsające
    2 punkty
  49. @Leszczym No co? :))) @violetta, @Christine, @LessLove, @vioara stelelor, dziękuję i Wszystkim gościom
    2 punkty
  50. las wychyla się zza drzew teraz mogę błądzić między cieniem a szeptem słońca pierwszym a ostatnim słowem ktoś spłoszył ptaki gałąź zrywa się do lotu
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...