Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.03.2026 w Odpowiedzi
-
Miałam dosyć. Wyszłam z siebie. Zostawiłam tam kukiełkę – niech jak zwykle w piasku grzebie – i wybyłam w miasto wielkie. Zagubiona w tym chaosie, przez labirynt szłam uliczek. Płacz, ból, wrzaski, głos na głosie. Swych upadków już nie zliczę. Po miesiącach trzech błądzenia odnalazłam w końcu drogę. Prosta, jasna. Brak zwątpienia. Wrócić więc do siebie mogę. Znów znalazłam się w kukiełce; już nie jako obserwator, tylko czynne kukły serce, z głową ciężką, lecz bogatą.8 punktów
-
ktoś go wysłuchał ktoś to zapisał nagrał przetłumaczył wydał książkę zrobił film on i ten ktoś już dawno odeszli lecz zostawili niteczki po których mogę się wspiąć8 punktów
-
tam jeszcze coś pracuje jeszcze się jakiś żar odsłania kiedy mu dmuchnąć w oblicze jeszcze się słowa szeptem toczą jak majaki wiatru brzmiąc chcą się duchem pochwalić jakiegoś zapomnianego istnienia jeszcze się świat musi zastanowić zanim postawi tam kropkę w jednej linii wieńczącej proces bo może to nie jest pora ogłaszania zmian8 punktów
-
Słowem mnie kochasz, słowem całujesz, pożądasz, pieścisz i adorujesz. Ja cię dotykam swoim obrazem, niby osobno, a jednak razem. Bo to jest taka miłość śliczna, miłość platoniczna. Odległość dla nas jest sprzymierzeńcem. Nie obiecywać, nie żądać więcej. Trwać w miłowaniu, jak w zawieszeniu, pragnienia swoje zostawiać w cieniu. Nie tracić zmysłów, nie żądać więcej, O krok się cofać, kiedy goręcej. Bo kiedy słowo ciałem się stanie, ta nasza miłość istnieć przestanie. Codzienność zburzy i proza życia, będzie to miłość nie do użycia. Bo to jest taka miłość śliczna, miłość platoniczna.8 punktów
-
tatuś stworzę o tobie pieśń wyszczam za siebie rzucę w świat samą wychowam ją sobie pięściami obetrę łzy i wstyd z twarzy przepiję pieśń jak wypłatę niech wszyscy w bloku usłyszą w refrenie zamknę brzęk flaszek ten ślad kropel krwi na ścianie7 punktów
-
Zapadam w sen w objęciach chłodu. Ogrzewam jego skostniałe dłonie. Chucham tak długo, aż otuli je skóra. I snop ciemności zarysuje brzegi ciała. Zziębnięta bliskością zapadam w sen… I dotykam, czuję cię w gorączce. Naprawdę tu jesteś. I śnię, aż w końcu wyśnię grób – dla ciebie. Dla chłodu wesele. Insp. @Berenika97 Podczas pisania dużo myślałam o twojej "Białej ciszy" :)7 punktów
-
Lubiła słuchać światła jak szeleści między trawami, lubiła dotykać poranków obiecujących jak nieotwarte listy. A potem przyszli obcy - z chrzęstem żelaza i błotem. Wdarli się w jej ciszę, miażdżąc delikatne brzegi snów. Jej dusza odpłynęła w stronę źródła, gdzie błękit nie rzuca cieni a ból traci ciężar. Znalazła schronienie w pęknięciu - między "byłam" a wieczność.6 punktów
-
złotym wieczorem odmieniona budzę się bujną energią wnikam w gałązki różem staję się głośniejsza6 punktów
-
pomieszczę w nim kraniec rozrośnięty w każdym kierunku aż do wypełnienia antymaterii by utrwalić nocny dym jego gęstą strukturę stopklatki zamienione w film5 punktów
-
Nie wiem jakie skręty przez kwartał podupadły Dziwnych dróg morskich ścieżką do domu były mi, Lecz na mym ganku drżałem, z pośpiechu pobladły By wejść do środka i zaryglować ciężkie drzwi. Miałem księgę mówiącą o ukrytym szlaku Przez próżnię, oraz dzielące kosmos zasłony, Trzymające bezwymiarowe światy w saku I w ich własnych włościach zaginione eony. Mój wreszcie był klucz do tamtych niejasnych wizji Iglic o zmierzchu i puszcz knujących w ciemności. Mglistych w otchłaniach o ponadziemskiej precyzji, Przyczajonych jak wspomnienia nieskończoności. Klucz był mój, lecz gdy mamrocząc siedziałem spięty, Lufcik na strychu zadrżał nieporadnie pchnięty. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet III.): I do not know what windings in the waste Of those strange sea-lanes brought me home once more, But on my porch I trembled, white with haste To get inside and bolt the heavy door. I had the book that told the hidden way Across the void and through the space-hung screens That hold the undimensioned worlds at bay, And keep lost aeons to their own demesnes. At last the key was mine to those vague visions Of sunset spires and twilight woods that brood. Dim in the gulfs beyond this earth’s precisions, Lurking as memories of infinitude. The key was mine, but as I sat there mumbling, The attic window shook with a faint fumbling.5 punktów
-
to tylko ciche pęknięcie na krawędzi nocy gdzie reszta jest milczeniem — jedyną prawdą głośniejszą niż krzyk różewicz rozebrał świat do naga zostawiając nas w pustym pokoju bez ścian i okien komu przyjdzie zgasić ostatnią latarnię przymierzyć buty które nigdzie już nie zaprowadzą nie ma drogi zostaje tylko chłód między być a nie być krótka pauza przed4 punkty
-
słońce demiurgiem cień od blasku oddziela ja trwam w nadziei xxx złote słońce lśni ciepło spływa na dłonie i ciągle czekam4 punkty
-
Mi jest dobrze tu gdzie jestem gdzie witam kolejny dzień który coś tam przyniesie może uśmiech może łzy Dla mnie to ważne miejsce tu znajomy dotyka wiatr krzywo patrzy wróg przyjaciel podaje dłoń Tu jest mi bardzo dobrze ale czasem pragnę być tam gdzie mnie nie było doświadczyć tego co tam Poczuć bliskość gwiazd móc dotknąć kolorów tęczy a potem powrócić na ziemię napisać wiersz o tym gdzie Tak naprawdę najpiękniej czy tam skąd wróciłem czy tu gdzie na co dzień przechadza się mój cień4 punkty
-
Są są przebiśniegi a nie ma śniegu drzewa mrugają gałązkami słońca oddechem się bawią mój cień dotyka ziemi gubi się w nadchodzącej zieleni potyka o kamienie i zaspane liście w strumyku snują się opowieści kropelkami przetkane kaczka wygłasza pretensje nie wiadomo o co i do kogo w zachodzącym słońcu tańczy wiatr wiosna nadchodzi.4 punkty
-
Ten dźwięk otwiera noc napuchniętą od upału. Siedzimy na parapecie, chłoniemy ciszę przerywaną żarem.4 punkty
-
3 punkty
-
zaprawdę powiadam wam ci którzy odeszli znów płaczą na rękach matki zanim zrozumiem dziękuję za ciężki sen na jawie zaplanowany przypadek w dębowym cieniu zapętlam szum wiatru i czuję dotyk pełen miłości i subtelności taniec wodnych duchów we mgle nieskończoności3 punkty
-
Jesteś podróżą - bez map i kompasów. W dolinę czasem, a czasem ku wzgórzom. Nie dłużącą się, a długą - jesteś mi podróżą. Z tobą idę moją drogą - dla jednych to blask, dla drugich to wstyd. Ach! Bzdurą mi ten wstyd, gdy mi wodą i podróżą są nie oni, ale ty! 31 V 20243 punkty
-
Mgnienia czasie chyży zmartwiały wokół tylko skazy oziminy już wzeszły wiośnieje nad strzechą sarny schudły po zimie w wędrówce za jadłem przykulone w ogrodzie wspominają strzały co przysnęło się budzi świty spromieniały pozrywam pajęczyny by w piecu je spalić w międzyczasie z tarasu szepty Twardowskiego pomyśl może o jutrze zechciej coś zostawić wiec nasadzę przed chatką zwyczajnie na potem szpaler drzewek i przesmyk na kokardy lata ziarna wierszy na stole z klepsydry wypadną jesiennieje nad głową znów deszcz... o parapet... luty, 20263 punkty
-
3 punkty
-
Cóż mnie obchodzi, w snach i niemocy wiosennej, Że moje pieśni wcale mnie nie oddają? One są zapachem, a ja krzesiwem i ogniem, Ja jestem odpowiedzią, one tylko wołają. Lecz cóż mnie obchodzi, skoro miłość skończy się wkrótce, Niech mówi moje serce, a umysł ogarnie inercja, Bo umysł jest dumny i silny dość, by milczeć, To moje serce moje pieśni tworzy, a nie ja. I Sara: What do I care, in the dreams and the languor of spring, That my songs do not show me at all? For they are a fragrance, and I am a flint and a fire, I am an answer, they are only a call. But what do I care, for love will be over so soon, Let my heart have its say and my mind stand idly by, For my mind is proud and strong enough to be silent, It is my heart that makes my songs, not I.3 punkty
-
Byli prawdziwie niezłomni… Choć zwyciężeni… Niepokonani! Swym bohaterstwem na kartach historii Złotymi zgłoskami się zapisali… Gdy biało-czerwona flaga, Nad Bramą Brandenburską załopotała, A ostatni do wroga strzał, Ucichł już na ulicach Berlina, Gdy wojna dogasała jak pogorzelisko I powojenny świat kształtował się na nowo, A żelazna kurtyna opadała nad Europą, Stary kontynent na pół dzieląc, Choć ucichły już alarmowe syreny, Przestały spadać na miasta bomby, Rozległe, nieprzebrane polskie lasy, Pozostały pełne partyzantów młodych, Choć w cieniu jałtańskiej zdrady, Świat odwrócił się do nich plecami, Oni swym ideałom oddani, Żołnierskiej przysiędze pozostali wierni, Sami sobie pozostawieni, Zdradzeni przez aliantów zachodnich, Przezornie nie złożyli broni, Mundurów swych nie ukryli… Gdy przysięgali na sztandar, W serca ich wstępowała odwaga, Niebezpieczeństw nie lękała się dusza, Najcięższe byli gotowi znosić wyrzeczenia, Gdy brali w ręce swe karabiny, Gotowi byli nie szczędząc sił, W niejednym rozpaczliwym boju krwawym, Nowemu okupantowi czoła stawić… Byli prawdziwie niezłomni… Choć zdradzeni… Ojczyźnie wierni! W swych bliskich i krewnych pamięci, Przez lata pozostali niezatarci … Gdy długa straszna komunizmu noc, Spowiła kraj wyniszczony wojną, Nadziejom Polaków bolesny zadając cios, Pielęgnowane latami marzenia grzebiąc, Latem szli leśnymi wąwozami, Drogą oświetlaną przez srebrzysty księżyc, Zimą przedzierali się poprzez zaspy, Oświetlając drogę gorejącymi pochodniami, Znienawidzonemu sowieckiemu okupantowi W licznych potyczkach zadając straty, Wszelkie komunistom krzyżując plany, Rozbijając więzienia i ubeckie areszty… Choć strach zaglądał im w oczy, Zasiewając w serc tysiącach ziarna trwogi, A gdy powieki do snu zmrużyli, Pełne niepokoju były ich sny, Sowieckich represji się nie przelękli, Stawiając tamę komunizmowi, Na posterunku wiernie wciąż trwali, Rozplanowując na wroga kolejne zasadzki… Nie bacząc na partyzanckiego życia trudy, Głód, chłód i częste choroby, W ulewne deszcze mundur przemoczony, Nadpleśniałego chleba kęs ostatni, By Ojczyznę spod sowieckiego jarzma wyzwolić, Ofiarowując rodakom dar wolności, W uporze swym pozostali niewzruszeni, Nie zawrócili z obranej drogi… Byli prawdziwie niezłomni… Na przekór powszechnej sowietyzacji, Rugowaniu zewsząd religii, Niewzruszenie wierni Bogu pozostali! Na starych kartkach pożółkłych, Skromne antykomunistyczne ulotki, Pisane starym piórem wysłużonym, Także wtedy bronią ich były, Pistolet kurczowo trzymany w dłoni, W ciężkich chwilach dodawał im otuchy, Gdy nieubłaganie pierścień ubeckiej obławy, Zaciskał się wokół lasów rozległych, A gdy umknęli pościgowi, Całując swe metalowe ryngrafy, Licznymi wspólnymi modlitwami, Za ocalenie Bogu serdecznie dziękowali… I w cieniu drzew rozłożystych, Przyklękali znużeni partyzanci, Przesuwając różańców paciorki, O wolną Polskę gorące modlitwy wyszeptywali, Za poległych kolegów dusze, Ukradkiem ocierając łzę, Modlili się gorąco i rzewnie, Wierząc w ich nad nimi opiekę… Gdy oddany Ojczyźnie kapelan, Nad pochyloną głową partyzanta, Z nabożnością kreślił znak Krzyża, W imię Boga grzechy odpuszczał, Odtąd każdy z nich, Na śmierć był już gotowym, Wierząc w sens poniesionej ofiary, Dla przyszłych pokoleń będącej zarzewiem wolności… Byli prawdziwie niezłomni… Takimi ich zapamiętamy! O ich patriotyzmie szczerym i ofiarnym, W przyszłości naszym wnukom opowiemy… Choć przez komunistyczne władze wyklęci, Na zapomnienie i pogardę skazani, Przez patriotów o sercach prawych, W całej Polsce dziś czczeni, We wszystkich zakątkach Polski, W wioskach odludnych i miastach gwarnych, Poświęcone im pomniki, W setkach możemy dziś liczyć… Choć dziś próbuje się ich oczerniać, W potokach głośnych medialnie kłamstw, A w pseudohistorycznych opracowaniach, Haniebne zbrodnie im przypisywać, Na przekór trendom szkodliwym, W umysłach i sercach naszych, Szlachetnym rycerzom z kart barwnych powieści, Podobni są bohaterscy żołnierze wyklęci, Dziś nie są już zapomniani, W świadomości patriotów współczesnych, Nareszcie należne im miejsce zajęli, A z serc naszych nie wyrzuci ich nikt! Dziś odpalane skrzące race, Rozpostarte flagi biało-czerwone, Znicze migocące przed każdym pomnikiem, Uniżonym dla nich są hołdem… Także skromny ten wiersz I ja z potrzeby serca skreśliłem, By w poświęcony im dzień Niezłomnym Żołnierzom Wyklętym oddać cześć! - Wiersz opublikowany 1 marca w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.2 punkty
-
Szczerze mówiąc - mało wiem o haiku, o tym dziwnym, wiśniowo kwitnącym wierszyku. Najpierw sylab pięć, potem siedem - i znów pięć. Prosty oddech chwil. Napisałam więc haiku, nawet dwa, jej i jego. W takich mini-wersach kryje się coś cichego, trochę japońskiego. Jej haiku Promienie głaszczą resztki ciepłej nadziei - serce przyspiesza. Jego haiku Słońce już zaszło Nadzieja nieogrzana Serce odchodzi2 punkty
-
Ja: Chciałabym być drapieżnym ogniem, co trawi bez pamięci - dzikim pożarem, który bierze nie pytając, zostawiającym na twojej skórze żar i zapach. Ty: Będę wichrem, co niesie twój płomień nad krawędzią - nie pozwolę Ci zgasnąć, dopóki nie spłoniemy w sobie do cna, do ostatniej iskry. Ja: Chciałabym być wzburzonym morzem w godzinie sztormu, słoną falą rozbijającą się o nagie skały, głębią, co wciąga w mrok i obiecuje rozkosz. Ty: Będę miejscem, w którym burza cichnie. Przyjmę napór, każdy ciężar twojej fali, aż w końcu zatonę w tobie. Ja: Chciałabym być Twoim zmierzchem, krótkim światłem między dniem a nocą, chwilą, w której wszystko milknie i można być bliżej, nie troszcząc się o nic. Ty: Będę ciszą, w której ten zmierzch odpoczywa, cieniem, co kładzie się obok - nie by zabrać światło, lecz by je zatrzymać. Będę twoim spokojem. Ja: Chciałabym być winem na twoich wargach, grzechem smakującym najlepiej przed świtem, gorącem i nienasyceniem. Ty: Będę pragnieniem, którego nie ugasi poranek. Oddam ci każdą chwilę, zamykając cię w moim ciele.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Nicnierobienie, To plan na dzisiaj... Już tylko mopem podłogę musnę I nagotuję zupy dwa bacze, Gary pomyję i wannę chlusnę, pranie nastawię i w końcu usnę... Nicniemyślenie, To wielka sztuka... W głowie jak w kotle myśli tysiące. Jedna się rodzi, druga przepycha. A wszystkie myśli w myślach tonące. Przestanę myśleć, gdy wyjdzie słońce...2 punkty
-
2 punkty
-
Przez pięć lat nie było księdza. Czy w parafii głód i nędza? Nikt nie żenił się, nie chrzczono i do grobu nie było komu? Nie potrzeba im formułek, spisków Lachom, jest rachunek: Przez pięć lat nie było księdza. Nowosybirsk, Charków — twierdza. Ja ci proponuję okno. To niewiele. Obłok. Światło. Zieleń, która już się wdziera. Nie ma wczoraj. Księdza nie ma. A przez okno dusza może wejść w milczenie złota, w zorze. Czasem ktoś się z Nim przedzierży ścieżką w powietrznej arterii.2 punkty
-
tacy jesteśmy niedzisiejsi z tą upartą miłością nie nadążamy za trendem rozstań nie potrafimy jej retuszować i wystawiać na pokaz i ciągle patrzymy w jedną stronę może dlatego jeszcze nam wierzy2 punkty
-
@Berenika97 @Gosława Berenika zawsze celnie. Aż zaczynam się zastanawiać, czy jestem zdolny zwieść jeszcze z interpretacyjnego tropu. Pozdrawiam @Charismafilos wybierz kilka;) @KOBIETA byłoby dobrze, gdyby nie tylko kobiety:) @Nata_Kruk i to jest właściwy kierunek . Pozdrowieniami @Wiechu J. K. po, dziękuję! @wierszyki pewnie @Sylwia @Myszolak @hollow man @Rafael Marius @violetta @vioara stelelor @Natuskaa senkju, senkju, senkju2 punkty
-
2 punkty
-
dobranoc to słowo przełykam w ciszy noc ślizga się na minusie na jej sztywnych kolorach świecą kocie oczy dziś każdy będzie miał swój sen i Nasen po drugiej stronie nie ma drugiej strony noc jest niepewna2 punkty
-
w dźwiękach syren ciepły powiew zaplątany w wiotkich wierzbowych witkach stary artysta rozrabia farbę na biodrach kobiety roztańczyły się zgrubiałe palce pośniegowe gdzieś na szczytach finezji uśmiechy spokojne przedwiośnie na płótnie malarza jak opowieść z głębi duszy w parabolach zmysłów to co nieuchronne i bez cienia wątpliwości2 punkty
-
@Marek.zak1 :) i jeszcze mu się wydaje, że jest Królem, co to szach mat ;) Uśmiecham :) @wierszyki Właśnie właśnie:) wybuch po zablokowaniu może być śmiercionośny :( ;) Dzięki, również pozdrawiam:) @janofor :) To nie śmiech przez łzy:) to donośny rechot! :);) Nie przesadzaj z tymi poziomami ;) Dzięki i również pozdrawiam @Berenika97 dokładnie :) Dziękuję, również pozdrawiam @Leszczym @lena2_ @Rafael Marius Dzięki:)2 punkty
-
długa noc rozciąga się we mnie aż gubię godziny i własne ciało leżysz obok twoja obecność wyznacza granice mroku myśli przestają rwać się i plątać noc trwa dalej - miękka, głęboka powietrze krąży między nami a ciszą nad ranem woskowy blask wycieka ze szczelin w sklepieniu odsłaniając prawdę o nas dwojgu twoja skóra to tylko stary pergamin a pod moimi palcami zamiast rytmu serca szumi jedynie piach i suchy liść mrok wcale nas nie puścił - to ja stałam się jego jedynym domem a ty jesteś tylko echem które uwięziłam pod pękniętym spojrzeniem zostaję w tym martwym bezruchu czekając, aż kurz całkowicie nas przykryje1 punkt
-
Zdejmij ze mnie cień, który zaległ w głębinach myśli, oddaj mi światło. Twoje milczenie wzbiera jak fala, gdy stoję na krawędzi, oswajając własne zanikanie.1 punkt
-
Cieszy mnie, że znalazłeś dla siebie jakiś kawałek :) Pozdrawiam Miło mi czytać ta przyjemny komentarz :) Pozdrawiam A dokąd się spieszyć? :) Metafory tym razem były na tyle uprzejme, że się poukładaly w interesującą konstrukcję. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
w kieszeni nóż otworzy się czy nie zgaduj mocną stroną myślenie nie jest zablokowana głowa gdzie klucz do niej znaleziony czy wyrzucił go ktoś dawno wiesz coś o tym klasyczny przypadek nikt nic nie widział ani nie zobaczy nigdy1 punkt
-
@Łukasz Jurczyk Nie wiem nic na ten temat. Moja wiedza o wyprawie Aleksandra jest ogólna, to dzięki Tobie poznaję ją bardziej szczegółowo. :) Horyzont się nie kończy, to tylko my przestajemy go widzieć pod powiekami z piachu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 Bardzo dziękuję!!! Jestem bardzo ciekawy czy w jakichś źródłach zachowała się wzmianka o losie załogi. Czasem twierdze gasną ciszej niż ogniska. Widziałem łodzie. Albo bardzo chciałem. Czy byli to Persowie? Nie wiem. Może sen. Jeśli pytasz: ocalenie też bywa koszmarem. Pozdrawiam @Christine Bardzo dziękuję!!! Oczy są puste — nie szukają drogi, bo droga zniknęła. Śmierć ma początek tam, gdzie człowiek przestaje czekać na jutro. Pozdrawiam1 punkt
-
@piąteprzezdziesiąte Fajne to haiku by było, ale nie pasuje mi tu pierwszy wyraz. Może "ulotne" lub "kapryśne"? Pozdrawiam.1 punkt
-
@Starzec Dzięki! No tak, to trochę "ciężko-betonowa" metafora. Ten wers miał mówić o pewnej zdradzie. "Beton" to metafora czegoś ostatecznego - jak betonowy mur albo grób. Nie da się tego zmienić, cofnąć, ożywić. Niezgrabnie wyszło - wybacz. Pozdrawiam. :)1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne