Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Nadszedł dzień, w którym słowo wreszcie zamarzło - „znużenie” było tylko przeciągiem, „kres” - pierwszym, twardym kryształem lodu. Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy. Obracasz ten chłód - gładką kostkę, czując, jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, traci przejrzystość, staje się doskonale obła od ciągłych powrotów. I coraz bardziej podoba ci się ten mróz, który nosisz pod językiem. Myśl o końcu staje się czysta, wybielona z lęku - tak sterylna, że aż piękna. inspiracja - książka Anny Ciarkowskiej, "Pestki".17 punktów
-
wybacz mi chcę ci powiedzieć i przemienić moją prośbę w najstosowniejszy kwiat róża? umie się tylko pysznić lśnić a tu trzeba pokory słonecznik? zbyt radosny przyszła na myśl chryzantema lecz to z pewnością nie jej czas przecież jeszcze nasza miłość nie umarła a może lawenda? pachnie za mocno nie można zebrać myśli z rozproszeń niezapominajka - również kiepski wybór nie pasuje kolorem do twoich oczu czas mija skrucha na próżno chce wypuścić pąki zbliżasz się spokojnie otulasz dłonią maleńką siewkę z dwoma listkami już dobrze - mówisz - rozumiem nie smuć się wciąż jestem blisko i wtedy zakwitam dla ciebie całym nieskończenie czułym ogrodem 07. 02. 2026 r.15 punktów
-
Już wszystko wiesz, każde słońce świeci i ja świecę też, choć umierają poeci. Już wszystko wiesz, otwórz swoje ramiona, na słodką serca biel, sobą mnie dokonaj. Już wszystko wiesz, szczęście czeka za rogiem, ciało dla ciała nałogiem, namiętnych pożądań — deszcz. Już wszystko wiesz, ciągle skropleni trudem, gonimy czas i ułudę. Czy miłość dogoni nas też?11 punktów
-
Nie tym razem dzieci poza domem pada a ty czekasz czas swojsko odlicza minuty po schodach przyspieszone kroki za chwilę umówione stukanie i... nagle telefon czas ponownie wstrzymuje oddech zapada się w sobie po drugiej stronie głos i słowa... przejmujące bo o kimś kto zwyczajnie dostrajał akordy z nimi przemknęły dekady frustracje śmiech i łzy jak wszędzie i teraz akurat teraz ta wiadomość przecież muszę tam być po prostu luty, 2026 @Berenika97... wiesz, że Twój ostatni wiersz.. "Randka.., popchnął mnie w poskładanie słów, jw. Dziękuję za inspirację... :)10 punktów
-
fot. A. Talik Jestem intruzem, który wszedł, nie wycierając butów. Każdy krok depcze kruchość rozsypaną na ziemi. Oddech burzy ciszę i zabiera nie swoje powietrze. Jestem intruzem, który przerażonym wzrokiem zabiera obrazy i układa je we wnętrzu. Każdy gest jak kwiatek do kożucha, dotyk dłoni jest kradzieżą, uśmiech do przyjaciela zbrodnią. I tylko słońce rozpycha się w przestrzeni, jakby nie znało historii. Stoję w jego promieniach, niepewna, czy wolno mi być ciepłą.9 punktów
-
nie widać go ale jest tym co w świetle podpowiada cichutko żeby nie było pomyłek i gra toczyła się wartko gdy nie słuchają na scenie pojawia się chaos ci po drugiej stronie obserwatorzy z ciemności suflera nie słyszą nie są pewni czy jest a nawet go negują biernie patrzą czasem się śmieją a czasem płaczą myślą czują analizują kiedy kurtyna zapada aktorzy i obserwatorzy czekają na następne przedstawienie (i następne i następne i następne...) nieliczni dociekają kim jest ten sufler i po co cała ta gra8 punktów
-
A tam za moją granicą spokojnie, wygodnie mieszkam to tam oswajam potwory i tam natrętny strach pierzcha. W cichości serca, z pokorą układam się wciąż na nowo wygaszam burze, pożary łagodne przyjmuję słowo. Flirtuję z pogodą duszy ta przetrwa gdy wszystko minie przyjmuję bożą opatrzność przestaję myśleć o winie. I tam za moją granicą jest ogród anielskich poruszeń nie znajdziesz tam lęków, obawy tam kwiaty kwitną od wzruszeń. Tam nigdy nie pytam "dlaczego" lecz łzami podlewam nadzieję i sama graniczę już z cudem bo z życia własnego się śmieję.7 punktów
-
kocham cię jak ciało boi się snu w lęku przed rozpuszczeniem jak sól w ustach oceanu który nagle przypomina sobie że był łzą kocham cię tam gdzie myśl nie posiada języka milczy jak zwierzę z pyskiem pełnym światła bezdotyk zmieniający dłonie w popiół jesteś naciskiem ciężarem bez bólu który przesuwa pod stopami kontynenty jakby ziemia na chwilę oddychała moimi płucami tracąc pamięć kształtu nie dotykamy się dotyk byłby zdradą skróceniem drogi ta miłość nie ma ciała ma temperaturę gwiazdy na sekundę przed kolapsem gdy światło jest już tylko formą pożegnania tęsknię za tobą jak ziemia za trzęsieniem nie chce go lecz tylko wtedy wie że żyje bo dopiero pęknięcie uczy materię że była całością kiedy myślę o tobie kręgosłup zgina się we mnie nie z pokory z rozpoznania jak system który w samym jądrze kodu odnajduje błąd o kształcie twoich ust to miłość do światła zanim rozbije się o pryzmat rysów pole grawitacyjne działające zanim pojawi się ciało pisałem to nie znając cię nie wiedząc jak mówisz tak i jak gęstniejesz w drzwiach teraz gdy świat wypadł z zawiasów a ja trzymam w dłoniach tylko ciężar cienia stań się albo pozwól mi wyryć cię w instynkcie od początku6 punktów
-
na rozgrzanej ziemi noc bez snu wystarczy że jesteś serce na dłoni zamknięte pięknem gdy człowiek umiera w znieczuleniu przekleństw i trunków nad światłami latarni radosny upiorny śpiew baby na miotle w miejskim stosie6 punktów
-
po spowiedzi ostatniej łzy wzruszeniem ramion strząsnę smutek w lustrze dogonię własne spojrzenie zanim wyblaknie6 punktów
-
"Zbroja godności" Nie chcę być biedny. Znam zapach tego strachu, więc gryzę beton, by wyrwać mu swoje. Pomoc? Tak, gdy krew cieknie albo braknie dachu – ale nie karm mnie tak, bym odrzucił zbroję. Jałmużna to smycz: miękka, jedwabna, złudna, która oswaja wilka, aż stanie się psem. Prawdziwa wartość jest szorstka i brudna, mierzona łokciem i harówki dniem. Szanuj staranie, ale broń swej godności: darmowe ziarno to tylko głód w ratach. Człowiek się rodzi w procesie kreacji, a nie w kolejce po resztki od świata. Stałem kiedyś i ja w takim rzędzie, czując ten chłód od spodu, ale pięt nie wbiłem w grunt. Nie dla mnie była ta kolejka. Wybrałem ból w dłoniach zamiast ucisku w żołądku, bo wolność ma zapach potu, a nie zasiłku w rubelkach. Więc nie proś o lekkość, lecz o twardą skórę, bo łatwy chleb smakuje jak glina. Tylko to, co sam wyrwiesz, buduje strukturę – reszta to rdza, co od środka nas ścina. — Leszek Piotr Laskowski5 punktów
-
każdy powinien mieć miejsce w którym pochowa łzy niczym wezbraną rzekę z korytem sięgającym serca trzeba zapleść ręce by było bezpieczniej odległe południe z okrągłym słońcem nad chatą już zaszło spójrz woda przelewa się w chmurach z kluczem ptaków odleciał spokój szmaty ciaśniej przyległy do pleców smutek niczym słodkie okruchy zlizane w pośpiechu stałam się być czujna zapamiętuję każdy kamień raniący stopy stare ciało bez twardych brodawek które niczym pestki wyplute odrodzi się z ziemi4 punkty
-
Dotykiem błękitu malujesz lazur nieba. Spojrzeniem pieścisz iskry wspólnych chwil. Oddechem kołyszesz do snu nasze pragnienia. Jak orły szybujemy daleko...hen... Za horyzontem nasza wyspa marzeń. Szczęśliwa przystań motyli barwnych snów. A uśmiech twój niewinny zamykam spiesznie w dłoni. W małej szkatułce wspomnień zachowam zapach róż. Autor fotografii: M. Lewandowska4 punkty
-
Niech pan nie wchodzi - w moim domu nie ma kawy, nie ma prądu i jest dosyć chłodno. Nie mam kota, co by pana rozweselił. Nie mam psa, co rozzłościłby szczekaniem. Mam zaledwie małe łóżko z dziurawą pościelą, jakiś chleb - jednak czerstwy - i resztkę rosołu. I czemuż się pan tak upiera, by tu wejść? Chce pan śpiewaniem ciszę uciszyć? Kwiatem kątom nadać barw, a ściany przyozdobić Monetem? Proszę bardzo. Lecz uprzedzam, drogi panie - śpiew w mierne zapadnie tu półdźwięki, kwiaty do kolejnej pomrą niedzieli, a obraz w żałosną zajdzie szarość. I na cóż panu jelenia słać wśród wilki? 1 X 20224 punkty
-
4 punkty
-
Znowu podkreślił, że to nie przekreśla, zatem widnieje jeszcze szansa jakaś, którą dodatkowo nakreślił we wszystko przyjmę kajecie A5. Warszawa – Stegny, 21.02.2026r.4 punkty
-
Zamykam drzwi minionego nie chce widzieć tego co dokuczało Wolę teraźniejszość która lepszym częstuje widzi tęczę i świerszcza Zamykam by nie zawróciły oczy pełne łez i nie śmiał się smutek Chcę czuć życie ozdobione nadzieją widzieć ogród pełen kwiatów A to co za tymi drzwiami niech sobie śpi niech nie psuje obecnego4 punkty
-
Gdy biorę szydełko w dłonie wieczorem, Cisza otula mnie miękkim kolorem, Nitka po palcach sprawnie wędruje, A każde oczko spokój buduje. Oczko do oczka – chwila skupienia, Z włóczki powstają miłe wspomnienia. Tworzę dla dzieci małe maskotki, I tak powstają miękkie istotki. W każdej maskotce czułość ukryję, Nitką miłości delikatnie zszyję. Dziecięcy uśmiech serce porywa, To moje hobby – radość prawdziwa. 21.02.2026r. 🪡🧶4 punkty
-
4 punkty
-
@vioara stelelor bardzo piękna, delikatna liryka. Jestem zachwycona kwiecistością utworu, jak przystało na polnego fiołka 🙂4 punkty
-
Milczenie Nieosiągalni – w dalekim milczeniu Świadkowie wielu miliardów zdarzeń. I ja – świadek, chociaż skryty w cieniu Mojej przeszłości, walki i marzeń. Toczy się teraz historii wiele; Szeptów i westchnień – w ciszy słuchacie. Ktoś właśnie płacze - inny się śmieje. Lustra Wszechświata – bezgłośnie czuwacie. A My? Jedynie częścią historii, Która upływa na waszych oczach. Tak często uparci i niepokorni – Z tarczą uśmiechu, płaczący po nocach…4 punkty
-
W rozświetlonym niebie , wśród gwiazd Nowego Roku , Me serce rozdarte , nie ma Cię , jestem w mroku.... Płakałam , tęskniąc i cierpiąc srodze , nie ma już Cię Tatku na mojej drodze ... Nie błyszczy Twa gwiazda , nie oświetla mi drogi ... Czuje się jak ślepiec nie widząc dalszej drogi... Nie mam siły iść do przodu dalej , w głowie pustka wielka , nie czuje radości i serce mi pęka .... Odeszłeś za szybko, niespodziewanie i w moim sercu ta pustka zostanie.... Gdzie szukać Tatku bólu ukojenia ..? Czy znajdę go w naszych wspólnych wspomnieniach ? Czy ulgę przyniesie modliwa ? Czy płomień świeczki na Twoim grobie? Czy czas zagoi częściowo te rany? Czy cierpisz jeszcze Tatku kochany ? Czy śpisz spokojny , bez bólu i troski , Czy Ty tam Tatku masz jeszcze troski ? ... Spoczywaj w spokoju Tatku ukochany w moim sercu na zawsze schowany ...4 punkty
-
„Poranek” Chwila gdy światło rozjaśnia powieki, cisza splata się z zapachem kawy. Za oknem miękko budzi się dzień, a słońce osiada na twarzach przechodniów. Stoły pachną świeżością warzyw, dom oddycha spokojem poranka. Ktoś stoi w oknie, obejmuje kubek ciepłego naparu, jakby trzymał w dłoniach ciszę. Taki obraz dojrzewa w myślach, czy to tylko wyobraźnia? Czy wystarczy chwila, by stał się rzeczywistością?4 punkty
-
Światło wbijało setki igieł w źrenice Miłości świadkiem nie chcę być nigdy Bo miłość sama się pcha na szafot Tuląc do siebie znamiona krzywdy Da swe kończyny ucinać katom Wtedy słońce wydało się bielsze Gdy zwiędną pąki motylich skrzydeł Co trwają może oddechów trzy I strzeli para z dusznych kadzideł Ujrzysz jak nić przeznaczenia drży Kropla potu na skroni była gęsta jak lawa Krzyczymy ku niebu ściskając nadzieję Że chmury będą nam pośredniczyć Bo między nami wicher wciąż wieje Co nasze uszy przyszedł pożyczyć Popękana ziemia wrzeszczy z pragnienia Zwisając z płotu przebici w pół Lgniemy do siebie nie wiedząc nic I czując w uszach płonący ból W splecionych dłoniach będziemy żyć Spadła kropla niebiańskiej krwi4 punkty
-
Młody szlachcic zagaił mistrza przy wieczerzy, - Wzrost u mnie szpetny, żadnej na mnie nie zależy. - Mów, że czego natura w jednym nie daruje, to w innym jednakowoż hojnie wyrównuje. Uśmiechaj się przy tym, a tak je zaciekawisz, że będą chciały sprawdzić, czy bajek nie prawisz.3 punkty
-
Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud, W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku. Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic, Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił. Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny, A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa: ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas, Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy… W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy, Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych… W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy, Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota… W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy, I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…” Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił, Duch poległego przed laty partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna… Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim. I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…3 punkty
-
Jak dobrze Z tobą być I tańczyć W świetle księżyca Nie bać się niczego Czuć twój głęboki oddech Nawet gdy wdychamy Spaliny z ulicy3 punkty
-
@violetta ;) Dzięki @viola arvensis :) czasem trzeba i warto zostawić coś dla siebie:) Dzięki i również pozdrówka 🌼 @Marek.zak1 Zauważ Marku, że sufler nie wykonuje za nas działania ani za nas nie mówi jak też nie podpowiada non stop, krok po kroku, tylko w sytuacjach potrzebnych. Dojrzałość i dorosłość minimalizuje ilość błędów i pomyłek i wówczas sufler nie jest konieczny, pojawia się tylko od tzw.wielkiego dzwonu :) Dzięki i również pozdrawiam @Berenika97 :) Dziękuję. I oby jak najmniej chaosu w naszym życiu:) @Jacek_Suchowicz :) Nadmiar suflerów nie jest wskazany :) A zwłaszcza, gdy każdy ciągnie w swoją (inną) stronę :) Zwróciłeś uwagę na ważną sprawę - bo nie każdy kto podpowiada podpowiada dobrze i działa na naszą korzyść... Dzięki:)3 punkty
-
@vioara stelelor tak, zebrać myśli z rozproszeń i związać je radosną wstążką, żeby przestały błądzić jak płatki na wietrze. Niech będą polne i wolne, jak ciepły wiatr, który pachnie tęsknotą i dojrzewającym spokojem. W wierszu pięknie wybrzmiewa droga od dumy do pokory, od szukania właściwego kwiatu do odkrycia, że najczulsze pojednanie wyrasta nie z symbolu, lecz z obecności.3 punkty
-
śniło mi się że śniłem chiński pokój zawierający wszystkie obrazy z percepcji balony wypełnione ciężkimi frakcjami neonowego konfetti narkomanów unoszących się na chmurze z mechanizmów obronnych nagła potrzeba troski o moje bezdomne hikikomori później w gamma słabnie efekt halo aż do wybudzenia binarne zapadki gnieżdżą zwierzęta zamykające cykl życia w kilka dni słyszę jak gleba ciągnie nawóz a nagła światłość rozlewa się w każdy odcień bieli3 punkty
-
Były to trzy koty Babuni. – Ach któż jak one robił unik? Z pazurami skakał na łeb? – Pamiętasz? – Nie mój czas, więc ja nie, Ale opowieścią mej Mamy, Ciut Babci…, wchodzę fantazjami, By zobaczyć dom kocim okiem, Herbaty, sufity wysokie, Młynek do kawy, filiżanek Bateria, dla chorych rumianek… I „Cerber” dawniej nad tym czuwał Łby do się najczulej przysuwał, Także zdawał się… – stąd dlań imię, Czasem smakołyk łapą wyjmie, Intruza stanowczo oprycha W nagrodę po trzykroć micha, Zwłaszcza gdy która na łeb spadnie Orząc pazurami nieładnie, = Brzydko, lecz nie niesprawiedliwie Bo tylko tym co „w duszy żywie Zamiar wrogi temu domowi, że skrycie człek myślą nie złowi…” Człek nie, lecz złapie instyktem kot I hop na głowę w ramach psot. By na ciepły piec jako leżę Wracać. – Okiem kocim stąd mierzę, To znaczy sobie wyobrażam, Czym usypiając się rozmarzam… Zaczęte w Dzień Babci, 21 stycznia 2026, więc to nie do końca o kotach, ale o części „magii” babcinego domostwa. Grafiką „Koci Cerber” ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.3 punkty
-
3 punkty
-
rumuńskie skrzypce nie rozbrzmiewają zwykłą muzyką do siarczystych przytupów ich dźwięk kładzie się wonnym dywanem na wzgórzach i ziemiach niczyich wplata wiejskim chatom słoneczne wstążki w czupryny dachów dziewczęta biegają boso po łąkach zbierają przytulie na sen o dobrym chłopcu jeśli się zjawi nocą zaczną suszyć zioła w płóciennych woreczkach i bielić prześcieradła Sânzienele otoczyły tanecznymi kręgami jak wiankami ogniste gniazda wśród uroczysk skrzypce zawodzą beczeniem owiec kwileniem kosa ostatnie iskry przepadają w śmiechu nie wiadomo czyim gdzieś za kudłatym grzbietem lasu3 punkty
-
Młody chemik (gimnazjum Pociecha) nieustannie do pH ma pecha. Jaki odczyn ma kwas wie, lecz myśli nie raz, w skali pH jest czyha czy cecha?2 punkty
-
Wieści biegają wzdłuż niespokojne sierpniowa burza pod płaszczem błyska z bramy wychodzi młodość do nieba święty z kapliczki patrzy zadziornie Wolność nadeszła z pustym chlebakiem zabito konie była kiełbasa z browaru worek z jęczmieniem zniknął na ogniu z mebli wciąż tylko kasza Pocisk zbłąkany trzy piętra zdmuchnął wiara ze śmiercią w piwnicy tańczy pokerek czysta miłość tęsknota za słońcem latem woń pomarańczy Na Matki Zielnej po swoje przyszli brama skrzypnęła po raz ostatni RONA zbierała na złoty bilet w płomieniach cichły wariatki krzyki Wszystkie opisane tu, zasłyszane od rodziny i znajomych, zdarzenia są autentyczne.2 punkty
-
"Cały świat nie obraca się wokół twojego cyklu menstruacyjnego - choć chciałabyś, żeby tak było." Chciałabym, żeby tak było.2 punkty
-
40. Węzeł gordyjski (narrator: hypaspista) 1. Jedno cięcie. Tak łatwo rozdzielić to, co nas wiąże. 2. Ilu z nas chciało tak przeciąć swoje losy, a nie potrafiło. 3. Gdyby miłość, żal i pamięć też miały włókna. 4. Nie każdy węzeł czeka na miecz. Niektóre — na czas. 5. Nie szukał drogi — sam nią był. Zrozumiałem to później. 6. Tak rodzą się mity: z pośpiechu, który się udał. 7. Od tej chwili świat wydawał się prostszy. Na krótko. 8. Mówią, że węzeł wiązał los Azji. A kto zwiąże nas? cdn.2 punkty
-
Nie wierzę kłamstwu ono jest jak bagno na którego dnie nie ma litości Wolę wierzyć prawdzie bo to ona pachnie nadzieją która nic nie boli Kłamstwo oraz prawda dwa różne oceany każdy z nich ma różne brzegi2 punkty
-
@vioara stelelor Niezwykle poruszająca "botanika uczuć". Świetnie poprowadziłaś tę metaforę - odrzucenie pysznej róży czy zbyt radosnego słonecznika na rzecz skromnej siewki - to bardzo dojrzała lekcja pokory. Wiersz pięknie pokazuje, że w prawdziwym wybaczeniu nie chodzi o wielkie gesty czy szukanie "najstosowniejszej" formy, ale o tę kruchą, szczerą intencję, którą druga osoba potrafi "otulić dłonią". To jedno proste "rozumiem" na końcu ma w sobie niesamowitą moc - sprawia, że w czytelniku, tak jak w podmiocie lirycznym, rzeczywiście rozkwita cały, nieskończenie czuły ogród. Bardzo kojący i mądry tekst. To bardzo piękny wiersz!2 punkty
-
za dużo słów na marne fizyka nie zawsze jest mądra trzeba się bronić przed niezdrowymi nowościami w technologii wrażliwość ograniczona misere mihi ceramika to nie niedzielna rozrywka śnieg i kwiaty2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz... dziękuję za kolejną strofkę... :) dobre lodziki chętnie skosztuję wybiorę "dlaSię" całe wiadro........ ; ) a żagle z wnukiem na Mazurach już Was zapraszam na... Kisajno @Berenika97... ok. nie ma sprawy... :) @Wiechu J. K.... cyt. Igraszki dzieci pod kołdrą. Piękne to były czasy dzieciństwa i również tamte kołdrowe. :))) Ano... były...:) ale są wspomnienia, niech pamięć działa..;) Dziękuję Wam.. pozdrawiam.2 punkty
-
@vioara stelelor dziękuję tak to wszystko właśnie w tym wierszu chciałam przekazać Powodzenie się z bólem życia i z tym że na niektóre wydarzenia nie mamy wpływu Serdecznie Cię pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję Lubię Twoją obecność pod moimi wierszami 🙂2 punkty
-
@KOBIETA Znasz odpowiedź ;) na Twoim ciele wisienką. @violetta Rozwiń temat, aż mnie ciekawość zżera co napiszesz.2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz @vioara stelelor Prawda i w punkt. Człowiek przyzwyczaja się do odczuć związanych ze stratą, do tego stopnia, że już tylko się uśmiecha do przemijania.2 punkty
-
wszystko przyjmuje kajet A5 te podkreślenia oraz skreślenia nakreśli autor to co ma chęć może zostawi dla pokolenia :)2 punkty
-
@Leszczym Chcę podkreślić, że dobrze nakreślił sytuację, choć nie przekreślam opcji, że w tym kajecie A5 skreślił już niejedną szansę - zanim ją jeszcze podkreślił.2 punkty
-
@Migrena Wiersz gęsty od metafor, utwór, który wykracza daleko poza ramy „tradycyjnego” wiersza miłosnego. Wiersz zaczyna się od lęku. Porównanie miłości do soli rozpuszczającej się w oceanie sugeruje, że kochanie kogoś to rezygnacja z własnego „ja”. Stawiasz odważną tezę, że prawdziwa bliskość nie potrzebuje ciała. „Dotyk byłby zdradą”- sugeruje, że fizyczność jest zbyt ograniczająca, zbyt „mała” dla tak potężnego stanu. „Temperatura gwiazdy na sekundę przed kolapsem” - to obraz skrajnego napięcia. Miłość jest tu ujęta w momencie szczytowym, tuż przed wybuchem lub zapadnięciem się w nicość. To uczucie, które spala. Uczucie dzieje się w skali planetarnej - trzęsienie ziemi uświadamia nam, że stanowiliśmy całość, a grawitacja sugeruje przeznaczenie - coś, co było zapisane w prawach fizyki świata. Ciekawym obrazem jest „błąd w samym jądrze kodu o kształcie twoich ust”. To sugeruje, że ta miłość nie jest wyborem, ale nieuchronną usterką w rzeczywistości. Zakończenie przynosi zwrot. Okazuje się, że wiersz mógł być pisany „zanim” - jako przeczuwana pustka. „Świat wypadł z zawiasów” - rzeczywistość bez tej osoby jest niestabilna, niekompletna.„Stań się , albo pozwól mi wyryć cię w instynkcie” - to desperackie wezwanie. Jeśli ukochana nie może być realną obecnością, niech stanie się częścią biologicznego przetrwania, instynktem, czymś, czego nie da się zapomnieć, bo jest zapisane głębiej niż pamięć. Ten wiersz to obraz miłości totalnej, która nie daje ukojenia, lecz wywraca świat na drugą stronę. Tekst jest fantastyczny - jest intelektualnie gęsty, ale emocjonalnie otwarty. Nie trzeba go "rozumieć", żeby poczuć, że mówi prawdę. Piękny!2 punkty
-
@MigrenaCzytam ten wiersz z ogromnym poruszeniem i dreszczem, bo sposób, w jaki stwarzasz ze słów świat rozpadającej się intymności jest rzucający na kolana. Pięknie opisana krawędź między jednią a byciem osobno, między bezgraniczną ufnością a walką o granice. Miłość na tej cienkiej linii musi zachować równowagę. To jest mistrzostwo świata. Z jednej strony - bezgraniczność smutku, który rozlewa się oceanem, z drugiej strony - to rozlanie jest czymś gorącym, wszechogarniającym. Miłość przemienia ból w bezkres - w zasadzie nawet nie wiadomo, czy szczęśliwy, ale na pewno otwierający na głębię. A potem ta rozległość staje się maleńką kroplą. Jedną, drugą, trzecią, setną... Bo w oczach, które płaczą przez miłość, jest cały ocean właśnie. To jedna najbardziej dotkliwych i celnych definicji tęsknoty, jaką czytałam. Ten nadmiar czułości, który staje się niszczycielskim ogniem, gdy nie ma ujścia - czuję to... Ten fragment jest również przejmujący - gasnąca, umierająca gwiazda przesila się, resztkami energii wydaje ostatni, jasny rozbłysk, oddech. To pęknięcie - jak droga do zrozumienia. Ból - jako wrota do samoświadomości. Autorefleksja, wypływająca z najmocniejszych zranień. Tak naprawdę pokora i rozpoznanie to jedno, i to samo. Jedno bez drugiego nie istnieje. Awers i rewers. O, tak. To jest chyba reminiscencja. Nawiązanie do przyciągania - zmysłowego i duchowego - które jest zapisane w kosmicznym kodzie, którego wtedy jeszcze peel nie znał, nie miał pojęcia, co uruchomi jego realizację i w jaki sposób zadziała. Cień, wspomnienia, zapach po kimś, czułość, której już nie ma - mają swoją wagę. Nierzadko nie do uniesienia. Ale nawet ten ciężar jest nadal silnym, budzącym mnóstwo emocji przywiązaniem. Tak, pustka, wrażenie, że wszystko się rozsypuje - często popycha w stronę myśli - gdybym mógł zacząć od nowa... Gdyby coś mogło pójść inaczej? A jeżeli... ? Czegoś bym nie zrobił, albo właśnie coś jeszcze zrobił, więcej lub mniej... Tylko stań się... I cicha prośba - bo może jest jeszcze nadzieja? Czy da się powtórzyć ten cykl? Peelu, byłoby dokładnie tak samo. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Bardzo prawdziwy, sięgający do samego jądra wiersz, otwierający blizny bez znieczulenia. Dziękuję za niego :)2 punkty
-
Witaj - jeżeli owe poszarpane ma być wielowymiarowe to poprawiam - miło że fajnie jest - dziękuję - Pzdr.serdecznie. @Wochen - @Rafael Marius - @wiedźma - @Myszolak @Berenika97 - serdecznie wam dziękuje -2 punkty
-
@bazyl_prost ? @Jacek_Suchowicz pięknia pochwała życia. Zostajemy gdzieś w księgach zapisani i tylko te zapiski żyją, jeśli my nie żyjemy naszym życiem. @wierszyki Dziękuję @Berenika97 Dziękuję, od wczoraj świętuję ii mam nadzieję, że to świętowanie tak szybko się nie skończy.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne