Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Mieliśmy pić kawę, taką, która zostawia ślad na ustach. Założyłam rubinową sukienkę, zbyt cienką na ten wieczór. i za czerwoną na samotność. Mieliśmy oswajać chłód kamiennych schodów nad rzeką, żonglować nazwiskami artystów, żeby czwartek nie był tylko czwartkiem. Miałam podać ci dłoń, gdyby chodnik okazał się krzywy i pozwolić moim palcom zamieszkać w twojej dłoni. Stałam tam, aż niebo nad dachami zaczęło pękać wylewając obojętną noc. Taksówki przejeżdżały obok, każda rozcinała kałuże rozbryzgując złudzenia. W witrynie sklepu zobaczyłam dziewczynę, która czekała za długo. Jakiś pijak ukłonił się nisko, zbyt teatralnie - poczułam się królową osieroconych godzin i pustych przystanków. A potem krótki dźwięk w kieszeni i trzy słowa: „Przepraszam. Nie dotrę.” Ale do mnie dotarło wszystko.21 punktów
-
oddzielam się od ciała tyle szkła we mnie i drzazg i ran sączących się tyle śmiechu, załamań z chmur bez... bezdeszcz a wokół tyle was jest zawsze miłość, miłość budzi mnie może i tym razem może też10 punktów
-
Zrzucam dziś z ramion zimę, jak zbyt ciężki kożuch, uczę się znów oddechu, co o nic nie prosi, lecz mi myśli wypełnia wiatrem ciepłym, miodnym, już nie muszę się błąkać wśród martwych ogrodów. Zasługuję na chwile gorące, spełnione; każda droga przede mną jest przejrzysta, jasna, każdy krok mnie przybliża do szczęścia i światła. Wstecz nie patrzę, a pewność jak talizman noszę. Zasługuję na miłość, w której będę wolny, i pójdę ufnym krokiem przez mórz wody błogie w ciepłe drżenie jutrzenki, w jej świetlistą słodycz. Wierzę sercu i drzewom. Już nie znikam - rosnę. I do chmur się uśmiecham - jakbym był znów młody. Życie dni mi powierza - a resztę - mam w sobie.9 punktów
-
bo nie muszę być robotnicą ani naukowcem męczyć się rękoma i mózgiem składam sobie słowa co przelatują mi przed czołem w sposób swobodny a efekt? no cóż... nie zawsze zadowalający ;) lecz co szkodzi bawić się słowami9 punktów
-
idzie po mnie mam dziurę w piersi spójrz przez nią zobaczysz drzewo na gałęzi ptak chybocze pętlą sięgnij ręką wyrwij mnie ze mnie dosięgnij wyciągnij puste gniazdo9 punktów
-
boję się czasu który mknie bez kontroli jak rozpędzony pociąg bez stacji końcowej bez spojrzenia wstecz ciągnie nas ku śmierci cicho bez pytań bez obietnic powrotu boję się że nie wrócę nawet z nowym imieniem z innym kolorem oczu z sercem zszytym inaczej obawiam się że Cię nie poznam jutro albo dziś jeszcze będąc tą tutaj na chwilę na oddech na jedno drżenie powiek czas płynie przeze mnie jak zimna rzeka a ja stoję na brzegu poddając się ulotności życia słońce tak pięknie zachodzi Klaudia Gasztold9 punktów
-
ej, ptaszyno złotopiórka czekam, jesteś, tak się cieszę szkiełko cudne lub koralik zawsze jakiś mi przyniesiesz. wypatruję pod jaworem ganiam myślą po błękitach raptem patrzę, jest znalazłam chyba dla mnie, lecz nie pytam ja z tych treli wiję wierszyk każdą perłę biorę w dzióbek, co się nada w drugiej zwrotce albo w pierwszej, robię próbę tu się świeci, tam znów błyszczy, a tu miękki puszek, popatrz nie wiem ptaszku skąd się wziąłeś * podpisano zwykła sroka8 punktów
-
Urodziny Dziwny dzień! Świętowanie, Że ptak śpiewa, Że słońce wschodzi, Że noc gwiazdami błyszczy, Że sen zamiata kłopoty pod dywan Albo buduje z nich olbrzymie pałace, Że oddech, Ze łzy, Że uśmiech. Wybieraj co chcesz! Ja Świętuję Dziś swoje istnienie. Jak kwiat kwitnący na łące Słońcu się kłaniam.8 punktów
-
Człowiek? Dzieło sztuki! Perpetum mobile ... ruchomych schodów w metrze Wiosna? Niebem się rodzi. ... w starym wytartym swetrze Nie masz serca? Dziś tłusty czwartek i samba? I dlatego tańczysz tak lekko, radośnie? Wracaj! Zapomniałeś wziąć serca. Spójrz: mam podobne ... I rośnie.8 punktów
-
Popiół jest prawdą która może boleć to nie znak śmierci lecz symbol wieczności gdy ludzie przed nim pochylają głowy rodzi się przestrzeń duchowych wartości. Post nie jest czasem wyrzeczeń i smutku ale zwolnieniem w zagonionym świecie zwróceniem siebie Bogu Najwyższemu w poście bezcenne dobro odnajdziecie.7 punktów
-
6 punktów
-
kobieta i kwiat słodka pieszczota jak w bieli zimowe zorze na małych lirycznych wyspach cichego życia nieskończona bliskość w powłóczystej sukni niczym stara baśń na drewnie płótnie i papierze piramida olfaktoryczna6 punktów
-
Milton dobrze pisał o losie Poza rajem jabłka są w marketach Tak jak i my Poza rajem Lenin obiecywał raj Jabłka są nadal w marketach Tak jak ja i ty Poza rajem miłość jest bólem Jabłka starzeją się w marketach Tak samo jak my Poza rajem nie ma raju Na ziemi przodków Kurz podnosi krzyk Poza rajem kłęby dymu Złotawego łudzą mnie6 punktów
-
Nie wiem, czy to życie, czy tylko sen śniący się samemu sobie przeze mnie jak przez organ pozbawiony nerwów. Nie jestem już śniącym. Jestem miejscem, w którym sen zapomniał wyjść na jaw. Może nigdy się nie obudziłem. Może przebudzenie też było snem, tylko o większej jasności, jak sterylna sala operacyjna w cudzym, wyczyszczonym wspomnieniu. Chodzę po dniach jak po miękkiej tkance, która ugina się, lecz nigdy nie pęka jakby świat panicznie bał się mnie zranić, bo rana zmusiłaby go przyznać, że istnieję. A przecież jestem tylko światłem, które zbyt długo stało w jednym punkcie i wypaliło dziurę w nicości. To, co widzę, to nie rzeczywistość, lecz strup na tamtym świetle, którym byłem. Ludzie mówią do mnie, a ich głosy są jak dane wysyłane na serwer, który dawno przestał przyjmować hasła. Słowa wpadają do środka, nie znajdują adresata i osiadają we mnie jak kurz w opuszczonym szpitalu: jest prąd, jest aparatura, ale nie ma już żadnego pacjenta. Dotykam świata i on odpowiada dotykiem, jak dwaj nieznajomi w ciemności, którzy ściskają sobie dłonie tylko po to, żeby sprawdzić, czy obaj jeszcze nie umarli. Czas płynie, lecz jest rzeką bez wody. To tylko koryto, które pamięta nurt i codziennie udaje, że go czuje. Jestem opóźnieniem sygnału. Informacją o życiu, która dociera na miejsce wtedy, gdy miejsce przestało istnieć. Wszyscy widzą blask i mówią: „oto on”. A ja wiem, że źródło dawno zapadło się w siebie i tylko bezwładność prawdy podtrzymuje mój kształt. Nie jestem ani snem, ani jawą. Jestem błędem w kodzie źródłowym dnia. Resztą po dzieleniu bytu przez sens. Resztą, której byt nie potrafi zaokrąglić do żadnej pełnej osoby. Świat mnie nie koryguje, bo musiałby przyznać, że jego równanie od początku było domknięte na siłę. Oddala się coś i wiem, że to ja odchodzę ode mnie. Najgorzej jest wieczorem. Czuję wtedy, że moje „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury, której nie widzę. A to, czym mówię i czym kocham, jest tylko znieczuleniem, które dostało pozwolenie na ruch. Boję się przebudzenia. Bo jeśli się obudzę, okaże się, że całe moje życie było tylko sekundą między dwoma uderzeniami serca, z których drugiego nie było w planach. Więc trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy. Jak błąd, który stał się częścią systemu, bo jego usunięcie wymagałoby napisania świata od nowa.6 punktów
-
Bezczas kognitywna rzeczywistość i prochy skamieniałe wiekami enigmatyczne w otoce krystalicznych wiecznie istniejących okoliczności i bytów z przeszłości nieustannie tworzących ślady przemijania i punktów bez powrotu6 punktów
-
wieczór jest przekartkowany na kolejnych stronach miasta zapadła monstrualna cisza słowa mutują na billboardzie obok pies z kulawą nogą gryzą mnie myśli rozmaite5 punktów
-
Przytuleni, wtuleni, nie owijamy ciał mową. Ręce się splatają, języki nie plączą. Moje myśli rozwiewa wiatr, twoje nie mącą powietrza, słowa są ciężkie jak głaz, głosy nie giną w podziemiach. Pory roku nie przenikają się, zdania nie są ciągłością. Gwiazdy nie tworzą zbioru, gest pozostaje osobną całością. Więc może pomilczmy? Milczeć - niezręcznie. To całujmy się! Będzie jakoś zręczniej.5 punktów
-
Na świecie mamy tyle krain, miejsc powabnych, Setkę miast malowanych wzorem kolorowym, Tysiąc wiosek spokojnych, przez cały rok ładnych, A ja lubię żyć w kraju swym słotnym i płowym. Wiem, nie mogę zerwać tu słodkich pomarańczy I nie co dzień słońce tu skórę mi ogrzewa, Flamenco nie gra i nikt w alejkach nie tańczy, Tylko orszak chmur szarych błękit dnia przyćmiewa. Tutaj w listopadzie dni chodzą zabłocone, Szaruga i plucha się rozgaszczają wszędzie, Kałuże zaraz błyszczą - już zlodowacone Wieszczą nam zimę srogą, która wnet przybędzie. Połowa roku mija w błotach i kałużach, A jedna czwarta nie oszczędza wcale, Ostatnia ćwiartka, czasem, rozszalała w burzach, Więc nie dziwne, że śnią się ludziom obce kraje. Ale kiedy kra pęknie - rzeki znów popłyną, Ociężałym koralem zakwitnie znowu głóg, Dni zimne czmychną zaraz i ogon podwiną, Bo wiosna wraca pąki rozrzucać wokół dróg. A ja się wtedy zgubię w czyimś ogródeczku, Tam też usłyszę dźwięczne "Podejdź no syneczku", To gospodyni dobra do mnie się uśmiecha, Zaraz głaszcze po głowie, kompot mi nalewa I usiądziemy razem pośród pszczół i trzmieli, Już słowicy i szpacy tutaj się zlecieli, Żeby wdzięcznie narzekać, słodko nam nadawać Koncert upojny, którym będziem się napawać.5 punktów
-
spójrz tam w oddali pali się niebo jasne języki piorunów liżą niezdarnie granatową połać niczym kochanek suną po sprężystej skórze i tylko Anna trwożnym okiem spogląda na las z gromnicą przy twarzy wyczekuje kolejnego łomotu niesprzątnięta derka zamokła do cna na kamiennych schodach skulony wyje burek przysięga mój drogi scala na zawsze jak ta fajerka jedna w drugą stalowym uściskiem połączona tak że nawet wielki sagan nie zegnie im duszy osmolone sadzą nadal leżą jedna na drugiej spójrz pali się niebo tym razem krwawy poranek w różowej zorzy się mości rozgarniając duże połacie mglistej jutrzenki zapominając o tym co nocą dziać się mogło5 punktów
-
Pod_szepty ciszej... jeszcze usłyszą że my tu razem pod... trochę gorąco i... za ciemno damy radę ale trzymaj dobrze w ręce i przysuń się do mnie no i żeby... nie... no nie... czujesz... lody płyną po prześcieradle... a mama dzisiaj zmieniła pościel dostanie nam się za to ciszej... to dopiero jutro luty, 20264 punkty
-
Czujesz jak słodko kołysze nas.? gorący sierp pod błękitnym niebem ścieka po brodzie srebrem, przykładam plaster soli na rany. Kwas trawi szkliwo krąży w żyłach, cukier krzepnie. Krew staje się tobą pomiędzy udami pulsowanie.4 punkty
-
Oj kluczyło, oj, kluczyło, moje opowiedzenie się, żeby tylko nie podpaść, nie wiadomo komu tak naprawdę zresztą. I żeby tylko nie upaść i żeby nie na głowę. Śmiał się ze mnie, bo śmiał się z pewnością i z pewnością szczerze, ten wielki i tutejszy światopogląd. Warszawa – Stegny, 20.02.2026r.4 punkty
-
@Myszolak Bardzo dziękuję! W pierwszej chwili można współczuc, ale na dłuzszą metę - dobrze kogoś poznać na początku rodzącego się uczucia, a takiej lekcji się nie zapomina. Serdecznie pozdrawiam. :) @iwonaroma Bardzo dziękuję! Gdyby był poważny powód, to nie byłoby tego wiersza. :) Więc zostaje duża gorycz. Serdecznie pozdrawiam. :) @Amber Bardzo dziękuję! Masz rację - można się odnaleźć! I to jeszcze jak! Serdecznie pozdrawiam. :) @Mikołaj_Batkiewicz @Leszczym @MIROSŁAW C. @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam.4 punkty
-
Uczucia nie zawsze są dobre. Największe zbrodnie sięgają pokładów uczuć. ♫ Mój proch... trzyma mnie za rękę. Proszę. Dźwięczy pod stopami puch. Skrzypi. Po opuszki palców, które rani koncert — sypki popiół — ty. ♫ Odpoczywam. ♫4 punkty
-
czy warto zerkać w tył bać się tego co było czy może lepiej iść do przodu nie dokuczać swym myślom czy warto przegrywać z minionym kłaniać się mu mimo tego że było trudne patrzyło nie tam gdzie my czy warto bać się cieni przecież w nich nie ma nic są tylko byłe chwile które śmieją się czy warto być człowiekiem skoro na końcu i tak ktoś lub coś zamknie nam ostatnie drzwi czy warto tak rozmyślać przecież świat i tak zrobi tak jak będzie chciał czyli nic3 punkty
-
3 punkty
-
@Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten wiersz i słowa może rzeczywiście droga inna, nowa on w biegu, ja w czerwieni sukienki każde w swoim świecie, jak odległe planety. Lecz wieczór umówiony - to był kontrakt konkret między chmurami, realny fakt i może masz rację - nie pasowaliśmy w różnych światach, różnie żyliśmy. Sukienka wciąż piękna - dla mnie samej jutro założę ją, już bez nadziei daremnej Pozdrawiam serdecznie! @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak precyzyjny komentarz! To, że metafory "nie są przesadzone" to dla mnie najważniejsze - zależało mi, żeby były prawdziwe, nie ozdobne. A twoje "bez parasola, bez alibi" jest jak piąta strofa tego wiersza. Serdecznie pozdrawiam! :) @viola arvensis Bardzo dziękuję! Dziękuję za te słowa! Cieszę się ogromnie, że wiersz ma tę moc wyobrażeniową - zależało mi, żeby czytelnik mógł stanąć obok tej dziewczyny i poczuć ten wieczór. A co do wniosków... tak, czasem trzeba poczekać za długo, żeby w końcu dotarło wszystko. Pozdrawiam serdecznie! @Migrena Bardzo dziękuję! Czytam twoje słowa i... nie wiem, czy kiedykolwiek dostałam komentarz, który tak trafnie nazwał to, co czułam pisząc. "Akt wiary, że ktoś nada sens zwykłemu czwartkowi" - tak, dokładnie. I to Kierkegaardowskie stanie twarzą w twarz z sobą samym - to właśnie ten moment w witrynie, gdy widzisz siebie z zewnątrz. "Małe przebudzenie" - ująłeś. Nie jest wielka katastrofa, tylko ciche dotarcie prawdy. A to "świat nie dramatyzuje, tylko odsłania swoją obojętność" - trafiłeś w sedno tego wiersza głębiej, niż ja sama umiałam to nazwać. Dziękuję za ten komentarz. To jest dar - dostać takie odczytanie. Pozdrawiam z ogromną wdzięcznością. Tak, wiem o czym piszę. I dziękuję, że Ty też wiesz. :)3 punkty
-
@Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak wnikliwe czytanie! To prawda, że czasem czekamy za długo, czasem nie na tych... a czasem po prostu w złym miejscu o złej porze. Ten moment z witryną to dla mnie też kluczowy - kiedy widzimy siebie z zewnątrz, nagle wszystko staje się jasne. Pozdrawiam serdecznie! :) @vioara stelelor Bardzo dziękuję! Twoja interpretacja poruszyła mnie - to o unikającym przywiązaniu, o nagłym znikaniu gdy robi się za blisko... Ten wiersz zrodził się z konkretnego wieczoru, ale rzeczywiście da się w nim zobaczyć cały mechanizm - nadzieja, gotowość, a potem milczenie i ucieczka. I tak, pijak jest ważny! Też go lubię! To autentyczna postać, kiedyś podszedł do mnie , mówiąc "królowo", chciał 2 zł na bułkę. Powiedziałam, że idziemy razem do sklepu na zakupy. I się zgodził. A już myślałam, że chciał alkohol. Zrobiliśmy większe zakupy spożywcze - a on potem kłaniał mi się, jak "królowej". Dziękuję za ten komentarz, naprawdę dużo mi dał. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Masz rację, czekanie to cena... i czasem dopiero wtedy, gdy poznajemy to prawdziwe JĄ/JEGO, rozumiemy, że warto było czekać. Albo że czekaliśmy nie na to. Piękny wiersz. Pozdrawiam serdecznie! @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Dziękuję - i za komentarz, i za ten wiersz, który do niego dopisałeś. "Sukienka wciąż piękna. Jutro założysz ją dla samej siebie" - to jest właśnie to, czego potrzebowała ta bohaterka. Twoje słowa są jak kontynuacja, jak nadzieja po rozczarowaniu. Pozdrawiam serdecznie!3 punkty
-
@Berenika97Bereniko, jak Ty rozwiniesz te swoje poetyckie skrzydełka, to hen wysoko wzlatujesz w niebo, dziękuję. Do wierszy znoszą mi co niektórzy właśnie koraliki, piórka, świecidełka, a ja sobie z tego otwieram sklep jubilerski, pozdrawiam @iwonaromaDziękuję pięknie. Nie było tak trudno, do 4 i do 8 jeszcze liczę :) @vioara stelelorOd Ciebie Vioara - to komplement, przypinam go jak broszkę. Widzisz, kolejna błyskotka, która mnie cieszy :)3 punkty
-
3 punkty
-
Rój niespokojnie migoczących światełek W plejadach gnających żyć Spłowiałe szwy zielenieją z nadzieją Gdy księżycowy pył wpada do oka Mknące cząsteczki elektronowej krwi Napędzają ten organizm Subtelnie nadając barwy otoczeniu W jego błękitnym sercu jestem ja Ktoś mówi do mnie przez dreszcze na ciele Kim jesteś ? Jestem otulającym cię miastem Okrętem który pragnie śpiewać wraz z załogą Latarnie zdawały się wtedy jaśniej świecić3 punkty
-
Bywam zwyczajny, nieliryczny, w kiepskim humorze, z ciężką głową; co mogę - psuję, brnę w kaprysy i chwytam ciebie wciąż za słowo. W kuchni przy oknie czasem staję, patrząc, jak śnieg się w miasto wgryza; przepijam grzańcem głupie żale, spleen się rozpycha w moich myślach. Bywam codzienny i w sprzeczności z tym, co bym pragnął tobie przyrzec; bez nimbu, skrzydeł i pozłoty taki ja - losu niedobitek. A jednak, kiedy noc zapada, twoje dobranoc serce grzeje, otwieram laptop, gaszę światła... ...to mój czas, by podbechtać wenę. Maleńki kluczyk ściskam w dłoni, portale baśni nim otwieram, i składam w wiersz najczulsze strofy, kochana - przecież wiem, że czekasz.3 punkty
-
wiedział co się stanie a przecież już wiedziałem że będzie tyle perlistego światła muzyki nowych czystych słów a później uważność i trwanie2 punkty
-
droga po krańce nieczysty przetarg duszy dalej za zwyczajne by poczuć ciepło przekrwienia codzienny młot alkoholiczne kowadło już nie chcę się sprzed ciebie za rzeczywiście znanym wieczny pocałunek tu mogę odrzucić miecz dłonie wsuniesz w jasną miękkość2 punkty
-
39. Salmakida - Dwie maski jednego boga (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza) 1. Dni jak muchy. Słońce zjada resztki naszej cierpliwości. 2. Z nudów uczysz się gadać z Persem — albo z kamieniami. 3. W jego religii ciemność ma imię. W naszej — tylko chłód. 4. Wierzy, że ogień zbawia. Ja widziałem, jak pali wioski. 5. Dobro, zło — dwie maski tego samego boga. 6. Czasem śmieje się, gdy mówię, że dusza to tylko cień. 7. Gdy wybuchło niebo, patrzył w ogień bez strachu. 8. Został po nim łuk, którego nie umiem napiąć. cdn.2 punkty
-
Numerologia. Jeśli przyjąć, że granica - cienka linia. Raz tylko możesz przekroczyć ją. A wieczność to wyrok - zbyt surowy. To czym 11 jest? To coś pomiędzy 10 a 12. Dźwiękiem, nutą jak w strofach Sofony, czy codziennością niezmienną od lat, Sodomą w świecie grozy. XX minął wiek Ona 11 zmierzyć się chce 10 przykazań bożych nie sprawdziło się. Z Apostołów 12 jednego wybrać nie potrafi. Nie zna historii ich. Krzyż zdjęty po drodze po nocach się śni. Kolory się zlały. Co kłamstwem, a co prawdą jest - nie wie. Przykład przyszedł z góry. Dziś podali w TV Maski to ludzi lęki Twarz kłamie Bóg wybaczy wszystko. Wystarczy nawrócić się Ona nie zawróciła, czekała. Kogut miał zapiać po trzykroć. Nie było kogutów, nie podpisano ustawy. Na cieniu poprzestała. Każdy cień przecież ma.2 punkty
-
taki słoneczny dziś dzień na wiosnę zbyt wcześnie znowu jakiś impact trochę boli głowa a może jest inaczej tylko jak...2 punkty
-
@KOBIETA Wszystko słodko-słone, idę w Twoją stronę.! Niestraszny piach, zamieć — Ciebie mam na pamięć. Szukam z ust Twoich iskry, pożaru bez miary — dla liści. I w Twoim chciałbym ognisku, jak kret... w kretowisku. Na słodkiej sztaludze półmroków, obejmij — jak przyszłość proroków. Chwyć dłonie — dwa klucze do myśli i ponieś, gdy wszyscy już wyszli. Obiecaj mi miłość bez końca i podróż — od słońca do słońca.2 punkty
-
@violetta... o... fajnie..:) @Omagamoga... potknęła.? o co.? o gałązkę... myślę, że mróz ją zabił, szkoda.. to skoczne, śliczne i zwinne stworzątka.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@bazyl_prost ok :) @vioara stelelor dziękuję i pozdrawiam @KOBIETA odpozdrawiam i ślę serdeczności @Berenika97 o, to, to, to niezmiennie dziękuję i podziwiam trafność. @MIROSŁAW C. to super! Dzięki! @piąteprzezdziesiąte @Leszczym @hollow man @Cyjan dziękuje za czytanie i zostawiony ślad. Pozdrawiam!2 punkty
-
@violetta miłość już taka jest :) @vioara stelelor nigdy nie kwestionuję sposobu interpretacji tekstów swoich czy cudzych. Kocham poezję za ten szeroki horyzont znaczeń. Dziękuję za Twój opis i pozdrawiam serdecznie 😊 @Alicja_Wysocka bardzo Ci dziękuję. Zawsze pragnę wywoływać emocje. Taka moja misja :) Pozdrawiam 🌞 @hollow man tak, wszystko jest możliwe, tak jak cięgle wszystko mija. Wszystko. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam 😊2 punkty
-
@MyszolakBardzo mi się podoba sama myśl przewodnia wiersza, którą świetnie wyeksponowała @Berenika97. Pięknosłowie jest zawsze czymś zastępczym, w stosunku do rzeczywistości. Ono ją przetwarza, zmierzając w kierunku feerycznej iluzji. Może tworzyć całe światy, bo taki potencjał drzemie w języku i słowach ex definitione. W momencie, gdy pojawia się potrzeba zbudowania realnej bliskości, wyrażenia prawdziwych emocji - słowa stają się niefunkcjonalne, bo bliskość to ciało, dotyk, ciepło, przepływ energii przez każdy centymetr skóry. Tego nie da się stworzyć. To trzeba przeżyć. Świetnie to podsumowuje M. Zabłocki w tekście sztandarowej piosenki G. Turnaua: Zaufaj tylko warg splotom, Bełkotom niezrozumiałym, Gestom w próżni zawisłym, Niedoskonałym. :)2 punkty
-
@Berenika97 Bereniko. o czym jest Twój wiersz ? o tej sekundzie, w której nadzieja zderza się z rzeczywistoscią i człowiek nagle rozumie więcej, niż chciał. czekanie staje się tu czymś głębszym niż sytuacją towarzyską. to akt wiary, że ktos nada sens zwykłemu czwartkowi. a kiedy pada "Nie dotrę”, świat nie dramatyzuje tylko po prostu odsłania swoją obojętnosć. najmocniejsze jest dla mnie: "do mnie dotarło wszystko ” w tym zdaniu jest małe przebudzenie. spotkanie z prawdą, z samotnością, ale też z własną godnością. to trochę jak u Søren Kierkegaard to chwila, w której człowiek staje twarzą w twarz z sobą samym. piszesz subtelnie, dojrzale i z ogromnym wyczuciem detalu. i ja naprawdę swietnie czuję , że Ty wiesz, o czym piszesz to jest POEZJA.2 punkty
-
@Berenika97 Świetnie napisana scena nieudanej randki. Zwykła prozaiczna sytuacja, ale pięknie namalowana. Nie licz godzin. Cień na zegarku nie ociepli dłoni. Niebo już pękło. Teraz czas na świt, który cię obmyje. Sukienka wciąż piękna. Jutro założysz ją dla samej siebie. Pozdrawiam2 punkty
-
@vioara stelelor dziękuję :) pozdrawiam serdecznie.! Słonecznego dnia :) @violetta ? Chyba raczej z samych siebie, robimy ;))) oj Violetta …Violetta.! Czy Ty nie jesteś troszeczkę zazdrosna ? ;))) tylko o kogo: o mnie czy o Kornela ? ;)))) Daj spokój ! Słoneczko świeci a Ty jesteś moją ulubioną Violettą 🫶uśmiechnij się :)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne