Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Spotkaliśmy się wreszcie — nie tam, gdzie wtedy myślałem, nie w tamtym czasie, który tak starannie odkładaliśmy jak list bez znaczka. Nie pamiętam już twoich zdań, tylko ich temperaturę. Były jak jesień, która nie decyduje się czy zostać złotem, czy rdzą. Śmieszne — cała ta ostrożność, te kalkulacje serca, jakby uczucie było rachunkiem, a nie wypadkiem drogowym. Siedzieliśmy naprzeciw siebie spokojni jak dwie fotografie, które dawno straciły właścicieli. Nic się nie wydarzyło. I właśnie to wydarzyło się najbardziej. Bo nagle zrozumiałem, że wtedy naprawdę coś było — nie między nami, lecz między słowami. I że to one się kochały, a my tylko trzymaliśmy długopis. Teraz czas chodzi o lasce, praca ma twarz urzędnika, a życie — życie jest już tylko miejscem, w którym odkłada się okulary. Patrzyłem na ciebie długo, jak na zdanie sprzed lat, które wreszcie można przeczytać bez drżenia. I pomyślałem spokojnie, z ulgą prawie wdzięczną: dobrze, że nic się wtedy nie zaczęło.8 punktów
-
bo nie muszę być robotnicą ani naukowcem męczyć się rękoma i mózgiem składam sobie słowa co przelatują mi przed czołem w sposób swobodny a efekt? no cóż... nie zawsze zadowalający ;) lecz co szkodzi bawić się słowami7 punktów
-
6 punktów
-
w przypływach istnienia pomiędzy Masywem Ślęża a Wzgórzem Golgota odnajduję ślad swoich snów i marzeń tu czas rozciąga się w nieskończoność zanim z pierwszym promieniem słońca nisko pokłonię głowę starym drzewom a śpiew przelotnych ptaków przetnie nieboskłon i uchyli rąbek tajemnicy świętej wiary praojców pośrodku wysokiego lasu rozsypię ziarenka maku naturalne remedium na upiory i jeszcze raz być może ostatni spróbuję poczuć nic w złocistej kropli bursztynu i pojąć siłę wieczną co wybuchła jasnym promieniem boskich metafor aż usłyszę krzyk z głębi duszy żyjemy w najlepszym ze światów (Lifting 2026)5 punktów
-
Popiół jest prawdą która może boleć to nie znak śmierci lecz symbol wieczności gdy ludzie przed nim pochylają głowy rodzi się przestrzeń duchowych wartości. Post nie jest czasem wyrzeczeń i smutku ale zwolnieniem w zagonionym świecie zwróceniem siebie Bogu Najwyższemu w poście bezcenne dobro odnajdziecie.5 punktów
-
zasłaniamy głód miłości czym popadnie miałkim słowem błahą myślą niedokładnie lecz nie uda się oszukać tej tęsknoty nie przekupi jej namiastka byle dotyk w głębi serca przeczuwamy przecież skrycie że pokochać trzeba najpierw własne życie5 punktów
-
Alex do wojska czuł powołanie. Trzeba się bronić – czasy wątpliwe. Gdy wyszkolonym wojem się stanie, wróci pewniejszy, z nowym paliwem. Tak się złożyło, że go przyjęli do całkiem nowej, ważnej jednostki. Włosy zgolone, mundury w bieli, rękaw obcisły, spodnie do kostki. Trening od piątej aż do wieczora. Alex wciąż ćwiczył, strzały oddawał i chociaż padał, gdy przyszła pora, rad był, że co dzień rośnie mu wprawa. Gdy się dowiedział o nowym planie, nie mógł poradzić sobie z dreszczami. Nie miał pojęcia, że mordowanie przyjdzie mu ćwiczyć z androidami. Bał się niezmiernie, bo te roboty były najnowszej wręcz generacji – niemal jak ludzie. Nie miał ochoty czynić tak chłodnej eksterminacji. Wszczęli ćwiczenia na poligonie. Szwadron robotów był dość pokaźny. Alex, napięty, w samoobronie strzelił w sześć twarzy, wrogich i strasznych. Chociaż krzyczały, nie miały ducha. Łzy były sztuczne, krew podrabiana. Gdy Alex ujrzał kable w ich brzuchach, przestał się martwić. Walka udana. Twarze robotów uległy zmianom. Widział cywili niosących szable. „Strzelać we wroga!” – tak mu kazano, Alex więc strzelał, patrząc na kable. Przestał przejmować się ich krzykami. To algorytmy krzyczeć im każą. Choć tak prawdziwe, są robotami! Kto by się martwił ich sztuczną twarzą? Po dwóch miesiącach strzelał w każdego. Nawet przed dziećmi nie miał oporu. Nadal podziwiał kunszt robociego, tak realnego w swym fałszu tworu. Wreszcie czas przyszedł na test końcowy. Nocą wysłano ich gdzieś na misję. Alex był silny. Czuł się gotowy. Dzisiaj zachwyci swoją komisję. Plac boju bardzo był autentyczny. Razem ze swoją grupą żołnierzy wybił robotów zastęp dość liczny. Patrzył, jak ciało na ciele leży. Tylko, cóż… czegoś mu brakowało. Zajrzał na brzuchy, wejrzał w ich lica… Nie ma kabelków! To ludzkie ciało! Chociaż właściwie… co za różnica? Człowiek czy robot… Oba prawdziwe. Alex powrócił do swojej bazy. Test zaliczony. Uczcił to piwem. Jakie następne będą rozkazy?4 punkty
-
A jednak jesteś. Zaskoczony odebrałem telefon. Jak zwykle otworzyłem drzwi. Czekam. Jak zwykle przytulas na powitanie. I o nic nie pytam. Czekam aż się rozbierzesz. Wiesz na którym krześle położyć ubrania. Czekam aż odłożysz torbę przy komodzie, jak zawsze. A jednak przepraszasz... Słucham zaskoczony. Mówisz, że to było niewłaściwe. Dwa różne piwa i pucharek. Nie ucieszyłem się, ale się uśmiecham. Nie będę mówił, że wypiłem już dwa a potem wypiję kolejne. Nikogo przecież nie obchodzi "dlaczego" i nikt nie pyta. Nie skarżę się, jak było. Zapisałem to na nadgarstku, ale nic nie powiem. Niczego nie oczekuję dzisiaj i o nic nie poproszę. Zostawiam miejsce. Bo to ja jestem dla ciebie a nie ty dla mnie. Nie wybrałem wcale takiej roli. To wynikło samo z siebie. Przez weekend poukładałem sobie rzeczy do zrobienia, wiedziałem co i jak, ale w tych planach nie było ani odrobiny ciebie. Ja, śrubki i trochę plastiku. Cutterem ostrożnie rozciąłem pudełka kostek pamięci. Nie schowałem ostrza. Jest sporo do otworzenia. Później popcorn, wieczór filmowy, ale nie tak blisko jak chciałem. Szanuję jednak twoje granice i potrzeby. Dzisiaj zostajesz na noc. A ja w końcu zasnę spokojnie.3 punkty
-
3 punkty
-
jesteś ... czasami giniesz z oczu tamte dni... morze nie zawsze wzburzone potrafi się zamyślić bawić piaskiem na plaży gdy praży słońce zanurza się głęboko tam nie tylko chłód ciemność gładzi zakrywa codzienność obmywa myśli nie zawsze jest ochota na bycie w świetle drobne fale na powierzeni spoglądają w niebo próbują odnaleźć sens poszukiwań złudzeń nigdy nic dobrego nie dały dinozaury zniszczyły planetę a my czy my ... 2.2026 andrew3 punkty
-
Otwórz się nocy, uchyl swe zasłony, niech wejdzie dusza, w ciszę otulona. Gdy zdejmie ciężar tej cmentarnej gliny, to będzie gościem pośród swej rodziny. To jest czas cichy, w popiół zawinięty, kiedy granica między nami znika. Wieczór jesienny, ten mglisty i święty, tak bardzo mrocznym dreszczem nas przenika. Tu nie ma lęku, choć cień gęsto pada, nikt nie zamyka już drzwi przed zmarłymi. Ziemia głęboko w serca patrzy, bada, łącząc krew żywą z duchami dawnymi. To wielka uczta, co światy jednoczy, chlebem i miodem cieszy nasze oczy. Świat jest w jedności teraz ułożony, w gwiezdnym i ziemskim splocie skupiony. Dziady to dawny słowiański obrzęd zaduszny, obchodzony głównie jesienią, mający na celu uczczenie pamięci przodków oraz nawiązanie relacji z duszami zmarłych powracającymi do świata żywych. Organizowano uroczystą kolację, podczas której część jadła i napojów przeznaczano dla duchów, często wylewając je na ziemię lub grób. Palono ogniska na mogiłach, rozstajach i w miejscach "nieczystych", aby oświetlić drogę dobrym duszom, a odstraszyć złe. Przodkowie byli uważani za opiekunów domostwa, a odpowiednio ugoszczeni - gwarantowali dobrobyt.3 punkty
-
Nie myśl Magda tylko jeden k.... krok do przodu metr nic więcej na nic nie patrz Dalej są przepaście, pamiętasz Idź po złote runo Herberta Buńczucznie jak tylko się da Przytupuj w miejscu skoro musisz Ale dawaj, idź do zieleni, jest inny świat Tośka śpiewała przecież, to musi być. Leśmian łudził braci ale było im lżej walczyć, idź k.... Idź nie mów do siebie źle, to radzą wszyscy Nie możesz tu zostać maleńka Gaszą światło wściekłe spadochrony Odważniacy stłoczyli się na niebie Są bardzo głośno zaraz będą obok Ciebie! Idź do nich zamiast oni do Ciebie3 punkty
-
2 punkty
-
droga po krańce nieczysty przetarg duszy dalej za zwyczajne by poczuć ciepło przekrwienia codzienny młot alkoholiczne kowadło już nie chcę się sprzed ciebie za rzeczywiście znanym wieczny pocałunek tu mogę odrzucić miecz dłonie wsuniesz w jasną miękkość2 punkty
-
Lubię pisać słowa, które nic nie znaczą, Słuchać Twego głosu, bo mnie zauroczył. Lubię, pod przykrywką nocy, Słuchać Twych sekretów nieśmiałych, Które światła dnia nigdy nie widziały. Lubię myśleć o tym, Że gdzieś w oddali ktoś wrzuca nasze słowa do morza odchłani. Smutno zaś myśleć o tym, Że choć blisko, to daleko, Bo choć morze piękne, To w sieci nasze słowa zginą bez pamięci... Słyszysz ? Wołam Cię ! Ale w ciszy słychać tylko... ciszę Czy ona jest odpowiedzią ? Czy fala , która wyrzuci nasze słowa na brzeg I wtedy odkryjesz ich sens . Słyszysz ? Wołam " Kocham Cię ".2 punkty
-
to już roztopy woda wartko płynie w strumieniu nieznośna rześkość chcę i marznę już niedługo zieleń przyjdzie z marcem póki co zmęczeni chłodem wariujemy o Islandii i jej czerwieni2 punkty
-
Kiedy zamykam oczy widzę ją. Biegnie na autobus. Obiecała być na czas. Zdyszana, spocona. Uśmiecha się. Zdążyła. Autobus żółty, wysłużony, pamięta wiele podróży, wiele twarzy. Jest wdzięczna, bo już nie moknie. Siedzi w cieple, na miękkim, niebieskim fotelu, mokrym od łez, potu, szczęścia i zmęczenia. Jak księżniczka na ziarnku grochu. Trochę trzęsie i wtedy wracają wspomnienia. Zamyka oczy, zmęczone, spokojne. Wspomnienia, oczy i ona. Siedzi w bezruchu. Zerka do środka. Obdarowania przepływają w myślach jak świetliki mocy. Kiedy na nią patrzę czuję łagodność i słodki ciężar życia. Nie znam jej jeszcze za dobrze. Ale wiem, że ma wszystko. Ma siebie. Ma dokąd się spieszyć. I ma gdzie odpocząć. Taka piękna. Delikatna i pomarszczona, jak skórka pomarańczy tuż przed Wigilią. Krucha i potężna. Pachnie szczęściem. Oddaniem. Przygarnięciem. Mijają kolejne przystanki. A my siedzimy. Splecione. Bez pośpiechu. Ktoś czeka. Obecność coraz bliżej. Jakby rozsznurowała się przestrzeń Jakby czas przestał zajmować miejsce.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Brawo... z wężami tak właśnie trzeba, ale ich uroda, bezsprzeczna. @iwonaroma... hej zimowe.2 punkty
-
2 punkty
-
@Amber Bylebym tylko miał o czym pisać :-) @Wiechu J. K. Nie zniknąłem jeszcze, ale z energią u mnie nie najlepiej. Czekam na lepsze czasy :-)2 punkty
-
masz cierpliwe ucho, czujesz nim mój oddech mój kochany, jak dobrze, że jesteś moje usta smakują twój dotyk zazwyczaj czuję gorąco, czasem zwlekam, twój chłód mnie sięga nie odpychając potrzebujemy siebie - może ja bardziej ciebie, niż ty mnie, bo nigdy mi tego nie mówisz jesteśmy wierni sobie od początku dorosłego życia mój Kubeczku do kawy2 punkty
-
2 punkty
-
Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia. W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę. A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów. Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku. Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu. Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…2 punkty
-
@Berenika97 :) Dzięki @KOBIETA :) Dziękuję @MIROSŁAW C. Podziękowania @Leszczym :)2 punkty
-
"Surrealistyczna podróż" /Przerwa między atomami/ Rozszczelnia się nagle tkanka dnia, niepostrzeżenie, bez zbędnego echa. To nie koniec, to tylko prześwit, gdzie grawitacja przestaje pytać o imię. Jesteśmy z wszystkim co posiadamy, w tej szczelinie, której nie widzą oczy, niesieni prądem, co nie zna brzegów, ku pieśniom, co rodzą się z ciszy. Nie trzeba krzyku, by pękła szklana ściana powietrza. Wystarczy oddech, miękki jak mech na skraju lasu, gdzie czas nie ma zegarka i nic nie musi się zdarzyć. Rozluźnij dłonie. Pozwól, by niepokój spłynął jak kropla deszczu po szybie, którą noc przemywa oczy. Tam, gdzie jesteś, i tu, gdzie ja trzymam rytm, niebo ma ten sam odcień spokoju. Wystarczy być. Bez ciężaru oczekiwań, w tej krótkiej pauzie między jednym a drugim uderzeniem serca. Geometria tęsknoty rozpuszcza się w błękitnym kwadracie. Punkty bez powrotu stają się liniami, które nie pytają o cel. Pamięć to tylko kurz wirujący w snopie światła, które nie ma źródła. Przesiewamy milczenie przez gęste sita, aż zostanie tylko to, co nieważkie. Słowa to tylko cienie ryb płynących pod taflą nieistniejącego jeziora. Wszystko jest echem, które zapomniało, kto je wywołał. Jesteś kolorem, którego nie ma na palecie. Czekaniem, które przestało liczyć minuty. Pustka nie jest brakiem, jest tylko najczystszą formą obecności. Rozpryskują się galaktyki pod powiekami, atomy tańczą walca w próżni między myślami. Jestem pyłem, który śni o byciu słońcem, podczas gdy kręgosłup staje się osią świata. Nie ma góry, nie ma dołu, tylko nieskończone "teraz" rozciągnięte na ranie czasu. Cisza wybuchła supernową w pokoju. Wypijam mrok zamiast herbaty, czując na języku smak miedzi i gwiezdnego wiatru. Wszystkie mosty stały się horyzontem zdarzeń. Nie szukaj mnie w słowach. Szukaj mnie w przerwie między atomami, tam, gdzie muzyka sfer gra solo na nerwach. Jesteśmy tylko wibracją w wielkim nic, które jest wszystkim. Zegar wykrwawia się białą farbą na podłogę, z której wyrastają szklane żyrafy o oczach z bursztynu. Twoje imię, wymawiane wspak, zamienia się w klucz do drzwi, których nie ma. Śpimy na grzbietach wielorybów płynących przez piaski pustyni, podczas gdy nasze sny szyją ubrania dla wiatru. Wszystko jest już napisane w powietrzu, zanim pomyślisz, że w ogóle jesteś. Zgaś światło wewnątrz myśli. Słyszysz? To tylko my, stajemy się światłem, zanim zdążymy o tym zapomnieć. -Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
Witaj - też tak sądzę - dziękuję serdecznie za czytanie i komentarz - Pzdr.serdecznie. @Berenika97 - @Rafael Marius - @vioara stelelor - @Czarek Płatak - dzięki -2 punkty
-
Pod_szepty ciszej... jeszcze usłyszą że my tu razem pod... trochę gorąco i... za ciemno damy radę ale trzymaj dobrze w ręce i przysuń się do mnie no i żeby... nie... no nie... czujesz... lody płyną po prześcieradle... a mama dzisiaj zmieniła pościel dostanie nam się za to ciszej... to dopiero jutro luty, 20261 punkt
-
Pewien pan B tkwiący z jednej strony po uszy w gabinecie zakrzywionych luster, a z drugiej strony w miejscu gdzie ktoś nieprzychylnie zabrał wszystkie lustra bez wyjątku, nie mógł dojść do siebie, bo nie było jak ustalić faktów i realiów o sobie i o otoczeniu. W związku z powyższą okolicznością zdarzały się panu B i kary i nagrody. Dobrze odwzorowani lustrzani relatywnie rzadziej od pana B sięgają po arty, wybierając raczej konszachty pełne różnorodnych benefitów w życiu, które przecież trzeba słusznie przeżyć oraz dożyć trzeba. Warszawa – Stegny, 17.02.2026r.1 punkt
-
Nie wiem, czy to życie, czy tylko sen śniący się samemu sobie przeze mnie jak przez organ pozbawiony nerwów. Nie jestem już śniącym. Jestem miejscem, w którym sen zapomniał wyjść na jaw. Może nigdy się nie obudziłem. Może przebudzenie też było snem, tylko o większej jasności, jak sterylna sala operacyjna w cudzym, wyczyszczonym wspomnieniu. Chodzę po dniach jak po miękkiej tkance, która ugina się, lecz nigdy nie pęka jakby świat panicznie bał się mnie zranić, bo rana zmusiłaby go przyznać, że istnieję. A przecież jestem tylko światłem, które zbyt długo stało w jednym punkcie i wypaliło dziurę w nicości. To, co widzę, to nie rzeczywistość, lecz strup na tamtym świetle, którym byłem. Ludzie mówią do mnie, a ich głosy są jak dane wysyłane na serwer, który dawno przestał przyjmować hasła. Słowa wpadają do środka, nie znajdują adresata i osiadają we mnie jak kurz w opuszczonym szpitalu: jest prąd, jest aparatura, ale nie ma już żadnego pacjenta. Dotykam świata i on odpowiada dotykiem, jak dwaj nieznajomi w ciemności, którzy ściskają sobie dłonie tylko po to, żeby sprawdzić, czy obaj jeszcze nie umarli. Czas płynie, lecz jest rzeką bez wody. To tylko koryto, które pamięta nurt i codziennie udaje, że go czuje. Jestem opóźnieniem sygnału. Informacją o życiu, która dociera na miejsce wtedy, gdy miejsce przestało istnieć. Wszyscy widzą blask i mówią: „oto on”. A ja wiem, że źródło dawno zapadło się w siebie i tylko bezwładność prawdy podtrzymuje mój kształt. Nie jestem ani snem, ani jawą. Jestem błędem w kodzie źródłowym dnia. Resztą po dzieleniu bytu przez sens. Resztą, której byt nie potrafi zaokrąglić do żadnej pełnej osoby. Świat mnie nie koryguje, bo musiałby przyznać, że jego równanie od początku było domknięte na siłę. Oddala się coś i wiem, że to ja odchodzę ode mnie. Najgorzej jest wieczorem. Czuję wtedy, że moje „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury, której nie widzę. A to, czym mówię i czym kocham, jest tylko znieczuleniem, które dostało pozwolenie na ruch. Boję się przebudzenia. Bo jeśli się obudzę, okaże się, że całe moje życie było tylko sekundą między dwoma uderzeniami serca, z których drugiego nie było w planach. Więc trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy. Jak błąd, który stał się częścią systemu, bo jego usunięcie wymagałoby napisania świata od nowa.1 punkt
-
@Christine ten wiersz to opis mojego snu. Nie musisz sie bać, takie rzeczy tylko w mojej głowie, nie mają nic wspolnego z twoim chodzeniem po mieście. Opowiedz Jackowi swoj sen, byc moze tez opiszę tak wspaniale. Mam nadzieję, ze moj komentarz już cię uspokoił. Pzdr.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na same słowa... po.. wielkim wybuchu.. mam dreszcze. Czytam sobie... Kilka chwil po... Podoba mi się wejście w treść, ten rozstrzał pomiędzy, ale to prawda... tam czas może rozciągać się w nieskończoność, zanim... Dalej też ciekawie... każde miejsce i czas dobre, by zajrzeć w siebie.1 punkt
-
... jak zawsze... to znaczy, że to nie pierwsze spotkanie i niekoniecznie były cykliczne. Wyczuwa się zawieszone oczekiwanie peela, chce się zmienić, myśli o tym, ale pomimo... ulega chęci wypicia dwóch, albo i więcej piw. Ogólnie, przyjemnie się czyta i obiecujący koniec, "zostaniesz na noc"... niech on w końcu będzie spokojny. ps. pociągnij dalej... kolejne dni, ja w swoich już mam cały tydzień... :) Pozdrawiam.1 punkt
-
Dziękuję wszystkim za opinie! Wiersz miał być trochę niepokojący, a trochę wzbudzający refleksję... :)1 punkt
-
@Pisarzowiczka Alexa wyślij do Izraela, tam do arabów sobie postrzela! Pozdrawiam Pis...arko!1 punkt
-
@Berenika97 Bo wszystko i więcej, gdzieś w nas... Dziękuję, pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym Ależ komplementy! Nie wiem, gdzie się schować. :) A o goryczy - Goryczą jeszcze nie pachnę, bo życie mnie ledwo dotknęło. Mam myśli - te lekkie, te łagodne, co w głowie jak ptaki przysiadły.1 punkt
-
@bazyl_prost @bazyl_prost miło mi bardzo, Będe Wam publikować moje teksty (utworem ze skromności nie nazwę) bardzo ciekawym doświadczeniem jest poznać jak czytelnik reaguje, jak rozumie itd bardzo dziękuje za odpowiedź @Berenika97 Dziękuje pięknie1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
dosięgła mnie twoja pupa będzie smakować mi jutro zupa jest ona ładna, zgrabna i śliczna spośród tych dziewcząt taka nieliczna wokół niej wszystko się układa zgrabniej jak Wenus z milo rzeźba pozuje przykładniej jest taka miękka i okrąglutka w ten weekend będzie smakować mi wódka potrafi swym dźwiękiem mnie oczarować jedynie do tego trzeba nos przypudrować jak się porusza to gwóźdź na ścianie obraz już ten zawieszam mamie gdyby tak dotknąć ją delikatnie na pewno stałbym się mocnym w matmie ona na prawdę emanuje się pięknie już się mój pies ani kot nie zlęknie chciałbym ją posiąść na własność lecz mam swoją aby zasiąść jednak ja wolę mieć ją dla siebie ona wynosi mnie w luminarz w chabrowym niebie1 punkt
-
gdy myślę o innych kobietach moje ciało wypełnia się nimi jak płuca dymem o trzeciej nad ranem są złotymi postaciami z klimta potworne w gracji wytrącają pył a ten osiada na powiekach bym zobaczył cię pierwszy raz1 punkt
-
Jest dobrze! Pamiętam spotkanie literackie w Centrum Kultury (pierwsza dekada XXI w.) Jeden z kolegów dla którego rytm nie istniał zaprosił Krzysztofa Kolbergera aby czytał jego teksty (nie za darmo). Nie wiem jak ten aktor to zrobił ale czytał płynnie. Piosenka ma większe możliwości manewrowania rytmem Pozdrawiam1 punkt
-
Tarcie wewnętrzne Zaciskasz wokół mej szyi ręce A serce powoli woła o oddech Między nami gęstnieje powietrze Lecz ciągle chcesz igrać z ogniem Znowu cierpnie grono na ustach Gdy rodzisz pytania o miłość Choć jeszcze szaleje burza W oczech gdzie zniknął horyzont1 punkt
-
@Lidia Maria Concertina oj, jak często się tułam po nocach... bardzo ładnie, pozdrawiam. 😊1 punkt
-
poprawiony: niesforna sukienka ciągnie się za mną po parku. czuję się jak w domu; górują gałęzie drzew zmiatane czerwienią. zanim oczy same się zamkną, znam już zapach jarzębin - twoje myśli przykryję miękkimi ustami. sen od tej chwili stanie się twarzą, którą zrumienił jeden promień słońca. obok ciebie przykucam nieśmiało w balerinach, nadużytych porannym dygotaniem, zwilżonych nocą.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne