Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.02.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Spotkaliśmy się wreszcie — nie tam, gdzie wtedy myślałem, nie w tamtym czasie, który tak starannie odkładaliśmy jak list bez znaczka. Nie pamiętam już twoich zdań, tylko ich temperaturę. Były jak jesień, która nie decyduje się czy zostać złotem, czy rdzą. Śmieszne — cała ta ostrożność, te kalkulacje serca, jakby uczucie było rachunkiem, a nie wypadkiem drogowym. Siedzieliśmy naprzeciw siebie spokojni jak dwie fotografie, które dawno straciły właścicieli. Nic się nie wydarzyło. I właśnie to wydarzyło się najbardziej. Bo nagle zrozumiałem, że wtedy naprawdę coś było — nie między nami, lecz między słowami. I że to one się kochały, a my tylko trzymaliśmy długopis. Teraz czas chodzi o lasce, praca ma twarz urzędnika, a życie — życie jest już tylko miejscem, w którym odkłada się okulary. Patrzyłem na ciebie długo, jak na zdanie sprzed lat, które wreszcie można przeczytać bez drżenia. I pomyślałem spokojnie, z ulgą prawie wdzięczną: dobrze, że nic się wtedy nie zaczęło.
    9 punktów
  2. bo nie muszę być robotnicą ani naukowcem męczyć się rękoma i mózgiem składam sobie słowa co przelatują mi przed czołem w sposób swobodny a efekt? no cóż... nie zawsze zadowalający ;) lecz co szkodzi bawić się słowami
    7 punktów
  3. w przypływach istnienia pomiędzy Masywem Ślęża a Wzgórzem Golgota odnajduję ślad swoich snów i marzeń tu czas rozciąga się w nieskończoność zanim z pierwszym promieniem słońca nisko pokłonię głowę starym drzewom a śpiew przelotnych ptaków przetnie nieboskłon i uchyli rąbek tajemnicy świętej wiary praojców pośrodku wysokiego lasu rozsypię ziarenka maku naturalne remedium na upiory i jeszcze raz być może ostatni spróbuję poczuć nic w złocistej kropli bursztynu i pojąć siłę wieczną co wybuchła jasnym promieniem boskich metafor aż usłyszę krzyk z głębi duszy żyjemy w najlepszym ze światów (Lifting 2026)
    6 punktów
  4. Napisałam haiku, ale jest pozbawione wyrazu.
    6 punktów
  5. Popiół jest prawdą która może boleć to nie znak śmierci lecz symbol wieczności gdy ludzie przed nim pochylają głowy rodzi się przestrzeń duchowych wartości. Post nie jest czasem wyrzeczeń i smutku ale zwolnieniem w zagonionym świecie zwróceniem siebie Bogu Najwyższemu w poście bezcenne dobro odnajdziecie.
    5 punktów
  6. zasłaniamy głód miłości czym popadnie miałkim słowem błahą myślą niedokładnie lecz nie uda się oszukać tej tęsknoty nie przekupi jej namiastka byle dotyk w głębi serca przeczuwamy przecież skrycie że pokochać trzeba najpierw własne życie
    5 punktów
  7. Alex do wojska czuł powołanie. Trzeba się bronić – czasy wątpliwe. Gdy wyszkolonym wojem się stanie, wróci pewniejszy, z nowym paliwem. Tak się złożyło, że go przyjęli do całkiem nowej, ważnej jednostki. Włosy zgolone, mundury w bieli, rękaw obcisły, spodnie do kostki. Trening od piątej aż do wieczora. Alex wciąż ćwiczył, strzały oddawał i chociaż padał, gdy przyszła pora, rad był, że co dzień rośnie mu wprawa. Gdy się dowiedział o nowym planie, nie mógł poradzić sobie z dreszczami. Nie miał pojęcia, że mordowanie przyjdzie mu ćwiczyć z androidami. Bał się niezmiernie, bo te roboty były najnowszej wręcz generacji – niemal jak ludzie. Nie miał ochoty czynić tak chłodnej eksterminacji. Wszczęli ćwiczenia na poligonie. Szwadron robotów był dość pokaźny. Alex, napięty, w samoobronie strzelił w sześć twarzy, wrogich i strasznych. Chociaż krzyczały, nie miały ducha. Łzy były sztuczne, krew podrabiana. Gdy Alex ujrzał kable w ich brzuchach, przestał się martwić. Walka udana. Twarze robotów uległy zmianom. Widział cywili niosących szable. „Strzelać we wroga!” – tak mu kazano, Alex więc strzelał, patrząc na kable. Przestał przejmować się ich krzykami. To algorytmy krzyczeć im każą. Choć tak prawdziwe, są robotami! Kto by się martwił ich sztuczną twarzą? Po dwóch miesiącach strzelał w każdego. Nawet przed dziećmi nie miał oporu. Nadal podziwiał kunszt robociego, tak realnego w swym fałszu tworu. Wreszcie czas przyszedł na test końcowy. Nocą wysłano ich gdzieś na misję. Alex był silny. Czuł się gotowy. Dzisiaj zachwyci swoją komisję. Plac boju bardzo był autentyczny. Razem ze swoją grupą żołnierzy wybił robotów zastęp dość liczny. Patrzył, jak ciało na ciele leży. Tylko, cóż… czegoś mu brakowało. Zajrzał na brzuchy, wejrzał w ich lica… Nie ma kabelków! To ludzkie ciało! Chociaż właściwie… co za różnica? Człowiek czy robot… Oba prawdziwe. Alex powrócił do swojej bazy. Test zaliczony. Uczcił to piwem. Jakie następne będą rozkazy?
    4 punkty
  8. Otwórz się nocy, uchyl swe zasłony, niech wejdzie dusza, w ciszę otulona. Gdy zdejmie ciężar tej cmentarnej gliny, to będzie gościem pośród swej rodziny. To jest czas cichy, w popiół zawinięty, kiedy granica między nami znika. Wieczór jesienny, ten mglisty i święty, tak bardzo mrocznym dreszczem nas przenika. Tu nie ma lęku, choć cień gęsto pada, nikt nie zamyka już drzwi przed zmarłymi. Ziemia głęboko w serca patrzy, bada, łącząc krew żywą z duchami dawnymi. To wielka uczta, co światy jednoczy, chlebem i miodem cieszy nasze oczy. Świat jest w jedności teraz ułożony, w gwiezdnym i ziemskim splocie skupiony. Dziady to dawny słowiański obrzęd zaduszny, obchodzony głównie jesienią, mający na celu uczczenie pamięci przodków oraz nawiązanie relacji z duszami zmarłych powracającymi do świata żywych. Organizowano uroczystą kolację, podczas której część jadła i napojów przeznaczano dla duchów, często wylewając je na ziemię lub grób. Palono ogniska na mogiłach, rozstajach i w miejscach "nieczystych", aby oświetlić drogę dobrym duszom, a odstraszyć złe. Przodkowie byli uważani za opiekunów domostwa, a odpowiednio ugoszczeni - gwarantowali dobrobyt.
    4 punkty
  9. A jednak jesteś. Zaskoczony odebrałem telefon. Jak zwykle otworzyłem drzwi. Czekam. Jak zwykle przytulas na powitanie. I o nic nie pytam. Czekam aż się rozbierzesz. Wiesz na którym krześle położyć ubrania. Czekam aż odłożysz torbę przy komodzie, jak zawsze. A jednak przepraszasz... Słucham zaskoczony. Mówisz, że to było niewłaściwe. Dwa różne piwa i pucharek. Nie ucieszyłem się, ale się uśmiecham. Nie będę mówił, że wypiłem już dwa a potem wypiję kolejne. Nikogo przecież nie obchodzi "dlaczego" i nikt nie pyta. Nie skarżę się, jak było. Zapisałem to na nadgarstku, ale nic nie powiem. Niczego nie oczekuję dzisiaj i o nic nie poproszę. Zostawiam miejsce. Bo to ja jestem dla ciebie a nie ty dla mnie. Nie wybrałem wcale takiej roli. To wynikło samo z siebie. Przez weekend poukładałem sobie rzeczy do zrobienia, wiedziałem co i jak, ale w tych planach nie było ani odrobiny ciebie. Ja, śrubki i trochę plastiku. Cutterem ostrożnie rozciąłem pudełka kostek pamięci. Nie schowałem ostrza. Jest sporo do otworzenia. Później popcorn, wieczór filmowy, ale nie tak blisko jak chciałem. Szanuję jednak twoje granice i potrzeby. Dzisiaj zostajesz na noc. A ja w końcu zasnę spokojnie.
    3 punkty
  10. Za oknem wiatr nie śpiewa, nie kołysze drzew wstrzymały oddech na widok zasypiających gwiazd modlitwa zastygła na ustach nie wyszeptała dnia między niebem a ziemią cisza odeszła bez słowa zamykajac oczy. Autor fotografii: M. Lewandowska
    3 punkty
  11. jesteś ... czasami giniesz z oczu tamte dni... morze nie zawsze wzburzone potrafi się zamyślić bawić piaskiem na plaży gdy praży słońce zanurza się głęboko tam nie tylko chłód ciemność gładzi zakrywa codzienność obmywa myśli nie zawsze jest ochota na bycie w świetle drobne fale na powierzeni spoglądają w niebo próbują odnaleźć sens poszukiwań złudzeń nigdy nic dobrego nie dały dinozaury zniszczyły planetę a my czy my ... 2.2026 andrew
    3 punkty
  12. to już roztopy woda wartko płynie w strumieniu nieznośna rześkość chcę i marznę już niedługo zieleń przyjdzie z marcem póki co zmęczeni chłodem wariujemy o Islandii i jej czerwieni
    3 punkty
  13. Nie myśl Magda tylko jeden k.... krok do przodu metr nic więcej na nic nie patrz Dalej są przepaście, pamiętasz Idź po złote runo Herberta Buńczucznie jak tylko się da Przytupuj w miejscu skoro musisz Ale dawaj, idź do zieleni, jest inny świat Tośka śpiewała przecież, to musi być. Leśmian łudził braci ale było im lżej walczyć, idź k.... Idź nie mów do siebie źle, to radzą wszyscy Nie możesz tu zostać maleńka Gaszą światło wściekłe spadochrony Odważniacy stłoczyli się na niebie Są bardzo głośno zaraz będą obok Ciebie! Idź do nich zamiast oni do Ciebie
    3 punkty
  14. @Berenika97 :) Dzięki @KOBIETA :) Dziękuję @MIROSŁAW C. Podziękowania @Leszczym :)
    3 punkty
  15. Zawsze cieszy się uznaniem, gdy wyłączą ogrzewanie.
    2 punkty
  16. droga po krańce nieczysty przetarg duszy dalej za zwyczajne by poczuć ciepło przekrwienia codzienny młot alkoholiczne kowadło już nie chcę się sprzed ciebie za rzeczywiście znanym wieczny pocałunek tu mogę odrzucić miecz dłonie wsuniesz w jasną miękkość
    2 punkty
  17. Lubię pisać słowa, które nic nie znaczą, Słuchać Twego głosu, bo mnie zauroczył. Lubię, pod przykrywką nocy, Słuchać Twych sekretów nieśmiałych, Które światła dnia nigdy nie widziały. Lubię myśleć o tym, Że gdzieś w oddali ktoś wrzuca nasze słowa do morza odchłani. Smutno zaś myśleć o tym, Że choć blisko, to daleko, Bo choć morze piękne, To w sieci nasze słowa zginą bez pamięci... Słyszysz ? Wołam Cię ! Ale w ciszy słychać tylko... ciszę Czy ona jest odpowiedzią ? Czy fala , która wyrzuci nasze słowa na brzeg I wtedy odkryjesz ich sens . Słyszysz ? Wołam " Kocham Cię ".
    2 punkty
  18. wąż i tak jej nie przyjmie dlatego kocham węże ale trzymam je na dystans pod szpilką
    2 punkty
  19. Kiedy zamykam oczy widzę ją. Biegnie na autobus. Obiecała być na czas. Zdyszana, spocona. Uśmiecha się. Zdążyła. Autobus żółty, wysłużony, pamięta wiele podróży, wiele twarzy. Jest wdzięczna, bo już nie moknie. Siedzi w cieple, na miękkim, niebieskim fotelu, mokrym od łez, potu, szczęścia i zmęczenia. Jak księżniczka na ziarnku grochu. Trochę trzęsie i wtedy wracają wspomnienia. Zamyka oczy, zmęczone, spokojne. Wspomnienia, oczy i ona. Siedzi w bezruchu. Zerka do środka. Obdarowania przepływają w myślach jak świetliki mocy. Kiedy na nią patrzę czuję łagodność i słodki ciężar życia. Nie znam jej jeszcze za dobrze. Ale wiem, że ma wszystko. Ma siebie. Ma dokąd się spieszyć. I ma gdzie odpocząć. Taka piękna. Delikatna i pomarszczona, jak skórka pomarańczy tuż przed Wigilią. Krucha i potężna. Pachnie szczęściem. Oddaniem. Przygarnięciem. Mijają kolejne przystanki. A my siedzimy. Splecione. Bez pośpiechu. Ktoś czeka. Obecność coraz bliżej. Jakby rozsznurowała się przestrzeń Jakby czas przestał zajmować miejsce.
    2 punkty
  20. Nie ma mowy! Więc milczę i piszę.
    2 punkty
  21. @viola arvensis... ten "popiół" to także zaduma nad przemijaniem. Ładne przesłanie całości.
    2 punkty
  22. Brawo... z wężami tak właśnie trzeba, ale ich uroda, bezsprzeczna. @iwonaroma... hej zimowe.
    2 punkty
  23. W moim sercu jest dla ciebie staw, i całe jezioro. Oddaj mi swoją rybkę, lub uduś moją.
    2 punkty
  24. @Amber Bylebym tylko miał o czym pisać :-) @Wiechu J. K. Nie zniknąłem jeszcze, ale z energią u mnie nie najlepiej. Czekam na lepsze czasy :-)
    2 punkty
  25. @Annie Dziękuję CI bardzo Annie. Z tego co wiem to wtorek nie będzie taki przyjemny. Na razie mamy jednak czwartek z którym muszę sobie poradzić. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie :-)
    2 punkty
  26. masz cierpliwe ucho, czujesz nim mój oddech mój kochany, jak dobrze, że jesteś moje usta smakują twój dotyk zazwyczaj czuję gorąco, czasem zwlekam, twój chłód mnie sięga nie odpychając potrzebujemy siebie - może ja bardziej ciebie, niż ty mnie, bo nigdy mi tego nie mówisz jesteśmy wierni sobie od początku dorosłego życia mój Kubeczku do kawy
    2 punkty
  27. @Berenika97 ciągle roztopy humor szaleje w środku niespokojne dni
    2 punkty
  28. Uważam, że to bardzo trudna forma. Ale warto próbować :)
    2 punkty
  29. Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia. W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę. A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów. Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku. Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu. Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…
    2 punkty
  30. "Surrealistyczna podróż" /Przerwa między atomami/ Rozszczelnia się nagle tkanka dnia, niepostrzeżenie, bez zbędnego echa. To nie koniec, to tylko prześwit, gdzie grawitacja przestaje pytać o imię. Jesteśmy z wszystkim co posiadamy, w tej szczelinie, której nie widzą oczy, niesieni prądem, co nie zna brzegów, ku pieśniom, co rodzą się z ciszy. Nie trzeba krzyku, by pękła szklana ściana powietrza. Wystarczy oddech, miękki jak mech na skraju lasu, gdzie czas nie ma zegarka i nic nie musi się zdarzyć. Rozluźnij dłonie. Pozwól, by niepokój spłynął jak kropla deszczu po szybie, którą noc przemywa oczy. Tam, gdzie jesteś, i tu, gdzie ja trzymam rytm, niebo ma ten sam odcień spokoju. Wystarczy być. Bez ciężaru oczekiwań, w tej krótkiej pauzie między jednym a drugim uderzeniem serca. Geometria tęsknoty rozpuszcza się w błękitnym kwadracie. Punkty bez powrotu stają się liniami, które nie pytają o cel. Pamięć to tylko kurz wirujący w snopie światła, które nie ma źródła. Przesiewamy milczenie przez gęste sita, aż zostanie tylko to, co nieważkie. Słowa to tylko cienie ryb płynących pod taflą nieistniejącego jeziora. Wszystko jest echem, które zapomniało, kto je wywołał. Jesteś kolorem, którego nie ma na palecie. Czekaniem, które przestało liczyć minuty. Pustka nie jest brakiem, jest tylko najczystszą formą obecności. Rozpryskują się galaktyki pod powiekami, atomy tańczą walca w próżni między myślami. Jestem pyłem, który śni o byciu słońcem, podczas gdy kręgosłup staje się osią świata. Nie ma góry, nie ma dołu, tylko nieskończone "teraz" rozciągnięte na ranie czasu. Cisza wybuchła supernową w pokoju. Wypijam mrok zamiast herbaty, czując na języku smak miedzi i gwiezdnego wiatru. Wszystkie mosty stały się horyzontem zdarzeń. Nie szukaj mnie w słowach. Szukaj mnie w przerwie między atomami, tam, gdzie muzyka sfer gra solo na nerwach. Jesteśmy tylko wibracją w wielkim nic, które jest wszystkim. Zegar wykrwawia się białą farbą na podłogę, z której wyrastają szklane żyrafy o oczach z bursztynu. Twoje imię, wymawiane wspak, zamienia się w klucz do drzwi, których nie ma. Śpimy na grzbietach wielorybów płynących przez piaski pustyni, podczas gdy nasze sny szyją ubrania dla wiatru. Wszystko jest już napisane w powietrzu, zanim pomyślisz, że w ogóle jesteś. Zgaś światło wewnątrz myśli. Słyszysz? To tylko my, stajemy się światłem, zanim zdążymy o tym zapomnieć. -Leszek Piotr Laskowski
    2 punkty
  31. Witaj - też tak sądzę - dziękuję serdecznie za czytanie i komentarz - Pzdr.serdecznie. @Berenika97 - @Rafael Marius - @vioara stelelor - @Czarek Płatak - dzięki -
    2 punkty
  32. Może miłość to tylko kod zapisany w drżeniu moich komórek? Boję się ją zamykać w samej definicji ciała. Przystaję w sobie i miewam to przeczucie, że bez niej wszystko by umilkło. Życie mogłoby wtedy zakrzepnąć w martwej tkance przyzwyczajeń. Odruch zacząłby wypierać wolę, a ja... stałabym się tylko gestem, bez końca powtarzanym.
    1 punkt
  33. Pod_szepty ciszej... jeszcze usłyszą że my tu razem pod... trochę gorąco i... za ciemno damy radę ale trzymaj dobrze w ręce i przysuń się do mnie no i żeby... nie... no nie... czujesz... lody płyną po prześcieradle... a mama dzisiaj zmieniła pościel dostanie nam się za to ciszej... to dopiero jutro luty, 2026
    1 punkt
  34. Pewien pan B tkwiący z jednej strony po uszy w gabinecie zakrzywionych luster, a z drugiej strony w miejscu gdzie ktoś nieprzychylnie zabrał wszystkie lustra bez wyjątku, nie mógł dojść do siebie, bo nie było jak ustalić faktów i realiów o sobie i o otoczeniu. W związku z powyższą okolicznością zdarzały się panu B i kary i nagrody. Dobrze odwzorowani lustrzani relatywnie rzadziej od pana B sięgają po arty, wybierając raczej konszachty pełne różnorodnych benefitów w życiu, które przecież trzeba słusznie przeżyć oraz dożyć trzeba. Warszawa – Stegny, 17.02.2026r.
    1 punkt
  35. smutno mi Boże - Operatorze. Ja - iskra zamknięta w tym tworze wiem, że tu nie jest pięknie. wmówiłeś nam że tak wygląda piękno ale zobaczyłam: góry nie góry wulkany nie wulkany drzewa nie drzewa katedry nie katedry posągi nie posągi ruiny wszystkiego - jak u Piranesiego w ‚Więzieniach wyobraźni’ i już nie odzobaczę nie będzie inaczej.
    1 punkt
  36. stąd tam wymyśliłem procesję oddechów do sanktuarium gdzie zmierzają psalmy - lśniące powietrze na ustach miłość z nas wycieka na łąkach bez kwiatów nie pasowaliśmy tutaj pod zimnym księżycem ale z wartką krwią nie chroniąc swej skóry spruwaliśmy całun z tętnic solidnych jak lina do tulenia gardeł
    1 punkt
  37. Choć skrzydła ma postrzępione, Nie patrzę smutno w jego stronę. Czemu mi serca żal nie rozdziera? Bo nie opłakuję dezertera.
    1 punkt
  38. Ciasne horyzonty są jak ciasne buty. Daleko się nie zajdzie.
    1 punkt
  39. @wiedźma pięknie! Wołaj a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz. Odwagi!
    1 punkt
  40. @Migrena Jesteś niesamowity! Wiesz, że uwielbiam Twoje teksty. Ale tylko tu mogę na nie reagować, bo zawsze mnie poruszają, fascynują.:)))) Wszystkiego najlepszego.:)))) Czekam ....
    1 punkt
  41. @Berenika97 W wołaniu niedopowiedzianym nieco ależ ależ ależ może zawierać się i gorycz. Trochę umyślnie tę frazę niedopowiedziałem :)) Wiesz cieszę się Twoją aktywnością, to bardzo budujące jest :)) To jakby taka mini kolej rzeczy, że no no są następcy i następczynie :)))) Ba, są jeszcze lepsi, bo naprawdę dobrze Ci idzie literatura :))
    1 punkt
  42. To bardzo dobry wiersz w często poruszanym, ale niełatwym temacie, jak po latach, sentyment został, ale czas i życie zweryfikowały to, co się (nie) stało, zgodnie z uniwersalna zasadą, że: co się stać mogło, a się nie stało, widać stać się nie miało. Sporo fajnych aforyzmów, takich, jak o tej jesieni, kochających słowach, czy o czasie, pracy i życiu. Puenta z ulgą, że się nic nie wydarzyło, pewnie wielu tak ma. Jeden z tych wierszy, które sie długo pamięta. Pozdro.
    1 punkt
  43. @UtratabezStraty Czekam więc ze stoickim spokojem. :)
    1 punkt
  44. 1 punkt
  45. @viola arvensis Bardzo dziękuję! Dziękuję z całego serca! Zawsze się trochę denerwuję, czy intencja będzie czytelna, więc Twój komentarz dużo dla mnie znaczy. Ale wyszłam z założenia, że nie wszyscy mogą interesować się słowiańską mitologią - stąd mój dopisek. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Czarek Płatak Bardzo dziękuję! Masz rację - te tematy jakoś same domagają się takiej formy. Rym i rytm tworzą tu pewien rytuał, nadają powagi. W wierszu białym by to chyba zabrzmiało za swobodnie jak na taką treść. Serdecznie pozdrawiam. :))) @Myszolak Bardzo dziękuję! Prawda, ciekawa to była tradycja. Ale z drugiej strony - kiedy o tym piszemy i czytamy, to w pewnym sensie ją podtrzymujemy. Tym bardziej, że Dzień Zaduszny jest w jakimś stopniu kontynuacją. Serdecznie pozdrawiam. :) @Amber Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak poetyckie słowa! To wielki komplement. Pozdrawiam serdecznie! @Migrena Bardzo dziękuję! Jacku, czytając Twój komentarz, mam poczucie, że to Ty dałeś moim słowom dodatkowe światło. Dziękuję za tak czujne i głębokie wejście w mój świat. Twoja uwaga o braku dramatycznego przekraczania granicy jest dla mnie niezwykle cenna - to właśnie ta zgoda na jedność bytu była sercem tego wiersza. Pięknie dziękuję za to intelektualne i duchowe spotkanie. Serdecznie pozdrawiam. :) @leszek piotr laskowski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    1 punkt
  46. Wszystko, tylko głuchy zgrzyt. Zwierzę, co jak człowiek rozumne i człowiek są jak ciszy krzyk, jak ziemia rzucona na trumnę. Jakieś burze, trwogi, czyny, powstałe ze zgubionych rąk, jakieś stopy na wstęgach dróg. Wszystko, rzucone w nieba kąt.
    1 punkt
  47. @Christine Bardzo dziękuję!!! Tyle dróg przeszedłem. Najdłuższej nie zacząłem. Najciszej bolą rzeczy, które mogły być. Teraz się nie spieszę. Już nic nie ucieka. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  48. Nieznana siła pcha nas tam, do przyszłości naszych bram. Nie wiemy, jak potoczy się los, Gdy wszystko robi nam na złość. Lecz mimo burz i cieni dni, Wciąż niesie nas nadziei świt. Choć czasem brak nam siły w tle, To serce krzyczy: "Jeszcze nie!" Nie poddaj się, gdy wątpisz w sens, Gdy każdy krok to nowy test. Bo każdy błąd i każdy trud, To część podróży, ważny cud. 15.02.2026r.
    1 punkt
  49. Starszy pan w kolorze siwym uśmiechem darzy z kapelusza magiczne rozdaje marzenia one uparcie w obłokach gdzieś tam i laską dębową życzenia podpiera minione pokryte rzadkością a w głębi serca młodość błaznuje w umyśle baraszkuje psotliwie optymistycznie zerka w tajemnicze przestworza tam spadająca gwiazda filuternie migoce i echo wszechczasów do domu wola „Tam dom twój, gdzie serce twoje”
    1 punkt
  50. @Lidia Maria Concertina Poruszający obraz egzystencjalnej samotności. Ten "pegaz na postronku" i "brak linii życia" - jakby wszystkie mityczne obietnice zostały uziemione, a człowiek został sam ze swoją trwogą.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...