Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Już wiosna. Zapowiada zimowe nawrócenie, spełnioną ucieczką rzęs. Rozpadam się czułością światła, soczystą zielenią źrenic rozkładam uda a ty wciąż mi się śnisz.!8 punktów
-
*** na rzęsach płatki topnieją w okamgnieniu zmywam makijaż *** śnieg za koszulą oddaję ciepło w zamian lodowacieję *** bałwan na progu ocieka suchym żartem woda po kostki7 punktów
-
Grałeś go. Eletroniczny zabójca, ikoniczny mrok ubrany w doskonałe ciało. Mięśnie i krew, strach i przyszłość w ogniu rozdartego słońca, z fabryki jawy. A gdy teraz, po wszystkim, nadchodzi czas ostatniej odpowiedzi - siwym palcem śmierci, drukującym ostatni dzień przed tobą w kalendarzu. To on już stoi u twej twarzy, herold fabryki maszyn, nakarmiony kodem, skanuje bez oczu, bez odpowiedzi, w bezruchu powietrza. Anioł mówi: „Creazione di Adamo”. Jakie jest między waszymi spojrzeniami podobieństwo? On nie gra. On istnieje.7 punktów
-
6 punktów
-
na tle monochromatycznego miasta brunatne drzewa milczące ptaki na kartkach świątecznych z Jezuskiem kilkoma ruchami pióra wyciągam nitki wątku w jednym kierunku ile kolorów tęczy przeszywa mnie bólem między żebrami coś ozdrowieńczego ażurowa noc z finezyjnym wzorem geometrycznym we dwoje... i co było dalej uderzyłem głową o kant okrągłego stołu6 punktów
-
wiersz jak to wiersz bywa o wiośnie lecie jesieni i zimie raz kocha raz tęskni raz jest deszczem a raz mgłą wiersz jak to wiersz czasem zaboli lub się uśmiechnie wiersz jak to wiersz pachnie poezją albo łzą ma jedne drzwi jak je otworzysz wygrasz albo nie wiersz jak to wiersz nauczy strachu lub miło śnić tak tak moi drodzy wiersze uczą nawet wiatr o tym wie6 punktów
-
W rubryce „zawód” wpisuję - gorączkowe ratowanie pasji, którą duszę w dłoniach. Nie znam zaklęć na sukces, moim fachem są rzeczy małe, kruche i codzienne. Staż przeszłam w teatrze powtarzalnych dni. To one rzeźbią twarz, linia po linii, podczas gdy w szczelinach między słowami piję gęstą, czarną gorycz. Moje kwalifikacje? Gniew, który stał się domowym zwierzęciem, i odważna myśl, zamknięta w klatce nieśmiałości. Lęk ma kierunek i temperaturę. To wschodni wiatr, niosący echo frontu, przez który zaryglowałam drzwi przed marzeniami - są zbyt delikatne na tę pogodę. Jeśli szukasz referencji, nie czytaj papierów. Zajrzyj w oczy - tam, na samym dnie, odnajdziesz swój podpis.5 punktów
-
oddam całe ciało oddam wszystkie myśli tylko miłość sobie pozostawię w serdecznej szkatułce na czarną godzinę5 punktów
-
Pisałam wiersz. Wyszedł bez słowa. xxx Nie wrócił. Zabrał ze sobą przecinki i wszystkie niedopowiedzenia, zostawiając mnie z białą kartką. Podobno widzieli go w kawiarni dwie ulice dalej, jak przymila się do kogoś, kto ma odwagę postawić kropkę tam, gdzie ja się waham.5 punktów
-
Rzędy zbyt wielu małych igiełek Wśród fałd jedwabiu wyłożonych Błyszczą wspaniale jak garstka perełek Tonąć chcą wśród krwinek czerwonych Zwłoki na stole już leżą cierpliwie Równiutko, schludnie, starannie Czekają błagalnie aż ja je ożywie Do pracy się biorę zachłannie Pierwsza igiełka - matematyka Druga żrąco chemicznie działa Trzeci skalpelek - straszna fizyka Ich ruchy pewne jak funkcja stała Ostatni element zaraz dołożę To ludzkie serce co prawdy szuka Potworem tym ludzkości zagrożę Bestii na imię nauka5 punktów
-
(polecam przeczytać słuchając "House featuring John Cale"- Charli XCX) Przez metalowe kraty w oknie nie przenika światło. Na wpół wypalone świece stanowią jego jedyne źródło. Siedząc na zimnych kamiennych płytach, Podtrzymuję głowę dłonią a serce drugą. Łzy osuszyły się na mojej skórze. Pozostały z nich jedynie brudne ślady. Nawet płacz, mój jedyny przyjaciel, Odwrócił się ode mnie. Co jakiś czas wraca do mnie fala nadziei. Wstaję, nie czuję ran od rozbitego szkła na stopach I próbuję zniszczyć pręty własnymi rękoma. Rzucam się z pięściami i rozbijam kości. Wtedy pojawiają się oni. Czarne postacie bez twarzy, obwódka w ciemności. Ciągną mnie za barki, ręce, nogi, włosy, Próbuję im uciec, ale są silniejsi ode mnie. Śmieję się histerycznie, słychać tylko ból. Gdy wychodzą, krzyczę z całej siły, Aż braknie mi tchu w piersi, Aż uciszą mnie ponownie. Nawet Bóg mnie opuścił. Zostawił mnie samą, W walce z demonami mojej głowy I z tymi, znajdującymi się wokół mnie. Jak mogę myśleć o Bogu, Jeżeli moje myśli są poplątanymi nićmi, I zajmują ostatnie wolne miejsca w mej pamięci? Ich już nie da się rozplątać. Tak mijają dni, tygodnie, miesiące, Miesiące przechodzą w lata. Jak wygląda tamten świat, który znałam? Nie pamiętam... nawet już za nim nie tęsknię. Zapomniano o mnie. Ja również zapomniałam o tym, Kim byłam wcześniej. Mój mózg wypływa mi z uszu. Postawiłam mur wokół siebie, Żeby przetrwać i nie umrzeć za życia. Ale on cofa się i przygniata mnie Coraz bardziej, żeby mnie zabić. Wszystko już dawno straciło swoją wartość. I wolność, I miłość, I szacunek. @nieznajoma1907 Ten wiersz opowiada o Joannie Szalonej, królowej Hiszpanii, która żyła kilkadziesiąt lat w zamknięciu ze względu na swój stan psychiczny i domniemaną niezdolność do spełniania obowiązków królewskich. Zamknięto biedną dziewczynę w zamku Tordesillas, gdzie jej stan mógł tylko się pogorszyć. Do dziś nie wiadomo czy faktycznie Joannę aż tak nękały problemy natury psychicznej, czy czasami nie była to wymówka, żeby odebrać jej koronę. Jest postacią tragiczną, o której nie mówi się wystarczająco. Jako osoba, która zmagała się z chorobą psychiczną, jej historia wyjątkowo mnie poruszyła. Jedno jest pewne- w tej historii była ofiarą.5 punktów
-
Tarcie wewnętrzne Zaciskasz wokół mej szyi ręce A serce powoli woła o oddech Między nami gęstnieje powietrze Lecz ciągle chcesz igrać z ogniem Znowu cierpnie grono na ustach Gdy rodzisz pytania o miłość Choć jeszcze szaleje burza W oczech gdzie zniknął horyzont5 punktów
-
Para On gra Ma oczy i uszy zamknięte W niebiańską muzykę wplątane Ona zbiera z ulicy słowa Niesie rodziców na plecach W domu się chowa A tam gra niebiańska muzyka Taka jak w raju pewnie4 punkty
-
Dzwoni po uszach drapieżny dzwoneczek, bo towar rusza. Zacumował okręt. Choć północ prawie zero: zero, zero, ostatni wyszedł, deszcz rdzawy w oknie. Mgła czy morowe powietrze z piratem — i ślumpa przecieka przed paczkomatem. Z księżyca — dyliżans. Tarantowaty z pakunkiem po brzegi w latarniach szklanych.4 punkty
-
Wiesz, drogie serce, trudno mi to mówić - ale go już nie będzie. Wiem, że wykiełkował w tobie zalążek nadziei, ale go już nie będzie - to się nie zmieni. Wiem, że ci smutno, że on był naszym dziecięcym marzeniem, a ja szukałam go idąc przez życie będąc wiecznie własnym cieniem. I nie mogę ci obiecać, że będzie inny, zresztą i tak nie chcemy o tym innym słuchać. Chcę ci tylko powiedzieć, że nawet jeśli pomyślisz kiedyś, że on jeszcze będzie, uwierz mi serce: - go już nie będzie.4 punkty
-
Zapraszam do posłuchania piosenki: Melodia jesieni cicha, spokojna W powietrzu ostatnie lata podrygi Zakochani i ich miłość dostojna Ze światem rozmawia na migi Uśmiech - błyszczą korale białe Lśnią oczy – wesołe, figlarne Jej dłonie delikatne i małe Jego włosy krótkie i czarne Szemrzą liście, wiatr strąca niektóre Spadają świdrem, jak myśli kołują Do ziemi lgną żółte i bure Zakochanym do ciszy wtórują Opadają lekkie, beztrosko wesołe Głowę pogłaszczą, przytulą do skóry Policzki, aż po uszy czerwone Niebem płyną dwie białe chmury Dziecko rączkę wyciąga z orzechem Kitka wiewiórki jak wąż się wije Stuk dzięcioła rozbija się echem Jesień dojrzewa, lato wciąż żyje4 punkty
-
Poezja Czy Poezja jest dziś Sztuką? Sztuką znaleźć jest w niej cel? Niezbyt prostą, nie wytrawną, kimś kto myśli, złączy w jedno i osiągnie swoje – Cel. Skąd uderzy, dotknie, muśnie, a gdy trzeba zmąci, fuknie. Jak poczuje, że tak trzeba. Raz przy ziemi, bliżej nieba, kiedy czuje, że tak trzeba. Gdzie jej dom i czy ma stół? Może ława? Nie ma stołu - nic nie szkodzi. Bliżej ziemi i ogrodów łatwiej pisać, prościej żyć. Komu służy, gdy jest służką? Kogo bawi swoim żartem? Czy zawodzi czy prowadzi? Kim Poezja dzisiaj jest? Czy iść za nią na manowce, gdy betonem pachnie Świat? W jakim stroju jest przeważnie? Co przystroi, gdy na bal? Prosto z domu ją zaproszą? Kupi bilet do Las Vegas za ostatni wdowi grosz, by podzielić fotką się? Butik, torba made in Chanel. Jak zaznaczą, zauważą, uwierzy: Poezją jest! I nieważne, że pamięta tamto to i jeszcze coś. Dzisiaj już żaden Literat nie nosi cukierków w surducie i damy się nie rumienią. Po prostu nie ma dam.3 punkty
-
To, że nie pasujesz im w tabelki, nie znaczy jeszcze, co powinni rozumieć, że je od razu im psujesz. Warszawa – Stegny, 07.02.2026r.3 punkty
-
trochę WASZĄ firmę poznałem tracicie dużo czasu zbyt długo nie potraficie się odnaleźć szukacie kierunku rozglądacie na boki a trzeba ... jeśli chcecie zdobywać góry opalać się na szczytach macie wyjątkową okazję właśnie jestem wolny od jutra szukam nowego wyzwania zostawiłem poprzedników w rozkwicie patrzę na niebo zniknęli w chmurach miniemy ich ale tylko ZE MNĄ ... lubię goracą czekoladę poezję myśli spacerują nad morzem 2.2026 andrew3 punkty
-
Mój świat się dziś rozstał ze światem rzeczywistym. A może zawsze był od niego murem oddzielony. Może te dwa światy nigdy nie miały punktów wspólnych. Może jeden drugim nie był zabarwiony. Z nasionek wyrosły kiedyś kwiaty, teraz je wszystkie wyrywam. Sypiąc je, nie wiedziałam, że gleba tylko po jednej stronie jest żyzna.3 punkty
-
Niczym magnolii kwiat rozkwitasz mi w głowie Nie umiem wyrazić swych myśli w ludzkiej mowie Twe płatki opatulają me ciało Przyjmuje ten dotyk śmiało. Przez ułamek sekundy kochaliśmy się na zawsze Nasze liście były coraz dojrzalsze Lecz niczym róży kwiat kłułaś mnie I znaleźliśmy się na ciemnym dnie Chwasty nasz ogród opanowały Nie mogłem się odnaleźć cały Wszystko zwiędło poszło w piach Marzę tylko o tamtych dniach3 punkty
-
Serce Złamane na pół I karty Wyłożone na stół I prawda Która nie boli Czy ktoś Tutaj odnajduje się W swojej roli W świecie Pisanym krwią W czarno białym świecie...3 punkty
-
Wiesz Gosiu? Myślałem o Tobie raz jeszcze ale nie dlatego, że było fajnie, ani że mi się wydawało. Mijają lata a ja się nie uwolniłem, bo wciąż wracam myślą do kiedyś, bo kiedyś było lepiej. Przez chwilę. Nie zawracam Ci teraz głowy I nadal jestem wdzięczny za Twoją obecność. Uratowałaś moje życie choć o tym nie wiesz. Było tak trudno jak doskonale rozumiesz, bo to u Ciebie nie było wcale wspaniałe i przeżyłbym to razem z Tobą, ale tego nie chciałaś. I nic wcale się nie zmieniło, nic się nie odezwało. Nazbierało się energii i znowu jestem w miejscu tym samym, miejscu z którego mnie wyciągałaś choć wcale nie chciałaś. Zmusiłem Cię wtedy do obecności, bo skończyły się opcje. Nie oczekiwałem cudów a jedynie Twojego czasu i dałaś radę choć nigdy mnie nie lubiłaś, nigdy nie dzwoniłaś. Dziękuję Ci za to, że się mną zajęłaś i przykro mi bardzo, że nawet to spieprzyłem. Dzisiaj znowu myślę, bo znowu opcje się skończyły i chciałbym w końcu obwieścić całemu światu, że to już koniec, koniec, koniec mojej chwili. Ale moje istnienie się bardzo pogmatwało. Przestało być moje a zaczęło się "razem" I nie wiem czy dam radę dalej. Pomyślałem o Tobie, bo światłem kiedyś byłaś. Zapytałbym co u ciebie, ale wiem że nie trzeba, że masz od tego innych. Mówię więc: Droga, do zobaczenia i bardzo przepraszam za moje istnienie.2 punkty
-
Nie spalił domu. Mało tego nie zamierzał nawet niczego już dotykać ani czytać a tym bardziej zabierać ze sobą. Niech to miejsce i ten dom po prostu gnije w czerni nocy. W widmie prastarego kultu Przedwiecznych istot, które przywołał jego trawiony obłędem lub bluźnierczą wiedzą ojciec. Spieszył się jak mógł. Na szczęście nie zabrał ze sobą stosu walizek i podróżnych pakunków a jedynie podręczny neseser i skórzaną torbę o posrebrzanym zatrzasku w stylu toreb lekarskich. Ilekroć oddalał się od framug okiennych na dłużej niż kilka minut to wracał zaraz szaleńczo na przełaj przez zagracony pokój do zajętych przez oddech letargicznej mgły szyb. Wyglądał bacznie lecz z ukrycia, na ciche podwórze. Stał na nim pozostawiony przez ludzi komendanta radiowóz. Wiedział, że nie przyda im się już na tamtym świecie. Mimo to szybko zrezygnował z zuchwałej lecz całkowicie w zaistniałej sytuacji logicznej kradzieży auta. Po pierwsze dlatego, że ktoś mógł go zobaczyć jak jedzie autem policyjnym w stronę miasteczka i stacji kolejowej nie mając munduru ani insygni. Szybko skojarzono by uprowadzenie lub kradzież. A nie chciał by ścigały go siły z tego i innego wymiaru w ten sam zajadły sposób. Po drugie nie miał kluczyków a nie potrafił odpalić auta bez nich. Wreszcie nie wiadomo w jakim stanie było auto. Bak mógł być pusty. Noyes mógł celowo uszkodzić samochód gdy nikt nie patrzył. A ostatnie czego sobie życzył to wypaść z drogi na jednej z zalesionych serpentyn i zlecieć w przepaść grzebiąc wraz ze swą śmiercią tajemnicę istot z Yuggoth. Właśnie, pamiętnik i zapiski. Zabrać je ze sobą i próbować zapobiec odrodzeniu się kultu. A może przekazać je osobom, które jak dawniej jego uczony ojciec, będą w stanie zatrzymać tą spiralę chaotycznej grozy. Przecież to absurd. Szukanie ratunku w wiedzy i rozsądku. W najlepszym wypadku zignorują go lub wyśmieją. W najgorszym, zgotują los opętanego wariata. Ale czy nie byłoby to lepszym rozwiązaniem niż ukłon przed ołtarzem Rady. Dziesięć lat obłędu a potem los niewolniczego robaka. I podróż w przestrzeń kosmiczną. Gdzie nie ma słońca ani księżyca. Nie ma dni ani nocy. Jest tylko ON w jądrze pierworodnej grozy. Pierwszy cień wszechświata. Jego imię przybyło kiedyś do świadomości w głębokim śnie o początku czasu. Jego skrzydła są nieatomicznym niebytem polarnej pustki. Słowa są jadem żałoby. A postać, pieczęcią końca istnienia. Nyarlathotep! Władca czasu i dni. Ten, któremu ślubują nawet myśli Przedwiecznych. Na wspomnienie którego drżą serca, dusze, góry i niebo wszelkich krain jawy i snu od Celephais do Leng aż po pochmurne, ponure Kadath skryte przed ludzkim wzrokiem i snem, ostałe na wieki w zimnej postaci. Złapał się z całej siły za włosy i szarpał. Zamykał kurczowo oczy i jęczał z bezsilnej agonii umysłu. Nie przywołuj ich! Nie daj się opętać! Miał dość. Musiał zniknąć na dziesięć długich lat. Nie zamierzał zgłaszać niczego policji. Jak bowiem opisać to, co nie mieści się w żadnym raporcie? Jak wytłumaczyć pamiętnik pisany ręką ojca a jednak nie należący już do człowieka? Jak przedstawić coś, skoro nawet cudowne ryciny i malowidła Przedwiecznych nie były w stanie odnaleźć określeń dla tak druzgocącego zmysły plugastwa. Jak mówić o Yuggoth, skoro dla uczonych i ich teleskopów, jego położenie na niebie jest próżnią. Poza Neptunem jest tylko pas kamieni i asteroid. Nie ma tam dziewiątej planety. Nie ma ich i ich plugawego potomstwa. Inwokację i modlitwy, dowiodły by prawdziwości jego słów, Lecz nie zmusi choćby i za cenę ocalenia świata, swoich ust do odczytania tych sylab. Szalony Arab uczynił to i spisał je w księdze przed wiekami. Przypłacił to jednak duszą, która do dziś pewnie, krąży między bramami i poza granicą Tiamat. Na stację dotarł o świcie. Była jedną z tych prowincjonalnych, zapomnianych przez rozkłady. Perony popękane, zegar stojący od lat na tej samej godzinie, powietrze ciężkie od pary i sadzy. Zamierzał kupić bilet na pierwszy pociąg, byle dalej, byle w przeciwnym kierunku niż wrzosowiska. Panie… Głos wyrwał go z zamyślenia. Jakiś młody Murzyn stał tuż przy kiosku z gazetami. Był ubrany schludnie, lecz staromodnie, jakby wyszedł z fotografii sprzed dekad. Miał oczy nienaturalnie spokojne, nie śledziły jego ruchów, raczej oczekiwały, aż on sam podejdzie bliżej. Zostawiono dla pana przesyłkę. Powiedział, podając niewielki pakunek owinięty w szary papier. Proszono, bym przekazał osobiście. Od kogo? Zapytał odruchowo. Mężczyzna uśmiechnął się lekko, z uprzejmością urzędnika, który zna odpowiedź, ale nie widzi powodu, by ją wypowiedzieć. Od rodziny. Zanim zdążył zapytać o cokolwiek więcej, rozległ się gwizd lokomotywy. Gdy odwrócił głowę, mężczyzny już nie było. jakby rozpuścił się w porannej mgle i parze unoszącej się znad torów. Wsiadł do pociągu. Drzwi zatrzasnęły się z głuchym metalicznym dźwiękiem, który zabrzmiał niczym pieczęć. Pakunek rozwinął dopiero, gdy skład ruszył. W środku znajdował się pamiętnik mniejszy od poprzedniego, oprawiony w ciemną skórę, zimną w dotyku. Kartki były wyklejone fotografiami. Nie przedstawiały Ziemi. Bazaltowe góry wznosiły się pod nienaturalnym kątem, jakby prawa perspektywy zostały tam odrzucone. Wąwozy ciągnęły się w nieskończoność, a cienie nie zgadzały się z położeniem światła. Niebo było martwe, jednolite, pozbawione barwy, której mógłby nadać nazwę. Na ostatniej fotografii rozpoznał ojca. Stał obok Noyesa. Obaj odziani byli w ciężkie, ceremonialne szaty, haftowane symbolami, które przypominały astronomiczne diagramy lecz prowadziły nie ku gwiazdom a w byt poza nimi. Za ich sylwetkami wznosiły się ciała istot, których nie sposób było opisać bez obrzydzenia i pogardy. Oni z Yuggoth. List wypadł spomiędzy kart. Pismo ojca było równe, spokojne, niemal szczęśliwe. Jestem bezpieczny... Jestem szczęśliwy... Yuggoth jest miejscem ładu, którego Ziemia nigdy nie zaznała. Rada była łaskawa. Wracam za dziesięć lat, co do dnia. Do tego czasu ktoś musi karmić portal na wrzosowiskach. Wiem, że rozumiesz. Nikt nie może opierać się woli Rady. Za dziesięć lat złożysz ofiarę i dołączysz do nas w kolejnej podróży na dziewiątą planetę układu. Pociąg sunął naprzód, jednostajnie, obojętnie. Za oknem krajobraz zmieniał się powoli. Wrzosowiska, pastwiska i senne wioski o dachach krytych gontem, ustępowały miejsca czarnym, kamiennym pustyniom z onyksu i bazaltu. Widział ludy tańczące nago i dziko wokół płonących ognisk. IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB! Ich nieludzkie wycie odbijało się od zboczy mgielnych gór. Tory ciągnęły się dalej ku przeznaczeniu końca. Aż do samotnej góry pośród płaskowyżu żalu. W której mieszka wieczny Pan. Nienasycony chaos. Opowiadanie z dedykacją dla Lenore Grey i z nadzieją by świat Lovecrafta do którego ma zamiar wejść był dla niej niesamowitą przygodą i natchnieniem w pisarskiej pracy. Tak samo jak dla twórcy tej opowieści.2 punkty
-
2 punkty
-
w zupie indyk w zupie czosnek majeranek marchew na nic troski na nic znój trochę pieprzu by nie mdło będzie dobre jadło2 punkty
-
Jeźdźcy martwych koni, muzycy głuchosłuchu, w bezruchu pogoni, w symfonii wszechciszy - objawcie mi istotę rzeczy! Przestrzeń jest szklanna, zbałuszona - dzień jest przetlałym cieniem nocy; astralna Panna władwszechna od świata do świata zapłodnieniem skrzy martwe tworzywo. Demonów rasa firmuje istnienie w domenie czarnej materii. Snów feerii odmowa, neuronowa sieć przeczy: bóg nad podbogiem schylonym w łańcuchu kole nieskończonym. Wszystkość wymiaru nie trzyma, w luster kuli zakwita świadomość - roztuli się w eon godzina - nadyma czarna się dziura. Neurony me postrzegania szczytem z twym bytem kwantowo splątane: moja twą głową, pozaprzestrzenna Panno, kiedy twe wargi rzeką: odstań się! I wszechświat się w punkt przezapada.2 punkty
-
śnieg przestanie odbijać światło a źrenica pochłaniać na granicy pęknięcia zaczną rosnąć nieśmiałe rośliny później pojawią się opiłki srebra2 punkty
-
Bałem się jej Przecież przyszła nie w porę A mimo to chłonąłem jej smak Kurczowo zamykając powieki By zatrzymać ją na dłużej Była tylko moja Grzeszna i nierealna Otwierała różne drzwi Dotykała ciemości Ile w niej było prawdy A ile słodkiego marzenia? Sprawy mają się inaczej... Napisz, jak będziesz... Przyjaźń. Słowa, słowa, słowa! Śniłaś mi się w nocy. Napisz tylko Czy u ciebie wszystko w porządku Wszystko w porządku Dobrze, że chociaż u ciebie...2 punkty
-
@FaLcorN nie będziesz mi rządzić Kornel :) sam siebie poznawaj ;) rzęsy mnie bolą! Znowu będę płakać :( jak tak można? Doprowadzać do łez ? ;) @Radosław znowu będę płakać Radosław :( zima. Tak zrezygnuję . Myślę, że zamienię na coś w stylu…odwieczny koszmar ;)2 punkty
-
@piąteprzezdziesiąte Bardzo dziękuję! :) Pozdrawiam. @Leo Krzyszczyk-Podlaś Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) @Christine Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :))) @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)2 punkty
-
2 punkty
-
@Simon Tracy Byłby to zaszczyt i ukłon dla twórców, którzy nas ukształtowali Jeszcze raz dziękuję❤️2 punkty
-
@Lenore Grey Po naszej ostatniej rozmowie postanowiłem poświęcić to opowiadanie Tobie. Bo wiem, że doskonale rozumiesz tego typu utwory i stworzony w nich świat. Może kiedyś wydamy razem antologię podobnych utworów. Tego nam życzę.2 punkty
-
noc wypluwa z siebie sny po raz ostatni dotykając nieba gdy świta różowe światło pada na twarz siwieje wspomnienie minionych godzin za dnia smutek milczy wtapiając się w natłok codziennych spraw wieczorem gdy nie uda się zasnąć ubłagam bezsenność o szczęśliwsze kolory2 punkty
-
@nieznajoma1907 Biedna Joanna😢 Ojciec, mąż i syn — trzech barbarzyńców zniszczyło jej życie. Może trochę sfiksowała po śmierci tego zdradzieckiego mamuta, ale ponoć istnieją zapisy, że wiele lat po izolacji rzeczowo rozmawiała. Gdyby miała lepszą opiekę, gdyby była lepiej traktowana, ale ważniejsza była polityka. Okrutne czasy dla kobiet, które poniekąd wciąż trwają... Wartościowy wiersz, dziękuję. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz Więc niech te muzy jasność przyniosą, rozpędzą chmury, co niebo mącą. Prawdę i dobro karmią swą troską, z sercem otwartym, duszą gorącą.2 punkty
-
-Chciałbym cię pocałować. -A jaka jest przeszkoda? …………………………………… -Wyjdziesz za mnie? -Pytasz, czy się oświadczasz? ……………………………………. -Kochasz mnie? -Zacznij od siebie. ……………………………………..2 punkty
-
nie chciałem żeby było mdło dlatego ten pieprz, do tego soczewica i pomidory z bazylią z puszki indyk mielony2 punkty
-
@Berenika97 obraził się? ;) Może wiersz nie chce być tylko pisany ale też natchniony... Fajna miniaturka, można różnie interpretować2 punkty
-
@Leszczym A może "Napisane i już" @Berenika97 Dziekuję za interpretację, jak zwykle trafna, głęboka i pozwala zatrzymac się nad wierszem nieco dłużej. @wierszyki Dziękuję, masz rację. Czaem trzeba samego/samą siebie pokrzepić. Własnie wtedy, jak rodzi się taki "wierszyk nieodskonały", to tym wierniej oddaje stan piszacego. Takie twórcze odkrywanie samego siebie. Dzieki.2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję, że tak pięknie odpowiedziałeś na mój wiersz. To, że ktoś wczytał się w moje słowa o gniewie i nieśmiałości, i odpowiedział myślą o zakopaniu gniewu i promieniowaniu ciepłem... To więcej niż wiersz. To dar nadziei. Gdy gniew mój stał się domowym zwierzęciem, Ty pokazałeś, jak uśpić go w ziemi. Gdzie ja widziałam świat pod zaklęciem, Ty dałeś wiarę, że ludzie się zmienią. Moje CV pisane goryczą i lękiem, Przeczytałeś z głębokim zrozumieniem. Odpowiedziałeś mi jasnym dźwiękiem, Krusząc me każde wewnętrzne więzienie. Zaryglowałam drzwi przed marzeniami, Chroniąc je lękiem przed każdą pogodą. Lecz Ty, wędrując między słowami, Wskazałeś dróg zapomnianych urodę. Gdzie nieśmiałość odwagę więziła w klatce, Twoje słowa jak klucz mi podajesz. Dziękuję Ci za to krótkie spotkanie - To most, na którym serca się znają. Bo nie potrzeba nam referencji W sztywnych papierach czy cudzych słowach. Wystarczy ufać czystej intencji, Co w ludzkim sercu bezpiecznie się chowa.2 punkty
-
@Leroge Świetna metafora – zimna precyzja kontra ludzkie serce. Mocny obraz nauki jako twórcy i potwora zarazem.1 punkt
-
@Berenika97 Chętnie podpiszę się pod tym,tylko z małą zmianą. Gniew-to moje zwierzę w pracy! Piękny wiersz.Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@bazyl_prost -:) i dobry erotyk od tyrtejskiej bylejakości-:) @hollow man …ale czy młodzież zrozumie …jak zrozumie czy pokocha…czy po śladach ruszy tropem? @hollow man czy sprowokuje? Zachęci?Zmieści wszystko to za mało? !Czy Duch żyje…czy to ciało?/czy materia?1 punkt
-
@Starzec no, może nie do końca, wiersz to taka przedcisza, preludium... Dzięki, również pozdrawiam:) @Rafael Marius :) dzięki1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne