Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.02.2026 w Odpowiedzi

  1. Głębiej pod nami, tam gdzie korzeń pęka, wyznaczony czas nurtem rzeki spływa. Czeka Pan Cieni, bóg o mocnych rękach, co każdą duszę po imieniu wzywa. To on jest mrokiem, co schronienie daje, w jego całunie śpi każde wspomnienie. Pasterz mglistych stad przemierza rozstaje, W jego spojrzeniu drży świata istnienie. Strzeże on wejścia w mroczne zapomnienie, gdzie dusz korowód brodzi w gęstych toniach. Władca rozkładu kładzie martwe cienie, klucz do wieczności trzyma w silnych dłoniach. Ludzie się chylą w lękliwym pokłonie u stóp jesionu, gdzie woda wycieka. Wzywają tego, co siedzi na tronie, gdy wrota Nawii chłoną już człowieka. Próżny jest ten lęk - powrót w mroczne strony, do Pana, który poi ich milczeniem. Świat w jego dłoniach spocznie uciszony zrosły z niebytem i wieczności cieniem. Słowiański panteon zamieszkują bogowie, którzy sprawowali pieczę nad różnymi aspektami życia i natury. Jednym z najbardziej tajemniczych i jednocześnie ważnych bóstw był Weles, bóg zaświatów, dusz zmarłych oraz opiekun bydła. Jego postać odgrywała kluczową rolę w życiu codziennym Słowian. Nawia - w wierzeniach słowiańskich oznaczała zaświaty. To właśnie tutaj przybywali zmarli. Ilustracja - ze strony int. JuraPark Bałtów.
    10 punktów
  2. A może morze? Czy bym chciała na plaży nago z rozwianym włosem? Czy bym w piasku na wydmie? Czy wiatr letni na twarzy i morze… … i może wtedy wreszcie pękate torby z zakupami lekarstwa z gorącymi receptami okulary zakurzone codziennością kroki na schodach zmęczone zostawię na pastwę losu i czemu nie odpowiem
    7 punktów
  3. jedwabiem otulone ciała obejmują się w oceanie spokojnym zachodem lekko za chmurą - spacer zatańczą do muzycznych kolorów
    6 punktów
  4. Czas zatrzymał się na chwilę chłonąc deszczowe niebo na rozstaju dróg a potem ucichł jeszcze bardziej czując pod skórą upływ mijających dni tylko monochromatyczne tykanie zegara przywróciło mnie na chwilę do życia tak bardzo oddalonego od prawdy. Autor fotografii: M. Lewandowska
    6 punktów
  5. Smaki ciszy Był zmrok, w zmroku dostrzegłam jej twarz. Gdybym umiała opisać ciszę… cisza krzycząca, cisza zbolała, cisza prosząca. To była Cisza - Protoplast mój, Sza-sza cisza. Wciąż w uszach słyszę tamten dźwięk, choć nie wiem, czy to echo było, czy mój strach… Ci-sza W tej ciszy w parku, gdzie księżyc tylko doświetlał twarz… no, puchacz czasem przeleciał z krzykiem. Zamilcz, myślałam, niech cisza trwa. Tam byłam ja, nie ta z dzieciństwa, wszak ono zawsze sielskie jest, nie ta z młodości, co zapach konwalii, bzu pamięta. Bywają w życiu góry, doliny, rzeki koryta zmieniają, choinek wiele za mną zostało… te rożne bombki, tłuczone szkło, te prezenty nie zawsze trafione. W parku myślałam: Jest – odnalazłam - ciszę swą.
    5 punktów
  6. łzy raczej nie kłamią uśmiech nie krwawi zaś droga donikąd gdzieś prowadzi ból to niewiadoma krok zawsze krokiem horyzont czasem boli tak samo jak myśli które w głowie się panoszą kłamstwo to kłamstwo kalendarz jest prawdą śmierć to szczerość człowiek momentem wszechświata
    5 punktów
  7. ubierasz myśli w słowa odkrywasz woalem wkładasz gruby sweter zakryte burką milczą trudno je dojrzeć rozpoznać pamiętam ich nagość nie miały tajemnic były jak sen spełnieniem pragnień 2.2026 andrew
    5 punktów
  8. i dlatego że warto żyć a jeśli nie warto to trzeba nawet gdy dławi i wyrzyna przez chwilę oślepi cię słońce to samo które świeciło wszędzie tam gdzie cierpieli i kochali ludzie
    5 punktów
  9. schowana w świecie, którego nie rozpoznaję pomiędzy plastikowymi nakrętkami leżę w śmietniku zawiązuję więź z innymi odpadami resztkami, które przetrwały użycie pomiędzy zmiennymi zaimkami przecinkami po przecinkach dezintegracja stagnacja dezinformacja koegzystuję z innymi wyrzutkami nienazwane człowieczeństwo rozpad chemicznych związków jednostka wciąż oddychająca a jednak tak zwiędła dwutlenek węgla podobno dusi nas wstrzymuję oddech redukcja redukcja alarm zamieniam się w stan stały przez szczeliny w plastiku przecieka światło Fotosynteza
    4 punkty
  10. W tajemnym kręgu przez ludzi niemych otoczone kołem wyrastało z ziemi prawie jak drzewo a jednak dziwadło okryte płaszczem od stóp aż po głowę. Ponurym ruchem kres życia kreśląc wskazało kierunek tym co odejść mają. Było tam wielu gotowych do drogi by pójść w nieznane w ciemne losu progi. To ci co mieli możnym tego świata mówić o nędzy lecz zawsze milczeli.
    3 punkty
  11. 30. Niech chłopiec biegnie (narrator: perski kancelista) 1. Spokój starego świata runął, bo jeden chłopiec zapragnął słońca. 2. Nie zna strachu — to sprawia, że my boimy się za niego i za siebie. 3. My wiemy, że ogień parzy: on wchodzi w płomień i nie mruga. 4. Satrapowie padli w jedwabiach — ozdobili brzeg jak martwe kwiaty. 5. Wygrał rzekę — pusta nagroda dla kogoś, kto nie ma domu. 6. Szachinszach pyta, czy to już wojna. Milczymy przed tronem. 7. Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że słońce zaczęło zachodzić rano. 8. Piszę do Suzy: „Niech chłopiec biegnie. Zatrzyma się sam”. cdn.
    2 punkty
  12. Maksymilian, mieszkaniec Mentony, doszedł do wniosku, że był gwałcony przez wiele swoich dawnych ex. Żadna nie pytała, czy chce. Pozwie je, nie wyłączając żony. Parlament Francji przegłosował ustawę, że tylko udokumentowane "tak" znaczy tak. Brak wyraźnej zgody, jest przestępstwem. Dotyczy to również małżeństw.
    2 punkty
  13. wąwóz na drodze po Madryt Hiszpański regiment oparł działa o zbocza Somosierry ,,Zostawcie to Polakom"* ,,Stali z tyłu trochę z boku"* głos z wieżyczki strażniczej nowego rozdziału świata to bolesne nieporozumienie wychlapane przywódcze zdania w posłowiach tłumaczone na normalne klucz rozdania nas nie sięga defensywy unik czy głośny karnawał czas aniołów* spętanych na dnie Eufratu * Napoleon 1808 * Trump 2026 * Apokalipsa św Jana
    2 punkty
  14. Godzina I–III Pierwsza godzina – iskra w prochu snów, Rodzony świt z popiołów dawnych słów. Druga godzina – cień uczy się iść, Czas daje imię, mówi kim masz być. Trzecia godzina – serce bije w takt, Los pisze wersy, nieznane światu kart. Godzina IV–VI Czwarta godzina – w sercach budzi gniew, Prawda tnie ostrzej niż najtwardszy miecz. Piąta godzina – krew i pot jak znak, Cena istnienia wypalana w nas. Szósta godzina – słońce w bramie trwa, Pyta: czy żyjesz… czy tylko tu trwasz? Godzina VII–IX Siódma godzina – wybór niczym krzyż, Droga się dzieli, nie cofnie się nic. Ósma godzina – głos dawnych win, Cienie wołają: „Spójrz — to także ty”. Dziewiąta godzina – łzy uczą żyć, Z pękniętych skrzydeł rodzi się byt. Godzina X–XII Dziesiąta godzina – ciężar bez słów, Niesiesz swój los, choć ubywa już sił. Jedenasta – cisza jak święty szept, Świat wstrzymał oddech, czas liczy krew. Dwunasta godzina – krąg zamyka się, Koniec to początek… legenda trwa w tle. Czas nas stworzył — czas nas zje, Czas jest krzyżem, który tnie. Z prochu w mit, z winy w ślad, Życie płonie — wieczności znak. Gdy zegar krwią wybije kres, Czas nas zamknie… albo zbawi też.
    2 punkty
  15. Lokalny Chopin z kolędą-walizką: finezją splotów w improwizacji. Spod jego skrzydeł sopran i żywo iskierki błysków — kulig detali. Ze skalą żalu nieupstrzony solo bas minorowy przed witrażami. Przyjemny akord nad wyraz czysto jak tylko może jazz wszystko zgodzić. J. Kohut z córką, Mi. Bochenek
    2 punkty
  16. @Radosław rozejdźmy się, bo się jakoś...ciepło robi.
    2 punkty
  17. Szaruga jak w Katowicach Halucynacje jak w Hradec Kralove I tylko on stoi - dzielny sierżant Na baczność wśród wrogów z Bogiem I nie wie co przyszłość przyniesie Wciąż walczy wewnętrznie z myślami Czy salwą honorową będzie Gdy połączy się w końcu z aniołami Osiągnął już spokój buddy Wciąż myśli o życiu po śmierci Czy psem, owadem czy człowiekiem będzie Gdy nadejdzie kres w jego życiu ciężkim..
    2 punkty
  18. odzieję myśli w piżamkę snów aby nie prysły przez ciemną noc rankiem przybrały garnitur słów i pod krawatem zyskały moc ...
    2 punkty
  19. @violetta Ja też odpoczywam, bo jak ruszyłam po świętach w pracy i w domu, to gnałam jak kombajn. Muszę trochę odpocząć, luty sobie odpuszczę. Połatam dziury w pracy i domu, zrobię przygotowania a w marcu przyłożę się do pracy...
    2 punkty
  20. skupieni na świecie oczu i mózgu nie umiemy się wydobyć ku światłu dopust Boży zaklęci w pożywienie w kole karmy dążmy ku wolności ... nie zrywem modlitwą
    2 punkty
  21. @Alicja_Wysocka Badzo dziękuję! Dziękuję za te refleksje! Masz rację - legendy mówią prawdę inną niż fakty. I tak, ten rdzeń –-lęk, potrzeba opieki, poszukiwanie porządku - jest ponadczasowy. Bardzo mi miło. :) No i odważyłam się trochę zrymować - dzięki Tobie. :) Pozdrawiam serdecznie. @Lenore Grey Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  22. @Christine Bardzo dziękuję! Właśnie o to mi chodziło. W tym obrazie chciałam zmieścić całą dynamikę toksycznej relacji - ten moment, kiedy czyjeś pragnienie staje się ważniejsze niż własny ból. Pozdrawiam. :))) @hollow man Bardzo dziękuję! Ale przyznaję, że trochę nie rozumiem. :))) Pozdrawiam. @Łukasz Wiesław Jasiński @Rafael Marius Serdecznie Panom dziękuję! Pozdrawiam.
    2 punkty
  23. @Berenika97 Ależ proszę :) @hollow man No coś w ten deseń, muszę przyznać...
    2 punkty
  24. Najgorsze, co przytrafiło mi się w życiu, to zainteresowanie niepożądanych przeze mnie towarzysko osób... moim życiem osobistym.
    2 punkty
  25. @Alicja_Wysocka Masz rację, na głowie można nosić jeszcze chustę, ale nie wolno pozwolić,aby ktoś chciał nam wkładać na głowę swoje problemy. Mądrze.:) Pozdrawiam.
    2 punkty
  26. @Berenika97 :) dzięki za dobre słowo:) @Radosław @Rafael Marius @Charismafilos @Konrad Koper Dziękuję
    2 punkty
  27. @Mitylene Wiersz jest przepełniony melancholią i uczuciem egzystencjalnej dezorientacji. Dominuje w nim motyw zatrzymania, zawieszenia między rzeczywistością a czymś, co wydaje się nierzeczywiste - "życiem oddalonego od prawdy". Bardzo mi się podoba. :)
    1 punkt
  28. @KOBIETA uszanowanie miłej Pani! :)
    1 punkt
  29. @FaLcorN Kornel :) Beata wymiata ;) niegrzeczne mówisz ? Hmmm…rozglądam się ;)
    1 punkt
  30. @KOBIETA Zatrzymane w kadrze chwili.
    1 punkt
  31. cisza dorasta razem z nami i dojrzewając zmienia klimat nastrojem świetnie nas omami niby bezgłośna a jednak inna bądźmy uważni i rozsądni cisza ma nastrój jaki chcemy tu zapytam może niemądrze czy aby ciszy nie kreujemy :)))
    1 punkt
  32. @Berenika97 Słowiańszczyzna to szept starych drzew który bardzo lubię. Pozdrawiam.
    1 punkt
  33. Dominika > Płatki > Poczucie Winy ;) ?
    1 punkt
  34. Śmiało napiszę że to moje klimaty. Wspaniały hołd dla Welesa. Mało kto potrafi dziś tak pisać o micie, by brzmiał tak współcześnie i dotkliwie. Niezwykle sugestywny obraz Nawii. Udało Ci się uchwycić ten specyficzny, słowiański fatalizm, w którym mrok nie jest zły, a jedynie konieczny. Twój wiersz to klucz, który uchyla wrota do świata, o którym staramy się zapomnieć, a który i tak nas wezwie.
    1 punkt
  35. Chciałbym dać Tobie spokój, ale bez odchodzenia w mrok samotnych nocy. Chciałbym Tobie dać ten świat ukryty w moim oku, ale boję się demonów, niemocy. Boję się śmierci nie mając Ciebie u boku i że przedtem nie sprawdzimy jak to się potoczy. Postawić raz wszystko na nasze rozświetlone dusze w mroku, by poczuć coś ponad ten wymiar w którym nie potrafię czytać znaków - mam tylko Twoje oczy.
    1 punkt
  36. patrzę okularami obłożony literami wokół świat idei odkrywam
    1 punkt
  37. @Alicja_Wysocka dzięki za ciekawą interpretację. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  38. W wierszu przechodzenie do innego świata połączone jest z nieuchronnością i spokojem. Weles daje schronienie wszystkim bez wyjątku, a lękliwy pokłon, podobny jak oddaje się wszystkim władcom, a nie jest strachem końca, czy bólu. Podoba mi się słowo "wchłonięcie", świetnie oddający proces przejścia do świata Welesa. Ostatnie 4 wersy są bardzo klimatyczne, a dobór i nagromadzenie słów wprowadza płynne przejście od lęku do spoczynku, uciszenia i wieczności niebytu. Super wyszło. Pozdrawiam
    1 punkt
  39. @Berenika97 Legenda ma to do siebie, że nie udaje dokumentu. Niesie sens, nie dowód. Wiele dawnych opowieści -słowiańskich, pogańskich, później religijnych - przeniknęło do naszych dzisiejszych przekonań, często niepostrzeżenie. Zmieniły imiona, szaty, symbole, ale rdzeń pozostał ten sam: lęk przed odejściem, potrzeba opieki, wiara w porządek większy od człowieka. Przeczytałam z zaciekawieniem :)
    1 punkt
  40. Każdego jednego roku, ten sam rozkaz z dowództwa. Głupi, niedorzeczny i zupełnie pozbawiony sensu. Celu również. Bo od zarania ta droga jest zamkniętym szlakiem. A dla miejscowych jest drogą do samego piekła. Nie wychynie na nią nikt z pobliskich wsi. Choćby ją wybrukować studolarówkami a żwir zamienić na bryłki złota. Konie płoszą się gdy tylko poczują jej dotyk pod kopytem. Samochody psują się lub zachłystują nagłym odcięciem paliwa. Nie ma śmiałka co przemierzył Lincoln Road na stopach. A jeśli nawet kto kiedy próbował, to jego szkielet pewno nadal bieleje pośród dzikiej kniei lub w nurcie potoku Manson. Droga oficjalnie figuruję na mapach i przewodnikach. Mało tego, byłaby świetną, miejscową atrakcją. Lecz nikt nie chce igrać z siłami, których w pełni nie potrafi wyjaśnić. Z żywą legendą o starych czasach. Dziś jest ten szczególny dzień w kalendarzu. Dwudziesty siódmy grudnia. A kto tego dnia utknie na Lincoln Road, szczególnie niedaleko mogiły i starego mostku na Manson. Ten jest stracony dla świata. Jest to tak niedorzeczna acz wryta w świadomość miejscowych legenda, że od przeszło dwudziestu lat, wojskowi z pobliskiej bazy trzymają wartę na całej jej długości w tym jednym dniu. Od kilku lat panuje spokój, choć różnie bywało. Wiele patroli przepadło bez wieści. Odnajdywano po nich broń, mundury, czasem zbłąkane i przerażone konie. Inni odnajdywali się po wielu tygodniach lub nawet miesiącach. Odarci nie tylko z ubioru ale i zmysłów. Lądowali w szpitalach dla obłąkanych. Bredzili w kółko o Lincoln Road. O mostku na Manson. O postaci, która pojawia się na jego spróchniałych deskach, dwudziestego siódmego grudnia. O masakrze z czasów secesji. O dziejach przeklętej kompanii konfederatów. Może to tylko głupia legenda. A może fakty w postaci zaginionych i pomylonych żołnierzy, są dostatecznym dowodem ku temu, że w te końcowe dni roku, patrolowanie Lincoln Road jest koniecznością. Dla spokoju duszy i sumienia żyjących. Był to ich ostatni nawrót, niedaleko rogatek Pinehead w stronę mostku. a dalej za nim Lincoln wpadała i kończyła się na międzystanowej ku Chesterfield. Tam klątwa i legenda już nie sięgały. Wieczór przechodził powoli we wczesną noc. Śnieg znaczył drogę szeroką, białą wstęgą. Nie było go wiele. W tym roku zima nie przyszła jeszcze w całej swej pełni. Światła ich ciężarówki wrzynały się jak noże, daleko w pustą przestrzeń. Las wydawał się wtedy jeszcze mroczniejszy i pełen złych przeczuć i istot, którym zupełnie nie w smak była obecność ludzi. W szoferce jechało ich dwóch a pięciu pod bronią jechało na pace pod płachtą z brezentu. Na figlarzy, głupców i rozbójników wystarczy, lecz czy takie środki będą skuteczne na przeciwdziałanie klątwie. Żaden z nich wolał tego nie sprawdzać. Pokonali ostrożnie, wyboisty łuk i wyjechali naprzeciw zjawisku, które całkowicie ich zaskoczyło. I nie, nie było to nic nadprzyrodzonego. Wręcz przeciwnie, były to rażące ich światła osobowego wozu zaparkowanego na poboczu. Obok otwartych drzwi od strony kierowcy, dostrzegli ludzką postać, gdy oświetlił ją błysk reflektorów, żołnierze rozpoznali w niej nie potwora a niewiastę o bardzo przerażonej lecz naznaczonej ulgą ratunku minie. Zatrzymali się praktycznie u jej stóp. Wysiedli dopiero po dłuższej chwili. Nie byli pewni w środek czego tak naprawdę trafili. Jadąc tym odcinkiem pół godziny wcześniej natrafili tylko na pustkę. Czy kobieta była tu zupełnym przypadkiem? A może słyszała o tym co dzieje się tutaj w tym dniu i szukała mocnych wrażeń. Jedno było pewne. Nie znali jej, więc nie mogła pochodzić z Pinehead. A do tego jej samochód był wyssany z paliwa do cna. Gdyby wjechała tutaj godzinę później, musiałaby wracać na własną rękę przez las i uważać na postać jeźdźca zza plecami. Mogła to być też podpucha albo pułapka. Nie mogli tego wykluczyć. Kapral wysiadł pierwszy i uderzył kilka razy otwartą dłonią w karoserię dając znak tym z tyłu by ich osłaniali. Nie minęła nawet minuta a już muszki pięciu garandów były wycelowane w przerażoną kobietę. Nie wyglądała jakby zamierzała walczyć a raczej uciekać gdzie pieprz rośnie. Nie przejmując się wycelowanymi w siebie karabinami, rzuciła się z płaczem ku kapralowi. Nieważne dokąd prowadzi ta przeklęta droga ale chcę jak najszybciej znaleźć się jak najdalej stąd. Zabierzcie mnie stąd błagam. Kapral dał jasny sygnał by opuścić broń. Wykonali rozkaz. Lecz nadal byli w niemałym szoku, że w tym dniu natrafili tu na żywą osobę. Niech Pani wsiada czym prędzej do szoferki, droga jest zamknięta … szczególnie dzisiejszej nocy… po drodze wszystko Pani nam opowie. Niestety na wstępie zaznaczę, że jesteśmy zmuszeni dokończyć wykonanie patrolu. Przejedzie z nami Pani jeszcze kilka kilometrów do drogi stanowej a potem zawrócimy do Pinehead gdzie zostanie Pani u nas w bazie. O samochód proszę się nie martwić. Odholujemy go jutro za dnia do Pinehead. Kobieta wpadła w histerię już po kilku pierwszych słowach kaprala. Wracać do drogi stanowej!? Przez ten stary most, który mijałam jadąc tu!? Więc proszę mnie zastrzelić tu i teraz, bo nie wrócę na ten most choćby i z uzbrojoną po zęby dywizją wojska. Zresztą na nic Wam te śmieszne karabiny. Tam mieszka coś, czego kule się nie imają. Zastrzelcie mnie albo zostawcie tutaj. Wolę czekać na śmierć tutaj, niż jechać prosto w jej objęcia. Jeśli wjedziecie na most, nie wrócicie już. Macie moje słowo. Byliśmy na nim tylko tego dnia co najmniej dziesięciokrotnie i jak widać żyjemy. Boi się Pani w nagłym szoku, własnego cienia. A cieni nie należy się bać. Cienie to cienie. A jeśli to cienie przeklętych dusz!? Widziałam ich jak teraz widzę Was. Kompanię pod bronią, lecz bez głów. Nie wrócę na most. Nie ma Pani wyjścia. Mam rozkaz odstawiać wszelkich cywili do bazy tak by nikt nie włóczył się po tej drodze. Nic dziwnego to przeklęta droga! Niebezpieczna i stara, ze skruszałym mostem, który grozi zawaleniem. Pilnujemy porządku a nie śledzimy duchy droga Pani. Dał znak dwóm podkomendnym a Ci bez zbędnych wyjaśnień i ceregieli, siłą wrzucili wręcz kobietę do szoferki. Poza wzrokiem kaprala ale jeden z nich wracając na pakę dyskretnie się przeżegnał i ucałował krzyżyk zawisły na szyi...
    1 punkt
  41. "na czekoladę poczułem chęć".
    1 punkt
  42. @bazyl_prostMasz jakieś typowanie? :)
    1 punkt
  43. @Mitylene
    1 punkt
  44. Zaufanie zmienności, że będzie niezmienna niezmiennie kończy się rozczarowaniem :( Chyba nie ma innego wyjścia niż dokopać się światła w sobie...
    1 punkt
  45. W Gorców dziedzinie, u stóp niemego Turbacza, Gdzie jaworów procesja podąża wśród wierchów, W chałupie, której piersi tulą się do świerków, Wciąż tli się nikła cząstka Orkana-tułacza. Zieloność pochłania tę przestrzeń mistyczną, Gdzie myśl i duch krążą w poświacie słonecznej A pstre korowody tęsknoty odwiecznej Wirują po gontach litanią liryczną. Och, kimże On dla tych, co po Nim zostali? Wspomnieniem? Bezmyślnym ulicy nazwaniem? Bo zda się – nie dumą i umiłowaniem! Czy spotkam gdzieś może tych, którzy czytali? Nie… nie stawili Mu pomnika spiżowego, Na skronie nie włożyli wieńca laurowego.
    1 punkt
  46. 1 punkt
  47. @Alicja_Wysocka Zostaje w głowie dłużej, niż się wydaje po pierwszym czytaniu.
    1 punkt
  48. @FaLcorNTylko do wiersza :)
    1 punkt
  49. @Marek.zak1 były karneciki na taniec, będą pamiętniki na łóżkowy przekładaniec ;)
    1 punkt
  50. Alicjo W. przepraszam miała być odpowiedź a pióro poprowadziło inaczej Barwy z miłością chadzają w parze, i każdy facet Ci to powie; przecież wiadomo, że wy słuchacie, on okiem chwyta – jest wzrokowiec. Wręcz zapamięta kolory powiek, wspaniałe rzęsy zrobione brwi. W chwili czułości Cię poprosi: „pozwól całować oczy twe mi” Masz takie słodkie i ukochane, że całą wieczność w nich zamykam. Pieści namiętnie, aż tusz rozmaże i jeszcze rzęsy poobrywa. Całując zjedzie niżej, a jakże, aby odkrywać słodkości ust. W swym ukochaniu szminkę rozbabrze, z policzków zetrze kuszący róż. Słoneczko nagle strzeli promieniem i ona w blasku jawi się naraz. Wszystko opadło mu z przerażeniem; „była przepiękna a jest maszkara.”
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...