Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.02.2026 w Odpowiedzi
-
Głębiej pod nami, tam gdzie korzeń pęka, wyznaczony czas nurtem rzeki spływa. Czeka Pan Cieni, bóg o mocnych rękach, co każdą duszę po imieniu wzywa. To on jest mrokiem, co schronienie daje, w jego całunie śpi każde wspomnienie. Pasterz mglistych stad przemierza rozstaje, W jego spojrzeniu drży świata istnienie. Strzeże on wejścia w mroczne zapomnienie, gdzie dusz korowód brodzi w gęstych toniach. Władca rozkładu kładzie martwe cienie, klucz do wieczności trzyma w silnych dłoniach. Ludzie się chylą w lękliwym pokłonie u stóp jesionu, gdzie woda wycieka. Wzywają tego, co siedzi na tronie, gdy wrota Nawii chłoną już człowieka. Próżny jest ten lęk - powrót w mroczne strony, do Pana, który poi ich milczeniem. Świat w jego dłoniach spocznie uciszony zrosły z niebytem i wieczności cieniem. Słowiański panteon zamieszkują bogowie, którzy sprawowali pieczę nad różnymi aspektami życia i natury. Jednym z najbardziej tajemniczych i jednocześnie ważnych bóstw był Weles, bóg zaświatów, dusz zmarłych oraz opiekun bydła. Jego postać odgrywała kluczową rolę w życiu codziennym Słowian. Nawia - w wierzeniach słowiańskich oznaczała zaświaty. To właśnie tutaj przybywali zmarli. Ilustracja - ze strony int. JuraPark Bałtów.10 punktów
-
A może morze? Czy bym chciała na plaży nago z rozwianym włosem? Czy bym w piasku na wydmie? Czy wiatr letni na twarzy i morze… … i może wtedy wreszcie pękate torby z zakupami lekarstwa z gorącymi receptami okulary zakurzone codziennością kroki na schodach zmęczone zostawię na pastwę losu i czemu nie odpowiem7 punktów
-
jedwabiem otulone ciała obejmują się w oceanie spokojnym zachodem lekko za chmurą - spacer zatańczą do muzycznych kolorów6 punktów
-
6 punktów
-
Smaki ciszy Był zmrok, w zmroku dostrzegłam jej twarz. Gdybym umiała opisać ciszę… cisza krzycząca, cisza zbolała, cisza prosząca. To była Cisza - Protoplast mój, Sza-sza cisza. Wciąż w uszach słyszę tamten dźwięk, choć nie wiem, czy to echo było, czy mój strach… Ci-sza W tej ciszy w parku, gdzie księżyc tylko doświetlał twarz… no, puchacz czasem przeleciał z krzykiem. Zamilcz, myślałam, niech cisza trwa. Tam byłam ja, nie ta z dzieciństwa, wszak ono zawsze sielskie jest, nie ta z młodości, co zapach konwalii, bzu pamięta. Bywają w życiu góry, doliny, rzeki koryta zmieniają, choinek wiele za mną zostało… te rożne bombki, tłuczone szkło, te prezenty nie zawsze trafione. W parku myślałam: Jest – odnalazłam - ciszę swą.5 punktów
-
łzy raczej nie kłamią uśmiech nie krwawi zaś droga donikąd gdzieś prowadzi ból to niewiadoma krok zawsze krokiem horyzont czasem boli tak samo jak myśli które w głowie się panoszą kłamstwo to kłamstwo kalendarz jest prawdą śmierć to szczerość człowiek momentem wszechświata5 punktów
-
ubierasz myśli w słowa odkrywasz woalem wkładasz gruby sweter zakryte burką milczą trudno je dojrzeć rozpoznać pamiętam ich nagość nie miały tajemnic były jak sen spełnieniem pragnień 2.2026 andrew5 punktów
-
i dlatego że warto żyć a jeśli nie warto to trzeba nawet gdy dławi i wyrzyna przez chwilę oślepi cię słońce to samo które świeciło wszędzie tam gdzie cierpieli i kochali ludzie5 punktów
-
schowana w świecie, którego nie rozpoznaję pomiędzy plastikowymi nakrętkami leżę w śmietniku zawiązuję więź z innymi odpadami resztkami, które przetrwały użycie pomiędzy zmiennymi zaimkami przecinkami po przecinkach dezintegracja stagnacja dezinformacja koegzystuję z innymi wyrzutkami nienazwane człowieczeństwo rozpad chemicznych związków jednostka wciąż oddychająca a jednak tak zwiędła dwutlenek węgla podobno dusi nas wstrzymuję oddech redukcja redukcja alarm zamieniam się w stan stały przez szczeliny w plastiku przecieka światło Fotosynteza4 punkty
-
W tajemnym kręgu przez ludzi niemych otoczone kołem wyrastało z ziemi prawie jak drzewo a jednak dziwadło okryte płaszczem od stóp aż po głowę. Ponurym ruchem kres życia kreśląc wskazało kierunek tym co odejść mają. Było tam wielu gotowych do drogi by pójść w nieznane w ciemne losu progi. To ci co mieli możnym tego świata mówić o nędzy lecz zawsze milczeli.3 punkty
-
wąwóz na drodze po Madryt Hiszpański regiment oparł działa o zbocza Somosierry ,,Zostawcie to Polakom"* ,,Stali z tyłu trochę z boku"* głos z wieżyczki strażniczej nowego rozdziału świata to bolesne nieporozumienie wychlapane przywódcze zdania w posłowiach tłumaczone na normalne klucz rozdania nas nie sięga defensywy unik czy głośny karnawał czas aniołów* spętanych na dnie Eufratu * Napoleon 1808 * Trump 2026 * Apokalipsa św Jana2 punkty
-
Maksymilian, mieszkaniec Mentony, doszedł do wniosku, że był gwałcony przez wiele swoich dawnych ex. Żadna nie pytała, czy chce. Pozwie je, nie wyłączając żony. Parlament Francji przegłosował ustawę, że tylko udokumentowane "tak" znaczy tak. Brak wyraźnej zgody, jest przestępstwem. Dotyczy to również małżeństw.2 punkty
-
Siarczyste cienie gałęzi przymarzły do tafli jeziora obiekt śnieżny latarka nocy wyłapywał postać zza drzewem hibernującym szkieletem skrzypiące serpentyny pary z ust drętwienie powagi w alejce z latarniami nietoperz bieli poświatą rumieniła się w pośpiechu doganiającego mrozu wyłowione migawki zahaczone na koronach jutro wywoła z ciemni dzień naświetlając to co odbiło księcia nocy w oprawie obrazu2 punkty
-
Godzina I–III Pierwsza godzina – iskra w prochu snów, Rodzony świt z popiołów dawnych słów. Druga godzina – cień uczy się iść, Czas daje imię, mówi kim masz być. Trzecia godzina – serce bije w takt, Los pisze wersy, nieznane światu kart. Godzina IV–VI Czwarta godzina – w sercach budzi gniew, Prawda tnie ostrzej niż najtwardszy miecz. Piąta godzina – krew i pot jak znak, Cena istnienia wypalana w nas. Szósta godzina – słońce w bramie trwa, Pyta: czy żyjesz… czy tylko tu trwasz? Godzina VII–IX Siódma godzina – wybór niczym krzyż, Droga się dzieli, nie cofnie się nic. Ósma godzina – głos dawnych win, Cienie wołają: „Spójrz — to także ty”. Dziewiąta godzina – łzy uczą żyć, Z pękniętych skrzydeł rodzi się byt. Godzina X–XII Dziesiąta godzina – ciężar bez słów, Niesiesz swój los, choć ubywa już sił. Jedenasta – cisza jak święty szept, Świat wstrzymał oddech, czas liczy krew. Dwunasta godzina – krąg zamyka się, Koniec to początek… legenda trwa w tle. Czas nas stworzył — czas nas zje, Czas jest krzyżem, który tnie. Z prochu w mit, z winy w ślad, Życie płonie — wieczności znak. Gdy zegar krwią wybije kres, Czas nas zamknie… albo zbawi też.2 punkty
-
30. Niech chłopiec biegnie (narrator: perski kancelista) 1. Spokój starego świata runął, bo jeden chłopiec zapragnął słońca. 2. Nie zna strachu — to sprawia, że my boimy się za niego i za siebie. 3. My wiemy, że ogień parzy: on wchodzi w płomień i nie mruga. 4. Satrapowie padli w jedwabiach — ozdobili brzeg jak martwe kwiaty. 5. Wygrał rzekę — pusta nagroda dla kogoś, kto nie ma domu. 6. Szachinszach pyta, czy to już wojna. Milczymy przed tronem. 7. Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że słońce zaczęło zachodzić rano. 8. Piszę do Suzy: „Niech chłopiec biegnie. Zatrzyma się sam”. cdn.2 punkty
-
Lokalny Chopin z kolędą-walizką: finezją splotów w improwizacji. Spod jego skrzydeł sopran i żywo iskierki błysków — kulig detali. Ze skalą żalu nieupstrzony solo bas minorowy przed witrażami. Przyjemny akord nad wyraz czysto jak tylko może jazz wszystko zgodzić. J. Kohut z córką, Mi. Bochenek2 punkty
-
2 punkty
-
Szaruga jak w Katowicach Halucynacje jak w Hradec Kralove I tylko on stoi - dzielny sierżant Na baczność wśród wrogów z Bogiem I nie wie co przyszłość przyniesie Wciąż walczy wewnętrznie z myślami Czy salwą honorową będzie Gdy połączy się w końcu z aniołami Osiągnął już spokój buddy Wciąż myśli o życiu po śmierci Czy psem, owadem czy człowiekiem będzie Gdy nadejdzie kres w jego życiu ciężkim..2 punkty
-
odzieję myśli w piżamkę snów aby nie prysły przez ciemną noc rankiem przybrały garnitur słów i pod krawatem zyskały moc ...2 punkty
-
@violetta Ja też odpoczywam, bo jak ruszyłam po świętach w pracy i w domu, to gnałam jak kombajn. Muszę trochę odpocząć, luty sobie odpuszczę. Połatam dziury w pracy i domu, zrobię przygotowania a w marcu przyłożę się do pracy...2 punkty
-
skupieni na świecie oczu i mózgu nie umiemy się wydobyć ku światłu dopust Boży zaklęci w pożywienie w kole karmy dążmy ku wolności ... nie zrywem modlitwą2 punkty
-
@Alicja_Wysocka Badzo dziękuję! Dziękuję za te refleksje! Masz rację - legendy mówią prawdę inną niż fakty. I tak, ten rdzeń –-lęk, potrzeba opieki, poszukiwanie porządku - jest ponadczasowy. Bardzo mi miło. :) No i odważyłam się trochę zrymować - dzięki Tobie. :) Pozdrawiam serdecznie. @Lenore Grey Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)2 punkty
-
@Christine Bardzo dziękuję! Właśnie o to mi chodziło. W tym obrazie chciałam zmieścić całą dynamikę toksycznej relacji - ten moment, kiedy czyjeś pragnienie staje się ważniejsze niż własny ból. Pozdrawiam. :))) @hollow man Bardzo dziękuję! Ale przyznaję, że trochę nie rozumiem. :))) Pozdrawiam. @Łukasz Wiesław Jasiński @Rafael Marius Serdecznie Panom dziękuję! Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Najgorsze, co przytrafiło mi się w życiu, to zainteresowanie niepożądanych przeze mnie towarzysko osób... moim życiem osobistym.2 punkty
-
@Berenika97 :) dzięki za dobre słowo:) @Radosław @Rafael Marius @Charismafilos @Konrad Koper Dziękuję2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Łukasz Jurczyk W tej części widzę zderzenie dwóch światów - starego imperium z dynamiczną młodością. Satrapi i Dariusz III (Szachinszach) kontra chłopiec Aleksander , który nie zna strachu i zapragnął chwały (słońca). Słońce w części 7. jest inne - "zaczęło zachodzić rano" - jak zwiastun apokalipsy. Ciekawie przedstawiasz klęskę - „Satrapowie padli w jedwabiach" - ich status i bogactwo okazało się bezużyteczne wobec surowej siły „chłopca”. Zakończenie („Niech chłopiec biegnie. Zatrzyma się sam”) sugeruje głęboki fatalizm. Ta część uderza kontrastem między „milczeniem przed tronem” a pędem zdobywcy, sugerując, że każde imperium ostatecznie kostnieje i staje się bezbronne wobec kogoś, kto „nie ma domu” i nie boi się ognia. Świetnie piszesz! :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@FaLcorN przeczytałam szparag No i teraz nasuwa się pytanie czy ja przypadkiem nie jestem głodna? 🙂1 punkt
-
@Berenika97 a wiesz Bereniczko że ja od ponad 14 lat mam nick Mgła Publikuję od tylu lat pod tym pseudonimem🙂 Jakoś tak do mnie ta mlistość przywarła i nie chce puścić Gosława to taka odskocznia zmiana jednak to właśnie Mgła jest jak ja 🙂 @Charismafilos uszanowanie Miłemu Panu 🙂 @Arsis wczoraj słuchałam świetne jak zawsze od Ciebie 🙂 @hollow man jak już wspomniałam Berenice od lat tworzę pod pseudomimem Mgła stąd odniesienie do tego słowa 🙂 Rzeczywiście w tym wierszu więcej jest emocji niż obrazów może dlatego że czasami nie potrafię sobie z nimi poradzić i muszę się wypisać żeby że mnie to co złe zeszło Pozdrawiam serdecznie miło że zerkasz 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Bożena De-Tre ... cisza nie jest niema ani ślepa nie jest poddańcza potrafi być ... lekiem mówi więcej niż ...słowa ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia1 punkt
-
@KOBIETA ostatnio mam takie dziwne sny:) mam ciocię chorą, w tym roku myślę się z nią pożegnamy. Całe życie leczyła się na serce, mam zastawki, w marcu będzie miała 86 lat, a na koniec życia w październiku wyczuła duży guz pod pachą, okazało się, że jest złośliwy rak z przerzutami.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Stańmy obok tego drzewa. Spójrz jak spada na nie milczący krajobraz. Milczące niebo prószące mżącymi kryształkami lodu. To drzewo jedyne. Samotne. Gdzieś w polu nieskończonej pustki. I gdzieś w pół drogi, kiedy idę: Ty. I znowu: Ty. Te skrzące się drobiny osiadają na twoich rzęsach. Na moich. Naszych włosach. Oprószają srebrem skronie. I dłonie, kiedy wyciągamy je do siebie w rozterce i trwodze nieubłaganego czasu. Nie słychać niczego. Nawet wron, które zazwyczaj uświadamiają nam swoją obecność. W dalekich odgłosach grzęznących w gąszczu chropawych, brudnych nawoływań… Chodźmy. Pójdźmy. Gdzieś. … dokądś... Gdzie nie spojrzeć, olśniewająca biel. Tak bardzo lśniąca, że aż oślepia. I rani. I ta biel rozwija przeogromne skrzydła milczących oceanów. Oceanów westchnień idących skądś, dokądś… - znikąd i donikąd… Jakby ze snu wychodziły czyjeś oddechy, niknące w oddali. W jasnej przestrzeni nieskończonego śniegu padającego miękko. Coraz więcej na gałęziach i dłoniach mrozu. Na twarzy mojej i twojej. Na źrenicach naszych… Kiedyś tutaj, latem… Lecz teraz nie ma niczego. I chyba nigdy nie było. Bo gdzie spojrzeć, jedynie biel skrzypiąca pod stopami. Mżąca w spojrzeniach zlęknionych pustką. Wszechpotężną, bo obojętną. Wzgardzającą nami. Otulającą coraz bardziej mrozem. Nic nie mówimy. I chyba nigdy nic nie mówiliśmy. Bowiem zamarzły nam w tej obojętności usta. Szronem okryte. Śmiertelnie blade. I twarde jak kamień. Błyszczące… Lecz cóż mogłoby z nich ulecieć w przestwór? Jedynie ciche, zalęknione metafory. Wytarte jak okładka starej książki. Rzucona w kąt ciemnego pokoju. Już niczyja. Pokryta kurzem i srebrną pajęczyną smutku. Widzisz? Spójrz. Jesteśmy samotnie nadzy w swym jasnowidzeniu. Przejęci chłodem i ciszą. Co przed nami? Kamienna nicość. Dwa kamienie. Skute lodem lśniące obeliski... (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-01)1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne