Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Znowu sięgam po długopis, jak po jedyną rzecz, która mnie jeszcze nie ucisza. Jego słowa nie płyną - one osiadają - brudne jak popiół po czymś, co kiedyś było światłem. Chciałabym mu je oddać - wszystkie naraz, niechby rozdarły powietrze, niechby wreszcie przestały rozrywać mnie. Ale gdy otwieram usta, widzę jego pewność - że jestem już tylko przeczytaną księgą. I wtedy język zamiera - jakby znał już wynik rozmowy. Nawet gdyby słowa wyszły z gardła, pełzłyby powoli, ostrożnie jak ranne zwierze to i tak umarłyby po drodze. On już mnie nie słyszy - może nigdy nie słyszał. Piszę więc tutaj, na kartkach, które nie odpowiedzą, nie zranią, nie odwrócą się plecami. To nie jest list, który ma przeczytać. To list, który pozwala mi oddychać.
    13 punktów
  2. Znów się któryś z nich najadł pastylek od lotu w niebo, na ból czasu. Daremny lekarz, gdy jeszcze nie zwłoki nie cierpią zwłoki. Załamał się kolejny. Rok się kończy i zaczyna jak zawsze wielkimi słowami o braku sensu. Telefon alarmowy. Słucha. Syreny zawyły tuż przed fajrantem. Wyważy się drzwi, poszarpie i spęta, przydusi, a ręce w kajdankach wykręci, byle tylko przy tym, od nadmiaru eteru przyjętego przez duszę, nie nadepnąć za mocno na jej oddech. Bo śmierć w końcu odnajdzie winnego, siłą masowego przekazu. Za to podeszwa na twarzy, jak symbol troski, pozostawi ślad. Od razu mu ochota do życia wróci.
    8 punktów
  3. Zasypiając w papierowej czerwieni, otwieram oczy. Noc hipnotyzuje blaskiem, zapadam w siebie szeptem rozcierając miękkie kontury. Rozmazane tęczówki w mroku przypominają krople deszczu wybudzone ze snu.
    7 punktów
  4. W szczelinie miedzy jawą a snem tasuję godziny jak talię zgranych kart. Blask ekranu karmi źrenice, a cisza układa się w pasjans - jedyny ład, na jaki mnie dziś stać.
    7 punktów
  5. Sroki znowu są nad zaśnieżonym gniazdem czuwają wypatrują słońca liczą skostniałe patyczki i dni czyszczą piórka ciekawskimi dziobami biało-czarne sroki schowane w zieleni mego wiersza na zimowym pejzażu wiosną zakwitają
    6 punktów
  6. słowa o niej pachną są przejrzyste - wolne nie skrępowane myśli zaś lekkie nie nudzą - czujemy po nich ulgę lecz bywają też trudne mówią półszeptem jakby się bały że zostaną odtrącone i na dnie niepamięci wylądują bo usta je wymawiające coś zablokowało - coś czego ona nie rozumie
    6 punktów
  7. Mundur wiele fascynuje męską siłę zaraz czujesz, bezpieczeństwo i porządek scementuje taki związek. Tajemnicą nie jest żadną, będziesz robić za podwładną.
    5 punktów
  8. wiersz bezradnie krąży w krwiobiegu szukając właściwych słów by nie przelewać pełnego w próżne
    5 punktów
  9. optymizm napędza jak napęd wśród trudów przygasa na chwilę by znaleźć lepszą opcję problem jak mgnienie oka po czasie się wydaje droga choć trudna musi być prosta czym ona jest czy czarnym srebrem i jego wymytym brakiem jak w fotografii a może układem kwantów jak w cyfrówce kochany krzem podobno jesteśmy z piasku częściowo niektórzy jak szlachetny kryształ niektórzy zmieszani z błotem wynurzamy się stopniowo jak roślina z gruntu żeby być drzewem
    4 punkty
  10. Genealogia Grzyb genealogiczny rośnie w mglistym oknie Obchodzę zbiory zarodników pomijając krok podstawowy Słyszę ich ciężki oddech: „Niech leży na zziębłych płytach, wśród płonących kadzideł. Zasiejcie w nim poprawność, by przestał wysoko wibrować.” Nawet naród słowiański zląkł się swego ognia Nocą śnił o źródłach za dnia powiewał wśród drzew genealogicznych
    4 punkty
  11. Dla lepszego efektu wersja audio: gdybyś do mnie dzisiaj przyszła w drzwi cichutko zapukała z ciała dusza by mi wyszła razem z sercem – dusza cała gdybyś zadzwoniła – tak niespodzianie serca drżenie – – – chyba albo nerwów załamanie co za rogiem na mnie dyba gdybyś napisała list krótki jak radosny byłbym – w niebie i nie piłbym dzisiaj wódki tylko, i tylko dla Ciebie gdybym na ulicy Ciebie spotkał wśród ludzi – uśmiechniętą to jak diabła bym napotkał co czyha na duszę mą przeklętą gdybyśmy się już nigdy nie widzieli oczu swoich, ich błysku i smutku… cóż by ludzie powiedzieli nie dla ciebie ona ludku i ja z nimi jestem w zgodzie bo choć serce ogniem płonie to w cierpienia brodzę wodzie i powoli w cierpieniu tonie
    4 punkty
  12. Boję się Świata W którym Nie mogę zasnąć I boję się Że nigdy już Tak naprawdę nie zasnę Nawet gdy noc Będzie trwała wiecznie
    4 punkty
  13. Skołujmy coś, ktoś i któreś razem i w porozumieniu, my siłą rzeczy i okoliczności jeszcze nie skołowani. Kilka koła ekstra i jakoś tak świat i milszy i weselszy i przyjemniejszy, a nawet łagodniejszy. Fura, skóra i komóra za sporo koła i no no jakoś piękniej i ciekawiej potoczy się nam ten świat :) Warszawa – Stegny, 30.01.2026r.
    3 punkty
  14. tak łatwo jest niedowierzać. a jednak: znaleźliśmy się w punkcie skraplania. wilgoć, aż wybrzmiewa. i jestem jak nieszczęsny uzależnieniec z plakatów ostrzegawczo-propagandowych, lub rysunków wykonanych na lekcjach plastyki: mały i w kieliszku odwróconym do góry dnem, czy w butli (na szczęście) bez wyjścia. wiedz, pękam bez najłagodniejszego z płynów, na skórze pojawiają się prawdziwe kaniony, aż do tego stopnia wysycha mój, niezbędny do życia, powietrzny kwiat. wlewaj myśl za myślą, dotyk za dotykiem. solennie przyrzekam popaść w nałóg (no dobrze: od dawna w nim jestem i nie poddam się żadnym kuracjawysyństwom!), odłaskawiać wszystko, co niewarte choćby wspomnienia, wyrywać z korzeniami chwastoidy, cisnąć koktajlem Mołotowa w budynek autoryzowanego serwisu Gwiazd Śmierci i zwijać się w kłębuszek, niby mały kot, mówiąc na dobranoc i aż do znużenia, to, co istotne i nie z półprawd. przysięgam kłamać całemu światu, że nie mam pojęcia, czym jest twoje światło bezpieczeństwa, ta kojąca przestrzeń, gdzie opalizuje woda.
    3 punkty
  15. ,, Naród kroczalący w ciemnościach, ujrzał Światłość Wielką ,, Iz 8 23b brak wiary wywołuje demony nadmiar zaciemnia piękno piękno codzienności wielcy ziemscy pragną więcej więcej niż mogą udźwignąć mydlana bańka zachłanności pęka wielkie bum zatapia w wojnie nie tylko ich pogrąża w ciemności i malutkich gdy narody się wykrwawią ludzie zaczynają szukać Światła On je miłosiernie daje wyzwala do następnego BUM 1.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa
    3 punkty
  16. @hollow man Poczułam się jak harcerka. :))) @Łukasz Jurczyk Serdecznie dziękuję! Ten obraz rannej zwierzyny trafnie oddaje to, co chciałam wyrazić - tę bezsilność słów, które już nie mają szans dotrzeć. :) Pozdrawiam. @Charismafilos Dziękuję! To piękne i mądre "Twoja wolna wola jest granicą mojej bezsilności". Czasem trzeba to po prostu zaakceptować, choć boli. Dziękuję za zrozumienie i słowa otuchy . @bazyl_prost Dziękuję! Ale czy mógłbyś trochę dokładniej to wyjasnic? :) @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Ofiaruję siebie, całą moją jesień, lecz pragnę słyszeć jego własny głos. Co czuje? Dokąd zmierza? Co w sercu niesie? Bo miłość była rozmowa - nie milczenia kos. Pozdrawiam serdecznie. :) @Migrena @Adam Zębala @Łukasz Wiesław Jasiński @Rafael Marius Bardzo serdecznie Panom dziękuję! Pozdrawiam.
    3 punkty
  17. Krwawa dewastacja duszy Ciągłe prześladowanie Jak Żydów w czasie II wojny Brak jakiejkolwiek swobody Nie ustepują Cię na krok Nawet w toalecie Totalna inwigilacja Zniewolenie poziom "hard" Gdzie nie pujdę tam są oni Naziści z krwi i kości Tylko swastyki brak Wszystko dzieje się w szpitalu Makabryczne przeżycia Niepoczytalni wrogowie Wyniszczają każdego dnia Niewinnego człowieka Na próżno szukać Boga W tym totalnym piekle....
    3 punkty
  18. @Mitylene Dziękuję za Twoją refleksję. Pozdrawiam . @Rafael Marius przesyłam pozdrowienia. @KOBIETA Abdolutnie;) Pozdrawiam. @Berenika97 Dziękuję Cieszę się, z takiego odbioru. Pozdrawiam
    3 punkty
  19. Księżyc w kolorze „Indian Yellow” oświetla pejzaż jak żółty neon i taras kawiarni w gwiaździstą noc, a przy stoliku w zmysłowej czerni ‚zielona wróżka’ rozmywa tło.
    2 punkty
  20. opuszczam siebie by zyskać Siebie i Ciebie gdzie? no jasne że w Niebie
    2 punkty
  21. Nigdy nie wróżono mi przyszłości. Nie sądzono, że będzie ze mnie człowiek światły, życzliwy i towarzyski. Nie wróżono mi z dobrych kart. Nie myślano o tym, że dojdę gdzieś. Będę kimś z właściwymi tytułami i rangą. A może po prostu bano się czytać koniunkcję gwiazd z dnia mojego narodzenia. Może szeptuchy i wiedźmy, dobrze wiedziały, skąd i po co przybyłem. Świat symbolizuję równowaga sił dobra i zła. Czasami jednak pojawia się na nim coś co burzy wszelki ład i porządek harmonii. Byt z wymiaru gehenny piekieł, którego cień jedynie, sunący między leśnymi konarami, płoszy opętane jarzmem grozy wilkołaki. Wyją dziko i jęczą. Chcą czym prędzej zejść z drogi istocie, którą śmierć sama, naznaczyła na swój katowski miecz. Ludzie czują dobrze jego wpływ na otoczenie. Sączą się słowa nic nie znaczących modlitw. Całują suchymi wargami, rany Zbawiciela, którego krzyż rzymski pozbawił władztwa. Palą się wyświęcone w egzorcyzmie grzechu klechów świece. U zamkniętych na głucho drewnianych okiennic. A omen wilczy, śmieje się przez krwawe kły. Spaceruje u rozdroży, woła zagubione dusze. Leszy wyszedł zza dębów prastarego siedliska. I ukląkł z uśmiechem ojcowskim nad swym wiernym dzieckiem. Z bagien i torfowych zapadlisk, powstały wodniki i upiory utopców. By oddać hołd i pokłon. Najstarszemu z demonów. On nigdy nie był człowiekiem. Nie ma w nim uczuć i współczucia. W jego oczach jest pustka i popiół. Z ran nie płynie krew. Nie je strawy człowieczej a tylko cierpienie i ból z dusz zgubionych wysysa. To jego pokarm, który daje mu moc. Lubi zjawiać się jak duch u stojących nad grobem. Nad ich łóżkiem czuwa. Kiedy wreszcie wstanie i ucałuję w usta ofiarę, to wiedz, że duszę jej wykradł i na wieczną żałość i ogień skazał. I czas wtedy trumnę heblować i krzyż strugać cmentarny, bo żywego nikt już, chorego nie zobaczy. Raz jeden na wiosenne roztopy, Cyganie rozbili swój tabor na opłotkach wsi. I młode cyganki spraszały by wróżyć niewiastom i kawalerom co komu pisane. Przypadkiem czy celowo, zjawił się i on przed obliczem najpiękniejszej z nich. Trwoga ją objęła i pot zrosił czoło a dłonie drgały jak w gorączce. Bo patrzył na nią anioł, którym była sama śmierć. Wystawił zimną jak lód dłoń w jej kierunku i rzucił tylko, co widzisz? Rzuciła wbrew sobie jedynie okiem na jego wyraźne jak nożem wyrysowane linie. I padła bez ducha obok wozu. Tydzień cały trwała na granicy śmierci. A w malignie, krzyczała takie rzeczy, że najgorsze deliryczne koszmary, byłyby dla niej większym błogosławieństwem. Wtem zjawił się po raz wtóry i wybłagał u jej ojca spotkanie. Był przy niej dzień i noc. Trzymał za dłoń. Karmił i poił. A ona zapadała się w najdalsze rubieże mroku. Słabła, marniała, bredziła aż wreszcie trzeciej nocy gdy wszystkich zmorzył głęboki sen. Wstał, nachylił się nad jej prawie już zastygłą w śmierci twarzą i złożył gorący pocałunek na jej zimnych ustach. Cygan zakochany w dziewczynie i pełniący miłosną straż u jej wozu widział jedynie wilka, uchodzącego przez okno w las. Gdy dopadł do jej ciała. Życie skończyło się również dla niego. Ruszył w las z liną konopną. Nie po to by spętać przeklętą bestię a po to by zawisnąć na najgrubszej gałęzi starego grabu. Wilk minął jego ciało i śmiał się przez kły. Nikt już więcej nie pojawił się nigdy we wsi. Przeklął ją cały świat. Dziś jest tylko ruiną ukrytą w powoli odradzającym się w jej trzewiach lesie. Wyrastające z niedawnych klepisk i palenisk drzewa i krzewy obejmują ją ramieniem śmierci. Całują, skruszałe ściany wysysając z nich dusze i życie. Ludziom wróżymy do dziś. I wszystko jest w porządku, dopóki na pytanie czy co widzisz, usłyszysz słaby i drżący głos. Śmierć Twoją widzę. A w kuli ustawionej na zasłanym satynowym obrusem stole ujrzysz postać wilczego omena, co szczerzy do Ciebie swe krwawe kły.
    2 punkty
  22. Popatrz jak ładnie świeci Księżyc dla dziwek Dziwne, zadziwione Istoty bajkowe Rozsądku za grosik Takie maleństwa słodkie Mają oczy Gdzie mają oczy? Nie mów że nie mają jak trzy mądre małpy Znają się na rzeczy W trójcy jedynej prawdziwej Nie widzieć Nie słyszeć Milczeć
    2 punkty
  23. Ej, nie spiesz się, nie wiadomo, jak tam jest. Pozdrawiam
    2 punkty
  24. @lena2_ Serdecznie dziękuję! Bardzo dziękuję za Twoje słowa! Masz rację - pisanie naprawdę pomaga. Pozdrawiam. :) @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) @hollow man Bardzo dziękuję! Serdecznie dziękuję za tak przemyślany komentarz! "Druga strona" to fascynująca perspektywa - czasem sama się zastanawiam, jak to wszystko wygląda z tamtej strony. Może się skuszę . :) Pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Bardzo dziękuję za te piękne słowa! Pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję za tak wnikliwą interpretację! Rzeczywiście, poruszasz tu dwa ważne wątki - terapeutyczną moc pisania i samą istotę związku, który może być różnie odczytywany przez obie strony. Masz rację, druga strona pewnie widziałaby to wszystko inaczej. :) Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  25. Znalazłem w sobie mgłę cnotliwą. Skruszała ozdobą w tobie pętliwą. Od punktu, do punktu Wyśpiewywałem łzy. Postanowiłeś, na scenę wejść wspólną Wygłaszać tą elegię powtórną. W teatrze mego serca Szczerzysz swe kły. Ten sam głos we zwrotkach, Głosił gładząc głowę Że piekło Dantego przejdzie. To ten sam głos, Co się zdziera w refrenie Że nie umie, już kochać się we mnie. A ja kochałem. Ja przysięgałem.. Byłem złamany w pół Ty się stałeś herosem. Dziś spalasz mosty, Brodząc, sztyletem w mej piersi. Stworzyłem cię Aniołem. Ale ty zamarzasz na dole. Wergiliusz umarł w Lecie, Zostawił zgliszcza. I otworzył Teatr złamanych serc.
    2 punkty
  26. @Berenika97 Sytuacja peelki jak z opisu związku pustego. Bardzo poruszająca - ciche cierpienie, którego świadkiem jest pamiętnik (no i my teraz). Ciekawe jak sytuacja wygląda 'z drugiej strony wiersza'. Co do powiedzenia miałby On.
    2 punkty
  27. od zgiełku miasta aż po słów bezdroże w potoku myśli w zawieszonym głosie cierpliwie czeka miejsce na spotkanie z tym co jest bliskie i z tym co nieznane tak pragnę ciszy jak gąbki mchu na dłoń a gdy ją znajdę przepiękny zbiorę plon
    2 punkty
  28. tunelem ciasnym oddalam się, odwracam głowę nieznacznie, gestem i słowami milczę... czy zobaczysz mnie kiedyś bardziej?
    2 punkty
  29. Ostatnio jest ciebie mało, mniej już nie może być, serce spierzchnięte z pragnienia, tak bardzo chce mi się pić. Tkwię w tej pustyni zmysłów, bez jednej wody kropli, a ciebie tak bardzo mało, chyba z czterdzieści stopni. Ciągnę za sobą tęsknotę, bo nie ma już siły iść, i wciąż umieram z pragnienia, tak bardzo chce mi się pić. Otwórz ramieniem oazę, daj swego cienia więcej, bym ugasiła samotność, nabierając cię w ręce. Lecz ty mnie mamisz gorączką, fatamorganą chcesz być, i znikasz — i znów cię mało, a ja tak bardzo chcę pić.
    2 punkty
  30. Czarujesz zapachem minojskich wzgórz i winem greckim o smaku kaszmirowego zachodu słońca kroplami nawilzonymi tęsknie spragnionych ust W zamyśleniu słyszę dogasające fale w potrzasku szmaragdowych wspomnień sperlonych spojrzeniem twojego uśmiechu... Autor fotografii: M. Lewandowska
    2 punkty
  31. @Charismafilos Mnie też się podoba. Pozdr. @violetta Dziękuję, Wiolu. @Gosława Trochę niestety jest to prawdą :), ale tym bardziej ciekawa jesteś (brzydkie słowo, lepsze - intrygująca), a ja ciekaw, jak się to wszystko poukładało.
    1 punkt
  32. @Rafael Marius nie potrzebuję dużej energii, a eon wydaje się bezpieczniejszy:) poprzednia energetyka w zeszłym roku się zamknęła, z nową, która ją przejęła dziwne rzeczy mi zaczęła przesyłać, że nie mogę wysyłać stanów liczników i się mocno tym zdenerwowałam, a eon okazuje się, że mogę się rozliczać miesięcznie, nie muszę nic podawać, sami sobie pobierają i mam umowę na trzy lata z zamrożonymi cenami, a wiadomo, że będą wzrastać. :) ja zawsze szczegółowo, czytam umowy, dokumenty, zboczenie zawodowe:)
    1 punkt
  33. @Berenika97 trochę jak trolformel
    1 punkt
  34. @andrew Przejmujący obraz cykliczności ludzkiej natury. Od braku wiary przez zachłanność ,do wojny, a potem znów poszukiwanie Światła... tylko po to, by historia się powtórzyła. Gorzka prawda o tym, że nie uczymy się na błędach. Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. @Leszczym To tak samo jak ja. :) Ale mi to nie przeszkadza. :)
    1 punkt
  36. @Berenika97 Ja się chyba powtórzę, ale ja tam w ogóle nie wiem kto i co i kiedy i jak za tymi nickami internetowymi :))
    1 punkt
  37. @Leszczym Kurczę, tu mnie masz! Zamiast napisać, że pracuję w szkole, napisałam w budżetówce! Zgadzam się z Tobą na 1000% . @Leszczym Teraz jestem na urlopie wychowawczym , a w szkole nie ma "luzów". :)
    1 punkt
  38. @Berenika97 U szefostwa jest ogólnie generalna zasada, co zrobisz dobrze to nasze, a jak coś spieprzysz to twoja wina. Jak zrobisz dobrze, a i mi się zdarzało, to szef dostaje premię, a jak coś spieprzysz, a i mi się zdarzało, to obrywasz po premii z pensji. Jak Ci płacą to ci zaglądają w pensję i kręcą nosem że tak dużo, a jak nie płacą, co znacznie częściej się zdarza zwłaszcza w młodym wieku, to jeszcze drudzy potrafią ciebie oskarżać za lewą kasę co powtarzam, bo im się w głowie nie mieści że jesteś tak głupi. Zwykłe dziękuję też bardzo często niektórym nie przechodzi przez gardło. Ochrzan niejednokrotnie znacznie łatwiej im przychodzi. Ale to ogólnie dochodzi do tego kłopot, że w tych roznerwicowanych czasach jest po prostu niezwykle trudno być dobrym szefem. A rozszalało się na morzu i każdy to w sumie widzi ://
    1 punkt
  39. @Leszczym To bardzo zdrowe i mądre podejście. Nieraz czułam się "wykorzystywana" w swojej pracy, poświęcałam jej zbyt dużo swojego wolnego czasu a i tak rzadko słyszałam "dziękuję". Oczywiście o jakiejkolwiek zapłacie nikt nawet nie wspominał. Pozdrawiam.
    1 punkt
  40. @Marek.zak1 Mundur może fascynuje, lecz partnerstwa nie buduje. W domu raczej rządzi ona - silna babka - i już nie jest zniewolona.
    1 punkt
  41. @Berenika97 ... pokoloruj swój świat na nowo nie podawaj się tym którzy cię zranili nie doceniają nie rozumieją zaufaj Panu powrócić do niego a on Cię nie zostawi samego jesteś jedyny niepowtarzalny duplikatu nie ma odnajdziesz się nie tylko dla siebie ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    1 punkt
  42. @APM ładny, refleksyjny wiersz o nadziei, która rodzi się wraz z wiosną. Czytając te wersy widzi się wyraźnie tą chłodną zimową aurę, gdzie przeplatają się kolory bieli z czernią.Mnie się podiba taki minimalistyczny obrazek.
    1 punkt
  43. Ledwie kilka lat minęło, gdy na ciebie rzuciły się me oczy, Wzloty, upadki – to, co było i to, co znikło. Widziałem cię szczęśliwą i pełną rozpaczy, Lecz nie dostrzegłem, co się we mnie tliło. Czas mi wskazał, jak bardzo się mylę, Mówiąc, że odejdziesz jak każda – ot tak. I cóż za żałoba, gdy u niego spędzasz każdą chwilę, W mym sercu utkał się miłości brak. Nie zniosę kolejnych chwil, gdy płaczesz bez sił, Nienawidzę go za to, jak rani cię skrycie. Ten mur pomiędzy nami to tylko ból i pył, A me słowa... gubią się w tym bez końca świecie. Nadzieją więc żyję, lżejszą niż tchnienie, Iż pewnego razu odnajdę cię na polanie. Gdy nasze oczy się złączą, zniknie cierpienie, Nasz wspólny los namalujemy na płótnie.
    1 punkt
  44. @Berenika97 dzięki za komentarz, nawet udało mi się kiedyś odwiedzić to miejsce. @Witalisa Ja też poszperałam w necie i…AI mnie poinformował że : 16 września 1888 – Księżyc w fazie waxing gibbous (niemal pełny, „półpełnia rosnąca”), oświetlony w około 80–82% i widoczny na nocnym niebie. 17 września 1888 – Księżyc nadal w fazie waxing gibbous, oświetlony jeszcze mocniej (około 87–89% tarczy), również dobrze widoczny. obydwa wieczory były dobre do obserwacji Księżyca, a noc w pobliżu tych dat mogła być naprawdę świetlistą sceną nocną. Odnośnie lampy - to nie wiedziałam o tym, ale i tak bym jej nie umieściła w wierszu :) pozdrawiam.
    1 punkt
  45. @Rafael Marius przed nami cztery noce mroźne:) działań udało mi się podpisać umowę z eonem:)
    1 punkt
  46. @andrew dziękuję za autorskiego tipa! zatem poniosło mnie we własnej interpretacji ;) O o o - koleżanka @Berenika97 dryfuje trochę tam gdzie ja ;)
    1 punkt
  47. Pewien lider w pewnym mieście przejął główne stanowisko. Zaraz potem w dobrym geście zlecił ludziom tłumić wszystko. Każdy miał być sympatyczny mimo niezadowolenia. Gdyby ton ktoś miał krytyczny, wnet by poszedł do więzienia. Tłum się zatem zebrał tłumnie, by przegadać to tłumienie. Gdy ktoś krzyknął, lider dumnie zaserwował mu więzienie. Lider wszystko widział, słyszał. Nawet gdy ktoś zaklął w domu, straż go brała. Potem cisza. W pace było ich od gromu. Kiedy miasta już połowa poznikała za kratkami, każda jedna z tłumu głowa język skryła za zębami. Tak minęły trzy miesiące: cicho, miło i przyjaźnie. Nawet to palące słońce zaświeciło jakoś raźniej. Tłumił wszelkie tłum urazy i tłumaczył sobie tłumnie, że potrzebne te zakazy, lider myśli zaś rozumnie. Po pół roku do miasteczka przyszło jury na inspekcję. Poobserwowało z deczka. Drobne były ich obiekcje. Gratulując liderowi, nagrodziły go za wyczyn. Miłe miasto, co się zowie! Tak daleko mu do dziczy! Jury poszło. Tłum zaklaskał. Lider skłonił się niziutko. Teczkę z kasą swą pogłaskał, po czym odszedł. „Żegnaj, trzódko!”. Tłum odczekał tak z minutę. Potem przestał tłumić żale. Wrzeszcząc pod brutalną nutę, pozabijał się nawzajem.
    1 punkt
  48. @Berenika97 ♥️ Dziękuję...
    1 punkt
  49. cicha knieja tu dzikim sadem spacer spłoszone sarny
    1 punkt
  50. może powinnaś coś zrozumieć skojarzyć jeszcze raz na nowo poznałaś życie myśleć umiesz i ważyć jak potrzeba słowo połączyć fakty przypadkowe które nie mogły się wydarzyć i podsumować dobrym słowem Panie dziękuję że prowadzisz :))
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...