Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. trzydzieści minut nic nie mówię częściej niż zwykle nabieram wody — po brzegi czajnik co pół godziny sygnalizuje gotowość para pluje między oczy buch — prawda w ruch częściej niż zwykle parzę język wyparzony staje się bardziej swój na burzliwą naradę mam herbatę i ogień w ustach paliwo na młyn czajnik gwiżdże coraz głośniej mam to gdzieś przełykam niewypowiedziane
    8 punktów
  2. Jeden z poczytnych portali: informacja o nalotach na obiekty cywilne w Ukrainie. Tuż obok - reklama firanek . A gdyby tak promocję artykułów służących do wystroju wnętrz umieścić w sąsiedztwie doniesień o romansie dwójki celebrytów z telewizji śniadaniowej? Fakt, że na zgliszczach. Fakt, że pod obstrzałem. Ale oni przynajmniej się urządzają.
    8 punktów
  3. wczoraj upadłam i ujrzałam na moim kolanie ślady purpurowe sińce krwiak burgundowy żółte wyropienia rana bordowa tysiące małych kolorowych igiełek nierówne wybuchy kolorów mgły barw i gwiazdy czerwieni jakby cała galaktyka i wszystko to i tak przykryłam spodniami
    8 punktów
  4. wynik jest prosty bo przecież nie było bo jakoś zawieruszyło się wypełnienie została wysuszona łupinka dialogu nazwano ją zwyczajnie monologiem żeby mądrzej wyglądała pomalowano każdy wzór innym jaskrawym kolorem błyszczy jakby miała występy publiczne po to żeby się o nią jawnie targowano by ktoś wypatrzył cielaka w pokrowcu może własnego może tego jedynego który w tysiącu powtarzalnych momentów codziennie mógłby go czymś zaskakiwać wszak światło każdego ranka inaczej pada a te krople wyznaczają całkiem nowe koryta dla niestrudzonej potrzeby słowa dla transportu myśli w składne dialogi
    7 punktów
  5. Może mnie znowu pokochasz W noc tęskną, głuchą i ciemną. Gdy wracać będziesz ulicą, Zapłaczesz chwilę nade mną. Może też kiedyś pomyślisz, Głupia to pojmiesz naprędce, Że szczęście Twoje uciekło, Które już miałaś w swej ręce. Może poczujesz mój zapach, Z lękiem wypowiesz myśl wspólną, Tylko mnie już nie będzie W tę noc głuchą i smutną. Znów zwiedzać będziesz bornholmy, Gdańska mew pełne zatoki, Norweskie podziwiać fiordy I szwedzkie nadbrzeżne szopy. Żyć będziesz z wielkim rozmachem Świat chłonąć piersią szeroką, Lecz w ciszy, bardzo dyskretnie, Łezkę uroni Twe oko.
    7 punktów
  6. Na strychu, gdzie kurz tańczył z sennym cieniem, Odnaleźliśmy księgę, co pachniała jesiennie. Miała strony z pergaminu, w twardej, czarnej oprawie, Zapisane pismem dziwnym, niczym znaki na trawie. Nikt z nas dotąd nie widział podobnego pisania, Ani w starych inkunabułach, ani w szkolnych czytaniach. Pełne było symboli, kropek, kresek, zakrętasów, Które niosły opowieść z pradawnych już czasów. Siedzieliśmy wokół stołu, lampa rzucała blaski, Próbując rozszyfrować te hieroglifów maski. Szło nam opornie, lecz z każdą nową stroną, Czułem, że tajemnica zostanie tu zgłębioną. Ostatnia strona była pusta, z wyjątkiem linijki: "Gdy zrozumiesz słowo, poznasz wszystkie wyniki." Myśleliśmy, że to zagadka, jakiś szyfr skomplikowany, Lecz to był instruktaż, precyzyjnie napisany. Lecz to nie była książka o magii czy skarbach, Ani o dawnych królach, ani o bitew żeglarzach. To był spis treści nas, opis naszych dni, Przeszłość, teraźniejszość i sny. A słowo kluczowe, co tak długo szukaliśmy, Było w tytule: "Życie", którym oddychaliśmy. Księga była lustrem. Zamiast liter, lśniła pustka. Odkryliśmy, że wiersz ten piszemy my, usta w usta.
    6 punktów
  7. patrzę na ciebie tą … kiedyś twój uśmiech śmiały niecodzienny dawał radość płyną obrazy mienią się karminowo róż zdobi brzegi oglądam myśli zmieniają się jak w kalejdoskopie jak ty wtedy codziennie inna zatrzymują na chwilach gdy słońce świeciło tylko dla nas tak się nam zdawało 1.2026 andrew
    6 punktów
  8. Spójrz na półcienie naszych niedopowiedzeń i ten głód jasnej frazy - jak czekanie, aż pauza nasiąknie do końca. Nie potrzebujemy już łąki, by ciało stało się liryką. Położymy się w moim wierszu, rozbierzemy go ze wstydu i z ostatniej kropki. Potem między udami a słowem dotkniesz puenty, której nie potrafi okiełznać żaden rym.
    5 punktów
  9. Człowiek i wiersz - to światy pokrewne, Choć niosą w sobie treści odmienne. Każdy ma głos i własne znaczenie, Własną wymowę i własne milczenie.
    5 punktów
  10. Coś Coś skrada się Coś dotyka oka jak mgła Coś ciągnie za uszy jak cisza Coś głaszcze po głowie jak sen Coś całuje w usta jakby tęsknota ale za czym za kim jakby Coś było a nie ma
    5 punktów
  11. W Poznaniu przy Grunwaldzkiej trzynaście stary Żyd miał sklep ze słodyczami pachniało palonymi migdałami i niedopalonym gazem z instalacji Zakładu Siły i Światła z przeszklonych regałów spoglądały spode łba marcepanowe zwierzęta karmelowe serca biły miarowo w przeźroczystym celofanie nam ciągle brakowało dwudziestu groszy na żółtego zająca z rozbieganymi oczami i różowego prosiaka z klapniętym uchem na którego swędziały mleczaki chudzielec z siwą brodą podnosił swój cienki palec niczym sfatygowany starocerkiewny grzmot Teofanii i mówił że to naprawdę ostatni raz w ogóle to mamy się cieplej ubierać bo zimno i drzwi zamykać bo gaz drogi a od mrozu odpadają palce i będziemy pisać w szkole nosem wtedy na tablicy świata ktoś napisał, że wszyscy mają iść w cholerę przyszło pismo z Prezydium Miasta, że Żyd wędrowiec ma wędrować a nie kombinować worki z cukrem i kleić krzywe mordy lukrowego zwierzyńca w ogóle to niech bierze swoją starą żonę, która tylko ceruje skarpety wielkie jak hebrajska gablota i jedzie ze swoim cukrowózkiem gdzieś gdzie jest jakieś coś czego nie ma tu, może tam będę chcieli figurki z masy migdałowej i korzenne pierniki w kształcie pajaców które głupio się uśmiechają i mają podejrzane kolory mijały noce po dniach, świat schodził na ludzi, psy uciekały z miast nie oglądając się za siebie południami słońce tańczyło na ścianach sklepiku cieniami słodkiego zoo ortalionowa kurtka z doszytym rękawem z włóczki miała starczyć na podróż w każdą stronę, na całe szczęście wielką skarpetą da się owinąć dwoje ludzi gdy znów przyjdą zimne dni i spadnie pierwszy śnieg kot zapakował do walizki żonę z kłębami włóczek i krokodyla z żółtą wstążeczką na którego zawsze był mały popyt i bardzo rzadko się odzywał; różowe świniaki uradziły że najwięcej kalorii jest w szynkach i da się przeżyć długo na tym wikcie zielony zając wyjątkowo nie uciekał nigdzie i kupił bilety na pociąg z piernika który bardzo łatwo się wykolejał z braku smarowania i niedostatku olejków eterycznych których nigdy nie było dość w punktach sprzedaży i sklepach sieci Społem wtedy zielona żaba z białymi wężami ustaliły że miejsce zbiórki będzie niedaleko pieca, a krokodyl ze złamaną nogą zajmie się kartonowymi biletami w końcu lepiej źle jechać niż dobrze iść ostatnia szczapa drewna jak wiadomo daje najwięcej ciepła w piecu znowu zapłonął ogień, siwy dym buchnął z komina, zaskrzypiały koła i latarnia zamrugała żółtym światłem, serca zaiskrzyły rumianym kolorem, zapach karmelu i spalonego drewna rozniósł się na powrót, a na ścianach zatańczyły cienie cukrowej menażerii, wszyscy byli gotowi do drogi dalekich podróży z których nikomu nie śpieszno wracać
    4 punkty
  12. Dźwiękonaśladowczy obrys kamieni stęka pod ciężarem palców, wędrujących w satynie twej skóry. Opuszki miękną w jej spazmie, u drzwi zaniku, jak czas mielony między mrokiem powieki a przerwanym kolorem źrenicy. Czy coś dostrzegasz, sprowadzony do fotonu, niczym pchli skok w gęstej brodzie Wiekuistego gdy w jej cieple gasnę chwilę po niej.
    4 punkty
  13. "Sen o Wiktorii" Młodopolski erotyk inteligencki Panienka nie wygląda mi ani trochę, na smutną, porzuconą i zdradzoną. O nie! Panienka ma animusz i skora jest widać ku temu, by do mnie uderzać w zaloty sercowe. A ja, z przykrością muszę to dodać, brnę w tą igrę miłosną coraz to głębiej. Bo szukam Twego wzroku, co się ku mnie błyskiem szczęśliwości mieni. Wodzę za Tobą zmysłami i sennym marzeniem nawet, bo mi raźniej wtedy na duszy i weselej w sercu, gdy Cię oglądam co rano i widzę żeś w pełni rada na nasze słowne zaczepki co się mogą zakończyć u restauracyjnego, wieczornego stołu jak i w gorącej, świeżej, nocnej pościeli. Nie dociekam. Czy pocieszenia szukasz prędkiego, boś przed tygodniem ledwie zdradzona została? Czy Cię jednak mój temperament ujął za serce i zapragnęłaś nowego owocu miłości skosztować? Kupidynie, czemu Ty ślepcze, strzały miotasz? W kogo celujesz, sam nie wiesz. Ile się znamy? Niedługo. Dni ledwie dziesiąt. Księżycowych kwadr kilka. A tak nam dwojgu nie wstyd, tych podchodów miłosnych urządzać. A jeśli kiedyś przyjdzie ten dzień, że przekroczymy rozsądku granice, to ja rzeknę tyle, żeśmy temu niewinni. Bo rozgrzeszyć się trzeba. Zdradzeni perfidnie. Połączeni przypadkiem. Czasem jest tak, że to sensu ani celu nie ma. A działa tylko spojrzenie i uśmiech. I ta myśl, że to może nie być tylko sen. Dla Wiktorii mej…
    4 punkty
  14. 27. Po złej stronie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza) 1. Złoto nie kłamie. Kłamstwo zaczyna się od sztandarów. 2. Słyszę, że chłystek z Macedonii niesie wolność. 3. Kto mówi o wspólnym wrogu, zwykle sam chce więcej ziemi. 4. Nie wierzę w bogów. Widziałem, jak giną razem z miastami. 5. Nie mam wrogów. Mam ludzi po drugiej stronie. 6. Walczysz długo, aż przeciwnik przestaje mieć twarz. 7. Patrzę w nurt. Zbyt spokojny, żeby nie był złowrogi. 8. Śmiejemy się przed walką. Po to, żeby nie myśleć. cdn.
    4 punkty
  15. Kolory zmierzchu pochowały się w konarach drzew zamilkły ocierając się o szept wiatru w dookolnej ciszy- krzyk osiadł na krawędzi nieba i nie wydobył więcej dzwięku płosząc szybujące ptaki. *Tytuł zaczerpnięty z tekstu piosenki Kory " Raz dwa, raz dwa" Autor fotografii: M.Lewandowska
    4 punkty
  16. Pośród mrocznej nocy cisza zasiała ziarno. Pośród zimnych lasów kwiaty nadziei zaczęły kwitnąć. Między gałęziami głos Boga odpowiada. Pośród gleb nieurodzajnych pewność zaczyna pączkować.
    4 punkty
  17. Aaale Kod! Ma ogromny puchaty brzuszek i ogonek niczego sobie. Zielonkawe oczka ze szczelinkami i kły niczym sztylety. Złapał niejednego ptaszka a myszka nie jest już wyzwaniem. Z miękkością i gracją wylądował tuż obok pojemnika z abonamentem. Dopadł go w końcu wirus, nowej łaty nie było, został zhakowany i zszedł. Mruczy jednak dalej w systemie off-grid. Mrrrrrr...
    3 punkty
  18. Och, rozsiałam miłość wszędzie, Na każdym kroku ją odkryje; Przez nią w nocy spać nie będzie, Ona w powietrzu go spowije. Przed oczy rzuciłam mój cień Skrzydlaty pożądania mocą, Aby jak obłok był mu w dzień, I jak kolumna ognia nocą. I Sara: Oh, I have sown my love so wide That he will find it everywhere; It will awake him in the night, It will enfold him in the air. I set my shadow in his sight And I have winged it with desire, That it may be a cloud by day, And in the night a shaft of fire.
    3 punkty
  19. Niby jest tak samo – te same piosenki na ulicy i liście na drzewach, więdnące co roku. Niby tylko dzieci jest mniej na ulicy. Pewnie chore siedzą w domu, a zamkniętej tysiąclatce wybili wszystkie szyby. Młodzi zajęci sobą, zarabiają. Starość liczy tylko na siebie. O czym to rozmawiać. Jest jak było: drony skanują ciszę, Android na raty w dawnym mięsnym. Jest też lepiej – opancerzone nerwy, schrony w każdej wsi i karabin pod łóżkiem. Gdzie tu karpia kupić na święta teraz?
    3 punkty
  20. Stary strach na wróble z wiatrem rozmawia o tym jak to echo głupio o nim rozprawia Przecież ja nie chciałem być strachem na wróble lecz wyboru nie miałem musiałem wybrać to trudne A teraz gdy zima nastała cały się trzęsę marzną mi kark i głowa oraz patykowate ręce Dlatego proszę cię wietrze nie wiej jak szalony pozwól wiosny doczekać być znowu zadowolony
    3 punkty
  21. Nowy świat trochę jak pieczony kartofel z drewnianego żaru świat dość zielony by żywić nie pustynia jest dostatek wody coraz mniej przemysłu coraz więcej ruchu to pewnie dzięki szybkiej komunikacji jak ściętą grzywkę pożegnałem ciężkie myśli i nadmiar którego nikt nie chciał Ptaki mogą się osiedlić tam gdzie ruczaj ...nie w zaginionym
    3 punkty
  22. Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy. Bęc. Druga prosto w rdzawe oko. Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu. Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada. Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej. Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono. Na szybie strumienie chaosu. Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia. Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy. Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte. Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać. Puk. Puk. Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało. Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury. Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna. Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych. A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową. W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów. Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych. Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją. Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny. Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia. I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    2 punkty
  23. Inne spojrzenie kiedy zmierzch usypia minuty cienie sekund dotykają powiek drapią nie dają spokoju wybudzam się by policzyć ćmy uparte zawsze blisko tlącej się świecy tak bardzo szukają ciepła i polubiły ten zapach a ja świadomie układam obrazy które dopiero powstaną to nawet interesujące bo tak naprawdę czy byłam jutro - nie - raczej będę wczoraj styczeń, 2026
    2 punkty
  24. jak kolorowe motyle w tańcu opalizujemy się jaśniej niż letnie słońce otwierasz się tak pięknie gdy smakujesz mój nektar z nagietków mieszkamy na bujnych płatkach a nasze sylwetki mięknące w ciepłej wodzie są jaskrawym błyskiem
    2 punkty
  25. z błędów zdarzeń i marzeń zbudował swój świat którego fundamenty odporne są na fałszywość i kłam świat miły ciepły uroczy który bardzo dobrze zna otulony szalem miłości barwny jak odpustowy kram wiem wiem powiecie jak to w tak trudnych dziś czasach można zbudować owy piękny nie skażony niczym stan ano jak widać powyżej jest to bardzo realne i prawdziwe skoro autor tego wiersza poświęcił mu swój czas
    2 punkty
  26. Mówią mi, że dysocjacja, a ja odpowiadam, że opozycjonizm. Nic dziwnego więc, że nie bardzo możemy się dogadać. Warszawa – Stegny, 26.01.2026r. Inspiracja - Poeta Piotr Źrebiec.
    2 punkty
  27. Nadszedł czas, żeby się pożegnać i zniknąć bez śladu. Zostawię Wam zmyśloną bajkopisarkę „infelię”. Zaszczytem było dla mnie znaleźć się w Waszym gronie i czytać urokliwe wiersze, które były motywacją do pisania moich historyjek. Cóż, gdy kpią z ciebie i drą łacha, odpowiadam milczeniem. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Czułem się wśród Was, jak w rodzinie. Jutro pożegnalny wierszyk z udziałem Gośki. Żegnajcie.
    2 punkty
  28. Z twarzą wymazaną kremem, w papilotach We włosach i plastrem ogórka na jednym oku, Wpada Gośka z kasetą VHS i z zakurzonym Magnetowidem wygrzebanym na strychu. „Obejrzymy horror z lat osiemdziesiątych. Zakładaj pampersa, bo popuścisz w majty” Łypnęła na mnie jak zła czarownica I zachichotała niczym topielica z jeziora. Seans miał być długi, a potwory straszyć Wielkimi kłami, dostałem więc kopniaka Na zachętę i pognałem, chcąc nie chcąc, Po wiadro popcornu i paczkę chusteczek. Nim pojawił się na ekranie tytuł filmu, Już obgryzałem paznokcie... nie tylko u rąk. W pierwszym ujęciu fruwają sobie barwne Motyle nad łąką, ptaszki i pszczółki, A w podkładzie muzycznym zabrzmiały Cztery pory roku Vivaldiego, same nudy. Eeeach! – i tu dostałem od ślubnej w łysą glacę: „Patrz teraz, gamoniu, twardzielu za dychę!” W kadrze pojawiły się ściany obryzgane Krwią, a z sufitu zwisał trup bez rąk i nóg. Kamera pokazuje siekierę wbitą w podłogę I chmarę głodnych, popiskujących szczurów. Wtem ekran zamigotał i pojawiła się zupełnie Inna sceneria z golasami baraszkującymi W łóżku oraz mnóstwem gadżetów sadomaso, A z głośnika niosło się na całą ulicę libretto: „Ja, ja, weiter, weiter, schneller, schneller!” To dopiero był film… łup! pięści poszły w ruch, O chochli nie wspomnę, a że z domu wiałem Bez kapci i gaci – cóż, taki klimat, taki sport… I tyle go widzieli… Żegnajcie.
    2 punkty
  29. chce rozgłosu a nie mieści się w ciszy
    2 punkty
  30. Utajony sentyment promieni słonecznych Refleksów wypalających w mózgu dantejskie sceny Wprost z piekła rodem pogrzeb żuka Zaspokojenie nadziei, których nie sposób udobruchać Posłany pocałunek, zatracone oblicze księżyca który niepamiętnie zostawił plastikowy pojemnik, dziedzictwo wykorzystanych dzieci słońca, spalających się całkowitym zaćmieniem i graniastosłupem dławiących się proszkiem do prania i brudem Niepamiętność księżyca chimerą przemoknięciem płomieni do suchej nitki i mięsa, oburzonych bebechów marznących w ciele, których pożywieniem otwarte oczy i nadziei ostatki
    2 punkty
  31. gdy miłość cię spotka nie rób głupiej miny uśmiechnij się gdy powie witaj to ja poznajesz od lat za tobą chodzę niech twoje oczy i serce przyznają że jej jest racja niech powiedzą że to jest miłe spełnienie a ty tego chcesz że teraz horyzonty twoje będą dużo wyraźniejsze
    2 punkty
  32. Witam - czysta prawda w twoim komentarzu - dziękuje za przeczytanie - Pzdr.uśmiechem. Witaj - też tak sądzę - bo to taki bajkowy wiersz - Pzdr.serdecznie.
    2 punkty
  33. @skarpetawsosieCześć Podoba mi sie pomysł na wiersz i to , że daje możliwość różnej interpretacji.
    2 punkty
  34. @Mitylene Wiersz jak zatrzymany oddech. Wszystko tutaj milknie - kolory chowają się, ocierają o szept, nawet krzyk na krawędzi nieba traci głos. Ta "dookolna cisza" przejmuje kontrolę nad światem. Piękny, niemal medytacyjny obraz zmierzchu, który nie tyle zapada, ile zamiera.
    2 punkty
  35. @Charismafilos Tak, niestety takie są i ciężko się nie dać wepchnąć, a już wpadniesz w szufladę to ciężko z niej się wywinąć :// Ale to szufladom raczej umykać trzeba, starać się przynajmniej, tak sądzę. @bazyl_prost Tak, możliwe, że dziewczyny górą :) @Berenika97 Dużo jest takich semantycznych w życiu nieporozumień, naprawdę się zdarzają, a jak już wystąpią to ciężko, oj bardzo ciężko o dogadanie się ://
    2 punkty
  36. nim huk rozproszy święte haiku jest cały czas trochę koślawy ale jednak nie wkroczę w złe ostępy napęd lepiej gdy jest miłością nie siłą
    2 punkty
  37. @tie-break to prawda, że dom niekoniecznie musi być zbudowany z cegieł, desek czy innych materiałów. Dom to symbol stabilności, ostoi, bezpieczeństwa. Dom można nosic w sobie i dać schronienie w nim, kto na to zasługuje...Wiersz bardzo ciekawy.
    2 punkty
  38. @huzarc Ta pozorna normalność jest najbardziej przeraźająca. "Jest lepiej" z karabinem pod łóżkiem - jakie to smutne, że to stało się naszą definicją bezpieczeństwa.To pytanie o karpia na końcu rozbija serce. Codzienność miesza się z absurdem, a my udajemy, że wszystko "jest jak było". Bardzo refleksyjny i smutny. Pozdrawiam.
    2 punkty
  39. lubię ciało i cielesność ale to jak taniec na linie nie da się wszystkim dogodzić granica jest cienka niesmak boli żałością lubię też niebo takie mniej szare z kolorem malarskim nie do przesady zieleń spod śniegu też da się lubić choć chłodna
    2 punkty
  40. Tysiąc lat, a człowiek wciąż ten sam. Jeść, pić, sr.ć, komuś dać i iść spać. Schować wstyd, ukryć twarz, muza gra. Tylko raz, z wiatrem gnać aż do dna.
    1 punkt
  41. to zdarzyło się wczoraj a może... nie znałem człowieka którego nie chciał ochrzcić żaden ksiądz nad spokojną leśną rzeką cichy śpiew w zębach chrzęści piasek z kory mózgowej a w otwartych ustach silny głód jak świeża blizna upalnego lata ze snu Syzyfa jedna ręka ku niebu druga ku ziemi liturgia męki bez jego woli zaczynam swoją spowiedź na grobach wszystkiego co było ja jestem egoistą krótkiej formy literackiej w nagłych przypadkach bezsenność tak głęboka zapowiada wniebowstąpienie nie znałem człowieka którego ...
    1 punkt
  42. Czy czułaś się tak samo? Czy poczułaś ból? Gdy zbliżałem się W twoją stronę Twoje dni zostały Już dawno policzone A twoja krew na ścianie Nie miała nigdy Bardziej czerwonego koloru Gdy wracałem i wciąż Wracałem do ciebie...
    1 punkt
  43. @Berenika97 Jest to wiersz czysto ironiczny. Piszę go ktoś kto nie wierzy w uczucia i miłość. Piszę go ktoś kto swoją postawą inteligenckiego wyrzutka przyciąga młode dziewczyny i bardzo mu to niewsmak mimo treści utworu. A one mimo wszystkich prób odrzucenia ich, brną jeszcze głębiej, tworząc sytuację bardzo ciężkie i niezręczne wręcz.
    1 punkt
  44. Jak zastąpisz słowo "wiersz" słowem "dziecko" to też będzie trafne, co nasuwa myśl, że wiersze są poniekąd naszymi dziećmi. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  45. @Radosław Ten wiersz to diagnoza naszej epoki- tragedia i konsumpcja w jednym scrollu, śmierć obok reklamy. Końcowe "Ale oni przynajmniej się urządzają" to mistrzostwo ironii. Czy kupowanie firanek to niemożność udźwignięcia ciężaru cudzego cierpienia? A może obojętność też jest sposobem na "urządzenie się" w okropności świata? Oni giną, my kupujemy firany. Brutalnie uczciwe. Takie same odczucia miałam, gdy pisałam wiersz "Front". Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. @violetta nie skomentuje rzeczy bo portal się zawali, miłego dnia
    1 punkt
  47. @Gosława No może nie aż tak drastycznie:)
    1 punkt
  48. @Gosława Ludzie żyją w kokonach. Ten rozpad posuwa się do przodu tym bardziej, im ludzie wyłączają się z niego i rozpuszczają w iluzji. Potem przyjdzie czas mroku…
    1 punkt
  49. @tie-break Piękna deklaracja bycia dla kogoś na sto procent – bez kalkulacji, za to z ogromną chęcią uszczęśliwienia kogoś za wszelką cenę. Pozdrawiam
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...