Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
drzwi były uchylone jakby wyszedł tylko na chwilę sprawdzić, czy kwitną już jabłonie na stole herbata wystygła z pierścieniem cienia wokół kubka jak obrączka, którą czas włożył mu na palec w radiu ktoś mówił o pogodzie i nikt nie miał serca ściszyć głosu bo może chciał jeszcze posłuchać buty stały równo przy ścianie czekając cierpliwie aż ktoś ogłosi koniec warty w słoiku z wodą pływała gałązka mięty ta sama, której nigdy nie zerwał na parapecie leżał jego cień złożony starannie jak niedzielna koszula a kiedy wiatr poruszył firanką na chwilę wydawało się, że wrócił - cichszy i jaśniejszy15 punktów
-
zakładam jedwabny gorset w lustrze rozczesuję włosy maluję usta na czerwono układam kwiaty do wazonów robię koszyk z radościami Księżniczka wabię koronkami w morzu wyczekuję cię pomarańczowy motylu radośnie mieniącym się rozkołyszę jasnoróżowym mieczykiem12 punktów
-
pociąg ludzie jadą pociągiem rozmawiają o życiu milczą o miłości twarze schowane w szybach wiatr rozrywa w rozpędzie rozcina słońcem usta targa włosy drzewami jadą rozmazani przemijają w pośpiechu stukaniem o tory jeszcze się tli czas jedzą kanapki i jabłka zasypiają jak gruszki w popiele potem krzyczą spojrzeniami wyciągają ręce do maszynisty o opóźnienie pociągu proszą12 punktów
-
na samym dnie w pojemniku z używaną odzieżą przygnieciony empatią bez opamiętania czeka na okazję strój świętego mikołaja10 punktów
-
A co zrobisz ze mną, Panie? Gdy za dużo śniegu spadnie, gdy się duch załamie, gdy się lód roztopi i do rzeki wpadnę. Gdzie ty będziesz wtedy, Panie? bo po falach ja nie chodzę. Nie zratuje żadna wiara, a fizyka - niemożliwa, doǰść do brzegu nie pomoże.10 punktów
-
przytulony do zimnej ściany co wiatrem cichego przyzwolenia krępuje ruchy i wyobraźnię nasłuchuję cię w pustym pudełku po zapałkach czterdzieści dni i nocy postnych myśli o rozepchniętych łokciami ulicach w których milczysz a ja jestem jestem bezdomny i pierdolę lirykę we wszystkie możliwe przymiotniki9 punktów
-
zziębnięty byłeś, bez ciepła dlatego kładłeś na słowa szron i żyletki nikt nie wiedział dlaczego aż przyszła wiosna zimą a słońce przykleiło się do szyby stanęło jakby ktoś je poprosił żeby nie zachodziło i świeci wciąż jak w Gibeon9 punktów
-
Piję alkoholu litry w samotności wypełniam płuca czarnym gęstym dymem Szoruję wnętrzności sadzą aż do kości żeby Cię wyrzygać razem z tanim winem Twój dotyk chodzi po mnie jak jakieś robactwo wpełza mi w duszy zakamarki ciemne Łazisz mi pod skórą i nie mogę zasnąć obrzydliwe ciało bo mu to przyjemne A Ty żyjesz dalej pijesz dobre wina śpisz do południa śmiejesz się do syta inne się ciało pod Tobą ugina garściami czerpiesz z pełnego koryta Gardzę samą sobą że mam wciąż nadzieję próbuję zapomnieć Twój smak nadaremnie Słodka krew mi w żyłach ze wstydu gorzknieje Zdechnij we mnie wreszcie albo wejdź znów we mnie9 punktów
-
Nie wszystkie są dla Ciebie, tylko kilka. Szepnę do ucha, a Ty będziesz słuchał. Usiądziemy na piasku, plaża będzie pusta. Znajdziesz moje usta. Wiatr zaplącze nam myśli w błyszczących muszlach, w oddechu. Zapomnisz o pośpiechu. Usiądziemy na plaży, słońce będzie cieplejsze. Szepnę do ucha wierszem.7 punktów
-
Historia zapisana w dawnym czasie, W kartach wspomnień - głęboka, prawdziwa. Były chwile jak sen najjaśniejszy, I te co nocą strachem się odzywały. Przyszło nowe - z hukiem wielkim, Nieznane, kruche, drżące w dłoniach losu. Wielu szeptało: "nie idź tą drogą", Nie widząc sensu w tym wyborze. Ja - szczęśliwa, a jednak zraniona, Cicho łaską Boga obdarzona. Spojrzeniem w niego jedynego, Wpadłam nagle w ramiona jego. Myślę o nim - ciszą i modlitwą, Gdy widzę twarz, serce bije jaśniej. Usta śmieją się światłem wdzięczności, Oczy lśnią... a ja spokojna Dziękuję.7 punktów
-
Kim był lub jest łotr, szewczyk Dratewka, I dlaczego tak o nim głośno w baśniach? Po wielu latach śledztwa i analizie Zeznań świadków wniosek jest jeden: Podejrzany Dratewka do nadzienia owieczki Użył zakazanego specyfiku, zwanego Potocznie tabletką gwałtu, fachowo GHB. Smok, nieświadom niecnych zamiarów, Zjadł poczęstunek i, zgodnie z etykietą, Nawet nie beknął, a następnie został Uprowadzony nad Wisłę i tam podstępnie Wykorzystany seksualnie po wielokroć. Z tego smutku i bestialsko zadanego mu gwałtu Począł wodę siorbać z rzeki bez umiaru Chłep, chłep, aż pękł biedaczyna, bum, i po nim. Krakowska komórka oddziału dochodzeniowego Zwraca się z apelem do mieszkańców O pomoc w schwytaniu groźnego przestępcy: „Obywatelu, dawniej smok, jutro możesz być ty! Pod numerami kontaktowymi telefonów Czuwają nasi doświadczeni oficerowie śledczy: Pani inspektor Berenika97, sprawna łowczyni Złodziejów torebek, rowerów i kompotów z piwnic. Pan młodszy aspirant Migrena z wydziału zabójstw. Sierżant violetta z oddziału AT, instruktorka karate, Oraz posterunkowy infelia od parzenia kawy. A dowodzenie grupą dochodzeniową obejmie Podkomisarz huzarc, wsławiony pojmaniem Janosika, Ali Baby i Robin Hooda podczas jednej akcji. Obowiązki KGP pełnić będzie nadinsp. KOBIETA. Rysopis zbója jest dostępny na portalu poezja.org. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… informuj!”6 punktów
-
Drżą mi ręce, oddech się skraca, wysokie herce piszczą w uszach. Mięśnie drgają, obraz się rwie, komórki krzyczą o rejteradę. A ja, wbrew nim, napieram naprzód po odwagę.6 punktów
-
rozkopali wszystkie perony możemy więc stać na torach rozmawiać o biednej blanche dzikim spojrzeniu brando w przepoconej koszuli o samotnych kobietach płonących na majowych spektaklach gdy mężczyzna rozpina spodnie i bierze jej szerokie biodra w toporne dłonie a stara meksykanka po drugiej stronie ulicy śpiewa flores para los muertos flores para los muertos stawiając żądzę na przeciwieństwo śmierci biedna blanche czego szukałaś w tym podłym hotelu w oczach w ramionach uprzejmości nieznajomych przecież tak dobrze wiedziałaś że sonety petrarki zalewa brudna gorąca rzeka co zbiera trupy od minnesoty po luizjanę tymczasem patrzysz z ciekawością gotowa zaczekać na kolejny pociąg aż otworzę przed tobą czaszkę i zobaczysz dużo więcej niż przypuszczasz dużo więcej niż spodziewać się można z postawy uprzejmego nieznajomego bo czuję jak promienieją mi palce a eleganckim panom zamiast krawatów wiszą z gardeł języki niebo kurczy się nad nami koparki jak kamarazaury rozdziawiają paszcze na miasto ono pulsuje w rytmie umierającego neuronu prowadząc tramwaje na pętle cmentarze dalej na uroczyska gdzie wyziewy metanu barwią powietrze w zielone plamy z testu rorschacha dobrze że jedziesz do dzielnicy w której nie słychać jak nocą osuwiska toną w morzu a naelektryzowana ziemia oddaje energię parząc stopy i pisk w uszach nie pozwala zasnąć dopóki nie narodzi się w nich pieśń flores para los muertos flores para los muertos flores para los muertos6 punktów
-
w ludowej chuście i białym woalu strącam śnieżne gałązki na siebie ogrzewana gorącym ruchem kręcę się wokół piękna tej zimy zapalmy dwie runiczne świece5 punktów
-
Krzyś już został ubrany w mundur, zmężniał, bo za Stumilowym Lasem jest jednak świat, ten w bólu prawdziwy, toczony w szczękach żelaznej cygi, między przelotem zegara a pogonią umierania. A wy nadal wierzycie w pluszowe zwierzątka w fugach drzew i w malutki rozumek, który jest odpowiedzią na świat wbity wenflonem w obieg materii.5 punktów
-
Ona mu daje zimą sztachety, bo zawsze chciał być Małyszem. A on przybliża dla niej planety i jest jej wiernym księżycem. ❄️ Ona mu wręcza ineksprymable, bo zima daje popalić. On jej kupuje termofor wielki, by mogła stopy rozpalić. ❄️ Ona mu daje herbatę z miodem, na gardło, które go boli. On w mig wypija i mruga oczkiem, bo chciałby z nią poswawolić. ❄️ Ona mu daje ciepło i wolność od podłej z Lodu Królowej. On czuje wdzięczność za ten ratunek od kierowniczki surowej. ❄️ Ona mu daje lepić bałwana, lecz sama wciska marchewkę. On się przygląda "coś mu brakuje" - wciska śnieżnemu flaszeczkę. ❄️ Ona mu daje odsapnąć trochę po zaśnieżonej wycieczce. On ledwo żyje, błaga o powrót i myśli wciąż o ucieczce. ❄️ Ona mu daje czasami pojeść, bo lubi jego krągłości. On z tego szczęścia wozi ją w saniach, a wszystko z wielkiej miłości. ❄️4 punkty
-
Znacie ten szwung rowerzysty: horyzont wzywa go mglisty, na drodze ma ciągle z górki – w obejściach szczekają burki – i czuje ducha konkwisty! Lecz wcale nie był łobuzem i miał odblaskową bluzę, światełka z tyłu i z przodu, a bez żadnego powodu: bęc! – bez biletunazuzel.4 punkty
-
Skoro zawsze tak było, to dlaczego teraz ma być inaczej? Algorytm jak całun okryje zarodek śmierci z równą czułością, co pomazaniec wyciśnięty przez mistrza ze świstu błyskawicy, w jej żylastym impulsie agonii. Czarne niebo niesie prawdę, białe — tylko nieznośność.4 punkty
-
Dwoma rękami rozchylam powieki usilnie próbując otworzyć sklejone oczy. W krzywym lustrze nie dostrzegam tego co chciałbym widzieć tylko rzeczywistość wbija się w lustro. Jutrzejszy dzień będzie kolejnym prowadzącym tam gdzie krzywe lustro nie chce kierować. Człowiek skałę odsuwa zapraszając do jej wnętrza wejdź i poczuj klimat. Dotykam ściany idąc po omacku niczego nie słychać tylko szum wody płynącej gdzieś w oddali. Wokoło cicho i ciemno czas płynie wolniej przymusowa chwila na refleksję. Czy to jest przywidzenie rozmyty obraz któremu daleko do rzeczywistości obaj się wykluczają. Ktoś tu był przede mną poczułem jego ślady poszedł dalej mając w głowie kompas. Mogę pomarzyć o gwieździstym niebie które wieczorem można oglądać wystarczy tylko opuścić labirynt.4 punkty
-
Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy i choćbym się skupiać starała nie wierzę, że jeszcze coś będzie. Chyba na wiarę jestem za mała. Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy. Zostanie z nas - ot - prochu garstka. Pęk wspomnień w pamięci najbliższych, zdjęcia gdzieś w chmurze i ubrań warstwa. Czy zmarły korzyści doceni? Majątki już ziemskie rozdane. Znaczenie ma pamięć - dla niego? Rozpuścił się dawno w otchłani. Wszystko co mamy to teraz i tutaj, z bliskimi na ziemi. I z tego korzystać trzeba i to się z AI nie zmieni. Nie wierzę w ciąg dalszy. Zostanie proch, wspomnienie u najbliższych, zdjęcia w chmurze, warstwa ubrań. Zmarły nie liczy korzyści. Wszystko, co mamy, jest teraz. Tego i AI nie zmieni.4 punkty
-
sumak kiedy słońce rozlewa się zza grzbietu góry to znak że święta nakrywa płaszczem pola u jej stóp słucha modlitw o brzasku ich torsy wzbierały jak stogi mówili półgłosem oczy mrużąc w dymie potem poszło szybko kwik ustał rażony obuchem śmiech szczęk zapałek ujadanie psów kłęby pary na mrozie znad kotła z głowizną jak gargulce na gzymsie chichoczą cheruby kiedy wieczór rozlepiał światło lampy plamani krwi nie zrzedł mrok nie wstała gwiazda nie stwardnianiały dłonie w sam raz do siekiery chłopcy wyszli za oborę brudy ze świni rozrzucają w śnieg3 punkty
-
Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…” Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący. Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka, A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje. Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców, Jakby ktoś od środka, gasił płomień. Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa, Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami. Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą, Jakbyś traciła, pół swojego istnienia. A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć, Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek. Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama, Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca. Za gniew, za słowa, których nie powinienem, Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem CI pokazać. Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach, A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle? Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie… A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim. Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy, Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę. Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy, Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku. A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia, Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając. Niech twoje serce dalej bije. A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie." Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:3 punkty
-
19. Tam, gdzie nie ma murów (narrator: hypaspista) 1. Wory z sianem — nasze statki na wielkiej rzece. 2. Piasek lepi się do blizn — nowy rodzaj mapy. 3. Kroczymy przez zboża, które nie wiedzą, że idzie wojna. 4. Ziemia jest obojętna. Przyjmie ogień tak samo jak deszcz. 5. Na wzgórzu kurz. Tam są Getowie. I już ich nie ma. 6. Kobiety na koniach, dzieci w jukach — cały świat w ruchu. 7. Patrzę na nich i myślę — może to wolność. 8. Nie mają murów, więc nikt nie może ich zburzyć. cdn.3 punkty
-
Dołożyłem dwa wersy → 13.1.26 w ciszy ziemi leży trup może wstałby gdyby mógł a gdyby w urnie ktoś zapytał to musiałby się z grobu wysypać by naprawić i przebaczyć dopowiedzieć kilka słów a najlepiej cofnąć czas przeżyć życie lecz nie tak3 punkty
-
Woli waleczność niż długowieczność. Są tacy, którzy są mu bardzo wdzięczni i opłacają te seanse do czasu bez sensu. Ale ale musi też mieć oponentów, choćby po to, by przeciwstawianie się miało to coś, to ktoś, to gdzieś i to po coś. Warszawa – Stegny, 09.01.2026r.3 punkty
-
nie każde drzwi do lepszego się otwierają są takie które bolą nie za każdymi drzwiami fajne czeka za niektórymi nicość blada się czai nie każde drzwi są prawdą bywają takie których się boimy zresztą drzwi jak to drzwi raz płaczą a raz się uśmiechają3 punkty
-
Milczenie owiec nie pomaga Tłucze mi głos habilitowanego Dada Hasiora uciszyli Górale A ja, ja się kładę na trawie, czekam czy mnie oświeci zamęt Czy się zmęczę czekaniem Jest! Mrówka! Wielka jej postawa Tłumaczy mi siłę ponad miarę Reszta to moja sprawa, dłoń obracam w jej stronę Baldachimem dla wielkości jestem Ja obrońca światła, pocisku Dosyć, płynie atak spali Przyjaciela Jemu natura światła jest bez zupełnie bez znaczenia3 punkty
-
co to będzie, co to bedzię elektryczny pająk a może świetlista pszczoła gdy żyjesz nie roztapiaj się w marności to nic nie da oprócz litości żyj i mnóż bo po cóż twórz opiekuj, nie żałuj zbytnio niech każda drobina coś przypomina3 punkty
-
W słynnym mieście Pacanowie i tak dalej, i te pe, latał gość z siekierą w głowie. Chcecie - wierzcie, chcecie - nie. Jakby kozy nie dość było, gonił w kółko, aż do rana. Że to wszystko się zdarzyło ? Rzecz przedziwna. Niesłychana. Temat dorwał już mąciciel. Zręcznie wrzucił w papki tryby - Święty, oszust, uzdrowiciel ? Tak ! Z siekierą. Całkiem żywy ! Żurnalistki przybywają - Błyszczą szminki, 'sitka' nowe. Służby wiedzą i czuwają - Trój i czteroliterowe. Tłum gdzieś kręci się skłębiony. Prorok, co się zwał Świętosław, wznosi ręce nawiedzony - Na kolana...Pobłogosław... Na raporty przysięgają - chociaż grube i do bani, ci, co w dal za nimi ciągną, ciągną w dal się - psychofani. Krąg zatacza szersze kręgi, każdy znawcą i papugą. Artykuły, filmy, księgi leją się szeroką strugą, choć nikt wcześniej nie zapytał, nim zjełczała myśl kaprawa - Kto nawarzył, co napytał ? Jakie piwo, jaka sprawa ? Tylko Jasio pod trzepakiem, innym dzieciom szeptał był, że w drewutni pił z sąsiadem, szedł po drzewo i se wbił. YouTube - wersja dla leniuchów (udźwiękowiona) https://youtu.be/9LOCpPzu4jk3 punkty
-
3 punkty
-
myślę sobie nie będę kurwa owijać w bawełnę tylko wyrzucę z siebie co mnie boli w tym popapraństwie któremu na imię polityka ona nie ma twarzy jest mocno fałszywa jak kondukt który idzie za trumną udając że rozumiał umarłego a tak nie było ani nie jest ona się śmieje i cieszy ale bez pokrycia - jest to spowodowane tym że ma to ich zaprowadzić na wysokie stołki a potem mają wszystko i wszystkich w dupie dla nich ważne co na koncie a jak wiecie nie chodzi tu o nędzne grosze tak moi mili to nie jest żadne zaburzenie moje tylko odbijanie się od rzeczywistości z którą na pewno się zgodzicie3 punkty
-
Nie umiem upiec sernika, bo ciągle mi Patrzy na ręce, jakbym skradła mu duszę. Na jego stękanie: „mama robiła inaczej” Zdzieliłabym go łychą z półobrotu w ucho. A do tego jeszcze z piekarnika uśmiecha się Do mnie przepyszny zakalec, aż palce lizać. I na złość w rosole pływają oka przymrużone. Myję okna na zawołanie, bo pan poeta płacze: „Świat widzę blady, niewyraźny, mgłą osnuty. Dech tracę, wytrwam li, czy umrę ja, nieborak?” Nic, tylko ścierą ostudzić czoło i podać rumianek. Na księdza czy lekarza czekać ratunek? ironizuję. Stęka, gwiżdże i bucha parą z nosa jak parowóz, Gdy trzeba wynieść śmieci lub zetrzeć kurze. Nad leciutko tylko przesoloną zupą wznosi Godzinną litanię, a serwetką wymachuje Przed nosem niczym pismem rozwodowym. Choć w domu nie ma adaptera, niosą się jęki, Świsty i zgrzyty jak ze starej, zdartej płyty. Jedyne, o co mnie poprosił w swoim życiu, To: „podaj piwo”, bo rękę wziął sobie sam, Porywając mnie przez okno i unosząc, Przewieszoną jak cenny wór dorodnych kartofli Na grzbiecie łysej, kulawej szkapy przed ołtarze. Zatkam uszy, a on niech sobie popiskuje, jęczy I papla filozoficznie nad piętą wystającą Z dziurawej skarpety: „być albo nie być?” Jego głupie, odwieczne pytanie bez odpowiedzi…3 punkty
-
pierwszej nocy padał śnieg zasypał ślady kto pyta nie błądzi za oknem lustro i biel tak to wszystko bez odpowiedzi3 punkty
-
fale dotykają zimnego piasku nie raz po raz tak delikatniej powoli spaceruję po białej plaży nie chcę uciec próbowałem uciec z beznadziei los się odmienił3 punkty
-
Polska to nie jest burdel-mama polityka to nie jest love story, Prezydenta do Włoch nie wysłała sama i nie po to by uwodził Meloni. Nie potrafisz zrozumieć czym jest demokracja na afiszach nosisz pogardę, i choć pesel nie ten, to wciąż pajdokracja twój umysł trzyma jak gardę.2 punkty
-
karma sprawiedliwie upierdliwy bywa muszkatelowy w słodkości przepychu czasem przesolony dzień @@@@@@@@@@@@@@@@2 punkty
-
@kasia652 I to mnie cieszy, bo wiersz bez emocji byłby jak czerstwe pieczywo :) Dziękuję, pozdrawiam. @violetta A to już zależy od 'Wielkiego Brata" :) Dziękuję.2 punkty
-
2 punkty
-
Strzelał dzika, sarnę, wilka i grzybiarza. Celując Panu Bogu w okno, nie przewidział, że zakrzywienie przestrzeni skieruje pocisk prosto mu w dupę.2 punkty
-
Czytam wiersze i karmię się słowami jak okruchami ptak szybujący w pozornej wolności. Zanurzam dłonie w wersy pełne cierpienia trzymające kruche łzy. Strach paraliżuje co dnia pobladłe usta próbują wyszeptać raz jeszcze. Na plaży pośród niespokojnego śpiewu mew stoję z rozwianymi włosami i wołam twoje imię z nadzieją, że usłyszysz cichnący z wiatrem krzyk w oddali zrozpaczonego echa... Autor fotografii: M. Lewandowska2 punkty
-
2 punkty
-
@Radosław Minimalizm słów, maksimum znaczenia. W trzech zwrotkach powiedziałeś tak dużo o tym, co dzieje się ze świątecznym duchem po sezonie. To jeden z tych wierszy, który zmusza do refleksji- czy w zalewie rzeczy i łatwych gestów nie zgubiliśmy gdzieś autentycznego ducha dawania? Mikołaj na dnie kontenera to obraz upadku pewnej idei, która stała się tylko kolejnym produktem, na który „musi przyjść odpowiednia pora”. Świetny i mądry tekst! Pozdrawiam.2 punkty
-
Nawet ona jest potrzebna. W ciszy można pozbierać myśli, otrzepać je z kurzu. Poukładać na nowo na półeczkach umysłu. Jednocześnie nadając im nowy sens. Większość myśli w ciszy dostaje nowe życie, zupełnie inne niż sprzed stanu zakurzenia. To wszystko jest potrzebne, ale... Po zbyt długim czasie przebywania w samotności, kiedy wszystko już jest na "swoim miejscu", rozpaczliwie próbujemy podzielić się z kimś, tym wszystkim co wymyśliliśmy podczas ciszy. Potrzeba jest tak wielka, że zaczynamy rozmawiać z psem, kotkiem, rybkami, a nawet i kwiatkiem na parapecie. - Chce ci się pić? Masz chyba delikatnie podwiędnięte liście. - O, tak! Wody, wody! - wykrzykuje kwiatek swoim po prostu istnieniem w brązowej doniczce. Pędzimy wtedy z butelką pod kran, żeby tylko zaspokoić pragnienie małej, zielonej istotki. Co prawda niezbyt rozmownej, ale zawsze skorej do wysłuchania, kiedy nie ma w pobliżu nikogo innego. Z czasem to również przestaje wystarczać. Dlatego, że w życiu, tak jak w dobrym opowiadaniu, potrzebne są dialogi. Bez nich nawet najpiękniejsze opisy w końcu się nudzą. Bez nich wszystko staje się trochę bezemocjonalne. Jak długo można zachwycać się tym samym zachodem słońca, nie wymieniając spostrzeżeń z drugą osobą? Podczas dialogu każda z takich chwil nabiera zupełnie innego znaczenia. Staje się niezwykła. A kiedy nakarmimy duszę rozmową, wtedy można znów zaszyć się w ciszy. Poukładać myśli na nowo. Opowiedzieć o wszystkim roślince z parapetu i czekać na kolejny zachód słońca. @Corleone 11 Dziękuję ☺️2 punkty
-
@Kwiatuszek To moje nastawienie jest niezmienne od bardzo wielu lat. Od czasu do czasu miewam jednak lepszy nastrój. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. @huzarc Zbyt często życie jest boleśnie przewidywalne. Dziękuję i pozdrawiam. @widelec To nie sprzeczność, tylko napięcie. Można widzieć życie jako loterię o znanym finale, a jednocześnie mieć wpływ na to, jak się przez nią przechodzi. Podmiot nie neguje determinizmu, tylko odmawia kapitulacji. Dziękuję za czytanie i pozdrawiam.2 punkty
-
Grasz koncert ustami Saksofon błyszczy A ja Przykrywam dziury rękami Saperavi cichutko cichutko Łka Płynie mi obraz, płynie mi świat Nie zakluczę wnioskami Niemądre mam myśli Niemądre mam ja2 punkty
-
@KOBIETA Bardzo dziękuję! :))) Pozdrawiam. @Alicja_Wysocka Pięknie to ujęłeś ująłaś - "widzieć więcej niż oczami". To chyba właśnie jest sens poezji - nadawać znaczenie tym prostym, ulotnym momentom. Jesteś wspaniałą poetką! Bardzo dziękuję za te słowa. Pozdrawiam. @Czarek Płatak Bardzo dziękuję! Aż zajrzałam, aby zobaczyć tego aktora w filmie. Filmu nie znam, ale jego zdjęcie może przypominać Jana. :)) Pozdrawiam. @andrew Twoje słowa dodały nowy wymiar temu, co napisałam. "Nie muszą budować nowych mostów , przetrwały" - to piękne. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam. :) @huzarcBardzo dziękuję! "... i kochać ..." Pozdrawiam. @Amber Bardzo dziękuję! Ta magia nieważkości i spokój - dokładnie o to chodziło. Czasami warto mieć czworonożnego przyjaciela. Pozdrawiam. :)2 punkty
-
@APM Ładny ten wiersz, chociaż smutny. Natchnął mnie do napisania swojego. Pozwolisz, że Ci go tu napiszę? Spotkali się w pociągu, w jednym życia przedziale, między Krakowem a Zakopanem, pewna pani z pewnym panem. Czas zatrzymał się na chwilę choć za szybą świat umykał. Ona myślą go pragnęła, on w jej oczach myśl przeczytał. Lecz ten pociąg był pośpieszny, przemknął jak mrugnięcie rzęsą i zostawił gdzieś na stacji tak historię rozpoczętą.2 punkty
-
Witaj - dziękuję za komentarz - polityka to ciężki temat - Pzdr. @Amber - @huzarc - @Kwiatuszek - @Leszczym @KOBIETA - serdecznie wam dziękuje - Witam ponownie - jest tak jak napisałeś - to jest chore - Pzdr.2 punkty
-
jestem w przejściowym miejscu jak w czyśćcu ale za życia w tym miejscu nie pada nie wieje nie skrzypi śnieg pod butami nie słychać wiatru w kominach powietrze jest zawieszone jakby wilgotne gęste gra w tle piosenka która nikomu nie wpada w ucho dokoła chodzą przechodnie nie sposób pamiętać ich twarzy w tym miejscu jest wielka cisza głosy są dziwnie stłumione i chyba krzyczą „odwagi!” ale nie jestem pewna nie mogę również z pewnością stwierdzić jak mam na imię jak nazywałam się wczoraj i kim się jeszcze obudzę chyba niczego nie lubię i na nic nie mam ochoty może na sen bo od dawna jestem potwornie zmęczona będąc w przejściowym miejscu spokojnie mijam się z celem dochodzę do końca mapy co nie rozwija się dalej2 punkty
-
Autorzy: Michał Leszczyński plus AI. Droga Zmierzasz tą drogą o bardzo licznych zakrętach ślamazarzysz się, choć biec może i też chciałeś idziesz, aczkolwiek lecieć byś szybciej pragnął sądzisz, że, że już na jej półmetku widzisz metę Uważasz, zwłaszcza za młodu szybko i chętnie że dobrze wiesz gdzie droga ciebie wyprowadzi starzejesz się, słabniesz i dostrzegasz coraz to lepiej że nie wiesz gdzie, na co i po co jest ta rącza wyprawa Pewnego wieczoru bierzesz zwykłe pióro do ręki że z tego twojego nie wiem powstanie twórczy poemat i nawet jak ułożysz te kilka odważnych może wersów nie masz nawet pojęcia, czy aby powstał ważny tekst Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... Przed weekendem chwytasz za gryf grającej gitary i planujesz, że o, że o teraz zagram dla potomnych nielicho wyśpiewasz wobec ten ów napisany tekst i nawet nie wiesz, czy dasz publice - co ważne - zabawę Marzy ci się niekiedy wielki romans z uroczą A prosisz ją o zgodę, pytasz i słusznie ją zagadujesz ale po największym z tutejszych nocy szaleństw uczciwie nie powiesz, bo jak, że to ta, że to ta jedyna i czy jedyna rzeczywiście? I czy jej nie nagabujesz? Bukmacherzy od losu chcą znać dni i tygodnie jutra a ty nawet tego co dzisiaj zupełnie już nie ogarniasz i pytasz ich co to są w ogóle za pytania, co to za blues? ale żaden już ciebie nie przekona - istoty odpowiedzią Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... Mędrcy wielcy wokoło objaśniają twój złożony świat na każdy tutejszy pogląd jest mądra rozprawiająca głowa każdy argument dobitnie ktoś już nam mocno objaśnił a ty nawet nie wiesz, który z nich ma tę cholerną rację I czy w ogóle jest coś takiego jak racja? Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... próby, puby, próby, puby i wygłupy. I wygłupy. I wygłupy.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne