Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.12.2025 w Odpowiedzi
-
do poduszki wspomnień się przytulił - czuł że chce mu coś powiedzieć jednak nie pozwolił jej bo poczuł że nie da rady że na pewno się rozpłacze pogłaskał ją tylko i rzekł czasu nie zawrócisz niech tak zostanie a będzie lżej8 punktów
-
6 punktów
-
Ciemna wilgoć o zapachu świeżego śniegu, Snem zatrutym za dnia zaspokojeniem władzy, W świetle ekranu wciska się do krwiobiegu Jak ślad buta na twarzy, ogniem białej sadzy. Odmienieni przez przypadki kulawej fleksji, Wycięci przez krzywe nożyczki poprawności, Ruchem wahadła mierząc półtony refleksji, Przegrywamy swój świat, nie mając już wartości. Spójrz na sad i obejmij teraz zapach drzewa, Policzkiem skupionym na miękkości mej dłoni, A zima minie, jak potok, który rozlewa Pożogę wiosny w żywicy twojej jabłoni.5 punktów
-
@Migrena Bardzo dziękuję! Czuję jak ciągle jesteś na tym portalu. Wspominają Twoje niezwykłe metafory i obrazy Ci, którzy tak bardzo nie mogą znieść Twojej wyobraźni, kreatywności i talentu. Ale ludzka zawiść była, jest i będzie. Pozdrawiam. @Lenore Grey poems@Rafael Marius@Leszczym@antonia@Andrzej P. Zajączkowski@Simon Tracy Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. :)))5 punktów
-
atak z powietrza dalej czołgi artyleria i piechota klasyka wojny jaką znamy nie będzie dwa plus kot wysprzęglona Polska armią nie grozi tarcia pod tablicą Mendelejewa Pokrovsk i jak po stole do Kijowa obliczony na klęskę pas ziemi niczyjej Och Karol trzymasz się a sukienka Trumpa dziurawa faluje w tańcu z innymi pomyśl o schedzie rodzimej noblistki4 punkty
-
Myślisz, że uwierzę w przezroczyste ciałko i różowe czułki.? słodki…prymitywny szkielet, zewnętrzny. Wydzielasz pianę…przychodzę w koronkowej czerwieni po lepki śluz, kiedy miękko się przytulimy. Mam na ciebie ochotę… Poruszę wszystkie receptory bólu.!!! To zabawne ślimaczku…zamykać siebie w przepuszczalnej skorupce.4 punkty
-
4 punkty
-
Z kominka dym unosi się kłębami, Na salony się wdziera, cugu brak? A cóż to? noga zwisa nad paleniskiem. Dziadek z babcią, wnuki z nimi, O kocie i myszy nie wspominając, Ciągną, ile sił starczy: i raz, i dwa, i trzy! Bum! padają na plecy, a przed nimi dziwoląg W czerwonym kubraczku wypada. „Hu, hu, hu!” – zakrzykuje – „niosę niespodzianki!” Oj, bidulo, skąd się wziąłeś taki usmolony? Brodę masz przypaloną, portki w strzępach, Co tam masz na plecach? worek piasku? Nie mów, że prezenty, pokaż, nie bądź chytry, Komisyjnie otworzymy, rach-ciach. O! fajowo! jest ciuchcia, dziadek już się cieszy. Łyżwy, moje, moje! – Emilka piszczy. Sweter w bałwany… głęboka cisza zapada. Jest i paczka, a w niej model pajęczyny Do sklejenia tylko dla wytrwałych, Napisano drobnym druczkiem na odwrocie. Szalik, dziwnie długi, jakby dla teściowej… Pomarańcze i orzechy, jabłko i migdały, Piernik nawet nos podrażnia… apsik! Tylko tyle, a gdzie auto i rowery? Miał być jacht i karnet na siłownię, lot balonem I safari po Afryce dzikiej, niezbadanej. Stasiek, kartkę bierz i pióro mi w te pędy Skargę oficjalną podyktuję do Rovaniemi! W tym zamęcie, nie mówiąc zbędnego słowa, Gość zdjął czapkę, brodę, wytarte szaty I nagle stał się zwykłym, starym człowiekiem, Co patrzy na tę chciwość ze smutkiem. „Prezentów dałem w bród, lecz wy nie pojęliście, Że najcenniejszym darem nie jest rzecz żadna, Lecz radość świąt, wasza bliskość, czułe słowa I ten widok was wszystkich, jako rodzina zgodna” Zanim zdołali jęknąć, rozpuścił się w powietrzu, Jak zapach ulotny, ledwo nosem uchwycony. A pod choinką rozświetloną, w miejscu na prezenty, Kartka została z napisem: „podarujcie sobie siebie”4 punkty
-
Donośne bicie dzwonów. Dopasowane do bicia naszych serc. Wpleciony w nagich ciał uścisk, ostatni pocałunek Ci ofiarowuję I wracam do swoich, diabelskich legionów. Obiecałem sobie, że miłości już nie przedawkuje. Staram się grać melodię życia jak nieudolny pianista. Nie przekona mnie sztuczne światło zbawienia ani aniołów przemowa. Mnie od dotyku świata dzieli bariera ognista. Mgła grzechów smogowa. Stąd do wieczności. Tylko chaos panuje. W mojej iskrze doczesnej. Bóg jej ciężary wiekuiste przysporzył. W więzach Jego drwin, tylko się frapuję. Kłamco! Tyś mi zamiast łask tylko plagi pomnożył.4 punkty
-
Podobał mi się ten rok Był łatwy trudny mądry bzdurny Zimny gorący senny męczący Szczery kłamliwy odważny wstydliwy Pełen pozornych kontrastów Podobał mi się ten rok Gdzie jawa spotkała się ze snem Gdzie dusza opuściła ciało Gdzie myśli nigdy nie wyszły Przez zaciśnięte w bólu zęby Podobał mi się ten rok Nie chcę cię, wypuść mnie ze szponów Wpuść mnie, rozerwę cię na strzępy Daj mi się, przestań w końcu cierpieć Pragnę cię, stańmy się jednością Stoję przed lustrem, to nie ja Nie poznaję tych krzywych z rozpaczy oczu Tego wysuszonego zdechłego spojrzenia Tego pełnego syfu niby półuśmiechu Tej duszy wołającej o pomoc Stoję przed lustrem, widzę siebie Poznaję te stare, zmęczone oczy To stęsknione uczuć odbicie źrenic Tę duszę pokrytą ścierwem blizn Podobał mi się ten rok.4 punkty
-
3 punkty
-
7. Narodziny wichru (narrator: perski kancelista) 1. Wieść z Hellady — Macedończyk zwyciężył. I nikt się nie zdziwił. 2. Święty Zastęp umarł jak trzeba. Reszta — jak zwykle. 3. Mówią, że nadszedł pokój. To tylko cisza przed wichurą. 4. Filip — wódz, który zna wartość ludzkiego błota. 5. Zbyt wiele zwycięstw bez ceny — bogowie upomną się później. 6. Trzeba pogratulować, nim zaczniemy się bać. 7. Coś się rodzi na Zachodzie — zbyt pewne siebie. 8. Być może to nic. Być może początek końca. cdn.3 punkty
-
Myślałam, że nie pamiętam, Lecz wróciło do mnie raz jeszcze, Dziś wieczór, z pierwszą burzą wiosny I ulewnym deszczem. Przypomniałam sobie ciemną bramę Gdzie staliśmy, gdy burza szalała, Grzmot wstrząsał ziemią, A błyskawica po niebie bazgrała. Autobusy mijały nas rozkołysane, Bo w rzekę deszczu ulica się zmieniła. W małe złote fale rozpryśnięta W kręgach światła lamp lśniła. Wśród wiosennej ulewy i błyskawic Me serce dziko i radośnie biło; Twe oczy więcej mi wtedy powiedziały, Niż twoim ustom się zdarzyło. . . . Myślałam, że nie pamiętam, Lecz wróciło do mnie raz jeszcze, Dziś wieczór, z pierwszą burzą wiosny I ulewnym deszczem. I Sara: I thought I had forgotten, But it all came back again To-night with the first spring thunder In a rush of rain. I remembered a darkened doorway Where we stood while the storm swept by, Thunder gripping the earth And lightning scrawled on the sky. The passing motor buses swayed, For the street was a river of rain, Lashed into little golden waves In the lamp light's stain. With the wild spring rain and thunder My heart was wild and gay; Your eyes said more to me that night Than your lips would ever say. . . . I thought I had forgotten, But it all came back again To-night with the first spring thunder In a rush of rain.3 punkty
-
Spisuję wszystkie smutki nigdy niewysłane łzy są znaczkami adresat między wersami listonosz krąży chcąc zostawić uśmiech w skrzynce poczta zgubiona prosi o nowe nadanie łzy są znaczkami adresat między wersami donikąd wyślę żal że nie wychodzi życie poczta zgubiona prosi o nowe nadanie tak żeby trafić do serca postrzelonego donikąd wyślę żal że nie wychodzi życie listem bez błędów który istnieć nie potrafi tak żeby trafić do serca postrzelonego a może samo siebie zakochaniem zbawi listem bez błędów który istnieć nie potrafi dostarczę sobie priorytetem nadzieję a może samo siebie zakochaniem zbawi cierpiące życie uwięzione w poczcie smutków listem bez błędów który istnieć nie potrafi spisuję wszystkie smutki niewysłane cierpiące życie uwięzione w poczcie smutków listonosz krąży chcąc zostawić uśmiech w skrzynce3 punkty
-
Jeśli można wtrącić swoje dwa grosze. :) Wieśniak Jan - blisko do Jezioraka, zamiast w kiblu załatwiał się w krzakach. Gdy raz kucnął pod laskiem, szybko zerwał się z wrzaskiem, bo dybała tam żmija na ptaka. Pozdrawiam.3 punkty
-
Jedyny ruch to siwy dym nad krawędzią. Czerń w filiżance nie ma dna, jest studnią bez echa. Nie piję, by uciec. Piję, by wrócić. Ciężar ceramiki to ledwie wstęp - smak jest tutaj treścią. Ciemna materia na języku – to dowód na istnienie rzeczywistości. Jej gorycz jest osią, wokół której obraca się poranek. Czekam, aż straci swoją gorączkę. Zanim wrzątek stanie się ukojeniem, świat ma zakaz wstępu.2 punkty
-
W tym jak w tysiącu poprzednich wierszy / tekstów / notatek założyłem nową maskę i odnalazłem w sobie kolejną cząstkę własnej osobowości i być może nawet będę ją drążył Gdybym poszedł z tym do szpitala głowy i zrobił z powyższego faktu nie ok problem dostałbym tam wyrok – diagnozę osobowość mnoga ewentualnie przez wzgląd na arty schizo artystyczne (jeszcze by mi kazali uważać i opowiadać na około że diagnoza to nie wyrok) Czasem myślę i wracam wspomnieniami ku tamtym rewirom i widzę w nich: dom niespełnionego artysty dom niespełnionego szamana dom zapomnianego wodzireja dom źle odbieranego mistyka dom człowieka nieopłaconego Jakże czasem za łatwo: o najróżniejsze nieporozumienia o wielkie braki na brakach łączy o bardzo daleko idące nadintepretacje Miej w głowie, że tutaj gra zawsze idzie o wielką stawkę nie daj się więc życiu – moja rada – ocykać !! Warszawa – Stegny, 17.12.2025r.2 punkty
-
Jest mnie coraz mniej Mija dzień za dniem Wraz z każdym z nich Jest mnie coraz mniej Nie ziścił się cudowny sen Nigdy już nie spotkałem cię Wspomnienie wciąż oddala się Mnie razem z nim Jest coraz mniej Jak szybko uciekają dni Tak dawno nie mówiłem TY.... Czy jawą byłaś czy może snem Czy ważne to .... ja jedno wiem Jest mnie coraz mniej Że wszystko zginie odejdzie ....wiem Że nic nie wezmę na drugi brzeg Że nic nie znaczę to także wiem Wiem coraz więcej z każdym dniem... ale Jest mnie coraz mniej I ciągle jeden powraca dzień Gdy los pozwolił nam spotkać się Dziękuję życiu za chwile te W nich życia mego cały był sens2 punkty
-
Gdy ludzie rozdarli tkankę nieba żelaznym psalmem wojen, wszechświat zadrżał jak zwierzę ugodzone w samo serce snu. Wtedy runęło Słońce. Nie zgasło — zostało zamordowane. Pękło na dwoje, zdradzone przez stal, która miała być tarczą, a stała się katem sypiącym popiołem. Planety zacisnęły usta w milczeniu, a Droga Mleczna zbladła, jakby wstydziła się oświetlać dzieło stworzenia. Niebiescy wędrowcy zabierając martwe światło ku krawędzi zdarzeń, tam, gdzie czas traci znaczenie, a grawitacja ma ciężar winy, pogrzebali blask w całunie mroku, by nikt w nieskończoności nie musiał patrzeć, jak gwiazdy umierają z ręki człowieka.2 punkty
-
Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Ty moje słowa jak zawsze zrozumiesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Znów staram się oszukać to tęsknienie, czy ciepło tam dotrze- skosztujesz? Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Garść dobrych dni - wspomnienie I słońc igraszkom nowiem folgujesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Spłoszonym ptakiem myśli cierpienie, Doświadczeniem Hioba usta rysujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Mijają dni bez Ciebie kolejne jesienie. Czy tęsknotę wciąż jeszcze czujesz? Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Miłości wiecznej tu łez ronienie. I nie wiem, czy mnie wypatrujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze.2 punkty
-
byłem w mieście gdzie mieszkają twoi rodzice pewnie u nich bywasz jeśli żyją zobaczyć cię po latach albo z daleka patrzeć jak zamyślona mieszasz kawę czy byłaś dobrze traktowana czy miewasz bezsenne noce i kto jest wtedy u twojego boku z heroiną2 punkty
-
2 punkty
-
zaglądam do marzeń nie znajdują snu który byłby blisko widzę go często w parku przechodzi w różowym płaszczyku rozgląda się z ciekawością świata nie wiem czy mnie dostrzega a ja ja podziwiam i snuję myśli które czasami są śmiałe pewnie nawet zbyt śmiałe marzę może kiedyś … 2023 /25 andrew2 punkty
-
2 punkty
-
W labiryncie świateł nocą wygląda, że odpowiedź bez potrzasku no jak tu jasno, no jak tu jasno i za ciasno i za ciasno... Warszawa – Stegny, 14.12.2025r.2 punkty
-
Wieśniak Jan - mieszkaniec Jezioraka; zamiast w kiblu - załatwiał się w krzakach. Gdy raz kucnął "na stronie" (na żmijowym ogonie) - ta bez zwłoki ... "dziabła" nieboraka :-(((2 punkty
-
może to błąd logiczny czekam na coś co się nie wydarzyło paradoksalnie złoto czerwony król w szkarłacie też trochę zmęczony chyba pójdę spać i zasnę na czerwonym statku2 punkty
-
Słyszę dźwięki kolędy Te wszystkie patelnie Garnki rondelki Szyby które piszczą od ścierki W kolędzie śpiewanej przez sprzęty Odkurzacz z szafy też wyszedł by swoją solówkę zaliczyć (Choć on to nie śpiewa a krzyczy) niestety mop po nim plaśnie o parkiet by nadać klimat świąteczny W kolędzie śpiewanej przez sprzęty A my nieprzypadkowym przypadkiem czasem się przy niej zderzamy Przy tej kolędzie Śpiewanej sprzętami2 punkty
-
Kiedy nocą W drzwi załomocą Będę zwarty i gotowy I nie będę przerażony Nie zabiorą mnie Ani mojej żony Bo zaciśnięte pięści Pokażą swoją moc I skończy się Dla nich szybko ta noc Jak z najgorszego koszmaru Bo to życie a nie sen Ukradnę im tlen2 punkty
-
@huzarc ;) lubię zwierzęce klimaty ostatnio zainteresowały mnie również słonie…;) pozdrawiam huzarc i dziękuję:) @infelia ;) jeszcze nie wiem na razie…milczy :) @violetta chyba tak Violetta:) jednego sobie…ugotuję. pozdrawiam :) a Tobie gruszki w głowie i to w czekoladzie, przeczytałam :) pyszności.!2 punkty
-
Wdzydze- raj wśród jezior na rybki zapraszają... a Droga Mleczna się jarzy tachiony światło nam dają! logarytmy i pierwiastki tulą się do płaszcza Kopernika! Sołtys Kierdziołek przemawia że Lenin z myszką Mickie fika! Niech się święci 1 maja! towarzysz Birkut i Mazury jest już późno piszę bzdury kot zapędził mysz do dziury!2 punkty
-
zajrzał do trumny zaczął się bać bo na jej dnie zobaczył strach potem do piekła ujrzał wstyd który prawdy sie bał zajrzał do nieba tam istny raj tu nic nikogo nie boli nikt nie musi udawać nie musi usmiechów kraść zajrzał tu zajrzał tam nauczył się otwierać i zamykać drzwi za którymi różnie bywało raz było miło raz bolało2 punkty
-
żółte chryzantemy, które do niedawna pstrzyły się w ogrodzie dziś skulone dogorywają w wazonie zerwała ich całe naręcze aby przyozdobić grób syna na małej mogiłce tli się jeszcze gliniany znicz a światło niczym matczyne dłonie delikatnie muska przestrzeń na coś ty mi mały zachorzał przyszedł niespodzianie w bólach przeokrutnieńkich ino te oczka zamglone roztworzył i zamilkł a mnie się tak cni do ciebie w coraz mocniejszej trwożności ach gdyby można cofnąć czas zebrać krew która cienką strużką toczyła się między redlinami wepchnąć wątłe ciałko w sam środek ciepłego łona pod zapaską Anna ukryła grzechotkę drewnianą z wilczym zębem na nic się zdało smarowanie mózgiem królika odprawianie guseł pomarło się dziecku na Amen2 punkty
-
Dziś znalazłam w kuchni, pod szafką, kawałek stłuczonego słoika. Ręce nie zadrżały. A one pamiętają … zbieranie roztrzaskanego talerza po kłótni, w milczeniu, w bezsilności. Dziś na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Ten kawałek szkła nie zrani małej rączki, która szukałaby pod szafką piłki. To był słoik z cukierkami, który wyciagniety w radosnym pośpiechu rozsypał się po całej kuchni. Dłonie pamiętają. Serce, wdzięczne, wyciągnęło rękę do pojednania z przeszłością.1 punkt
-
1 punkt
-
@LeszczymTo bardzo dobra miniaturka. Następnym razem umieść w "wierszach gotowych". Miniaturki mają dużo mniej odwiedzających.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
dotykasz mnie słowem bez prowokacji opiekuńczym odpowiadam żeby było zabawnie wymieniamy czułe zdania których nikt nie rozumie zwyczajnie jak wiosła w wodzie1 punkt
-
1 punkt
-
Witaj - dużo doświadczyłem w swoim życiu to prawda - staram się pisząc pokazać świat taki jaki jest - staram się by czytelnik nie błądził tylko znalazł coś w tym pisaniu by się nie nudził - Pzdr.uśmiechem.1 punkt
-
@Simon TracyBardzo standardowo podszedłeś do motywu deus ridens. W ogóle to jak czytelnik ma Ci uwierzyć na słowo? Oceniasz rzeczywistość a priori - że zła, że pełna cierpienia, że wszystko jest bez sensu. No tylko że poza Twoimi słowami nie ma tu na to żadnych konkretnych dowodów. Co się wydarzyło? Jak? Dlaczego? Jakie doświadczenia doprowadziły peela do takich, a nie innych wniosków o świecie?1 punkt
-
@Berenika97 Stratosfera słów, w którą patrzę i się uśmiecham, tak na przekór — temperaturze wiersza. Pozdrawiam!1 punkt
-
Gdy bierzesz mnie w ramiona, zmieniam się w drzewo. Pod zgrubiałą korą zaczyna płynąć pamięć o wiosennych sokach, a ty zielenisz się we mnie gorącymi pąkami na czubkach wszystkich gałęzi. Przez całe lato proszę - pozwól, by mój cień stał się dla ciebie wierszem, w którym ukryjesz się przed ulewą, upałem albo porywistym wiatrem. Późną nocą zaglądam ostrożnie przez okno do domu, gdzie uciekasz od nadmiaru krzykliwych słów. Przypominam sobie wówczas, patrząc na ciebie, jak wyglądają śpiące w wyścielonych puchem gniazdach zięby i rudziki. Jesienią najmocniej czuję twój pieszczotliwy dotyk, nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy podnosisz z ziemi moje opadłe liście. Zimą pozostanie mi nagość, i po raz pierwszy nie czuję przed tym żadnego lęku.1 punkt
-
1 punkt
-
W niebieskim i pulsującym świetle odkrywam Wilgoć ujadającą psim kuszeniem nocy, Gdy namaszczona nożem linia przeznaczenia Ścieka plamą moczu w zimnym stężeniu ciała. Prawda, wyciągnięta z brudu asfaltu, jak czerń Z ptasich skrzydeł tłuczących w bezgłowe okna – szlifem pustej butelki przez synapsy jęku, Wraz z ostatnim oddechem wpisanym w widok gwiazd. Boski dzień zapomina o tym, co widzi mrok.1 punkt
-
4. Pierwsza krew (narrator: Agrianin) 1. Nie był to dzień na krew. Raczej na słońce, na kąpiel w rzece. 2. Z krzaków wyszli. Trzy cienkie cienie, włócznie krzywe jak dym. 3. Jeden miał śmiech psa. Pogłaskał cielaka w marszu. Wtedy rzuciłem. 4. Dostał pod żebro. Upadł i chwycił za ziemię – jakby go mogła uleczyć. 5. Bracia krzyczeli. Ja tylko patrzyłem, jak człowiek przestaje być. 6. Zanim kobieta rozchyliła dla mnie biodra – pękło cudze życie. 7. Ojciec był dumny. Ale matka… Nie spojrzała. Zostawiła chleb. 8. Od tej pory wiem, że życie waży mniej niż pierwszy rzut ręką. cdn.1 punkt
-
w ślimaczym zwoju skulona noga bezdomne niesie echo szum na piasku zalewa przypływ ślady topi słone oko w samotności objęcia ramion krzyżują otwartość zapadnięte wieko przygniata skrytość1 punkt
-
Obserwował nad wartkim Amurem Iwan UFO lecące i które Nagle z głośnym pierdnięciem Znikło na firmamencie Wpadło gdyż w ozonową tam dziurę1 punkt
-
@Simon Tracy To niezwykły wiersz o głębokim duchowym i egzystencjalnym ciężarze. Widzę tu stan bycia na granicy, w miejscu zawieszenia między życiem a śmiercią, między piekłem a nicością. Paradoks w wołaniu "Boże Ty jednak jesteś carem! , Tej szaleńczej, podziemnej Rosji!" - to chyba najmocniejszy moment, pełen buntu i rozpaczy. Zastanawiam się, czy można również zinterpretować jako wiersz, w którym patriotyzm jest grzechem, Bóg przybiera twarz Cara-tyrana, a jedyną przyszłością jest gra o ubranie po zmarłym. Bardzo ciekawy tekst! Bardzo mi się podoba.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne