Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.12.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Zajmijmy się zatem miłością. Wielkie słowa potrzebują wąskich ust i ciasnych głów, aby brzmieć ślicznie — jak powaga kosmosu zakręcona gwiazdami na gwint trumienny, jak prawda namacalna krzykiem, odbijającym się od zamroczonych ścian domu dla nerwowo chorych. Mnie tu nie ma. Spadam w kosmos z kluczami od niego.8 punktów
-
cisza do snu się przytuliła szepnęła przy tobie czuje się szczęśliwa wiem że kochają cię gwiazdy że pająk ci zazdrości gdy nocne otwierasz drzwi sen się do niej uśmiechnął powiedział miła jesteś zapraszam do gry w tej grze nie bedzie miejsca na smutek ani trudne łzy będziemy wspólnie z tobą i mną uszczęśliwiać tych co śnią których czasem boli dzień oszpecony trudnym6 punktów
-
Świat dziś fiknął przed oczami gdym ją ujrzał przed śniadaniem przyszła do mnie niespodzianie z pierwszym info na ekranie. Ach co to jest za figura już w swych myślach stroszę pióra jak ten konik żwawo skaczę jeszcze dzisiaj ją zobaczę. Włoski długie piękne lico nosek mały piersi sycą oczka słodkie jak w art dziele usta kuszą – oszaleję. I z pośpiechem profil klikam bo już moja ta dziewica teraz kibić mierzę szczupłą na królewnie mojej futro. Idę biegnę miłość kręci trzymam serce na uwięzi kwiaty gubię ludzi mnóstwo toż to ona jest jak bóstwo. Już fontanna lśni znajoma już ocieram krople z czoła już majaczy się figura nie to panna roi w chmurach. Wzrok swój zniżam i lustruję gdzie jest moje kocie lube wtem czarowność myśl rozpala na bilbordzie ona cała. Ale z boku głos otrzeźwia stoi przy mnie jakaś wiedźma w uszy płyną ostre słowa jam królowa z . . . . . . . . . . . . . . . . Photoshop'a6 punktów
-
-Mistrzu, czy w dyskusji przedstawiać poprawność, czy prawdę? -Jeśli poprawność, dyskusja nie ma wartości żadnej, bywa jednak, że głoszenie prawdy zaszkodzić może, wtedy rozsądniej jej nie mówić w dyskusji ferworze.6 punktów
-
odjechał pociąg w kierunku Gävle samotna maszyna na wąskim torze otoczona szwedzkimi jeziorami których nieskończony zasięg zaciera granicę z rzeczywistością może to tylko jesienna mgła której gęste kłęby rozproszyły się żeby delikatnie ucałować wodę zburzyć spojrzenie pasażera lada moment i będzie po wszystkim w okamgnieniu zaczęły przedzierać się nieśmiałe promienie słońca i rozganiać mgliste zwątpienie wystarczyła tylko chwila żeby jeziora dały się poznać blask błękitnego nieba pełnego nadziei6 punktów
-
zbite lustro leżało na ziemi wiele widziało czy warto jest ułożyć tę mozaikę zobaczyc to wszystko ciekawe czy zapamiętało widziane zdarzenia radość smutek miłość zdradę narodziny śmierć zabawę płacz wszystko ma pewnie zapisane w swojej lustrzanej świadomości czy dobrze byłoby ujrzeć to ponownie co lustro wie o mnie co twoje o tobie 2.2022/25 andrew5 punktów
-
Pani Jadzia od roku (wieś Pratków) Ma sukcesy w terapii gagatków Żadną mantrą czy jogą! Gdy ktoś trafi tam to go Hipnotyzuje ruchem pośladków4 punkty
-
Na świecie figur geometrycznych nie zrobią z koła kwadratu, trójkąt nie będzie sześcianem człowiek nie stanie się aniołem i nie dane jest mu być diabłem Na świecie przelicznych pokarmów i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu jesteś sobie owszem owszem owsem i albo to lubisz albo nie albo nie wiem Zresztą twoje lubienie nie ma nic do rzeczy dołączasz do komuny albo nie przynależysz w komunie dzielą przywileje i korzyści i wcale nie ma ich gdzie indziej, a kopalnie złota są mitem Jeśli bronisz się nieco bardziej umiejętnie widzą w Tobie ruskiego agenta Mosadu i nie pomogą żadne tłumaczenia masz być poważny i przezorny i ostrożny i w celi skargi że za ciasno zachowaj dla siebie tutaj nie ma narzekania; bólu, żali i utyskiwań dla nich jesteś frustrat i łajdak i tyle a cała reszta to szyte pod ową tezę obszerne uzasadnienia Ale oczywiście ich nie ma wiersz nr 1200 jest szaleństwem a każdy otwierany przez nich twój list jest donosem i tylko upić kapusia i rozgadać może coś wymyśli... Warszawa – Stegny, 15.12.2025r.4 punkty
-
Nie szukam zgody w cudzych spojrzeniach, ani oklasków za szczerość snów; piszę, bo cisza zna moje imię i tylko w słowie dostrzegam grunt. Ktoś mi zarzucał — nie raz, nie pierwszy szacunku brak, egoizm, chłód; że wciąż powracam do własnych wierszy, jakby w nich krył się jedyny sąd. Piszę dla siebie — nie z próżnej pychy, lecz z głodu prawdy, troski o sens; bo zanim słowo wyruszy w innych, musi mnie przejść — przez szpik i przez krew.4 punkty
-
Chcę poczuć coś jeszcze nim skończy się dzień. Przemyśleć wszystko - nazwać po imieniu. Zamienić światło serca, skażone tchem, na cichą pieśń o wartości istnienia. Nie chcę jednak odchodzić w ostatni sen. Wszystko już czeka gotowe do celu. Proszę pozostań - niech będzie ten cień Jakby pomostem miedzy mną a kiedyś. Nie chcę już wracać gdzie kraczą gawrony. Nie chcę odnawiać tej drogi do "jestem". Zatańczę rytmem, w piosenkę wtopiony. Potem odejdę nim wstaniesz wraz z deszczem.3 punkty
-
Okryty blaskiem smukłej brzozy otrzepuje ze śniegu buciska. Pamięć go przecież nie myli. Wychodząc z drewnianej kabiny wiedział, że Bóg prowadzi go po skrzypiącej drodze. Drobnej zwierzyny, nic więcej nie trzeba. Tam, gdzie kościelna wieża do nieba szpikuje ułożona z pytań i odpowiedzi. Wie, że przejdzie przez wodę, bo dzisiaj na kość zamarznięta. Jakby tak miało pozostać na wieki. Nikogo nie dziwią porzucone małe śmierci. One wykarmią kłusownika.3 punkty
-
słowa upchnięte w kieszeń zaczynają uwierać wciąż bolą chwile posypane ciszą która nie mieści się w powietrzu słony smak rozczarowania osiadł na wargach zasznurowanych przez wstyd skończyła się noc bez szans na powtórkę najważniejszych fragmentów zabrakło świadków gdy zegar wciąż wybijał kolejne minuty momenty spłynęły po twarzy zostały tylko nieuczesane myśli i głowa pełna wspomnień3 punkty
-
tak półgębkiem i półgestem powiedziałaś mi że jesteś przeznaczona tylko dla mnie ale jednak blefowałaś jestem wdzięczny nie rozpaczam i choć dzisiaj ci wybaczam przeznaczenia nie unikniesz na widzenie nie ponaglam . . . . . . . . . . . kostusiu3 punkty
-
padaj śniegu ściągnę papcie i pobiegam boso po tobie wstrząsnę puch z gałązek rozbrzmij cichym ambientem3 punkty
-
5. Cheroneja (narrator: hypaspista) 1. Ateńczycy mówią o chwale — a zostawili tylko pył pod stopami. 2. Nie ścigaj tchórzy. Wiatr zrobi to za ciebie. 3. Zostali Tebanie. Zdziwiło mnie — że naprawdę zostali. 4. Ich szyk się łamał, ale nie serca. To coś nowego. 5. Walczyli równo, jakby śmierć była ćwiczeniem w tańcu. 6. Filip nie śmiał się wtedy. Nawet on rozumiał cenę. 7. Została kupa ciał, a w niej porządek, którego nikt nie rozumie. 8. Może to hańba, że wrogom należy się szacunek. cdn.3 punkty
-
Skończyło się tak, jak miało się skończyć. Gdy tylko przekroczyłem tunel światłości I ujrzałem u jego wylotu, wiszące ogrody niebios. Z postaciami aniołów i świętych, przechadzających się we frywolnej wolności bytu duchowego, po zakwitłych miododajnym kwieciem, Polach Elizejskich. Poczułem się jak żebrak, co dla kaprysu możnych lub z zupełnego przypadku losu, znalazł się na salonach magnackich. Ależ musiałem wzbudzić sensację swym pojawieniem się. Ich szaty z atłasu i jedwabiu. Togi wyszywane złotymi i rubinowymi nićmi. Złote sygnety i bransolety, świecące jaśniej od nawigujących żeglarzom gwiazd. Ich lica i ciała. Wymasowane i wygładzone, ambrozyjnymi maściami. Nie trupioblade a zaróżowione i pełne wigoru. Oczy brązowo-złote. Mieniące się lekką wilgością perłowych łez. A głosy, donośne acz śpiewne i czyste jak pierwotne, ziemskie powietrze. Język ich zapomniany od eonów. Muskał, spragnione jego świętości, uszy niedawnego śmiertelnika. Słowem niebiańska harmonia w miejscu najczystszego spełnienia i szczęścia. Westchnąłem ciężko i nie mogąc już zawrócić, wsparłem się na drewnianych kulach, i jedynej nodze jaka mi pozostała. Ruszyłem przed siebie, wiedząc dobrze co usłyszę. Jak już rzekłem, ostała mi się jedynie lewa noga. Prawa urwana była poniżej kolana. Obwiązany starą gazą i koszulą kikut, krwawił obficie i rwał bólem tak obłąkańczo nieludzkim, że gdybym już nie żył, to jedyne czego bym pragnął to umrzeć, by nie odczuwać jego destrukcyjnej mocy w komórkach tego przeklętego ciała. Twarz miałem nabrzmiałą i spuchniętą. Blizna ciągnąca się od lewego boku szyi, biegnącą aż do oka. Była wypalonym śladem po ostrzu sztyletu. Na prawe oko nie widziałem zbyt wiele. Nie przywykłe do jasności krain na powierzchni i niebiosach, Było mi bardziej ciężarem niż przydatnym zmysłem. Skórę miałem spaloną i czarną. Jak gdybym wytarzał się od stóp do głów w węglowym pyle. Dłonie cierpiały na równi z resztą ciała. Palce ich były otępiałe i spuchnięte. Artretycznie skrzywione kości, nadały im wygląd demonicznym drzew lub krzewów. Mimo braku serca. Krew pulsowała i to tak prędko, że nadal słyszałem echo tętna, którego przecież nie powinno tam być. Otwierałem, spękane i suche usta. Lecz jedyne na co się wysiliłem, to jęki i krwiste pomruki. Nie mogłem używać w niebie, wężowego języka demonów. Sznur wisielczy nadal dyndał mi na piersi. Angelisa, która przyszła po mnie w chwili śmierci, odcięła mnie tylko lecz nie zdjęła pętli. A ja widząc jej doskonałe rysy i hebanową, magiczną czerń włosów, zapomniałem prosić ją by uwolniła mnie z symbolu potępienia i słabości ludzkich nerwów. Mieszkańcy nieba z początku byli chyba w zbyt wielkim szoku i odrętwieniu by rzec choćby słowo na mój bluźnierczy widok. Stali jak posągi, zamarli w półkroku, półsłowie. Nie szydzili, nie uciekali. Nie próbowali mnie przepędzić. Po prostu patrzyli. Na to czym mogli się stać. Gdyby nie wiara. W zbożny żywot. W nadzieję i drugiego człowieka. W cokolwiek co miało wartość odkupienia win. Ich milczenie też było złotem a nie osądem. Nie czułem się wzgardzony ani gorszy wśród nich. W niebie każdy jest sobie równy i zbawiony. Dziwne uczucie. Czuć lekkość zbawienia a nie ciężar kajdan grzechu. Szkoda, że za życia nie czułem się tak dobrze, nie dane było mi poznać szczęścia i miłości, gdzie wtedy byłeś szalony Starcze? Chciałem pomyśleć o tym zdaniu, lecz nie byłem w stanie. W niebie nie ma grzechu. Nie można grzeszyć. Myślą, mową i uczynkiem. Ciężkie jest życie upiora w niebie. Podszedłem do małego cherubinka o złotych lokach. Nie mogąc mówić wprost. Przesłałem mu swoją myśl. Szukam klucznika, moje dziecko, czy jest tutaj z Wami? Cherubin uśmiechnął się, pokiwał głową i wskazał palcem postać siedzącą niedaleko od nas, nad brzegiem jeziora o krystalicznej toni. Klucznik bo zaiste był to on, rozmawiał z Nauczycielem. Siedzieli na piasku plaży i pochyleni ku sobie, dyskutowali o czymś zawzięcie. Klucznik żywo gestykulował i opowiadał a Nauczyciel wydawać by się mogło odpowiadał rzadko i krótko, lecz ciągle pisał i rysował coś na piasku małym kijkiem i zachęcał Klucznika by ten patrzył na jego znaki i skupił się na nich. Podszedłem tak by widzieli mnie z dalszej odległości. Nauczyciel przerwał swój rysunek i obrzucił mnie wzrokiem. Odczułem to tak jakbym rozpadł się od wewnątrz na najdrobniejsze atomy. Widział wszystko i wiedział wszystko. W jednej sekundzie. Opisał całe moje życie. Wszystkie dobre i złe uczynki. Nic się nie ukryło. Przywołał moją utraconą duszę i scalił ją ze mną na powrót. A więc jesteś. Usłyszałem w myślach jego głos. I wtedy do mnie dotarło. Ten głos. Słyszałem go już. W godzinie śmierci. Gdy pętla spoczywała na mojej szyi. Gdy krzesło chybotało się u jeszcze dwóch nóg. Pamiętam obróciłem głowę w prawą stronę. Nad futryną drzwi do salonu. Wisiał krzyż z jego postacią. Ostatni jaki miałem w tym domu. Nie to, że chciałem się go pozbyć. Był mi w zasadzie obojętny. Wisiał od lat i był w zasadzie niewidocznym detalem. Lecz wtedy zatrzymałem na nim swój wzrok. Wiele złego uczyniłem bliźnim i sobie, lecz wspomnij na mnie Jezu gdy przyjdziesz do swego królestwa. A on mi odrzekł. Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.3 punkty
-
gdyby tylko istniała umowa opatrywana trwałym tuszem który nie zblednie z upływem czasu bezterminowa gwarancja pewności że grząska ścieżka nie zboczy z trasy ani serce oddane gładkim dłoniom nie zostanie porzucone w przydrożnym lesie umowa na piękne życie bez głowy zmęczonej gonitwą myśli co krąży w tym samym miejscu na życie bez strachu przed zawracaniem3 punkty
-
Tej nocy sierp księżyca Jak tarcza srebrna Pośród gwiazd rozkwita Lśni aura podniebna I latarń światło żółtawe Wabi szaroskrzydłe motyle One ogniki koślawe Błyskają w światła pyle W tańcu opętanym krążą Noc i dzień splatają i wiążą3 punkty
-
3 punkty
-
jestem dla ciebie objawieniem wszystkich cnót gotowych na lizanie choć myję okna niedbale i czasami zapomnę że skupianie uwagi na sobie jest dla mnie uciążliwe a moje usta się czerwienią bardziej niż wczoraj tylko w miękkim półcieniu twoich wątpliwości wiem że o mnie myślisz wiem że do mnie mówisz kiedy idziesz spać układając głowę na poduszce spierdalaj kurwo2 punkty
-
Lepiej nie wiedzieć, niż wiedzieć lub widzieć niewłaściwie. Autor: Graficiarz Donosiciel Warszawa – Stegny, 13.12.2025r.2 punkty
-
wichry dziejów kołaczą drzewami różnego gatunku co było minęło czas na nowe życie pod pięknym niebem2 punkty
-
Mija godzina Umiera kolejna rodzina A życie bólem malowane Otwiera mi oczy Bo gdy przemoc Rodzi przemoc A noże i kastety Zadają cierpienie Budzi się we mnie sumienie Pora wyrównać rachunki!2 punkty
-
Tak wiele do napisania a doba ma tylko cztery litery może napiszę go jutro o jedną więcej czasu na już niemożliwy dzisiaj prędzej cały tydzień znaków wczoraj też wchodzi w grę zagraj ze mną litr liter ile to słów? kilometr wiersza to dwa kilogramy poezji nie wiedziałeś? sprawdź jeśli potrafisz graj znaczeniami bądź abstrakcyjny jestem ważny a już przeterminowany wyobraźnią nieograniczony po prostu wyzwolony sięgam później dalej wyżej poziomo w pionie na wprost i wspak mam kolor i smak granica przekroczona do następnego razu smacznego2 punkty
-
@Marek.zak1 Mądrą odpowiedź otrzymał uczeń. Prawdę należy mówić z rozwagą i szacunkiem. Ten, kto prawdę posiada, ma obowiązek ją głosić, lecz także rozum, by wiedzieć kiedy i w jaki sposób. Cel określa wybór środków, "gdzie szuka się poznania - tam prawda jest kompasem, a gdzie chroni się bezbronnych - tam milczenie bywa cnotą".2 punkty
-
Niczego nie ROBIMY bo jeszcze rozwalimy co zbudowano przed nami. NIE GADAMY tylko obietnicami czarujemy,ogłupiamy i mamimy...2 punkty
-
@FaLcorN Rozumiem, że Kolega Poeta chciał mnie pocieszyć. Dziękuję. @Tectosmith Spoko, bywa, też tak miewam :)) Pozdrawiam :)2 punkty
-
@violettaDziękuję Ci Violetto. Cieszę się, że wiersz się spodobał. Pozdrawiam serdecznie. @AmberDziękuję Amber za takie odczytanie mojego tekstu. Pozdrawiam serdecznie. @huzarcCieszy mnie, że tak czytasz mój utwór. Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Trochę inna wersja dawnego tekstu trochę w nerwach pan makowiec aż się w brzuchu mak poplątał cukierenka jemu w głowie tylko nie wie jak wygląda czupiradło lukrowane? przepaloną skądś wywlekli? ale gdzie tam piękno same wyrzeźbiona dziś w cukierni już ją widzi ciasta fałdką aż rodzynek nagle stoi jęczy z boku stary piernik bo mu widok karp zasłonił lico słodkie cała reszta kolorowa karmelowa oblubieńca to pocieszka lecz w jej sercu wielka trwoga jeden z gości chce ją schrupać ma apetyt na jej kształty pan makowiec blachą stuka kocha przecież nie nażarty gościu widzi smaczny maczek aż go wzięła wielka chętka lubo moja choć zapłaczesz ty przeżyjesz mnie pamiętaj cukierenka jest w rozpaczy gdyż makowca głupol trawi więc wskoczyła mu do gardła aż się człowiek nią udławił2 punkty
-
@Berenika97 Świetny obrazek z codzienności pięknie ubrany w słowa . Bardzo mi się podoba :)))2 punkty
-
przyszedłem udzielić ci droga przyjaciółko egzorcyzmów po których poczujesz się lepiej wyprostujemy drogi abyś bliżej miała do celu popatrz tak właśnie stawia się pierwsze kroki teraz skupimy się na słodzeniu herbaty w drugim etapie nauczysz się sztuki operowania czasem terapia posłuży głównie zapominaniu podkręcimy także funkcjonalność mechanizmów obronnych polecam analizę snów oraz otworzenie umysłu na nowe doznania proszę pamiętaj że nasz mózg nie zmienił się od stu pokoleń więc wciąż wrażliwy jest na wycie wilków i pieśni szamanów po zakończeniu obrzędów pozostawimy cię pod dobrą opieką do czasu gdy będziesz gotowa podjąć samodzielną egzystencję znów czerpiąc z życia radość i nadzieję na lepsze jutro w niemieckim burdelu1 punkt
-
czy da się nauczyć mola moralności? nie! w tej materii będzie robił czarne dziury nieustannie nie licz na to że ominie jedwab i kaszmir1 punkt
-
Na chmurnym niebie renifery rozpostarły skrzydła. Cierpliwość bywa ładunkiem zapalnym gdzie wyciągnięte szyje z widokiem na prezenty... Do niego pytanie. Czy zmierzasz w nieuniknione? Renifery drżą z zimna w drapieżnym regionie.1 punkt
-
1 punkt
-
umarłam ci w tłumie. bez znaków, szczególnie? umarłam przed, wczoraj i dzisiaj ci umrę. umarłam tragicznie na tysiąc sposobów. i umrę gdy zechcesz, zapragniesz dowodów. umieram niewinnie i niezrozumiale. umieram wciąż po coś i za jakąś karę. ja dla ciebie umrę i umrę za ciebie. do dla ciebie w niebie, lub w nigdzie bez ciebie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Doskonały wiersz, jakże inny od Twojego mainstreamu, a w ironiczny sposób pokazałeś jak wersja demo odjechać może od rzeczywistości. Formą erekcjato stwarza dodatkowy odjazd od tego, czego spodziewa się czytelnik. Świetnie wyszło. Pozdrawiam1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Niech kramik stoi jeszcze chwilę, bo tu zostało tyle wspomnień, a komentarze, choć już rzadsze, jak stare przyjaźnie – wciąż się trzymają.1 punkt
-
@Tectosmith Czytelnik jak czytelnik, ale co dopiero Mikołaj...:)) Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
jem marakuję i przychodzisz lato rozjaśniasz chwilę w białych płatkach przysiadającą słodką pszczółką kwiatem budzę się do wiecznego tańca1 punkt
-
Chcę odpowiedzi tylko Na swoje pytanie Czy ktoś mi będzie w stanie Odpowiedzieć na nie? Byłam u wróżek, znawców, wieszczych Każdy mówi to samo Ale jaki ma to sens, skoro ja chce usłyszeć Odpowiedź z mojej głowy wyimaginowaną1 punkt
-
@Leszczym Mogą być i schody w bok ze wzniosem, jak spod mikroskopu. Zrozumiałem, że chciałbyś jednak w górę, dlatego rozsypałem takie, a nie inne słowa. Najpiękniejsza w życiu jest wolna wola i jej konsekwencje. Życzę szczęścia w drodze, powodzenia i pozdrawiam.1 punkt
-
twoja matka i twój były ojciec gadają o kolorach twojego dzieciństwa pod stołem psy koty ty i ja spijamy im z ust mirinda kolor pomarańczowy woda biały coca cola kokakolowy spierdalaj czerwony pod stołem bierzemy ślub kochamy się pod stołem ronimy I rodzimy dzieci obgryzamy paznokcie budujemy i znowu zjadamy się od środka 07.12.2025r.1 punkt
-
życie jest jak komputer o który stale dbasz oczyszczasz je cyklicznie sam wiesz gdzie i jak wyrzucasz złe programy usuwasz cookies plik by działać coraz lepiej ku dobru stale iść :)))1 punkt
-
Ciemność spowija jego celę Tylko ochrypły od wołania Głos zdradza że ktoś tam Jest Ale nie narzeka na głód Antypas go lubi Czasem krzyczy wzywając Tetrarchę Galilei do nawrócenia A on wsłuchuje się W zachrypnięty Głos Nazirejczyka Antypas lubi jego Głos Przysłuchuje się jego uwagom Przytakuje grzecznie biorąc do serca Ten Głos pustyni nieujarzmiony Choć ograniczony kratami celi Herodiadę ten głos drażni Gdy Herod zasypia na tronie Mówi przez sen krzyczy Boi się tego Głosu Wie że on nie mówi od siebie Herodiada myśli jak uciszyć nieuciszalne Z piwnicy dobiega głośne Szema Poruszając sumienia Które zdawałoby się Nigdy nie zostaną poruszone Herodiada modli się o spokój Lecz Jahwe nie sprzyja Modlitwom cudzołożnej Tej która sprzedała się Władzy i pieniądzom Herodiada tylko to ceni w życiu Herod nigdy nie widział Wartości w metafizyce Zna bogów olimpijskich Ale nie przywiązuje wagi do nich Jednak Głos Jahwe dobiega z celi Herodiada nie sypia nocami Myśl o ciemnej celi nie daje Jej spać Robi jej się niedobrze Na myśl o poplątanych włosach Jana Herodiada dba o swoje włosy Swoje piękno zawsze uważała Za swoją broń której nigdy Nie bała sie używać Opasły Herod stał się niewolnikiem Herod stał się niewolnikiem namiętności Jan z głębi celi nawołuje Do nawrócenia i poprawy Do miłości Boga i bliźniego Herodiadę drażni to gadanie Herodiada kocha tylko swoją córkę Miłość ma wymiar użytkowy Herod stał się narzędziem Nieruchomo wbił oczy w Kształtne ciało młodej dziewczyny Tetrarcha nie przewidział swojej słabości Głos woła z ciemnicy ale Już niedługo myśli Herodiada Utnie nigdy nie cięte włosy Zakończy nigdy nie milknące wołanie Nie wie tylko Że proroka nie da się uciszyć1 punkt
-
1 punkt
-
Piłkarz Maciej, mieszkający w Moskwie z żoną, został w Rosji, bo z miłości do niej płonął, ale jak to często bywa, z wiekiem coraz gorzej grywał, i pozwem rozwodowym go uraczono. Z kroniki towarzyskiej. O kim mowa, wielu wie, a jak nie wie, to i lepiej.1 punkt
-
-Mistrzu, czemu o chuci aż dwa przykazania? -Jako zapora przeciw sile pożądania, bo te inne wystarczy raz tylko wymienić, a chuć kusi niezmiennie, do życia jesieni. więc dla wielu być może, że dwa to za mało, i gdyby było miejsce, trzecie by się zdało.1 punkt
-
w niedoczasie myję włosy w międzyczasie rozkładam słowa i nie chodzi o to co kto powiedział chodzi o to co nieoczywiste słowa jak słowa można zrozumieć wtedy nie ma problemu pojawia się w nadmiarze oczekiwań prosta jajecznica na maśle może być pretekstem... 2106201 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne