Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.05.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Mów do mnie prosto A nie Czarny kot Puste wiadro I zakonnica Na targu staroci mnie opchną Mów do mnie prosto A nie Linia na dłoni drogę mi wskaże Lub utknę Zostanę Przepadnę Mów do mnie prosto A nie Rynna odpadnie Przez okno naleje Po mokrej podłodze Chodzić będę Mów do mnie prosto A nie Wymazane na ścianach Prosto Bez kierunku Dokąd zmierzać? Mów do mnie prosto A nie Biegniesz za mną Słowa w kieszeń Do dziś zarzekasz się Tu były Na pewno Mów do mnie prosto ...8 punktów
-
właśnie wczoraj znalazłam pół myśli, całkiem nowej założyłam jej ładne okularki różowe. i tak się rozmarzyłam o niebieskich migdałach, że natchnienie do wierszy no wyobraź, dostałam! tylko brak mi, niestety mimo chęci najszczerszych, zielonego pojęcia przy pisaniu niewierszy.6 punktów
-
pragnę lekkości jedwabiu na rozgrzanej skórze złotem i słonym ciebie morzem w zawadiackim tańcu bugenwilli6 punktów
-
nadejdzie czas na ostatni świt gdy cisza będzie dusiła się w czterech ścianach które zmienią kolor na najciemniejszy jaki znam bez prześwitu jutra kiedyś zaszeleszczę pod czyimiś stopami5 punktów
-
była w nas a my w niej w mijanych spojrzeniach w splocie ust w śmiechu dnia i w dłoniach na przemian chciałem ci dać całe jutro za chwilę spłonienia4 punkty
-
w czerwieni się księżyc gości kwiatach różnej piękności pachnący obietnicami wisi aż po brzegi nimi wypełniony no ale jak go ściągnąć w dół jak usadzić przy stole życia jak porozmawiać o wizjach przeciąganych dzień po dniu czy zrozumie czy wysłucha czy nie skurczy się do kwadry banalnością ziemskich spraw czy to nie odkręci mu wentylka mógłby zacząć się chować a kiedyś całkiem zniknąć4 punkty
-
Szczyt wzgórza minąć jakiś czas temu musiałam A teraz idę w dół - Dziwne, jak go minęłam i sprawy sobie nie zdałam, Lecz rąbek mej sukni o gąszcz jeżyn wciąż się pruł. Myślałam cały ranek, jaką dumę tam poczuję, Jak królewsko będzie mi się stało, Gdy otulona w słońce i wiatr, świat u stóp obserwuję - Lecz powietrze było mętne, widać było mało. Idąc ubitą ścieżką nie czułam wzniesienia, A gąszcz jeżyn wokół sukni się snuł - Nie ma po co próbować zawrócenia, Dalsza droga prowadzi już tylko w dół. I Sara: I must have passed the crest a while ago And now I am going down - Strange to have crossed the crest and not to know, But the brambles were always grabbing at the hem of my gown. All the morning I thought how proud I should be To stand there straight as a queen, Wrapped in the wind and the sun with the world under me - But the air was dull, there was little I could have seen. It was nearly level along the beaten track And the brambles caught in my gown - But it's no use now to think of turning back, The rest of the way will be only going down.4 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
,,Boga się nie udowadnia, Boga się poznaje,, Ks.J.Twardowski świat zadziwia zachwyca i tych co Boga kochają i tych co nie WSZYSCY GO ZNAJĄ świat wspaniały cud czy wiara że powstał z tak wielu przypadków to nie utopia każdy listek owoc kwiat mrówka słoń biedronka ja ty on ona to cud miliardy czy nie za wiele tych przypadków Boga się nie udowadnia Boga się poznaje przez to co stworzył świat Boży cud 8.2023 andrew2 punkty
-
2 punkty
-
Piszę do was – niełatwo to ubrać w słowa, Choć byliście tu kiedyś – jak ja dzisiaj, tutaj. Czasem się zastanawiam, czy też pytaliście: „Czemu świat taki jest i po co nam to wszystko? Patrzę na zdjęcia – już pożółkłe, stare, Inne spojrzenie, w oczach błysk – ten sam, nie do wiary. Jakby szeptały: „Wciąż szukamy drogi” – I jakoś robi się - tak spokojniej. Nie jesteś pierwszy – nie będziesz ostatni! Każdy gdzieś idzie, czegoś szuka, czasem błądzi, Przed tobą, ktoś też już wołał: „o co tu chodzi?” Trzeba się wsłuchać – ale sercem, a nie głową. Piszę do was – może kiedyś przeczytacie, Ten list z szuflady – może go zachowacie. Nie wiem, czy wasz świat będzie lepszy, czy trudny, Ale piszę wam prawdę – proszę zrozumcie. Może będziecie się wahać, jakby pękła wam dusza, Może cisza odpowie – zamiast ludzi. Ale wiedzcie – to już było, nic nowego – Nie jesteście pierwsi. Nie będziecie ostatni. Nie trzeba znać wszystkiego od razu. Choć nie masz mapy, podążaj swą drogą Żyj z sercem otwartym, żyj bez lęku, A Życie odpowie Ci – tak po kawałku. Piszę do siebie – z jutra, z rana, Gdy znów pogubię myśli i wątek. Pamiętaj: w życiu nie wszystko musi się składać, Wystarczy próbować – i nie przestawać! Może te słowa gdzieś zginą po drodze, Moze ich nikt nie przeczyta. Ale to samo pisanie coś we mnie porusza – Jakby ktoś szeptał: „ja też tutaj byłem”. Bo Każdy niesie coś ważnego ze sobą. Choć nie zawsze wie, co to oznacza. I choć te pytania wracają jak wiatr - na nowo W samym szukaniu – jest już odpowiedź. a tak to brzmi:2 punkty
-
@Naram-sin Hmm, grafomania... Nie zaprzeczę 😊 Cześć Viola 😉 Cześć Rafał, mam w pracy nowego kolegę. Ma na imię tak jak Ty 🙂2 punkty
-
Moje dzieciństwo zarosło trawą, pamięć nieliczne ścieżki odświeża, by nie zapomnieć drogi do domu, chociaż pierwszego już dawno nie ma. Zatarły ślady strzechy i pola, umilkły miejsca sercem związane. Jednak wspomnienia mgiełką okryte, budzą mnie czasem nad samym ranem . I snują myśli w barwne kilimy i przeplatają w tamtej osnowie, słowa wdzięczności za piękne lata, które już tylko wierszem wypowiem.2 punkty
-
Pod blokiem na trzepaku, beztrosko mijał czas. Z Pingwinem, aż do zmroku - nie chciało nam się spać. Rabarbar z cukrem, Grodziskiej butlę i na składaku w siną dal. Wedla cukierka, w brudnych lakierkach, zjadłabym chętnie jeszcze raz. Gdzie wszystko było słodkie, minęły lata już. Nie jadam chleba z cukrem. No cóż... Ręce umyte z kredy, inne chodniki wzdłuż. Choć, gdy powracam w dawne miejsca, to czuję nadal ten słodki smak... ... różowej gumy, poznańskich ciastek i brzdąca... Ach! Kto mi te lata słodkie skradł?1 punkt
-
Trzeba podziwiać także liście. Bo gdy kwiaty przekwitną, przez większość roku będziemy nieszczęśliwi.1 punkt
-
Dzieła osobliwe myślenie kreują Jakże dzisiaj trafnie Cogito kierują Wieszczy romantycznych duch idzie natchniony Wślizgnął się ukradkiem i na moje strony. Już ręce wyciągam w nich sztalugę trzymam Tym się uspakajam i wiecznością spływam Strofy niespełnione mętne w nich iluzje Strachów zahukanych czy mospanów próżnych. Pędzel już wędruje czując moje męki I nakłada grube ludzkich spraw udręki Nieporadnie płynie nabiera odwagi Kreśląc zjawy mary zwierzęce powaby. Już się dziś nie boję usną ręce moje Saturnowy Goya wstrząsa serca zwoje Odpływa ma dusza w artystycznej mili Halucynogennej, peyotliwej chwili. Twój koniec już przeszedł w Wielkich Jezior głębi Zimna głowa czuje brak daremnej męki Krzyż na pniu półksiężyc nasze losy wzrusza Jak Ojczyzny starej mości pańska dusza. Cóż mi dzisiaj każe myśleć o Twej wenie Kto mój los tak więzi demoniczne plemię Oczu błysk natchniony twarz dokoła głowy Blask upiorny zimny kroczący bez trwogi.1 punkt
-
Statek A niebo wtedy było bezchmurne, słońce mocno odbijało swoje przezroczyste blaski o błękitne widnokręgi morza... Na podstawie powyższego zdania można sobie wyobrazić piękną miejscowość nad morzem, a tam pewnie panuje spokojna cisza, słowem - Eden. Jednak pozory mylą, morzem kołysał silny wicher i nie był to zwyczajny wicher, tylko: nadlatujący ze czterech stron świata. Celem ataku Wschodu, Zachodu, Północy i Południa był statek i nie był to zwyczajny statek: po utracie wiary był pełen obłudników - nosił miano Hipokryzji. Taki stan rzeczy obserwował emisariusz z białego tarasu budynku, który znajdował się na bezludnej wyspie. W rzeczywistości nie była to bezludna wyspa, tylko: Bezludna Wyspa, każdy śmiałek, usłyszawszy legendę o Bezludnej Wyspie i wyruszając na jej poszukiwanie - nigdy już nie wracał. Bezludną Wyspą byli emisariusze z Wyższej Szkoły Rycerskiej - zapoznani ze Średniowiecznym Kodeksem Rycerskim, funkcjonowali oni w nieformalnym zrzeszeniu organizacyjnym pod nazwą Republikańskiego Obozu Narodowowyzwoleńczego, a przez wtajemniczonych byli krótko nazywani - ronowcami. Bezludną Wyspę tak naprawdę wyróżniała próżnia, która w istocie była parawanem bezpieczeństwa i z tego powodu była niedostępna dla zwykłych śmiertelników. Emisariusz, nie wyróżniając się niczym od zwykłych ludzi - patrzył zdumiony na statek i nie był zdumiony tym, co działo się na zewnątrz, tylko: w wewnątrz statku, mógł to widzieć dzięki nadprzyrodzonym zdolnościom, jednak: korzystając z takiej zdolności - zużywał bardzo dużo energii i przez to był z góry skazany na przedwczesną śmierć psychiczną. A ten emisariusz, który widział zdumiewającą i przerażającą rzecz - to: Wielki Mistrz Koronny i jako wychowanek Wyższej Szkoły Rycerskiej - Średniowiecznego Kodeksu Rycerskiego - pielęgnował on główne fundamenty nauki etycznej: lojalność i wierność wobec swoich współtowarzyszy, więc: zrelacjonował on im całą niepokojącą sprawę. Tymczasem jego lojalni i wierni współtowarzysze, Wielcy Mistrzowie, a było ich dziecięciu - po wyciągnięciu logicznych wniosków i żmudnej analizie socjologicznej - przekazali zdumiewającą i przerażającą wiedzę Mistrzom. Z kolei setka Mistrzów po długotrwałej naradzie - postanowiła napisać raport na ten temat i po opatrzeniu go w klauzulę: tajne specjalnego znaczenia - przekazała raport Wielkiemu Towarzyszowi Koronnemu. Po przeczytaniu i długiej zadumie: Wielki Towarzysz Koronny zwołał zebranie, na które stawiło się dziecięciu Wielkich Towarzyszy - najwierniejszych jego współtowarzyszy i każdy z nich otrzymał kopię raportu w celu zapoznania się ze zdumiewającymi i przerażającymi faktami. A ci ostatni już w formie mówionej postanowili przekazać zdobytą wiedzę Towarzyszom, a była ich okrągła setka, dalej: obowiązkiem Towarzyszy było wyspowiadać się ze zdumiewającej i przerażającej wiedzy Wielkiemu Uczniowi Koronnemu - co też każdy z nich uczynił to w sposób bardzo szczery. Wielki Uczeń Koronny i dziesięciu Wielkich Uczniów po krótkiej naradzie podjęli decyzję, że o zdumiewających i przerażających faktach należy napisać książkę w formie tezy, antytezy i syntezy, która byłaby wydawana tylko w zamkniętym obiegu, również: wydali wspólne oświadczenie - sprawę należy ponownie zbadać, dokładnie: sprawę należy ponownie zbadać w głębokiej tajemnicy ze względu na bezpieczeństwo społeczne i ideę państwowotwórczą - prawidłową funkcjonalność systemu. Tego zadania podjęli się ostatni w hierarchii Uczniowie, na których również spoczywał bezwzględny obowiązek dochowania tajemnicy, także: dbanie o bezpieczeństwo wszystkich emisariuszy, tak: wszystkich bez wyjątku. A teraz niebo nie było bezchmurne, szalała niesamowita burza, a największa gwiazda na niebie - umarła, horyzont zachodu pokazywał mieszane barwy czerwieni i czerni... Pośród warczenia grzmotów, oślepiających świateł błyskawic i niemiłosiernie wściekłego wichru - idą spokojnie do celu emisariusze Bezludnej Wyspy, a z piekielnie czarnego nieba nie spadła nawet jedna kropelka deszczu, tak: właścicielką Sztucznej Pogody była Nienawiść, patronką misji Bezludnej Wyspy - Miłość i to ona pełniła rolę parasola ochronnego, stanęły sobie na drodze dwa przeciwstawne żywioły, więc: wojna, wojna i wojna! Po dotarciu do celu: Uczniowie nie ujrzeli statku, tylko: bardzo głęboki wir na pełnym morzu, który posiadał wyjątkową siłę przyciągania - tak działa Zło i nagle dopadła ich bezradność i dezorientacja... I usłyszeli dźwięki Obłędnej Muzyki, którą tworzyła Orkiestra, zrozumieli, że są w pułapce bez wyjścia - na statku, zrozumieli: oto zdumiewająca i przerażająca scena, zrozumieli: trafili na ostatni akt przedstawienia - scenę, rozumiecie, panie i panowie? Na statku Hipokryzji orkiestra grała Obłędną Muzykę, a z nadprzyrodzonej zdolności emisariuszy na zawał serca zmarł Dyrygent - upadł on na własną trybunę: z jego twarzy zaczęła osuwać się biała maska - symbol czystych intencji... Orkiestra bez Dyrygenta niemiłosiernie grała Obłędną Muzykę, a przed nią i za nią jak na balu tańczyły pary, niektóre pary nosiły białe maski - symbol czystych intencji, białe maski widzieli tylko emisariusze, którzy mimowolnie poddawali się nastrojowi panującemu na statku Hipokryzji, nastrój był wyjątkowo miły, przyjemny i ciepły dla ciała, umysłu i duszy, tylko: bezczelni ignoranci z czystym sumieniem byli zdolni zachować stan pełnej świadomości - przytomność ciała, umysłu i duszy, wśród całej setki Uczniów znalazł się tylko taki ten - jeden. Taki ten jeden jedyny! Ten jeden jedyny z całej setki Uczniów! Orkiestra bez Dyrygenta niemiłosiernie grała Obłędną Muzykę, a przed nią i za nią jak na balu tańczyły pary, niektóre pary nosiły białe rękawiczki - symbol szlachetnych intencji... Rozgrywający dramat oglądał zasmucony ostatni z ostatnich Uczniów: jego współtowarzysze są już na zawsze straceni i nie mógł nic zrobić - mógł tylko uratować siebie samego, a nie mógł nic zrobić z jednego powodu: statek Hipokryzji pomału tonął z własnej nieprzymuszonej woli. A jeszcze nie tak dawno mówiono, że jest on tak wyjątkowo odporny i bezpieczny, więc: zrezygnowano z szalup i kotwic, tragedia polegała na tym: tańczące pary z głupoty i naiwności dały wiarę, teraz ty, posłuchaj: co o mnie mówiono - dałeś temu wiarę? Minęło wiele lat: Wyższa Szkoła Rycerska wychowała nowych Uczniów i uroczyście otwarto Muzeum Nowego Świata, w którym znajdował się wrak statku Hipokryzji - był on tylko cieszącą się dużym powodzeniem atrakcją, a nie przestrogą na przyszłość. Panie i panowie - pary: na twarzach białe maski i na dłoniach białe rękawiczki - symbol czystej i szlachetnej intencji, panie i panowie - pary: zachwyceni - tańczą, tańczą i tańczą, głośniki muzealne grają Obłędną Muzykę: zachwyceni wspaniałą legendą - mają w głębokim poważaniu wnioski wynikające z historii statku Hipokryzji. Tylko Uczeń, któremu udało się wydostać z tonącego statku: był w pełni świadomy i przytomny, doskonale wiedział jakim celom służy Muzeum Nowego Świata i opuściwszy pralnię mózgów - udał się w nieznaną nikomu dal... A niebo po prostu było bezchmurne, promienie słońca niemiłosiernie grzały kulę ziemską - mały skrawek świata, uparty zapał słońca studził okazjonalny wietrzyk, morze błękitne falowało raz w jedną i raz w drugą stronę, nie było to zwykłe morze - to było morze potęgi nieba, na które patrzył wyblakłym wzrokiem emisariusz i po długiej zadumie opuścił głowę ku ziemi, a na jego policzku można było zauważyć purpurową łzę - zasiała ona Bezludną Wyspą Czarną Różą... (z tomiku: Kowal i Podkowa) Łukasz Jasiński (Warszawa: 2006)1 punkt
-
Zatytułowałem trochę awłaściwie niniejszą opowieść. Prawidłowym byłoby nazwanie go "Pożegnanie z Niderlandami", taka bowiem jest oficjalna nazwa kraju, z którym rozstanę się wkrótce. Ale zachowam nadany już tytuł ze względu na łatwość skojarzenia z powieścią Karen Blixen a co za tym idzie, również z filmem - "Pożegnanie z Afryką". Przyjechałem tu, do prowincji Południowa Holandia, pod koniec Stycznia dwutysięcznego dwudziestego roku. O zarobkowych zajęciach wspomnę tylko w niniejszym zdaniu - że je realizowałem, spotykając w tymże czasie rozmaitych ludzi: tych bardziej pozytywnych i tych mniej oraz uczestnicząc w różnych sytuacjach, analogicznie tych bardziej pozytywnych i tych mniej. Mieszkać też gdzieś musiałem; przypadły mi jedno bycie w Rijnsburgu i dwa rezydowania w Voorhout'cie pod - jak domyślić się łatwo - dwoma różnymi adresami. Z poznanych tu osób naszej narodowości wymienię tylko restauratorów, właścicieli polskiej restauracji w Noordwijkerhout'cie: Honoratę i Michała. Zasłużyli sobie na ślad w mojej twórczości swoimi pozytywnością, byciem życzliwymi i pomocnymi: o ile mi wiadomo, nie tylko mi. Oraz jakością dań, które w ich lokalu były i są podawane. To ludzie z pasją, która w połączeniu z praktycznymi umiejętnościami i wspomnianą pozytywnością sprawiła, że oni sami i ich restauracja cieszą się uznaniem i popularnością. Należnymi. Dodam, iż jestem pewien, że potrafiliby odnaleźć się w każdej polskiej społeczności w każdym kraju. Nazwy ulic pominę, chociażby z chęci asprzyjania próżnej ciekawości. Swoją - jakże istotną - wagę miały podróże, na które mogłem zamienić część zarobionych tu euro. Trzy do Egiptu, gdzie dane mi było płynąć statkiem-hotelem po Nilu, zobaczyć tamę w Assuanie i objąć spojrzeniem - co prawda tylko częściowo - powstałe przy okazji jej budowy sztuczne jezioro kilkusetkilometrowej długości, być na Pustyni Egipskiej w, fraszka! - pięćdziesięciostopniowym upale oraz poczuć Energię Wielkiej Piramidy na Płaskowyżu Giza. O Hurghadzie i Marsa-Alam jedynie napomykam, z których jedno już zawsze kojarzyć mi się będzie z ogromnymi - i pysznymi - miejscowymi truskawkami, drugie z nadzwyczaj życzliwym, ciężko pracującym długie godziny consierge'm w hotelu o nazwie Aleksander Wielki - wybacz mi, zapomniałem Twego imienia, a nie mogę go odnaleźć w zapiskach - i z szykowaniem do wydania w książkowej formie "Innego spojrzenia", któremu to poświęcałem wieczory. Po jednej do - przy wyliczaniu pozwolę sobie zmienić porządek chronologiczny na alfabetyczny - Brazylii, Maroka, Rosji, Tunezji i Sri-Lanki. To jak wszędzie: miejsca, przestrzenie i ludzie. Te pierwsze i te drugie urokliwe oraz zwyczajne. Ci trzeci - cudowni oraz zasługujący tylko na przemilczenie. Między innymi wybrzeża: Atlantyku i Oceanu Indyjskiego; Diamentowy Płaskowyż; pomocni żołnierze, strzegący Dworca Autobusowego w Kaliningradzie, uczynny kierowca PeKaeSu na trasie do Gdańska oraz życzliwi ponad miarę pracownicy SbierBanku w Iżewsku, mieście położonym tysiąc kilometrów za Moskwą na wschód. Hotel w miejscowości o nazwie "Namioty", wziętej od schronień dawnych poszukiwaczy diamentów, w którym świętowałem urodziny, pływając wieczorem w basenie, racząc się caipirinha'ą i radując ciszą oraz atmosferą miejsca. Igatu. Casablanka i Rabat. Djerba. Ruiny rzymskich willi na obszarze podbitej Kartaginy, czyli obecnej Tunezji. Czy Królewski Ogród Botaniczny w Peradeniya i hotel Ranweli, znajdujący się kilkadziesiąt kilometrów od Colombo, w którego bezpośrednim pobliżu, po przepłynięciu tratwą rzeki, Franco - miejscowy restaurator - oferował pyszne dania. To już Sri-Lanka, oczywiście. Wymieniam tylko część: z wiadomego powodu. Uważny Czytelnik najprawdopodobniej zapyta: Autorze, a z czym kojarzą Ci się Niderlandy? Bo "Inne spojrzenie", pisane przecież w większej części także tu i podróże podróżami, ale... Odpowiadam. Ze wspomnianymi miejscami zamieszkań, oczywiście - w szczególności z jeszcze obecnym przy PrinsBernhardStraat. Z kilkoma wizytami w Amsterdamie i z wieloma odwiedzinami Hagi. Z wycieczką do Rotterdamu i opłynięciem statkiem tamtejszego portu. Wreszcie z wielokrotnymi bytnościami w Leiden - leżącym raptem dziesięć kilometrów od Voorhout'u - w tym z ze spacerami i z ogórkowymi lodami, których skosztowałem tam właśnie po raz pierwszy w życiu, w lodziarni zlokalizowanej dziesięć minut piechotą od kolejowego Central Station. I z pozostawianymi przyjaciółmi: Mitchell'em, Arturem z Gosią oraz Damianem z Marleną. Swego czasu Andrzej Rosiewicz napisał - na potrzeby serialu "Czterdziestolatek" - piosenkę zaczynającą się od słów: "Czterdzieści lat minęło". Kto oglądał, pamięta. Sparafrazuję: pięć lat minęło. Tutaj, w Niderlandach. Nawet ponad. Czas na zmianę, zgodnie ze jakże słusznym stwierdzeniem pewnego poznanego tu Pawła: "Panie Michale, życie to zmiany. A zmiany są dobre." Miał wiele racji. Piszącemu te słowa życie wraz z ostatnim dniem zeszłego roku przyniosło pewną bardzo istotną zmianę. Niosącą ze sobą tak konieczne do załatwienia sprawy osobiste i urzędowe, jak i otwierającą możliwości - zapraszające, ba: ponaglające - aby z nich skorzystać. Skorzystam więc. Czas pożegnać miejscowe królestwo. To ostatnie dni tutaj, sprzątanie i pakowanie w toku. Pora na... Cóż: to temat na kolejną opowieść. Voorhout, 11. Maja 20251 punkt
-
U mnie też pewnie nie jedną znaną osobę by się spotkało. Ludzie czasem przyjeżdżają z odległych stron, by tutaj głosować.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius ja chodzę do liceum, gdzie chodzi też Dehnel i go spotykam i zawsze się śmieję, on taki zdziwiony czy on mnie zna, albo myśli skąd ja go znam, z książek :) ma specyficzny styl ubierania się:)1 punkt
-
Tak, najlepiej zapytać sąsiadów, bo z tymi zapewnieniami dostawców to bardzo różnie bywa.1 punkt
-
@Rafael Marius u sąsiadów działa, to u mnie też będzie, bo nic nie mogę zrobić i się denerwuję.1 punkt
-
@Rafael Marius jest dobrze, nie muszę grzać. Jak jestem w szlafroczku, to jest ciepło. Po mieszkaniu chodzę w leginsach, w bluzce cieplejszej, jest okej. Dobra kawka, pyszne owoce, czego chcieć więcej. Dzisiaj musiał zadzwonić do play i zamówić internet, we wtorek już będę mieć lepszy, bo Orange to słabizna. I love PDF nie działam mi:) ja pół pracy mam na tej aplikacji.1 punkt
-
@Rafael Marius teraz to słońce by się przydało, nie tęcza:) mam nadzieję, że Bóg nas wysłucha i da:)1 punkt
-
Genialny twórca, dla mnie z uwagi na twórczość literacka i malarska, podobny do Wyspiańskiego. Obaj generalnie byli związani z Galicją, podobnie jak Fredro, i mz dlatego ich twórczość jest diametralnie inna niż pisarzy mieszkających w w Rosji. Pozdrawiam Robercie.1 punkt
-
1 punkt
-
Po czynach poznacie człowieka, a więc: niech pan mi udowodni - co pan ostatnio zrobił dobrego dla innego człowieka? Łukasz Jasiński1 punkt
-
@Dominika Moon Przejmujący wiersz o tym, że nie wszystko da się zrozumieć, gdy mowa pełna jest symboli i tajemnic. Czasem najtrudniejsze i najważniejsze słowa to te najprostsze. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zasłaniamy własne rany i słabości, gładką mową i uśmiechem przyuczonym do relacji powierzchownych, gdzie wygodniej jest pokazać swoją duszę z jasnej strony. Miałkie słowa nie udźwigną zrozumienia, a milczenie zatuszują głośnym śmiechem, który lubi pokaleczyć wspólną przestrzeń i powraca znów upartym, pustym echem. Czasem jednak, gdy głos traci równowagę, łza odważnie zdradza wszystkie konwenanse. Właśnie wtedy jest ta chwila najprawdziwsza, która sobie i drugiemu daje szansę.1 punkt
-
poezję schroniłam w sercu jej zew jak powrót do domu proza mnie nieraz zawiodła a wiersz niejeden mi pomógł1 punkt
-
1 punkt
-
złotem rozgrzana skóra lekki jedwab pragnienia niczym winne słodkie grona natychmiast peelce trzeba rozpalona jest nienasycona :))1 punkt
-
a po co na dół ściągać księżyc pozbawić ludzi nocnych marzeń błogiego snu w tej ziemskiej nędzy złudzeń że coś się jeszcze zdarzy pozdrawiam1 punkt
-
mów do mnie prosto a co chcesz usłyszeć plik rekwizytów nie zakłóci ciszy i ta garść przypuszczeń - jak zwykle coś zmyślasz mów do mnie prosto i przestań pouczać dokąd iść robić może kogo słuchać ja wiem że kłamiesz a to wszystko d... pozdrawiam1 punkt
-
nadejdzie czas na ostatni świt cisza wsiąknie w przebarwione ściany by wraz nimi rozpuścić się w nicości a oni przyjdą ciebie powitać twój nieruchomy wzrok wpatrzony w punkt wyciśnie łzy na twarzach obecnych będziesz widzieć jednych i drugich ci ziemscy tylko się będą domyślać pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Każdego z nas w dzieciństwie straszono potworami,które czychają pod łóżkiem czy innymi wyimaginowanymi stworzeniami.Miało to pewnie na celu przestrogę i wyrobienie instynktu samozachowawczego.Moją zmorą nadaną przez rodziców był Freddy Krueger a paradoksem całej przestrogi miało się okazać ,że mój Freddy po cichu od najmłodszych lat wyniszczał mnie od środka,był realnym zagrożeniem z którym przyszło mi żyć.Przez długi czas trzymał mnie w swojej klatce owianej tajemnicą.Czuję,że cząstka mnie nadal jest jej więźniem,odtwarzając każdy niemy krzyk,setki gróźb niewypowiedzianych ,że o wszystkim powiem,jak w zapętleniu głęboko we mnie siedzi.Może gdybym wtedy się postawiła,nie zadałby po latach następnego ciosu na psychice,ale tego już się nie dowiem.I choć teraz nie ma go w moim życiu to nadal uciekam bo ślady jakie zostawił parzącym dotykiem są niezmywalne.1 punkt
-
biegnę pomimo i daję ponadto złe myśli nie mają posłuchu jestem podatna więc ciągle na skraju lecz zanim uśmiecham się w duchu1 punkt
-
jak Słowackiemu smutno mi Boże wciąż mnie dopada ów splin ten drań bo żebym chociaż nie śmierdział groszem lecz forsy więcej niż lodu mam spokojnie żyję w wolnej ojczyźnie i z dobrym zdrowiem nie jak nasz wieszcz lubię o wierszach także pomyśleć jednak chcę w wersy pogodę wpleść a się zarażam chandrą jak dżumą od swoich ziomków grobowych min więc pytam Panie czy to tak trudno z ciepłym uśmiechem przez życie iść1 punkt
-
Niech mi który powie teraz inaczej bo wiersz jak zawsze jest doskonały a ja nie jestem jakimś wierszokletą tacy gdzieś na portalach piszą raczej Nazwisko noszę też nawet Wspaniały i jestem nieocenionym skarbem poetą dobrych poetów dziś ani słychu i widu chociaż piszą tak liczni panowie i panie Ale nic nie jest tak dobre ani oryginalne jestem najlepszy i mówię to bez wstydu bowiem inni piszą straszną grafomanię a poza tym często treści są takie banalne Jestem jedyny najprawdziwszy Poeta to dla was żem napisał udanego soneta1 punkt
-
@andreas chandra bywa zaraźliwa, a jakże. Trzeba wiac przed naburmuszonymi smutasami. A wiersz faktycznie, chciało by się czytać dalej ...1 punkt
-
oj z tym uśmiechem pachnie mi swoisko ktoś go przerabiał na hasłach był już wiem pamiętam wywalę prosto idzie o Polskę ktoś wciska kit ja mam nadzieję że ów wiersz wyżej z owym sloganem nie łączy nic choć spada dzietność aborcja idzie naród się kurczy - ktoś chce by znkł przypomnę pierwsze lata komuny bieda wokoło i prądu brak a świat zalewał dziecięcy strumień czy prąd i dzietność coś z sobą ma :))))1 punkt
-
1 punkt
-
Niektórzy rozkochali się w poezji Przysłoniła im prawdziwe życie Postrzegają się jak boskich wybrańców Zatracili się w samozachwycie. Są gotowi bronić jej Do ostatniego tchu Niech no tylko ktoś skrzywi się Od razu jawi się jako wróg. Wszędzie dostrzegają poezję Nawet w warkocie wiertarki Choć tak naprawdę uszy więdną Znajdują w nim sonety Petrarki. Jak Grochowiaka poezja Brzmi stukot chochlą o rynnę, Białoszewskiego finezja Czy Norwidowski Promethidion. Słoń a sprawa poezji Dochodzi rzecz do absurdu Siedzi taki delikwent I pała żądzą mordu. Warszawa, 4.05.20251 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne