Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.12.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Cztery garnitury. Który wybrać? Który? Pierwszy od matury. Raczej tak nie schudnę. Wejście w ten od ślubu będzie bardzo trudne. Trzeci od obrony, nieco podniszczony. Pozostał ostatni, jeszcze nienoszony. Przepadł gdzieś malutki, ten z Pierwszej Komunii, ale wierzę bardzo - dziecko nie umarło.
    11 punktów
  2. był taki dzień kiedy babcia na wspomnienie wojennej pożogi łzami krochmaliła pościel i gdzieś na różańcowym trakcie w towarzystwie świętych witała ranne zorze aż rozstępowała się noc a dziadek z drożdżowym posmakiem dnia poprzedniego i przekleństwem na ustach przeciągał osełką po kosie na pohybel duchom nieczystym i nad doliną ocembrowaną wygasłymi wulkanami cud słońca poruszał cienie szczęśliwych dusz
    4 punkty
  3. Zaparzyłam Cię w herbacie, w malinowym aromacie. Tak jak wtedy, gdy grzaliśmy się w ten dzień zimowy. Śnieg był wtedy bardzo biały, szyby z nim się całowały, I my także, między każdym łykiem malinowym. Gdzieś na dworze świat wirował. Wszystko w zimnej bieli chował. Tylko u nas ciepło się rozsiadło z namiętnością. Raz zajrzało w nasze oczy, raz dotknęło drżącej dłoni, malinową racząc się miłością. Zaparzyłam Cię w herbacie, w malinowym aromacie. Tak jak wtedy, gdy byliśmy zakochani. W nagich drzewach cisza spała. Świat dźwiękami się oddalał. Tylko zmysły, głośno rozedrgane między nami. Filiżanka pełna ciepła, malinowy smak pamięta. Tylko tyle, łyk napoju, co rozgrzewa w zimie. A za oknem dzień zaspany. W śnieżnej ciszy zatrzymany. Tak jak wszystkie. Zacznie się herbatą, potem minie.
    3 punkty
  4. tylko ciebie tak potrafię śnić trzymać blisko w ciepłym objęciu całym ciałem czuć na przedhistorycznym styku jeszcze na poziomie grawitacji a już poza świadomym i jedynie tam nasza opowieść nie istnieje przyglądają się jej baśnie spleciona energia nie wymaga miejsca rozchyla usta rozwijając zmysły prawie nie odrywam się od twojej skóry w półorgazmie noc po noc
    3 punkty
  5. *** Coraz to wcześniej Poranna kołderka Od szczytów drzew Blisko i daleko Gdy zawołam po imieniu, gdy usłyszy, przyjdzie do mnie. Siada, białe liżąc łapki, wypatrując, co też zrobię. I co powiem, to zrozumie. Co pomyślę — jeszcze bardziej, więc by jedność z myślą tworzyć, uczy kotek mnie przykładnie. Patrzy za mną z rozżaleniem, że nie wspinam się po śliwie, że nie gonię i nie gryzę. Dziecko inne — akceptuje.
    3 punkty
  6. ,, Bóg jest wśród swojego ludu,, Księga So. 3,14-17 spoglądamy na niebo wypatrujemy Boga a On On jest wśród nas w nas łąka pełna kwiatów morze w słońcu szczyty gór pną się... my uśmiechnięci dzielimy radość pełni miłości istniejemy dziękujmy za dar życia to ON Bóg łatwo Go dostrzec JEST zawsze blisko 12.2024 andrew 3 Niedziela adwentu
    3 punkty
  7. -Mistrzu, dlaczego Ewa kusiła Adama? -Myślę, że chciała mieć na własność tego pana. i robić to, co zechce, bez boskich zakazów, nawet kosztem tego, że Bóg wyrzuci z raju.
    3 punkty
  8. za mną tak wiele uwierzę przede mną niewiele nie wierzę pozytywne myślenie na przekór
    2 punkty
  9. 1. Rękami całymi w tuszu Sypiając w kolejce na poczcie Piszemy długie dzienniki I krótkie „Rachunki odroczcie” Tym bardziej jesteśmy głupi Im dalej nam do podlotków Dźwigamy ciężkie awiza I jeszcze cięższe coś w środku 2. Przy pierwszym piątku w tym mieście Stajemy w alejach i rondach I coraz trudniej oddychać Sypiać, żyć i wyglądać Pojutrze znowu ruszamy Pijemy dwie kawy więcej W piekielnie tłocznych tramwajach Grzejemy samotne ręce. Coda: I nic się nigdy nie zmienia choć późno i coś grzęźnie w krtani Wracamy do mieszkań, czekamy Aż znajdą się klucze do pianin Aż znajdą się klucze do pianin
    2 punkty
  10. Pani to chyba przesadziła, by kantem puenty bić poetę, lub w głowę walić epitetem i jeszcze gwiazdom robić hecę. Swe wdzięki przykryć metaforą, z przenośni woal mieć na twarzy, przekręcać zmysły nocną porą. Wmawiać, że mam o pani marzyć. Nudzić ględzeniem peryfrazy, oksymoronem pleść nonsensy, jak apostrofa wzniośle kadzić. Proszę się zamknąć i nic więcej! Lecz co to łezki widzę w oczach. Rzucasz, że Ciebie nie doceniam. Jak epifora zawsze kochasz. O jej przepraszam - moja wena!!! 2009
    2 punkty
  11. Chciałbym powiedzieć, że kimś jestem, Chciałbym to powiedzieć w metrze, W telewizji, w filmie - głośno i z gestem. Widzę ludzi - garnitury i ich twarze w pudrze, Oni patrzą na mnie z góry, Widzę siebie, jak znikam w ich oczach, W ich sprawdzianach i normach. A oni wszyscy - wierne sobowtóry, Mówię głośno, a dalej nie istnieje.
    2 punkty
  12. Gdy ogólnie dzień się budzi, na co śpiący czasem liczą, to odwiedzam mnóstwo ludzi, dość ciekawych - zasadniczo. Każdy mnie od progu wita, czasem ciastem poczęstuje, lecz gdy ujrzą ichnie kwita, zaraz krew im zagotuje. Słońce wstaje, kogut pieje, nie ma nudy, coś się dzieje. A że ktoś wariuje czasem ? Bom z gazowni jest inkasent. Taka ludzka jest natura - jak uczyli na szkoleniach - że gdy światu ma coś oddać zaraz w gorszą się przemienia. Z miejsca pragnie mnie udusić - gdy skasować pilnie muszę - krzyczeć każe się i pocić, szarpać ręką i korpusem. Słońce wstaje, kogut pieje, nie ma nudy, coś się dzieje. A że ktoś wariuje czasem ? Bom z gazowni jest inkasent. Może żywot dość jest pieski - farta ma gondolier włoski - lecz na płomień ten niebieski czeka miasto oraz wioski. Wszak potrzebna kopalina i hutnikom, i piekarzom, i szalonym feministkom, co po cichu kotlet smażą. Słońce wstaje, kogut pieje, nie ma nudy, coś się dzieje Że mnie psem poszczują czasem ? Bom z gazowni jest inkasent. Gdy po domach tak wędruję, licząc guzy po sztachetach, jedna rzecz mnie wciąż nurtuje i dylemat, i podnieta : jak źródełko się wypali, rurociągi czas złomować, gdy zapałkę ktoś zapali, będzie można inkasować ? Słońce wstaje, kogut pieje, nie ma nudy, coś się dzieje. A że tam wariuję czasem ? Bom z gazowni jest inkasent. YouTube - wersja dla leniuchów (udźwiękowiona) https://youtu.be/k7Eu95lBEGY
    2 punkty
  13. żeby mnie mowa miała obmówić a potem odmówić i wymówić się będzie musiała się ze mną rozmówić i jeśli wyrażę mowę na nowo zmówić się
    2 punkty
  14. nie ważne ilu osobom będziesz recytował letni wiersz ważne byś patrzył prosto w oczy by poczuli jego dal czyli zimową porą ujrzeli kwiat motyla tęczę ciepły wiatr
    2 punkty
  15. gdy się spotkamy udowodnię, że najwięksi fajterzy to de facto frajerzy, bo jedyna sensowna walka, jaką trzeba podejmować, to ta o szczęście. przytulaski zamiast referendów i partii politycznych, nagość wzniesiona na barykady, lizanie zamiast papierów wartościowych! tak, kochana, tylko to się liczy: mizianie. każdy, kto twierdzi inaczej, jest ciężkim idiotą. no dobrze, jeszcze neologizmy są istotne, grzebanie językiem we własnym języku, te wszystkie cudaczne wygrzebiny typu wychucić, minetransport, łechtango. ty w moich ramionach. i niech płoną miasta, walą się w gruzy Ukrainy i Kremle, krwiożercze ogry Putina gwałcą co się da, nawet telewizory i fotele biurowe! nic nie ma znaczenia, poza rozkosznie zdrowym hedonizmem, chwilami wykrojenia siebie z entropijnej, wszystkoniszczącej pustyni arktycznej. nie chcę pieniędzy, forda bronco, nawet Mony Lisy na rykowisku. ty jesteś dziełem... tfu - całą sztuką. jej najwłaściwszą odmianą. ups, chyba przepanegirykowałem. ale co zrobić, jak tak czuję, w moim sercu zagnieździły się piksele twoich selficząt. niewydzieralna jesteś, nieodsklepialna. jakie to piękne.
    2 punkty
  16. już tylko echo przypomina wrzawę spektakularnych uniesień Garmino co nie dowygląda to dopłaci i staje się solą w oku sąsiadów którzy przy świetle świętojańskich robaczków klepią pacierze na wyścigi a wątpliwości streszcza na chodniku tam gdzie latarnica ustami wkręca żarówkę między arkady zmysłów i szczelnie obejmuje nogami gusła przeszłości tymczasem w blasku neonów gorzki śpiew dzwonu przemijania i narodził się wiersz
    2 punkty
  17. Też nie przepadam. Pozdrawiam. @violetta Na własny pogrzeb, to tylko nowy :)))
    2 punkty
  18. @Wędrowiec.1984 W każdym razie zdarza mi się i bardzo się staram. Dziękuję za czytanie i lubienie :)
    2 punkty
  19. jak wierzyć w Boga gdy On istnieje w swojej dobroci jest zawsze przy nas a dzieła jego ziemia i knieje i wszystko co nas przy życiu trzyma największym dziełem chyba my sami z miłości dał nam wolność wyboru nadużywamy do wszelkich granic na razie wzywa by żyć w pokoju :)
    2 punkty
  20. Nauczyliśmy się Odchodzić w milczeniu Nie oglądając się za siebie
    2 punkty
  21. Początek i koniec Jak dwie strony Tego samego medalu (Prowadzą mnie do zguby) I nie wiem czy los Odnajdzie mnie (Szukając po swych krętych ścieżkach)
    2 punkty
  22. Przyszły na brzeg jeziora Prawda i Kłamstwo. - Jakie piękne jezioro! - powiedziało Kłamstwo. Prawda rozejrzała się wokół i powiedziała: - Tak, prawda. Kłamstwo podeszło do brzegu, przykucnęło i włożyło ręką do wody. - O! Jaka ciepła woda. Prawda zrobiła to samo. - Rzeczywiście, cieplutka - potwierdziła. - Może byśmy się wykąpały - zaproponowało Kłamstwo. - Dobrze - powiedziała Prawda. Zdjęły swoje szaty i weszły do wody. Prawda popłynęła pierwsza, a Kłamstwo za nią, jednak gdy Prawda tylko oddaliła się od brzegu, Kłamstwo szybko do niego wróciło, przebrało się w suknię Prawdy i uciekło. Gdy Prawda zorientowała się, że została sama w jeziorze, również wróciła do brzegu. Jednak tam nie znalazła swojej sukni, jedynie szaty Kłamstwo, których nie mogła włożyć - była przecież Prawdą. Pozostała więc naga i ze wstydu ukryła się przed ludźmi, a przebrane Kłamstwo poszło w świat i udaje prawdę. KONIEC :)
    2 punkty
  23. 9/10 nas siedzi w najróżniejszych więzieniach za biedę. 5/20 siedzi za bogactwo, bo i za bogactwo się tutaj siedzi. Pozostałe 5/20 siedzi za niewinność. Praktycznie rzecz biorąc wszyscy siedzą, tylko że w różnych miejscach i na różne sposoby. Dlatego zaraz po niniejszym idę na spacer i cóż poradzić, że ciągle i ciągle w to samo miejsce. Ot, trochę postoję siedząc. Warszawa – Stegny, 14.12.2024r.
    1 punkt
  24. jeszcze stygnie w nas kurkuma rozmazany na opuszkach tusz leżysz bezwiednie obok łóżka nie siepczesz szukasz tchu na szampańskie moce nie masz głowy ni recepty wirujesz w rytmie disco tnąc na pół kolejną noc uciekasz gdzie popadnie od zapachu cudzych ciał a wiśniowa pomadka za nic nie chce zejść
    1 punkt
  25. Drogi ekstrawertyku II Pożyczysz mi troszeczkę nadzwyczajnych mocy? Nie żartuj. Jak to których? Serio, nie udajesz? No racja. Naturalny mając przecież talent, Dość łatwo, od tak sobie, możesz je przeoczyć. Och, weź no. Długo jeszcze będę musiał prosić? Rozumiem, że zapewne nudny już się staję, Lecz wokół bezsensowne słyszę wciąż gadanie… Nie męczy cię, tak szczerze? Mów, jak ty to robisz? Zniknąłem? Jak się przebić? Wszystko takie głośne; Tu jestem! Zmieniasz temat. Daj się wypowiedzieć, Bo prawdę powiedziawszy nawet ci zazdroszczę... Nie słuchasz. Znów do ludzi szybko musisz lecieć; W porządku, mam więc inną, maluteńką prośbę: Pamiętaj - ciągle żywa cisza jest na świecie. --- PS: Tutaj jest część pierwsza, aczkolwiek fabularnie wiersze nie są ze sobą powiązane. Wspólny jest jedynie punkt widzenia podmiotu lirycznego.
    1 punkt
  26. "Myślę więc jestem" - tak jak klasyk powiedział... lecz czy nadal jestem, gdy myśl nic nie zmienia? Nie przysparza wrażeń, bytu nie odmienia gdy byt w myśli pierwszej na stałe zasiedział. Bez blasku geniuszu czy byt będzie istniał gdy tylko myśl pusta wypełni stworzenia ? Czy w pustocie myśli nowe pokolenia nadal trwać będą, choć czas wiele zmieniał? I czy przemyślenia lub lśnienia rozumu nie będą już obce przyszłym pokoleniom przez tych co nauki puszczą mimo uszu? Pozostaje wszystko zostawić nadziejom, - na śpiące w jednostkach okruchy geniuszu - że istnienie przetrwa, dzięki przemy-lśnieniom.
    1 punkt
  27. 👍 Nie bądź smutny w czwartym garniturze Może jakaś niespodzianka w tej ostatniej turze? :)
    1 punkt
  28. Wyspać też się wyśpię. Mam całą Wieczność... :)
    1 punkt
  29. Na randkę z urną :))))). Wsypę się cały do środka. Chociaż to nie moje preferencje rzeczywiście.
    1 punkt
  30. czuję w inkrustacji wnętrza dłoni nadgarstka smak srebrnofioletowej rosy ciepłem zapachu roztarłeś w pył turkusy oczu otwarte wspólne ciała bez granic w dotyku dotarłeś na szczyt kręgosłupa do samego pnia mózgu ta sprzed ciebie jest martwa czerwienieją sutki demon krwi konwertuje obrazy z głębi głowy i szukam cię we wszystkich pokojach rzeczywistości staropółnocna bezsennica najzwyczajniej zakochana
    1 punkt
  31. Nawzajem udowadniamy sobie Ja tobie, że jestem mężczyzną Ty mi - swoją kobiecość Te ciągłe utarczki powoli Przymykają mi oczy Na peronie od niechcenia Machasz mi na pożegnanie Białą chustką Co prawda kiedyś jedno zbiłem Ale to było więcej niż Siedem lat temu
    1 punkt
  32. To impreza marna, raczej kameralna, Niewesoła, smutna, a w tle grób i trumna. A tak serio, to ubierałem się do kościoła I zastanawiałem się, w co się ubrać. Poszedłem w dżinsach i sweterku :))) Literówkę poprawiłem. Dzięki. Również pozdrawiam.
    1 punkt
  33. Bożenko Wiem, że potrafisz i czekam na dalsze - no cóż prawdziwa kobieta z możliwościami ... Serdecznie pozdrawiam Jacek :)))
    1 punkt
  34. po co masz mówić kim jesteś niech twoje czyny powiedzą mowa i głos oraz gesty a zaistniejesz na pewno :)
    1 punkt
  35. @Bożena Tatara - Paszko O, bardzo fajny sonet. Nie wiedziałem, że takowe tworzysz. To bardzo miła dla mnie niespodzianka.
    1 punkt
  36. Chyba rozkrzyczany? Nie czytaj brukowcy. :) Kryzys rodziny mieszka w brukowcu. Zwykle zaczyna psuć nas od oczu. Akurat nie wiem, czemu tu nikt nie dał serduszka. Pzdr🌼
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Noc, już noc zapada, Już snuje się ballada O dniu, o dniu minionym, O dniu skończonym. Ludzie mówią ludziom O minionym dniu, Ludzie szepcą ludziom Kładąc się do snu. Ach co dzisiaj w szkole wydarzyło się, Byłem dzisiaj w kinie, z kim ja tylko wiem, W pracy mi nie poszło, czemu nie wiem sam, Ksiądz mi dziś powiedział, że mało wiary mam.... Sen, sen jest tak dobry, Ja we śnie wszystko mam, Nie jestem już samotny, rozmawiać z kim już mam.
    1 punkt
  39. na skraju lasu promienny zachód kusi złotawe brzozy
    1 punkt
  40. Lapidarne rymy trzy, Uśmiech życia do nieznanej gry. 🌼
    1 punkt
  41. @BITTERSUITE Jak dla mnie dzisiejsze wyjście było mocno zziębnięte... Mam dwa psy i trzy koty i czwarty z "doskoku"... To one wybrały mnie ...niczyje, bez szansy . Kiedy smycz "klik" pędzą jak oszalałe przed siebie.... czekam, choć już ich nie widzę ..i wystarczy jedno zawołanie jak pędzą powrotnie w moją stronę ...twój wiersz Dla nich każdy spacer jest ten wyjątkowy choć bywa że idą w znane już im strony...a jednak .."Lecz w jego oczach widać marzenie, Widzi te łąki, krzaki, kamienie, To jego świat, pełne westchnienie"..
    1 punkt
  42. Świetne!!! Na swoim ranczo mam kilka ropuch. Wspaniałe i pożyteczne stworzenia. Jeszcze raz przeczytałem Twój wiersz. Klasa!!! Pozdrawiam.
    1 punkt
  43. mój cud to moje tętno, które przy tobie przyśpiesza i moje ciepło podsycane twoim spojrzeniem dalej droga instynktowna do samej siebie, i do rozwidlenia - pomiędzy tym czego pragnę, a tym co muszę
    1 punkt
  44. To samo chciałem napisać.
    1 punkt
  45. pokusą jest wszystko co łamie dekalog narusza porządek odwieczny wszechświata do Boga uciekaj i zawierz Mu całość wraz z sobą rodzinę i szatana atak :)
    1 punkt
  46. adresat nieznany ale kochany kiedy przysiadasz przy moich słowach niepokornie zamieniam się w noc gaszę latarnie pośpiesznie późno jest nieokreślone trochę śpiące trochę milczące nieobecni malują gwiazdy za oknem krąży świat czytamy wiersze nienapisane we śnie musimy się przeliterować
    1 punkt
  47. a może porozmawiamy w kuchni konsensus znajdziemy w kawie i zamiast rozstać się smutni stwierdzimy gadało nam się ciekawie :)))
    1 punkt
  48. @Máire Świetnie napisane i strasznie przygnębiające. Jestem pod wrażeniem. Mimo to życzę miłej niedzieli.
    1 punkt
  49. Dobre pytanie brzmi i warto je sobie czasem zadać – jak umiejąc co nieco i wiedząc co jest grane i nawet mając nie lada wpływy nie rozpętać trzeciej wojny światowej. I rodzi się drugie pytanie - też niezłe – czy milczeć, czy wręcz przeciwnie, bo nagadać ile wlezie... Warszawa – Stegny, 09.12.2024r.
    1 punkt
  50. Z pozdrowieniem hr. Jarosławowi Potockiemu, który mnie na badanie tematu skierował. Generał Henri Gatien Bertrand jedzie na most ( – żart lauru Marsa warty), Chcącym go wstrzymać Austriakom krzyczy wesoło „Pokój zawarty!” Lecz pokój zawarty nie jest, choć inny tuż – Grande Armée wjeżdża do Wiednia. Co by tu było można pięknie schrzanić? Taka myśl, szacuję, że przednia: Zanim pojedzie na most niech wszem i wobec podywaguje w prasie, Że taki manewr jest doskonały, oszczędza życie i zrobić da się. A wtedy mości cesarz lub jego kanclerz każe słać strzelca jednego, Strzelec strzela, Bertrand pada, armia zawraca, [1] pytając się: Dlaczego...? . . . Rok osiemnasty, Powstanie Wielkopolskie, – Niemcy zamierzają stłumić. We Francji marszałek Ferdinand Foch zda się sąsiada sąsiada lubić. – Cóż stąd? skoro Francja i jej wojsko pierwszą wojną skrajnie wyczerpane! Foch – sławny strateg, zwycięzca wojny, – wódz biednej armii, bogaty planem: Armii francuskiej w bój wysłać nie mogę, zbyt słaba, ale mogę udawać, Armia niemiecka znużeniem nam podobna, – nieskłonna w bój się wdawać! Gdybyż ględził, zamiast wydać Francuzom może ku wojnie znów rozkazy…– Wódz niemieckiej armii wystosowywałby do wojsk swych pochwał wyrazy? . . . Zbytnim problemem nie jest, gdy o możliwościach mówią analitycy; [2] Lecz strach, śmiech i płacz gdy decydenci: generałowie i politycy. – W salonie marzycieli rozważać takie rzeczy bezpiecznie, więc wolno, Które głoszone z mównic przez tuzy państw kończą się biedą lub wojną. Sprawdźmy, co wolno teoretykom i praktykom na brydża przykładzie: Po książkach pan teoretyk cztery talie na stół kart [3] bezkarnie kładzie; Lecz, jeśli położysz grzecznie w trakcie rozgrywki swą talię przed graczy, Bez kart do „szlema”, partner rzeknie „karty przy medalach” i nie wybaczy. PRZYPISY [1] No może nie bez starcia, ale jednak… [2] Taki zasadniczo wszystko rozważa, ja sam mam na sumieniu choćby plany przydania Marsowi a nawet Księżycowi atmosfer przez ich dociążenie…, – część planet i księżyców nie ma atmosfer, bo im się ulotniły, (zresztą nawet Ziemi atmosfera się nieco ulatnia), na co można wpłynąć. [3] Kart książki, stron. Ilustracje: Paul Delaroche (1797-1856) „General Henri Gatien, count Bertrand” (około 1840); William Orpen (1878-1931) „Ferdinand Foch (przed 1930).
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...