Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.12.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
Tej wojny nie chcą wcale zakończyć to co łączyło – przestało łączyć kiedyś naprawdę ci przyjaciele w duszach Polaków siali nadzieję że przyjdą czasy i będzie wolna tolerancyjna białoczerwona strajki manify konspirowanie zgodnie i razem robili dla Niej dziurawe spodnie puste portfele codzienne życie było problemem po nocach w domach setki analiz jak wyprowadzić z kraju socjalizm i się udało i co się stało wielkie zwycięstwo a za lat kilka dawny przyjaciel gorszy od wilka chore ambicje resentymenty ten żyd ten szwab ten gej przeklęty dzielą i rządzą i lud tumanią że to co robią to zawsze dla Niej7 punktów
-
Nie powiedziałeś: Nie zabijaj brata, rodziców swoich, ani dziecka swego. Nie powiedziałeś: Nie zabijaj starca, schorzałego, nad grobem stojącego. Nie powiedziałeś: Nie zabijaj siebie, bo to tak bardzo było oczywiste, gdy powiedziałeś: Nie zabijaj, przecież napiętnowałeś morderstwa już wszystkie. Z własnych wyborów nietwoje anioły świat urządzają, gotują nam przyszłość. By go przestawić w śmierciolubne tory, zamordowano naszą oczywistość.7 punktów
-
noc zagląda pod powieki przewracając myśli z boku na bok pytania mnożą się bezwstydnie jakby mrok rodził odpowiedzi jesteś tak blisko w ciepłych załamaniach i ufnym oddechu a jednak oddalony o sen6 punktów
-
Takie luźne myśli w tym niedzielnym czasie, o sercu,co układa nam życie do taktu. Niewidzialne, bezgłośne, mieszka w mym Parnasie, trudzi się w sztuce bycia, dokończenia aktu. A serca są różne. "Są serca jak gąbki.Wchłaniają cudzą miłość,nie oddając ani kropli w zamian. Są serca jak pęknięte szkło, przy dotyku ranią. Są serca jak małże, które ciągle łzawią, rodząc piękne perły. Są serca jak głaz głuche i bez czucia. Są serca - kwiaty. Wabią barwą i aromatem, a owady spijają zeń słodki nektar." Jeśli nie jesteśmy w stanie niczego dać, nie czekajmy na cokolwiek. Cytat z tomiku Marii Winiarskiej Myśli luźne.6 punktów
-
5 punktów
-
W sercu Warszawa Scherzo na płatki peonii dla pani Ireny Santor I rdza może wspierać kolor peonii ciemnoczerwonych, złożonych jeszcze. Wkrótce się otworzą ciężarne na słońce jak łuny nad miastem jak Jasła ulice. Znów wszędzie wzrośnie w sercu Warszawa — gruz z każdego miasta, prawie każdego, ale to nie nam przyjdzie zapomnieć, że z gruzów powstała jak z nasion na słońcu dom cały, a nie jedno drzewo. To scherzo na płatki peonii, a ciężkie i ciemnoczerwone są tutaj. I takie jak gdyby wyrosły setkami wieczorów nad Wisłą karmione. To scherzo na płatki peonii. Które z nich są dziś najpełniejsze? Jak usta różowe, czy grzywy oddechów, co spełnień chcą tylko i tylko już śmiechu? To scherzo na płatki peonii, podparte żelaznym ramieniem. Czego rdza nie złamie, most też nie zachwieje w szum co nie samotnym li tylko dla drzew jest! Gdy sierpień zaczyna promieni koncert, syreny wśród fali na Wiśle milczące, a głos wibrujący ochrypły zapala uwagę dla miasta, każdego z miasteczek. Wisło! Wisło! Wisło! Matko rodzona! Szara Wisło, nie od brzasku różowa, ale od krwi! Julian Tuwim, My, Żydzi polscy 05/20245 punktów
-
To, co w nocy dziś przeżyłem, to prawdziwe piekło, kiedy mnie z routera, durne ‘Fi’ uciekło. Przecież się w gazetach, nigdy nie czytało, by z takiego szpeja coś tam wyciekało. Już, jak mysz spocony, słyszę głos krytyczny - Było wziąć, zakupić pastuch elektryczny. Gdybym więc otoczył elektrycznym polem - nic by nie uciekło, tak górą, jak dołem. Żebym głupi wiedział, zamiast robić burę, to bym tego dziada, powiązał choć sznurem. Co ja biedny zrobię ? No bo, czy bez ‘Fi’, na ekranie babę, gołą będę wi…? YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona) https://youtu.be/kLhM0yAgQvg5 punktów
-
patrzę jak się rozpadasz jak znikasz w szczelnie zamkniętej butelce pamięci głębokiej bez dna4 punkty
-
Przesiąkam żalami jak ziemia czarnymi i słodyczą gorzkiego, niby łzy sumienia, przepływam między wartkimi rzekami - tak obficie nurtami podzielonymi. Biegnę przed siebie, nie inaczej niż zwykle, do ciebie przechadzam się tylko czasem, z kamienia na kamień nietrafnie skaczę, polując w deszczu, najcichszym łkaniem.4 punkty
-
Czy myślisz o mnie ciepło w ten zimowy czas? Czy w sercu choćby iskrę dla mnie małą masz? Czy mógłbyś się rozżarzyć pod dotykiem mym ? Czy mogło by się zdarzyć kilka miłych chwil? Nim zasnę składam sobie w myślach obraz twój, lecz smutek mnie ogarnia, bo nie jesteś mój. Chodź, scałuj moją łezkę, to dla ciebie lśni, i zamień na kochanie wszystkie przyszłe dni.4 punkty
-
Nie widziałeś, dawno temu, jak bardzo mnie kochałeś — Że twoja miłość nie odejdzie w zapomnienie? Byłeś wtedy młody, dumny i niedojrzały, Byłeś za młody na zrozumienie. Los jest wiatrem i rozrzuca czerwone liście Daleko od siebie, kiedy burze nabierają siły — Spotykamy się rzadko, lecz gdy słyszę jak mówisz, Znam twój sekret, mój miły, mój miły. I Sara: Did you never know, long ago, how much you loved me — That your love would never lessen and never go? You were young then, proud and fresh-hearted, You were too young to know. Fate is a wind, and red leaves fly before it Far apart, far away in the gusty time of year — Seldom we meet now, but when I hear you speaking, I know your secret, my dear, my dear.4 punkty
-
przecież mój brat siostry rodzina cała w tym ja nikogo nie mordowałam z tym przeświadczeniem na ustach równym krokiem szedłem można by rzec maszerowałem w obozie śmierci w Auschwitz Birkenau nie wytykałem w życiu Żyda cmentarz żydowski i synagogę z szacunkiem poważałem przy klazmerskiej melodii uniósł się mój niezręczny lament gdy znów przywiodła mnie myśl na mój dziarski równy marsz w obozie śmierci w Auschwitz Birkenau w Łodzi, Krakowie i w Warszawie... ulica krochmalna kamienica niczyja jak można było dopuścić by tak opustoszały czyjeś marzenia i czyjeś sny nie nie ripostowałem przecież jak Kain na Abla maszerowałem w obozie śmierci w Auschwitz Birkenau4 punkty
-
Panie, poeto! Rzemieślniku życia i śmierci! Żałośnie Cię błagam, Odpowiedz, na moje pytania. Tak tu tworzysz, a tam coś kona. Czym ja winny, że mną piszesz? Panie, malarzu! Pędzlem tak wciąż machasz, Czy nie zapominasz farby nakładać? Może i obraz specjalny - bieli i czerni pełen, Powiedz tylko, proszę, dlaczego to mi, Bezbarwnością chlapiesz? Panie, rzeźbiarzu! Coś ty sobie myślał, Jak mnie młotem biłeś? Ja zgaduję, że to ręka Ci nie służy I omylnie źle mnie kułeś. Czy to na mnie rzeźbę trenujesz? Panie, śpiewaku! Fałszem krzyczysz mi do ucha, Jakbym ja Cię jeszcze słuchał. I bez sprzętu, głosem samym, Nadajesz na najwyższej fali. Powiedz, czemu to mnie tniesz głosem? Panie, stwórco! Czy to nie pierwszy świat, który stworzyłeś? Czy to dlatego, że tworzeniem się znudziłeś? Wszystko tu takie - nijakie, źle zrobione. A w ideał celowałeś boski. A więc pytam - czy to ideał zgniły, czy stworzenie bez troski?4 punkty
-
wszędzie ją całowałem w końcu zabrakło miejsc więc rzuciłem się na jej cień - zwariowałem wszędzie ją dotykałem bywało że tu i tam niebiosom dziękowałem myśląc oszalałem wszędzie z nią byłem od morza do Tatr zawsze kochałem ach co to był za czas wszędzie wszędzie to mało powiedziane zrozumie to tylko tamta łąka i las4 punkty
-
depcząc po starych ścieżkach wśród chmur skąd bliżej do nieba rozpycham się w powietrzu paznokciami kreślisz cienkie linie ćmy lądują mi na plecach to będzie bardzo długi list obudź mnie we właściwym momencie w krótkich przebłyskach olśnieniach świat jakby co dopiero pachnie i śpiewa w nieznanych dla mnie językach po raz pierwszy doznaję spokoju ciała 20244 punkty
-
,, Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas,, Ps 126 Pan sprawia że usta nasze pełne radości rozdajemy uśmiech nie tylko bliskim biedakowi ofiarujemy ciepło pomocnej dłoni do niego prowadzą nogi nawet gdy w duszy niepogoda Pan obficie obdarował nie chowamy skarbów pod łóżko dzielimy szczęście na czworo siedmioro… dla wszystkich starczy gdy nie zgubimy miłości 12.2024 andrew Druga Niedziela adwentu Dzień Pański4 punkty
-
Niedawno pośród medialnego zgiełku, Podały nagłówki naukowych miesięczników, Poczytnych wysokonakładowych tygodników, Jak i zwykłych niszowych dzienników, Że ponoć istnieje w Merkurego wnętrzu, Diament o grubości kilkunastu kilometrów, Rozniecając tym tysiące domysłów, Z całego świata pasjonatów kosmosu, Gdy ta niewielka planeta, Ogromem swych tajemnic wszystkich zaskoczyła, Wprawiając w osłupienie nauki świat, Niejednego powszechnie szanowanego naukowca. Zaraz też liczni YouTuberzy, Filmy w rzeczonym temacie ochoczo nakręcili, Które przykuwającymi wzrok krzykliwymi tytułami, Dla zwiększenia liczby wyświetleń celowo opatrzyli… A mnie taka naszła refleksja, Gdy tylko ukończyłem czytać te słowa, Że z perspektywy nieskończonego Wszechświata, Jakże mikre są nasze ziemskie bogactwa… Gdyby zebrać wszystkie wypełnione złotem kufry, Z ziemskich królestw lochów i piwnic, I poustawiać wszystkie jeden na drugim, Nie dorównałyby tego jednego diamentu grubości. Wszystkie ziemskich królów bogactwa, W całej swej wspaniałości nie mogłyby się równać, Z jednym tylko diamentem z Merkurego wnętrza, Wspanialszym niż skarby naszego starożytnego świata. I czymże były ziemskich królów skarby, Wypełnione po brzegi złotem kufry, Wobec tych we wszechświecie ukrytych, Po dziś dzień dla ludzkości niedosięgłych, Gdy ta jedna tylko planeta, Sama jest niczym wielka szkatuła, Kryjąca w sobie bezcenny skarb, Diament jakiego przenigdy nie widziała Ziemia, A władający rozległymi ziemiami królowie, Strzegący skrzyń swych wypełnionych złotem, Sami byli jedynie marnym pyłem, Zmiecionym niegdyś wiatru dziejów powiewem… A wszystkie nasze ziemskie wieżowce, Nie mogą się równać z jednym diamentem, Ukrytym przez Boga na planecie tajemniczej, Przed chciwego człowieka zawistnym spojrzeniem. W tej naszej pogoni za ziemskimi bogactwami… - Jakże w oczach Boga musimy być śmieszni! I jakże żałośni są biznesowi magnaci, Za każdy milion gotowi dać się pokroić… I brylujące w mediach damulki wykwintne, Z ustami wypełnionymi botoksem, Prezentujące dumnie kunsztowne swe kolie, Z najkosztowniejszych kamieni sporządzone pieczołowicie, Eksponujące pierścionki i kolczyki z diamentami, Będące niby wyznacznikiem wysokiej pozycji, Jednocześnie tak bardzo mające za nic, Ludzi z rzekomych nizin społecznych, Same zapewne w oczach Wszechświata, Który z upływem setek tysięcy lat, Najniezwyklejsze skarby widział, Budzą jedynie uśmiech politowania. I nieskończony Wszechświat śmieje się czule, Z wykwintnych wyniosłych damulek, Wymownie zbywając ich pychę, Odwiecznym milczeniem przyodzianym w mistyczną ciszę…3 punkty
-
Jak to dawno było już, Na wspomnieniach osiadł kurz, I nie wrócą nigdy już Uniesienia naszych dusz. Już przeminął tamten czas, Dawno świat rozdzielił nas, Lecz wciąż myśli biegną wstecz, A wzrok szuka wciąż tych miejsc. Wszystko chętnie oddałbym, By móc wrócić do tych dni, Poczuć szczęście tamtych chwil, Czy to jest możliwe dziś? Szliśmy przez kałużę raz, Czy ktoś tam wprowadził nas? To nie była ciemna noc, Ale szczęście było to. Szczęście wtedy było w nas, Zabrał je nam straszny czas. Szczęścia które było w nas, Nikt nie trzymał.... ....zabrał czas.3 punkty
-
w bezsenne noce zbieram księżyce te najjaśniejsze gdy pełnia trwa a choć to światło tylko odbite wspomoże słońca gasnące w nas ukradkiem blaski przed tobą chowam zerkając w mroku czy mocno śpisz snu straconego wcale nie szkoda gdy znów przed nami pogodne dni jeszcze ostatnie rozbłyski łowię i pod poduszkę wsuwam ci je mimo że niebo już wkrótce z nowiem to świat rozświetli jasny twój śmiech3 punkty
-
a ty dreptaku masz własny rozum otwarte oczy myśli o Bogu więc pilnie słuchasz analizujesz wiesz gdzie jest prawda kto oszukuje i własne sprawy kto pragnie wygrać komu na pieczy leży ojczyzna :)))3 punkty
-
Jesienią ociężałe, spadać niegotowe, nieśmiało się mienią żółtorubinowe. Po burzliwym lecie, na wiatr nie rzucane, nasączone treścią, jak jabłka w poranek. Mogą być jak cukier lub twarde jak granit. i przynosić szczęście albo ostro ranić. Umie je zastąpić w rozwlekłej ocenie, piętnując meritum, wymowne spojrzenie.3 punkty
-
3 punkty
-
@aff Nie jestem łasy na serduszka, nie napisałem tego z powodu chwały dla siebie, pisząc kursywą i cudzysłowie cytat ponadto informując skąd pochodzi. Maria Winiarska jest to dla mnie rodziną i jest jej zgoda na publikację tego cytatu. Wyjaśnienie uważam zamyka temat. Pozdrawiam Adam @Ewelina Dzięki za uśmiech@aff i za uwagę @Jacek_Suchowicz Dzięki za tradycyjnie poetyczny komentarz@FaLcorN Staram się zawsze jakąś myśl przemycić. Pozdrowienia dla wszystkich3 punkty
-
"Można" też i zabijać nadzieję chociażby. Bardzo pojemny termin. Dekalog to podstawa, jeśli się zachwieje to na czym się uczymy chodzić, wątpliwe czy pofruniemy. Pzdr3 punkty
-
posądzaj mnie o wszystko co najlepsze, pomawiaj o zalety! nie jestem takim szkaradeuszem, jak sam się maluję. w tej klatce mieszka ciemne i rozgestykulowane dobrzulo, co każdą z tysiąca rąk mówi o czułości. niech moje uczucia dotrą, z mózgu do ust, perlustrowane. przeglądaj zasoby, zanurz się w archiwa. pozwalam, proszę, wręcz domagam się tego. śmiej się widząc, że jestem pełen pluszowych kotków, że brzoskwinki tu, nie kowadła i sierp. przyznam się do czegoś, ale zachowaj to dla siebie. na nazwisko mam Prawdziarz, pozostałe personalia to jedynie ksywy dla nieoświeceńców. nocami, jak nikt nie widzi, odwracam się twarzą do szczebli i wyszywam cię na czarnych płótnach. cóż tam powstaje! ty gromiąca wzrokiem za szczeniackie żarty, intarsjowana złotem i żywicą, uśmiechnięta i w kwiecistych smugach, z liliowym otokiem, ubrana w suknię o średniowiecznym kroju, międzygalaktyczna i dwudziestodrugowieczna, przyszła, ty roztrzaskująca mi na głowie teorban, gdy znów przesadzę z wygłupami. oglądaj twoje portreciki. nawet te jeszcze niepowstałe. wszystkie są tworzone w takim samym skupieniu (aby bardziej się skoncentrować nucę cicho przy igle, szorstkim głosem, lovesongi). przytulanki we mnie, lusterka w kształcie serc ukryte w zakamarkach.2 punkty
-
flankuj mnie w wirującym wieńcu z błyszczących i lekkich dłoni poczęstuj się jedwabistymi biodrami świeży poranek otworzę wonną kaliną2 punkty
-
mikołaju gdzie masz prezenty? ukradł mi inny mikołaj świrnięty wsypał do sani swoich i zwierzaki spiesznie pogonił przedtem poszczuł reniferem to ja mu rzekłem a leć pan w... ch⛄️⛄️⛄️⛄️ę kochane dzieci nie powiem w co bo bardzo brzydkie słowo to nie dostaniecie podarków dzisiaj pusty worek mi jeno zwisa oczka dziecięce smutnie patrzą dziś prezentów nie zobaczą aż czapka czerwona zwiędła oklapła jak pusta purchawka a biały pomponik łezki roni słyszy mikołaj dziecięce słowa aż wzruszona jest biała broda my zaradzimy temu za chwilę będziesz wiedzieć czemu każde dziecko w miech coś wkłada piszczą tuptają fajna zabawa po chwili mikołaj ma pełny worek gość tonął w rozpaczy to w samą porę tak oto mikołaj prawie święty nie rozdał prezentów lecz dostał prezenty a dzieci wesołe radością piękną bo mikołaja mogli uśmiechnąć2 punkty
-
2 punkty
-
Sans Amour... Bez miłości uczucia, Ginąć w nicości codzienności, Bez tej drugiej Osoby Bez jej przyjaźni ciepła poczucia, Bez wspólnej rzeczywistości na tym padole tutaj. Sans Amour... Tak patrzeć za okno Bez tej Osoby samotnie, I widzieć jak tylko zegar odmierza czas powoli mozolnie, Tak Bez nikogo... Sans Amour, A w tle leci utwór co przypomina ją, I tak znów sen spędza z powiek kolejna noc, Sans Amour a by powiedział do Kogoś przed snem Ti Amo.2 punkty
-
Co będziemy dziś robić? Może pokażesz mi ... życie? Schowam cię między udami, wyjaśnisz mi należycie - dlaczego grawitacja tak bardzo nas wszystkich odpycha, dlaczego bezwzględny cynik z czułością do świata wzdycha Mimo, że prawie cię nie znam, chcę dopiąć wszystkie podwiązki, pokazać ci jędrne udo i piersi łakome kąski Mimo, że wczoraj z nią spałeś, a dzisiaj nigdzie nie idziesz, a ja mam grube nogi, a ty pokazujesz mi figę ... Lepiej rozłożę ... mapę. Znamy się jak łyse konie: wskazujesz zawsze te rzeki, które nic, tylko stają okoniem ...2 punkty
-
2 punkty
-
Adaś jak rano Ciebie z domu zabiorą, to się będziesz tłumaczył Napisałeś ok. Wiadomo kursywa cytat i jeszcze podana autorka - super Ja już spotkałem swoje teksty pod innym nazwiskiem bez kursywy. Po ingerencji zniknęły :))2 punkty
-
2 punkty
-
Suchy deszcz dziś pada, Ani to śnieg, ani kropla spada. Jakby wyjść się zmoczyć - - człowiek suchy wróci. A to dom dopiero - dachem kryty - Zalewa się pod sufit niemyty. I co zrobić, jak tam sucho, a tu mokro? Schnąć wodą, czy w suszy moknąć?2 punkty
-
"miej serce i patrzaj w serce" to są słowa wieszcza przesłanie romantyzmu myśl przednia najlepsza dzisiaj świat racjonalny wokół wszystko wyliczone ma cenę nawet ta łza w oku którą chustka wchłonie :)2 punkty
-
@andreas a pewien Anglik we wsi Parole wszystko co robił robił na stole a że był bardzo niski w lizaniu był bystry lubiły panie takie takie swawole a choćbyś w słowa włożył swe serce gestem spojrzeniem wyrazisz więcej2 punkty
-
Tańczę z Tobą przed bramą do piekła. Poznaliśmy się nad przepaścią wśród strzelistych skał. Harmonista gra na schodach wielkiego domu melodię do niczego nie podobną. Niczym kołysanka albo melodia żałobna. Nikt muzyki nie zamawiał po co więc gra. Syn Boga słońca do tańca idzie. Pod rękę trzyma Bogini zaświatów. Harmonistę do grania zachęca. Będzie tańczyć i niech miejsca nikt nie zajmuje. Ty też ze mną tańczysz potem do ślubu Cię poprowadzę. Będziesz ślubować mi miłość. Wśród skał narodzona i na skale zapisana, miłość twarda jak skała.2 punkty
-
Ja powiedziałem "nie zabijaj" i to zamyka przecież wszystko myślisz po ludzku i przemijasz w aspekcie wiecznym zobacz przyszłość :)2 punkty
-
nietwoje, to zabieg celowy, aczkolwiek też się zastanawiam czy wystarczjąco słuszny. Dziękuję za polubienie i komentarz. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Z pozdrowieniem hr. Jarosławowi Potockiemu, który mnie na badanie tematu skierował. Generał Henri Gatien Bertrand jedzie na most ( – żart lauru Marsa warty), Chcącym go wstrzymać Austriakom krzyczy wesoło „Pokój zawarty!” Lecz pokój zawarty nie jest, choć inny tuż – Grande Armée wjeżdża do Wiednia. Co by tu było można pięknie schrzanić? Taka myśl, szacuję, że przednia: Zanim pojedzie na most niech wszem i wobec podywaguje w prasie, Że taki manewr jest doskonały, oszczędza życie i zrobić da się. A wtedy mości cesarz lub jego kanclerz każe słać strzelca jednego, Strzelec strzela, Bertrand pada, armia zawraca, [1] pytając się: Dlaczego...? . . . Rok osiemnasty, Powstanie Wielkopolskie, – Niemcy zamierzają stłumić. We Francji marszałek Ferdinand Foch zda się sąsiada sąsiada lubić. – Cóż stąd? skoro Francja i jej wojsko pierwszą wojną skrajnie wyczerpane! Foch – sławny strateg, zwycięzca wojny, – wódz biednej armii, bogaty planem: Armii francuskiej w bój wysłać nie mogę, zbyt słaba, ale mogę udawać, Armia niemiecka znużeniem nam podobna, – nieskłonna w bój się wdawać! Gdybyż ględził, zamiast wydać Francuzom może ku wojnie znów rozkazy…– Wódz niemieckiej armii wystosowywałby do wojsk swych pochwał wyrazy? . . . Zbytnim problemem nie jest, gdy o możliwościach mówią analitycy; [2] Lecz strach, śmiech i płacz gdy decydenci: generałowie i politycy. – W salonie marzycieli rozważać takie rzeczy bezpiecznie, więc wolno, Które głoszone z mównic przez tuzy państw kończą się biedą lub wojną. Sprawdźmy, co wolno teoretykom i praktykom na brydża przykładzie: Po książkach pan teoretyk cztery talie na stół kart [3] bezkarnie kładzie; Lecz, jeśli położysz grzecznie w trakcie rozgrywki swą talię przed graczy, Bez kart do „szlema”, partner rzeknie „karty przy medalach” i nie wybaczy. PRZYPISY [1] No może nie bez starcia, ale jednak… [2] Taki zasadniczo wszystko rozważa, ja sam mam na sumieniu choćby plany przydania Marsowi a nawet Księżycowi atmosfer przez ich dociążenie…, – część planet i księżyców nie ma atmosfer, bo im się ulotniły, (zresztą nawet Ziemi atmosfera się nieco ulatnia), na co można wpłynąć. [3] Kart książki, stron. Ilustracje: Paul Delaroche (1797-1856) „General Henri Gatien, count Bertrand” (około 1840); William Orpen (1878-1931) „Ferdinand Foch (przed 1930).1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Łukasz Jasiński Ano, jeżeli się na ten Twój tomik tak bardzo powołujesz, to należałoby jednak podać dokładniej, jakie to konkretnie było Liceum, data wydania itd. Na razie autentyczność tego tak zwanego "białego kruka" pozostaje wątpliwa. Dla informacji. Pracę magisterską nie pisze się na podstawie jednego wiersza. Wiem coś na ten temat, bo także taką pisałem.1 punkt
-
@BITTERSUITE Uważam że taki portal - forum ...jest jak codzienne spotkanie autorskie... Czytelnik czyta ( w tej sytuacji ja) i w każdej chwili może zadać autorowi pytanie odnośnie jego twórczości . Ps. Nie odnośnie definicji .. a metafory którą zastosował posługując się w tym przypadku "suchego deszczu" Objaśniając swoją koncepcję i zamysł okazał Pan szacunek do czytelnika. Pisze Pan ciekawie i jest otwarty na dyskusję w której czuć kulturę i życzliwość. Pozdrawiam i szerokiego pisania 👌 😉1 punkt
-
czasem sen rozdzieli bezwstydne pytania jakby wrzenie ciał po prostu miał za nic schłodzi co być miało ale nie za mocno pozwoli fantazjom może nieba dotknąć :)1 punkt
-
Mnie nie interesują te słowne przepychanki. Poza tym jestem chrześcijanką, wi3c przecież nie rozmawiamy ze sobą. Mnie nauczono wraz z mową dekalogu, o to jakie on ma korzenie niech dyskutują historycy. Nie uważam, że istnieje tylko jedna religia, w tym sensie znajduję si3 już poza obecnym kościołem i uciekam jak mog3 przed wszystkimi wolnomularskimi mądrościami, wolę już umrzeć nieoświecona. Pzdr.1 punkt
-
Świat zamarł w bezruchu, śnieg przykrył wszystko, co zbędne. Gałęzie wyciągają się ku niebu, jakby chciały dotknąć ciszy. Każdy oddech zostawia ślad, kruchy jak szron na skórze. Chłód przenika głębiej niż wiatr, przypomina o prostocie istnienia. Puch miękko opada, jak wspomnienie, unosząc w sobie oddech dzieciństwa. Gałęzie uginają się pod ciężarem. nostalgii, pamiętają lata,które minęły bez pośpiechu. Niebo jest bliżej, gdy mrok zapada, gwiazdy wychodzą jak dawni znajomi. Każda chwila ma wagę spokoju, którego brak w czasach bez zimy. Zima trwa, nie pytając o zgodę, uczy cierpliwości i milczenia.1 punkt
-
Zbudziła go ta sama natrętna myśl. Ostra jak sztylet. Skończ ze sobą. Po co masz cierpieć. Znikną wszystkie problemy. Podąża w kierunku torów kolejowych. Nieśmiałe światło gwiazd oświeca drogę. Chociaż nie tylko. W kałuży widać Księżyc. Obraz zmącony nogą człowieka, drga i faluje, by po chwili powrócić do stanu pierwotnego. Nagle słyszy jakiś nieokreślony szelest. Usilnie spogląda w tamtą stronę. Ma wrażenie, że coś tam widzi. Niedużego i szarego. Już wie co to jest. Po prawej stronie, kawałek drogi przed sobą, dostrzega małego zajączka zaplątanego w cierniowe gałązki. Podchodzi do zlęknionego biedactwa. Uwalnia. Wdzięczne zwierzątko, pospiesznie ucieka w delikatnej poświacie srebrnej tarczy. Nie wraca na ścieżkę. Idzie w tym samym kierunku, równolegle do poprzedniej. Gęsta, czarna ziemia, utrudnia marsz. Jakby szedł wewnątrz umysłu, gdzie wirują drogowskazy. *** Błyszcząca wstęga torów, coraz bliżej. Refleksy świetlne migoczą na gładkich długościach. Zapraszają. Lecz on ich nie widzi. Czarne niskie krzaki zagradzają drogę. Przechodzi przez nie. Przez gąszcz skołatanych myśli. Chciałby zawrócić, zresetować, zacząć wszystko od nowa. Nie wystarcza sił. Brnie dalej ku swemu przeznaczeniu. Czeka na torach. Śmierć wibruje cichutko pod stopami. Jeszcze niewidoczna, ale pewna. Nawet gdyby zmienił decyzję, paraliżujący strach gęsty i lepki, zmusza do zostania. Nie pozwala na jakikolwiek ruch. Coś w rodzaju klatki z psychicznych prętów. Chłodny, mroczny wiatr owiewa stojącą postać, upodabniając do sytuacji, którą sam wybrał. Ciemność gęstnieje. Wokół i w nim. Nie wie dokładnie, w którym miejscu stoi. Na poboczach dostrzega więcej ciemnych krzaków. Skąd ich nagle tyle? Czarne, szeleszczące zjawy. Ma wrażenie, że są coraz bliżej. Idą w jego kierunku, by wyszarpać z gardła ostatni oddech, czarnymi gałązkami. Nie taki wybrał sposób. Spostrzega w oddali dwa świecące punkty. Niczym dwa rozbłyski na srebrnej kosie. Często rozmyślał, że jak już, to chciałby zginąć rozjechany przez parową lokomotywę. Teraz ma okazję. Prawie odczuwa radość ze spełnionego marzenia. Myśli są szalone i pokręcone, pełnie supełków, których nie potrafił rozwiązać. Wyczuwa dziwne drgania. Pociąg coraz bliżej. Białe światła, błyszczą niczym przyćmione słońca. Dopiero teraz odczuwa lęk w całej pełni ciemnej strony księżyca. Serce wali jak oszalałe. A on nie może uciec, przyklejony nie tylko do drewnianej belki, ale także do decyzji, którą dzisiaj podjął. Żelazna bestia o świecących ślepiach, za chwilę rozszarpie ciało. Mokre od krwi szczątki, zostaną przeżute w żelaznych trzewiach, przerobione na mielonkę. Zimny pot ścieka na twarz. Obraz zdeformowany przez wilgoć, paradoksalnie jeszcze bardziej wyostrza sytuacje. Zdejmuje czapkę, wyciera twarz. Czapka spada na tory. Nie podnosi. Część jego, pragnie znowu uciec. Przecież brakuje tak niewiele. W jedną albo w drugą stronę. Niestety, lęk zabetonował nogi. Stoi i czeka na śmierć, która za chwilę boleśnie przytuli, by po chwili zabić. Dostrzega obłoki pary za gęstym blaskiem, rażącym oczy. Oczy, które jeszcze przez krótki czas, zachowają w sobie przeróżne obrazy, z poplątanego życia. Słyszy przeraźliwe dudnienie w głowie. Cały umysł, zarówno ten dobry jak i zły, wrzeszczy z przerażenia, chcą wydostać ego spod kopuły czaszki. Czuje drgania zwiastujące koniec. Dwa podłużne sztylety, błyszczą złowieszczo. Dźwigają na grzbietach ciemnego potwora, wytyczając drogę do niezbadanej tajemnicy. Nie chce na to patrzeć. Pada na kolana, zasłaniając rękami twarz. Niczym w ostatniej modlitwie. *** Nie może w to uwierzyć. Jakim cudem? Przecież był tak blisko. Powinien nie żyć. A jednak żyje. Ma dziwne drgawki. Jakby napięcie ciała, teraz go opuściło. Nie chce dłużej sterczeć w tym miejscu. Schodzi z torowiska. Czuje, że za chwilę zemdleje. Pada na trawę. Zasypia w dziwnym odrętwieniu. *** Sen mija o brzasku dnia, a on odczuwa przeraźliwy chłód. Powietrze jest krystalicznie czyste. Wstaje. Spogląda na tory. Widzi żółtą czapkę. Dopiero teraz dostrzega, że stał kawałek za rozwidleniem torów. Dlatego pociąg go oszczędził. Skręcił kawałek przed nim. Dostał jeszcze jedną szansę. *** Mały zajączek przebiega obok. Odprowadza zwierzątko wzrokiem i coś sobie przypomina. Chociaż nie bardzo pamięta, co. Mimo tego szepce cicho: dziękuję. -.. . -.- .- --- ... -.. --- -. -.. ..1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne