Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. między nami cisza a na zewnątrz harmider... lepki kurz ponad ziemią w myślach brud - minionych zdarzeń
    5 punktów
  2. kamienny mur na dnie morza ogryzione krowie kości pod lodem Grenlandii czas odsłoni resztki ktoś odczyta gliniane tabliczki naszego Kanaanu chyba że wyparujemy żywcem piętnaście tysięcy głowic jądrowych i niezgoda w słowiańskiej rodzinie fala uderzeniowa zrywa skórę z brzucha ludzie zabijają się od zawsze po epoce brązu przyszły wieki ciemne pod Awdijiwką teraz
    5 punktów
  3. Pola przykrywa kołdra ze śniegu Pod nią śpiące skały i ścierniska, Na zachodzie drżąca biała gwiazda W głębinach nocy nieśmiało błyska. Kół pociągu nieustanny stukot, Ludzi w wagonie usypia jazda, Na świecie stalowo-siny ranek, A w moim sercu lękliwa gwiazda. I Sara: Fields beneath a quilt of snow From which the rocks and stubble sleep, And in the west a shy white star That shivers as it wakes from deep. The restless rumble of the train, The drowsy people in the car, Steel blue twilight in the world, And in my heart a timid star.
    5 punktów
  4. pytasz mnie... a ja dłońmi jak szkielet, włosy rozczesuję po siwych końcach się gładzę... po co mi twoje troski i ciągłe o przeszłość pytanie? nie chcę, nie mogę już więcej... na drżące kolana rzucam głowę - szlochając i myśląc że zrozumiesz... milczenie brzmi tak mądrze przecież... o dziś i o jutro pytasz uporczywie rozkładasz nas na czynniki pierwsze a ja nie wiem... nie wiem co odpowiedzieć
    4 punkty
  5. zaburzenia lękowe to zaprzeszłe zimowe wieczory zlepione w jedno z pościelą wszystkie sezony głodowe pączkujące nam na językach mamy wejścia awaryjne do pokoi ucieczek i śmierdzimy sobą a znaki dezorientacyjne świecą nam jak ogon betlejemskiej rakiety gramy w ten multiplayer pomarańczowo ciemno pomarańczowo o godzinie zaledwie kwadrans wpół do gieta niezawodna rozrywka samotnych kto zbierze więcej wiązek światła no-god-on mode kiedy nie ma boga trzeba go wymyślić przekażmy sobie znak niepokoju gen x gen nic in -hibitor we trust jakich nas stworzyłeś takich kurwa masz ale mój chyba zrzucił mi się do spamu bo jak dotąd nie umiem go znaleźć jednak wolałbym tu coś o fascynacjach wiedziałaś że potrafię przekręcić się samą siłą woli? tak o napinam się i albo mam już stoicyzm albo wyjebane w ten test beta kiedy duszę gaz do dechy trasą na groby tak robimy grzybszit szściekli i wybcy najlepsze wyjście nie wchodzić
    4 punkty
  6. Nie bierz na ''zbyt poważnie'' tego, że cię rozśmieszam. Nie ma w tym żadnej treści, jedynie fakt, że uciekam: lekkością, ciężarem, mgnieniem, muśnięciem, dotykiem, lekceważeniem Gdy jestem sama - nie gryzę ściany, nie snuję planów, gdy - w zakochaniu, tłukę wazony i daję na mszę, jem meteory, rozkładam planszę - świata, gdzie miłość jest mocną osią, a wszystkie lądy to dzielnie znoszą Troszkę panoszę się na Jawie, śpię w Banjaluce, płaczę w Ottawie Uciekam dalej powagą szlochań, miłość mi mówi: "Sorki, wynocha. Wybuduj filar, co serce ziemi swą stabilnością ... tak! - wykorzeni. Dopiero wtedy możemy gadać, dopóki pędzisz - czołgam się w sieni..."
    4 punkty
  7. na Kurwiej Górce miedź brzęczy a my pozbawieni orientacji i więzi społecznych nachylamy się coraz bardziej nad stołem niecodziennych spotkań niczym ruiny domów wpatrzonych w lustro Odry przy których chcieliśmy wyszabrować dla siebie nowe życie nadszedł czas na historie obowiązkowe słyszane po stokroć alibi na szczęście w przededniu Epifanii czasami wbrew logice każą ci wsiąść do pociągu w kierunku odwrotnym do miejsca zamieszkania i twoje myśli rozpędzone jak dzikie konie stepowe... ...i stukot ich kopyt o ziemię i kół stukot o tory i drzwiami trzaskanie w głowie i ludzie skaczący po niej i klakson samochodu s t o p ....….................... Rejon u wylotu ulicy Odrzańskiej, między Bramą Odrzańską a usytuowaną na zachód od niej Furtą Młyńską, nazywano potocznie Kurwią Górką (Hurnberge), w późniejszych czasach określaną także eufemistycznie Górą Wenus (Venusberg).
    3 punkty
  8. Nie jego wina że świat imię trudne ma Ani jego wina że nie wie o co toczy się gra Nie jego wina że nie rozumie iż żyć się da Ale jego wina że nie pojął jego sensu Który w sobie ma to coś co się w nim tli Co oświetla nie tylko noce ale i trudne dni
    3 punkty
  9. Druga połowa lutego. Za oknem szaroburo. Jak na tę porę roku jest dość ciepło i ani krzty śniegu. Na balkonie balustrada pokryła się rdzą. Wiosną wraz z wiosennym sprzątaniem oczyszczę balustradę szczotką drucianą, pokryję farbą śnieżno-białą. A kiedy nowy dzień wstanie na poręczy balustrady zawisną skrzynie ziemią wypełnione. Zasadzę w nich ulubione kwiaty czerwone i białe pelargonie.
    3 punkty
  10. Myśl Niewielki pierwiastek naszego umysłu W pewnym sensie cząstka Tworząca nas Ktoś kiedyś powiedział Że myśl to manifestacja Naszego wewnętrznego świata Jest podłożem każdego działania Każdej decyzji Wszystkiego co nas otacza Nie powstało dotychczas nic Co nie byłoby wcześniej pomyślane W umyśle twórcy Umysł jest więc początkiem każdej akcji W takim wypadku, jesli jest on na tyle istotny Na ile wszystko wskazuje Dlaczego go zaśmiecamy Niepotrzebnymi informacjami Niepotrzebnymi ludźmi Złymi uczuciami, które niszczą nas od środka?
    3 punkty
  11. póki kark zginasz i nie zaświta w głowie zanadto ponad głos wtórny możesz jedynie przez zdrowy dystans nie wejść w prąd rzeki rwącej absurdy cugli popuszczą gdy twoje dzieci w bezmyślne zombi na części zmienią a potem z logo chip dookreśli co gdzie dla kogo i z jaką ceną dopóki jazda w siodle nie zwaśni dokąd dla siana i koń się przyda zawsze je można zamienić w taczki by za ślad węgla kraść mógł też Krzyżak jeśli zapomnisz gdzieś się urodził kto cię wychował dla kogo żyjesz pustego życia nic nie osłodzi choćbyś wykrwawiał się na obczyźnie cugli popuszczą gdy własne dzieci w bezmyślne zombi przemieni szkoła a jak kolejnym świat się zapętli byś też w ich bogach ufność zachował. póki wędzidło nie wadzi w pysku i znów bezkarnie plądrować da się dokąd się nędzą nie szkli zawisłość dopóty w pył nas nie patrząc zasię
    3 punkty
  12. Jak to się stało? Wsiedliśmy razem do tej dorożki (nie szukaj tutaj jasnych obrazów), w podróż przez życie mieliśmy ruszyć. Lecz nie od razu. Starałem drogę ci wytłumaczyć cierpliwie niczym jakiś dżi pi es, GPS, znaczy, lecz ty wskazówek szukałaś w gwiazdach. To była jazda. No, niezła jazda! I tyle. Wiedziałaś lepiej! I ja wiedziałem. Złączonym duszą, złączonym ciałem, rosnąć nam przyszło w masę krytyczną. Od animozji wprost do eksplozji. I się skończyło... apokalipsą. Włóczę się teraz w cudnych manowcach, a ty gdzieś poszłaś, gdzieś sobie poszłaś. Zamknęłaś najpierw drzwi mi do domu. Komu się żalić? No, powiedz, komu? Samotnie sypiam pod czystym niebem. Czy tobie lepiej? Odpowiedz sobie. Ja tego nie wiem. Wczoraj tu byłaś, chyba zbłądziłaś, lecz mnie o drogę przecież nie spytasz, to pewne dzisiaj i przecież jasne, nadal wiesz lepiej, a ja nic nie wiem. Nic się nie zmienia, szans na to nie ma... wciąż kocham ciebie.
    3 punkty
  13. Wszędzie jest więziennie. Więc po cóż wyjaśniać? Słowa tutaj są niepotrzebne i kompletnie zbędne. Więc nie muszę napisać niczego więcej. I tak dziwne, że spróbowałem... Każdy świetnie wie – jak my - o co w tym kaman. Ot taka eureka każdego człowieka dojdzie do ciebie aż opadnie ci powieka. Warszawa – Stegny, 16.02.2024r.
    2 punkty
  14. Zawzięty topielec spod Brzegu Dolnego nie zdołał utonąć z powodu błahego. Mimo podjętych prób szeregu wiatr ciągle spychał go do brzegu, albowiem niezmiernie rozdęte miał ego. Po autopoprawkach mających na celu wyeliminowanie rumu (:-) gramatycznego Uparty topielec spod Brzegu Dolnego utonąć nie zdołał. Zapewne dlatego, że mimo podjętych prób szeregu przekorny wiatr go spychał do brzegu. Tak miewa, kto zbytnio rozdęte ma ego.
    2 punkty
  15. ja nie jestem poetą ja tylko wiersze milczę nieśmiało niechcący czasem coś napiszę zgubionych myśli kilka że może jeszcze kocha zadrgają na wietrze niewymówione słowa
    2 punkty
  16. @violetta Już ją kochasz... to jest piękne i magiczne... @Tectosmith A tam, kogo interesują koczownicy irańscy 😅😅😅 A na serio, to musiałam poszukać książki i znalazłam w niej zakładkę kupioną w Budapeszcie... 10 lat temu 😊 A potem dostałam karę, 36 godzin bez dostępu do forum... to chyba po rozmowie z miłą Panią... Niżej książka i zakładka 😊
    2 punkty
  17. Zrobimy teraz porządek, wołały śmieci w cuchnącym kuble prosto ze śmietnika nowa nasza idea dzisiaj nam przyświeci bowiem nas nie rusza już żadna krytyka Raz na zawsze skończymy z tym w naturze wszechobecnym tu i tam ohydnym brudem pogonimy szybko ten smród pleśnie i kurze to my pokonamy wspólnie każdą paskudę A nas nie ruszą bo my jesteśmy do utylizacji w dodatku nazywamy się posegregowane pochwalą nas wszędzie w imię wyższych racji zatem od tej pory sprzątamy zgodnie z planem Zrobimy w końcu autentyczny klarowny ład bo wszak to my mamy monopol na wszystko już wkrótce będzie nas podziwiał cały świat *** Nadjechała śmieciarka i pojechały... na wysypisko
    2 punkty
  18. ~~ Dziś każdy kotek (z kocim polotem) omija miejsca, pokryte błotem. Lśniące futerko, łapki, pazurki wolą solidne płoty i murki. Często te śliczne, mruczące stworki, śledzą tereny, gdzie mysie norki dają nadzieję łowom obfitym. Wspaniała uczta (bez okowity) im się należy, w tym dniu świątecznym. Nasz dom jest dla nich miejscem bezpiecznym, gdzie winny czuć się mile widziane (nawet gdy łapki błotem skalane) - wtedy wybaczyć im to należy, bo je kochamy - w tym bądźmy szczerzy .. ~~
    2 punkty
  19. kiedy bardzo długo byłeś zimny obojętny oschły parzą
    1 punkt
  20. chciałem się wyspowiadać lecz zabrakło odwagi gdy zobaczyłem kratę
    1 punkt
  21. ~~ (...) upływem czasu zatarte wspomnienia w obrazach niekompletnych, wyłaniających się w kadrach chwil zapamiętanych, a tak bliskich mojemu sercu. Strumyczek, wijący się malowniczo pomiędzy wzgórzami - w czas wiosennych roztopów stawał się rwącą, niesforną rzeką, podchodzącą pod progi wiejskich chałup, pobudowanych z drewnianych bali, z dachami, krytymi strzechą. Obie strony potoku porośnięte olchami i gęsto ścielącą się pod nimi gęstwiną paproci; w jednym miejscu przecięte koleinami wyżłobionymi przez koła wozów konnych, przejeżdżających przez lata do polanki, rozpościerającej się malowniczo pod skalnym urwiskiem. Podejrzenia moje - nie potwierdzone przez starszych wiekiem mieszkańców wioski - kierowały się ku stojących dawno temu w tym miejscu, zabudowań jakiegoś domostwa .. W ścianie urwiska widniała dosyć pokaźna jaskinia, którą to skrzętnie wykorzystywali Cyganie, używając jej w formie piwniczki, w corocznych, kilkudniowych postojach małego taboru na owej polance. Na czas pobytu taboru cygańskiego - my - dzieciaki z pobliskich domostw, musieliśmy rezygnować z jaskini, będącej przez większość roku naszym miejscem spotkań. Żal utraty i łzy wzruszenia, we wspomnieniach z lat mojego dzieciństwa w Beskidach (...) ~~
    1 punkt
  22. - dla Belli i dla A. - Cud, to na pewno cud! - uśmiechała się do siebie i do męża Yennefer. - Dotknij mnie, Geralt, tu... nie tutaj, tu! - uchwyciwszy jego dłoń, przesunęła ją, wciąż uśmiechnięta, ba! - rozanielona. - Połóż mi tu dłoń i powiedz: co czujesz? Czy czujesz coś w ogóle? Bo ja... - znów uśmiechnęła się, trochę przepraszająco, a trochę kokieteryjnie, zalotnie. - Bo ja czuję. No wiesz... Trudnym do zrozumienia trafem Geralt zaczął mieć nagle trudność z utrzymaniem spoglądania na żonę. Dokładniej mówiąc, spoglądania w oczy. Zupełnie tak, jakby coś ściągało mu je lub odciągało. Trochę w bok, a zarazem trochę w dół. Jednocześnie poczuł w myślach pustkę, jakiej nie czuł od... W tej chwili nie był w stanie tego zrozumieć. Patrzył prawie niewidzącym wzrokiem to na fragment pościeli pomiędzy nimi, to na ścianę, stojącą kilka kroków od łoża. I od nich tym samym. - Chodź, Geralt - Yennefer, zrozumiawszy w czym jest kłopot, rzuciła nań - przesuwając dłonią przed jego oczami - czar, przywracający wewnętrzną równowagę. W końcu, jako kobieta, rozumiała więcej niż większość mężczyzn. Jako czarodziejka zdecydowanie więcej. Nawet ponad poziom świadomości wiedźminów, wliczając w to nawet swojego męża - najlepszego ze wspomnianych. Geralt otrząsnął się, niczym po wypiciu czegoś bardzo gorzkiego. Albo mocnego, jak powiedzielibyśmy dzisiaj. Względnie wysokoprocentowego. - Domyślam się, dokąd - nadal miał mało wyraźną minę. - A właściwie do kogo i po co. - Tak, ukochany - Yennefer uśmiechnęła się po raz kolejny. - Do Niego i po to. Widzę i czuję, że twoja aura ochronna ma się dobrze i działa znakomicie. Nawet w tym miejscu i w tej przestrzeni, gdzie nie potrzebujesz obawiać się niczego. - Jest wpisana w moją naturę, jak przecież wiesz - odpowiedział. - Można ją zniwelować, czasowo przytłumić albo ograniczyć jej działanie. Ale nie da się jej usunąć. - Wiem, najdroższy - odparła. - Kto ma to wiedzieć, jak nie ja - twoja żona i twoja czarodziejka jednocześnie? - Czekając, aż się ubierze, sama przygotowywała się do wyjścia. - Jesteś gotów? - zapytała, gdy skończyła. Dla porządku, bo przecież widziała, że jest. - Chodźmy zatem - krótkim gestem otworzyła drzwi. Tego, co zobaczyli w ogrodzie - w miejscu, gdzie znaleźli Poszukiwanego - właściwie mogli się spodziewać. W końcu po kim, jak po kim - po Nim można spodziewać się wszystkiego. Oczywiście dobrego. Cdn. Voorhout, 15. Lutego 2024
    1 punkt
  23. Miłość zawsze jest taka trudna. Choćby dlatego, że masz nie zarabiać, bo zaczniesz rozrabiać. Gorzej, bo kogoś zmalujesz. Wmalujesz w kłopoty, opiszesz wypisz wymaluj i tak dalej. A najgorzej jest wtedy kiedy nas realistycznie namalujesz, więc zbyt krzywo i za cienko, a my przecież bardzo lubimy prężyć się jak jasna cholera i szerzyć niczym zaraźliwa dżuma. Warszawa – Stegny, 14.02.2024r.
    1 punkt
  24. w okamgnieniu kolejna rzęsa odpadła w castingu dziewczyny o mysich włosach wędrują po nienamalowanym niebie na brzegu dnia oddycha słońce wiatr zimny drań szaleje po mieście i znowu minęliśmy się o kilka chwil kilka ulic dalej w desperackiej tęsknocie za wczoraj czytamy się ze zrozumieniem
    1 punkt
  25. @Ewelina A to poważny kryzys zawitał u Peeleki. Nie obce mi klimaty. Druga osoba bywa bardzo obciążająca (ja też pewnie bywałem). Pozdrawiam wieczorowo :-)
    1 punkt
  26. To co wewnątrz najcenniejsze. Z resztą różnie bywa...
    1 punkt
  27. @Ewelina Bardzo ładnie i zastanawiająco. Nie każda znajomość jest czysta. Czasami za dużo tego brudu. Pozdrawiam serdecznie :-)
    1 punkt
  28. @Ewelina gdy mam czysto w głowie, wtedy idealnie funkcjonuję:)
    1 punkt
  29. czasami nie wiadomo co lepsze/gorsze sparzyć się czy parzyć
    1 punkt
  30. Świetna. Czuję się dotknięty do żywego :))) Pozdrawiam :)
    1 punkt
  31. @violetta to i dobrze:) U mnie brud... to niepotrzebny balast przeszłości...
    1 punkt
  32. a czemu? bo nie da się parzyć samemu :(
    1 punkt
  33. Tak :). Zacząłem pisać to jako prozę, a wyszło... to co wyszło. Oby nas tylko takie przypadłości dopadały.
    1 punkt
  34. Rozumiem, że napisałeś do mnie, bo też się przyznałem? ;) Dzięki, bo nie oczekiwałem, myśląc że to już choroba i człowiek jak automat przetwarza coś w historie często zupełnie do siebie niepodobne, ale zapobiec temu nie może bo coraz gorzej jest jak nic nie skrobnie. no a na koniec jeszcze masz
    1 punkt
  35. Co się stało z ich ukochanymi synkami? Czy bezlitosna zawierucha straszliwej wojny, Starła ich z oblicza Matki Ziemi, Niczym podmuch wiatru bezbronny pył… Co się stało z ich ukochanymi synkami? Czy może bezwzględnymi rozkazami generałów cynicznych, Posłano ich w bój zziębniętych i niedozbrojonych, Pod ogień ckm-ów na ukraińskie okopy… Może wiedzą choć Aniołowie! Dlaczego z tysięcy młodych twarzy starto uśmiech, Spowijając je trwale śmierci bielmem... Może wiedzą choć Aniołowie! Dlaczego tysiącom matek przerwano spokojny sen, Tajemniczym w okolicy serca ukłuciem… Pytając w rzewnych modlitwach Boga, Dlaczego w gruzach runął cały ich świat, Niczym od gwałtownego w stół codzienności uderzenia, Domek z znaczonych przez szulera kart… Wciąż nie starcza im jednak odwagi, By zatapiając się w serc swych głębiny, Spojrzeć także i w oczy Prawdy, Pytając o sens tej nieludzkiej wojny… Ciskając swymi modlitwami o mury Kremla, Rosyjskie matki w niezgłębioną popadają wciąż rozpacz, Gdy żadna nie zobaczy już swego syna, Którego na zawsze odebrała jej wojna, Ciskając swymi modlitwami o mury Kremla, Podświadomie w niespokojnych swych duszach, Żądają odpowiedzi na nurtujące pytania, O sens śmierci swego ukochanego dziecka… Może wiedzą choć Aniołowie! Jaki będzie tej strasznej wojny kres, Czy zakończy się ona trwałym pokojem, Czy naprędce tylko wymuszonym rozejmem, Gdy rosyjskim matkom nie starcza odwagi, By zatapiając się w serc swych głębiny, Spojrzeć także i w oczy Prawdy, Pytając o sens tej nieludzkiej wojny… Ciskając swymi modlitwami o mury Kremla, Gdy w ich skołatanych matczynych sercach, Wciąż jeszcze tli się nadzieja, Że Bóg ulitowawszy się cofnie czas, I każda jeszcze zobaczy swego ukochanego syna, Gdy wróci z wojny z uśmiechem na ustach, Biorąc ją szczęśliwą w ramiona, Pośród serdecznego wyciskającego łzy wzruszenia… Czy rosyjskich matek rozpaczliwe modlitwy, Wykute w żarze tysięcy serc głębin, Z kruszcu cenniejszego od rodu czy platyny, Bowiem z szczerych i poruszających łez matczynych, Twardszych i od damasceńskiej stali, Zdołają mury Kremla rozkruszyć, Skuteczniej niźli artyleryjskie pociski, Oblegających niegdyś Moskwę hitlerowskich dywizji… I czy modlitwy tysięcy zrozpaczonych matek, Na ziemskich uczynków Ostatecznym Sądzie, Spadną na Putina tysięcy kamieni ciężarem, Strącając na wieki w piekielne czeluście, Bezwzględnego dyktatora nieszczęsną duszę, By cierpiała przez wieki męki zasłużone, Aż po doczesnego świata kres, Gdy nie będzie w wieczności żadnych już wojen… Gdy ciskając swymi modlitwami o mury Kremla, Nie przestają błagać Miłosiernego Boga, By skończył się w Rosji czas bezprawia, By umęczona przez lata Ojczyzna odetchnęła, Ciskając swymi modlitwami o mury Kremla, Błagają by po drugiej stronie życia, Spotkała każda swego poległego syna, Którego z winy Putina zabrała jej wojna, Ciskając swymi modlitwami o mury Kremla… - Wiersz opublikowany w Internecie w nocy z 16 na 17 lutego.
    1 punkt
  36. @Sylwester_Lasota tuwim fajny gość (trochę jak bach w innych przestrzeniach), za uwagę dziękuję . poprawiłem, teraz jest jak ongiś... podobno jego siostra irena, była od brata dużo zdolniejsza. szkoda, ale takie czasy wtedy były...
    1 punkt
  37. Żuraw Maraton dnia, już w kącie troski, zmierzch dzieli radości po równo. Zwaśniona lekko roztargnieniem, miarkuję noc na próżno... Na żurawiu zawisnął księżyc, blask, ściany markotne rozhuśtał. Splecione cienie znaczą więcej, tężeje krew w czeluściach. luty, 2024
    1 punkt
  38. "wodze", aż chce się rzec.. kolejne lejce sparciały, albo, parcieją.... Janko... koleżeńsko będę Ci 'zazdrościć' tego wiersza. Po prostu świetny. Spokojnego czasu nam (wszystkim) życzę.
    1 punkt
  39. -Mistrzu, co nam powiesz o małżeństwie z rozsądku? -Jeśli komuś zależy na pełnym żołądku…
    1 punkt
  40. @Starzec Szkot w kratę ma koszulę Bo spódnicę wkłada z bólem A wiersz zaprasza do przemyśleń Pozdrawiam miło, M.
    1 punkt
  41. @violetta Też tak pomyślałem, coś niemal jak wierszyk dla dzieci. Choć taki z lekkim cieniem. Nie wiem kiedy to napisała. Pierwszy tomik wyszedł kiedy miała 23 lata, może napisała to wcześniej? Ale gwiazdy lubiła zawsze. Gwiazdy i morze.
    1 punkt
  42. Daniel z Sawki pik wasz
    1 punkt
  43. Dobry wiersz…,, pozwala na dowolne modyfikacje 😊😊 moja wersja Dotknij tego czego nie możesz Duszy I zatop się w smutku Ten ostatni raz W tym niedoskonałym świecie Pełnym strachu i obaw Plonę Tak samo jak Ty
    1 punkt
  44. Filatelistę z Uhera od lat pięciu zazdrość zżera, wśród znaczków, kolega ma „kruka białego”, a on – co drugi kancera. * Uher - wieś w gm.Chełm
    1 punkt
  45. a kiedy jeszcze gdzieś za siódmą miedzą świeciłem kolanami przez podarte spodnie i odłączony od wszystkiego co rozumiałem wypatrywałem cię w koronach drzew ty z geometryczną dokładnością kręciłeś piruety na zielonej trawie aby sprowadzić ze szczytu nieba promień słońca aż po kraniec ziemi dziś już wiem skąd się brało zsiadłe mleko i kromka chleba
    1 punkt
  46. @poezja.tanczy o, bardzo to miłe! Dziękuję!
    1 punkt
  47. @Nata_Kruk też mi się podobui ;)) W sumie daleko nie jest, ale na razie lepiej poczekać, żeby 'oryginału' posłuchać, a przy okazji pozwiedzać. Piękne miasto. Czy nastąpi cd, pewnie tak. Od czasu do czasu może skrobnę cuś, jak mi najdzi :) Dziękuję.
    1 punkt
  48. ja zacząłem nagrywać bywa że najcenniejsze są tylko pomruki ;)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...