Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Resztki spokoju zakopał w zgliszczach Jazgot, wstrząsając czaszki sklepieniem, Bym dobrze poznał udręki brzmienie, Wyparł z pamięci, co znaczy cisza. Gdzie by nie podziać głowy, tam bębni. Ledwie powiekę nad oko wzniosę, Ściany oddają w ciało rykoszet. Z hałasu jestem. Hałas jest we mnie. Do śmierci dane mi drżeć w tym rytmie. Choć głosu twego już nie pamiętam, Wspomnienie salwę czyni mi z tętna, A serca przecież z piersi nie wytnę. Z podziękowaniem za inspirację dla @GrumpyElf ;>13 punktów
-
niczym roślina bez korzeni usiłowałam żyć powietrzem w tempie i kierunku pozbawionym plonu nie nadając sensu dniom oczekiwałam go od życia bez zrozumienia że świat widzę nie jakim jest lecz jaką byłam ja sama świadomość tego dociera często z opóźnieniem jak u Bukowskiego trzeba wiele razy umrzeć by narodzić się na nowo i przyjąć siebie5 punktów
-
Muszę się zamknąć. Nigdzie już nie wychodzić. Zamknąć i wtopić w jutrzejszą codzienność. Gdzieś tam, gdzieś... jest klucz, Całkiem zwykły i prosty, Klucz, żeby otwierać życia odwieczność. Muszę się zamknąć. Nie, nie będę spoglądać. Potnę nadgarstki, usta zaceruję... Trzeba jednak wstać... Ale spętany nie wiem, Nie wiem czy zdołam, czy się nie przewrócę.5 punktów
-
miałyby głębię gdyby nie te zaciągnięte zasłony czasem się któraś rozchyli i świat się wciska przez szczeliny albo łza po szybie spływa przejrzysta4 punkty
-
do biegu gotowi start wystrzał dźwięczy w uszach dokąd tak biec znika zarys bieżni trącił ktoś wstęgę przed sobą ma cienką ścianę rozpada się konstrukcja nikt nie patrzy na nią meta pobojowiskiem z grubą warstwą kurzu4 punkty
-
W bezgwiezdną noc zimną i ciemną jak okulary generała rozjechali ostatnią nadzieję czołgami usychała wdeptana w ziemię skutą nieczułym lodem nie będzie koguta z Teleranka jak mantra powtarzany dekret który odbiera wszystko i wszystkiego zabrania za oknem trzech zomowców przy kozie się grzeje połowa miasta jeszcze spała pośpij sobie też córeczko to dla ciebie dzisiaj kołysanka zanim przyjdą po mnie cichutko ją zanucę nie smuć się obiecuję wróci na pewno słoneczko i ja też wtedy powrócę tatusiu czy to wojna? a z kim?... ***4 punkty
-
@error_erros - wiersz dedykuję Tobie, w podziękowaniu za zrozumienie. Myślę, że się w tym utworze również odnajdziesz. Pozorna przyjemność Niby da się tańczyć, Ale się nie tańczy. Niby da się gadać, Ale nic nie słychać. Byłem kilka razy, Wciąż pytałem - po co? “A, bo swych kolegów Jakoś tak unikasz.” * * * Patrzyłem kiedyś na to z wielkim przerażeniem; Pamiętam - Już czekają, trzeba wyjść, coś zrobić? No przecież to nieładnie, przyszli mnie zaprosić, Z nadzieją, że wyprzedzą wieczne zniechęcenie. Dziękuję, nie przepadam. Macie wciąż nadzieję, Lecz wiecie doskonale jak to się potoczy. I po co tak nalegać? Wiecie dobrze o tym… Próbują - Może walczyć bardziej powinienem? Po latach przyszedł spokój, choć jedynie względny, Bo z życiem tak już bywa, że jest dość kapryśne, I nigdy nie wiadomo kiedy się zachęci, By sprawdzić, czy na pewno znowu się rozmyślę. Jak dotąd, całkiem nieźle działa mój bezpiecznik, Lecz słowo - dyskoteka - lubi być perfidne. * * * Wciąż nie rozumieli, Czemu nie chodziłem. Często przy okazji Znowu nalegali. Nie wiem też dlaczego, Ich to nie męczyło. Kamień spadał z serca, Kiedy odpuszczali. ---4 punkty
-
powiedz mi ile ważyło marzenie gdy zrzucałeś je jak balast do piekła wspinałam się po mostach utkanych ze światła po drogach włóczyłam od gwiazdy do gwiazdy w zaświatach tęsknoty śladów szukałam i na nic to wciąż żyję na ziemi wciąż nie wiem gdzie piąta jej strona powiedz mi ile ważyło wspomnienie kiedy słowa uwięzły w poblakłych ramionach wyszeptuję niedopowiedziane oddechy stygmaty dotyku zacieram nocą na ślepo zamykam duszę czekaniem i na nic to wciąż miłość przecina mrok wciąż nie wiem czy jesteś tylko jej cieniem4 punkty
-
To nic, że tkasz słowami ze świtu i mgły, Trzymasz nade mną niebo rzęsami, Rosą niepewności osiadasz na barkach, To nic, że smutnym ogniem całujesz, To nic. Ubrałam już księżyc w szepty światła, Na skórze układam ścieżki z moich łez, Płynę przez oczy wzdłuż krawędzi snu, Zimne już serce na dłoni podaję - to nic, To nic. (Tylko weź)4 punkty
-
Zróbmy coś bardzo daleko zbyt mocno aby dla nas i powietrza i wiersza zabrakło uczyńmy real z sercem – rozmroźmy tę zimę żeby najśmielszego erotyka było dużo za mało poczujmy ten świat prze odważnie ażeby czytelnik dostrzegł że nas już nie ma a potem ucieknijmy czterema nóżkami za pas przed każdą – nawet malowniczą – literą. Warszawa – Stegny, 17.12.2023r.3 punkty
-
pierwszy śnieg zniknął nieomalże bez śladu ludzie mijają się w przedświątecznym ferworze niejedną uliczkę przyozdobiły świetlne girlandy pisklę ze spóźnionego wylęgu domaga się pokarmu wieczorna mgła zgęstniała zmieszana z dymem świąteczne drzewko obiecuje żywiczny zapach lasu przy wieczerzy jak co roku3 punkty
-
pomimo że czas oszpecił ich ciała i twarze oni ciągle dumnie patrzą na siebie każdego dnia i nocy rozkoszną grą upajają zmysły choć zmienione ciągle szalem zwanym miłością otulone3 punkty
-
3 punkty
-
@Sylwester_Lasota Sam dopiero co się dowiedziałem, że to ma nazwę ;D W sobie - na szczęście - nie odnajduję aż takiego urazu do żadnych dźwięków, bym mógł powiedzieć, że mnie to dotyczy. Dlatego problem wydaje mi się nieco egzotyczny, coś jak klaustrofobia, której też nie pojmuję. Ale przynajmniej mogłem się pobawić nowo przyswojonym słowem ;D @kwintesencja O tak, jeśli uczulenie na czyjś głos można podpiąć pod mizofonię, to jednak ją mam! xD Dziękuję za pochwałę ;> Nie, ja nie jestem mizofonem, po prostu użyłem sobie tego zjawiska do wiersza ;> Ale skoro Ty, jako zdeklarowany mizofon, akceptujesz moją wizję, to chyba nie wyszło źle ;D3 punkty
-
Po tygodniu deszcz wreszcie przestał padać. Sosna, dotąd zbierająca jego krople, odetchnęła. Wiatr przegnał chmury. Ale na drugi brzeg wezbranej rzeki jeszcze przez kilka dni nie da się przedostać. Warszawa, dn. 23.04.2006 r.2 punkty
-
Z cyklu: Inni wrzucają, my wyławiamy Historia miłosna, co wygina się jak sosna Dwa wróbelki się poznały Bo okoliczność wyjazdową miały Jeden był ze stolicy miastowy Drugi, taki bardziej małomiasteczkowy Złączyła ich miłość do suchego chleba Choć to nie zdrowe, jeść coś trzeba Choć to płochliwe, odmienia się dalej Lukrecje wciąż żywe, i pomysłów siedem Wrócili razem do stolicy, na rynek Tam razem żyją, choć brak im jedynek I we wróbelkowym toku myślenia Odkrywają nowe tajniki wtajemniczenia W samego siebie, jednego i drugiego W ziemi pogrzebie, ale nie ma nic z tego Od ludzi zależni, tutaj zostali I do ślubu się przygotowywali Ślub wystawny, na Saskiej Kępie Orator sprawny, ma swoje w gębie Mówi co myśli, o wiecznym sosie Bo go nie dojadł, plama w bigosie A nasze wróbelki, rozanielone Jeden drugiego, i ma już żonę Drugi pierwszego, i jest małżonek Dosyć tych, obopólnych mrzonek Trudny czas małżeński spadł na nich jak kowadło Trzeba było cierpieć, brać co w dziobek wpadło Trzeba było, dbać, i nie zdradzać A ciąg dalszy, sam musisz zbadać Czy byli szczęśliwi, czy się zamienili A może rozwód, i się uszczęśliwili Każdy wróbelek swą historię pisze A przynajmniej, jest tak, z tego co słyszę //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org2 punkty
-
Piasek muska moje nieidealne dłonie dając znać o mojej niedoskonałości Bezczelnie kłując w oczy Przypływ martwych emocji Z odpływem żywych wspomnień Budują dla mnie nową rzeczywistość Bez foremek w kształcie serca A ja ciągle obsypuje siebie piaskiem Sądząc że zbuduje idealny świat2 punkty
-
2 punkty
-
Nasze, to nie wiem, mój na pewno. Nie wiem, czy choroba cywilizacyjna, ale na pewno cywilizacja dużo tutaj dokłada. W słownikach medycznych nie występuje, a i potwierdzenie nawet kilkunastu osób stąd, że problem również ich dotyczy, nie oznacza od razu powszechności. Trzeba by to zbadać dokładnie. Nie wiem, czy takie rzeczywiście jest, niemniej jednak wzbudza poczucie wielkiego dyskomfortu.2 punkty
-
Gdyby ludzie nie wynaleźli ortalionu, też nigdy bym nie wiedział jak to jest. :))) Mówiąc szczerze, szukałem informacji na ten temat i niewiele mogłem znaleźć, a tu, proszę, na forum poetyckim znajduję taki kwiatek. :))) Za to dzięki. A wiersz jak zwykle dobry. I oczywiście, nie jednoznaczny. W każdym razie ja widzę co najmniej dwie możliwe interpretacje.2 punkty
-
1 punkt
-
Dyszy fabryka, a w niej maszyny, każda pracuje za ludzi czterech, idzie produkcja, lecą godziny, ale wnet plany pójdą w cholerę. Pierwsza na linii, jedna z ważniejszych, stara maszyna działać przestała. Przyszedł mechanik, potem elektryk, lecz ich przerosła sprzętu awaria. Bestia nieprosta, z zamorskich krajów, dobrze działała przez długie lata, więc mechanicy problem dziś mają, tuż przed Świętami figla los spłatał. Sprytny kierownik dzwoni po serwis i po dniach kilku sprowadza Glena. Glen, to inżynier, zna się na rzeczy, przed nim maszyna tajemnic nie ma. Trwało to chwilę, no... parę godzin, nasza maszyna znowu ożyła, winien był prosty, stary przełącznik, który zwyczajnie w niej się zacinał. Gdy odetchnęli technicy z ulgą: - Ty to już byłeś, zapewne, wszędzie - jeden z kolegów Glena zagadnął, a ten mu odparł na to uprzejmie: - Bywają miejsca w dzisiejszym świecie, do których jechać zwyczajnie warto, lecz są w nim także tak niebezpieczne, że życie nawet stracić jest łatwo. Byłem niedawno w nowej fabryce, którą milioner jakiś postawił, na południowym krańcu Afryki i teraz musi w wojnę się bawić. By strzec fabrykę oraz jej produkt, zbrojne po zęby straże ustawił przy każdej bramie, na każdym rogu, a i tak jeszcze kradzież się zdarzy. Gdy zapytałem jednego z ludzi, widząc strażników przy kupie złomu z automatami: Czemu to służy? Odparł mi szczerze: "Chroni od zgonu. Musisz być tutaj bardzo ostrożny, bo możesz jeszcze przypadkiem głowę przez nieroztropność swoją położyć, gdy się pochwalisz swoim smartfonem." Spojrzał Glen na nas, wszyscy słuchali, po krótkiej chwili mówił więc dalej: - Jednak najgorzej było, gdy byłem na Bliskim Wschodzie, w Jerozolimie. Kiedyś, w dzień wolny, mówi kierownik: "Dzisiaj wycieczkę zrobimy sobie." Wziął mnie do miasta, a tam przy drodze jakiś stał człowiek, a przy nim żołnierz, który Araba zaraz powalił, przydepnął butem, poniósł karabin i kolbą w głowę z rozmachem walił, aż krew tryskała... nie wiem czy zabił... Szepnął kierownik: "Tylko tam nie patrz. Nie waż się nawet odezwać słowem, odejść spokojnie dalej nam trzeba, jeśli coś powiesz, to ty być możesz." "Jedźmy" , powiedział, "zwiedzać Betlejem." To było przecież zupełnie blisko. Chciałem zobaczyć słynną Stajenkę i wam opowiem, jak wszystko wyszło. Była kolejka, długa ogromnie, ludzie w niej stali po kilka godzin. "Czekał nie będziesz", mówi kierownik, "Patrz tylko jak to tutaj się robi. Tam z policjantem jakiś ksiądz stoi, u nich możemy wszystko załatwić." To mówiąc wyjął z kieszeni swojej zwitek banknotów. Same dolary. Pogadał z jednym, pogadał z drugim, zręcznie odliczył żądane kwoty i kazał czekać, lecz po niedługim czasie już wszedłem do środka Groty. Byli tam ludzie. Jedni omdleli, inni modlili się nieustannie, a ja nie jestem zbyt religijny, nikłe wrażenie wywarła na mnie. Była tam srebrna gwiazda na środku, postałem trochę, zrobiłem zdjęcia. Myślałem tylko o tym jak łatwo było przekupić tamtego księdza. Wygląda na to, że na tym świecie wyznają wszyscy jednego boga. Kto jest bogaty i ma pieniądze, dla tego wszędzie otwarta droga. Gdy Glen zakończył swoją opowieść, koledzy jeszcze z nim żartowali, a ja tak w duchu myślałem sobie: Glen, aleś ty mi ćwieka zawalił. Ty znasz maszyny, jesteś inżynier. Czy gdzieś spotkałeś choć jedną, która dała by wierzyć przez krótką chwilę, że się złożyła bez konstruktora? Przecież i ciebie ktoś tutaj przysłał. Czy pozostawi bez technicznego wsparcia maszynę, solidna firma? Czy o klienta zadba swojego? Prawa działają takie na Ziemi, jak w niepoznanym nawet kosmosie, twoje historie się podobały, a resztę, szczerze, to mam już w nosie.1 punkt
-
noc otula miękkością. do snu zawsze słuchamy siebie, to najpiękniejsze melodie. mistyczne brzmienie, tak subtelne, nie cichnie; przepływa przeze mnie fala nieskończoności, złożona obietnica. z ciała zlizuję resztki błękitu; jest w nim coś więcej niż aksamitna czerń. na języku akt ostatniej woli — twoja nie zna we mnie końca. jestem tu po to, by śpiewać ci piosenki.1 punkt
-
przeszłość mogłaby zginąć w odmętach świadomości lecz wypływa na wierzch podczas ciała gorączki i nie można się przebrać do całkiem nowego życia a z koszmaru nie wypada po prostu wyjść w piżamie i człowiek snuje się po nim od pokoju do następnego poszukując swego skrawka żeby w końcu pójść dalej kiedy obraz wynurzony co z każdej patrzy ściany niezwykle dziś łagodny wszelkiej wygląda zmiany bo jest czasem postarzały a z odmętów świadomości wypłynął tylko by sprawdzić czy ludzki umysł go ugości1 punkt
-
Drobinę ziemi w dłonie biorę nabożnie, świętej krwią i trudem przodków naszych, ziemi co daje dniom naszym tu minąć, a sercom zdyszanym łaskę odpocząć. Tu myślą śmiałą czy mozolnie się trudząc, a gdy kto zbłądzi, dłoń mu pomocną podając, życzliwe słowa dzieląc czy radę w próby godzinie, budujemy nasz dom żyjąc w wielkiej rodzinie. Dzieci nam w mądrości i w latach wzrastają, modlitwy naszej codziennej słowa pamiętają: Boże pobłogosław nam w tym domu ojczystym a obdarzyć racz zdrowiem i sumieniem czystym. Ma czas miarę własną, temu nasz zrodził jego, karła - jednostkę miary dla wszystkich i wszystkiego a wzorzec-relikwia w układzie miar Piekła i Szatana, w Sèvres na Żoliborzu kultem jest otaczana. Karłem się stają prawo i nasze sumienia, karłem dziś miłosierdzie i nasze starania, dawnym bohaterom karłów dają tylko role, a karły powstałe z grobu stają na cokole. Ma czas nadzieję, w naszym ją też znajdujemy, głos wyborczy, gdy jeszcze nadal wolni idziemy, rozważny i pełen o los nasz troski, gdy oni już knuli ile karłów długim łańcuchem by nas skuli. napisałem w październiku 2018 Nadzieja wróciła 15 października 2023 dziś 13 grudnia Nadzieja złożyła nam przysięgę1 punkt
-
na łysej skórze czarodziej mieszka chciałby na miotle ten wasz koleżka atrament biały sympatią wzmocniony i czyste strony to jego walory choć tatuaży nie lubi wcale to sobie sprawi jeden na stałe albo piórko przypnie do głowy będzie znaczyło że jest gotowy latać z piórem będzie bez miotły wymiecie niesnaski bzdurne androny i choć pisać w ogóle nie umie to pisać będzie w całym bez piórze bo taki to jest już z niego uparciuch mały i nie poeta i nie doskonały1 punkt
-
Nigdy nie mogłem pojąć, jak to może sprawiać przyjemność. Nie wiem, czy stosownym będzie napisać, że zazdroszczę Ci, skoro w sumie tak nie jest? To nie będzie właściwie użyta emocja, ponieważ tutaj jest coś innego. Tzn. chciałbym zobaczyć, jak to jest, ale później chciałbym wrócić do siebie. Trudno mi spojrzeć na to z Twojego punktu widzenia, no bo nigdy dyskoteki nie prowadziłem, a że dyskotek nie lubię, to zapewne prowadzenia takowej również bym nie polubił. To uogólnienie, ale nie umiem wejść w Twoją skórę. O, to świetnie. Uwielbiam słuchać gitary basowej. Lubię: Lemmy'ego z Motorhead, Johna Paula Jonesa z Led Zeppelin, Geezera Butlera z Black Sabbath, Joey'a DeMaio z Manowar, Steve'a Harrisa z Iron Maiden, Metallicowych basistów, choć nie wiem, którego najbardziej. Często mi się zmienia, Conrada Lanta z Venom.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie mogę znieść tego hałasu Co w uszach mi się wije i gryzie Jak robak, co mózg wyjada Nie dając chwili spokoju Gdzie bym nie schował, tam słyszę Ten dźwięk, co do szaleństwa popcha Ledwie otworzę oczy, już błyska I odbija się echem w myślach Nie mam ucieczki przed takim losem Choć próbuję się z nim pogodzić Wspomnienie ciszy jak koszmar A życie jak piekło na ziemi Czy znajdę kiedyś lekarstwo na to Co mnie tak dręczy i męczy?1 punkt
-
@Tectosmith Dziękuję :)) Ok, to mogę zdradzić, że inspiracją była ta, co we mnie wybrzmiewa, "Reduta Ordona" , a współcześnie wiadomo...1 punkt
-
Klimat trochę jak na jednym z moich ulubionych albumów The Cure - "Bloodflowers". Taki vibe pożegnalnego uśmiechu przez łzy. Uwielbiam. W sensie: wszystko - klimat, album, Twój wiersz. Znam już chyba na wylot Twój sposób budowania metafor, nauczyłem się je czytać, ale muszę przyznać, że przy "Trzymasz nade mną niebo rzęsami" chyba wymiękam :P Na dzień dobry chciałem powiedzieć coś w stylu "co za nudny tytuł!", ale się wstrzymałem - i dobrze, bo biorąc pod uwagę treść i kompozycję, trudno o bardziej odpowiedni.1 punkt
-
1 punkt
-
Wpadłem tu z wierszykiem-ciekawostką, a okazuje się, że to nie jest ciekawostka, tylko powszechny problem, wręcz choroba cywilizacyjna. Jejku, jak daleko zabrnęliśmy we wszechobecny zgiełk i chaos, że nasze mózgi nie mogą już znieść nawet takich dźwięków jak szelest papieru? To jest przerażające.1 punkt
-
Z podziękowaniami to do @GrumpyElf - ona mi to słowo podsunęła ;> Pomysł na wiersz był generalnie prosty - peel wariuje od bicia własnego serca wywołanego wspomnieniami. Ale umieram z ciekawości, co tam jeszcze zobaczyłeś ;D1 punkt
-
Ziomeczku, chyba nie miałeś wątpliwości, że będę zachwycony i podpiszę się pod każdym słowem obiema rękami ;D Byłem kiedyś w takiej typowej dyskotece, takie wiesz, chamskie techno. Zupełnie spontanicznie, więc w koszulce z jakimś metalowym zespołem, z rozpuszczonymi włosami i ogólnie w codziennym rynsztunku. Bo mnie właśnie znajomi zaciągnęli. Nigdy więcej! W życiu nie byłem tak zmęczony i nie czułem tylu pełnych niezrozumienia spojrzeń na sobie :P Mam ten komfort, że posiadam znajomych, którzy zdają się rozumieć i akceptować moje usposobienie i nawet mi nie proponują wypadów "na miasto", a jak za mną zatęsknią, to przychodzą do mojego domu, na moich warunkach ;D Dziękuję za dedykację, łączę się w bólu!1 punkt
-
Spójrz, ja tu, ty, gdzie indziej… Ty, gdzieś tam, ty, gdzieśkolwiek, gdzieś… Spójrz, nie ma już nic, albowiem jest tylko nic, gdzie nic jest w tej właśnie nicości, jedynej takiej… Nie wiem, dokąd iść, tak jak się idzie w noc bezkresną, w mrok i chłód. Nie wiem. Już nic nie wiem. Powiedz mi, czy ty mnie… Dobrze, jeśli nie chcesz nic mówić, milcz. Milcz w tej ekstazie oczekiwania, w tym bezlitosnym pulsowaniu czasu, który dudni w żyłach, w głowie i w sercu, i który… Czy ty mnie… Nie dostrzegasz mnie, mrużąc załzawione od wiatru oczy. Albo dostrzegasz, tylko udajesz niewidzenie. Na tych polach zasnutych mgłą ze stogami siana, z przekrzywionym płotem wokół samotnego domu… Kto tu jest? Kto? Opuszczone to wszystko i ciche tą cichością zagnieżdżoną w ślepym kącie sanktuarium. Wiesz, ja się zmieniłem od tamtego czasu. Jestem jak ten brodaty faun, co klęczy na brzegu i przegląda się w spokojnym nurcie rzeki na podobieństwo pochylonego, starego drzewa. Dokąd tak idę w tym zapamiętaniu? Idę, bo szukam, przechodząc przez bramy z mgieł i powietrza. Zbieram rozrzucone na polu dawne momenty niczym ziarna życiodajnej gleby. Czy ty mnie, powiedz. Czy ty… Przedzieram się przez niepotrzebne nikomu zagaje W chłodzie, w mroku, w oblepiającej mnie miękkim całunem wilgoci, jakby pocałunkiem. Szum. Na liściach szmer padającego deszczu. Na drodze, na rozmokłej ziemi. Na rozmiękłej… To wciąż szumi, w uszach. Sam już nie wiem, co jest realnym spostrzeżeniem rzeczy, a co fantasmagorią potrójnego wniebowstąpienia we śnie. Sam już nie wiem. Ale jak mam wiedzieć i co? Kiedy ty, kiedy tak… Czy ty mnie, powiedz. Czy ty… Widzę zapłakane oczy mojej umarłej już matki, kiedy idzie polami, kiedy tak idzie serpentyną dróg. Skąd ten płacz? Ona wie. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-12-13)1 punkt
-
@et cetera A skąd ja mam ogarniać zmiany nicków ;)) @Rafael Marius może faktycznie też chodzić o awangArdę, ale chyba nie tylko ;)1 punkt
-
@Natuskaa Jak dochodzi do 42 to znacznie więcej wypływa z głębin przeszłości. Wiem coś o tym. Swoją drogą to ciekawe wrażenia miałem.1 punkt
-
@iwonaroma Resztki smakują najlepiej Dopiero gdy się kończy, doceniamy że trwało Pozdrowienia najlepsze :)1 punkt
-
1 punkt
-
W boskie sprawy się nie mieszam, ale do tego momentu, to wszystko prawda. Niektóre matki takie właśnie są. Może nawet większość. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
relacja Ty - On i czyba nie idzie tu o Morfeusza. Ale wszystko możliwe:))1 punkt
-
moje życie jak zagajnik : przecinek wykrzyknik pauza pytajnik a wszystko w cudzysłowie1 punkt
-
Miłość Chciałbym wyłowić z bezbarwnej otchłani ostatnie kolory tej pięknej jesieni. Chciałbym przywołać myślą wiosenną raz jeszcze czas, którego już nie ma... Chciałbym malować twoimi dłoniami ten świat niebieski, który już znamy, zapisać strofy w srebrnych zwierciadłach, I zamknąć w przestrzeń ten czas niemały. Chciałbym... Kocham ten moment, kocham niezmiennie. Imienia nie znam bo jeszcze nie wiem, Jak przyozdobić słowa srebrzone, Jak zapamiętać chwile bez ciebie... Chciałbym napełnić dzbany barwami, Niech płyną w odmęt, niech płyną stracone. Niech stanie się światło, niech gwiazda mami, Niech będzie przyszłość zaraz za słońcem. Chciałbym... ... Wiersz powstał pod wpływem dyskusji dwóch pań na naszym forum o tym jak banalna i beznadziejna jest miłość i w ogóle taki tytuł wiersza. Czy naprawdę jest banalna, oceńcie sami.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@tetu "bo kto zabroni" zapijać mu czas A powód (po/wódka) zawsze się znajdzie Mocny, wysokoprocentowy tekst Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Nie wiem jak to robisz, ale piszesz z taką łatwością, każde słowo ma swoje miejsce i nic nie wystaje, nie brakuje. Mi też tekst się podoba, bb1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne