Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.11.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Szedłem w pole przed świtaniem, rozmyślałem o przyszłości, co się zaraz "teraz" stanie, z rozrzuconych losu kości. Ale ona się rozmyła w mgły i kurze na bezdrożach, ciągle się na dystans trzyma i przybliżyć się nie może. Szedłem w pole raz o zmroku, rozważałem naszą przeszłość, lecz z wolnego myśli toku nic nowego mi nie wyszło. Ona tutaj mnie przywiodła lecz odchodzi w zapomnienie, więcej nigdy jej nie spotkam, noc przemija, świt znów blednie. Jestem w polu też i teraz, przyszłość tli się jednostajnie, przeszłość w dali się zaciera, teraźniejszość się odtajnia. Może zechcesz tutaj spytać: Jaki wniosek jest z utworu? Często bywa w naszym życiu, co nie zrobisz, jesteś w polu.7 punktów
-
śnieg kurczowo trzyma się ziemi jak dziecko długo niewidzianej matki delikatny mróz odział białym szalem drzewa a niczego nieświadome słońce spod cienkiej tafli chmur się budzi to wszystko zarejestrowało czujne oko kobiety w czarnym płaszczu która szła obojętnie leśną ścieżką do tylko sobie znanego celu a ja bezustannie pukam do szklanych bram ponownie śnił mi się pociąg puste czterdzieści cztery wagony drewniane tory pośrodku lasu i ja w czarnym płaszczu idąca w tylko sobie znanym kierunku Klaudia Gasztold6 punktów
-
Świat dziwny jest "choć nie chcę budzić się nie umiem spać świat dziwny jest jak sen a sen jak świat " * Też czasem bywam dziwna, bo gubię zrozumienie chęci zrujnowania czegoś, o co kiedyś toczono boje, a co dzisiaj należy do elyt. Skruszały granice sumień, bryza nawiewa obojętność. Klakierzy biją medale tylko wtedy, gdy na stole bombonierka do podziału. Wpasowują się łakome tezy, coraz ciaśniej w szczelinach, gdy noce przekładają karty. Lepką siecią zarasta układ zależności i niby bycia... ale nogi jeszcze dźwigają rześkie głowy po rogatym świecie, w którym cnota dojrzewa w bólu. Któregoś dnia wybuchnie, niczym supernowa. listopad, 2023 * fragm. z piosenki "Dziś późno pójdę spać", grupy - Kwiat jabłoni cząstkę wzięłam na tytuł.6 punktów
-
Jak ją oszukać za kogo się przebrać jaką maską zasłonić twarz by po otwarciu powiedziała przepraszam - pomyliłam drzwi A może nie kombinować nic i aż do końca być sobą na drzwiach napisać tu mieszka ktoś kto kocha żyć6 punktów
-
wybacz z oczu niejedna leci łza brzask za oknem emocje nie mogą spać krzyczą na ścianie podkreślają byt przenikliwe jak duchy w moment przyodziewają ludzką twarz razem z wyglądem stop ręczny hamulec zaciągnięty to se ne vrati w głowie wybrzmiewa5 punktów
-
gdy mnie życie mija i zostaję w tyle drżę goła i bezdomna ale czy bez tego lęku mogłabym je wołać i dogonić nie5 punktów
-
,,Róża? Jak wygląda róża? Czy to kwiat? A może kamień?" odpowiedź znali jedynie starożytni na dagerotypie życia ciężko oddzielić przyklejone do mroku cienie nie doceniałam tej wizji skurczony świat bywa brudem pod paznokciem zmaterializowany we mnie północny puls nie zawiódł trzeba coś robić między narodzinami a śmiercią liczą się tylko samice dla ciebie byłam za mało otwarta nie z każdym można mieć orgazm i tak nie wypełniałeś pustki5 punktów
-
Znalazłam Cię moja zgubo, miłości z innego życia. Tam wsiadłeś w drugi autobus a odnalazłeś się dzisiaj. Wtedy rozeszły się ścieżki, labirynt dróg nas pokonał. Czy teraz będzie podobnie? Warto się może przekonać. Znalazłam Cię moja zgubo, utknąłeś pięć wieków dalej, nie było Ciebie tak długo i mogło już nie być wcale. Między słowami zginąłeś i dużo ich nie odtworzę, choć mignął znajomy zapach skóry, co pachnie na mrozie. I żywe wspomnienia wróciły (z tego czy wcześniej wcielenia?) Znalazłam Cię bratnia duszo i nie chcę już puścić teraz. Rozumiesz, jak nikt na świecie, bo znasz mnie. Na wskroś poznaję co czujesz, co myślisz, bo znam... miłość w promieniach nad ranem.4 punkty
-
edyta g. rozwiesza wylinkę na sznurze do bielizny ponad ziemią płaską jak talerz maszty 5g przesyłają wirusy wirus to białko zatem tylko wyglądać manny z nieba i końca problemów z transportem żywności włóż kapelusz największe jaja miał typ który zrobiony na zombiaka prankował ziomków na boisku do kosza gdzieś w skid row czy wiesz że 60% amerykanów (dokładnie tyle ile islandczyków w istnieje skrzatów) wierzy w zombie? popyt na z-max bullets nie ustaje jeśli dojdzie do z apokalipsy możemy liczyć na jankesów niech z(a)stąpi duch twój a wypiszę się z kościoła latającego potwora spagetti z nieba pełnego pierzastych dronów przez banknot z piramidą i okiem wciągam chemtrails zgodzę się jednak z tym że król jest wampirem tymczasem jednego moonchees-burgera poproszę opcja wege4 punkty
-
Dziś z gazety nieporannej dobrze wiem: ty właściwie to mnie już nie kochasz. Więc na półkę odłożyłam świat i tlen - smutnym szeptem się panoszy: "więc wynocha" Nie mam czasu na podstępne myśli, kraty w oknach i kolacje z marzeniami Z lnianej siatki wysypuję na trotuar wszystko to, co nie było zaistnieniem - łącznie z nami Nie podoba ci się, że mam dom i pub, złotą klatkę z tchórzofretką, Alcatraz - wolisz, byśmy się ... kochali?! "Owszem - sami." Mogłeś przyjść, powiedzieć, a nie tak ... w bulwarówce, przy krzyżówce - hasłem wspak: "nie - nie kocham, kocham - tak" Serce zawsze buczy monosylabami ...4 punkty
-
Nie gnam na oślep w dal - już nie muszę, Czas stanął w miejscu, gdzie cię spotkałem, Ostatni z zębów mu się ukruszył, Gdy w skale drążył dla nas zegary. W próżni nie mija noc, mdleją wody, Pod ziemią utknął, kto dni w niej grzebał. Pustka - dzban pełen łez do połowy, Nigdy jej nie ma, gdy jest potrzebna.4 punkty
-
skrywa się za każdym słowem wyrzuconym jak koło ratunkowe jak kamień kto pierwszy jest bez winy spojrzy w oczy dookoła ślepcy bawią się w chowanego skrywa się za każdym gestem wyrzuconym jak bumerang jak stary zegar z wahadłem kto pierwszy ten lepszy przegoni czas dookoła rytm zmusza do tańca4 punkty
-
Wiesz Jacku, to było kilkadziesiąt lat temu. Rozmawiałem ze swoją babcią, która miała lat ok. dziewięćdziesięciu. Przeżyła cara Mikołaja, pierwszą wojnę światową, secesję, drugą wojnę, okres stalinizmu i zmarła w wolnej Polsce. Była prostą kobietą. Chociaż sama nauczyła się czytać i pisać, to do końca życia nie mogła zrozumieć, że Ziemia "jest okrągła". W pewnym momencie zadumała się i powiedziała: "Szkoła, praca, majątek, uroda, to wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze". Zapytałem więc, co jest jej zdaniem najważniejsze w życiu. Zamyśliła się jeszcze bardziej i po chwili odpowiedziała: "Mieć przyjaciela". To było zdanie tej starej kobiety, która odeszła stąd już dawno temu. Ty nie musisz się z nim zgadzać. Małżonkowie powiadasz. A ile znasz małżeństw, w których mąż i żona nie są swoimi przyjaciółmi? Niestety znam takie, gzie zachowują się jak zaciekli wrogowie. Świat, w którym żyjemy nie jest idealny i nie wiem jak byś go głaskał, takim nie będzie. Podsumowując. Chociaż to nie są moje słowa, to się z nimi zgadzam. Przyjaźń jest bardzo ważna w życiu. Zarówno mieć przyjaciela, jak i być czyimś przyjacielem. Może być to oczywiście żona, czy mąż, jeśli nie własna/własny, to cudza/cudzy i nie ma w tym nic złego, jeśli jest to czysta przyjaźń. Nie wiem dlaczego współczesność tak bardzo stara się zdeformować i obrzydzić wszystko, co jest piękne i dobre. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego", w tych słowach zapewne wielu też starałoby się obecnie doszukiwać jakichś zbereźnych treści. Po prostu szanujmy się. Pozdrawiam Jacku :) Bardzo dziękuję. Ja też :) Pozdrawiam Jednych wyprowadza w pole, a drudzy przez oraniska budują autostrady. Tak to już jest. Dzięki za zrozumienie. Pozdrawiam. @Nata_Kruk Dzięki :) Pozdrawiam Cieszę się, że się spodobało. Dziękuję i pozdrawiam.4 punkty
-
wypisałam się jak wieczne pióro coś mnie ciągnie na margines wiersza pozostawiam twoją twarz ponurą cisza serca jest mi najcenniejsza gdzieś po kątach rozstawiłam słowa niech tam stoją póki nie zmądrzeją jutro zacznę może znów próbować lecz na razie poczekam z nadzieją dla mnie czarny to czarny po prostu i różowym się nigdy nie stanie rzucam prawdą w oczy prosto z mostu ty stosujesz swoje wody lanie i rozmywasz prawdy po swojemu na swą modłę kłamstwem operujesz imię dajesz choć nie znasz, każdemu i uciechę w ranieniu znajdujesz gdzieś na boku postoję, popatrzę wytrę z twarzy ten jad, którym plujesz więcej w takim nie zagram teatrze ty z pewnością się lepszym poczujesz gdy głupota nas kąsa jak żmija i iść nie da spokojnie do celu wtedy niech się cierpliwość rozwija mądrość z tobą zostanie u steru wypisałeś się jak pióro wieczne? wszak to problem jest chyba najmniejszy dobre myśli znów wrócą bezpieczne hejter nigdy nie będzie mądrzejszy.3 punkty
-
przejadła mi się pewna forma poranka śniadanie jeszcze nie i kawa to obyczaj tak stary że co dzień przypominam z rozkoszą smak za oknem horyzont połyka horyzont człowiek oparty o telefon reanimuje nieprzespaną noc świecie zaśnij ja dopiero wstałem literuję słowo słońce3 punkty
-
Krótka Rymowanka O’ego Hej nieznośny Kolego! Opamiętaj swoje ego! Od spojrzenia twego, dookoła krytycznego, do podejścia swego, wobec świata cynicznego. Za plecami szydzącego, z charakteru przeciwnego, choćby trochę odmiennego. Przecież tak wiele ego, może być Pozytywnego! Prawdziwego-Ego, Bezinteresownego, Serdecznego i Szczerego, Z Serca Podyktowanego, ni to Prostego, ni skomplikowanego. Naturalnego i Pięknego! Tęczą Przyozdobionego "Somewhere over the Rainbow" ♫Israel "IZ" Kamakawiwo'ole "Chodź, pomaluj mi świat" ♫2 plus 13 punkty
-
3 punkty
-
@Tectosmith To tzw. "gra" nieczystych intencji,gdzie nie wszystko jest fair pozdrawiam ;) @Łukasz Jasiński Dzięki doceniam pozdrawiam również;) @Rafael Marius Z tym "światem" to nie do końca tak dosłownie pozdro ;) @slow Tylko potem sumienie dręczy,że chociaż się nie spróbowało trochę o tym jest ten tekst pozdro ;)3 punkty
-
umarłym lądem płaczesz na księżyca róg krzyk nabijasz deszczem pocisków czekając zaczajony masowym grobem w klepsydrze wiatru brzęczysz upiorze w kopule pocisku ukryty w zamiejskiej ciszy strzałem do serc się łasisz niech ci dusza wiecznością zadrży lekkością pełną kwiatów w sen obróci czyż nikt trzepotu miłości nie uczył spękanych jadem warg nie muskał zatem w drżeniu mej lekkości na nowo cię wyciosam byś z wolna zmienił się w kamień fot. Grzesiu Pietras:)2 punkty
-
Tomislav, mieszkający w Chorwacji, umiał określić dzień owulacji. po pocałunków słodyczy*. Od badanych sobie życzył ścisłej fizycznej kooperacji. *W okresie owulacji poziom cukrów w ślinie kobiety jest najwyższy.2 punkty
-
gdy - życie proste wiedźmy - rzecze już myśl tę wpuszcza wniwecz bo choćby pułk miał nad tym pieczę z wiedźmą to niemożliwe] więc kiedy mówi: raz ostatni jeno z tą myślą igra i choćbyś naród najął bratni z wiedźmą i on nie wygra2 punkty
-
Wciąż widzę światło po czarnej stronie snu, gdzie zamieszkałem pewnego bezsłonecznego dnia. Tuż po tym gdy pojąłem, że prawdziwe wiersze rodzą się w ziemi albo w ulewnym deszczu. Zresztą na wszystkich kartkach zabrakło już miejsca, robią z nich tabletki, duże, zmiennokształtne. Uciekam przed nimi, bezskutecznie, są w każdym słowie i geście. Nawet kiedy milczę, unieruchomiony w pościeli, nieczystej. Już się nie wyrwę, może na pożegnanie wydrapię imię, nieswoje, w miękkiej glinie. Którą podobno jestem. Wciąż widzę ciemność, po jasnej stronie nocy na stałe zamkniętej wewnątrz oczu.2 punkty
-
Kościół. Zachował prośby i dziękczynienia. Patrzy na ludzi ufnie wciąż. Matczyne lęki, ojcowskie żale tak oczywiste i te niebiańskie w murach skrywane od lat. Obraz, przed którym ona wciąż stała – - dziewczyna o oczach Chagall. Od dziecka tu przychodziła, modły składała, marzenia miała. Konie w galopie zawsze lubiła. Mówiła - życia to treść. O barwne życie w biegu prosiła po życia ostatni kęs. Jeszcze grosik i ta staruszka, co zapamięta ją świat. Suknia – mówiła – wiatrem podszyta wartość życia ma. I jeszcze chwila… kolejna wiosna, zanim przywoła ją Pan. Kościół wciąż czeka, wrota otwarte, od wieków dumny ten sam. Czeka na prośby wiernych w potrzebie. Dziś może udam się tam.2 punkty
-
w pięknie spadających gwiazd dostrzegam nieskończoność mróz ściska za gardło pusty tramwaj przemierza noc będę milczał zimne kołysanki tulą się do okien miasto mruczy jak kotki dwa bez aaa czwartek pokrył szron chorobliwie ujada wiatr pragnę czegokolwiek2 punkty
-
Poranna kawa bez niej nie smakuje tak samo mimo tego że ta sama jak zawsze z mlekiem Nasza kuchnia bez niej nie jest już taka jasna firanki jakby smutniejsze zegar bije mniej wyraźnie W sypialni mniej miłości której ona była królową podziwiały ją gwiazdy i wschodzące słońce Tak naprawdę bez niej życie jakby ciaśniejsze chleb inaczej smakuje radość mniej zachwyca Dzień do dnia podobny od rana po wieczór kuleje aż do chwili gdy zadzwoni z tęsknoty wyzwoli2 punkty
-
Poniższy wiersz oddaje ówczesne, religijne postrzeganie rzeczywistości przez autora. jedno życie na sprawy wszystkie tego świata jedno poczęcie, narodziny i śmierć jednego człowieka jedna materia i jedna energia jedna woda jedno powietrze jeden czas jedna przestrzeń - wszędzie, jak jeden Bóg jeden chleb, jedno wino i jedna Ofiara Pojednania jedna jedyna okazja, by zrobić pierwsze wrażenie jedno światło i jedna ciemność w jednej chwili jeden piwa łyk jeden Eden i piekło też jedno Legionowo, dn. 13.07.2005 r.2 punkty
-
Za wszelką cenę próbuje się wkupić. Zatacza kręgi. Trafiony, choćby spojrzeniem, kończy pod ścianą, kisząc w kapturze swój dzień. A gdy jest już po wszystkim, na szkolnym boisku w towarzystwie piłki mierzy się z zachodem słońca, po czym wraca do domu i więdnie jak niepodlewana zamia.2 punkty
-
Szary dzień trzasnął, jak z tęgiego bicza. Jak bluszcz tęsknota po duszy się pnie. Gdy oczy mi błyszczą, serce takt zlicza, Już wiem wtedy jedno - Że bardzo chcę. Jak nakręcony brnę w zgiełk nieznośny. W strumieniu świetlnym gąsienic gnam, A za mną sznur ludzi ciągnie bezgłośny, Lecz jestem lepszy, bo ciągle mam plan. Zaś diablik jakiś dmie w trąbkę - Prędzej, Ażeby życie pochwycić za mordę i brać. By zdążyć, nim w szarą zmieni się nędzę, Przesączy przez palce, roztopi jak szadź. Nim zagrzmią w sumieniu trąby Jerycha I chwycą mnie twardo dwie prawdy wiar, Nie skusi mnie zimna wódka, zagarycha, Nie zwiedzie mnie żaden przydrożny bar. Jak silnik szalony pod pełną mknę parą, Lecz oczy łapczywie na kolor odmykam. Rozpraszam kłęby z mgłą srebrno-szarą, Pośpiesznie pigułki świetliste połykam. Pochłaniam garściami kwiatki, trawniki, Chmury rozpięte, ptaszyska spłoszone, Kapliczki przydrożne, psy, kulki, guziki, Latawce i parasole z wiatrem niesione. Blaski w strumieniu płynące z nurtem, Liście tańczące w powietrznej uprzęży, Dziewczęta samotne pożeram hurtem, Wśród łez, arlekinów i połykaczy węży. Kiedy się świata wściekle nawdycham, Smrodu uniknę, gdyż drzwi zatrzasnę. Ściślej wspomnienia jeszcze upycham I zmieszczę na koniec i ciemne, i jasne. Do punktu wyjścia, gdy wrócę wypruty, Zegarek tyka przez tydzień, więc może, W apatii plan wstępnie zrodzi się suchy, By w myślach chytrze zapuścić korzeń. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)2 punkty
-
Kiedy drąży myśl wiązane słowo, wątek toczy się w tle przypadkowo. Pióro żarzy liryczna osnowa, rym i dbałość o kanwę od nowa. Przemyślenia rozmienione na podaż brzmią nieszczerze, jeżeli je podasz. Wersy kleją się w wiersz idealnie, chociaż w życiu jest... całkiem zwyczajnie.2 punkty
-
Pan Listopad Nie straszne wichury ani żaden opad gdy ze ściany zerka boski Pan Listopad. Niechby mrozy nawet skuły pół Europy nie mogę oderwać od tej ściany wzroku. Kawa stygnie z mlekiem, biurko zawalone, robota się piętrzy nic nie jest zrobione. Czas stanął na chwilę zbudziły się zmysły Pan Listopad rymem zapłodnił mi myśli. Z tej chwili rozkoszy, z zadumy poranka powstała ta oto prosta rymowanka. Ulżyj wenie twórczej nie czekaj do wiosny deszczowy Listopad może być rozkoszny.2 punkty
-
@Leszczym nie wiem czy to poezja ale całkiem spoko tekst już tak :) @wolnosc_mojej_duszy to takie moje osobiste odczucia względem tego rodzaju muzyki Dzięki za odzew Pozdrawiam również2 punkty
-
2 punkty
-
@Sylwester_Lasota dzięki, zatem spełnił funkcję celu 😊 @Rafael Marius ..no tak, tylko tak w zasadzie to za czym my gonimy ❓2 punkty
-
2 punkty
-
Komuś na ochrzan! Komuś na otuchę! Postanowiłem skrobnąć w obronie fantastyki, Którą co raz spotykają wyższościowe wytyki, Że jest owszem poczytna, ale... pół-literatura! Wykażę na przykładach, że to twierdzenie to bzdura: „Faust” Goethego byłby dziś zaliczony do fantasy, „Balladyna” Słowackiego do utworów tejż rasy I „Świteź”, „Upiór”, w części „Dziady” wieszcza Mickiewicza. „Sen nocy letniej” prostych i wybrednych nie zachwyca? Że tylko komedyjka Shakespeare'a, lecz dramat „Burza”. Cóż was dokładnie nowomodni krytycy oburza? A co do celów sięgań do fantastycznych sztafaży: Czasem pisarzowi transcendent opisać się marzy, Lub ekstremalne uczucia, więc rzadkie na tym świecie, Lecz tuż czeluści zaświatów, mroków nieba znajdziecie. Piękność, której niedoskonałość świata nie dotyka, Za Vernem, co może, lecz wciąż nie spełniła technika. Weźmy dylemat: Szerokie czy wąziutkie dróg jezdnie? Dzisiejszy Jules Verne [1] jak ekran wymarzyłby nam pewnie – Dostosowujące swą szerokość do chętnych – ruchu. „Co Francuz wymyśli, Niemiec zrobi” – Marz przyszłość druhu! [1] Gdyby ktoś uparł się moje wierszydło deklamować, „Jules Verne”, w tym wypadku poproszę z francuska, mniej więcej jak „Żul Wern”. Za ilustrację niech będzie 25-letni Jules Verne (Juliusz Verne), autorstwa nieznanego fotografa, a samo zdjęcie z roku 1853.2 punkty
-
jest coraz chłodniej ptaszek przysiadł na świerku dojrzały szyszki marznąca mżawka o b l o d z o n e chodniki marsz figurowy jest coraz chłodniej świerk oprószony śniegiem ptak strzepnął piórka2 punkty
-
Mój świat dziś dostał poduszki, wyściełane mam ulice, chodniki pluszem obite, watę na świerkach i pobielone konary drzew. Trawa się schowała razem z liśćmi, teraz spiskują przeciw mroźnemu porządkowi. Wszystko jest lśniąco czyste, nawet nocne niebo się rozjaśniło. Nie użyję dziś zasłonek, bo lubię na ten obraz spoglądać, jestem jego częścią, jesteśmy teraz jednym. Pewnie i mnie samą rozpromienił kolor rozlany za oknem, bo układam literki. ... oto mała dziewczynka szła przez las, nie spotkała wilka, tylko potężne dęby, rozłożyste sosny i smukłe brzozy. Nie potknęła się o korzenie, nie wystraszyła dziwnego szelestu, nie zmógł jej głód ani choroba, mała dziewczynka szła do celu. Na polanie stał domek z piernika, dla zębów to niewskazane, one nie lubią ścian przygryzać, nie lubią kiedy jakaś jędza grzebie im w żywotności. Zęby nie weszły na polanę, weszły tam tylko oczy. Zobaczyły lukier na dachu, rurki z niego wystające, cukierki nad drzwiami niby perły zagubione, którym pomieszały się bajki. Przez chwilę stała w milczeniu, milczenie jej odpowiadało milczeniem tak długo, aż spadł śnieg i domek stał się niejadalny, ale piękniejszy niż przedtem, bo prawie taki sam w jakich mieszkają zwykle ludzie i małe dziewczynki i chłopcy mali, którzy mają w nich swoje łóżeczka i kubeczki i swoje książeczki z obrazkami. Dzięki tej śnieżnej kołderce zauważyła jednak, że domek nie miał życia, nie leciał dym z komina, nie uśmiechała się babcia, nie rosły kwiaty na ganku, ani kot się nie łasił. Domek był częścią lasu, a las sam siebie nie pali, sam nie hebluje, nie wytwarza widelców, ani nie szkli okien i dziewczynka zrozumiała, że to jest dom na niby, taki dom żeby się na niego nabierały łakomczuchy, które mają brzuchy bardzo puste a wielkie i które nie chcą mieć tabliczki nad drzwiami,a niebo jest im niepotrzebne. Patrzą na świat jakby chciały wciąż jeść, a zjedzą wszystko i niczego nie zjedzą już więcej, bo im zęby w końcu wypadną... Za oknem maluje się zima, ciągnie mnie za uszy, pyta gdzie schowałam rękawiczki, wysokie buty, gdzie moja czapka. Nie odpowiadam, milczę. Mam wielką szafę w której trzymam ciepłe ubrania, tylko czy wystarczą żeby mnie polubiła, skoro ona jest taka wielka, taka biała, taka demaskatorska? Przy niej muszę się starać, żeby nie okazało się, że mój dom jest z piernika. Nie jest najgorzej w końcu mam drzewo na opał, szyby w oknach i szafę... mam też nadzieję, że będzie mi ciepło i pięknie, kiedy do zimy wyjdę, a kiedy potem wrócę, nic mi z domowego ciepła nie umknie.1 punkt
-
1 punkt
-
I. Niczym swa mityczna imienniczka, Wznosiła się ku słońcu w błękitnych przestworzach, Zostawiając za plecami betonowe lotniska, Okraszone promieniami wschodzącego słońca, Unosząc dumnie ku niebu swój kadłub, Niczym wojownicza Amazonka pozłacany łuk, Zamierzyła dosięgnąć wyznaczonego celu, Rozpostartego majestatycznie szafirowego nieboskłonu, Muskając swymi wyprofilowanymi skrzydłami, Potężne skłębione chmury, Niczym smukłymi palcami dziewczęcych dłoni, Śnieżnobiałych kwiatów płatki, Przecinając niczym ostrzem koszącym swym lotem, Rozliczne siedmiobarwne tęcze, Które mityczna jej imienniczka w natchnionym zapale, Rozpostarła na krystalicznie czystym niebie, Na błękitnym świata nieboskłonie, Tańczyła w zapamiętaniu niebiański swój taniec, Wykonując w przestworzach niejeden karkołomny manewr, Skontrowany w porę wysokości sterem, Wirując w zapamiętaniu w kontrolowanych korkociągach, Błękitnym przestworzom pieśń swą śpiewała, Która choć rykiem silników zagłuszona, Przez chmurnookich płanetników została podsłuchana, Przelatując nad stalowymi nadrdzewiałymi hangarami, Nad przestarzałych po prl-owskich lotnisk płytami, Pięknem swym powszechny wzbudzając podziw, U obserwatorów wojskowych i gapiów postronnych, Rozniecała maleńką nadziei iskierkę, Że okaże się wielkim międzynarodowym hitem, Że zaletami swymi przyćmi konkurencję, Co zaowocuje niejednym podpisanym kontraktem… II. Gdy wykonała lot swój ostatni, Żegnając się na wieki z rozległymi przestworzami, Spętana trwale niewidzialnymi powrozami, Krótkowzrocznych i zawiłych decyzji politycznych, Krusząc w przestworzach swe pleksiglasowe owiewki, Rozsypujące się drobniutkich szkiełek tysiącami, Roniła zarazem niewidzialne swe łzy, Nad fatalnym losem swym przyszłym… W wyniku rozmów zakulisowych, Na stromych szczytach pookrągłostołowej władzy, Gdy przetrącono projekt tak innowacyjny, Zezłomowując jedyny egzemplarz do badań statycznych, Zezłomowano jej nieznane ludziom marzenia, W bezdusznych metalu zgniatarkach, W posępnych deszczy ulewnych strugach, Gdy płakały nad jej losem niebiosa… Skończyła w spowitych mrokiem muzealnych halach, Jako lśniący lecz nieruchomy eksponat, Rozbudzając wyobraźnię niejednego rezolutnego dziecka, Na edukacyjnych szkolnych wycieczkach, Skończyła na pomnikach przy zakładach lotniczych, Wkomponowana w rdzewiejące stalowe stojaki, By przenigdy nie dosięgnąć ukochanych przestworzy, Lśniącymi niczym ostrza mieczy skrzydłami… Wciąż niebo drży od tamtych emocji, Jakie towarzyszyły oblotowi Irydy, Choć pośród tamtego lotniska szarej codzienności, Jest to już tylko pieśń przeszłości… I choć cieszy oko mocarna armatohaubica Krab... I choć budzi podziw samobieżny moździerz Rak... I choć emocje rozbudza wyrzutnia rakietowa Langusta… I choć dobrze rokuje przeciwlotniczy zestaw Loara… Tylko Irydy… Tylko Irydy… Tylko Irydy żal!1 punkt
-
znalazłem furtkę do rzeczywistości na ziemi postanowiłem jej się przyjrzeć z bliska udało się dostać nie jest taka słodka jak opowiadali liczyłem na przyjęcie z entuzjazmem mijacie obojętnie bez czułości wszędzie widać troskę o byt nie radość ogólne zabieganie a ja ja chciałem wypocząć może się nawet zabawić a przynajmniej spotkać miłą osobę czekającą na mnie z uśmiechem widziałem takie na hologramach u nas wygląda że żadna nie ma czasu z niczym powrócę do szóstego wymiaru 11 2023 andrew1 punkt
-
@Sylwester_Lasota Sylwestrze calkowicie rozumiem Twoją babcię i na swój sposób miała rację. Pamiętam dziadek mój zmarł jeszcze przed moją maturą a babcia była sama. Rodzice zaganiani ja żyjący swoim życiem i ona wśród nas samotna, choć mieszkała z nami i żyła naszym życiem. W tym czasie problem da mnie niezauważalny. Rodzice stopniowo odchodzili mama żyła 15 lat dłużej. Mieszkaliśmy razem ale co z tego. Ja pracowałem, budowałem dom, żona w pracy - gonitwa!!1 Potem dzieci jeszce większy zasuw a mama sama! Wszystko to działo się obok mnie, bo z żoną chociaż darliśmy koty, to zawsze w istotnych sprawach możemy na sobie polegać. Przyjaźnimy się przez całe życie i to jest najważniejsze!!! Staram się ją zrozumieć i akceptować wraz z wadami i zaletami bo sam święty nie jestem. W chwilach trudnych stwierdzam: One takie są, a bez nich jeszcze gorzej! Muszą utyskiwać i nas podkręcać a my czasami wybuchamy by skończyć na wspólnej kawie! Życie moje zwalnia dzieci pędzą w swoim życiem, wnuki są fajne i to wystarczy. Dziadkowie (czyli my) żyjemy we własnym świecie pracy hobby zainteresowań i czasami uciekam na 3 lub 4 dni z domu w świat biesiad poetyckich rekolekcji itp. Przepraszam problem że przyjaciela jest mi obcy! Dużo zdrowia i małłżeńskiej empatii1 punkt
-
@violetta zawsze coś. ja sobie pójdę na pole między grzędy kapusty, przysiądę się i będę nie do odróżnienia. a swoją drogą to faktycznie można umrzeć z nudów, tych gigantycznych nudów w tym bezgranicznym kosmosie pełnym pustki. a czeka go jeszcze gorsze, a raczej nas. gigantyczne rozdarcie, po którym nie będzie już nawet próżni, pustki, niczego...1 punkt
-
@Arsis z nudów poszłam na wystawę, ciekawe rzeczy wyczytałam i ładne obrazy podziwiałam:) @Nata_Kruk wyjadałam rurkę, która się co chwilę kruszyła:)1 punkt
-
Życie nie jest wszak płaszczyzną, wokół góry i doliny. Czasem się na szczyty wspinasz, czasem staczasz bez przyczyny. Sam tu talent nie wystarczy, nawet gdy nie zakopany, bez fortuny koła wsparcia się pomnożyć nie da rady. Powiadają wszyscy wokół, że jest w cenie pracowitość, lecz zalega belką w oku, że tak wielu to nie wyszło. Bywa przecież, że bez pracy gdzieś bogactwo wciąż się mnoży i pomaga też przypadek, gdy odpryśnie okruch boży. A ci, którzy wciąż tyrali od poranku aż do zmroku, figę z makiem z tego mają, i zbutwiałą belkę w oku. Będąc dzieckiem, zapytałem pewnej starszej już kobiety: Co jest w życiu najważniejsze? Usłyszałem w odpowiedzi: Najpierw szkoła, potem praca, lecz to wszystko czas zabiera, najważniejsze, taka prawda, to mieć w życiu przyjaciela. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
- Mistrzu, powiedz mi, kiedy małżonkowie spędzają noce w sypialniach oddzielnych? -Wskazane, gdy zagrożone jest zdrowie, częstym wydzielaniem gazów piekielnych.1 punkt
-
przyznam szczerze mnie dołujesz przecież wiele zrobić możesz gdy się tak porządnie uprzesz wyjdziesz z pola na swą drogę i od ciebie już zależy dokąd zaprowadzi droga cel wyznaczasz i środki znika omam znika trwoga praca praca lecz nad sobą przy okazji zarobkowa swe słabości zostaw obok droga nagle asfaltowa lecz pokusy stale wabią mgiełki i widziadeł krocie gdy zwycięży twoja słabość stoisz w polu i to w błocie :)1 punkt
-
1 punkt
-
pan listopad zrównał szóstką każdy wersik z przyjemnością czytam migeim łapię sensik u mnie kawa latte też bogata w mleko wychłodzona czasem słowa rymem lecą a kawa cierpliwa czeka na swą kolej wianuszek już opadł wypiję powoli a na koniec życzę takich listopadów niechby z fotki fyszedł poigrał pobawił :)1 punkt
-
@Moondog Nie ma co się zastanawiać tylko podejść do dziewczyny i zagadać. Odmówi, co może się zdarzyć, to wszystko będzie jasne.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne