Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.05.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
kolana pod brodą zwijam się w kłębek miękki na zewnątrz i od środka wyszywam z ust najcieńsze pieśni a ostre... o tobie gdy mnie odpychasz z bukietem smutnym ze rdzawych róż zwijam się w kłębek jak kociak mały myśl cichą rozwijam że zima tuż tuż9 punktów
-
Zakochaliśmy się w sobie na nowo. Tyś moim królem, ja Twoją królową. Nie masz już berła, ja bez korony. Cóż z tego jeśliś we mnie zapatrzony? Na cóż nam były złota, diamenty? Teraz przynajmniej mamy spokój święty. Władać możemy naszym małym światem -miłością ... Choć życie już niebogate... Błysk w Twoim oku rozpala me żądze i niepotrzebne mi wcale pieniądze. Królestwo małe, biedne, lecz nasze. Odbudujemy je wspólnie - z czasem.6 punktów
-
późne popołudnie końca świata nagromadzenie gwiazd rozsadza kadr siada scena za sceną dziwne jak bardzo mnie nie ma rozpędzona krew otwiera nasze wewnętrzne zapomnienia zdejmuję sukienkę i przymierzam twoje dłonie idealnie skrojony zapach źrenice z drobinkami pożądania podróż językiem delikatny dotyk pobudza usta zakochane ciało przenika drugie rozwielbione pieszczotami zatarło granice spalona ziemia tylko gryść twoje ramiona4 punkty
-
Moja mała złota myśl, zamknięta w krótki bursztyn, wcale nie nadąża za wiekopomnym czy nadrzędnym. I kwarcowe złote piaski ją ukoją i przykryją. Seranon, 09.05.2023r.4 punkty
-
wypatruję zieleni w zmęczonej istocie szarej, naprzeciw meandrom myśli z tobą i ze sobą w niemożliwej zgodzie, milczę inteligentnie na pozór - w duchu krzyczę zakleszczam w umyśle rozsierdzone słowa i pamięci tylko z bliska jednoznaczne jestem dzika... świat mi szkodzi, jak mucha złość się kręci wokół4 punkty
-
Kołem wokół Delos, kolebki Apollona. Bezleśne, górzyste, rybami słynące. Bogactwo figurek: drobne zaścielają, tam, tu, trwają duże. Wyczekują bogów. Cierpliwie stojące splatają swe dłonie. Od siedzących dźwięki harfy, fletu słychać. Cisza pełna życia mnogością tajemnic chlupoce falami, niknąc w przeszłości.3 punkty
-
Labolubnie złączyliśmy nieparzyste przestrzenie Impet sumy mnożeniem zafascynował miało szumne razem cuda świata zastąpić miałem personalnie osobiście tobie wystarczyć Za rękę poszliśmy głębiej w las nieobojętny a drzew wyrosło nieprzejrzyste mega tysiące współodczuwanie wdepnęło w znaki zapytania wytęskniona laba wyprowadzona w pole Teraz real setką sposobów na przeżycie szepczesz na ucho ostrą jak brzytwa pretensją wzrok oblekasz w bolesny wyrzut sumienia krzyczysz że jesteśmy jak dwa grzyby w barszczu Seranon, 08.05.2023r.3 punkty
-
najbardziej bolą słowa ukryte w milczeniu te niewypowiedziane ciągle i te od nowa zaniemówione skrycie co na wargach się czają przysiadają na plecach i w oczach chowają a łza samotna smutek roni i w niemocy się srebrzy ślad ukryć się stara nieśmiałym gestem dłoni słowa obmywa rozpaczą co ciszą sieczą znacząc serce bliznami ranią go i kaleczą...3 punkty
-
Czasem ziemia spłaszcza swą powierzchnię A słońce świeci po horyzont I brakuje oddechu na nowy dzień Konie patrzą niespokojne W pustej stajni świeci żłób Wychłodzone drogi martwią Zarastają przy świetle księżyca Czasem ona spłaszcza swą powierzchnię Milknie nocny dowód życia Oddech wraca w wypróżnione płuca Siłą - niewytłumaczalną3 punkty
-
morze dotyków, którego nie przepłynę, kałuża łez, do której nie wpadnę, bo tylko przelotem u mnie byłeś ach musnęłam cię okiem - nie całkiem uważnie3 punkty
-
I patrzę tak tępo na te światło, co kłuje w oczy i sprawia że czuje pustke. I popijam zimną już szałwie z nadzieją że ona oczyści mój umysł czy serce. Nie, nie oczekuje niczego więcej. Może nie zupełnie taką zimną, jest letnia, ma w sobie coś z dawnego ciepła. Jutro 29 kwietnia 2 dni po tym gdy od was uciekłam. A szałwia z moich ust ścieka, a moje serce już przestaje na coś czekać.3 punkty
-
@iwonaroma to wytrącanie wielu obśmiewa jako 'teorie spiskowe', gorzej kiedy po jakimś czasie okazują się od dawna planowanym działaniem.3 punkty
-
Nastolatki, jak zawsze, czują się niespecjalnie. Niespecjalnie dobrze, niespecjalnie ładnie. Wiszą godzinami na komunikatorach, jakby wyjście z domu było nielegalne. Siedzą w schronach, dziuplach, zamknięci w swych światach - - przodków rytuały są dla nich trywialne. Są inaczej posępne, inaczej radosne - - przeżywają raz pierwszy, jak nikt nigdy dotąd… Rozprawiają, śmieszkują, chcą być niebanalne. Ubierają się inaczej, inaczej się noszą, i na zawsze, naprawdę, stają się oryginalne. Ale jednak, jak zawsze, czują się niespecjalnie. Niespecjalnie dobrze, niespecjalnie ładnie...2 punkty
-
Rachmistrz Pozliczał pancio pawie w Piszynie, bo żonka skora po butelczynie. Dwór przy księżycu blady. W ogrodach tylko ślady, ciuszki służącej i żar znów płynie.. maj, 20232 punkty
-
-Mistrzu, związki małżeńskie, jakie wady mają? -Ludzie, którzy w nie wstąpią, mniej się przykładają, uważając małżonka jak zawłaszczonego i bywa miłość gaśnie z niedbania o niego.2 punkty
-
Ale to już było i nie wróci więcej. Dzień pierwszy. Dziś napisałem polski. przekonałem się, że turyści to idioci – rozprawy o motywach składałem skrupulatnie i spełnionokryteryjnie, a z Naborowskim po raz enty odkryłem vanitas i śpiewałem fraszki o kontekstach (oczywiście, co najmniej dwóch). Dzień drugi. Dziś napisałem angielski. Odmieniłem "być" na wszystkie możliwe sposoby i okresy warunkowe. Mark zachwycił mnie swoją historią o pracy archeologa, a Bryan Anderson napawał mnie nadzieją na to, że są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Dzień trzeci. Dziś napisałem matmę. z Pitagorasem – muzą moją – wykazywałem podzielności zawiłe i obliczałem tajemne ostrosłupów objętości. W tym czasie ciągi liczb kombinowały, jak tu ugrać największą liczbę klientów w aptece. Dzień ostatni. Dziś już po wszystkim. Apteka stoi już pusta, Bryan odjechał w siną dal, a Naborowski poszedł po mleko. Teraz czekać na wykaz punkcików – liche cyferki decydujące o mojej bujnej przyszłości. W głowie powiewa chorągiewka zwycięstwa nad uschłą formą bez treści. Ach, jak słodko, że matura już napisana. 9 V 20232 punkty
-
Wiem, że nic nie wiem. Ale skoro tak jest, to skąd wiedza o tym? To chyba dowodzi, że nie wiem nic. A jednak, skąd mimo wszystko wiem, że obiad jest dobry; że pogoda jest brzydka; że jestem smutny przez zmarłego psa; że jestem? Skąd niepewność, która upewnia? Skąd pewność zasiewająca niepewność? To jedno wiem, że nie wiem. 8 V 20232 punkty
-
stoję na placu w obcym mieście wszystko tu obce pies szczeka w obcym języku patrzy na mnie na obcego piję oranżadę ze sklepu gdzie stoi groch z Kapuścińskim w miękkiej okładce dziewczyna przechodzi uśmiecha się inaczej niż dziewczyny w moim mieście patrzy na mnie na coś za mną tu się może zdarzyć wszystko ale nie ma sposobu na to żeby jednak coś ludzie przy placu szeptają że wczoraj na wieży była inna godzina a drzewa przestaną dawać cień po południu2 punkty
-
W takiej sukni jestem smukła jak kwiat magnolii, który jeszcze nie otwarty - kołysze się, jak ludzkie prośby wyrosłe na gruncie ziemi dopiero co rozgrzanej wiosennym promieniem. Nie widziałeś? Bo cóż mogłeś zobaczyć nocą, poza błyskotkami z gwiazd i księżyca blaskiem, któremu seriale przysiadły na ogonie. Krwią niedbale zlane pieczęcie. Życia losy? Ledwie ekran, przekątna nierówna marzeniom, a wzięła sobie wszystko czego nie doznałeś. Jak „być” może się tobie otworzyć w rozkwicie? Jak ty właściwie sobie ten stan wyobrażasz? I choć ptak uwił sobie gniazdo pod twym oknem, nie zdołasz go zauważyć... a tam pisklęta wołają wraz, jedno przez drugie - mamo! tato! Tak, wiosna uparcie tworzy prawdziwe światy.2 punkty
-
Podstawić nogę smutkowi bardzo głęboko zakopać żale oczyścić duszę z grzechów starać się by nic nie bolało Potem dogonić marzenia zbudować dom pod lasem uczyć się od niego pokory płakać nie unikać prawdy To wszystko klamrą spięte tworzy świat pogodny piękny do którego dążyć warto a nie tylko o nim marzyć2 punkty
-
2 punkty
-
Co jest zapisane W pamięci drzew Jeśli jest Gdy co roku na nowo To zrzucają liście To je wypuszczają Wytrwale stojąc Naprzeciw moich okien Co pamiętają okna W murach kamienicy Ocalałej z wojny Czy to tylko Niemi przypadkowi Świadkowie zdarzeń Mówię do drzewa Mówię do okna Co ty wiesz Tak jakbym mówiła Do lustra W które patrzę I czekam że może Pojawi się w nim Czyjaś twarz Albo choć jej cień Dawno temu odbity Cień, który miał Swoją historię Uchwyconą w locie Niezliczonych spojrzeń Odpowiada milczenie Czysta płaszczyzna lustra Szum liści Gdy gałęziami Targa wiatr2 punkty
-
delikatność zagęszcza mi łzy słodyczą rozpuszczam cienie a jednak wciąż podążają za mną - zmiażdżę je radosnym śmiechem2 punkty
-
2 punkty
-
@kwintesencja @Nata_Kruk Dziękuję, dziewczyny, już chowam co nieco 😘 @Fabio Nie jestem poetką, ale dziękuję, że zajrzałaś/eś, pozdrawiam 🍬🍭🍬2 punkty
-
2 punkty
-
@any woll bardzo się cieszę. Jestem taka jak te moje wiersze. Po prostu nie udaję. Co mi dusza podpowiada to piszę. Ona mi dyktuje warunki. Pozdrawiam wiosennie :) @corival dziękuję bardzo :) Mam tylko nadzieję, że tak mocno nie zasmucam. Pozdrawiam słonecznie :) @kwintesencja dziękuję Ci bardzo. Jeśli to kojące to tym bardziej się cieszę 😊 Nikomu nie chcę nieść przygnębienia, choć wiersze bywają często smutne albo przynajmniej bardzo refleksyjne. Jak wiesz, Twoja twórczość też mi jest bliska. Pozdrawiam ciepło 🤗2 punkty
-
Spójrz na mnie. Choć ostatni raz. Proszę. Jestem, gdzieś w bezkresie czasu. W otchłani zapomnienia. Tak naprawdę to już mnie nie ma. Choć jeszcze niedawno byłem. Jestem wśród wirującego kurzu. Wśród stronic opasłych tomów, których bohaterowie, których historie… Otacza mnie aureola światła, która powoli gaśnie. Tak stopniowo, stopniowo… W płomieniu świecy jest mi zimno i widzę jak drga cień mój na ścianie. Rzucony na pastwę skrzydlaty wizerunek opuszczenia. W uszach buzuje rzeka wezbranej krwi. Znajomy piskliwy szum. Jestem jeszcze zbyt słaby po tej projekcji majaków. Słychać jeszcze daleki pogłos klekotów i szeptów, ciężkich kroków na schodach. Zanikający powoli atak choroby, co przetoczył się przeze mnie falą tsunami. Spójrz na mnie. Tak, wiem. Masz rację. Nie ma na co patrzeć. Wpatruję się w milczącą słuchawkę czarnego telefonu, takiego starego z ebonitową tarczą. Wydaje się, że za chwilę wejdzie do pokoju mój uśmiechnięty za młodu ojciec. Wracający z pracy w popielatym garniturze, nagrzany słońcem. I ze skórzaną teczką pełną jeszcze pachnących z piekarni bułek. Czekałem długo i nadal czekam. Jak wtedy, kiedy będąc dzieckiem, schodziłem po schodach, trzymając w dłoniach gliniany dzbanuszek i nasłuchując kroków na żwirowej alejce. Przeciąg porusza otwartą okiennicą. Płomień świecy rozpala się gwałtownie. Gaśnie. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-07)2 punkty
-
ref: hej! my name is Krzyś hej! my name is Krzyś przez Polskę za ojczyznę i grzechy wasze niosę krzyż zwr.: buty już mam zdarte lecz trzymam wartę tak walczę ze złem this is who I am ja idę a ty? gettapa jak uczył papaj zło dobrem zwyciężam krzyżem rozgniatam łeb węża ref: hej! my name is Krzyś hej! my name is Krzyś przez Polskę za ojczyznę i grzechy wasze niosę krzyż zwr.: a życie pielgrzyma jest simply the best słońce czy deszcz ja mam co jeść ludzie śmiejąc się robią mi zdjęcia ja wierzę że życie zaczyna się od poczęcia bridge: On jest panem /znaczy Jezus/ nawiedził mnie nad ranem /a i wcześniej jeszcze/ to nie jest śmieszne mój dziadek był ułanem w domu zostały problemy doczesne i piąty raz zaciążona żona Iwona ref: joł! mam na imię Krzyś joł! mam na imię Krzyś za siebie za ciebie ciebie i ciebie niosę ten pierdolony krzyż2 punkty
-
2 punkty
-
A między nami tak rześko. Jeszcze emanują wszystkie oddechy myśli Jeszcze wpływa każdy bez wyjątku powiew wiatru Jeszcze świeże są chwilunie... A najbardziej rządzi nami (zaiste po monarszemu) istna loteria niejasnych okoliczności Króluje domiar domysłu. Seranon, 07.05.2023r.2 punkty
-
Ludzie gadają i gadają, bo nie wiedzą co zrobić z "niezręczną ciszą". Do tego stopnia gadają, że w ciągu miesiąca od jednej osoby można usłyszeć kilka razy tę samą historię. Kolejny udany wiersz :) Pozdrawiam.2 punkty
-
Super tę smukłość oddałeś zdjęciem (w ogóle zdjęcie I klasa) , właśnie to miałam w głowie przy pierwszych wersach... musisz być bardzo spostrzegawczym człowiekiem i otwartym na widzenie piękna w różnych jego fazach :) Co do węża seriali to mnie rozbawiłeś, wyobraziłam sobie tasiemca, wręcz można by dodać Brazylijskiego, który zżera człowiekowi czas, od wewnątrz go absorbuje - bierze i niczego w zamian nie daje. Też nie oglądam seriali, a filmy ech... Dzięki Miłego dnia życzę :)2 punkty
-
:);) Za skojarzenia nie jesteśmy odpowiedzialni:) Możemy je tylko obserwować i ... pośmiać się :) Dzięki Dokładnie. Dziękuję:) @Klip @Tectosmith :)) Dzięki2 punkty
-
@corival dzięki - obserwuje ludzi jak czasami bezradnie próbują rozprawić się z przeszłością Pozdrawiam2 punkty
-
Taki właśnie jak ta na zdjęciu w różowym kolorze, będzie wiosennie i ładnie. Dobra pora na powrót do życia, zagubionego, gdzieś w wężu seriali. Ja zawsze wolałem życie od filmów, od dziecka i na razie bez zmian.2 punkty
-
Nie ma mnie, ani dnia, ani nocy. Znikam w chaosie, wśród hałasu i ciszy. Nietoperz leci, jestem jego cieniem. Bezkształtny, bezszelestny, niewidoczny dla świata. Czasem, gdy słońce zachodzi, widzę siebie w odbiciu na szybie. Wtedy wiem, że jestem tu. Jestem, choć niewidzialny, jednak istnieję jak każdy z nas, wsród nienazwanych cieni.2 punkty
-
2 punkty
-
To jest piękne :) Natomiast odczucia po wierszu mniej więcej takie, jak po obejrzeniu codziennych politycznych popierdywań, gdzie groteska z kumulującymi się absurdami i sensacją są jednością, która deprecjonuje wszelką szlachetność zamiarów obu wykluczających swoje racje ugrupowań. Pozdrawiam.2 punkty
-
jesteś uroczo niekonsekwentny z bukiem róż mnie odpychasz to cóż że rdzawe jesienne smętki a ja i tak do ciebie wzdycham :)1 punkt
-
@Ewelina Sam takich rad nie lubię. Nie pomagają. Poza tym uważam, że poetki i poeci są wolnościowcami to i żyją jak chcą ;) Również pozdrawiam1 punkt
-
Tecto.. jasne, występuje w podręcznikach i tak pewnie będzie... ale słowo to, jest dla mnie mało poetyckie, po prostu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Ewelina czasem nadchodzą takie momenty, w których człowiek się próbuje schować w sobie, bardzo rozczulają mnie te porównania, wiersz przepełniony smutkiem i wrażliwością, dla mnie jest jak kojący okład, jak większość Twoich tekstów, pozdrawiam :)1 punkt
-
Ewelino.. czytam Cię czasem i da się zauważyć jedno... jesteś w jakimś punkcie życia, który powoduje chęć "wylania" z siebie emocji, żalu, rozgoryczenia... to wszystko wplatasz w wersy, to jest, kipi, że aż krzyczy... Powyżej.. zmęczony mózg.. bardzo fajny tytuł, a w treści powody do tego zmęczenia, dobre powody, ale... uwagi 'wedle mego' spojrzenia, jw. istota.. to osoba, dla mnie przynajmniej. Zdarzyć się może inny kontekst, ale tu.. mnie to słowo na 'nie'. "tłustki", wg mnie do ciachnięcia, albo podmianki Puenta... hmm... na boku zmieniam wersyfikację. Masz dryg do pisania, ćwicz i może odczekaj trochę, jeśli uda się coś nowego.. sama zobaczysz, że po kilku dniach będziesz widziała możliwość poprawki jakichś wersów. Życzę Ci jak najlepiej, a moje kilka groszy, to tylko moje spojrzenie na treść. Pozdrawiam.1 punkt
-
@Rafael Marius Bez wątpienia tak było. Archeolodzy zresztą do dziś zastanawiają się nad tym, czym owe idole były. Głównie ze względu na ich, zwracającą uwagę, mnogość... To póki co pozostaje tajemnicą... Dziękuję za komentarz, czytanie i pozdrawiam :) @Leszczym Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony ślad. Pozdrawiam :) @beny7777 Miło mi, że poświęciłeś czas na ten tekst. Pozdrawiam :) @way Cieszy mnie, że odwiedziłeś ten tekst i pozostawiłeś cichy ślad... Pozdrawiam :)1 punkt
-
@poranki tak się szerzej przyglądając naszemu otoczeniu widzimy jak się wszystko upraszcza no bo kto dziś nosi sak. Obyśmy nie doszli do tego, że najciekawszy film pełen zawiłych akcji opowiemy używając czterech podstawowych słów zaczynających się na k p ch j jak to w latach osiemdziesiątych zrobili moi robotnicy, kiedy byłem kierownikiem budowy - z wrażenia otworzyłem dzioba tak było obrazowo:)1 punkt
-
1 punkt
-
Słyszę jak do mnie przychodzą spróchniałe truchła. Wyłażą z lustra stojącego trema, z popękanych ścian, trzeszczącej podłogi. Przychodzą i szepczą. Nachylają się. Nad czym? Nad zsiniałym ciałem mojej umarłej matki, gładząc opadowe plamy i zlizując z niej szary pył martwego domu. Który opada powoli. Okrywa wszystko warstwami zapomnienia. Zaciera ślady dawnego życia. Porozrzucane zdjęcia, pożółkłe gazety… Widma patrzą tymi czarnymi, wypalonymi wiatrem nuklearnego żaru oczodołami… Wyciągają kościste dłonie i klekoczą nimi tuż przed moją twarzą. Głaszczą mnie po czole, skroniach… I ten szum. Piskliwy w uszach szum, kiedy do mnie szepczą… Wskazują na ściany, na rdzawe zacieki. Upodabniają się do nich, próbując znaleźć w nich swoje odbicia. Otaczają plątaninę żeliwnych rur w jakimś dziwnym tańcu nocnego misterium. Nie wiadomo, po co. (W ogóle tu wszytko dotknięte jest atrofią pamięci) Wspinają się w kącie pokoju. Rzucają skrzydlate cienie w drgającym płomieniu świecy. I doznają wniebowstąpienia, przedzierając się przez płótna pajęczyn… Zmierzają do tej korony szeroko rozwartej jak grób… , Klekoczą i chrzęszczą. Wloką za sobą swoje cielska, postrzępione, dziurawe szmaty… Pokryte naroślami kończyny ścięgna, piszczele… Stępione nowotworowym bólem niepotrzebne nikomu chwasty. Pełzną w tym pochodzie urojone widma, przeszyte gorączką sennej maligny. Ostre jak brzytwa zwidy, majaki jarzące się na krawędziach czerwonym płomieniem. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-07)1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne