Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
wiosna wybucha miasto rozstąpiło się połykając pierwszą falę ludzi inni na sygnał z nieba kulą się w kłębki jak kocięta chcąc stać się niewidzialni strzały nie trafiają chłopca który wrócił po upuszczonego misia uderzają w pień drzewa obok osypując korę matka dziecka zastyga z wyciągniętymi ramionami w pozie antycznej rzeźby paznokcie drapią chmury dymu obrączka na jednym z palców przypomina jej o mężu i jak całował jeden po drugim jeden po drugim strzępy gazet unosi wiatr4 punkty
-
ciągle trwasz w przekonaniu że jesteś choć ja czuję że cię nie ma ty nie okno które można otworzyć na oścież ani klucz do serca ty nie przyjaciel ani wróg ktoś ty?4 punkty
-
czasu nie zatrzymasz kluczem nie zamkniesz on naszym guru prowadzącym przez życie jego nie oszukasz nie ukryjesz twarzy prędzej czy później ślad na niej zostawi przed nim nie uciekniesz zawsze cię dogoni pokaże twój kres a sam tu zostanie jest pojęciem stałym nigdy nie przepadnie ogień go nie spali woda nie zatopi on był jest i zawsze będzie się śmiał z naszych myśli że kiedyś z nim wygramy że damy mu radę4 punkty
-
Żebyśmy tak tylko teoretycznie ideologicznie się pokłócili i poszli jak mamy w zwyczaju w zaparte byłoby ok No ale jak to w życiu to nasze autopsje wzięły się za łby zrobił się nieziemski młyn i wpadliśmy w korkociągi spór autopsji fifty fifty stąd właśnie jest tak bezbrzeżnie głęboki i tak niebywale ciężki do zakopania autopsji łatwo nie wytłumaczysz że jest niebyła. Warszawa – Stegny, 07.04.2023r. Inspiracja - poetka Ewelina (poezja.org).3 punkty
-
Leżała zmierzwiona rzeżucha W koszyku rąk jędrnym wieńcem Jednym pędem Zacieniła percepcję i usta I uschła Nigdy więcej poświęceń3 punkty
-
Wszyscy mówią - Wiosna, Wiosna! A Ty nie przychodzisz, choć ranki już coraz głośniejsze, śpiewem ptaków rozbrzmiewają, to Ciebie Wiosno wciąż nie ma. I mroźne powietrze za oknem. Ach Wiosno, Wiosno! Przyjdź do nas. Niech będzie wreszcie cieplej i w sercach naszych radośniej!3 punkty
-
Pustka to nie tylko uczucie braku głębi w życiu lecz również świadomość własnej niemocy w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości nie jest ona bynajmniej czymś negatywnym właściwie to jest neutralna z jednej strony może odebrać człowiekowi chęć do działania a z drugiej zmusić go do poszukiwania głębszego sensu zarówno w zewnętrznym świecie jak i w samym sobie pustkę odczuwamy gdy stracimy kogoś bliskiego lub kiedy doskwiera nam nuda albo po prostu jesteśmy wypaleni i choć nie ma lekarstwa na pustkę to załagodzić ją może dobry serial na Netflixie ewentualnie brownie czekoladowe.3 punkty
-
Błądzi w ciemności zagubiona dusza Zdaje się całkiem ślepa na drogowskazy Mroku czarnych myśli świadomość zagłusza Wciąż tworząc dla szczęścia kolejne zakazy ... Przewaga negacji dla siebie samego W mocnym uścisku zniewolenia chwili Nie potrafisz opuścić swojego ego Intuicję Twą własną głęboko ukryli ... Zaufać energii, otworzyć swe serce Móc porzucić męki głowy Twej wizje Puścić zupełnie kontroli życia lejce To uwolnić wreszcie jestestwa decyzje ... Zaufać przecudnej sile i wciąż płynąć Wraz z nurtem boskiej rzeki obfitości Kierunkiem miłości daleko odpłynąć Przepełniony mocą swej własnej bliskosci3 punkty
-
Wsiąkłem pod papier - i oto jestem. Już mnie nie można na strzępy podrzeć, Zalałem biurko natrętnym kleksem. Dla twego dobra - myśl o mnie dobrze. Lub wcale - mijaj i nie wspominaj, Zgub jak po deszczu trop w ziemię wtarty, Lecz gdy słabości przyjdzie godzina, Myśl - tylko dobrze. Jakbym był martwy.2 punkty
-
Na stacji stoi pociąg donikąd nikogo nie dziwi jego bezsens Ludzie wsiadają proszą o bilet się uśmiechają czują że żyją Na stacji stoi pociąg donikąd kiedy odjedzie nie ważne Przecież i tak nie zatrzyma przygody która się zaczyna Na stacji stoi pociąg donikąd jego sława aż po horyzont Wszyscy czekają czasu jest dużo nadziei nikt tu nie psuje Wszystkim którzy tu zajrzą życzę udanych spokojnych Świąt Wielkanocnych -2 punkty
-
Ból zęba W odwiedziny zaraz z rana przybiegł do mnie nagły ból, Rozpanoszył się po gnatach niby jaki ważny król, Bałamutnie się przytulił, przeszył nożem mnie na wskroś, Pieścił duszę, pieścił ciało, rzekł „ja rzeknę tobie coś: Ja cię lubię, tobie śpiewam, to dla ciebie ta piosneczka, Ciesz się ze mną ze spotkania, zatańcz ze mną mazureczka.” Siedzę w kącie na podłodze, przy mnie siedzi nowy druh, Zwijam się w takt jego śpiewu, skoczny palców drżących ruch, A on głaszcze mnie i grzeje, do mnie śmieje on się w głos „Jak przepiękne chwile razem nam zgotował dzisiaj los”. Ja mu mówię: „się nie gniewaj, nie mam czasu przyjacielu, Innym razem się spotkajmy i zatańczmy na weselu. Na sielankę idź daleko, nie wiem dokąd, nie wiem z kim, Bądź szczęśliwy tam beze mnie,” rzewnie żegnam ja się z nim. Się oddalił nieboraczek – znachor mi dopomógł w tym – Tylko pamięć pozostała, on się rozwiał tak jak dym. Na odchodnym mi zaśpiewał: „ty się nie martw drogi bracie, Jeszcze nie raz cię odwiedzę i zagoszczę w twojej chacie.” Jak wspaniała to opoka, serce aż mi kraje się – Każdy chce mieć przyjaciela, który nie zawiedzie cię, Słowa zawsze on dotrzyma, będzie towarzyszył ci Raz po raz, choć nie na co dzień, aż do kresu twoich dni. No bo cóż to w końcu znaczy, gdy ból cierpisz, z bólu wyjesz? Tylko tyle że coś czujesz, tylko to że jeszcze żyjesz. Marek Thomanek Wrzesień 20222 punkty
-
dla Siostry Oleg nie pozwolił pytaniu zawisnąć w przestrzeni pomiędzy nim a Soą. Odpowiedział natychmiast. - Pani Soo - rzekł, uśmiechnąwszy się do niej uprzednio - to w dużej mierze zależy od poziomu twoich uczuć. - Celowo nie użył słowa "głębia" czując, że jej emocje dopiero rozkwitają i że sama nie jest pewna, czego chciałaby. Wyczuwając zarazem jej wewnętrzny niepokój i płynące zeń wahanie. - Proponuję dać sobie jeszcze trochę czasu, by poznać się bliżej. Aby wzajemne zaangażowanie - Oleg znów się uśmiechnął - wzrastało spokojnie. Podszedł bliżej, ujął dłoń Soi i ucałował ją z galanterią. - Nie wykluczam niczego - podjął po chwili, nadal trzymając jej dłoń - ale wskazane jest, droga pani, abyś była naprawdę pewną swoich pragnień i zamiarów. Oraz decyzji. Pośpiech zatem - udał taktownie, że nie zauważył rumieńców na twarzy Soi - jest tu niewskazany. Soa zarumieniła się jeszcze bardziej. - Panie Olegu, to prawda... - z pewnym trudem formowała myśli w słowa zrozumiawszy, że widzi on całe jej wnętrze jak na dłoni. - Podobacie mi się jako mężczyzna... nawet bardzo. Także... także fizycznie. Wasz spokój i wasza wiedza, także ta duchowa, są imponujące. I... - zawahała się, nie chcąc pomyśleć i powiedzieć za dużo. - I wasze stanowisko na książęcym dworze... i związane z nim władza i odpowiedzialność. Chciałabym kogoś takiego... takiego jak wy - szczerość i otwartość Starszego ułatwiły jej przedstawianie własnych pragnień. - Kogoś, z kim ułożyłabym sobie życie... spokojne i szczęśliwe... - spuściła wzrok, niepewna, czy jednak nie powiedziała zbyt wiele. - Z kimś, kto mnie będzie kochał, rozumiał, akceptował i dzielił pasje... te mniejsze i te większe - dopowiedziała po chwili. Starszy milczał przez chwilę, rozważając w duchu i w umyśle to, co usłyszał. - Wszystko ma swoją drugą stronę - zaczął powoli. - Innymi słowy: zawsze jest coś za coś, jak, o ile już mi wiadomo, mówi się, pani Soo, potocznie w twoich czasach. - Też chciałbym dzielić życie z kimś, kto będzie mnie kochał i rozumiał, a więc i akceptował. Za akceptacją idzie, tak sądzę przynajmniej, stałość. Wydaje mi się właściwe udzielić z ową damą sobie wzajemnie ślubu. Jako wyrazu wolnej woli i uczuć, a więc dobrowolnego i świadomego wzajemnego zobowiązania. Uczuciowego i życiowego. Absolutnie nie jako ograniczenia, miłość bowiem - kończył myśl - otwiera nas, nie zamyka. Tworzy nowe przestrzenie, wokół nas i dla nas. Pani Soo - z uśmiechem ujął jej drugą dłoń - co o tym sądzicie? Zgodzicie się ze mną? - Wybaczcie, panie Olegu... - zawahała się Soa. - Nie jestem pewna... Stały związek kojarzy mi się z uczuciem, które na początku nas uskrzydla. Potem przyzwyczajamy się do siebie... do codzienności, ciągle takiej samej... Po jakimś czasie, dłuższym lub krótszym, wszystko staje się coraz mniej fascynujące, a coraz bardziej zwyczajne... powszednieje i mrocznieje. - Ależ, pani Soo - Oleg zaoponował ze spokojem, gdy skończyła. - Bywa tak, to prawda. Ale nie zawsze. Wystarczy spojrzeć - skorzystał z najlepiej znanego sobie przykładu - na naszą księżnę i księcia. Wciąż są w sobie zakochani tak samo jak w dniach poprzedzających ich ślub. Tak samo jak w dniu, w którym go sobie udzielili. Pamiętam ten dzień - przymknął oczy, wracając myślami do wspomnień. - Zaczynałem wtedy służbę jako dworzanin... Soa słuchała z zainteresowaniem, jak Oleg opowiadał. Podobał jej także sposób, w jaki mówił: z namysłem i spokojnie. Podobał jej się także głos mówiącego; usiłowała określić go jednym słowem, ale żadne z dobieranych nie pasowało. - Jest taki magiczny... - uznała w końcu ten wyraz za najbardziej odpowiedni. - Panie Olegu - zwróciła się doń, gdy zakończył opowieść. - W waszych słowach jest bardzo wiele racji... Nie mogę zaprzeczyć, księżna i książę są w sobie zakochani... nawet bardzo... Tak. Ale moje doświadczenia... - Też widziałem różne sytuacje na dworze książęcym... - rozpoczął Oleg, zyskawszy pewność, że jego towarzyszka i rozmówczyni chce już nic dodać. - Bywało, że negatywne emocje dochodziły zbytnio do głosu i zbyt kierowały ludzkim postępowaniem. Ale to człowiek powinien kierować swymi emocjami, a przynajmniej je kontrolować... czuwać nad nimi i panować nad sobą. Pani, nic zresztą to nowego dla ciebie, znasz wszak nauki swego mistrza - uśmiechnął się. - Przecież On sam stanowi doskonały przykład, jak cudowną może być - ba, jest! - prawdziwa miłość. I nie tylko On, Jego żony również. W końcu są z Nim naprawdę długo, pozostając naprawdę szczęśliwe... Pani Soo, zgodzisz się ze mną? - Istotnie, trudno się nie zgodzić... - odrzekła powoli. - Ale to Mistrz Mistrzów i Mąż Nad Mężami... doskonały. - Oj, Pani Soo - zaśmiał się Oleg. - To prawda. Ale Jego światło i oddziaływanie są dostępne dla każdego z nas. Dla wszystkich. Ty zaś pozostajesz w Jego bezpośredniej bliskości, w kręgu treści Jego nauk i w polu działania Jego Mocy. Nic, tylko korzystać. Wierzyć i brać przykład. I... - zrobił przerwę po ostatnich słowach, by Soa łatwiej i lepiej je zapamiętała. - I...? - podjęła, zalotnie uśmiechnąwszy się do niego. - Trzeba się starać. * Cdn. * Zacytowałem owo zdanie trochę przewrotnie, pochodzi ono bowiem z rozmowy czarodziejki Fringilli z Geraltem, w ostatnim tomie"Sagi o Wiedźminie". Domysł, dlaczego "przewrotnie", pozostawiam Twojej, drogi Czytelniku, inteligencji. Voorhout, 08.04.20232 punkty
-
Młodzieńczy sokół, użycza swych piór bogini. Dostojny orzeł: dziki, wojowniczy i nieustraszony. Szczęśliwy kruk łopocze nad głowami wojowników. Szczęście, śmierć i mądrość zarazem, szybuje na czarnych skrzydłach. Przekażcie temu kto czyta, same dobre wieści.1 punkt
-
Lowelasowi ze wsi w gminie Kłaj ciachnęli klejnoty rogacze dwaj. Dziś piękno świątecznej pisanki (kwitując brak cennej tkanki) zbywa więc żartem: "To wszystko dla jaj!" W podziękowaniu za mnóstwo polubień i komentarzy specjalna dedykacja i pozdrowienia dla @Franek K. Miło, że jesteś:) Życzę wszystkim forumowiczom radosnych świąt.1 punkt
-
Na to pytanie to tylko upływający czas da odpowiedź. Statystycznie rzecz biorąc są spore szanse.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
~~ Felek wraz z Jędrkiem składają życzenia wszystkim swoim znajomym .. .. życzeń tych spełnienia - by zdrowie fizyczne, jako też mentalne służyło im długo, niczym twory skalne będące opoką, trwającą niezłomnie .. Życzenia te wspieram tutaj bardzo skromnie swoimi - te już bardziej - przyziemnymi sprawy; by czas Świąt Wielkiejnocy był dla Was łaskawy, dopisując humorem wśród wielu radości, które to w Waszych domach zechcą w ten czas gościć .. ~~ obrazek z sieci1 punkt
-
Są loty do Nicei:) możemy razem poleć, zapłacę za Ciebie i będziemy się dobrze bawić, może poderwiemy jakiś Francuzów na wiosnę:)1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius Zastanawiam się z czego to zjawisko wynika. Może życiowe doświadczenia, może wychowanie, może osobowość... Może jeszcze coś innego 🤔1 punkt
-
To prawda, gdy byłem młody to było dla mnie jak bułka z masłem, a teraz to już ciężki orzech do zgryzienia.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
materia przyciąga człowieka i nie oderwałby się od niej gdyby nie śmierć Jezusa na Krzyżu i wątpiłby w nieśmiertelność swej Duszy gdyby nie zmartwychwstanie Jezusa Janusz Józef Adamczyk1 punkt
-
Giorgio... dałam punkcik za temat (choć to bardziej truizmy) i... kompletnie pomijam trzy ostatnie wersy. Serdecznie pozdrawiam.1 punkt
-
@Ewelina A u mnie już jest i to od dawna :-) Widzę, że w Polsce nie najlepiej ta wiosna wypadła :-( Wyobraź sobie, że ptaki w Belgii swoje gody, ćwierkanie rozpoczęły już pod koniec stycznia. Pozdrawiam serdecznie :-)1 punkt
-
1 punkt
-
@Olgierd Jaksztas Dziękuję za wpis, Wszyscy jesteśmy wędrowcami na tej ziemi, ja także, i Ty. Nie będziemy sami,chociaż możemy być samotni. Pozdrawiam serdecznie, Miłego dnia1 punkt
-
@kwintesencja Przyznam, że jak dla mnie tajemniczy i trochę zabawny wierszyk, ale nie wiem czy tak miało być. Na pewno przyjemny. Pozdrawiam serdecznie :-)1 punkt
-
1 punkt
-
To taka metafora jeno miał trudności z liczeniem drzew zatem owe wyciął w pień pokombinował umysłem łatwiej rachować pieńki niskie lecz pomysł trochę nie wypalił większość pieńków przykryta drzewami1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius bardzo interesujące spostrzeżenia. Bardzo Ci dziękuję za nie, bo to ciekawe podjęcie i może być początkiem dalszych rozważań. Pozdrawiam świątecznie :)1 punkt
-
@Tectosmith ktoś kogo się nie zna do końca, bo nie pozwala się poznać. Jest skryty, tajemniczy i można się po nim spodziewać wszystkiego i dobrego i złego... Ktoś kto zaciekawia i ktoś kto niepokoi. Pozdrawiam świątecznie :)1 punkt
-
@Tectosmith i bardzo trafna uwaga :) Dziękuję, dobrze zauważyłeś. Pozdrawiam świątecznie :)1 punkt
-
@Ewelina Bardzo ładnie. Gdyby nie zakończenie to też powiedziałbym, że smutno, ale okazuje się, że Peelka całkiem dobrze sobie z tym radzi. Pozdrawiam serdecznie :-)1 punkt
-
@Leszczym Fajny tekst. Zależność wzajemnych relacji, przeżyć i czasu którego nie cofniemy. Miło było przeczytać, przypomnieć sobie i jeszcze raz przemyśleć. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
O૭Ր૦́ძ ᘔυ২ɿ ƿ૯ł૯Ո ᘔคʆą८ค W oczach Zuzi przycupnął obraz części ogrodu. Jak tu ślicznie – zakrzyknęła uradowana. Tylko dlaczego niektóre drzewka maja złamaną gałązkę, a z innych zostały same pieńki. Na szczęście nie ma ich dużo – dodaje ucieszona. Zerka ciekawie na bajkową resztę, siadając jednocześnie na pomarańczowym kamieniu, o stosownych kształcie, pośród różnokolorowych kwiatów, w przytuleniu niewielkiej jabłonki. Zauważa też, że jeden z kwiatów więdnie, lecz po chwili z suchych strzępków, wyrasta nowy jeszcze piękniejszy, o barwie płatków, podobnych do jej słomkowego kapelusika, w kolorze leżącego piasku. Słyszy szelest. Dobiega na szeleszczących nóżkach, nie wiadomo skąd. Obraca głową na wszystkie możliwe strony, nawet wstaje z pomarańczy i z powrotem siada, ale nic to nie daje. A zatem czeka razem z niecierpliwością, przyozdobioną promieniem słońca, śpiewem ptaków i zapachem jabłek. To co nagle zauważa, trochę ją dziwi, że aż otwiera buzię i wybałusza oczy. Kawałek nad piaskiem, widnieją końce uszu, a właściwie, słuchów. Często je rysowała, stąd z rozpoznaniem, nie ma problemu. Tylko gdzie reszta? – myśli rezolutnie, a głośno pyta, nieco wzburzona: –– Ej zającu. Głupi jesteś, czy co. Chcę cię zobaczyć, ale bardziej łakocie, które zjem. –– Doceniam twoją szczerość, dziewczynko, ale nie mam dla ciebie żadnych łakoci. Mam coś więcej. –– Akurat masz! No fajnie. Niech ci tam. To chociaż mogę cię zobaczyć? –– Spójrz na piasek. Widzisz moje ślady, z których wnioskować możesz, że stoję tutaj i drepcę zestresowany, bo mnie wkurza nieznośna dziewczynka, na dodatek siedząca na pomarańczowym kamieniu, jakby nie z tego świata. –– O! A tobie co zającu, pomarańczowy kamień przeszkadza? Lubisz głupie przekomarzanie, tak? Odpowiadaj mi. No dobra. Przepraszam. Mogę cię chociaż przytulić? –– Nie. Lecz możesz coś więcej. Część zrozumieć. –– Część ogrodu? –– Hmm… można tak powiedzieć. Chcesz jabłko? –– Nie chcę. Powiedz mi lepiej, co mam zrobić i dlaczego niektóre gałązki są połamane, a nawet brzydkie. –– Ty nie wadź myśli połamanymi, tylko raczej… –– … tymi, co wyglądają ślicznie? –– Mądra dziewczynka, chociaż nie zawsze. –– Nie zawsze jestem mądra? Też coś. –– Nie zawsze, według reguł stamtąd, tu. –– Niewiele z tego rozumiem. –– Jeszcze nie. Idź przed siebie. Wędruje przez iście wspaniały ogród, lecz nie całkiem. Także dlatego, że napotyka druciany płot. Rzecze do dziewczynki, klapiąc furtką, w te i we wte. –– Nieopodal w mojej siatce, zaplątany jest zając. Wyplącz go, proszę. –– A sam siebie nie może wyplątać. –– Nie. –– Ale ja mam iść przed siebie. –– Kto ci kazał? –– Przezroczysty zając. –– No właśnie. –– Co właśnie. No dobrze. Uwolnię. Idzie jakiś czas wzdłuż ogrodzenia. W końcu dostrzega. Faktycznie zaplątany. Połowa tu, połowa tam. I znowu ten piasek – mówi sama do siebie. Dziwnie, ze pomimo tego, tak tu wszystko żwawo rośnie, oprócz kilku jakiś takich… –– Co jakiś takich. Nie ma żadnych jakiś takich. Chciałabyś, bym powiedział na ciebie: jakaś taka? Są tylko roślinki…ale nawet one, nie są jakieś takie. Mają szansę... –– Zającu. Przestań nawijać. Spieszno mi, ale cię najpierw uwolnię, chociaż by wolała, nie. –– O! Dobre i to. A zatem uprzedzając fakty, już teraz dziękuję miłościwej pani, za okazanie łaski, poprzez wyciągnięcie pomocnych dłoni, co wyciągną mnie. –– Zającu. Przestań dziwnie gadać i nie wierzgaj ciałem, bo mi trudniej ciebie wyplątać. –– To dobrze, że trudniej. Ale wyplączesz, tak? –– Mam pokrwawione rączki, przez ciebie. –– Niektóre roślinki w tym ogrodzie, dręczy większy problem. Rozwiązywalny jednak. –– I znowu wierzgasz. Przestań. Łatwo nie było, lecz więzień został oswobodzony i pokicał w głąb ogrodu. Nagle wybawczyni uświadamia sobie, że coś tu nie tak. Zaczyna gnębić ją pytanie: dlaczego pierwszego nie widziała, tylko trochę słuchów oraz ślady, a drugiego widziała, ale bez końców słuchów i nie zostawił śladów. Słyszy nagle za sobą, przeraźliwe zgrzyty i chrupotanie. Odwrócona w kierunku tajemniczych dźwięków, widzi na ścieżce ogromne jajo, na pół pęknięte, które nadal pęka, rozsadzane od środka. Podnosi jedną ze skorupek. Grube, ciężkie i twarde, jak kamień. Po chwili z resztek jaja, wychodzi biały zając. Dziewczynka jest zawiedziona, gdyż myślała, że ujrzy piękne kurczątko, a tu masz ci los. Trzeci zając w ogrodzie. Z dużo tutaj tych zajęcy. Oszaleć można – wrzeszczy wnerwiona. Po chwili jednak, kolejny raz uświadamia sobie coś, że przecież widzi całego zwierzaka, łącznie ze słuchami oraz jego śladami na piasku, które jakby ją zapraszają. Dopiero teraz. I nagle zaczyna głośno i radośnie rechotać. Cha cha, zając wykluty z jaja. Ale musiał być silny. To dopiero dziwy. Podbiega do zwierzaka i go przytula. –– Zającu. Powiedz. To ciągle ty? Ten sam? –– … –– Ech… znowu te twoje przekomarzanki. Ja już ciebie znam. –– … –– Zobacz. Ten ogród jest teraz zupełnie inny. Chyba nie tylko dla mnie? Bo wiesz jak jest… chciałabym, żeby nie tylko. Powiesz coś wreszcie? Że zrozumiałam, gdzie jestem i w ogóle, no… proszę. –– Tak. *** — Z wielką przykrością muszę powiedzieć, iż państwa córka, umarła we śnie. –– … –– Wiem, że to niewielkie pocieszenie, ale odeszła z uśmiechem na ustach… a w ostatniej chwili, wyciągnęła ręce przed siebie, jakby kogoś… chciała przytulić.1 punkt
-
1 punkt
-
na skrzyżowaniu cierpienia sadzonka drzewa zawisła splugawiona miłość czysta bez selekcji zemsty zawiści do szkarłatu przyschła tak po prostu za wszystkich * kiedyś drzewo owoce policzy każdy pieśń inną skowronka usłyszy ~~~~~~~~~~~~~~ Ȥ ƠƘⱭȤJӀ ŚⱲӀĄƬ ⱲӀҼLƘⱭƝƠƇƝƳƇӇ ŻƳƇȤĘ ⱲՏȤƳՏƬƘӀⱮ ՏȤƇȤҼƓỚLƝӀҼ ȤƊRƠⱲӀⱭ ƝⱭ ƊⱭLՏȤҼ LⱭƬⱭ ƬҼŻ dd1 punkt
-
szamocą się myśli cudzołożne nie mogąc dopaść wytchnienia kołota kołowrót chomiczego serca ból rozsadza sklepienia potylicę myślisz przeczekam rozwiąże się samo spakuję stertę butelek pójdę przed siebie czas zrobić porządek dźwiękiem tłuczonego szkła1 punkt
-
@violetta Dobrze wygląda. Pewnie smakuje jeszcze lepiej. @Rafael Marius Nie masz czego żałować. Choć nadmiar myśli i emocji również może być mocno przytłaczający. Pozdrawiam1 punkt
-
Zapomniane łzy Zatonęły w oceanie wspomnień Gdzie silny wiatr Uderzał w lodowate serca1 punkt
-
Gdzieś kiedyś przy okolicznościach nie mogłem być dla ciebie wszystkim i bynajmniej nie zrobiłem wszystkiego co można bo ja wiem bo się nie dało Potem, przy zajściach, po wszystkim ten nieszczęsny brak wszystkiego zacząłem analizować i wypominać sobie błądzącym sumieniem co tak strasznie bolało i gryzło Aż nastał dzień kalendarzowy podczas którego w końcu i ja musiałem wszystko sobie wybaczyć jedno po drugim za trzecie gdyż żyć nie dało się inaczej A teraz wpadłem wszystkimi zmysłami w przestrzenie i otchłanie branży rozrywkowej i to ona jest obecnie dla mnie więcej niż wszystkim i czasem szkoda że ona jest zamiast ciebie No ale mówią że nie można mieć wszystkiego... Warszawa – Stegny, 06.04.2023r.1 punkt
-
@tmp nie ma za co przepraszać! Jak najbardziej,tak też można było go zrozumieć i to jest piękne ;) dla mnie jest to super doświadczenie, że ktoś może coś zrozumieć moje zlepki słów inaczej, odmiennie.1 punkt
-
1 punkt
-
Światełko W nieprzemierzonych, wiecznych przestworzach, Czarnej przestrzeni i nurcie czasów, Planet i mgławic, księżyców morzach, Pośród obłędnych twórczych hałasów, W zakątku cichym, tam gdzie nie zerka Nawet Bóg stary, rodzi się właśnie Wiotkim ognikiem mała iskierka, Krótko rozbłyska i zaraz gaśnie. W szalonym zgiełku mocy powolnych Rozrzucających gwiazdy po niebie, Do myśli, uczuć własnych niezdolnych, Mała iskierka, sama dla siebie. Pojawia się naraz w nieskończoności, Tej wszechobecnej zawsze i wszędzie, Ona kruszyna. Chwilkę zagości. Przedtem nie była, później nie będzie. I nic nie zmieni w wściekłym tym pędzie. Nie wznieci burzy ani pożogi, Prócz śmierci jednej nic nie zdobędzie, Na kamienistym końcu swej drogi. Więc w jakim celu tutaj przybyła? Na cóż się zrodził ten żywot mały? Nie jest to ważne! Się odważyła Aby zaistnieć, sens oto cały. Marek Thomanek Lato 20221 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne