Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.02.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Gnieździ się człowiek w ciasnej izdebce O szorstką przestrzeń fason wyświechtał Zafastrygował nieco naprędce Przecież nic więcej zrobić się nie da Tańczą na bruzdach wyblakłe blizny Do rytmu łkania, łamią się dłonie Pęka monolit, wszystkie krzywizny Kiedyś barczyste, dziś obarczone Wie, że skazany jest na rozdarcie W ciągłej mitrędze nad rozwleczeniem Nieuchronnego wyroku w czasie Lecz ostatkami karmi nadzieję
    9 punktów
  2. nie mam pewności czy istnieję niczym amalgamat rozpuściłam się w tobie miłość to początek obowiązku i mimo jej postaci rynkowej niezmiennie ewolucyjna korzyść na granicach zmysłowości ciała przepływają po mnie dreszcze nie czekam na poziomie słów zapiekany pod blachą sen odmieńczy ci ześlę psychoenergetyczna odpowiedź nie da okazji w fenotypie pod skórą zostaniesz
    9 punktów
  3. Przyjedź po mnie, najlepiej jutro. Dawno morza nie słyszałam. - Jak w nie wejść? Kiedy ląd sprowadza, zlepia stopy z betonem. - Ile kroków zrobiłeś? Morza dawno nie widziałam. Przyjedź po mnie! Na zawsze lub na parę sekund. Jeśli sekundy, nie zdążę. Wciąż daleko będzie morze.
    4 punkty
  4. Zdarzają się wysoko w górze, na odległym kontynencie i tam gdzie spojrzę. Mogę przebierać w nich jak w dojrzałym sadzie, kiedy początek tańczy z końcem, kiedy znam drogę i kiedy błądzę.
    4 punkty
  5. Idzie wiosna, piękna wiosna, w koszyku ma kwiecie. Delikatnie rozsypuje, wiatr ich woń rozniesie. Swoim tchnieniem pomaluje wyblakłe już łąki. Pod błękitem dachu świata, zabrzmią znów skowronki. Za dnia soczystą nadzieją obudzi co żywe. Wszystko co martwe, roztopem w dolinach popłynie. Będzie wiosna, piękna wiosna dla tych, co przetrwali. Nie ulękli srogiej zimy. Zapachnie fiołkami.
    4 punkty
  6. do zakochanej nieszczęśliwie nikt nie przychodzi sama sobie zaparza kawę z ciszą dzieli pamiętne dni cytuje wersy poetów nieznanych jak ona zatroskanych snuje o zmroku kolorowe baśnie gdzie śnieg jest ciepły a słońce wilgotne wiem jak ułożyć cienkie nitki aby tuszować smutek do złego łgarstwa co wchodzi bez pytania zsynchronizować dobrą maskę Klaudia Gasztold
    4 punkty
  7. Błyszczący żuk tocząc swą kulę Łagodnie płynie przez piasku tabuny... A ja głęboko wdycham świat wokół I wilgoć dzikiej leśnej natury Idę po drodze na górę wysoką I pod sklepieniem wiatr włosy mi łamie Zanim tam dojdę może nie zblaknie Twój cień z oddali co patrzy się na mnie Błyszczący żuk toczy swą kulę Wciąż idę za nim w pośpiechu znikomym I w ciszy niosę swój nagi kamień Mokry od potu a może od rosy Idę w labirynt zaklętych granic Które mi twoje dłonie znaczą Idę w aleje drzew jak w rzeki ulic Idę o jutro nie martwiąc się wcale Błyszczący żuk toczy swą kulę A ja się zginam w geście poddańczym Nad głową mam swą śnieżną chmurę I twoją sylwetkę i ruch twoich kończyn
    4 punkty
  8. Nad rzeką Biebrzą, żył bóbr nietypowy, Co w swoich pasjach był niestandardowy. Zwyczajnie znudzony bobrowym był życiem I o wielkich przygodach rozmarzał się skrycie. Żeremia, nory, błota, czy tamy... Bóbr nie był nimi zafascynowany. Pragnął świat wielki zwiedzać jedynie, I żyć inaczej, niż wszyscy w rodzinie. Rodzina niestety zrozumieć nie mogła, Jak bóbr może nie lubić egzystencji bobra? ‘Gdy dorośniesz synku', mówiła mu mama, 'To poczujesz potęgę bobrzego powołania'. 'Do pracy w terenie masz ogrom zdolności I sztuki pływania ci niejeden zazdrości. Pierwszorzędnym budowniczym zostaniesz z pewnością, Na to wszyscy czekamy ze szczerą radością’. Więc bobrem był bóbr nasz i tamy budował, Pnie drzew ścinał zębami i w wodzie nurkował. I choć uśmiech rodziców mu serce rozgrzewał, To smutne bóbr myśli coraz częsciej miewał. Pewnego poranka przytulił mamę I powiedział, że opuszcza rodzinną tamę. Świat pragnie poznawać, wbrew bobrzej naturze, Bo najlepiej się czuje w podróżnika skórze. Wyruszył w przygodę i prędko zrozumiał, Że zbyt długo marzenia w swej duszy wytłumiał. Teraz był bobrem, jakim być powinien I nie z budownictwa, lecz podróżowania zasłynie. I tak też się stało, bo bardzo szybko Bóbr stał się postacią bardzo niezwykłą. Znany na świecie ze swoich wojaży, Stał się symbolem szczęścia i marzeń. Także w rodzinie uznanie odzyskał, Bo ta kochała go ponad wszystko. Widząc u bobra moc samospełnienia Wiedziała, że nie wolno w nim niczego zmieniać.
    4 punkty
  9. ewoluuję na nowo. płomień zgasł i teraz ciemność jest namacalna. skóra ma kolor smoły, dlatego wtapiam się w tło. widmo pogorzeliska, to tylko zły sen, odległy o kolejną noc, za którą czarny świt wdrapuje się na kolejny poziom.
    3 punkty
  10. powiedziałeś powiedziałeś, że chcesz się zabić i zakazałeś komukolwiek mówić podobno mi zaufałeś lecz co ma zaufanie do śmierci? powiedziałeś, że się nienawidzisz i że nic tego nie zmieni podobno próbowałeś lecz co ma próba do ciągłej pracy? powiedziałeś, że mi nie wybaczysz i że już nigdy się do mnie nie odezwiesz jednak co mi z twoją zgodą kiedy ciebie nie będzie?
    3 punkty
  11. gdy budzisz błyszczącym szronem delikatnie przebijam się naga i niebieska jak śnieg a ty masz lekką obsesję na punkcie znajdowania przebiśniegów moimi oczami
    3 punkty
  12. spadł śnieg na łuku nowego księżyca wiatr szarpie kłębkami białego puchu kocie oczy błyszczą w ciemności jak okna na bezmiar nieba otwarte w chmurach szukam środka ciężkości wśród zjawisk niepodobnych do czegokolwiek dotkniętych boską ręką
    3 punkty
  13. Witam - dokładnie tak - ta garść życia jest bezcenna - tak jaki i zdrowie - pieniądz to nie wszystko - dzięki za przeczytanie - Pozdr.zadowoleniem. Witaj - no niestety są i trudne momenty w życiu - ale tych fajnych jest też sporo - trzeba je dostrzegać - Pozdr.serdecznie. @Xalt Zibee - pięknie dziękuje -
    3 punkty
  14. Vox praeses upupam A nad moją głębią: otchłanią - cichą, czarodziejska błyszczy promienista - aureola nieboskłonu - opera życia: widzisz, oczy, widzisz spokojnie, otwieram: na wylot twoją duszę umarłą i jak chcecie wy: po prostu wziąć, wziąć, możecie, wziąć: ten obcy ciężar świata straszny - dworek... Łukasz Jasiński (luty 2023)
    2 punkty
  15. Zimowy obłok mglistego sadu wsłuchany z wolna w śnieżynek szepty gałęzie splótłszy w dłonie bielone rysuje nuty wabiących śladów Perełki rozbłysk w błękitnej głuszy zatacza łuną kolisty promień ze snu urwany pies odlatuje spuszczany łańcuch swobodą milczy Na rogu nieba czeka wytrwale budę porzucił ziemskich marności z niejasnej dali wywęszył wolność wiecznie kuszącą zakrętem ciszy
    2 punkty
  16. Pędzą ludziska przez życie Podmuch mi na policzku robią Biegną chwytając powietrze łapczywie... Ich wzrok taksuję w przelocie Życie jak bimber pędzą Na wariata... Nie wylewając ani kropli Za kołnierz A ja stoję i patrzę sobie Na ich poczynania Iście nerwowe... W garści piasek ściskam Tłamszę go między palcami I puch! Uwalniam blokadę Oddaję ziarenkom wolność - Padają w ciszy na ziemię Jedno po drugim Spoglądam na ludzi pędzących Nachalnie za życiem kapryśnym Spojrzeniem tylko mi znanym Patrzę się na nich Ze słabym uśmiechem I jakże silnym zdziwieniem
    2 punkty
  17. Umierając stajemy się dziećmi Na chwilę Wszystko jest znowu jasne i czyste Umierając Biegamy po grządkach babcinych Gonią nas ręce staruchy Otacza krzyk znajomy Umierając Spotykamy pierwszą dziewczynę Siedzimy z nią na trzepaku Jesteśmy tacy niewinni Umierając Wracamy do ciepłego domu Kładziemy się spać Umierając Umieramy Na chwilę
    2 punkty
  18. Nie wiem jak się zachowam gdy zobaczę swojego życia kres czy będę płakał i się bał czy będę dalej sobą Nie wiem jak się zachowam czy będę czuł nadzieje że gdzieś tam też czeka lepszy świat A może po prostu odejdę myśląc że moja droga to był wspaniały czas i się uśmiechnę Pozostawiając po sobie wspomnienia o których będzie opowiadać echo i wiatr
    2 punkty
  19. pociąg do kasy goni kupujesz bilet machasz na pożegnanie odbiciu w oknie uciekającej zielni w rytm stukotu monet ciągniesz po schodach pełną walizkę planów w głowie wiruje ludzie patrzą w kręgu na odlatującego kosmitę krąży po szpitalnych korytarzach próbując zapalić światło modlitwami zobaczyłeś z góry że dźwigając bagaż zapomniałeś o sobie i bliskich
    2 punkty
  20. miałem odejść pozostałem miałem nie mieć nie umiałem być poprawnym optymistą chciałem miał zasypał wszystko byłem tyle co nie byłem wolne chwile zostawiłem zapisane w popiół wierszy nieudolne miałkie wersy
    2 punkty
  21. wyobrażam sobie jak gładzisz moje słowa czule wyobrażasz sobie jak niespokojne Twe myśli do serca tulę razem śnijmy tę niemą noc a nasze lęki niech aksamitny okryje koc
    2 punkty
  22. A tamten wiersz nie miał jak i nie miał czym się wybronić Króciutki, głupiutki, leciutki i wcale nie pierwszy jak pierwiosnek Gruntownie zmarzł zimną zimą ale... nie zapowiedział wiosny I zapomniał... a najbardziej o obyczajach najwięcej o tradycji był całkiem nietechniczny Nakazali mu stronić od czytelników przepadł zatem razem z czasem unieważnioną książką... Warszawa – Stegny, 09.02.2023r.
    2 punkty
  23. Natchnij mnie wiosno ciepłym oddechem, Mrugnij barwnym oczkiem spod kępki zgniłej trawy. Bo zbrzydły mi już szare i zimne poranki, Nie zacznę dnia bez kubka gorącej kawy. Chmury wiszą nisko, niemal wloką się po ziemi. Spod warstwy topniejącego śniegu wyrasta ziemia jałowa. Ptaki skrzeczą, siedząc skulone na gałęziach drzewa, Że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
    2 punkty
  24. @kwintesencja dziękuję bardzo :) bardzo mi miło :) Nie spodziewałam się tyłu przychylnych recenzji. Pozdrawiam serdecznie :) @Kwiatuszek dziękuję bardzo mocno:) Pozdrawiam serdecznie :)
    2 punkty
  25. kiedyś odejdziesz skończy się życie zniknie nadzieja głos twój zamilknie kiedyś świeca zgaśnie dobiegnie kres czasu to wszystko się skończy jak w pięknej baśni odejdziesz nagle bez słów pożegnania zabierzesz uśmiech co smutki przesłania kolorowe nie będą sny w szare zamienią się moje dni choć miłość krucha tli się słabo ja walczę cicho słowami których mało nie pozwolę zabić uczucia ono jeszcze się tli choć uciekasz serca muzyka gra nasz wspólny rytm
    2 punkty
  26. @Rafael Marius mój drogi zawsze warto walczyć, ale jeśli będzie chciał odejść odpuszczę, tylko właśnie dlatego, że kocham. Miłości, przyjaźni nie da się zatrzymać na siłę, ale jeśli to prawdziwe uczucia to będą trwać. Pozdrawiam i miłego dnia.
    2 punkty
  27. Płynąłem bezkresnym oceanem. Usłyszałem dziwną muzykę i zobaczyłem jasne kręgi. Potem dostrzegłem duży cień w wodzie. Może to węgorz olbrzymi ?
    2 punkty
  28. -Tato, kiedy przyjdzie wiosna, na polanie tyle śniegu, długo bawić się nie można, marzną łapki, nawet w biegu. -Tak, lecz biegnąc mniej się męczysz, a gdy świeci wiosną słonko, zaraz synku będziesz jęczeć, że ci strasznie jest gorąco.
    2 punkty
  29. @Rafael Marius Dziękuję💐 Dziękuję💐
    2 punkty
  30. Pewien utwór istotnie brzmi nazbyt wymownie; nie chodzi tu bynajmniej o wiązania słowne... Ani o to, jak werset do wersu przepływa, i czy między strofami skryła się myśl żywa. Nieistotny argument twórczego skupienia, zapełnienia wieczoru, czy głosu sumienia. Oceniając całokształt krytycznie, ponownie chce dopełnić iluzję chyba zbyt dosłownie.
    2 punkty
  31. moja wiara jest płaska jak życie kiedy sprawy są zbyt oczywiste lecz nadzieja pociesza że wiersze będą bronić jak akty strzeliste
    2 punkty
  32. refleksja plącze szyki noga raz noga dwa noga lewa noga prawa ręka raz ręka dwa wstawanie każdego ranka przebudzanie żeby pozwolić słońcu oślepić się blaskiem żeby trochę tego pohukiwania wlała w uszy sierpówka żeby przemywanie twarzy spożywanie wy/chodzenie oddychanie umieranie gdzie jest istota rzeczy kiedy nie ma istoty jest masa rzeczy a brak wyjścia to najważniejsza wskazówka? i co zrobić z takim fantem? patrząc na swojego kota stwierdzam że szekspir miał jednak słabe pytania ostateczne
    1 punkt
  33. @violetta Ładnie napisane.
    1 punkt
  34. Minęła godzina siódma. Zapraszamy na serwis informacyjny. Wczoraj, późnym wieczorem na Osiedlu Trzech Róż znaleziono ciało młodej kobiety. To już druga ofiara w naszym mieście. Policja nie podała szczegółów dotyczących samej zbrodni, ale prosi o każdą informację w tej sprawie. Może ktoś z Państwa coś widział lub słyszał? Kontakt pod numerem… Po zakończeniu serwisu informacyjnego z głośników wybrzmiała muzyka. Siedział przy kuchennym stole i dopijał kawę. Uchylił okno i zapalił papierosa. – Przed pracą pojadę na cmentarz i zawiozę kwiaty na grób. Na szczęście pracuję na późniejszą godzinę, więc nie muszę się spieszyć i jeszcze będę miał czas, żeby kupić owoce i podjechać do Zakątka. Ona lubi mandarynki, ale nie lubi nikotyny. – Zamyślił się. – Głęboko zaciągnął papierosem i zgasił do połowy wypalonego. Otworzył okno, żeby wywietrzyć pomieszczenie i poszedł się ubrać. Po kwadransie był gotowy. Wyłączył radio. Zamknął okno i drzwi wejściowe za sobą. Zszedł po schodach na parter, skierował się do samochodu. Usiadł za kierownicą, mimowolnie spojrzał na siedzenie obok i spanikował. – To nic wielkiego, nic wielkiego. *** – Słuchajcie, halo, cisza tam!, to już czwarta dziewczyna w ciągu ostatniego roku. Jest raport z sekcji. Tak samo, jak poprzednie miała zaszyte usta i guzik w kieszeni kurtki. Oprawca po raz pierwszy zostawił igłę. Niestety bez śladów papilarnych. Tak jak inne, została brutalnie zgwałcona. Nie mamy nic więcej. Ten psychol jest kurewsko perfekcyjny! – Komendant Szerent, aż kipiał ze złości. – Borówka, poprowadzisz tę sprawę z kimś ze Stołecznej. Dzisiaj ma do nas przyjechać. Bądź uprzejmy mnie nie wkurwiać i nie wkurwiaj tego gościa! – Nie obchodzi mnie, jak bardzo nie będziecie się kochać, sprawa ma być wyjaśniona! Rozumiemy się? Macie współpracować! – Szerent zwrócił się do podwładnego. – Rozkaz Szefie! Będę słodki i soczysty. – Borówka zaśmiał się ukazując zdrowe zęby, ale widząc irytację Komendanta, szybko się zamknął i spoważniał. Aspirant Artur Borówka rocznik sześdziesiąty piąty, szybko piął się po szczeblach kariery. I nie dlatego, że jego chrzesny robił w tej samej branży, ale dlatego, że był dobrym gliną. Przynajmniej za takiego siebie uważał. Miał dopiero trzydzieści cztery lata, był wysokim, wysportowanym, bezdzietnym kawalerem, z przyszłością i poczuciem, że cały świat należy do niego. A przynajmniej będzie, jak złapiemy guzikowego zjeba – Pomyślał. Wrócił do swojego biurka. Otworzył teczkę, by kolejny raz przejrzeć wszystko, co dotyczyło czterech zamordowanych kobiet. Pierwszą ofiarę znaleziono rok temu w Trójmieście, drugą w Łodzi, ale dwie ostatnie już u nich, dlatego Stołeczna przydzieliła im tę sprawę. Niestety przez rok nie wpadli na żaden trop, więc przysłali gościa ze stolicy. – Kurwa. – burknął Borówka. Spojrzał na zegarek, wskazówki pokazywały trzynastą dwadzieścia dziewięć. – To jest dobry moment na kawę numer dwa – poszedł do socjalnego, włączył czajnik elektryczny i zaparzył bezcukrowego szatana. Był ciekaw oficera ze stolicy, może nie jego samego, ale centralnego systemu operacyjnego. Borówka chciał pokazać ich komendę z jak najlepszej strony, ale powątpiewał w sukces. ON Zmiótł liście z lastriko. Zapalił nowe znicze i położył na środku świeży wieniec. Przeżegnał się, wyszeptał formułkę i wrócił do samochodu. Włączył radio i razem z wokalistką zanucił przebój tego roku. Ucieknę stąd Jak mogę najdalej Ucieknę od pułapki orchidei ust Podjechał pod wawrzywniak, zrobił szybkie zakupy i zawiózł do Zakątka. Podał pielęgniarce siatkę, ale nie wchodził dalej. Nie chciał Jej widzieć. Nie w rocznicę. Nie po tym wszystkim. Przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył do pracy. *** – Borówka, gdzie się pałętasz?! Stary cię szuka od przeszło godziny! Już miał wysłać pościg za tobą! Pędęm leć do Starego! – Gdyby Aspirant sztabowy Kruk miał skrzydła, to już by leciał z Borówką w dziobie. – Wyluzuj Kruk! Przerwę miałem, zanim wyszedłem, zgłosiłem. O co ten szum? O jakiegoś buca ze Stołecznej? – Borówce udzieliły się emocje Kruka. – Cześć, nazywam się Emil Nowik i jestem tym bucem ze Stołecznej. – Borówka powoli odwrócił się w stronę przybysza, przy którym stał Stary i wstrzymał oddech. – Dobra, łby sobie pourywacie, po rozwiązanej sprawie. Czy to jasne? – wysapał Szerent. – Czy to jasne, psia mać?! – warknął i oddalił się do swojego gabinetu. – Cześć. Jestem Artur Borówka. Chodź, zapoznasz się ze wszystkimi papierami, a potem odwiozę cię do hotelu. – Nie musisz mnie odwozić. Jestem już dużym i samodzielnym bucem. – Warknął Nowik. Aspirant wskazał przybyszowi biurko i przekazał wszystkie dokumenty dotyczące ofiar. Trochę rozmawiali, wymieniali się myślami. Po czym Nowik przesiadł się do innego, wolnego biurka z papierami, wyjął termos i kanapki z torby, Borówka przewrócił oczami, ale nie odezwał się słowem. Po kilkugodzinnej analizie każdego skrawka papieru, czy zdjęcia, gość schował do wewnętrznej kieszeni notes, w którym skrupulatnie w punktach zanotował najważniejsze informacje. Zebrał swoje rzeczy i pożegnał z Borówką krótkim – Do jutra. ON Wrócił wieczorem do pustego mieszkania, w którym mieszkał od urodzenia, a ściany znały każdy jego krzyk i płacz. Otworzył lodówkę, wyjął piwo i usiadł przy kuchennym stole. Lubił tu przesiadywać. Kamienica mieściła się przy skrzyżowaniu, przy którym stały inne budynki. Miał doskonały widok na wszystko, co działo się wokół, choć ostatnio wspomagał się wojskową lornetą. Siedział w mroku, sączył piwo i palił papierosa przy uchylonym oknie. Palił tylko w kuchni, bo tylko tutaj czuł się swobodnie. Pozostałe pomieszczenia nosiły echa bolesnych wspomnień, od których nie mógł się uwolnić. Wgryzły się w niego i szarpały, jak wściekły kundel. Kiedyś wyprowadził się stąd. Myślał, że na zawsze, że ucieknie i będzie wolny. Ale po roku wrócił z podkulonym ogonem, a Ona śmiała się z niego, szydziła, że jest taki sam, jak Ojciec. Nie pamięta, ile razy życzył jej śmierci. Po cichu. Nigdy na głos, bo bał się Jej, tak samo, jak ŚP. Wypalił papierosa. Wypił piwo. Zamknął okno, poszedł się umyć. Wszedł do najmniejszego pokoju, który należał do niego od dzieciństwa, zapalił małą lampkę, wyjął z dolnej szafki jeden ze „Świerszczyków” i położył się do łóżka. Uważnie przyglądał się każdej rozebranej dziewczynie, wyobrażał sobie, jak ją dotyka, całuje, pieści i… nic. Ani drgnął. Nie poczuł skurczu, mrowienia, ekstazy. Odłożył gazetkę na miejsce do szafki, ponownie położył się i zamknął oczy. Wtedy wyobraźnia ruszyła z kopyta. Słyszał skamlące głosy, krzyki, błagania, czuł ich dłonie na pobudzonym kroczu. Zaczął go masować. W małym pokoju, w łóżku małego chłopca, w głuchej ciemności, pod kołdrą, dorosły mężczyzna doszedł i wydał z siebie cichutki jęk, w obawie, że ktoś go usłyszy. Skulił się i w takiej pozycji zasnął. Przebudził się dwukrotnie za każdym razem słysząc Jej śmiech. Bał się, że stoi pod drzwiami i drwi z niego, jak wtedy, gdy był niepozornym, niewysokim, bardzo szczupłym nastolatkiem. *** – Dzień dobry mamo, tato. – Artur pocałował w czoło matkę i uścisnął ojcu dłoń. – Arturku, dlaczego tak rzadko nas odwiedzasz? – matka pogłaskała syna po głowie. – Wie mama, ile roboty teraz mamy z tymi zabitymi. No i ten buc ze Stołecznej siedzi mi na karku już od dwóch tygodni. Matka poszła do kuchni, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyła. – Dzień dobry, Halinko. Można? – Oczywiście Heniu, zapraszam. – Zobaczcie, kto nas odwiedził. – Zwróciła się do męża i syna. – O, wujo! Mężczyźni podali sobie ręce i usiedli w salonie. – Słyszałem, że macie szpicla ze Stołecznej, to prawda? – zagadnął brat matki. – Nie wiem, czy to szpicel. Przyjechał pomóc przy sprawie z zabitymi dziewczynami. – Artur westchnął i wziął od matki tacę z ciastem i dzbankiem kawy. – Już rok bujamy się z tym chujstwem. – Arturku, prosiłam, żebyś nie używał rynsztokowego słownictwa. – matka zwróciła się do syna. – Napełniła filażanki kawą i rozdzieliła ciasto. – Zostawię was samych, moi drodzy. Nie przywykłam do szorstkich, męskich rozmów. Pójdę poczytać. – No to mów. – wuj Henryk ponownie zwrócił się do siostrzeńca, kiedy kobieta wyszła z salonu. – Co mam mówić? Wuj wie, jak jest. Mamy cztery zabite dziewczyny, które nie mają wspólnych cech i nic, co mogłyby nas naprowadzić. Jesteśmy w murzyńskiej dupie. – Ale chyba macie pewność, że zabił je ten sam sprawca? Jeśli tak to musi mieć tożsame modus operanti. Coś, co zawsze robi, albo zostawia. No, pomyśl. – Jest coś takiego. Guziki. – Guziki? – powtórzył pytająco ojciec. – Tak, tato. Guziki. Pierdolone guziki. Przy każdej z ofiar był jeden niewielki guzik w kieszeni. Według opinii fachowców, to rzadkie okazy z masy perłowej. Kolekcjonerskie i kurewsko drogie. – To bogacz wam się trafił! – Rzucił ojciec. – Nie wiemy czy bogacz, wiemy, że psychol. Może je ukradł i teraz bawi się z nami w ciuciubabkę. Pierdolony zwyrol! – Młody Borówka, aż zatrząsł się ze złości. Mężczyźni porozmawiali jeszcze około godziny, po czym wuj się pożegnał i wyszedł. Kilka minut później syn państwa Borówka również się pożegnał i pojechał na komendę. (Kilka dni później.) – Borówka, rozłącz się, telefon do ciebie na drugiej linii! – Sztabowy Kruk wyglądał na przejętego swoimi obowiązkami. – Halo, Borówka przy telefonie. – Artur, to ja. Trzy dni myślałem o tych guzikach. Trzy dni spać nie mogłem. Ten wylew trochę narozrabiał w mojej głowie, ale przypomniało mi się. Artur, słuchaj, musisz, pojechać do archiwum i przejrzeć sprawy z siedemdziesiątego czwartego. Słyszysz chłopcze? To już miało miejsce, teraz się powtarza. Artur szukaj w archiwum. – w słuchawce rozległ się chrypiący kaszel starszego mężczyzny. – Dobrze wuju, jeśli jesteś pewny, to pojedziemy do archiwum. – Borówka niepewnie wypowiedział słowa i rozłączył się. – Chodź. – zwrócił się do Nowika. – Gdzie? – Zobaczysz. Po czterdziestu minutach siedzieli nad teczkami opatrzonymi nazwą Guzik/74. – Zobacz identyczny modus operanti! – Podekscytowany Emil Nowik zwrócił się do Artura Borówki – Kurwa, to te same pierdolone guziki! Czy to możliwe, żeby sprawcą był ten sam człowiek? – Tutaj nic nie ma o sprawcy. Nie złapali go. W ciągu pięciu lat zaszlachtował jedenaście kobiet. Wszystkie miały guziki z tego samego rodzaju. Ale gnój się wywinął. Minęło ćwierć wieku, myślisz, że tyle by czekał, żeby ponownie zabijać? – Borówka głośno myślał i nie krył irytacji. – Zabieramy to i jedziemy pokazać Staremu, co udało nam się odszukać. ON Obudził się później, niż planował. Zrelaksowany, wypoczęty i głodny, jak wilk. Zjadł obfite śniadanie i pomyślał chwilę, jak mógłby spędzić tydzień zaległego urlopu. – Październik jest zimny i mokry. Nie nastraja do podróży, ani w góry, ani nad morze. Poza tym nad morzem byłem rok temu. Gdyby nie lało mógłbym pojechać w góry, ale przy takiej pogodzie, to można, co najwyżej w domu siedzieć. – Rozmyślał, pakując rzeczy do małej torby podróżnej. – Do Czech jest blisko, napiję się dobrego piwa i zobaczę Wojaka Szwejka. Poszedł do sypialni rodziców, w której niczego nie zmienił. Z trudem przeciągnął dywan ze stojącym na nim łóżkiem o jakieś pół metra. Ukucnął, odchylił tapetę, podważył cegłę i wyjął srebrną szkatułkę na kluczyk. Otworzył jednym ruchem, siegnął po dwa z dziesięciu, perłowych guzików. Wyjęte schował w zakładce spodni. Zamknął szkatułkę, przekręcił kluczyk, który z innymi kluczami włożył do kieszeni. Cegłę wsunął na miejsce. Poprawił tapetę. Dywan z łóżkiem przeciągnął z powrotem pod ścianę. Uśmiechnął się na myśl, że może kontynuować ojcowskie magnum opus w spokoju. ___ 12 grudnia obchodzimy Dzień Guzika
    1 punkt
  35. @Corleone 11 Co ja bym zrobiła bez starszego brata, jktóry jak zwykle z garścią uwag 😅😅😅. Skorzystałam z trzech, o czwartej myślę ... Dziękuję 😙😙😚 Dziękuję Michał 😊
    1 punkt
  36. To wiadomo kto to jest:)
    1 punkt
  37. pozytywnie zachęcający, z uśmiechem :)
    1 punkt
  38. @Leszczym naprawdę bardzo miło mi jest słyszeć takie słowa, wielki komplement, dziękuję i pozdrawiam :)
    1 punkt
  39. @A-typowa-b Morze to życie,warto mu wyjść naprzeciw. Pozdrawiam, Miłego popołudnia
    1 punkt
  40. @Marcin Szymański Ja jestem za innym: Mnie tu nie ma i więcej nie przychodź. Pozdrawiam
    1 punkt
  41. @kwintesencja Bardzo ładnie. Bardzo obrazowo. Wiersz działa na moją wyobraźnię. A na końcu jeszcze jednak ta nadzieja :-) Pozdrawiam.
    1 punkt
  42. Życie garścią bierz nie marnuj ani krzty przecież o tym wiesz że warte jest gry Nic że czasem kopnie że zrobi głupią minę nie co byś chciał powie zgoni na ciebie winę Życie garścią bierz uśmiechów nie chów nie ukrywaj łez o miłości mów Nie psuj miłych chwil dobremu otwórz drzwi do grzechu się nie mil niech fajne się śni Korzystaj z życia ile się tylko da - bo jutro lub za chwile inaczej z tobą zagra
    1 punkt
  43. @kwintesencja Dziękuję bardzo i cieszę się, że się wiersz podoba:) Również pozdrawiam:)
    1 punkt
  44. A z drugiej strony tego świata, ufność z radością się ciągle brata. Pozdrawiam, + Miłego dnia
    1 punkt
  45. @Ewelina Bardzo ładne! Pozdrawiam!
    1 punkt
  46. jaki utwór Cię zainspirował? pięknie napisane, pozdrawiam :)
    1 punkt
  47. Stałam tam przed tobą Naga Chociaż byłam ubrana Heart to heart . Skórę mojej nagiej duszy Owiał zimny wiatr Twoich ciepłych słów Gęsia skórka Heart to heart . Wokół było zimno Dlaczego więc zamiast pamiętać ten przeszywający chłód Pamietam tylko ciepło twoich ramion Heart to heart . W ciemności wydajemy się Piękniejsi Bo gdy jest za dużo światła widać nasze wszystkie Niedoskonałości Niedociągnięcia Wady . Jednak to w nocy jesteśmy bardziej Szczerzy Byłeś szczery Więc dlaczego zostawiłeś mnie Sam na sam Z myślami które dotyczą nas oboje Heart to… [?]
    1 punkt
  48. Dobrze uduszeni w sosie własnym próbujemy podnieść pokrywkę – królestwo za szczyptę soli i trzy ziarenka pieprzu. Szykuje się kolacja przy świecach z powodu międzyfazowego zwarcia i braku bezpieczników. Mimo poszukiwań w oczywistych miejscach, jak zamrażarka albo worek potłuczonych ozdób świątecznych. Na podorędziu pozostaje sprawa zebrania, tylko nie wiadomo czy ciemność sprzyja dyskusji, czy raczej opowieścią o chatkach zbudowanych w środku lasu. Ewentualnie parkach, gdzie gromadzą się w sekrecie wiewiórki. Tym razem pocieszenia nie będzie z uwagi na porę nieuchronnego płacenia składek.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...