Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.11.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. piszę wiersze o kubka uszku, ciepłej herbacie parzącej się w dzbanuszku; bo może brakuje mi żywego ucha, kogoś kto zrobi herbatę i wysłucha
    8 punktów
  2. Przy kominku samotność z nadzieją rozmawia płomień się uśmiecha W ciemnym kącie pająk świerszcza obserwuje cienie obok tańczą Przy kominku samotność minionego szuka i byłych marzeń Na jej twarzy grymas bólu i cierpienia w okno echo puka Przy kominku samotność kolejny raz Boga o litość prosi Liczy że to właśnie dziś szeroko swe bramy przednią otworzy Że ją szczerze przytuli i z tej szarej samotności wyzwoli
    6 punktów
  3. Budzik dzwoni o siódmej Lecz mnie to nie obchodzi Przełożę życie na później Licząc na to że nie wróci Zamykam oczy aby zasnąć Próbuję szukać pozytywów Ale twoje zdjęcie na ścianie Przypomina mi że Jest gorzej niż źle, Gorzej niż źle Ziemia pełna szarości Oddycham połową tchnienia Mówią że pełno tu miłości Ślepcy nieznający świata Błądząc bez przerwy Szukam schronienia Ale twoje zdjęcie na ścianie Przypomina mi że Jest gorzej niż źle, Gorzej niż źle Zataczam bezwiedne kręgi Brodząc w bezcelowości Czekam na odkupienie Które nigdy nie nadejdzie Odwracam wzrok Chcąc uciec w marzenia Ale twoje zdjęcie na ścianie Przypomina mi że Jest gorzej niż źle, Gorzej niż źle...
    5 punktów
  4. wszędzie rozpoznam te biodra robi zakupy lubię na nią patrzeć jest taka powolna motowidło szarej kamizelki masz aplikację mojego wibratora niesie mnie to pierwotne niedepilowane zbliżenie próg skalny kotłujący wodę rudy mech i złota trawa bywam nawet zakochana za dużo piję za szybko jeżdżę za mało zarabiam w plecy wrosły mi twoje dłonie nie potrafię zapomnieć
    4 punkty
  5. przytulmy wierszem skrajną brzydotę odartą z liryki nagą i bosą nie oczerniajmy teraz czy potem tej co wyzwala gorycz i dosyt ukryjmy w wersach noc która dnieje dźwięk korytarzy co w czasie się mieści myśli - te same - jak śnieg topnieją w raporcie zdarzeń podobnej treści chrońmy przed nagłą utratą wiary nasze jestestwa hejtem zbryzgane i nie pozwólmy zwyczajem starym pogrzebać tego co sensem nazwane inspiracja: @Tyrs
    4 punkty
  6. czy tęsknisz do wody tak samo jak ryby czy tak jak one umierasz z jej braku siedząc na kwadracie prostym czerwonym przystanku autobusowego jak dawniej czytając rozkład jazdy zastanawiając się dlaczego na świecie jest więcej alkoholików niż ludzi bezdomnych lub podróżując pociągiem osobowym patrząc w okno licząc krowy na polu domy stacje szlabany przeciągi z korytarza i przysypiając bujany kołyską znajomej monotonii czy czujesz ulgę kiedy pada deszcz a może pomaga ci szklanka herbaty
    4 punkty
  7. I Życie przychodzi niespodziewnie, kiedy nie jesteśmy gotowi. Stoimy w rozkroku zdziwieni przestrzenią. Zamkniętą pomiędzy dłońmi staruszek. II Od kiedy wystraszył się śmiertelności chodziły za nim cienie. Właściwie aż do pogrzebu, wszysycy inni udawali niewiedzę. III Nie każdy świt rozszerza źrenice, szczególnie gdy noc nie wypełnia wszystkich zakamarków. Natarczywy klekot z szafy wywraca sny na drugą stronę. IV Podawał wiek w miesiącach, od pewnego momentu wierząc tylko w złe miłości. W butelkach umieszczał nadpalone zdjęcia. Nigdy nie dotarły do żadnej bezludnej wyspy. V Myśli zamienione w słowa są cięższe, przez to namacalne. Tracimy je codziennie, aż po ostatnie, które być może było też pierwsze. VI Wszystkie kroki w końcu milkną, świat zamyka oczy. Droga pozostaje pusta. VII Ewentualnie jest odwrotnie.
    4 punkty
  8. -Mistrzu, czy łatwo oprzeć się pokusie wszelkiej? -Tej małej całkiem łatwo, lecz trudno tej wielkiej, bo niejeden grosz odda, gdy podniesie z ziemi, lecz jak znajdzie dukata, schowa do kieszeni.
    3 punkty
  9. Tej zimy przyda się dodatkowy wagon — trzy tony: mocnych, klubowych eksponatów. Spalę wszystkie. Tej zimy mam kieszeń pełną odstępstw i zapewnienie, że z pustego też da się nalać, więc wierzę, że zapalę i wypiję. Wszystko co ponad, to objaw niezdrowego zapału, z targnięciem na własne JA. Nic tak nie odczłowiecza — jak pisk zaciągniętego hamulca.
    3 punkty
  10. Obcy mi jesteś w pościeli ranka Rzeźbiony cieniem wczorajszej nocy Jak uwięziony grzmot podczas burzy I zacienione łzą jasne oczy Obcy mi jesteś w błękicie nieba Którego dotknąć z ziemi nie sposób W cichych krainach, we wrzaskach świerszczy Bladych źrenicach i skardze głosu Tamtym wieczorem, przy rozpalonych Płonących życia iskrą ogniskach W ustach mi krzepły słowa ostatnie Pustka i ciężar, rozpacz, to wszystko Dziś gorzkim smutkiem, cierpką tęsknotą W proteście serca, wyciągam dłonie Maluję portret twój brzmieniem ciszy Nim się zakończy nasza opowieść I zanim spłonę W ciemności powiek
    3 punkty
  11. Witam - nie czuje żadnej urazy - to stary wiersz - więc jest jaki jest - ale za czytanie ukłon ślę - Pozdr. Witaj Jacku - dziękuje za czytanie - twoja wersja się podoba - Pozdr. Witam - wystarczy mi twoje czytanie - dziękuje - Pozdr. Witam - dziękuje serdecznie za owe lubienie - samotność choć boli jest często obecna - Pozdr. Witam - tak nadzieja umiera ostatnia - dziękuje za przeczytanie - Pozdr.serdecznie. @goździk - @Giorgio Alani - dziękuje -
    3 punkty
  12. Odcisk > wdech > wakacje czarterem < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > drenaż energii < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > zwierząt zjadanie < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > plastik plastik plastik < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > deforestacja < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > zakwaszenie oceanów < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > erozja gleb < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > osuszanie gruntów < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > topnienie lodowców < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > degradacja wód < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > spalanie paliw kopalnych > wydech > zwiększona emisja gazów > wdech > palenie w piecu < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > palenie gumy < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > palenie laczków < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > palenie hajsów < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > palenie Jana < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > zwiększona emisja gazów < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > zwiększona emisja gazów < wydech < zwiększona emisja gazów > wdech > zwiększona emisja gazów < wydech < ___________________________
    2 punkty
  13. Wydałem swój drugi tomik wierszy - jeżeli są chętni chętnie prześlę na wskazany adres - bezpłatnie - proszę podać namiary - Tytuł - Teatr życia - Pozdr.
    2 punkty
  14. Przyszedł mróz Ciepły luz Przeszedł w gruz Lajtu szlus O to z grubsza w tych "limerykach" chodzi, bo się nie znam ?:)
    2 punkty
  15. miasto wieczór mróz tupanie na przystankach schowani ludzie
    2 punkty
  16. Poprószył śnieżek a mrozek poszczypał Tafla jeziora nawet się zeszkliła Mały zajączek pod świerczek przykicał Lisica tam go ruda przygoniła Mąż jej pozostał z młodymi liskami Małe kuleczki brykają po śniegu Chytry rudzielec strzyże już uszami Uważnie patrzy co na drugim brzegu źródło tapeciarnia.pl
    2 punkty
  17. W Ogródkowie dużo gości. Jest jury - konkurs piękności. Rozpoczęła się narada komu puchar dać wypada. Aster dumnie zęby szczerzy: - Mnie nagroda się należy! Lilia z dumą gładzi płatki. - Musiałbyś być bardziej gładki! Rozczochrana twa czupryna to jest brak szansy na finał. -Groszek średnio urodziwy, za to zapach ma prawdziwy! - Róża piękną jest rośliną! Przy niej wszystkie inne giną. - tak prawiły mak z bławatkiem. - Hiacynt też jest ładnym kwiatkiem. - rzekła niezapominajka. Choć nie o niej jest ta bajka. -Pachnie nawet intensywniej. Bardziej słodko, tak naiwnie. -Wszak goździki słodziej pachną. - od niechcenia fiołek żachnął. - Zapach nie jest najważniejszy. - groźnie bratek rzekł najmniejszy. W Ogródkowie wielka wrzawa. Zaraz się posypią brawa. Jury liczy głosy skrzętnie. Który kwiat dziś z dumy pęknie? Ach! Narcyzy, tulipany! Każdy chce być podziwiany. Przebiśnieg tak nie wydziwiał. Cicho pod śniegiem się skrywał. Uwagę zwróciła - jego niewinność. Nagrody nie chciał - dostał ją za inność.
    2 punkty
  18. Po zakupach nażarłem się chleba i nachlałem się wody (po kokardę), że aż pasa musiałem poluźnić i mocno rozbolał mnie brzuch. Taki człowiek. Taki los. Warszawa – Stegny, 19.11.2022r. Inspiracja - poetka Violetta (poezja.org).
    2 punkty
  19. Pałką po głowie; jeden raz, drugi raz. Zwróć się ku sobie; Jeszcze raz, raz po raz. Patrzaj w te księgi; jak twoja cna klasa, w takt tej mordęgi; hopsasa, hopsasa! Masz tu plusika bo ładnie się korzysz. Ty - minusika - się bardziej przyłożysz! Hop, wstańcie, i w tan, podajcie swe ręce; niech każdy łka sam w tej naszej udręce! 20 XI 2022
    2 punkty
  20. I tu mała niespodzianka bo jeśli jest gorzej niż źle to może być jeszcze gorzej. Tak czy owak, kolejny dzień nadejdzie a razem z którymś tam dniem, zdjęcie po prostu wyblaknie. I już nie będzie żal wyrzucić je na śmietnik. Byle tylko nie wieszać sobie kolejnej fotki :-)
    2 punkty
  21. siedzimy między tobą a mną gryzie nas proces starzenia się i popękane ściany miasta losowo między kartkami mruczą koty w nieziemskich kolorach płynie księżyc na pryczy między gwiazdami kochają się wiersze poeci żyją w skrócie miasto gaśnie nasze ciała świecą przykładem
    2 punkty
  22. Szczęściarz z Ciebie, bo dla mnie czytanie poezji w liceum to była katorga. Sonety krymskie to jeszcze pół biedy, ale Konrada Wallenroda nie mogłem strawić; mało tego: byłem gotów zabić Mickiewicza, bo przez niego dostałem dwójkę. Dziś się tego wstydzę, ale cóż: taki byłem, nie da się ukryć. Pozdrawiam. 😊
    2 punkty
  23. @Dared Ja również spędziłem kawał życia poza Polską, ściśle: większą część biologicznego życia i to nie gdzieś w Neapolu czy Londynie, ale daleko, piętnaście tysięcy kilometrów w locie rakiety, a nawet dalej. I czego się nauczyłem żyjąc tyle lat na wygnaniu? Otóż nauczyłem się jednego — nie ma w świecie takiego narodu co Polacy, ani takiego kraju co Polska, bo nigdzie tragicznych dziejów nie wyrażają słowa: wolność krzyżami się mierzy. Weźmy na przykład taką Nową Zelandię, która powstała z grabieży i kolonizacji ziem należących od setek lat do Maorysów. Któż to jest Nowozelandczyk? Anglik, Irlandczyk, Francuz, a może Holender? Jeśli nawet urodził się w Nowej Zelandii, szanse są, że jego dziadowie wyemigrowali z jednego z tych, bądź innych państw. To co w takim razie dla Kiwiego jest ojczyzną? Jego dom, praca, plaża na której surfuje, górskie stoki gdzie zjeżdża na nartach. Nowej Zelandii nikt nie najechał, jej mieszkańców nikt nie prześladował, nie narzucał im obcych obyczajów, ani języka, a największe zmartwienie Nowozelandczyka to przegrana w krykieta z Australią. W tym sensie Nowa Zelandia to nawet nie kraj; Nowa Zelandia to biznes, gdzie albo żyjesz z pracy innych, albo sam jesteś wyzyskiwany, chyba że pracujesz jako artysta, na którego twórczość jest duże zapotrzebowanie. Pytasz, co to jest patriotyzm, to odpowiem: patriotyzm to umiłowanie ojczyzny, które może się przejawiać na wiele sposobów, również w podnoszeniu opakowania po chipsach i wrzucaniu go do kosza na śmieci, zasadzeniu drzewa przy drodze, ażeby w jego cieniu mógł odpocząć strudzony wędrowca, czy też naprawie dziury w jezdni, żeby przejeżdżającym pojazdom nie łamały się resory. To wszystko są przykłady patriotyzmu i miejmy nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, kiedy patriotyzm będzie wymagał większych ofiar. Pozdrawiam serdecznie rodaka-patriotę. ❤️🇵🇱
    2 punkty
  24. w studni domów obolała cisza płynęła dymem z kominów zamrożone ołowiem okna czekały na nasze gardła wyliśmy do toksycznego nieba wąchając sadzę z pomiętych papierosów nikt tu nie był dobry wojna na śnieżki i rozstrzelany bałwan źle wydawał rozkazy dozorca zginął na miejscu biała kulka trafiła go prosto w serce jeszcze żył gdy wyznaczał początek drogi mlecznej solą i piaskiem od bramy na ulicę tam straszył mięsny zimnymi hakami i smażonymi kurczakami z kroczem nacieranym papryką z octem robiły piruety w ogniu świńskiej wkładki znowu nie będzie plastikowy krokodyl poszedł za parę desek na podpałkę pod kocioł z liśćmi dębu i kostkami lodu z rynny kot Gagarin zeskoczył z drugiego piętra przeżył jak co dzień a może to był jego ostatni lot serce waliło ze strachu przed nocą tak smakuje krew zardzewiałym gwoździem jednak przegraliśmy śnieżki tamtych miały kamienie
    2 punkty
  25. To nic że lato minęło że jesień swoje drzwi szeroko otworzyła To nic że nadzieja nie puka a noc nie taka To nic że marzenia i uśmiech nie tulą się do siebie To nic że na ulicach widać zapomnienie że nie ten horyzont To nic że świat się sprzeciwia i tak prawdą jest To nic że człowiek innym się nie kłania że ciemność rządzi To nic że życie idzie nie tą drogą i tak z nami wygra To nic że czas ciągle przed nami takie jego prawo Owe nic to czysta poezja to ona sensem życia
    1 punkt
  26. Na wieczną pamiątkę dostaniesz nieśmiertelność. Dzisiaj świat jest sam, otulony w łachmany żebrze o miedziaki. Brzęczą wyznaczając godziny otwarcia cmentarzysk, tam poszukiwacze objawień przykładają uszy do zimnych kamieni. Wyraźnie słychać szum podziemnych rzek, zagłusza głosy nieobecnych proroków z parkowych ławek. Zamarli czekając spełnienia przepowiedni. Wierni jak psy swoim miejscom pomiędzy nieistotnymi formułkami słów. Dlatego już nie będzie podróży do gwiazd, nadal będą drwiły, dopóki czas ponownie nie zrówna wszystkiego w jeden punkt. Na okręgu. Na wieczną pamiątkę nie dostaniesz zapomnienia.
    1 punkt
  27. Zwyczajnym wieczorem od innych się nie różniącym, Zmęczeni dniem Polacy przed telewizorami zasiedli, By rodzinnym ciepłem całodniowe nerwy ukoić, Nad informacjami ze świata oddając się refleksji… Gdy chłodnym wieczorem z ekranu każdego telewizora, Do szpiku przeszywająca strachem wychynęła groza, Od chwil pierwszych cichą panikę budząca, Nijak oswoić się nie dająca… Miliony Polaków zamarły w oczekiwaniu na cokolwiek, Co w strwożone serca nadzieję wleje, Co ukoi nerwy gwałtownie rozbudzone, Na gasnącym spokoju kładące się cieniem… Wbijając bacznie swe oczy w szklane telewizory, Uciszając naprędce hałasujące w sąsiednich pokojach dzieci, Wbijając kciukami na pilotach przyciski głośności, W jednej sekundzie słuch swój wytężywszy… Gdy powoli ustępująca mgła listopadowa, Z gryzącymi oparami trotylu bezradnie zmieszana, Jakże przerażający widok odsłoniła, A sama jakby strwożona łagodnie się rozpłynęła… Z lubelskiej ziemi okraszonej szronem, Lej po rakiecie wyzierający przeraźliwie, Niejednego wieczornego widza plecy przeszył dreszczem, W niejednej duszy mimowolną zasiewając trwogę… I ta wywrócona podmuchem eksplozji stalowa przyczepa, Pośród kopców złotego ziarna bezładnie zaległa, Strasznym a milczącym świadectwem będąca, Niewyobrażalnej tragedii jaka miejsce to dotknęła… I te połamane wbite w ziemię deski, Zdać by się mogło kruche niczym zapałki, Będące milczącym świadectwem tamtej eksplozji siły, Strzeżonym zawzięcie przez kurz przystępu broniący… Straszliwej wojny echa dalekie, Z wieczornego zmierzchu wychynęły niepostrzeżenie, Okrutnego losu ślepym zrządzeniem, Spadły katowskim toporem na otuloną jesienią ziemię… Znad dalekich stepów Ukrainy, Znad naszych ukochanych kresów wschodnich, Przeszywający zachmurzone niebo świst rakiety, Szarą codzienność dni jesiennych krwawo zmącił… Niezwykły dar ludzkiego życia, Zgasiła niczym świec płomienie gwałtowna wichura, Silniejsza od tysiąca wiatru podmuchów eksplozja, Równie co najstraszliwsze w dziejach huragany bezlitosna… Gdy niezliczone ziarna złocistego zboża, Męczeńska polska krew zrosiła, Listopadowym chłodem przeszyta, Niczym żelaznym mieczem najdrogocenniejsza purpurowa tkanina… Niesprawiedliwym losu zrządzeniem, Zginęli najzupełniej przypadkowi ludzie, Wykonujący z powagą codzienną swą pracę, Od lat kształtującą codzienne Ich życie… Dwa czyjeś niewinne istnienia, Bezlitosna eksplozja zabrała z tego świata, W sercach najbliższych ziejącą pustkę pozostawiła, Niezgłębionym smutkiem dusze Ich rodaków przepełniła… Zatrzymał się czas w tamtym krótkim momencie, Dla dwóch ludzkich istnień, Pośród sypiących się dogasających iskier, Na oszronionej ziemi dopalających się w chłodzie… Nie cofnie tamtego rakiety uderzenia, Cofnięcie wskazówek na wieży Wawelu zegara, Niewzruszenie płynącego biegu zdarzeń nie odwoła, Modlitwa tysięcy różańców do Nieba zaniesiona… Przerażające zdjęcia z miejsca eksplozji, Lotem błyskawicy sieć obiegły, By niebawem na ekrany telewizorów trafić, Okraszone chaotycznym komentarzem zdezorientowanych dziennikarzy, Któremu i także niebawem zawtórowały, Z dziedzin wojskowości liczne eksperckie głosy, Tonące jednak w morzu niezliczonych internautów komentarzy, Nie stroniących od celowo rozsiewanej dezinformacji… Na przemian studząc i rozniecając swe emocje, Potęgowane przez wzajemnie wykluczające się informacje, I najrozmaitsze dezinformacje z premedytacją rozsiewane, Z bezsilności zrezygnowani zasypialiśmy niespokojnym snem… W niejednym domu oka zmrużyć nie mogąc, Najrozliczniejszym nocami oddając się rozmyślaniom, Łatwym łupem sennych koszmarów się stając, Z straszliwą wojną odmalowaną w nich senną wyobraźnią… Gdy oddani służbie polscy śledczy i żołnierze Pomimo wyczerpujących fizycznie organizmy snu uderzeń, Badali niestrudzenie zimną nocą eksplozji miejsce, Byśmy mogli utulić do snu dzieci bezpiecznie… Krzepiąc się kubkami mocnej z termosów kawy, Pośród rzucanych półszeptem słów wzajemnej otuchy, Dotykali swymi umysłami tamtej enigmatycznej tajemnicy, Strzeżonej niewzruszenie przez mroki nocy… Gdy z dojmującego zimna palce kostniały, Na zroszonych przymrozkiem aparaturach pomiarowych, Oni pomimo zmęczenia nie zaprzestali pracy, O północy niedbale przecierając klejące się powieki… Niewzruszeni w swych wysiłkach tym samym patriotyzmem, Który wiódł w bój żołnierzy Kampanii Wrześniowej, A z Bożego zamysłu także i wieki wcześniej, Zrodził się w sercach kosynierów Insurekcji Kościuszkowskiej… Gdy świt dnia ostudził nocne emocje, Poprzedniego wieczoru w głowach Polaków rozbudzone, Z głośników plazmowych telewizorów i radiowych odbiorników wybrzmiałe, Ziarno trwogi w naszych duszach mimowolnie zasiewające… Przecierając dłońmi podkrążone z niewyspania oczy, Błądząc pamięcią po treści zasłyszanych z telewizji ekspertyz, W rozbudzonych swych umysłach snując z wolna domysły, Nawlekane z czasem na nić chłodnych analiz… W niezłomności polskiego żołnierza pokładając swą wiarę, Delikatną w serca nasze wlewając tym otuchę, Która wskutek chłodnych analiz i przemyśleń niebawem, Wystrzelić w nas miała niewzruszonej pewności wodospadem… O trwałości międzynarodowych sojuszy, Mających za zadanie Polsce bezpieczeństwo zapewnić, Wszystkie państwa NATO przed agresją uchronić, Imperialnym zakusom Rosji trwale tamę położyć… Szanując majestat śmierci, Oddajmy hołd zabitym prostego wiersza strofami, Opieką wszelką Ich rodziny otoczmy, Modlitwy za zabitych do Boga zanieśmy… Przeto Bogu Nieskończenie Miłosiernemu, Powierzajmy Ich dusze w dziesiątkach odmawianych różańców, Oddając ufnie pieczy aniołów, By przeprowadzili Ich przez złote bramy Raju… Poruszeni Ich śmiercią pamiętajmy, By otoczyć modlitwą ofiar rodziny, Gdyż często najdrobniejsze dnia codziennego gesty, Rodzą w przyszłości wyrastające z nich chwalebne czyny… Oni sami nigdy nas nie opuszczą, Wszelką pomyślność dla Polski w niebiosach wymodlą, Przy narodzie swym zawsze pozostaną, W Niebie za Polaków nieustannie modlić się będą… - Wiersz poświęcony pamięci ofiar eksplozji rakiety w Przewodowie w dniu 15.11.2022.
    1 punkt
  28. siedzę sobie w płonącym domu odmierzam czas dzwonkiem
    1 punkt
  29. @Leszczym "A ile piszemy? Może ci co nauczyli się wcześniej wcześniej przestali pisać teksty :))" Wypalili się, zabrakło weny i pomysłów :) Z tą twórczością u wielu osób jest tak, że są lepsze i gorsze okresy w życiu. Czasem długie przestoje. Zależy od potrzeb i okoliczności. Czasem są po prostu "ciekawsze rzeczy do robienia":).
    1 punkt
  30. Nie w użytku Usta twe trawię. Lecz z pociechy Bo ciepło twoje dostanę. Rozbudzona niczym po wiośnie, Pragnę ciała oplecionego w liście. A włosy moje wiatr rozwieje, By tajemniczy mężczyzna miał nadzieje. Złudzić go będę jak rusałka leśna . Zatańczę dla niego wokół drzewa. Mrugnę okiem A także zaśpiewam. Chce jedynie patrzeć na niego A nawet go zabrać. Lecz muszę być ostrożna. Bo nie wiadomo Jakie Licho przyjdzie mnie ugłaskać.
    1 punkt
  31. @Kwiatuszek piękne, w oczy rzucają mi się dwie prawdy: o milczeniu i oryginalności ciepłego wieczoru!
    1 punkt
  32. @goździk Mam już taki zwyczaj, że często mnie rozmowy, czy wymiany myśli inspirują, ale faktycznie nie precyzuję np. utworu pod którym to miało miejsce. I czasem to może być błąd ://
    1 punkt
  33. @Sylwester_Lasota bywały i bywają, jeszcze trochę sobie na nich posiedzę @Jacek_Suchowicz dzięki za te uwagi, swoją drogą nie słyszałem o podobnym zabiegu przy rymach męskich i nie do końca rozumiem z czym to się wiąże xd
    1 punkt
  34. @goździk Hej, dzięki. Też takie piłowanie, czy przycinanie pod szablon miewam czasem za okropność. Tutaj inspiracją była rozmowa ze wskazaną wyżej poetką ;))
    1 punkt
  35. @Kapistrat Niewiadomski jak miło jest "posłuchać" takich historii z życia :) Ja też humanistką nie jestem :). A po pisemnym z polskiego przeżyłam chwile grozy... Wychowawczyni (bardzo wredna kobieta tak na margiesie) poinformowała mnie, że polonistka nie wie, jak ma ocenić tę moją maturę. Sprawdza i sprawdza i...nie wie o co chodzi... "Coś ty tam popisała!" - darła się Myślałam, że mnie obleją... A taaaką miałam wenę! Tak mi się przynajmniej wydawało. Kilka nocy nieprzespanych. Dzień z wynikami (wywieszone na ścianie). Patrzę: 5 :))) Tematu nie drążyłam... :) @Jacek_Suchowiczpięknie dziękuję za poetycki komentarz! Pozdrawiam serdecznie! :) @Giorgio Alanidziękuję za serduszko!
    1 punkt
  36. @Tectosmith Dobrze podsumowane. Dzięki za komentarz i pozdrawiam
    1 punkt
  37. On: Proszę, bardzo Cię proszę nie krzycz na mnie. Ona: Ależ w ogóle nic nie mówię. Nie odzywam się ani jednym słowem. Milczę. On: Dlaczego tak czynisz? Ona: A Ty jeszcze tego nie wiesz? Zbywam Ciebie milczeniem i domyśl się w końcu dlaczego. On: Dobrze, tylko proszę zdaj sobie sprawę, że Twoje milczenie na mnie krzyczy. Tak, Twoje milczenie ostentacyjnie podnosi głos. Twoje milczenie wrzeszczy jak mało kto i mało kiedy. A domyśleć się znów nie umiem. Ona: Ano właśnie – nie umiesz. W tym właśnie tkwi problem. Warszawa – Stegny, 18.11.2022r. Inspiracja: poeta Czarek Płatak (poezja.org).
    1 punkt
  38. @Marek.zak1 Marku, ja teraz sprzątałem krótko w ministerstwie. Ciemno na korytarzach, rząd oszczędza 😃 Pozdrawiam 🙂
    1 punkt
  39. @goździk Zdjęcie ma tu wymiar bardziej symboliczny. Z jednej strony może to być bliska osoba, która już umarła przez co podmiot przestał widzieć jakiekolwiek pozytywy w swoim życiu i zaczął pogrążać się w coraz większej depresji. Z drugiej strony zdjęcie może symbolizować całe okrucieństwo, którego kiedykolwiek doświadczył. Zdjęcie na ścianie byłoby wtedy metaforycznym zobrazowaniem powracających wciąż myśli, które przypominają podmiotowi o tym, jak straszna i okropna jest jego egzystencja. Nawet nie myślałem, o tym, że może to być zdjęcie Boga, choć to dość interesująca interpretacja. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam
    1 punkt
  40. https://youtu.be/6YveJfowBKk
    1 punkt
  41. @Leszczym zejdź mi z drogi chcę jeść chleb i pić wodę No nie ma mowy, to nie przejdzie więcej jadła, więcej wina! pycha nigdy nie przegina
    1 punkt
  42. Lubię takie lekkie, zabawne teksty — poprawiają mi humor. 😊
    1 punkt
  43. albo nie mów nic nikomu wyjdź po cichu z swego domu rozglądając się w około ot przypadkiem wejdź do zoo zwiń do wora szopa pracza i do domu szybko wracaj popatrz jak to Ruskie robią wraz z pralkami szopa wiozą a nuż w domu prądu nie ma szop wypierze żaden temat pomysłowość jak sam widzisz Ci pozwoli obejść kryzys pozdrawiam
    1 punkt
  44. Wybacz mi kochanie rozmowa nam się rozkleiła totalnie już nie nęcą nas z życia wzięte opowieści a pytania zdają się nadawać do kosza po co i na co te błędne smsy? Nasze życia twardo nawet nie zachciały się w tu i teraz wymieszać a wspólny bordowy shaker zdaje się że poszedł w zepsucie zostało zaledwie z kilka zmieszań Ciekawość drugiego człowieka zawsze była i być będzie nieodgadnioną i nieprzeniknioną zagadką zostały truizmy i trucie i tyci tycie no żesz w mordę z takim życiem !!! Warszawa – Stegny, 16.11.2022r.
    1 punkt
  45. Sam przepis to za mało — trzeba jeszcze umieć gotować, podać, zachęcić… 😊 Mógłbym cię mydlić mydełkiem Fa Byłoby fajnie, szabadabada z tekstu piosenki Marka Kondrata i Marleny Drozdowskiej Mydełko Fa
    1 punkt
  46. Będąc na lewym brzegu – łzy ronię. Oni cieszą się – przeszli na drugą stronę.
    1 punkt
  47. nigdy tak nie kochałam dziko jakby przed wiekami trzeba umieć marzyć błądzi w moich oczach niskie listopadowe światło wywołujesz coś podobnego do snu mieszają się błękity dookoła naszych źrenic pas ziemi niczyjej nie wysyłaj mnie płonącym statkiem jesteś na i pod skórą zarodek wrzenia dotykaj podnosi się tętnica promieniowania sutki twardnieją pod językiem ciało woda migotliwa twoje
    1 punkt
  48. Przeczytałem gdzieś że za 4,6 miliarda lat Nasza galaktyka zderzy się z inną. Poczułem smutek i strach... Nikt tego nie zobaczy, A moje serce już tam było.
    1 punkt
  49. @ArsisTrudno w to uwierzyć, że tak człowiek stworzył taką broń...
    1 punkt
  50. @Arsis Warstwa gleby z dna w górze, robi ogromne i smutne wrażenie...
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...