Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.10.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
to wieczne wcale nie jest na potem ono już dzisiaj tu się zaczyna nie jest poezją srebrem ni złotem myśl swą zatrzymaj to chwiejne zda się tylko z pozoru gdy się przypatrzysz - świata opoką więc je pokochaj przynajmniej polub zdobędziesz złoto to wątłe ciągle samo się zmienia staje się mocne i nie zanika nim się spostrzeżesz zdobędzie gremia więc nie unikaj to straszne w końcu straszyć przestanie by piękne formy dyskretnie przyjąć byś całe dobro mógł Jemu zanieść i wyznać miłość to płoche marzy aby zaistnieć przestać się chować we własne wnętrza możesz mu pomóc umysłem bystrym jest kropla szczęścia to szybkie chwilą którą masz złapać bo przyszła tutaj tylko dla ciebie by wzbudzić w tobie radość i zapał nie mów że nie wiesz jeszcze przygniata bagaż uczynków gdy w końcu idziesz po drodze mlecznej sam się osądzisz i westchniesz cicho istnieję wiecznie10 punktów
-
ZGON POETY Gdy poeta umiera, Nie jest nigdy stary, W życiu głupio mierzył, Siły na zamiary. W życiu głupio mierzył, Siły na zamiary. Gdy poeta umiera, Należy się cieszyć, Żeby pisać dobrze, Musiał chlać i grzeszyć. Żeby pisać dobrze, Musiał chlać i grzeszyć. Gdy poeta umiera, Nic już nie napisze, A co mógł napisać, Zamienia się w ciszę. A co mógł napisać, Zamienia się w ciszę. Gdy poeta umiera, Ożywają nadzieje To co mógłby spalić, Jednak ocaleje. To co mógłby spalić, Jednak ocaleje. Gdy poeta umiera, Inni mu zazdroszczą, Po latach niebytu, Znów zabłysł wielkością. Po latach niebytu, Znów zabłysł wielkością. Gdy poeta umiera, Muzy odetchnęły, Zamiast się zarzynać, Można powspominać. Zamiast się zarzynać, Można powspominać. Gdy poeta umiera, Wypijmy za zdrowie, Męczył się chłopina, Spokój znalazł w grobie. Męczył się chłopina, Spokój znalazł w grobie.5 punktów
-
Pytasz o wiarę? Zastanawiasz się czy wierzę. Tak Odpowiem ci szczerze… Mój Bóg jest wszędzie Nie żąda ołtarzy, Jest dobrem Co na wszystko patrzy. Na szczytach gór I w obłokach burzowych chmur. W szeleście liści i wiatru porywach W dobrych i złych chwilach. I w czarnej dziurze Gdzie nie widać nadziei Jest ze mną I miłością się dzieli. 16.09.22r4 punkty
-
miałem kiedyś marzenia nawet realne godzina po godzinie słowo po słowie spektakularnie spłonęły we mnie ale żar nie chce wystygnąć naiwność może dać szczęście4 punkty
-
Wystarczy przywołać incipit Wersetów wewnętrznie rozdartych Strzelistych jak dachy bazylik Zatartych na kartach przed laty Wystarczy zabłądzić nad Tamtą Kopertą i dziełem przypadku Odemknąć, nadczytać i zamknąć Pochować Nadawcę w zanadrzu Powtarzać, że było przepadło Choć rozum odmiennie dyktuje Wpychają się zgłoski pod skórę I tak już w człowieku zostają4 punkty
-
Każdy kiedyś był kochany widział biedę miał pod górę był głodny czuł wagę swojego grzechu Każdy chciał być idolem wierzyć w to co on wierzył - gubił nadzieje widział czarne chmury Każdy umiał marzyć z Bogiem rozmawiać był cieniem ojca i matki umiał warzyć słowa Każdy z nas szukał prawdy w tym co smuciło było nie na rękę chciało pokazać że życie to nic W każdym z nas tli się iskierka nawet gdy burza i wiatr to ona naszym sensem4 punkty
-
czas podziemnego wzrostu i aktów w ciepłym runie delikatne niteczki grzybni pleśnie szukają się po cichu po omacku niepohamowanie gałęzie rąk konary ud uwielbiam gdy mnie rozpierasz czujna antybioza niezawodny geotropizm i pojawia się istota nie roślinna nie zwierzęca magiczna w paprocianej katedrze głucho pękają spody chitynowych kapeluszy pośród mchu nigdy nie bywam sama inkluz powietrza z przedludzkiego świata udaję dorosłość przyłapałeś mnie znów byłam w lesie pomarzyć tylko tak płoszę niechciane myśli ostrząc narzędzia życia3 punkty
-
Pan Aj Waj pomyślał, że wyrwie ładnym słowem z melodyjną nutką emocji. Wyrwał i owszem. Ładną kartkę z zeszytu za 8,49 zł, bowiem papier do jasnej cholery już drogi się zrobił. A może znów kartka będzie jak w dawnych czasach towarem deficytowym? Aż szkoda zeszyt cały zapisać i czas zacząć oszczędzać słowa. Słowem Pan Aj Waj pokochał minimalizm, bo przecież musiał tak uczynić. Pomyślał Pan Aj Waj – zróbmy coś ażeby słowa nie kosztowały za drogo i jednocześnie były w cenie. Zapytał – czy nastał w końcu czas na krótkie wiersze? Fakt, nie pora przedłużać wypowiedź. Warszawa – Stegny, 22.10.2022r.3 punkty
-
Kaczyści, ziobryści i donaldyści, Donosiciele i kabaliści. Kolaboranci i sankiuloci, Z tektury i gipsu hurapatrioci. Marksiści, trockiści, antypapiści, Nimfy, mizogi i bigamiści. Dziadersi, kodersi i platformersi, Ruskie onuce i performersi. Obrońcy prawdy, co wyszła bokiem, Z czerwonym nosem i ślinotokiem. Wieczne chochoły, książkowe mole, Zomowcy, korowcy, ubowcy, naziole, Straszący szare wróble pod płotem Ze starą ciotką i gniadym kotem, W zieleni, czerwieni, z krzyżem na czole. Eksperci od wideł w każdej stodole. Zjadacze rozumów na drugie śniadanie, Łże redaktorzy, medialne dranie. Sprzedawcy kitu, tele-zielarki, Drze-redaktorki, tępe maglarki. Zbawcy na koniu siwym lub karym. Czciciele wiary ze starym Maciarym. Zjadacze kotleta z radiem przy uchu, Maniacy teorii trzeciego wybuchu. Wariaci na, przed i za murem, Co w słusznej sprawie i jednym chórem. Klimatolodzy i dekadenci, Obrońcy doktryn i inkasenci. W trybie i poza cwani faceci, Esteci kłamstwa i egzegeci Prawdy wyssanej z palca brudnego. Błazny, niemoty dnia powszedniego I wszyscy, których nie wymieniłem, A których widziałem i 'odbębniłem'. A w każdej sekundzie dnia i godziny Na szklanej szybce picują miny. Chcesz czy też nie, to słuchać się każą. Na rympał, pasówkę do łba mi włażą ! I wy, marne typki, skubańcy fartowni : Z baru "Pod śledziem" oraz gazowni, Coście mnie ‘orżli’ na słownie: stówkę. Całujcie mnie wszyscy w...sumienia końcówkę ! YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)3 punkty
-
Tak mi szkoda tak mi żal tamtych dni Gdy niebo było tylko nasze nasze były mgły A świerszcz nocą tylko dla nas cudnie grał Tak mi szkoda tak mi żal minionych chwil Gdy byliśmy tak blisko siebie czując że to nie grzech Dziś gdy to widzę w oku rodzi się łza a uśmiech śpi2 punkty
-
Może widać we mnie nastoletność, poruszam się z gracją, prawie tańczę i głaskam twój puchaty policzek, jak pyłek, taki szafran na stałe.2 punkty
-
Granatowo - szare chmury zbierające się nad lasem i przenikliwa cisza zwiastowały tylko jedno. Nadchodziła burza. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, w końcu burza w sierpniu to normalność, gdyby nie to, że nie padało od trzech tygodni. Nie znosiłam upałów. Mimo, że lubiłam czasem się poopalać i pływać w jeziorze to wolałam bardziej chłodną pogodę. Dlatego wizja burzy na horyzoncie obudziła we mnie nadzieję. - Deszcz! Nareszcie! - pomyślałam. - Wreszcie będzie można normalnie oddychać! - z niecierpliwością wpatrywałam się w coraz groźniej wyglądające niebo. Robiło się coraz ciemniej a przenikliwą ciszę zaczął zagłuszać porywisty wiatr. Można było wyczuć rześkość deszczu, w którą wmieszana była woń ryb i tataraku z pobliskiego jeziora. Niesamowita kompozycja zapachowa wyczuwalna tylko przed deszczem i znajoma tylko tym, którzy wychowali się nad jeziorem. Wzięłam głęboki oddech i z tarasu małego, białego domku przeniosłam się dwadzieścia pięć lat wstecz. Siedziałam razem z tatą nad taflą szaro-błękitnej, delikatnie falującej wody. Mieliśmy wędki i jak co wieczór łowiliśmy ryby. Kochałam te nasze wspólne wypady. Życie piętnastolatków w tamtych czasach tak bardzo odbiegało od życia w naszym świecie. Nie było telefonów, komputerów i zdecydowanie więcej czasu poświęcaliśmy na bratanie się z matką naturą. Zapach ryb i tataraku nigdy się nie mylił. - Chodźmy już lepiej - powiedział tata. - Zaczyna kropić i widzę, że burza przedrze się przez jezioro a wtedy lepiej żebyśmy już byli w domu. Lubiłam burze, ale tata miał rację. Zdecydowanie bezpieczniej podziwiać takie zjawiska przyrody z domu. Nagle potężna błyskawica rozświetliła niezbyt pozytywnie nastawione niebo. Towarzyszący jej, rozdzierający grzmot wybudził mnie z zamyślenia i w ciągu sekundy przeniósł z powrotem na taras mojego małego, białego domku...1 punkt
-
mówią że to miłość niezdrowa grzech sodomski wybacz mi moja miła ale nie mogę się oprzeć lubię głaskać twoje zimne krągłości i zostawiać na sterczących sutkach ciepłe krople śliny do wyschnięcia na spokojnie i lubię także gdy w suche i ciemne przebarwienie wciskasz mi swoje paznokcie wtedy unoszę się nad rzeczywistość i istnieję bardzo nieskromnie czując że twoja i moja kobiecość z mlecznym rozbłyskiem zawarły się w sobie1 punkt
-
Coś ci opowiem Istnieje ponoć wymiar między snem a czasem, Gdzie myśli nieświadomie trwają całą wieczność, Lecz jeśli z krańcem świata uda im się zetknąć, Przełamią nieprzejrzystość horyzontu zdarzeń. Nauczmy się czym prędzej z pasją śnić na jawie, By chwilom wyszarpywać zrozpaczone piękno, Lecz ono, gdy na powrót zyska nieśmiertelność, Wciąż będzie delikatne, kruche, całkiem nagie. Widziałem latające we wszechświecie wyspy; Niesione wyobraźnią cicho dryfowały. Zbudujmy razem tratwę i pomiędzy wpłyńmy, By wybrać tę jedyną, gdzie się zatrzymamy. A jeśli podróżników pokonają wichry, Będziemy pośród złudzeń nadal rozbitkami. ---1 punkt
-
Czasami nie wiadomo czy być tym gorszym czy lepszym? Dlatego to pytanie zostawiam dzieciom, a nie sobie, po kilku głębszych... Ja do tej pory nie mogę tego ogarnąć, Brnąć w ślepy zaułek, czegoś na siłę pragnąc.? Tkwię na odludziu ludzkiej egzystencji, Mam żal do wielu , ale nie szukam atencji..1 punkt
-
MA MĄKA... JAKĄ MAM. ŻE TA DA RADA RĘKĄ MĄKĘ? RADA TEŻ.. ALA KILO MĄKI PIKĄ MOLI KALA. A I TAKA TA MĄKA, TAKĄ MA TA KATIA. MA - TARA, I MĄKI PIKĄ MIARA TAM.1 punkt
-
człowiek sukcesu gryźć gruz szczerząc zgryz w szczękozgrzyt przegryźć szkopuł na pół na ogół w oku gwóźdź dozobaczyć ciężko opłucz bo będzie ciec z boku siebie trudniej uchem przejść za drzwi pocałować klamkę z tamtej strony mijając codzienność w sedno wpaść jak w dół i już1 punkt
-
panie doktorze ja pana nie winię bo jakaż może w tym być pańska wina że już przestałem wierzyć w medycynę która sprzedajna zdaje się być inna niż kiedyś była i ma inne cele niż dbać o zdrowie leczyć a nie szkodzić kiedy na żywym społeczeństwa ciele eksperymenty sobie jakieś robi lecz to nie koniec nie wierzę już w sztukę zawód sprawiło mi wielu artystów straciłem wiarę w kulturę w naukę czar oświecenia zupełnie gdzieś prysnął zapewne pana wcale to nie ździwi przestałem całkiem ufać politykom którzy są niczym wiarołomne dziwki i wciąż prowadzą nas znikąd donikąd żadnym nie wierzę dzisiaj dziennikarzom kłamstwo się szerzy powiela nieprawda i nie wiadomo w co naprawdę wierzyć kiedy do prawdy taka w nich pogarda wielu mi zawód sprawiło pasterzy którzy dziś tworzą własne swe religie nie jestem pewien czy każdy z nich wierzy w te same prawdy czy każdy zna inne jedyna wiara jak ziarnko gorczycy turla się jeszcze przede mną po ziemi i wniebogłosy o ratunek krzyczy lecz nie wiem czy jest krzyk coś w stanie zmienić i to już wszystko co chciałem powiedzieć pana diagnozy oczekuję zatem jakoś specjalnie mnie teraz nie zdziwi nawet stwierdzenie że jestem wariatem1 punkt
-
@kwintesencja Dziękuję za komentarz. Faktycznie, niezbyt się to rymuje, ale nie mogłem znaleźć lepszego oraz aby przy tym tekst zachował więcej sensu. @Waldemar_Talar_Talar Witam, nikt nie mówił, ale to nie znaczy, że nie boli. Pozdrawiam.1 punkt
-
Ranne słońce Zaskakuje Najczęściej Blaskiem Zachmurzeniem Mgłą Spowija Dzień Wówczas Czarne Okulary myśli Ubiera Kalosze I kaptur Kawę w milczeniu Osłodzi Zabieli Trąci słowem Założy Maskę I zbroję Wieczorne słońce Zachwyca Kolorem Uśmiechem Pozwala dotknąć Zostać Przy sobie1 punkt
-
Jesli czujemy wagę swojego grzechu, to jest w nas dobro... Może to właśnie ta "iskierka", o której mówi Twój wiersz. Pozdrawiam :)1 punkt
-
po kostki kolana szyję w miłości brodzi płynie - tak żyje aż kiedyś się zagłębi cały rozpłynie tak odchodzi1 punkt
-
1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Na pewno korci (rozumiem) ale to dobrze , tym razem nie kpiłem, mam sąsiada który mawia "jest dobrze , nie ma co psuć", uwierz w mój szacunek i swój talent (i zazdrość) ;-))) a te uśmieszki to z sympatii1 punkt
-
1 punkt
-
@Dared mógłbyś nie kpić - jest dobrze, ale ciągle korci poprawianie @Franek K przyjdzie wkrótce mam kupę pracy zawodowej @anima_corpus niestety pisany tylko na klawiaturze serdeczne dzięki wszystkim autor jak zawsze ma wątpliwości ale to już taka przypadłość pozdrawiam Jacek1 punkt
-
" powtarzać że było przepadło choć rozum odmiennie dyktuje" to jakaś w rozumie przypadłość co wszelkie działania hamuje nadawca to jaki by nie był nie wart jest schowania w zanadrzu decyzje kreują potrzeby odpisać należy od razu się zgodzić lub zgłoski odrzucić i zamknąć w zdaniach kulturę a nigdy nie wpychać pod skórę bo życie nam mogą zasmucić Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
i nie trzeba wyglądać przez okno enterem w hołmpejdż mapuję googlem yeah wślizgiem przez bakspejs zaciągam pasek http wbijam się w tajmslot piksel mi w inter fejs zlizuję mapę źrenic językiem yeah wczyt pod powiekę opuszek krztuszę [ping] <jeden siedem w milisekundę [ping] <jeden siedem w milisekundę [ping - taki FX] kabel podaje transfer przez router ad hoc na smartfon nad apką adblock treści niechcianych hasztag w reklamy za fri/pół darmo full kontakt z bazą s.piny klikbajty spam transfer danych skroyolo oltajm online na łączach ciekną obrazy w kwarcowych oknach krew jest czerwona chociaż nie mokra ej dobra weź ej no kurw@ oj tam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Życzenie gdybym był czarodziejem pewnie każdy pomyśli że życzyłbym sobie bogactwa szczęścia miłości radości nic z tych rzeczy chciałbym mieć wcześnie rano filiżankę gorącej kawy z mlekiem napełnioną do pełna i aby nic z niej nie ubywało do białego rana i była caly czas gorąca a ty masz jakieś jedno życzenie pomyśl może się nam spełni 10.22 andrew Wiersz na weekend1 punkt
-
Witaj - dzięki za czytanie - jest miłe - Pozdr. Witaj - dziękuje serdecznie za ten piękny styl - Pozdr.uśmiechem. Witaj - cieszy mnie twoje podobanie - Pozdr.serdecznie. Witaj - miło że czytasz - dziękuje - Pozdr. @Łukasz Jasiński - @Rafael Marius - dziękuje -1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Trudno chyba stwierdzić, czy to już było umieranie, i w której jego fazie dochodzi do tego pełnego "zanurzenia się w miłości". Wiem, że śmierć mojego dziadka i babci poprzedzało to zauważalne "pogodne uspokojenie"... We mnie jest raczej nadzieja, czy wiara w to, że jest to możliwe, że Bóg, Jego miłość nas w tym momencie "odbiera". Miłego dnia :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Powiem Ci, nie mój klimat, ale warsztat, ho ho ho!!!! czapką kurze z podłogi zmiatam, szacun i podziw wielki Mistrzu, pięknie pisane1 punkt
-
Była sobie krowa dojna tradycyjna, bogobojna za garść siana, wiadro wody z mleka dojarz miał dochody aż wydoił ją do zera pomyśl, kogo wybrać teraz1 punkt
-
Ja mam doświadczenie tak zwanego umierania i niczego takiego nie odczułem. To było jakby przejście z jednego pokoju do drugiego, a życie toczyło się dalej tylko inaczej jakby bardziej eterycznie, ulotnie. Nawet bym tego nie nazwał odchodzeniem, no chyba że patrząc z punktu widzenia personelu medycznego.1 punkt
-
1 punkt
-
nie raz ani dwa .... albo.... nie raz i nie dwa to maleńki podszept do tego wersu. .. gdzieś na zadupiu... i wszędzie mieszkają ludzie, którym w życiu raz tak, raz siak... co też wyżej w wersach. Kończysz bez szczegółów i dobrze, to jest Twoje... Tytuł pasuje do treści i mamy kawalątek Ciebie... "siurak"... słyszałam też, że mówiono tak na małego 'chłopcoka', który już broił, ale jeszcze nic o życiu nie wiedział. Treść, taka Twoja i wspominkowa, i za to, pluskam. Pozdrawiam.1 punkt
-
@OloBolo Właśnie zauważyłem, że poczytałeś. Budzę się, piąta rano, a tu tyle wiadomości. Dziękuję. :-)1 punkt
-
na razie jestem tyci malutki nawet pod lupą nie ujrzysz mnie a właśnie wstała choć sen był krótki głęboki oddech i o mnie wie gdybyś ją spytał skąd taka pewność to się zezłości rozmaże tusz wyrzuci z siebie na odczepnego ja swoje wiem i już ciemności wokół lecz miło ciepło i jak na razie miejsca jest w bród warunki super jako się rzekło to wszystko dla mnie bym szybko rósł czasem ktoś krzyczy mówi dosadnie amfa alkohol zamuli mnie tak bardzo bardzo wyznać ci pragnę mamusiu kocham cię więc nie zabijaj mnie jeśli możesz nie pozwól aby pociął mnie nóż z wielkiego bólu krzyczał bezgłośnie kloaka dla mnie będzie jak grób dziewięć miesięcy przemknie przez życie chciałbym zobaczyć wspaniały świat szaleńczo tętnisz tysiącem uciech a tu – bachora masz lecz jeszcze przemyśl i nie zabijaj żebrzę o życie o każdy dzień pieluchy kaszki ciężar nad wyraz wstręt cię ogarnia przenika dreszcz są okna życia może ocalisz przecież dla innych będę jak cud zmobilizuję zjednam zapalę słodki poniosą trud nim mnie zabijesz jeszcze przypomnę ja jestem człowiek nie żaden płód ciebie mamusiu kocham ogromnie a z czasem w sercu stopnieje lód do końca życia będziesz myślała tęsknić żałować wylewać łzy może nie powie już nikt ci mama chcę kochać cię i żyć1 punkt
-
Życie ucieka z każdym dniem. Mówią, że często wraca nocą, by rzeczywistość barwić snem, jakieś nadzieje stworzyć - po coś? Wśród chmur kolejny wskazać szczyt, który w mozole zdobyć trzeba. Obrócić sprawy ważne w nic, rzadko uchylić skrawek nieba. Niesie najczęściej piekła smak, gorycz dozując nam z ochotą i przypomina znany fakt, że w ogniu się oczyszcza złoto1 punkt
-
ostrzenie pazurków dziś mi rzekło pióro stalówka już miękko leży na papierze spływają z niej rytmy rymy całą furą akcenty są w szyku - patrzę i nie wierzę zaś wiersz sam się pisze piórem roztańczonym skaczącym rytmicznie w sobie znanym takcie porusza problemy proste i złożone ostrzega przed faktem wylewając racje już nie wytrzymuję dosyć polityki pisz mi o miłości nad błękitną rzeką a ono mi kończy zdanie wykrzyknikiem cóż mogę napisać kiedy płci sześćdziesiąt same kontrowersje słychać grzmoty z lewej w mediach tolerancję znów sączą pomału za to nikt nie wspomni kiedy ludzie drzewiej mówili: cyklista - dziecko dwóch pedałów zamilcz wreszcie proszę temat szybko zmieniaj rozejrzyj się wokół pisz o egzystencji napiszę o Bogu powiedzą że ściema ostrzenie pazurków nigdy nigdy więcej1 punkt
-
Część pierwsza: Kłótnia, czyli to wszystko przez nieszczęsną duszę Przestrogi, czyli w snach skrywająca się prawda Gabriel Wróciłeś. Bardzo dobrze, bom cię potrzebował; Ach, jakże jestem ciekaw cóżeś przygotował, I jak to się potoczy. Ciągle pragnie zemsty; Pamiętam, jak wspominał, że w obliczu klęski, Nie cofnie się przed niczym, wiedząc co go czeka. To wtedy, dnia szóstego, stworzył Bóg człowieka, I wyniósł arcydzieło ponad swych aniołów. Zazdrościł, wtedy upadł. “Za mną pójdź i pomóż, Zbudować nam imperium trwalsze niż niebiosa.” Ach, gdybyś tylko widział obłęd w jego oczach, Od razu byś zrozumiał czemu zwą go diabłem. Lucyfer Nie musisz się wysilać. Nasz poczciwy Gabriel Zapomniał już widocznie na co ostrzył zęby. Potrafisz być jak Szatan, chytry i przebiegły; Dlaczego ciągle milczysz? Czyżbyś nie zaprzeczał? To iskra… Ona bunty w twym umyśle wznieca; Choć mała jest, już wkrótce stanie się płomieniem. Poeta Widziałem kiedyś we śnie dwa złowrogie cienie; Walczyły między sobą, jeden z nich się poddał. Znajomo Lucyferze twoja twarz wygląda, Lecz ciebie archaniele wtedy tam nie było. Gabriel Zapomnij proszę o tym co ci się przyśniło, I skup się na ważniejszych dla twej duszy sprawach. Próbuję cię ratować. Ty zaś, niczym zjawa, Uciekasz spod mych skrzydeł prosto do przepaści. Zapomnij o iluzjach, które na złość jaźni Budują pośród zmysłów swą nierzeczywistość. Poeta Nieznana wciąż przede mną jest najbliższa przyszłość; Czy umiem o najdalszej sam zadecydować? Nie miałem przewodnika; Zabierz mnie i prowadź Do miejsc gdzie śród iluzji rodzą się natchnienia! Popatrzmy za horyzont, spójrzmy jak się zmienia Pod wpływem tego światła, co od gwiazd pochodzi; Zaprowadź mnie tam, proszę. Nie bój się przewodzić Tej duszy pogubionej, wiecznie zabłąkanej. Głos Wystrzegaj się istoty, którą zwą Szatanem, Bo ojcem jest występku oraz przebiegłości; Poeta Wołania… Czy pochodzą spoza świadomości? Słyszałeś to, Gabrielu? Cóż to może znaczyć? Gabriel Tak mocno mnie prosiłeś abym cię prowadził, Więc zrobię to i powiem, że ten głos zwodniczy Od razu rozpoznałem. Wiedz, że śmiertelnicy, Co głosów i sugestii raz choć posłuchali Nie żyją w Panu Bogu. Cierpią zaś w otchłani, Stworzonej by imperium coraz trwalsze było. Głos Pamiętaj proszę o tym co ci się przyśniło, Nie wszystko wszak jest takie, jakim się wydaje. Gabriel Gdy w trumnie cię złożono, dano ci różaniec, Byś żywe koraliki w dłoni swej przewracał; Nadchodzi czas modlitwy. Niechaj ubogaca Sumienie, co litości nigdy nie zaznało; Dręczyłeś je za życia. Gdy się martwym stało Rozbito jest na części jak naczynie kruche; Nie jesteś już człowiekiem, a człowieczym duchem, I czas, jak powiedziałem, nastał, byś się modlił, Bo nie masz już sumienia. Czyżbyś zaczął wątpić? Na duszy odkupienie zacznij wnet pracować! Lucyfer Nie możesz tak okrutnie z duszą postępować; Jeżeli chcesz by cierpiał, daj mi go, Gabrielu. Dla ciebie to jest kłopot, lecz, mój przyjacielu Dla diabła to przyjemność jego cierpień słuchać. Jak będzie? Wszak to tylko zabłąkana dusza, A takie, musisz wiedzieć, dla nas są najsłodsze. Delicje! Całe piekło oglądało pogrzeb I, prawdę powiedziawszy, czeka wciąż na niego. Nie przejmuj się, aniele. Nie ma w tym nic złego, Że dusza tak okropna cierpi za swe grzechy. Naprawdę, to normalne. Nie ma co się spieszyć, Poczekam. Wciąż cierpliwy i wciąż ludzki jestem. Ach, cóż za marnotrawstwo; Cóż to jest za bezsens, By trzymać w niepewności tego nieszczęśnika. Głos Niech mądrość nieskończona umysł twój przenika, A zanim się obejrzysz wnet rozpoznasz wroga. Gabriel To tylko przywidzenia. Żadna to przestroga; Nie przejmuj się, powiadam, jego podszeptami. Mówiłem mu, że przegrał. Gdy już będziesz z nami, Pokażę ci jak mało dziś upadli znaczą. Nad grobem twoim ciągle żałobnicy płaczą, Bo nie chcą byś do piekła już na wieki trafił. Lucyfer Nie zwiędły nawet jeszcze ponad tobą kwiaty, Lecz dawno już przekwitło żywe kiedyś serce. Zachłanny wiecznie byłeś, wciąż pragnąłeś więcej, I pragnień swych bynajmniej nie zaniedbywałeś. Więc jak to jest, poeto? Dasz mi ten kawałek, Co marzeń jest cząsteczką i nadziei iskrą? Gabriel Podpalasz cały wszechświat; Wiem, że dzisiaj wszystko Dla ciebie jest pokusą, żądzą i pragnieniem. Poeta Co dla was jest przekleństwem, dla mnie jest spełnieniem; Tak było, jest i będzie. Taka moja rola. Lucyfer Gabrielu, czyżby Szatan dawno cię pokonał? On nie chce być zbawiony. Słyszysz, co powiedział? Poeta Oskarżeń twych istotnie jestem bardzo ciekaw, Więc powiedz archaniele, cóżem ci uczynił? Lucyfer Musiałeś w czemś zasłużyć albo w czemś zawinić; Pamiętasz, co krzyczały tłumy do Piłata? Widzowie Ukrzyżuj! Biada zbawcy, po wsze czasy, biada! ---1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne