Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.04.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie spieszy się wygrzewa w słońcu A to zdejmie buty i pląsa boso Albo w kaloszach chowa się się w zaroślach Czasem obrazi się i mgłą okryje skroń Lubi tez płakać wielkimi kroplami Maluje uśmiechy na złoty kolor Wspomnienia wyprowadza na spacer Jak ulubionego psa. Okruszkami karmi Nieoderwane jeszcze kartki z kalendarza A przed zmrokiem dopije herbatę Weźmie leki na spokojny sen. Zamknie oczy Już taka jest Pani Jesień7 punktów
-
podobno wieczność to chwasty z mchem rosnące na naszych grobach biorące nas za glebę i wikt to jak w przenikliwym objęciu korzeni afekcji i jednostajnym tętnieniu mycelium poczujemy prawdziwe więzy krwi że, nie martwimy się tęsknotą za wiatrem we włosach kiedy my pokrzywa będziemy muskane z Podhala jak na nowo poznamy ciepło promieni słońca na sobie w polifonii błogości będziemy wiedzieć, wieczność to tak naprawdę miłość zjednania w dom naszego ciała 26.04.20224 punkty
-
*** pochlebstwa przyjaciół twoja zgubą od nieprzyjaciół nie uciekaj są świadectwem twoich słabości sobie do końca nie ufaj Bogu nie przyrzekaj z tym co kochasz o czym marzysz nie zwlekaj się nie lękaj pamiętaj wiara co góry przenosi rzeki zawraca w rogu twojego pokoju na ciebie cierpliwie czeka4 punkty
-
Mieszkał razem z Mruczkiem, we wsi za Fordonem. Lubił pijać latte, pod cienistym klonem. Kiedy mleka miał zbyt mało i dla kotka brakowało, pupila odwracał do kawy ogonem.3 punkty
-
deszcz deszcz jesienny stuka o szyby plucha i dżdżysto ale na planecie Ardanis szumią palmy na plaży i kelner serwuje dzban duży ampatuzy Mars. Jowisz. Saturn. kwadryki i całki było to całkiem niedawno gdy Naturę i jej prawa skrywał mroczny cień rzekł Bóg Newtonie-bądź.... i stał się dzień ! aparat partyjny szykuje się już na pochód 1 majowy niech czerwienią się sztandary i niech się święci 1 maja.... i lody pistacjowe!!!3 punkty
-
2 punkty
-
Czekaj chwilo.... I posłuchaj. Bóg oszalał. Jestem mała, a On na mnie zrzuca bomby z magazynów. Zalegały i rdzewiały, jeszcze by wybuchły w niebie. Jak je tam zutylizować widać nie wie… Czekaj chwilę. Kilka sekund! W twoim życiu to niewiele… Mam braciszka, jeszcze w mamie siedzi chłopiec. Nie wie, co się dzieje – kopie! Mama uspokaja go. I głaszcze. Klęczy mama, choć nie modli się. Ja patrzę… Czekaj moment… Jeszcze słowo! O mym tacie coś Ci powiem. Bał się o nas. Bardzo. Nie wie, że nie kupię bohaterskich min dorosłych. To jest głupie! Tych, co kładziesz je w ulicach – też nie kupię… Czekaj jeszcze… Mamy tylko dotknę brzucha i zapieszczę strach braciszka: Przez sukienkę go przytulę i do nogi taty z bólem co mu do niej z nogi płynie, choć jej nie ma... Stracił ją na twojej minie… Mam próśb parę: Dobij tatę i wrzuć go w studzienkę. Na dno. Niech nie patrzy na mamusię - - taką ładną, gdy się boi! Nie bój się mamusiu o nic! Dobry żołnierz, strzał w tył głowy: on zabija Cię - nie grozi! A mnie proszę – jak skończycie (brzucha nie mam!) - nie zostawiaj obok mamy. Niech nie patrzy. Zmiażdżysz mnie gąsienicami! Niech nie wbija oczu martwych w córkę, co ją pluton zgwałcił, Mały deal… Co na to powiesz? Z oczu dobry z ciebie człowiek… Tata w studni, mama z kulą, Brat z bagnetem i ja z plamy pozdrawiamy z ulic Buczy. Życie uczy – jest się chwilą. Niech Putinom i Cyrylom myśl ta błogosławi w drodze: ojców bólem, dzieci głodem, wzrokiem zabijanych matek. Matko Rosjo! Czemu płaczesz..?2 punkty
-
plączemy w słowach dotykamy skóry wiążemy do sedna daleko trzeba by to wszystko rozpuścić i na nowo zacząć żyć od środka2 punkty
-
słoniki niebieskie parasolki to wzór pościeli niemowlęcej ofiary z Odessy wyjmuję taką samą z pralki szare zygzaki uwalniają łzy zstąpił do piekieł podziemna Wielkanoc2 punkty
-
Mąż wróciwszy z nocnej zmiany wesolutki, roześmiany rzekł ze śmiechu się tarzając idę, patrzę to nie zając ale sąsiad, wiesz ten wdowiec chowa się za szopą owiec a to przecież jeszcze luty a on nagi nieobuty. Chciałem podać jemu kurtkę już otwierać miałem furtkę ale sąsiad, gdy mnie zoczył to do szopy szybko wskoczył a ja głupi pomyślałem cóż nie jestem ideałem w życiu robię różne gafy ale prędzej bym do szafy w takiej chwili, choć pod strachem chowałbym się będąc gachem żona drapiąc się za uchem wiem nie byłeś nigdy zuchem. W myśli sobie przetrawiła sąsiad wdowiec, szaławiła w szafie chciał się także schować ale musiał zrejterować bo ma szafa jest dwudrzwiowa i w niej już się dwójka chowa życie z nami się nie pieści szafa więcej nie pomieści.2 punkty
-
wiatr z echem rozmawia o tym i o tamtym cień ich podsłuchuje uśmiecha się wiatr z echem się skumał na polach i lasach wypatrują ciekawych im chwil wiatr z echem fajna para którą pokochał stary słomiany strach któremu dokucza czas wiatr z echem tu i tam zawsze pewni siebie mają zacny plan na kolejny dzień i noc wiatr i echo to poezja delikatnych słów to one delikatnym upiększają wiersz2 punkty
-
Co ja Ci zrobiłem takiego złego, że dzisiaj zamiast nienawiści wciąż ta miłość, mimo wszystko to, co złego było. Ja nie chcę już tego. Daj odetchnąć, daj mi żyć, proszę. Zrób coś z tym głupim sercem. Niech już nie kocha Cię więcej, beznadziejnym stając się Gavroche’m. Proszę Ciebie z całej siły. Całym sobą. Ona wszystko we mnie miażdży. Każdy zew przy niej ginie. Każdy. Już naprawdę nie wiem, dlaczego tak Cię kocham. To takie ciężkie, Pięknoto, jak świat pełen kamieni. I takie piękne. Jak uśmiech Boga. Wyłącz to jakoś, błagam, moja droga. Nie mam już siły, żeby to zmienić. Jesteś na wszystkich schodach. To nie obsesja, to prawdziwy smutek. Zobacz. Nie żyję naprawdę, a śnię jak szaleniec. Każdej chwili szkoda. Tchnienie jest kamieniem.2 punkty
-
2 punkty
-
Twoja natura pragnie najbardziej być najlepszym przyjacielem człowieka. Jakkolwiek twoje dążenia nie są bezzasadne czasem niebywale trudno ci nim być. Jest w tym coś z niespełnienia, co bardzo doceniam, nieudolnie usiłując zamknąć świat w słowach i zdaniach. Również niniejszych. Czasem wyda mi się, że tylko człowiek człowiekowi najbliższy i najrówniejszy, a i zgoła inne słowa padają. Ale niekiedy - na wasze błogostajne szczęście - rzeczywistość odmiennie się układa. Tak wiernie. Tak do cna. Tak fajnie. I gdybyś tylko tak na mnie obrończo nie szczekał, nie warczał i nie reagował milej by mi było gdy przecież spokojnie, choć lękliwie spaceruję nieopodal ciebie. Piesku nie zrozum mnie źle, ja z tych co co do zasady chyba za często boją się być człowiekiem. Seranon, 27.04.2022r.2 punkty
-
Umarło, umarłeś, umieram. Wyzyskany przez naturę, w końcu się poddałeś i odszedłeś, pozostawiając mnie tu samego, już nieżywego – trupa. Piękne łąki, na których mógłbyś kwitnąć, a jednak wolisz słabą ziemię, robactwa milion i obojętnych spojrzeń setki. Milion cierpisz razy i znasz moje lęki A dalej życie kochasz mimo że życie już dawno opuściło dom Twych korzeni.2 punkty
-
@ettore Rozstania czasami bolą, ale mamy nowe zasadzenia... las się rozrasta i zacznie szumieć. Być może melodią miłości. Taka jest natura lasu, drzew i człowieka. Miłego wieczoru.2 punkty
-
2 punkty
-
Hipolit Noga znany w Europie, piłkarzem będąc był wciąż na topie. Strzelał goli zawsze furę, przeszedł na emeryturę. I teraz w ziemi na działce… kopie. Kominiarz Orest Czarny w Szczawnicy, żegnał się z pracą, zaś czeladnicy, dali w darze drabinę. Dziś podgląda dziewczynę z dachu- w koszuli oraz… szlafmycy. Makary Cegła w Krynicy Zdroju, murował ściany zawsze do znoju. Na starość żona gderała, nawet kiedy gotowała. Postawił ściankę wtedy w pokoju.2 punkty
-
Poezja Nazbyt dobrze lubię oglądać znamię w moim oku zachwytów nie ma końca: pewna ignorancja i psucie krwi tym wszystkim dla których kształt języka jest środkiem do celu, nazbyt dobrze pociąłem lustro na kawałki: słowa są trwalsze od brzytwy, tak bardzo jestem chory i ku zaskoczeniu świata: wciąż myślę. Łukasz Jasiński (luty 2011)1 punkt
-
Był pewien nobliwy artysta z Togo, co liści laurowych chciał, jak nikogo. I wziął Laurę, wdówkę, a wraz z nią, na główkę kuzynów, braci, osobowość mnogą.1 punkt
-
ubrać myśli w słowa czy ja to potrafię na modzie się nie znam stare fotografie czarno białe retro kolorów nie mają więc jak ubrać myśli które barw nie znają1 punkt
-
przymykanie oczu to podstępny przywilej wybieram nie korzystać zwłaszcza gdy patrzenie boli i z każdym kadrem pogrąża ideę Człowieka właśnie wtedy trzymam oczy szeroko otwarte ktoś inny musi zamknąć by już nigdy nie otworzyć bez wyboru1 punkt
-
Renata... chyba, może Regina - nie pamiętam? Przesiała mnie oczyma, wyuzdała co trzeba. Przydupiaste mini i majtki w grochy... tyle w pamięci i ta noc na plaży. Zadzwoniła po roku, że urodziła mojego syna. Dlaczego dopiero wtedy, grzech zaniechania? Dzwonek do drzwi - 18-letni może facet. - Cześć tato, nazywam się... przed miesiącem zmarła mama - co mam robić? Dziadki mnie pogonili bo ćpałem - dasz na działkę? Mój pogrzeb był na koszt państwa, sprzedał co mógł i wyjechał. Znaleźli go martwego na ławce w parku, obok pustej strzykawki i suchego kebabu. Takie to wszystko zwięzłe - narodziny i śmierć... tylko gdzie życie? Dlaczego idziemy cierniową drogą do raju?1 punkt
-
A czasem podchodzę do ciebie z najrzadszymi kwiatami. I niekiedy pomyślę - ja wciąż zbyt kalkulujący - tak biję się w pierś - czy otrzymam więcej niż wkład własny. I nawet gdy założę fakt bezcenności uśmiechu twoich oczu zerkam na bukiet i cynicznie, po cichu pytam, które z nas jest mniej bezinteresowne. I chyba mi wychodzi, że w urodzie i uczuciach to właśnie nieparzyste kwiaty są najgłębsze, najprostsze i najczystsze. Wybacz mi, ale za żadne skarby tego świata nie pokażę ci tego wiersza, bo dzisiaj wątpiący i mocno nieswój. Seranon, 25.04.2022r.1 punkt
-
Nigdy nie pokona ciemność światła kłamstwo prawdy płacz uśmiechu Zdrada miłości samotność czegoś co zwie się dom niewola wolności Głupota mędrca zła wola dobra niewiara wiary hałas ciszy I co najważniejsze nicość życia nie pokona bo jest zbyt ważne1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym ja tam lubię często żartować:) generalnie mam raczej wesołą naturę i rzadko bywam smutna:))))1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym Takie było założenie wiersza... narodziny i śmierć - w okolicznościach jakie są na porządku dziennym w chwili obecnej. Narkotyki, samobójstwa, pandemia, brak należytej opieki zdrowotnej. Zanim pomyślisz o życiu, żegnasz się ze światem. Aby wpłynąć na ludzką świadomość, nie raz trzeba ręką w stół, poruszyć świadomością. Trzymaj się zdrowo, jak masz jakieś propozycje złagodzenia wiersza, chętnie posłucham.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym ja się nie gniewam, nie ma na co, normalnie rozmawialiśmy przecież. To koleżance G. coś się wyobraziło chyba:) rozmowa jak każda inna:) Za bardzo nie zrozumiałam o co jej chodziło:)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Ja myślę, że po prostu miał powodzenie, był przystojny, ładnie się ubierał, potrafił rozmawiać i pisał dużo wielkich tekstów. Tym samym musiał się podobać ;))1 punkt
-
@Marek.zak1 akurat w tym fragmencie miałam na myśli dzieci, wtedy miłość jest bezwarunkowa.1 punkt
-
@michal1975-a Mocne to bardzo słowa puentujące ten smutny wiersz ale ostatnio słyszałem takie stwierdzenie że poeci (artyści) są po to by nikt nie czuł się samotny. I na podstawie tego właśnie stwierdzenia zacząłem pisać wiersz ale nie wiem kiedy skończę bo mam narazie jeden wers "Jawi się ich droga która moją jest ucieczką" Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@samm Kto grabi pod siebie - pół biedy, wtedy grabarzowi i tak się należy. Pozdrawiam Samm.1 punkt
-
Zatapiam się w szeroko rozwartych ramionach skostniałej nocy. Owiewa mnie piwniczny chłód, jakby oddech śmierci… Kwiat w ceglanej donicy opuścił zwiędnięte liście, usechł, lecz, o dziwo, rośnie wciąż do nieba. Wspina się brunatna odnoga po półkach regału niczym syczący wąż. Widzę jak wystawia rozwidlony, czarny język i węszy, wyłapuje cząsteczki zapachu. Zwisa z karnisza, kiwając się w rytm zegarowego wahadła… Zgrzyt mechanizmu, zakrzepłych, zardzewiały trybów… GONG… i znowu tykające przeskoki wskazówki sekundnika… Jestem tu i gdzie indziej, i znowu tu albo tam. Wchodzę w przyszłość jedną połową ciała, tkwiąc jeszcze drugą w odległej przeszłości, przechodząc przez teraźniejszość rozmytą smugą skondensowanego blasku.. Jestem tu i gdzie indziej albo w dwóch miejscach jednocześnie… Tykanie zegara i znowu GONG… Ktoś do mnie coś szepcze. Nie rozumiem. Niczego nie rozumiem. Sponiewierany przez wiatr. Smagany pazurami. Otchłań zamyka się i otwiera jak przy odruchu mięśniowo-nerwowym. Coś się wciąż przesuwa, przekształca i tai. Ulega metamorfozie kształtu. Wszystkiego… Czyżbym cię kochał? W ekstazie wniebowstąpienia wyznaję ci bezwiednie miłość? Nie. To ty mówisz do mnie poprzez piskliwy szum szalejącej gorączki, poruszając wolno milczącymi ustami. To znowu szybko, jakbyś mówiła coś przez sen. Jakby cię dręczyła przez ułamek czasu jakaś zmora sfruwająca z wysoka. Tnąca z gwizdem powietrze ostrym, stalowym dziobem w nurkującym, samobójczym locie. Nasłuchuję. Słyszę urywki, fragmenty: Zawsze, na zawsze wrośnięci korzeniami w ziemię. Opleceni miłosierdziem… O kimże to ona mówi? O kimże? Jeśli o mnie, to dlaczego wybrała tak zawiłą drogę rozmowy ze mną? I znowu cisza. I znowu wiatr tarmosi za oknami liśćmi dębów, kasztanów… Odwracam się i widzę jej znajomą twarz. Nawołuje kogoś lub coś. Szlocha. To znowu układa wilgotne usta w nieśmiałym pocałunku, aby znieruchomieć z kamiennym wyrazem nawracającej wciąż nostalgii. Trzymam jej dłoń. Tak, pamiętam ten lodowaty chłód. Nie cofa jej. Nie drży. A mogłaby, choćby z niepewności i lęku, bądź obrzydzenia. Lecz nie drży, mimo że znajduję się blisko, tuż obok. Najbliżej… (Włodzimierz Zastawniak, 2022-04-24)1 punkt
-
(wyciszenie...) Ludzie klepią i klepią, klepią w kółko, klepią z różnych stron, klepią systematycznie w dni powszednie, a w urodziny, imieniny i święta - klepią nawet rodzinnie. Rozsiadają się ze swoim młotkiem gotowi uderzać na oślep. Po drugiej stronie jest milczenie. Samotne, kontemplujące, społecznie odrzucane, milczenie nie próbujące już nawet walczyć z hałasem. Mimo, że stopery ma w uszach, docierają do niego z głębi studni zniekształcone i puste mowy, powtarzane jak dźwięki katarynki, plotki wycięte z potoków gdzieś napotkanych strumieni. W tej studni siedzą ci, którzy wiedzą, bo ktoś im powiedział, bo ktoś im napisał, bo ktoś im kazał wskoczyć do studni i rozpowiadać. Staram się być cicho, nawet wtedy, kiedy jakaś część mnie siedzi z innymi w studni. Nie wyłapuj mnie wtedy, kiedy jestem zbyt aktywna, emocjonalnie rozbrykana, rozdarta na mikro-urazy, bo mi słowa rozprowadzane wśród ludzi nadepnęły na odcisk, bo krzyczę bólem niezgody, bólem buntu i bólem bezradności. Nie! Tam, tam, ani tam nie byłam i nie wiem czy ktoś mnie nie oszukuje przynosząc ze swoich podróży pamiątki właśnie stamtąd, pamiątki które mi próbuje zamontować w umyśle. Krzyczę bo nie lubię takich zabiegów, a ty wtedy mojego krzyku nie zapamiętuj. Jeśli zapamiętasz go, to też będziesz krzyczeć, mój krzyk będziesz krzyczeć i ten krzyk siać dalej. Tłum zamknięty w studni krzyczy pierwotny lęk. Pcham się do drabinki... dziwne, że tak mało osób pcha się do wyjścia. Okaleczone umysły, zdeformowane przez słowa z importu, słowa wykręcające ręce, wyszarpujące jelita... odmoczone i pomarszczone umysły. To nie jest studnia moich życzeń. Wędruję w ciszę, by w końcu zebrana w całość usiąść na trawie obok studni. Każdy, kto będzie chciał zobaczyć drabinkę – zrobi to. Nie ma sensu się wydzierać, tłumu nie przekrzyczysz.1 punkt
-
Po zakończonym meczu w tenisa na warszawskim Solcu, wraz z kibicującym nam Tadkiem Borowskim, poszliśmy do tamtejszej kafejki, zamówiliśmy małe co nieco i siedzieliśmy w kilka osób przy stoliku. Tadek zapraszał nas po raz kolejny do Ateneum, na wszystko, w czym grał. Obiecaliśmy mu, chociaż jak często bywa, nie wiedzieliśmy jak i kiedy to stać się może. -Co tam napisałeś? – spytał. -Jakieś tam drobiazgi – odparłem. -Pokaż- nalegał. Dałem mu do ręki tomik wierszy. Przejrzał i się uśmiechnął. -Wybierz jeden i czytaj – zaproponowałem. -Dobra – odpowiedział – „Rady ojca”, bo sam jesteś ojcem, więc wiesz, o czym piszesz. Zaczął czytać na głos, a siedzący dookoła oniemieli, słysząc, jak świetny aktor potrafi prosty, humorystyczny wierszyk zamienić w perełkę. -Brawo ten pan – powiedziałem z podziwem i zacząłem bić brawo, a pozostali zrobili to samo. -Dzięki, jesteś wielki, ale muszę już lecieć – chwilę później pożegnałem się z Tadkiem i innymi znajomymi. - Przyjdziesz? – spytał na odchodne. -Jasne, Ateneum, to przecież domowy teatr dla chłopaka z Powiśla, nawet kiedyś zorganizowałem klasową wycieczkę. To było nasze ostatnie spotkanie, potem Covid i jakoś nie wyszło. Niedawno zmarł. Wspaniały człowiek i znakomity aktor. Żegnaj Tadku.1 punkt
-
:) Tak, Herbert nigdy się nie zestarzał mimo siwych włosków. Do końca chłopięcy :) To ja dziękuję1 punkt
-
Ktoś patrzy, by nie patrzeć mógł ktoś - ciśnie mi się na klawiaturę, ale tutaj się to nie sprawdza. Ludzie zbyt łatwo przechodzą nad cudzym nieszczęściem do porządku dziennego. A zaczyna się to odwróceniem wzroku. Patrzę więc pilnie na bandyckie łapy.1 punkt
-
nie zostaliśmy kochankami zupełnie jak ptaki które nie odlatując zaklinają zimę z każdym oddechem dotykając śmierci dziś wiem tym jest życie z wrzeciona codzienności ciągnę nić już nie pieczętuję krwią obietnic1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne