Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.12.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. był zimowy wieczór nudą kuszony i ciekawością udał się do krainy zapomnienia którą opanował kurz i pajęcza sieć tam pośród różnych staroci odkrył kufer a w nim pożółkłą kartkę na której dawno temu sam napisał wiersz wiersz o wiosennych sadach łąkach i ogrodach w których królują ciepły wiatr róż zieleń i biel gdy wrócił na dół usiadł w fotelu zadumał się i po chwili głośno powiedział jak mogłem tak bezmyślnie uwięzić w kufrze maj
    3 punkty
  2. Żona mi mówi weź się w garść i przestań wciąż na jawie śnić ja jestem taka jaka jestem ty za to jesteś byle kim Żona mi mówi czas wydorośleć odpowiedzialność wziąć za czyn przestań się kłócić przestań złościć i zacznij w końcu ze mną być Będziemy bywać u znajomych chodzić do kina na spacery będziemy mówić słowa miłe nie żadne k...a do cholery Nie żebym nie chciał-owszem chcę lecz zaraz wnerwia mnie kobita co tylko stęka tylko wzdycha zawsze zmęczona niewyspana niedopieszczona niekochana Żona mi mówi przestań pić przestań dzieciaki pasem bić przestań za włosy targać mnie nie bij po twarzy bo to złe nie kop zbyt mocno proszę cię -a może rację ma moja stara może ja jestem kawał chama
    3 punkty
  3. zapytasz dlaczego tylu poetów wywiało z bajlando do umarlando jest kroczek każdy z nich poda inną przyczynę ... balans i różnorodność... i ciągnie się telenowela zgrana płyta kilkuklika koteria-lamperia pieprzona nuda copypasta w komentarzach o zgrozo ... w wierszach nie ma to jak widzieć królujące zero lepsze to niż maskowanie zbytkiem okruchów... bez pardonu podniosę kamień jak to mam w zwyczaju celnie cisnę szczerząc się bezzębnie jak szczerbaty na suchary Pozdrawiam Pan Ropuch
    2 punkty
  4. żyła z dwoma jak z jednym stos scheda w mnie płonie grzech nie potrafiła wybrać bryły zdarzeń biją o wdowią kotę pośród iskier zarysowując łeb to nielinijny znak widny w mej twarzy gestach w gołoborzach paprochów pod powiekami zamknięty kwadrat nieleczalnych myśli efemerydalne miłostki zatrzaskują się raz po raz zrywa czasem przed świtem moje ciało świecące kolejna nadzieja by umierać jak teraz na niskim łuku dnia bardzo później jesieni nie mogę nic spostrzec i nie dlatego że dni nocne ciemno białe wziąłeś mnie na orbitę rozbierasz kwazarem myśli ścigając po nagim ciele wsuń dłoń lepkość przez ciebie nie potrafisz wybrać
    2 punkty
  5. noc kryształowa przyszła następna synagog nie ma coś spalić trzeba jest nowa władza tradycja nowa najlepiej spalić co? wolność słowa
    2 punkty
  6. W przedświątecznym zapale poczynań nieomal każdy biega tu za Świętami w autobusie linii pięćset ileś tam dostałem telefon Podczas napięcia spodziewaną sytuacją bliski złożył zupełnie szczere życzenia rozmowa wnet okazała się podpórką pierzchła niepewność Refleksja spotkała, a nawet mnie naszła ażeby nie wydzwaniać, a dawać telefon ot dorzucić się komuś do ważnej chwili wówczas pamiętać W przeciągu rozbudzonych niepewności wobec konieczności studzenia emocji wybacz mi samozwańczy oponencie rozmyślny brak połączenia
    2 punkty
  7. wyobraź sobie że z oddali dźwięk płynie prawie doskonały Beethoven z Bachem się pokłócił o ton ten który ich poruszył Mozart uśmiecha się pod nosem szelmowsko mruga lewym okiem Salieremu to nie w smak więc prawym mruga mu na wspak wyobraź sobie taką ciszę że innej nie chcesz już usłyszeć wyobraź sobie kolor taki co go nie mają żadne ptaki pawie umilkły więc w zachwycie przestały nawet w zoo krzyczeć wyobraź sobie że nas nie ma że nasza miłość to jest ściema że nasze życie nic nie warte można też nazwać to falstartem
    2 punkty
  8. Wybrać temat to nie problem skleić słowa w pełne zdania też nie sprawia mi trudności lecz zachęcić do czytania to już nie jest takie proste i wymaga wręcz finezji gdy odległe są bieguny od lichoty do poezji. Nawet to, co jest pośrodku wyważone też być musi bo inaczej wiersz jak mięso w sosie własnym się udusi a gdy w wierszu wieje nudą, którą nieraz zwie się splinem trzeba sobie jakoś radzić i jak kaca leczyć klinem. Są poeci, którzy nigdy nie napiszą nawet słowa po trzeźwemu, bowiem na czczo jakoś tępo myśli głowa starczy jednak kilka kropel łyknąć, aby na obroty wejść, więc łykam setę czystej i mam chęci do roboty. Ze mnie taki jest poeta co nabazgrać coś tam unie lecz się nie pcha na piedestał ale ginie w szarym tłumie.
    2 punkty
  9. wziąłem sobie i umarłem bo ostatnio nudno było dzień jak co dzień w samotności życie trochę się dłużyło wypaliłem wszystkie fajki popłynąłem w morzu wódki i umarłem sobie dzisiaj by pożegnać wszystkie smutki by w Wigilię nikt przy stole nie żałował mnie samego wziąłem sobie i umarłem i nikomu nic do tego znajdę może tam na górze druha co w dyskusję skory przepalimy przegadamy wszystkie ranki i wieczory będą mówić wśród znajomych dziwak jeszcze nie był stary mógłby jeszcze trochę pożyć z życiem chwycić się za bary po co mi to nie żałuję wszystko mnie tu już spotkało wziąłem sobie i umarłem bo tak właśnie mi się chciało
    2 punkty
  10. przed oczami mam czerwień własnych naczyń na której tańczą złote krążki leżysz pode mną i tęsknię do ciebie choć nie znam cię i nie wiem dlaczego ciepło mi wielce więcej niż trzeba i dobrze i wstrętnie skwar mnie zawiesza nad tobą jak dym nad jeziorem ognia skraplam się żarem ty złotem płaczesz lecz nagle wysolone brzegi powiek rozdziera światłem dzień niechciany
    1 punkt
  11. Pika pika ma a ma kipa kip?
    1 punkt
  12. Nie złączaj tego, co Bóg rozdziela ... Patrzę na te toporne Berliny, na płatne autostrady chlapiące monsunowym deszczem ... A więc ... wyjeżdżasz. Pakujesz nawet swoje rusztowania. Zegar wybija ostateczność. Tylko gdzie wyfrunęła kukułka? Landrynki w kształcie księżyca. Ja uwielbiam żółte, ty pomarańczowe - to sam cukier, ale ... przecież słońcem moglibyśmy się udławić ... Co sądzę o promowaniu narodzin z wadami? Nie wiem, w końcu drugi raz się nie narodzę. Mam wadliwą wyobraźnię: bujna jak sosny z Omska, ruchliwa niczym jesiotr w porze tarła i wyobraża sobie same piękne rzeczy.Jest jak woreczek z grochem do ćwiczenia gracji: wciąż spada z głowy i nie wiesz, co z tym zrobić... Dyskusje o aborcjach i wadach? Prosty powód: zbyt wielu terapeutów i pedagogów specjalnych nie wykonuje zawodu. Trzeba zapewnić im miejsca pracy. Wszyscy martwimy się o zbyt wiele pokoleń 'w przód.' Ja martwiłam się do tego stopnia, że zrobiłam wszystko, aby moje dziecko nigdy nie pojawiło się na tym świecie. Żyjemy więc sobie we wszechświecie: pusta przestrzeń i my dwoje - a w przedpokoju lustro Twardowskiego. W diecie? Same księżyce. I sporo dobrego art deco. Człowiek? Pytasz o tego w sieni? Ach, nie pamiętam nawet, gdzie kupiłam! Chcesz go? To sobie weź! Jak dla mnie - totalnie passé.
    1 punkt
  13. Kim dla mnie Panie jesteśnie wiemBezradny staję wobec CiebieDostrzegam dziecko a w nim płomieńKtórym wypalasz szlak na niebieDostrzegam bezmiar oceanubrzegi spienione niewyraźneI światło rozproszone wokółKtóre przekracza wyobraźnięDostrzegam pnącza drzew zielonychZakorzenione w gęstej ziemiKarmione sokiem słodko-słonymKtóry przenika do piszczeliDostrzegam w prochu całe wiekiZmiecione z siłą huraganuI ciszę u zarania rzekiZ głębin ciemności zmartwychwstałąKim jesteś Panie dla mnienie wiemNiemowlę wciskasz mi w ramionaz dzieckiem na ręku walczysz z grzechembraku miłościi nie pozwalasz się pokonać.
    1 punkt
  14. nie zachowujesz się jak człowiek masz manię rzekłbym nadczłowieka podobno gadasz z Panem Bogiem zębami zgrzytasz gdy się wściekasz wszyscy stanęli za mną murem oprócz sąsiada co się zaparł ktoś ściskał ponoć jego żonę on przypisuje mi ten wakat a to nie prawda jak babcię kocham jeśli tak było-nie pamiętam minęło przecież lat już kilka a jeśli nawet-ślad się zatarł na brzozie pozostała blizna po inicjałach znaku nie ma nadeszła zima-zima śliska nie to co teraz proszę ja was
    1 punkt
  15. W kościele katolickim z Leverkusen na pasterce nie było zbyt dużo ludzi. W każdym razie, w Polsce przychodziło o wiele więcej. Marek zostawił Karen w domu z ojcem. Nie proponował jej pójścia, bo wiedział, że i tak nie ma na to ochoty, nigdy też nie praktykowała chodzenia na msze po wigilii. Był ciekawy kazania. Co ksiądz teraz może powiedzieć wierzącym Niemcom? - pytał sam siebie. Tak naprawdę, od przyjazdu do Niemiec, nigdy nie był w kościele na mszy. Poza tym, po cichu liczył, że Claudia jednak zjawi się i będą mogli spotkać się po raz pierwszy poza firmą. Stanął przy kolumnie z tyłu kościoła i obserwował wchodzących. Przy ołtarzu stała wielka choinka, taka sama, jakie pamiętał ze świąt spędzonych w domu. Kościół był katolicki, ale tutaj, w Zagłębiu Ruhry, katolicy byli w mniejszości i wystrój przypominał bardziej skromne świątynie protestanckie, aniżeli pełne złoceń, rzeźb i obrazów, katolickie kościoły, które pamiętał jeszcze z Polski. Ludzie zbierali się na mszę. Wyglądali bardzo podobnie. Wszyscy, mężczyźni i kobiety, ubrani byli w ciemne, grube płaszcze. W pewnym momencie zauważył wchodzącą Claudię. Była sama. Patrzył, dokąd się skieruje. Obejrzała się i usiadła w ławce, w środkowej nawie. Marek uśmiechnął się i usiadł przy niej, patrząc na ołtarz. W pewnej chwili wyczuł, że dziewczyna patrzy na niego i również spojrzał na nią. Znów się uśmiechnął. - Cieszę się, że przyszłaś. - Przychodzę na pasterkę co roku, zwłaszcza od rozpoczęcia wojny. - A ja jestem po raz pierwszy. - Dlaczego nie z żoną? - Nie czuję z żoną więzi duchowej. - A cielesną? Marek po raz kolejny przyznał w duchu, że w ciętych dyskusjach Claudia wcale mu nie ustępuje. Był pełen uznania dla jej inteligentnej zadziorności. - Czasami. - Czasami czy często? - Czasami. W tym momencie ksiądz zaczął odprawiać mszę. Marek udawał, że uczestniczy duchowo w nabożeństwie, chociaż wcale nie był zainteresowany jego przebiegiem. Od czasu do czasu zerkał na Claudię. Kazanie było o narodzinach Jezusa, wierze i nadziei, która jest tym, co podtrzymuje ludzi przy życiu. Śpiewano kolędy, których Marek i tak nie znał. Claudia śpiewała je ładnym, czystym głosem. Po mszy wyszli z kościoła. - Mogę cię odprowadzić? - Jak pan chce. Mieszkam niedaleko. Spacerowali idąc przez ciche i zaciemnione miasto. - Niech pan coś powie? Jeśli pan chce wzbudzić moje zainteresowanie, niech pan powie coś ciekawego... - Twój chłopak nie przebił się do szóstej armii. - Skąd pan to wie? - Niemieckie radio transmitowało wigilię ze Stalingradu. Są cały czas otoczeni. Nie było odgłosów strzałów. - Jest pan wnikliwym słuchaczem. - Może się mylę. To mogą być tylko moje przypuszczenia. - Nie mam od niego wiadomości od dwóch miesięcy. - Kochasz go? - Sama nie wiem, ale teraz, gdy on tam walczy... - Rozumiem. Lubisz jasne sytuacje. Cenię to. - Dziękuję. Już panu mówiłam, że jest pan atrakcyjnym mężczyzną. Ja mam chłopaka na froncie, pan ma żonę, a jak chce pan mieć jeszcze kochankę, to nie powinien mieć pan z tym problemów. - Nie chcę mieć kochanki. Chcę mieć ciebie, ale pewne rzeczy muszą dojrzeć, a pewne nigdy nie dojrzewają. Claudia zatrzymała się przed bramą budynku. - Tu mieszkam. Dziękuję za odprowadzenie. Było mi miło, że nie szłam sama. - To ja dziękuję za sprowadzenie mnie na ziemię. Wesołych Świąt! Podał dziewczynie rękę. Lekko uścisnął jej dłoń i przytrzymał chwilę. Miał wrażenie, że Claudia nie chciała, żeby ją od razu puścił. Stali przed budynkiem. - Wesołych Świąt! - powtórzył. - Ja panu też życzę.- odpowiedziała, po czym odwróciła się i weszła do domu.
    1 punkt
  16. Gdy nienawidzę siebie to do podłości Jak się uwielbiam to do śmieszności Od ściany do ściany, więc romantyczny Duszony empatią, zbyt autentyczny Tak narcystyczny, że chrześcijański Nie szowinistyczny, prawie słowiański Otwarty, nieufny jak każdy inny Tak mocno niewinny, jednak naiwny Choć też nie pasuję do mas zbiorowości Bo topi mnie gorycz ludzkiej podłości To sam, w uwielbieniu do aspołeczności Przemykam ukradkiem doliną ciemności Spróbujesz mnie poznać? Zjedz beczkę soli Niestety, żałuję, bo czasem zaboli Arogant, napiętnowany przez metafory Dwa noże w serce, dwa w plecy, jak wolisz Ja wiem, że Ty wiesz, że Tobie nie wierzę Jednak chciej zrozumieć, gdy mówię szczerze Bo nie chcesz nic znaleźć więcej w ludzkości Jak ten ostateczny brak świadomości
    1 punkt
  17. w zasadzie jakby na to nie patrzeć każdy proces twórczy zaczynam od kawy i papierosa w sumie nigdy nie zastanawiałem się nad tym czy piszę lepsze wiersze, kiedy palę Rothmansy czy gorsze, gdy piję Sido w zasadzie to wszystko, co chciałem powiedzieć w sumie nie mam już nic więcej do dodania
    1 punkt
  18. A kajak, a Nile, domowa kura baru? Kawo modelina kajaka.
    1 punkt
  19. Witam - czemu nie po naszemu - w czym problem - Pozdr.
    1 punkt
  20. Kręciła się w pobliżu z czystą przyjemnością spozierać na nią była czysta przyjemność nawet gdy moje kosmate myśli nigdy do najczystszych nie należały i nie należą Pomyślałem że zagadam – jasne zagadałem popłynęła melodia wzajemnych uprzejmości zaczęliśmy rankiem – ranek nie był rankiem skończyli wieczorem – wieczór nie wieczór Fraza wpadła mi do łepetyny – zrób coś przekonała mnie bym kiedy wiersz popełnił nakazała kupić tamtą koszulinę w kraty o mało co nie nabyłem żółtej Skody Favorit Gdybym tylko nauczył się tutaj malować na którejś ze ścian widniałyby bohomazy taka nie niewinna – taki we mnie ogień taka piękna – że świat nabrał kolorów Iskierki należą do istot najmądrzejszych pomyśli – nie po to tu jestem byś mi gasł jestem powabną muzą i dorzucam drewna spalam w twoim kotle najgłębsze marzenia Gdyby Aldona przestała mnie tak głaskać byłbym nazajutrz zapewne uratowanym gdyby ona zapomniała o magnetyzmie ciał o nie! Ona cała podsycała wszelkie działania Biegnę kolejny raz przenieść nową górę której – wydawałoby się – nie trzeba ruszać w tle „moja” muza zaciera delikatne dłonie za pochwalny ich dotyk dałbym się przekroić W autorskich działaniach nie ma wymówek nikt nam nie powie, że to nie ja, a że ona ona bowiem tylko zaledwie oddychała obok ależ oddechy – genialnie normalnie poetyckie Żeby powyższego było mało z nas dwojga ja jestem tym nieprzyzwoitym natłok dziwnych pragnień chodzi po głowie Inspiracja: film Francuski Express Wesa Andersona.
    1 punkt
  21. droga życiowa na początku ma liczne, gęste, długie rozgałęzienia trzeba je wszystkie poznać przejść i wrócić do głównego pnia im wyżej tym łatwiej boczne dróżki krótsze, rzadsze ale też można spaść z wysokości i wszystko trzeba zacząć od początku u końca drogi ścięcie świąteczna choinka pięknie ustrojona lśni, błyszczy, migoce na szczycie gwiazda nadzieja, obietnica już niedługo już niedługo podróż bez igieł
    1 punkt
  22. kim ty jesteś dlaczego białe szaty wdziewasz czemu łatwe w trud zamieniasz kim ty jesteś powiedz proszę czemu plączą nad tobą brzozy kim ty jesteś diabłem aniołem czy może jesteś tylko popiołem kim ty jesteś pytam raz czwarty uchyl o sobie choć rąbek prawdy
    1 punkt
  23. Dla wszystkich piosenka ?.
    1 punkt
  24. krok za krokiem wskazówka za wskazówką czas jest coraz bliżej widzę drobne zmarszczki w kącikach oczu delektuję się płowiejącym westchnieniem uwięzionym w pozłacanej klatce żeber oddech za oddechem przybliża się na palcach ślepa północ oczy wydrapał jej świt po chybionej walce o ostatni bastion miłości dotyk za dotykiem nadchodzi źle zinterpretowana namiętność nieodpowiednio dawkowana poświata co zalęgła się w ślepej uliczce serca cała twoja nienasycona uroda przepoławia sprawiedliwie pięść pomarańczy noc nietrafnie przetłumaczona na język miłości schowała się za ścianą za którą przechadza się mój za ciasny lęk z jakiego wyrosłam zanim zdążyłeś otworzyć usta i grzecznie pokazać język
    1 punkt
  25. jutro jak wczoraj wczoraj jak dzisiaj pustka wokoło kłująca cisza tysiące dźwięków dziesiątki zdarzeń ja tylko słyszę szum włosów marzeń lecz coraz rzadziej
    1 punkt
  26. dzisiaj mija 20 lat od śmierci Grzegorza Ciechowskiego
    1 punkt
  27. @tomass77 Jestem na tak. Przekonuje mnie Twój wiersz :))
    1 punkt
  28. Twoje usta jak jesienna słota A mnie gubi tęsknota Za twoim dotykiem Więc spotkajmy się tam Nad leśnym strumykiem Twoje ciało jak ze snów A ja cię tak pragnę I nie używam obcych słów Bo ty jesteś sensem mego istnienia I zdobędę cię Przecież nie mam nic do stracenia Twoje piękne oczy I taki ładny uśmiech To mnie nie zaskoczy Bo życie to taki piękny sen Który chce spełnić Do końca wypełnić Zapach twoich perfum Jak piękno Afrodyty Kocham cię tak mocno I tępie inne byty Bo jesteś tylko moja Umarł strach i paranoja
    1 punkt
  29. A KROI ORKA? OTWIERA U MEI BAR HELENA. PODAJ, ADO PANELE HRABIEMU. A REI W TO.
    1 punkt
  30. ADY ŻURAW? WAR U ŻYDA. O, TEN. AŻURY TYRU, ŻANETO. A ZABAW DATA? LAZURY TYRU ZA LATA DWA. BAZA?
    1 punkt
  31. JA TU CI PODAM?...MA DO P... TAJ. (palindrom) O, CIUT I TU, I CO? I OKRAWKI, A LAIK - WAR KOI.
    1 punkt
  32. Podobno to najkrótszy dzień w roku czas mrocznych sił władania Oczekuję zatem stukotu kopyt, zapachu siarki Czy pamiętają mnie tam jeszcze? Będą zwiastować zmartwychwstanie? Sms z niemoralną propozycją zwiastujący grzeszną noc Paczka z ładunkiem, którego nie zamówiłem Zło wpuszczone w ciało, aby zapobiec złu zwane trzecią dawką. To znaki?
    1 punkt
  33. próbowałam pokazać mojej mamusi mojego bohatera dr hałata mówię chociaż zobacz jest podobny do twojego męża mojego ojca posłuchaj co mówi nie posłuchała nie robiąc wbrew nauce o lobotomii i nagrodzie nobla jeżdżącego na hulajnodze zatkała uszy a potem spojrzała i stwierdziła że faktycznie jest podobny później już tylko krzyczałam prosiłam tłumaczyłam błagałam przeklinałam apelowałam do jej odlatującego rozsądku szantażowałam ją nieobecnością przy jej łóżku kiedy przyjdzie do niej czas w którym nie będę mogła potrzymać jej za rękę w którym znowu nie wyjmę dupereli ze zlewu żeby mógł się normalnie zapchać aby mogła mi naubliżać że się NIE ZASZCZEPIŁA
    1 punkt
  34. Witam - ciekawy tekst - Pozdr.
    1 punkt
  35. Witam - podoba mi się dziś u ciebie - Pozdr.
    1 punkt
  36. Niech ustaną wreszcie ostre spory i waśnie a jeśli ktoś jeszcze nie chce żadnej zgody niech ostudzi łeb w wiadrze zimnej wody albo jasny piorun niech jego już trzaśnie bo pora się pogodzić choćby z babą Jagą a teraz to już całkiem z wielką powagą: Mesjasz Zbawiciel na świat przychodzi pozdrawiam każdego dziś bez wyjątku nowy czas odmierzy zegar od piątku pora w porcie Nadziei wysiąść z łodzi Odrzuć z serca obawy oraz strach podaj ręce nie tylko na pojednanie a pokój wreszcie w sercach nastanie ubogiego pielgrzyma weź pod dach Bądźmy dobrzy dla siebie wszyscy wzajemnie tę dobrą radę przypominam kochani dziś rano: szanuj innych jak chcesz by ciebie szanowano a jeśli chcesz wojenek burd i chaosu to …beze mnie
    1 punkt
  37. Farszem uszka zalepione Las dziurami krzyczy Oko skwiercząc usmażone Po północy milczy Mak i figa śmiechem pęka Groch kapustą syczy Magia w tej chwili zaklęta Na niebie błysk satelity Ktoś fiknął saldo w przód Laponia już czeka na linii Jaki to straszny jest cud Królowie się w żłobie pobili Flaszki tańczą opóźnione I tradycyjnie, pod kolędy "Wypijmy za moje i Twoje Wypijmy za cudze błędy"
    1 punkt
  38. 1 punkt
  39. dobre wychowanie nie istnieje w mojej dzielnicy gdzie kradną czaszki z cmentarza i sprzedają studentom medycyny za bezcen ale nie zjadają szpiku kostnego martwych ssaków . musisz się natrudzić żeby zobaczyć dżentelmena bez kurtki ortalionowej pachnącej rybą i kobiety z papierosem bez filtra . mam uczulenie na orzeszki ziemne z ziemi świętej i sprzedawców z popękanymi okularami oklejonymi taśmą klejącą palce gdy używasz ją niezgodnie z przeznaczeniem które znają tylko dzieci i producenci klejów . zaglądam do studni na podwórku już dawno zgłaszałem że na dnie mieszka szatan i wciąga mieszkańców dzielnicy do środka ale nie częstuje wódką i drinkami z sokiem ananasowym . kiwam ręką do ludzi na dole ale nie wierzą że wyjdą kiedyś z tarapatów sprzedawanych na raty przez księdza . rozkraczony aniołek na rogu sprzedaje opłatki bożonarodzeniowe ale bolą go nogi i nie wierzy w szatana na dnie studni ani w to że przy wigilijnym stole znajdzie się zbłąkany gość w modnych spodniach i pachnący wodą nie produkowaną w Kolonii . mówię żegnaj przechodniowi który potrącił mnie choinką bez bombek spotkamy się w następnym odcinku przewodu pokarmowego
    1 punkt
  40. logika potrafi być cicho gromadząc w kącie zabawki tam też układając budowle zielony na żółty klocek a potem może czerwony a może lepiej nie czerwony coś musi być pod spodem ... kiedy podchodzę do niej szczerzy kły wbija wzrok zagarnia do siebie klocki chcąc zachować wszystkie z dala od świata całego i jego wielkich planów zatrzymać uwięzić pożreć w jej słabościach stojąc mogę tylko tęsknie patrzeć na piękne place zabaw gdzie wspólne zjeżdżalnie i karuzele pełne radości patrzeć czekając aż wstanie przerywając ciszę pytaniem gdzie chcesz te niebieskie ... wtedy budujemy razem
    1 punkt
  41. Romantycznej nocy balia,I miłosne w niej ballady,Gdy twą szyją wodospady,A u dłoni wrząca talia.
    1 punkt
  42. Merry christmas Tak sobie myślę Ostatnio często zbyt często A jednak Być może jestem kimś więcej może jestem wyjątkowy wierzący w przyjaźń Może i nawet dzisiaj jestem wniebowzięty Może i nawet ogólnie poeta Po południu Siedząc w domu wygodnie na sofie Rozbestwić się O dziwo Zaczytać się wierszami Krynickiego Historią Mołdawii Położonej na terenach historycznej Besarabii Przegladać internet Łódzki manhattan sie sypie Spadająca z 15 piętra winda Brak ciepłej wody Odpadające tynki Oglądać na fotografii z 1967 roku zawieszonych w przestworzach elektryków Myśleć o sobie Dniach przedświątecznych Superlatywach Domniemać Po raz dziesiąty oglądać Just For Laughs Gags Po raz dziesiąty zajadać się pasztetową Kiszonym ogórkiem Napisać na twitterze merry christmas Wsunać dłoń pod majtki Pomasować się Po zwieńczeniu penisa Obnażonej żołędzi Powąchać palce Kochać moją żonę i dzieci Ponad wszystko. Łódź, 17. 12. 2021.
    1 punkt
  43. ona miała na imię Dorota wakacyjna smarkata przygoda mnóstwo piegów i rudawe włosy zaplecione w cienki warkoczyk on na imię nie miał Romeo za to w oczach miał coś takiego koleżanki Beata i Anka zazdrościły Dorocie kochanka lato było upalne jak nigdy więc Adonis wyjechał do Gdyni babcia Gienia jak zwykle się wściekła że Dorota wciąż o nim pamięta lecz nie dała nic poznać po sobie tylko ścierką zdzieliła przez głowę swoją wnuczkę-mówiąc-kochanie nie płacz głupia-faceci to dranie oprócz dziadka Janka i twojego ojca Franka
    1 punkt
  44. trzysta lat ziemi mrugnięciem oka dwieście świetlnych kosmosu chwila sto dwadzieścia życia wiecznością kwadrans miłości cząstką ogromu
    1 punkt
  45. Czy to aż taka życiowa rozwaga, by oddychać własnym tlenem By przygniatającego uziemienia nie katapultować poniżeniem? Możesz sobie egzystować obok mnie całkiem prostopadle, paralelnie i graniaście Bo nigdy nie układam się w sensową całość Nawet, gdy z upokorzenia turlam się po ścianach, nazywam ten stan: "doskonałość" Odwlecz codzienność w czasie Rozhuśtaj płonące lampiony Bądź miły i przypadkowy Jak ... szafa na żetony, co nigdy nie gra melodii, jakiej żądają szafarze (Nie, nie nosimy zegarków, więc czas nam ... nie pokaże) Legitymacja i czajnik i pamięciowy portret na stole, petunie i drobne nieszczęścia ... jak czarne oka w rosole Jutro już będzie za mną. Gdy tylko je przeżyję. Wczoraj, pełne nadziei, rzuca mi się na szyję Na szyi szal o ciężarze miedzi i wrzeszczę bierną ciszą Do kogo? Nikogo, niewielu. Tlen, owszem, mój: NIE ŻYJE...
    1 punkt
  46. @Czarek Płatak Zgadzam się z Tobą Czarku nie będzie Świat. Politycy się o to postarają. oni nienawidzą świąt z uśmiechem na lateksowych twarzach obiecują śnieżną zimę długoterminowe prognozy deszcze i burze zimny północny wiatr roztapia tłum domagający się prawdy ale rzesza bezśnieżnych bałwanów w maskach nie topnieje a my zamknięci w czterech ścianach sącząc bimber nadziei ciągle czujemy magię świąt zamiast opłatka przeterminowany płyn do dezynfekcji Pozdrawiam Przeczytałem z przyjemnością
    1 punkt
  47. Witam - no tak tak to wygląda z tej cholernej pozycji - Pozdr.
    1 punkt
  48. (A.Ś.) nie poznałam go nigdy ale zawsze to szkoda być może skończył się jak kreda a trudno węglem po tablicy wolał wypisać się ze szkoły może zaciągnął długie jak sznur długi więc spłacił ostatnią monetą miała kruczy rewers zdmuchnął ustami w których się tak kochałam na torcie z opłatkiem Jezusa ostatnią świeczkę w podwójną dla mnie przeszłość
    1 punkt
  49. W ciemnej izbie, samemu Sobie płomień samotny Dogasa. ... A kiedy mrok odludnił I te drożyny, te pola. I gwiazdy, strażnice, wystawił. Tam widać chatę, ktoś woła. Tam ktoś i świeczkę zostawił. A w oknie tańcuje ogień. To słychać- Hejże, to śpiewy. A tu był krzyż, martwy powiew. Tam były chata i chlewy. I cienie dzieci tu plączą. Tam starców kruche sylwetki. Godziny, gałęzie mącą. Godziny, pień próchniuteńki. To chata była sosnowa, A bory w dal przycmentarne. To były chlewy, a pełne. W dal pola tu nieme, czarne. Już świta, to ludzie wstają. A rzecby, bo noc nie nasza. W ciemnej izbie, samemu Sobie płomień samotny Dogasa.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...