Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.10.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Przedwczoraj miałem pierwszą klasówkę już nie pamiętam jaka ocena piątka czy czwórka trójka czy dwója ale to przecież jest bez znaczenia wczoraj matura i długie studia nic nie ukryję trochę mi zeszło to inne czasy była komuna w nauce nigdy nie byłem pierwszy dużo nie miałem dużo nie chciałem ale z uśmiechem zawsze na twarzy zbierałem kwiaty w ogrodzie marzeń w końcu do pracy przecież rodzina taka tradycja – musisz utrzymać z pracy do pracy do pracy z pracy nie wiem czy mógłbym teraz inaczej dziś patrzę w lustro a twarz w nim woła zwolnij człowieku żyj tak jak wczoraj7 punktów
-
Ciepło palcami wgniatam w twe otwarte uda Oddech ust przy oddechu wargą zagryzione Chromatyczne dotykiem i chciwie czerwone Okiem gdzie krew zastyga w szkle powietrza ruda Cisza jest jak milcząca w nas oschła obłuda Już po wszystkim i ciała mrocznie obnażone Stygną kłamstwami życia najszczerzej zmęczone Egzystencja jak matnia a prawda jak muda Jestem pusty jak nicość której częścią jestem A tak mało chcę wiatru co nad granicami Rozwiesza dźwigające niebo ptaki gestem I kawałka swej ziemi w której korzeniami Zagnieżdżę los szczęśliwy skrzydlatym szelestem Chociaż w kurz mnie obróci i nie wspomni łzami5 punktów
-
(Science fiction :)) Gdy uśmiech odszedł w zapomnienie i śmiać się już nie udawało przekorny los na wspólną ścieżkę rzucił żeby się przypomniało Można rozminąć się oddalić spalone mosty mieć za sobą lub się zatrzymać spojrzeć w oczy i kilka chwil złowić na nowo Żeby się jeszcze przypomniało żeby uśmiechnąć się odmłodnieć Nim los znów rzuci na rozdroże...5 punktów
-
księża grzechu się nie boją nie walczą z nim bo wiedzą że na końcu będzie ułaskawienie dla księdza grzech to słowo do którego kościół się przyzwyczaił i razem z nim kłamie dla księdza grzech to ocean jego fale go nie bolą przecież nie jest Bogiem to nie ta półka dla księdza grzech to chwila którą można oddalić zapomnieć o niej bo tak mu wygodnie4 punkty
-
bez zwłoki zwlokę z siebie gdy śmierci ujrzę oblicze niech się napawa moim ubraniem jego rozkładem i gniciem niechaj się bawi truchłem namiętnie aż je obróci w proch a ja? w tę czarną czarną noc w ziarnie bez plewy naga i czysta umknę do nieba gdzie śmierć nie sięga głupia głupia śmierć4 punkty
-
Rozmowa z Horacym Spoglądać przed siebie Snuć marzenia Budować plany Spoglądać za siebie Rozwijać nić Wspomnień i historii To suplement Wzbogacający Teraźniejszość Przy którym Carpe diem Jest co najwyżej Kromką suchego chleba. Piła, październik. 2021.4 punkty
-
Świat wydaje mi się piękniejszy Twarze bardziej kolorowe Gdy z głębin Twojego smutku Promień uśmiechu wyłowię3 punkty
-
konsekwentna szarość walczy o palmę zwycięstwa w wyblakłej koszulce zwątpienia przelewa się z chmur w serca przebrzmiałych nut które spadają z afisza zielone wzgórza dziś bardziej wichrowe na drzewach więdną słowa konsekwentna szarość wypełnia płuca tego świata nie wiadomo skąd pochodzą coraz bliższe mroczne wspomnienia presja czasu nie posiada praw cisza nie oszczędza nikogo szarość konsekwentnie walczy o swoje3 punkty
-
Bez Ciebie Rozpadam się na kawałki Lecz Nie martw się Jakoś pozbieram Drobinki piasku Których nie zdążył rozwiać wiatr Nie czas umierać Dlatego sklejam słowa Tęsknię i kocham3 punkty
-
staram się ze wszystkich sił być chociaż wiem że nie zostaniesz na kolejny poranek Kochanie jak bumerang dajesz i odbierasz wibrują drzwi na do widzenia3 punkty
-
Obłoki: Płytkie wierszysko jest poezją głucheńka piosnka jest pieśnią taniutka książka jest literaturą pomięty szmatławiec jest wartością Miłość odpowiada – będę miłością życia Twoją na wieki, aż po kres Dym serce jestestwa zagrzewa do walki ku bluszczastemu zrozumieniu czternasty papieros wrota otwiera świat, który bywa pawim nadświatem Miłość szepcze jam już przez Cię zdobyta a po łóżku balkonowe zapalenie Głowa podbródkiem pnie się w górę. Opary: Życiowe sceny układają się w paradoksy zachowania dziwniejsze niż przedziwne zdarzenia wyzbyły się wytłumaczeń newsy klikają w mas nieskończoność miłość grzmi zdarto - zadartym głosem pan (?) na wskroś jest niemożliwy Po kilku łatwo głębszych wódeczkach przepite kości nie chcą się poruszać spuchnięte oczy i napęczniały brzuch myśli gniewnie pikują od niechcenia miłość krzyczy zmarszczoną czupryną takim nie chcę ciebie oglądać! Łepetyna czołem chowa się po kątach.3 punkty
-
Na ulicy Szopena to nie scherzo tam również mogę chłonąć poezję fortepianu przy małej czarnej odgrzebuję zakątki globu i próbuję zrozumieć jaka siła pcha młodych ludzi w życie z muzyką Chopina sama nie w filharmonii dźwiękami układam obrazy na liściu klonu podryguje pająk by po chwili spocząć na ramieniu już się nie lękam kiedy rdza zjesiennienia rytmem mazurków szuka tlenu nokturny same odnajdują się na traktach kalendarzy zgiełk w labiryntach ulic dlatego wkładam w obce dłonie skradzione aurze nuty a marsz żałobny przed snem zamienia się w modlitwę październik, 20212 punkty
-
Co dzień tęsknię Do Twych ust Tak silny narkotyk Kiedyś zatrzyma mój puls Myśli mam grzeszne Nie odkupię win wierszem Nie znam tak pięknych słów Kiedyś cały spłonę Przez Twój dotyk Przez oczy Twe We mnie wpatrzone Zginę pod skrzydłami Anioła W Twoich ramionach Po zamachu którego Pocałunkiem dokonasz Umrę z miłości I Świat mi pozazdrości...2 punkty
-
Jestem jak pióro wiatrem targane,Przenoszone z miejsca na miejsce,Marzę o tym, by osiąść na stałe,Nie grać już dłużej w życia grotesce.Jestem jak kartka zużyta papieru,Co, brudnopiśna i pokreślona,Nikomu niepotrzebna, przy drodze się wala,Póki pod atramentem nie skona.Niby korab na falach wzburzonych,Miotany gwałtownym sztormem.Ku Wyspom Rajskim zdążam wytrwale,Pomimo ostrych raf zębów.Warszawa, 18 X 2021 Warszawa, 18 X 20212 punkty
-
Jest takie miejsce wewnątrz starych desek, którego nie da się przeciąć czy przeciągnąć magnesem chociażby o strzępek. To kamień węgielny tego drzewa. Wystrugają potem z niego meble do mieszkań, a ono będzie widoczne z każdego kąta, nawet przez cegły. Jeśli zostawić je dostatecznie długo, nie karmić lakierem i nie chronić przed wilgocią, oplecie każdy zakamarek, aż dostanie jemioły, a przez nią pocałunków między półkami na książki i wazon z suszem. Powstanie ogród pośrodku mostu, bo tym będzie pokój pełen tlenu i podłóg, zamiast sufitu i dziupli. A ja stanę się kompostem. Z cyklu: Karma. Październik, 2021.2 punkty
-
Błądzi chmurami po niebie Potem z tych chmur płacze deszczem Takie są jej oznaki pierwsze Rozsypuje kolorami Czerwienią, złotem i brązem Tworząc z nich marzenia W sercu zostające Mgłą otula lasy Wiatrem magię rozwiewa I szumi w drzewach Czasem chwyci przymrozkiem By wokoło roztoczyć Swój byt uroczy Choć krótkie te dni zadumy To każdy z nich ma swój urok I przyjdzie zima Jesień zakończy swe czary A na świecie pozostawi Swoje dary Co były wraz z nią Lecz z nami zostały2 punkty
-
czat onegdaj na komputerze napisałem, że cię lubię że ci wierzę. ale teraz kiedy stoimy tutaj, twarzą w twarz już tego nie powtórzę… bo widzę, że gębę wredną masz.2 punkty
-
Smutek nigdy nie był tak piękny, jak ten skryty nocą, gdzieś w głębi serca Każdy ruch gwiazdy w świetle księżyca jest smutku zamkiem, to twierdza. U wrót jej rycerze, błękitni jeźdźcy, skryci w bystrości łez gdzieś pod okiem, tak piękny smutek kryje się w nocy, krąży skupiony tuż pod obłokiem. Pasmo wydarzeń schowane w chwili, film metrażowo długi, tak krótko, tworzy przesłodko-gorzkie urywki, które składają się w obraz smutku. Jak puzzle z kawałków imaginacji, ze szczyptą wspomnień cierpkie wspomnienia, krążą po myślach tak uporczywie wciąż nie wydając swego istnienia. Te krótkie wizje, synonim smutku, przenoszą w miejsca wciąż nieodkryte, w doliny piękne, długie i żyzne, w krainy z książek, które tak czytasz i dają upojne złudzenie istnienia, gdzieś zamroczone chwilami pustki wydając szeptem okrzyk, rozkazy "uśnij mój drogi, no uśnij" By znów zapędzić w senne wojaże duszę strapioną tym, co prawdziwe, wprowadzić w świat kruchych słabości, tego co trudne, krótkie i ckliwe. Gdzież autentyczność w tym złudzeń świecie, gdzież szukać prawdy wśród blasków nocy? Wciąż tylko smutek puka do serca, a ono głupie da się zaskoczyć. Wyleje rzewnie kilka łez z oczu, rozmaże obraz próżnego złudzenia, by po raz kolejny zasnąć tej nocy, pełne nadziei, kłamstwa, cierpienia. Lecz któż oceniać może to serce, gdy świat jego uczuć jest tak pokrętny? Patrząc się w gwiazdy myślę uparcie, że smutek nigdy nie był tak piękny. 2018/03/082 punkty
-
Laboratoryjna pastela kryzysów Korona cierniowa już nie lśni w zorzach Już Judaszowe plemię nie spija krwi Panują na hazardu głębokich morzach Tylko jeden Chrystus z tragedii nie drwi Ciemnookie snów odmęty zbyt gromkie Błyski ostrych dawnych batów nieba Znaczą dziś to, co herbata z porankiem Wszystko już jest tylko brak tu chleba Zjedzmy, choć ten dzień chwil dawnych Posilmy się wodą i winem bez win i kar Byle pastelowe myśli snów bezkarnych Pozostawiono zbawieniu starych mar Idąc tutaj aleją ciemności nie wygrasz Jeśli oddasz się zła mackom i głębinom Jeśli tylko modlitwą mocną się parasz Nie oddasz się złym latom i też zimom Idziemy bez korony i berła w gwiazdy Idźmy jakby świat był dziś tak uparty Jak ten, co kocha Polskę tak zawżdy Bez pustej w wiecznej historii karty Autor:Dawid Rzeszutek2 punkty
-
2 punkty
-
noc pomarszczona przytulona do zimnej ściany kilka godzin temu turlało się tu słońce w ostatnim pociągu na ulicach złachmanione chmury niedokończone pety obelgi i rozmowy na dworcu cisza mącona chrapaniem rozmemłane twarze śpią na wydechu w głąb miasta betonowe schody windy i wyspy zielone na słupach świecą kocie źrenice zaginął Wood ufny łagodny zaszczepiony wykastrowany rano stąd wyjeżdżam facet w bluzie w kocie łapki coś mruczy pod nosem2 punkty
-
@Gosława Szpilki są dobre na wszystko a czerwone i ze złotym obcasem są najlepsze. Wszystkie smutki tego świata uciekają przed czerwonymi szpilkami. Pozdrawiam z jesiennej Szklarskiej Poręby. @[email protected] Cieszę się bardzo, że mój wpis wywołał u Ciebie uśmiech. O to mi właśnie chodziło. Dzięki za czytanie. Pozdrawiam serdecznie. @iwonaroma Masz rację, że o kapeluszu też pisałam. Kocham i szpilki i kapelusze. Jest to miłość z wzajemnością. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
fircyk w liryce z pieprzykiem wiatr słowa układa piroman co całe życie ogień w sercach podkłada... fircyk w liryce z pieprzykiem ballada romansu architekt słodki marzyciel co twoje źrenice czułości księżyce ze mną umawia... fircyk w liryce z pieprzykiem policzek skóra poróżowiała rumieni polana od całowania oczy przesłania ust słodkich oblicze złodziej, kusiciel ramiączko, staniczek w grę zmysłów wplątana dłoń błądzi dotykiem pożądanie nas spala namiętność kołysze prowadzi nasze ciała jak rytm w muzyce...2 punkty
-
Płyną potoki gwiazd w gniazda prastarych miast. W nich siedzi On i otula maleńką, maleńką, małą ją. Rozkwita świetlista moc w tą tajemniczą noc. Cienka powłoka już ją stanowi, już powoli, powoli. Zasiana wśród prawd. Czysta jak nietknięty raj, w Jego dłoniach rozkwita. autor wiersza a-b https://atypowab.blogspot.com/2021/10/z-dnia-15102021.html1 punkt
-
chodź na kompromisik taki malusieńki przestań stawiać rogi wejdź do mej stajenki chodź na kompromisik ty baranie srogi jak się znowu uprzesz potłuczemy rogi chodź na kompromisik taki malusieńki jak nie zejdziesz z tonu nie podamy ręki nie będzie wygranych będą same straty nie bądź tak uparty baranie rogaty! (a tak między nami zadam to pytanie kto bardziej uparty i na czyim stanie)1 punkt
-
odchodząc odchodząc wyrwałeś mi serce jeszcze trzymasz w dłoni zostało puste miejsce krew jeszcze je goni ona bez serca nie może ja mogłam – musiałam zamknęłam oczy (mój boże!) by nic nie widzieć... zostałam zostać? dopiero początek dalej... oczy otworzyć zobaczyć świat bez Ciebie żyć – przeżyć i tworzyć1 punkt
-
Na czas dyrektyw, ustaw i rozporządzeń skórę trzeba było w setkę łusek oblec bez tego niemożliwym jest pływać Pewnego południa pancerz zdjąłem ostała się jeno cieniuteńka powłoka myśli i wnętrzności są wszem i wobec Nawet gdy nanieumiałem się kochać żaden mędrzec w płaskim garniturze nie przekona do nieważności miłości Warstwa do oddania, nie na sprzedaż za ćwierć ceny, jak chcą śpiewać niektórzy zapyta – replika – tanio skóry nie sprzedam1 punkt
-
jestem mądra znam się na zegarku potrafię obczaić najlepszą stołówkę w okolicy nikt lepiej ode mnie nie wspina się po drzewach tak pięknie i delikatnie cię dotykam lękiem wysokości śmiało wystawiam ciało na mróz samotność bezdomność i wszystkie te złe rzeczy na które buk przymyka oko kiedy czekam na twoją miłość kotka malinka1 punkt
-
na styku czerni i bieli jest niewyobrażalny istoty szare rozchodzą się po bokach z coraz bledszym pojęciem1 punkt
-
…jest w tym wszystkim zawarta – jakaś ulotna, niedościgniona rzecz, w tym nagłym zmaterializowaniu się na krawędzi rozpędzonej strugi światła, która w wyniku działania dziwnej syntezy pojawia się w jakiś niewytłumaczalny, magiczny sposób – w każdym miejscu i nigdzie, bądź gdziekolwiek, tuż obok, blisko, bliżej – i jeszcze dalej, bądź poza zasięgiem jakiegokolwiek widzenia albo w widzeniu, tym właśnie widzeniu, który jest jedynie zlepkiem kłębiących się, nieostrych wyobrażeń, albo tworzy się jedynie w jakimś innym kształcie, w jakiejś zupełnie innej czasoprzestrzeni, której struktura i forma odradzają się za każdym razem, ponieważ oślepiające, migoczące refleksy na rozszerzających się nieustannie, jakby wodnych kręgach, są tak naprawdę mikro-sekundowymi rozbłyskami na wyimaginowanej, zmarszczonej tafli jeziora, rozbłyskami pulsującej w krótkich odstępach czasu już dawno umarłej gwiazdy, lecz wciąż wyrzucającej w konwulsyjnych skurczach pradawne molekuły ze swojego ściśniętego do granic możliwości wnętrza, aby te, niczym meandrujące iskry, mogły wystrzelić przed siebie w całkowitej ciszy, w takiej ciszy, w której nie słyszy się już nawet słonecznego wiatru, bądź wydłużającej się w oddali cienistości wszechświata, którą, gdyby można było usłyszeć, to szumiałaby tak, jak szumią fale nacierające na piaszczysty brzeg, fale wzburzonego oceanu ze spienionymi, białymi pasmami, niosącymi intensywny zapach soli w chłodnym podmuchu rześkiego powietrza, bądź tak, jak szumią rozpędzone cząsteczki eteru, co przenikają obracające się powoli czasze i rozgałęzienia anten, i w których szum można by było się wsłuchać, przeprowadzając przy tym swoiste – Wielkie Misterium – przykładając ucho do membrany głośnika, próbując w całkowitym skupieniu odszyfrowywać tajemniczy szeleszcząco-chropowaty przekaz od nieznanych nadawców, oddalonych o dziesiątki, setki, tysiące, miliony, czy może nawet miliardy lat świetlnych, bądź nic nie próbować, tylko zagłębiać się w jednostajne echo wszelkiego stworzenia sprzed całych eonów, echo mikrofalowego promieniowania tła, które powstało, powstaje i będzie zawsze powstawać w niewyobrażalnym blasku, porównywalnym jedynie z jasnością spojrzenia istoty z niego właśnie zrodzonej albo nim właśnie będącej od zarania dziejów, istoty przedwiecznej, której nie ima się jakakolwiek forma znanego, mierzalnego czasu, ponieważ to właśnie ona stworzyła, tworzy i tworzyć będzie zapętlającą się wciąż nad-przestrzeń, w której zatopione są niezliczone, rozmaite wszechświaty, przypominające z tej perspektywy rosnące i pękające na przemian bąble w gotującym się wrzątku nieustannego cyklu narodzin i śmierci, istoty, która może stać się w każdej chwili nieskończenie małym, niemalże niewidzialnym, bądź niezwykle jaskrawym, kłującym punktem albo naraz straszliwym żarem Wielkiego Wybuchu z jeszcze straszliwszym natężeniem światła, istoty, która nie dąży już do niczego, ponieważ nie ma już do czego dążyć, która ma skoncentrowaną w sobie całość poznania, która nie odczuwa nadziei, strachu ani bezsilności, i w ogóle niczego nie odczuwa, poza absolutną obojętnością, która może jednocześnie być albo nie być i która może wszystko unicestwić w mgnieniu oka, albo stworzyć w tym samym mgnieniu coś całkowicie innego, odmiennego od tego co jest teraz i tak niepodobnego, pod każdym względem obcego, nonsensownego, abstrakcyjnego, niedorzecznego, absurdalnego, groteskowego… i to wszystko właśnie się znowu staje, pędząc bezustannie na krawędzi świetlistej fali, tej właśnie fali, co wytryskuje z każdej rzeczy w złączeniu i z osobna, i nabiera rozpędu ten świetlisty potok, i nabiera częstotliwości rozedrgań, i czegokolwiek, co tylko może się stać na samym, powtarzanym nie wiadomo ile razy początku, i powoli stygnie, pozostawiając po sobie scalające się, skupiające się w grawitacyjnym uścisku rzeczy, które wirują wokół własnej osi i wokół czegoś większego, i jeszcze bardziej masywnego, i powstaje zaczyn, z którego z kolei wykształca się niebo, ziemia, powietrze, woda… i cały ten świat – przeznaczony dla kosmicznych Amundsenów, którzy teraz, po miliardach lat ewolucji, są w stanie wyłowić nawet najmniejsze zniekształcenia w odbieranym i wzmacnianym przez gigantyczne radio monotonnym szumie, i chcą wciąż więcej zrozumieć, ale już przy pomocy coraz to bardziej skomplikowanych, matematyczno-fizycznych wzorów, dążąc nieodparcie do znalezienia jakiegokolwiek śladu owego, rozgorzałego spojrzenia, próbując nawiązać korespondencję z wymykającym się wciąż wszelkim prawidłom, niedoścignionym od zawsze światłem, wysyłając ku niemu zaszyfrowaną wiadomość, zamkniętą we wnętrzu złotego, lśniącego odbitym blaskiem dalekich gwiazd, uskrzydlonego – posłańca-cherubina, wodząc za nim uważnie oczami teleskopów, których wzmocniony wzrok przeszywa drżące od zimnego wiatru pęki atmosfer, straszliwy mróz próżni wszechświata, pierścienie gazowych olbrzymów, rozproszone warkocze komet… patrząc – jak ten wytwór laboratorium człowieka – zagłębia się coraz bardziej w przeszłość, żeglując coraz szybciej, aż do całkowitego zaniku wszelkiego kształtu, aż do całkowitego zaniku wszelkiego czasu… (Włodzimierz Zastawniak, 2017-04-05)1 punkt
-
Kosmologia Jestem cząstką wieczności prawą ręką piszę wiersze a lewą rysuję sześciany Jestem cząstką bałaganu na moim biurku mojego miasta nocą bezsenności senności jaskrawości spaghetti westernów z muzyką Ennio Morricone chodzę po planie filmowym jak Clint Eastwood strzelam do złych ludzi pukam do obcych drzwi krzyczę kopnąłem leżącą na chodniku przed żabką pustą puszkę zamarłem i nasłuchuję cisza jest wielka o wiele większa od The Rolling Stones od dobrej i złej woli za chwilę wydarzy się coś wielkiego musi wydarzyć się coś wielkiego w tak doskonałej ciszy rodzą się pierwsze gwiazdy pająk tka swoją misterną pułapkę Jestem cząstką wszechświata napoczęty w łonie wieczności jeszcze dobrze nie otworzyłem oczu zapamiętane strzępy snu układam w całość. Staram się być kimś lepszym... Łódź, październik. 2021.1 punkt
-
miłość to horyzont pełen miłych barw które nie smucą fajną mają dal miłość to kochanie nie boi się cieni umie się uśmiechać to zacny czas miłość to nie fałsz to pełnia księżyca to uczucia chwila to zacny kram miłość to nie tylko chwila zawahania to widzenie świata przez pryzmat dat miłość to nie tylko uczucia czar to coś co ma w sobie jasny dar miłość to potęga nie straszna jej dal na jej końcu udany czeka bal1 punkt
-
Jeszcze chwila kiedy sama zostaję w mieszkaniu, zwalniam tempo. na każdym metrze współgram z muzyką, pomiędzy nutami zawahania zegarów, lub dzwonek telefonu. za oknami dzieciaki zdzierają gardła. tętnią impulsy do pochwycenia życia, to niewiele a zarazem całkiem sporo. jakkolwiek poskłada się obecny czas, rozrzucę na obrusie kolory pstrej łąki. zapach chleba czmychnie z koszyka i wwierci się w nozdrza, a oczy szukać będą gorącej kawy i spojrzeń. póki co, śniadania bez podziału na role. obok puste krzesło, to tylko mgnienie. w powietrzu uśmiech i wspólne kolacje. maj, 20211 punkt
-
@dach O tak, Horacy w swoim "carpe diem" zawarł olbrzymi ładunek informacji. To taki skrót skrótów, który każdy zainteresowany na własne potrzeby powinien przemyśleć i dostosować. W Twoim wierszu sugerujesz zgrabnie kierunki, w których nasza myśl może podążać. Warto suchą kromkę chleba wypełnić treścią. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
... snuć marzenia, czy budować jakieś plany, to chyba naturalna rzecz, jaką ludzie czynią, ale... nie każdy chce/potrafi rozwinąć nić wspomnień ..HISTORII.. np. własnego kraju. To jest tym wszystkim, o czym dalej w Twoim wierszu... trafne porównanie "carpe diem" do kromki suchego chleba. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Tytuł taki chemiczny, zaskoczył mnie środek :). Pozdrawiam serdecznie a-b1 punkt
-
1 punkt
-
Leszczym, no smutno tu dzisiaj. Wiem, że słońca nie ma, dużo uśmiechu :) Wyjdzie jeszcze, zobaczysz ;)1 punkt
-
1 punkt
-
~~Niedzielny ranek. Śląskie Miasteczko.Felek skądś wraca (pijany deczko) ..Chciałby czymś podleczyć kaca- ten wnętrzności mu wywraca.Sklepy zamknięte. W nich .. zsiadłe mleczko...Bóg miłosierny - głoszą slogany,lecz nad nim przecież są .. dobre pany!!!~~1 punkt
-
1 punkt
-
Stoimy w oknie pędzącego pociągu…― migające krajobrazy… drzewa, łąki… jeziora, rzeki… Wiatr we włosach, słońce palące twarz… Spójrz, jacy jesteśmy piękni, natchnieni urodą szczęścia… Usypiający stukot kół o łącza szyn… … pusty korytarz wagonu… Zamykam oczy, otwieram… … jesteś obok… nie ma ciebie… … znikasz w otchłani czasu… Jestem sam… … zagubiony… Nie ma ciebie… … jesteś… Przeszywam ramionami próżnię… Jadę do ciebie, gdzieś w głęboką Rosję… … jestem coraz bliżej twoich oczu i ust… Kołyszą się przemykające cienie, przekrzywione na podłodze prostokąty światła… Kolejne stacje z zielonymi frontonami… ― opuszczone poczekalnie… Moskwa… Wlodzimierz… … Niżny Nowogród… Kirow… Perm… Omdlewający zapach skoszonych traw, kolejowych podkładów, … która to już butelka alkoholu? Śpiewam pieśń a capella… „Ночь (Любит, не любит...)” Jekaterinburg… Tiumeń… … Omsk… Szare opuszczone wsie… … w oddali wre błękitne morze… Nie, to nie ja, więc, kto tak pięknie śpiewa? Omsk… Nowosybirsk… Jesteś? Powiedz mi, Jewgienijo, dlaczego płaczesz? Czemu masz spierzchnięte usta… Rozglądam się wokół… Jestem sam… Do kogo mówię? Do kogo kieruję tęskne słowa? Zginam, rozprostowuję palce, przykładam spocone czoło do chłodnej szyby… Kocham cię, słyszysz? … kocham cię… … która to już butelka po alkoholu? Gwiazdy nade mną, obłoki… słońce i znowu gwiazdy… Zginam i rozprostowuję palce, zasypywany pikselami samotności… … w oddali wre błękitne morze… … kolor twoich oczu… Jestem coraz bliżej… … jestem ― coraz ― bliżej… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-10-15)1 punkt
-
1 punkt
-
Kruszenie zależy od materiału, ci wykonani np.z betonu ;) wymagają na (s)kruszenie trochę więcej czasu ;) ale... Dzięki i również zdrówka1 punkt
-
wędruję piechtami przez różowe dale i tysiąc światów odkrywam czy dojdę jak najdalej czy kosmos będę zdobywał? Mars Jowisz. Pluton. dwóch chińczyków gra ze mna w go karty rozdaje różanopalca bogini Eos to poranek świta przede mną cały słoneczny dzionek słowik brzmi jak skowronek Romeo i Julia piją tanie wino bo są..... ...rockersami!1 punkt
-
1 punkt
-
mijamy się niczym znajomi w pracy "cześć, jak tam?" i nic poza tym osobne spojrzenia, w przeciwną stronę, nie chcemy już siebie zobaczyć i chociaż wspólna lodówka czy pościel, w zasadzie to nic nie znaczy już dawno nie, oboje to wiemy, nikomu się nie chce nawet tłumaczyć …dziś blada, sińcami pokryta skóra, kiedyś różowa, miękka i zdrowa oczy zamknięte, usta otwarte, do tyłu w bezruchu opadła głowa wargi bordowe, po przygryzane bezdusznie nieme, jak cisza grobowa w kolorze wina jakiś czas temu, a była to czerwień zmysłowa "czy poznajecie Państwo denatkę?" pytanie którego boi się życie "wygląda jak nasza miłość właśnie ustało jej serca bicie" i nic już więcej nie usłyszałem jedynie Asmodeusza wycie i chociaż dawno nie, wiedziałem, to żyłem nadzieją skrycie… mijamy się niczym podróżni na dworcu, każdy w swoją podąża stronę jej już tu nie ma, cicho odeszła i serca z tym jakoś są pogodzone1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne