Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.11.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. ostatni takt światła osuwa się wydłużonym dźwiękiem a ja zahipnotyzowana wspinam się na palce by dotknąć twojej melodii drżę badając czubkiem języka czułe miejsce po słowie kocham i nie mogę się doczekać kiedy wygramy z naszego nieba kolejne wieczności
    6 punktów
  2. jesienne wieczory podchodzą za blisko do oczu zaglądają w zakamarki duszy wywołując po imieniu lęki a później rzucają na pastwę nocy
    4 punkty
  3. Lubię Obi i Castoramę* tę spokojną atmosferę elementów gotowych do tworzenia domu i ogrodu uwielbiam pasmanterie bo tam nie rozdziera się szat tylko zszywa, dzierga i haftuje cudeńka! guziczki, koraliczki tasiemeczki, wstążeczki, koroneczki wełenki, kordonki, mulinki, niteczki ach! kocham papierniczy :) sklep w którym tak pachnie... zeszytami, notesami karteczkami, kopertami blokami, kartonami a te ołóweczki... długopisiki... pióra! pióra... tak, pióra! naprawdę, można odlecieć :) ________________________ * to nie jest lokowanie produktu
    3 punkty
  4. Było dla mnie jak to drzewo, co wyrasta samo z ziemi i choć serce jest ruiną, ono ciągle się zieleni. Było dla mnie tą nadzieją, co ogrzewa serce wiosną, tą radością i uciechą, rzeczą trudną, chwilą prostą. Było dla mnie pismem głuchym, wzrokiem, mową, czuciem, śmiechem, życiem, śmiercią i wiecznością i zbawieniem, i też grzechem. Było niczym powiew wiatru - niewidzialne, a obecne, ktoś powiedział, że przeminie, ktoś powiedział, że jest wieczne. Snem, marzeniem, głuchym lasem, wzgórzem wielkim, brzegiem bliskim, chmurą, słońcem i księżycem, było dla mnie ono wszystkim. Lecz nie wróci – wiem to przecież próżno patrzeć w puste ręce, wyczerpane listy pisać na papierze, co jest sercem…
    3 punkty
  5. nie każdy krzyk boli są takie które cieszą nie zamykaja drzwi nie każdy krzyk chwilą która zło rozsiewa wymusza łzy nie każdy krzyk trudny zdarza się taki po którym jaśniej nie każdy krzyk kłamie niektóre to czysta jak mgła prawda prawda o prawdzie że krzyk to wyzwolenie nie tylko siebie
    3 punkty
  6. Czy można się życiem nasycić i dni nie obarczać już żalem. Mieć pewność, że tyle wystarczy, więc skarżyć się mniej, albo wcale. Jak spokój odnaleźć i zgodę, na to, co w zasięgu jest ręki. Gdy w dali, choć kształtu żadnego, coś jednak przyzywa, i nęci.
    3 punkty
  7. Podszepty Złotą bramą idź w stronę przepaści świtania, jęzorem z płaszczy w otwór rozdziawionej paszczy, w jaskrawość, w której plama czerepu majaczy, cień zmyć z powiek plunięciem, chromym drogę wskazać. W progi obecności idź i ponieś gorliwość oczyszczenia dla domu, co ma się w gruz zmienić, najpierw księżyc się wpatrzy w niemal pełny kielich, krew i ciało zostaną kolacją dziękczynną. Ze stygnącym warg śladem idź z nimi, na nagich łąkach skóry wysieją ci maki broczące, skałę czoła w spiekocie głożyna porośnie, w dłoniach i u stóp z tkanki wykwitną róż kwiaty. Pozostanie już, tylko by umrzeć na belce i niech leje się, leje krwi niewinnej więcej.
    3 punkty
  8. Moja Sowa spełnia te kryteria:)
    3 punkty
  9. jestem na i w połowie zeszytu życia siebie sucha popękana ziemia mój brat walczy codziennie moja siostra jest Tytanem rodzi w niemocy moc i znowu niemoc dusi w sobie moja matka jest Bogiem ojciec mój swe modły składa do niej co dzień przeglądamy się w sobie dzielimy równo owocem żywotów naszych amen
    2 punkty
  10. Przekręcam klucz naciskam klamkę otwieram drzwi mówię : jestem ... nikt nie odpowiada nie cieszy się nie złości nikogo nie ma ... włączam czajnik wyjmuję szklankę z kredensu parzę herbatę piję małymi łykami ... myję szklankę chowam do kredensu siadam patrzę w okno myślę ... o czym ? nie wiem ... krzyk ciszy przerywa moje myślenie ona jest ... a ja ... czy jestem ?
    2 punkty
  11. Sam siebie stanowczo zagrzewał do boju bo i sam przebywał w stołowym pokoju, wydał dziki okrzyk bierz się za psubrata otworzył lodówkę - czym chata bogata. Wyciągnął z ukrycia postawił na stole małpeczkę, dwa piwa a także jabole dał okrzyk bojowy - obróć to w perzynę i wziął się za małpkę, wlał w się butelczynę. Wykończywszy małpkę zabrał się za piwo, które wypił duszkiem a potem o dziwo chwyciwszy jabola do ust go przytyka i ciągnie i ciągnie i wino połyka. Już pusta butelka na drugą, więc pora lecz już nie dociągnął i znikł jak kamfora z łazienki dochodzi rytmiczne chrapanie bo tam nasz prowodyr tkwi na pierwszym planie. Czy we śnie się także do boju porywa my tego nie wiemy on kart nie odkrywa i choć to niepewne przypuszczać należy że nasz pan prowodyr tuż przy muszli leży.
    2 punkty
  12. darowano ci życie wartość dodana nie do przecenienia skup się więc zanim znajdziesz siebie z przekroczonym terminem przydatności
    2 punkty
  13. Jak dobrze, gdy tak w bezruchu- Nie pojmiesz nigdy moja miła- Przez błysk szalony wybuchu, Kropelka szczęścia przepływa. Z zachwytu nad nagą i białą, Tak mocno i bardzo tkliwie, że Pragnąłbym pożreć cię całą w Jedną małą, malutką chwilę, by Zastygnąć potem w zachwycie W bogów antyczny posąg i aby W blaskach marmuru doczekać Na ust zimnych dotyk i osąd, i Aby przeżyć chwilę zbyt krótką Gdzie czas i kształt nie istnieje, Gdzie łudzę się wciąż i rozpalam, Na garść rozkoszy nadzieję. W lodowym odległym świecie Tak jak planeta sam i bez lęku Okrążam gwiazdę bijącą, lecz Dokąd już nie masz dostępu. Od takiej chwili przedziwnej Samemu powrócić nie sposób, Lecz dotyk warg niespokojnych Odwraca nieuchronny bieg losu, By witał mnie splot twoich ramion Twój zapach, smak potu i śmiech, I gdzie zazdrośnie skrywamy Przed światem odwieczny grzech. I gdzie zmęczony i prawie senny Zapytam w smutku i melancholii: Cóż do ust miła moja ci podać, Czy orzech, czy też kwiat magnolii ? YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
    1 punkt
  14. graphics CC0 Gdy zmrok utuli promenadę ulicznik księżyc błyśnie szpadą i w oczu twoich mgle Zabluźni gen, rozpięty żakiet ja srebrny kwant. ty osa w pasie tak mizdrzyć się? a fe! Będziemy szli wtuleni w siebie z łuny pąsowy nieba grzebień we włosy wplecie się Loków zamszowych liberia brązu otuli gwiazdy zamknie w kontur tu; cuda czyni zmierzch Jak mogłaś moje serce skarcić? z wiatrem pożądań biedne walczy wikłane w dziką grę Spójrz; ciemna brama. skręćmy szybko sweter się ciągnie długą nitką nieważne; rozpruł się… Piano na forte. prędko głośno gdzieś drzewa pachą czuć błogostan zaczynasz lekko mdleć Różowe usta puszczają jady w warg mych tunele pełne żenady w lepką się wplatam sieć Zerkasz mi w oczy. ja się gorszę całkiem przypadkiem targam gorset ciut; dyskontując pierś 31 sierpień 2016 r ——
    1 punkt
  15. obudziłem się w nocy i ujrzałem Twoje nogi niczym nie okryre, nagie, pogrążone w głębokim śnie i nieświadome, że są podglądane przez moje lubieżne oczy, które wykorzystując sytuację, bezczelnie syciły się widokiem tej niespodziewanej nagości, bez pytania o zgodę. a później długo nie mogłem zasnąć i dzisiaj jestem niewyspany...
    1 punkt
  16. linie naszego pola magnetycznego wyślizgują się z rąk grawitacja maleje a ciała unoszą się jak nieżywe ryby w akwarium aż do granicy atmosfery stamtąd widać złote punkty otoczone chłodem błyszczą niedostępne a my dryfujący po orbicie chwytamy się najlżejszego prądu byle jakiej fotografii z ostatnich wakacji
    1 punkt
  17. Rozkwitła letnia łąka Mak wystroił się w pyszną pelerynę Słońce roziskrzyło się i przygasło Oddało swój czar łące na tą chwilę Słońce spojrzało na łąkę i przygasło Zaskoczone jej powabem i czarem Tutaj dziewczynka w stroju biedronki jest łąki darem Jej włosy odebrały słońcu blask One złotem się oprószyły Twarz dziecka, którego uśmiech Zapiera dech niewinny Ona w stroju biedronki, wśród zielonych traw Z siedmioma kropkami, na szczęście Dziewczynka, czy Milady pośród ladybirds Skradła moje serce ?
    1 punkt
  18. Opis tego uczucia mnie aż onieśmiela... I może dlatego też wątpię w wypowiedź ostatniej zwrotki. Takie uczucie chyba nie może odejść - pomimo utraty osoby, do której się kierowało, ono pozostaje. Ale wiersz jest piękny :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  19. @Henryk_Jakowiec No Mickiewicz się chowa ;))))) Pozdrawiam! :)
    1 punkt
  20. @Kolorowooki Baaardzo piękny wiersz. Pozdrawiam! :)
    1 punkt
  21. pragnę być żonką kogoś ;)nie musisz się zmieniać, żeby się do mnie zbliżyć :)
    1 punkt
  22. Poszukuj i chwytaj światło. Odbijaj je, by trafiło do innych.
    1 punkt
  23. Co manewr da? Kadr. Wena moc.
    1 punkt
  24. Wiersz jak motyl, wypuszczasz go, a leci dokąd chce i każdy go widzi po swojemu. On już zaznał wolności i nie wróci:). Pozdrawiam.
    1 punkt
  25. Delikatnie, lirycznie. Super tytuł :) Może usunęłabym drugie 'się' i zostawiła 'Słońce roziskrzyło i przygasło' oraz nieco może przeszkadzać w bliskości 'jest' 'Jej' ale może już marudzę :) Pozdrowienia :)
    1 punkt
  26. Nie musi Znać: Ulubionej herbaty Rozmiaru buta Dzwonić codziennie Spędzać całego życia razem Musi być Tak po prostu W najtrudniejszych chwilach
    1 punkt
  27. Fajnie, że usunęłaś to powtórzenie na końcu, teraz jest ok.
    1 punkt
  28. To co trwało przestało płynąć jak strumień uderzający o brzegi pole opustoszałe a na środku narcyz szarmancko poruszał listkami szepty koron koiły burczenie porywczych silników cisza wprosiła się do pokoju jako gość nadąsany dyskutując z kurtyną która wystrzeliła iskry to co trwało przestało płynąć natura zaszarżowała by cały świat mógł wreszcie stanąć
    1 punkt
  29. Bardzo delikatny, drżący opis jednej z nieskończonych cudownych chwil czystej miłosći... Dla mnie byłby może jszcze bardziej delikatny i drżący bez dwóch słów:"zahipnotyzowana" i "kocham", bo to, o czym "informują", mogę już wyczuć w tekście. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  30. @opal Dzisiejsze...
    1 punkt
  31. Ileż to uczuć mieści się w jednej chwili. Pięknie opowiadasz, mucha nie siada:)
    1 punkt
  32. @opal Przyznam się szczerze, że wiersz zainspirowany był sprzątaniem lodówki:)
    1 punkt
  33. kontrolowanie własnego życia było iluzją ogół rzeczy raz zdawał się solą raz ziemią nie rozumiałem tej równowagi nawet z góry nie byłem w stanie prześledzić wszystkich tropów wystarczyło że jeden czynnik przeważył zacierała się struktura normalności wystawiałem głowę poza horyzont sprawdzałem dokąd zmierzam
    1 punkt
  34. Świetne. I podoba mi "nie przeniesiona" średniówka, choć przeszkadza duża litera na początku wersów. Rozumiem, że wyraz elegancji... (Choć zostawione samotnie zakończenia wersów trącą brakiem troski a raczej troską o pozory). bb
    1 punkt
  35. Świetnie wpasowane słowa w melodię. Nic wyciąć, nic dodać, jak ulał. bb
    1 punkt
  36. Witaj - ale całościowo wartościowy wierszyk. Pozd. uśmiechem.
    1 punkt
  37. @duszka Pięknie, mam tylko wątpliwości co do pierwszego wersu - napisałabym bez "słońca", bo dla mnie dalsza narracja nie jest jednak o słońcu, a tylko o "glebie" ("przyjmujesz, poisz", "zapuszczam korzenie") Ale może być też tak, że czegoś nie dostrzegam i się mylę. ☺️ Pozdrawiam. ☺️
    1 punkt
  38. Dziękuję Ci i miłego wieczoru :) @joanna53 @Franek K @Joachim Burbank @Ewa Witek @Pan Ropuch Wszystkim Wam serdecznie dziękuję za czytanie i serca! :) :) :) :) :)
    1 punkt
  39. zamknij oczy pogłaszcz ze mną ciszę dopiero wtedy usłyszysz jak ulotna rzeczywistość wstrzymuje oddech i wzdycha w pragnieniu cudu śpij nawet jeśli nie potrafisz śnić ja wyśnię nas za ciebie zobaczysz ilu z ja to ty
    1 punkt
  40. 1 punkt
  41. Zatrzymałeś mnie dziś na dłużej swoim wierszem. Bardzo mi się podoba. Szczególnie środkowa część przekazu przyciąga moją uwagę. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  42. @Dawid Rzeszutek Zadając pytania o prawdę, szukając jej, zapracowujemy na odpowiedzi... Pięknie wyrazileś to w ostatniej zwrotce. ...Poprzednie zwrotki mówią mi, że te odpowiedzi, słowa, które je przenoszą, bywają atakowane, że krwawią, że sa zmęczone, ale nie mogą nas zwieść... Poruszający przekaz i Twój nieco inny, bo krótszy i bardziej przejrzysty wiersz. Bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  43. Świetny tekst. Tyle w nim i moich wspomnień. Nie wiem jak w Warszawie, ale u nas w łódzkim jak chciało się żeby Donald miał dodatkowo kolor wciskało się w gumę kawałek rysika z kredki i zagryzało. Oranżada w proszki, a taką w woreczkach mieliście? Dziękuję, ten wiersz to kapsuła czasu. Pozdrawiam
    1 punkt
  44. Zdecydowanie podoba się; ciekawie poprowadzony z niebanalnym słownictwem. Może przy głośnym czytaniu coś dałoby się wygładzić; no i tytuł przedni, prawie szekspirowski :) Pozdrowionka
    1 punkt
  45. ... niewielka scenka, wielu spośród nas.... Dobry tytuł i bardzo fajne dwa neologizmy.... :) tzw 'ukośniki', wydają mi się zbędne, już i tak w wersach i pomiędzy można sobie sporo (d)opowiedzieć. Zastanawiam się jeszcze, czy.. po chwili.. konieczne, bo gdy nawet zadziało się dalej to, o czym piszesz, to zanim ktoś zgłosił, zanim dorożkarz przybył, trwało to trochę, chyba. Można by pominąć, ale to Twoje pisanie, a ja od czasu do czasu 'mącę' komuś. Nic pochopnie, mogę się mylić. Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. @ais "Protestująco" zabrzmiało jak Boskie kredo, mam nadzieję, że co robią... wiedzą. Kłaniam się.
    1 punkt
  47. Od tego autobusu zaczynało się poznawanie świata przez mieszkańców wioski. Wcześniej nie za bardzo orientowali się, co też znajduje się za tymi górami, które w piękny, pogodny dzień lśniły srebrzyście w słońcu. Tak naprawdę, niewiele ich to obchodziło. Mieli miasteczko oddalone o kilka kilometrów, gdzie raz w tygodniu zawozili swoje plony, by sprzedać na lokalnym bazarze. Nawet te wycieczki były dla niektórych aż nadto odważne, mieszały im w głowach kolorowe domy, brukowane ulice, obsychające po nocnej wilgoci, która, choć nie było jej już widać, siadała na ubraniach, twarzy, włosach. Tego dnia, staremu Józefowi to nawet wydawało się czasem, że przez tę mgłę, zaczyna zanikać. Siedział, przyglądając się w skupieniu dłoniom. W końcu, po dłuższych oględzinach złapał za lejce i potrząsając nimi energicznie, wołał do starej szkapy ciągnącej wóz: - Wio Baśka, wio! Bo ta przeklęta mgła pożre nas, zanim dojedziemy na miejsce. Mgła, szczególnie upodobała sobie Ptasi Wąwóz ciągnący się przez ponad kilometr. Czaiła się na drzewach i w krzakach, pełzła po ziemi jak porzucona kochanka, łapiąc się kół i końskich kopyt, co skutkowało tym, że przerażony koń stawał dęba i nie chciał dalej iść. Stary Józef zsiadł z wozu i założył mu na łeb jutowy wór i idąc koło niego, mówił łagodnym głosem: - Oj, Baśka, Baśka i czego ty się głupia boisz? Przecież to tylko zwykła mgła, nic ci nie zrobi. Zaraz wąwóz się skończy i wyjdziemy na drogę. Tam już tylko pola wokół, to będziesz spokojniejsza. O, zobacz, kopnąłem nogą i ta przeklęta mgła się rozeszła. Kłamał. Mgła nie chciała się rozstąpić, uparcie owijała się wokół nóg, czasem nawet sięgając do kolan. Koń wyczuwał strach Józefa, jego przyspieszone bicie serca i nawet spokojny ton głosu nie był w stanie go zmylić. - Prr. Poczekaj staruszko, zapalę lampę, bo coś szybko dziś zmierzch zapada. O widzisz — powiedział po chwili — od razu lepiej. Szedł, trzymając w lewej ręce uzdę, a w prawej, podniesionej nieco do góry starą lampę naftową, rzucającą nieco światła wokół. - Czekaj, dam ci trochę owsa, żebyś zajęła się jedzeniem, to może nie będziesz tak się bać. Zawiesił na szyi Baśki karmiak wypełniony owsem i poklepał ją po karku: - Idziemy, już niewiele nam zostało, żeby wyjść z tego przeklętego wąwozu. Trochę się zagadałem z Domańskim, może i wypiło się o jednego za dużo, ale, raz na jakiś czas każdemu się może przytrafić. Popatrz, toż to chatka Szymona pustelnika. Gdyby było trochę widniej, to byśmy zaszli do niego, trochę sera bym mu dał, chleba, a i ziemniaków bym nie poskąpił. - Szczęść Boże, Józefie. Zanim usłyszał znajomy głos pustelnika tuż obok, odezwał się puszczyk, tym swoim krzykiem sprawiając, że włosy stawały dęba. Koń zarżał nerwowo i Józef przytrzymał go za uzdę, zatrzymując w miejscu. - O Matko Najświętsza, ależ mnie brat wystraszył, mało mi serce nie wyskoczy! - Od kiedy to Józef taki strachliwy? - Od kiedy, od kiedy? Żadna przyjemność plątać się w nocy po tym przeklętym wąwozie. - Jaka tam noc, Józefie. Toż to ledwo słoneczko zaszło. Nie ma się czego bać, nic złego się tu nikomu nie stanie. Może zajdziesz do mnie Józefie na naparsteczek naleweczki. - E, nie. Późno już. Może jutro przyjadę, za dnia. Przywiozę bratu trochę sera i chleba. - O ziemniakach Józef już zapomniał? - O ziemniakach? A, o ziemniakach! Nie, no gdzież bym zapomniał. Jutro, braciszku, jutro przyjadę. Chuda, wysoka postać z narzuconym na głowę kapturem pochyliła się nieco do przodu i cichym głosem rzekła: - Wypijemy nieco naleweczki od Wasiuka. Orzechowa, zeszłoroczna, dobra na strach, a potem cię odprowadzę do końca wąwozu, aż do pola Kalisiaka. Zrzucisz trochę ziemniaków, to i koniowi będzie lżej iść. Józef podrapał się pod czapką, rozejrzał w gęstniejących ciemnościach i rzekł: - No niech i tak będzie, ale żeby mnie brat do samiutkiego pola Kalisiaka odprowadził. Tylko bez tego wstrętnego ptaszyska, proszę. - Och, Tymoteusz jest przecież takim spokojnym ptakiem, zupełnie niegroźny. - Ja tam wolę, żeby się za mną nie pałętał i konia mi nie straszył. *** - Widzisz staruszko, już niedaleko chałupy jesteśmy. Babuleńka pewnie tam już od dawna wygląda, zamartwia się, gdzież my to przepadli po nocy. Przyznać trzeba, że ten Wasiuk nalewkę dobrze wyszykował. Palce lizać. Bo to widzisz, droga Basiu — w chwilach szczególnego rozczulenia, stary Józef mówił do klaczy, Basiu — Człowiek nie jest taki, żeby z drugim człowiekiem nie usiąść i nie porozmawiać, a że przy tym ździebko się napije, toż i rozmowa lepiej się układa. Teraz tylko moją babuleńkę muszę jakoś udobruchać, a to już takie łatwe nie będzie, oj nie. *** - Na miłość boską, gdzieś ty się stary włóczył! Czy ty wiesz która godzina? Już myślałam, że cię jakieś złe licho porwało. - Oj, Cecylko, daj spokój. Trochę się w mieście zagadałem z Domańskim, a potem w tym przeklętym wąwozie spotkałem brata Szymona, no i zaprosił mnie do siebie, wypiliśmy troszku nalewki od Wasiuka, przyznać trzeba, palce lizać, zna się Wasiuk na robocie. Odprowadził nas brat Szymon, aż do pola Kalisiaka, a potem to już prosta droga była. Baśka trochę się bała, jak ta mgła się podniosła, ale dzięki Bogu i bratu Szymonowi, jakoś przebrnęliśmy tę mgłę. - O czym ty mówisz, stary durniu. Jaki brat Szymon, jaki wąwóz? Toż to będzie już z rok, jak zmarł brat Szymon. Ludzie mówią, że ta mgła go dopadła, bo ona podstępna jest, potrafi zwieść na manowce, tak, że ludzie wariują. Z nim też ponoć tak było. Zwariował braciszek i powiesił się na starym dębie. Jak go ludzie znaleźli, to, to ptaszysko, co za nim tak latało, oczy mu wyłupiło. Młody Kaliciak mówił, bo to on go znalazł. - Co ty, Cecylko mówisz? Toż ja z nim przecie nalewkę pił dzisiaj! - Urżnąłeś się stary w mieście, usnąłeś w autobusie i przyśnił ci się, ot co. - No co ty, Cecylko? A nasza Basiulka, co nie chciała przez wąwóz iść, bo mgły się bała? No przecież ona w stajni stoi teraz, odpoczywa bidulka jedna. - Człowieku, toż nasza szkapa zdechła! Będzie już z rok. No tak, to było w tym czasie, jak brata Szymona znaleźli. - Rany Boskie! Rany Boskie — stary Józef złapał się za siwe włosy. - Idź spać Józek. Za dużo wypiłeś w mieście. Dobrze, żeś chociaż do chałupy trafił, bo to od pekaesu kawałek drogi jest, a mgła dziś taka, że łatwo zbłądzić.
    1 punkt
  48. Heniu, mało masz wierszy bez bez .urwa, ..uj itp. Czytam Cię, ale jeśli mam być szczera, to zastanawiam się zanim otworzę Twój wiersz, ile tym razem znowu bluzg wlepisz. Przecież zdolny gość jesteś, masz wiele do powiedzenia piórem, nie przestaniesz być poetą ani facetem, jak sobie większość z nich odpuścisz. Może nikt Ci o tym nie powiedział, sorry, życzę Ci jak najlepiej, może dlatego mówię. Serdeczności :)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...