Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.07.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Poeta dostał w darze od weny oczywiście dwie zasuszone róże przesłane jemu w liście treść listu lakoniczna powiedziałbym spartańska - odeszłam, bo męczyła mnie natarczywość pańska bez przerwy coś dopowiedz wpuść na właściwe tory nadaj sens moim wierszom jak długo można - sorry. Błysnęła angielszczyzną że niby to światowa spojrzałem na datownik nadano - Częstochowa i wtedy zrozumiałem dając jej spokój święty że tylko patrzeć, kiedy przyjdzie mi alimenty zapłacić byłej wenie bo z nią to spółkowałem tworząc dziesiątki wierszy z intencją i zapałem.
    10 punktów
  2. dzisiejsza noc była smutna bez gwiazd i księżyca drzewa nie szumiały milczał wilk i echo sny się wałęsały - mysz i szczur mocno rządziły ciemność im pomagała pijany kumpla szukał strach się czaił myśl bała się myśleć na cmentarzu umarli o coś się kłócili dzisiejsza noc była sobą nic a nic nie kłamała można nawet rzec że prawdziwa była
    9 punktów
  3. Kwitną lipy – wiatr niesie woń słodką, miodową, co zmysły z dala wabi swą błogą pieszczotą; gdy ciemna zieleń liści chroni przed spiekotą, rój jasnozłotych gwiazdek rozbłyska nad głową. Kwitną lipy – więc idę cienistą aleją, co zda się nie mieć końca – i niech końca nie ma; chwytam pachnące kwiaty rękami obiema, kiedy w nich twarz zanurzę, myśli ozdrowieją. Kwitną lipy – nim jeszcze bujną trawę skoszą, kładę się w niej i znikam, jak w zielonej toni; w uszach puchatych trzmieli muzyka mi dzwoni, zasypiam upojona lipową rozkoszą...
    5 punktów
  4. Otwieram oczy niewyspane za oknem śpiewa cicho błękit wskazówki tańczą piątą rano czy dzisiaj będę wiedział więcej wsiadam do łódki codzienności niezdarnie próby walki z nurtem wychodzi mi to coraz gorzej z wiekiem wiosłować zawsze trudno kolejny dzień rozpuścił włosy może odpowiedź mi przyniesie skończą się nieprzespanych noce a jutro będzie znacznie lepiej lata mijają czasu rzeka wciąż tajemnicę kryje pewnie u ujścia na mnie czeka odpowiedź po co i dokąd płynę
    5 punktów
  5. siedzę w słońca spiekocie przygwożdżony myśli oddechem jak mam z tobą rozmawiać gdy widzę tylko następny dzień skulony jak książka pod ręką próbuję znaleźć najlepszy wers by móc dosięgnąć rozumieniem to co i tak już wiem wyjaśnić dobre chęci niech mają swoje pięć minut wystawić policzek do ust podziękowania przeprosin przyjąć i rzec niezłomne jestem lecz tylko chwilę jeszcze
    4 punkty
  6. wciąż jestem w drodze przelotem pod mostem sypiam czasem sama a bywa że wtulona w ramiona szczególne co wytapiają smutki że zostają skwarki jak na drogę prowiant pakuję przezornie bo wiem że kiedy znowu jakiś impuls się wyrwie podliczę tamte chwile pod kreską zsumuję jak daleko zajdę tylko nimi żyjąc
    3 punkty
  7. wczoraj wyobraziłam sobie swoją śmierć cykady i czerwone porzeczki a ja topię się w cierpkim winie z nor wyłażą cienie ojca matki nie widzę twojej twarzy nie wiem czy płaczesz czy się śmiejesz drżą ci ramiona i dlaczego mdli cię od zapachu ściętej koniczyny wyciągasz z kieszeni wiatr gra w pustych butelkach wszyscy tańczą 090720
    3 punkty
  8. Fioletowa koszula. Południe. Obżarłam się pychą. Jakoś tak mi mdło Niesmaku pełna micha, a wciąż apetyt na więcej, na krześle półmisek - może on odsłoni... "Czemu tak się gapisz?!" ... Niewidomy człowiek, co łzy nie uroni Pytanie wnet kołacze: za czyje płaci grzechy...? A ty beztrosko bluźnisz spod swej nastroszonej strzechy Płaczesz, że ... odprysnął - na paznokciach lakier? Że z likierem trufle mąż przyniósł ''nie takie''? Że nie otrzymałaś wieńca Klubu Profesora? Szkoda, bo suma wygranej była całkiem spora. Norki, torba z lamy, jedwab na wieczory, chałwa z przedniej sake, diament całkiem spory - to lista zakupów na bieżący tydzień - prywatny dżambodżet przysypia na Antarktydzie A ten człowiek dalej idzie ... Niewidomy. Co przeżył...? Nie chce o tym myśleć, nie chcę w to uwierzyć... Idę do fryzjera, później zrobić sztrasy, maseczek do twarzy i na nos czas zrobić świeże zapasy ... Myślisz, że on modlił - czy modlił się ... do Boga? A ty ... , co TY zrobisz, kiedy przyjdzie trwoga? Dobrze żyć w kokonie, dobrze wysiać bratki, dobrze powybredzać, że cera nie gładka, że piersi oklapłe, na pośladkach pryszcze, że sen o trylionie - nigdy się nie ziścił Niewidomy człowiek ... Ja życzę mu wzroku, bo nigdy nie wątpię, że Bóg cofa wyroki Choć tyle przegranych spraw ta wokanda głosi, ja wierzę, że cuda też birety noszą. Ale też ... nie dziwię się Tym, którzy NIE wierzą. Może oni WIDZĄ to, że NIE należy ...
    3 punkty
  9. czy mogę się przysiąść czemu nie - zapraszam odpowiada krótko uśmiechnięty starzec brodę ma jak Noe pomarszczone czoło wiek nieokreślony być może stulatek zamówienie składam poganiam kelnera szybkich dań nie mają niech jasna cholera biorę tylko zupę i mrożoną kawę bo więcej nie zdążę za chwilę spotkanie mój towarzysz stołu wciąż mi się przygląda pośpiech nie jest dobry długo nie pociągniesz nie dociera do mnie rada geriatryka i bez do widzenia wstaję od stolika niestety na przejściu gra czerwone światło zaryzykowałem teraz nie mam łatwo reanimacyjna sala na OIOM - mie dzięki Bogu żyję lecz raczej nie zdążę najbliższe spotkanie na pewno opuszczę ale widzę plusy uwag starszych ludzi
    3 punkty
  10. * spiż płonie zimnym ogniem barwami zieleni krzyczy gdy kształtem migotliwym otwarty w czasów przewiew lekki jak pióro obłoku roztacza obraz dziki *
    3 punkty
  11. Moje serduszko ukochane Tyś miłością swą doznane Będę marzyć wciąż o Tobie Aby kochać Ciebie sobie Tego pragnę z całej siły Żeby dni Twe piękne były Byś rozkwitło tak jak kwiat Bez limitu – właśnie tak Zrobię wszystko co potrzeba Aby Ci przychylić nieba Aby los Twój był radosny Tak jak ciepły powiew wiosny Będę troszczyć się o Ciebie Byś się czuło tak jak w niebie By Ci nic nie brakowało Byś miłości mej doznało Bądź szlachetne i szczęśliwe Czułe, dobre i życzliwe Kochaj tylko mnie szczerze Ja Ci wierzę, Ja Ci wierzę
    2 punkty
  12. Nie zabrałem ze sobą worka na śmieci kiedy poszedłem nad rzekę, żeby sprzątać po innych kiedy po mnie nie trzeba, grzeszyć chciałem ze światem, patrzeć, słuchać i wąchać. Nakarmiłem bezdomnego, do piwnicy go wpuściłem z prośbą żeby rano wyszedł zanim zobaczą go sąsiedzi, uryny kałużę po sobie zostawił – nie zmyłem. Krzyk w nocy mnie zerwał, na balkon wyszedłem: „Jezu, o Jezu, jeść!” - krzyczała kobieta jak obłąkana – zamknąłem drzwi, uciekłem, bałem się, że zza rogu wyjdzie następna.
    2 punkty
  13. moje życie bez łez nie byłoby już nim w pełni bo one przypominają mi że jestem żywiołem że mogę drążyć skały a me wewnętrzne źródło jest żywe
    2 punkty
  14. *** Gdy przystaję i zawracam, aby nie iść nadaremnie, nadsłuchuję głosu w duszy - bo mądrzejszy jest ode mnie. *** Żeby się podnieść nareszcie i wyprostować pomału, najlepiej zacząć od kroku, który schodzi z piedestału. *** Lubię słowa pełne gracji, czaru, smaku, akceptacji. Jedno wam na ucho powiem - musi stać za nimi człowiek.
    2 punkty
  15. nie chcę nic więcej udowadniać ani kołatać w drzwi zamknięte łatwiej się zbierać do powrotu gdy droga nadal niepojęta przyjmę kolejność przemijania wraz z dobrodziejstwem kalendarza a kiedy zadrwi jakaś data leciutko westchnę - to się zdarza
    2 punkty
  16. To trochę tak, jakby chciała wyprzedzić wczorajszy dzień o swoje myśli. Niepodzielnie rządząc czasem, klnie się za mistycyzm obcych wyznań, kurczy w palcach żółtozębnych bogów, zapada w niepamięć na krótko przed wstaniem słońca. Każdy następny jest tak samo brzydki, tak samo głodny ofiar i modlitw błogosławionych ciszą.
    2 punkty
  17. @Henryk_Jakowiec Tak pod ścianą Wena postawiona zapewne dobrego wyboru dokona ale że fantazję i temperament ma niewykluczone że na boku innemu da kilka pięknych wierszy... :)))
    2 punkty
  18. @Henryk_Jakowiec Bo ten dziwak w Dziwnowie nosił spodenki na głowie i za to tłukły go te kobiety a nie za jakieś tam epitety... ;)
    2 punkty
  19. wybieramy się w podróż na drugą stronę ulicy dziś nie przyjechał tramwaj 23 zbyt mokra i pusta jest ta niedziela rozdano tylko parasole w kolorach mocnego drinka bez promieni cytrusowego słońca każdy polał sobie z sumieniem ust koty owinięte w swoje mruczanki zagubiły własne ścieżki cztery łapki śpią w zaciszu dnia nie rzucajcie w niebo kamieniami niebo jest odporne na agresję
    2 punkty
  20. Słowo rodzi się wierne z dreszczu niepokoju Znaczenie wykluwa się z krawędzi milczenia Rozłupane na śmierci część i część istnienia Na pewność desygnatu i próżność nastroju Dlatego Bóg powinien mrugać dwojgiem oczu Świątynia mieć parę wrót do swego wnętrza Każdy początek końce dwa jak dąb na zboczu Góry co w dwa pnie rośnie i niebo wypiętrza Sens to nie odpowiedzi ale to pytania Nie kres a toczony głaz i nie prawda a gwar Mężnej dysputy o niej zmieniając czasu dar W myśl która trwa wbrew mrocznej mocy przemijania
    1 punkt
  21. strumyk w ogrodzie najlepszym oceanem dla małych rączek
    1 punkt
  22. smaki dzieciństwa zostają na zawsze jak posag na dole i niedole zadomowione głęboko pod skórą z czułością matki uśmiechem ojca czekają na powroty
    1 punkt
  23. dziewczyna sprężyna świeżości maszyna wrzuca do ze strychu worka kiczowate zamazane fluorescencyjne zapiekane na święconą wodę maryjki plastikowe krzyż na drogę zdjęcia jak w niebie czarne ubranie podomkę świnkę skarbonkę robi miejsce dla siebie rozpycha się gagatka bezdzietna bezmężatka bezwstydna wariatka szmatka grafomanka kokosanka lubieżna rozpustnica ze spalonego teatru nałożnica nie człowiek nie jaszczur a praszczur lecz idzie i gwiżdże a kundle uliczne co szczają za murek kiełbasa i sznurek patrzą jak idzie patrzą jak śpiewa a za nią kurz bo mostów już nie ma bo przyszła ulewa i już 220620
    1 punkt
  24. Dziwak dziwił się w Dziwnowie, że co tylko on nie powie to są epitety a wszystkie kobiety zaraz tłuką go po głowie.
    1 punkt
  25. Opowiem ci historię Czerwonego Kapturka, która świeżość spędziła, nie jak inni, na bzdurkach. Bytowała w dzielnicy okrzykniętej złą sławą w komunalnych pokojach, z braćmi, dziadkiem i mamą. Tato wyszedł i trafił za przestępstwo za kraty, bo szef znowu nie przelał, po całości wypłaty. Mama szybko musiała w swoje ręce wziąć sprawy założyła z synami biznes Handel-Dostawy. Bardzo chętnie, Kapturek, pomagała przy pracy obietnicą nęcona luksusowej wręcz płacy. Po zachodzie z koszyczkiem, już po skromnej kolacji biegła, ile sił w nogach do Babuni przy stacji. U Babuni Wilk robił, który był tam bramkarzem obserwował Kapturka i non-stop o niej marzył. Aż się zakradł wieczorem, by poczekać na małą chciał ją odwieźć do domu, autem, zdrową i całą. Początkowo Kapturek grzecznie mu odmawiała, gdy uparcie zamęczał na podwózkę przystała. Pojechali przed siebie, jakby nie było czasu, Wilk w obłędzie już dyszał i już skręcał do lasu. A Kapturek spokojnie rozglądała się wokół, mimo iż sama z łotrem, tutaj w lesie, po zmroku. Wilk niegrzecznie wyprosił z samochodu Kapturka, chciał pochwycić za ręce, ale padł, jak figurka. Przerażony dygotał, podfruwajek amator, pokonany przez małą i jej paralizator. ___ 19.07. obchodzimy Dzień Czerwonego Kapturka
    1 punkt
  26. Białe szczury czmychają tunelami czasoprzestrzennymi, ujemnymi energiami budują społeczeństwo Mikroślepia krwawią zabójczą wiązką laseru, a skoro o serze mowa to topi się u nich powoli w czarnej mikrofali osobliwości Brnę w mrok szukając pomocy w gwiazdach Samotna kicia w świecie miliarda gryzoni Mózg znalazłam, nie swój, a Boltzmanna, nie mam kwalifikacji, by coś z tym zrobić Monumentalne Słońce Mezopotamii to tylko wielki ser wysłany w kosmos Zostaje mi jedynie poczekać, aż jakaś kosmiczna Mysza z Amazona skonsumuje go bez refleksji Wiara, nadzieja i miłość są jak sperma spuszczona w higieniczną chusteczkę uszytą z wełny elektrycznych owiec, o których śnią, podobno, androidy. Oddajcie mi młodość! I niewinność! Wiarę w wartości! I wolną wolę! Próżnię zamknijcie w jednej iskrze Posyp mnie, Boże, bromadionolem!
    1 punkt
  27. idę dziś prezent kupić dla kici dosyć kosztowny by ją zachwycić bo kicia lubi różne zabawki szczególnie drogie i dobrej marki na przykład miękkie futro z futerka i naturalne te świecidełka które rzucają kolorów ferie i różne zabawki też na baterie szukam dość długo jestem wybredny bo wybrać chciałbym jakiś najlepszy prezent specjalny dla mojej kici co ją przejedna i ją zachwyci co zjedna dla mnie kici przychylność cieszyć pozwoli chwilą intymną gdy mi zamruczy i się przytuli głaskać po brzuszku znów się pozwoli tak to jest prawda narozrabiałem kicię podarkiem ugłaskać chciałem a więc wybieram drogą maskotkę może znów będę dla niej dziś kotkiem przynoszę prezent kicia wzruszona ale zaczyna znów od ogona mój piesku mówi nie podarunków pragnę lecz twoich stu pocałunków. tak więc maskotka co kosztowała małą fortunę wylądowała w kącie a z kicią ja frunę teraz do psio-kociego siódmego nieba i to jest bogactwo którego nam trzeba
    1 punkt
  28. Może, bóg zbawia innych ?
    1 punkt
  29. Tak historia zbawienia, to dzieje zmagania się człowieka z samym sobą. Z wielogłosem swej natury. I cały sens tej idei to może pochód, sposób jaki stawia się kroki, odmierza etapy, wyznacza kurs, bo cel i wyobrażenie o mocy, która ma nas osądzić i wybawić od ciężaru zawsze mnożyło religijną spekulację a nie dawało pewnych odpowiedzi.
    1 punkt
  30. @WarszawiAnka A CAR; - PANA TYTANA PRACA? - ADA, ZADAJ! ADA ZADA.
    1 punkt
  31. Lato. Przystań; z pewną wdówką wdowiec - dość szczelnie ubrani - oddychają... sobie... To... życie polepsza, trzeba im powietrza. Ludzie zaś - dosłownie - przytruwają sobie!
    1 punkt
  32. To bajka o kotku, który był dość dziki, I - choć pijał mleczko - to lubił kolczyki. Gdy się tylko z lekka bujały na uszach, wpatrywał się czujnie, I łapką je ruszał. Gonił po pokojach zajączki, i cienie... Wyprawiając harce bawił nas szalenie. Aż pewnego razu - nie zauważyłam - rzucił się na kolczyk, i capnął, aż miło! Kiedy kotek podrósł, upolował myszkę. Nie, nikt go nie uczył, zrobił to rozmyślnie. Filuś stał się kotem, i nie pije mleczka... Kończy się o kotku króciutka bajeczka.
    1 punkt
  33. Rozstaje I Zapach wśród róż niczym dziwnym nie będzie Kiedy rosną wzdłuż zwilgotniałych dróżek mchu Lancetami się prowadzą po trawie niewiele szybciej Od prawdziwej tęsknoty II Na dłoni pieszczący liść nieznanego ptaka Zostawił go jako posmak lata i rozgrzanych kamieni Przez Słońce pośmiane ciepło podłoża I prawdziwej miłości III Zielonym liściem odważnego drzewa leży Ciężko rzucony przez nań kamień, zbliża nas do jesieni I sypie igłami rozproszona istotność życia I prawdziwej śmierci IV Smakiem wątłości ucieka cień przed nami Gdy zima się zbliża a księżyc chowa częściej za górami Tak bardzo Cię kocham Między planetami.
    1 punkt
  34. @Marek.zak1 Czyli gonimy króliczka. Cóż. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Pozdrawiam
    1 punkt
  35. @WarszawiAnka Kwitną lipy na mieście, kwitną i przy drodze... Oblepione kwiatkami, sieją woń na codzień. Przystanęłam i słucham buczenia, bzykania... Roju pszczół pracowitych wśród kwiecia igrania. I pszczołom nektar daje miododajna lipa... Wciągnij jej woń głęboko, by ci głos nie skrzypiał :)
    1 punkt
  36. Tu sobie popraw na rzec. Poza tym chyba jeden z Twoich lepszych, wersyfikacja wydaje mi się ok, ale może inni się wypowiedzą. Pozdrawiam. No zawsze coś tam w wersyfikacji można podłubać... niemniej wiersz ma swój klimat. Jeśli miałbym drobne poprawki wnieść to takie: dzisiejsza noc była smutna bez gwiazd i księżyca drzewa nie szumiały milczał wilk i echo sny się wałęsały - mysz i szczur mocno rządziły ciemność im pomagała pijany kumpla szukał strach się czaił myśl bała się myśleć na cmentarzu umarli o coś się kłócili dzisiejsza noc była sobą nic a nic nie kłamała można nawet rzec że prawdziwa była
    1 punkt
  37. Katedro z Nantes Katedro z Nantes, kto to Ciebie podpalił? Kto ukradł nasze cudowne tradycje? Kto ten bezbożnik, co ducha obalił, Co podle wkradł się w Kościoła prymicje? Bądźże przeklęty, szatanie, zły diable, O ileś skusił naiwne umysły, O ileś dolał szału jakże nagle W te wątłe mózgi, gdzie mądrości prysły! Jeśli przypadek… - mówisz, kobieto cna - Jeśli robotnik robotę spotwarzył, Jeśli zapomniał…. czy nie było tam zła, Któreś, człowieku, sam sobie nawarzył?! Katedro z Nantes, o, co tam się więc stało? Czego zabrakło? Dlaczego giniesz już? Czemuż to tak jest, gdy ogniem zawiało, Gdy Europę tę starą pokrywa kurz?... Katedro z Nantes, o… przedobry Chrystusie, Nie o budynek tu toczy się ta gra… Daleko gdzieś są dawne życia osie, Tak pełne Boga, tak nieznające zła. Dawid Bunikowski 18.7.2020 r., Karelia, pisane po pożarze starej katedry w Nantes
    1 punkt
  38. Powiedziałabym coś więcej, ale Justyna już o wszystkim (przynajmniej tym, co ja też zauważyłam) wspomniała. Podoba mi się "i dlaczego mdli cię od zapachu ściętej koniczyny". Koniczyna kojarzy się raczej wyłącznie pozytywnie (ta czterolistna przynosi szczęście, na tej trójlistnej św. Patryk ukazał ideę Trójcy Świętej - nie zważając na poglądy religijne, ta koniczyna też jest szczęśliwa, bo dzięki niej w Irlandii obchodzony jest 17 marca mini karnawał woohoo! ). Dlatego wydaje mi się, że osobę, którą mdli od zapachu ściętej koniczyny może cechować pewien werteryzm, a dokładniej - nie chce być szczęśliwą, woli pogrążać się sama w swoim cierpieniu, co w połączeniu z "nie wiem czy płaczesz czy się śmiejesz" naprowadza mnie na diagnozę zaburzeń bipolarnych.... Ale to pewnie takie moje tylko zboczenie niekoniecznie zawodowe - ot, napisałam to, co mi przyszło do głowy. Tak czy owak ściętą koniczynę kojarzyłabym raczej z czymś dobrym, a osoba, którą mdli od tego - nie jest dobra czy też szczęśliwa. Może też dlatego nie ma nic więcej do zaoferowania niż powietrze trzymane w kieszeniach. Wybacz mi prostotę myśli, jaką właśnie przejawiam :) Co do "z nor wyłażą cienie ojca matki" to, idąc tropem jaskini Platona, podmiot liryczny nie zna dobrze rodziców. Wie o ich istnieniu, ale wciąż to, jacy są naprawdę pozostaje iluzją. Albo inna interpretacja - podmiot liryczny w tym trudnym dla niego wyobrażeniu własnej śmierci, pamięta o rodzicach, ale że wszystko co w umyśle powstaje jest tylko cieniem rzeczywistości, to ta wizja nie jest wystarczająco silna, by uchronić przed, nazwijmy to, pesymizmem. No ale to tylko jakaś moja interpretacja, niepełna zresztą. Pozdro! :)
    1 punkt
  39. @Victoria Wolę się pod ziemię zapaść i już nic nie tworzyć niż korzystać z usług takiej, która cudzołożyć jest gotowa byle tylko ktoś brał ją w ramiona gdyby to zrobiła moja to już jest skończona. pozdrawia Henryk I - dadaista ;)))
    1 punkt
  40. @Henryk_Jakowiec Ale chodzenie w majtkach na głowie to też wulgaryzm z dolnej półki tak myślę i tak mówi jeden szpak i dwie zawstydzone jaskółki... ;))) Również pozdrawiam :)
    1 punkt
  41. @Henryk_Jakowiec Rozbawił mnie Twój wiersz o angielskim odejściu poirytowanej Weny z Częstochowy i Twoich obawach odnośnie alimentów :))) Duże serduszko za uśmiech o poranku :) Miłego dnia :)
    1 punkt
  42. @ais Dziękuje bardzo nawzajem.
    1 punkt
  43. Och, aż poczułam tę lipę. Urokliwy wiersz. Jesienią, zaparzę kubek herbaty lipowej i wrócę do wiersza. Pozdrawiam.
    1 punkt
  44. A czym byłby świat bez lufy? Świat bez lufy byłby pusty, mdły jak rozmemłany budyń mózg by popadł w otchłań nudy wiatrem gnany jak ta róża. Temu przeciwdziała lufa, a tym lepsza jest im krótsza; droga do myślenia zmusza, długa, kręta jest i w różne strony, przeto człowiek w lufę ufność wkłada i nadzieję, że ten jeden dzień nadejdzie gdy po drugiej stronie stanie.
    1 punkt
  45. Cześć @tomass77, wiersz jest prośbą, goźbą, czy obiecanką? Wszystko w nim pędzi na łeb na szyję. Z lekka też niedosyt pozostawia, ot, to np. : Tytuł Ona i ostatni wers: Modlitwę też mi przypomina. Miło się czytało.
    1 punkt
  46. "smaki dzieciństwa" bywają różne, czasem nieprzyjemne. Pozdrawiam :) Panie pilocie dziura w samolocie to już przerwa krzyknął dzwonek dzieci biegną radość śmiech piękne niebo nad głowami odrzutowiec chmury tnie błysk wybuchu tuman kurzu deszcz odłamków płacz i krew zapisało się w pamięci leci pilot chować się
    1 punkt
  47. ' moje życie bez łez nie byłoby nim w pełni przypominają że jestem żywiołem mogę drążyć skały a me wewnętrzne źródło zawsze jest żywe ' __________ tak to widzę, tak to czuję :)
    1 punkt
  48. w grę nie gram, ale lubię Zimmera
    1 punkt
  49. Czarne domy czarne ulice Mroczne zaułki Nie skryjesz w nich się Cienie drapieżne ostre ramiona Ruchomy płomyk Czai się w oknach Odbite kroki W plugawych ścianach Gra pantomima W jakichś Sekwanach Wśród lepkiej mgły Zimne kopyta Sapiące konie Życie jak brzytwa
    1 punkt
  50. kiedy każdy kołek kończy kołowrotkiem konia kłuć koń kulawy kierat kręci kopyt kolan klawy kłus kowal Kluska koniu klaszcze kruk koronny kra kra kra kra kruszyłaby kołacze kurcze każdy kradłby kram konia kręgi kroczą krócej kory koszyk kopnął kop kowal kończy kontenplację kończynami kiwa kot KONIEC :)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...