Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.07.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
jeszcze kiedyś przyjdą lekkie jasne noce sny rozłożą delikatnie na powiekach by łagodnie prowadziły każdy oddech na polanę gdzie się srebrem mieni rzeka i unosi każdą kroplę ze spokojem jakby dawno znała sekret przemijania więc nie musi nadaremnie walczyć z nurtem lecz pozwala czystej wodzie toń odsłaniać5 punktów
-
Ludowe przysłowia ponoć głoszą prawdę domyślam się zatem, że są wiele warte byłoby niesmacznie słuchać głupków wsiowych gdyby ci nie znali mądrości ludowych przykłady poniższe godne pamiętania mądre i rzeczowe, w głowie do dumania „Nie patrz, kto mówi, ale co mówi” „Nauki korzenie są gorzkie, lecz owoce smaczne” „Kiedy lipiec daje deszcze, długie lato będzie jeszcze" „Mądry Polak po szkodzie" nie każda dewiza warta jest uwagi jednak są takowe, które tyczą szlaki kultura powszechna, zmodernizowana bywa nazbyt płytka na kanon poznania ludowe przysłowia nie powstały wczoraj zacna mądrość ludu jest niczym pastorał bracia chłopi byli są, nie w ciemię bici przeto dla nich słowa Veni – Vidi – Vici. ___ 12 lipca przypada Dzień Męczeństwa Wsi Polskiej4 punkty
-
Prijdite do mene wsi strudżeni i obtiażeni i ja zaspokoju was (Mt.11,28-30) Na chwilę przed Paruzją Przebrzmiał Kanon Dziewięciu pieśni Cisza Z żywicznym poszumem sosen Z rozkapanym deszczem Otuliła Prawosławne cementowe Groby Umilkły waśnie W cieniu Starej cerkwi Skupieni Czekają I tylko Żołnierze radzieccy Z dala bezimienni Hospodi pomiłuj Tych Których mam w pamięci Cmentarz prawosławny w Choroszczynce,2019r. ps. To mój powrót do korzeni. Czasami trudno jest pogodzić się z historią własnej rodziny,a jeszcze trudniej odnaleźć tam swoje miejsce.4 punkty
-
Ktoś się podszywa pod mądrego puszczyka, jakieś pozbawione serca ptaszysko. Którego mądrość mocno utyka, zachowuje się jakby wiedział już wszystko. O swym talencie wysokie ma mniemanie, jakby całą wiedzę o poezji zjadł na śniadanie. Nie patrzy krytycznie na swoje uwagi, brakuje mu empatii i w ocenach rozwagi. Skąd się biorą takie złośliwe ptaszyska, czy jesteśmy już na nie skazani? Przysłowie mówi "przyszła kryska na Matyska" może satyra będzie najlepszym rozwiązaniem :-)3 punkty
-
Usłyszałem, że ladaco, ale czyżbym się przesłyszał bo mówiący to seplenił był zziajany no i dyszał i zagrała wtedy we mnie stara żyłka detektywa może facet mówił szyfrem tak na filmach nieraz bywa. Spróbowałem to podzielić wyszły z tego trzy wyrazy i to właśnie był zaczątek, aby zrobić wypad z bazy bo wiadomo, że natura oraz cisza wśród zieleni to inaczej człowiek myśli a i rozum się nie leni. Wziąłem kartkę i ołówek by zapisać, co słyszałem ale zaraz na początku wątpliwości pewne miałem może to skrótowy zapis i do tego szyfrowany żeby było trudniej dociec to w dwóch słowach zapisany. Co słyszałem fonetycznie po swojemu zapisałem a rezultat mego śledztwa tuż pod spodem pokazałem ja detektyw niestrudzony, który działał pod przykrywką czyli utajnionym nickiem który także zwie się ksywką. Ha-Jot. ... że lada... co? ... żel, a da... co? ... żel, Ada... co?3 punkty
-
@Wiesława Wiersz nie jest zgrabnie napisany i postaram się wykazać dlaczego. Zacznijmy od tego, że są tu straszne rozjazdy w ilości sylab w wersie, co w połaczeniu z rymami dokładnymi (w większości) tworzy wrażenie ,,rozchełstania". Szczególniej dobrze widać to na początku drugiej strofy. Dalej- argumentacja. Jakkolwiek może wydać się to paradoksem, to zarzucana hipokryzja adresata nie zabiera jego wypowiedziom prawdziwości. Oczywiście mało przekonująco brzmi złodziej upominający by nie kraść, jednak niewątpliwie ma w tym rację. (Nie twierdzę przy tym, że adresat wiersza we wszystkim jest nieomylny.) Maluje się więc tu klasyczny przykład argumentum ad personam. I jeszcze taka drobnostka- nie ma czegoś takiego jak ,,mieć awersy". Można mieć awersję, żywić urazę, odrazę etc. @puszczyk Apeluję o ocenianie wiersza nie autora. Krytyka ma pomagać w warsztacie, a nie równać kogoś z ziemią. Pozdrawiam serdecznie :)3 punkty
-
Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu, już nie nucę pieśni złamanej korony, drzewo już nie pieści resztkami gałęzi, już nie musi liści poszum duszy koić. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: co było zostanie, niech zarosną chaszcze, gdzie ląd inny będzie - popłynę daleko i na morzu znaczeń nowy sens odnajdę. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: horyzont daleki, nie wiem czy mu sprostam. Skorupka poczciwa ze sterem przy sercu, w morze życia płynie. Na niej wolę zostać.2 punkty
-
(akrostych) Jakże ten tydzień jest deszczowy, A jednak myśli mam swobodne, Gdy wyrywamy kilka godzin, Oby... wyruszyć... na Jagodne. Dostrzegam w Twoich oczach podziw! Naraz wiatr wzmaga się sztormowy. Ech... niebo... Bądźże nam pogodne!2 punkty
-
2 punkty
-
mój pierwszy chłopak miał na imię nie pamiętam tak jak smaku chleba z cukrem wakacje zaczynały się wiosną nasze stopy pachniały bzami w sieni stygły drożdżowe baby całował mnie na ruchomej wyspie w oddali syreny ochotniczki truskawki i wicherek zamiast letniej bryzy drugi jakoś inaczej całował szybko na dziesięć przed wybuchem biegliśmy liżąc powietrze dzieci bez twarzy za górami lasami jest dom z widokiem dwadzieścia kilo sadzeniaków cebula różowa pełnia jak dropsy pochowane po kieszeniach całujesz bez pośpiechu 0804202 punkty
-
ja się znamwe wszystkim co dotyczy dampani tańczyja nie tańczęczekała pani anielsko cierpliwie?to miłość proszę panija się znamwe wszystkim co dotyczy dama pan wie czym jest miłość?no takpan kocha siebiew głupociecnocie i durnociena złość?pani tańczyja nie tańczęczekała pani anielsko cierpliwie?to miłość proszę panija się znamwe wszystkim co dotyczy dama pan wie czym jest miłość?no takpan kocha siebiew głupociecnocie i durnociena złość?ja jestem arlekinto płaczę żałośniew miłosnej weniektórą sobie cenięa ta moja skrzywiona mina?kurewskie życie arlekina"to pan wie czym jest miłośćskutkiemmetaforąprzyczynąwielkich wydarzeń w małym kosmosiei powiem panu...mam to w nosieto zatańczmydobrana z nas parałączy nas wszystkow głupoty oparachależ pan tańczywłos zwichrzony w tańcui łzy wzruszenia na policzkujuż mokre liczkotakie życie arlekinaw cyrkowych rodzinachbywajam bardziej błazen i nic nie poradzęstooooop!nie dotykać mnie proszę!wnoszę że pan jest narąbanyte łzy i włosy są namalowanerlekinto płaczę żałośniew miłosnej weniektórą sobie cenięa ta moja skrzywiona mina?kurewskie życie arlekinato pan wie czym jest miłośćskutkiemmetaforąprzyczynąwielkich wydarzeń w małym kosmosiei powiem panu...mam to w nosieto zatańczmydobrana z nas parałączy nas wszystkow głupoty oparachależ pan tańczywłos zwichrzony w tańcui łzy wzruszenia na policzkujuż mokre liczkotakie życie arlekinaw cyrkowych rodzinachbywajam bardziej błazen i nic nie poradzęstooooop!nie dotykać mnie proszę!wnoszę że pan jest narąbanyte łzy i włosy są namalowaneczym jest miłość?no takpan kocha siebiew głupociecnocie i durnociena złość?ja jestem arlekinto płaczę żałośniew miłosnej weniektórą sobie cenięa ta moja skrzywiona mina?kurewskie życie arlekinato pan wie czym jest miłośćskutkiemmetaforąprzyczynąwielkich wydarzeń w małym kosmosiei powiem panu...mam to w nosieto zatańczmydobrana z nas parałączy nas wszystkow głupoty oparachależ pan tańczywłos zwichrzony w tańcui łzy wzruszenia na policzkujuż mokre liczkotakie życie arlekinaw cyrkowych rodzinachbywajam bardziej błazen i nic nie poradzęstooooop!nie dotykać mnie proszę!wnoszę że pan jest narąbanyte łzy i włosy są namalowane2 punkty
-
Świat kończy się rachunkiem sumienia Słychać wrzask kosmosu dziś wyraźnie Machina egzystencji warczy na materię Śmierć przywita, życie wypluje odważnie Bo podtrzymujące wybuchnęły baterie Ludzie miotają się i obracają gdy zawieje Jak sprzedajny błazen i na wietrze flaga Grunt pod glinianymi nogami się chwieje Rozpoczyna się z lewej finałowa plaga Psy warczą na niebo, brak jest człowieka Zakłady Śmierci wydały bilety podróżne Czas nie gra na czas i nigdy nie zwleka By trafiły tam z hukiem istoty zamożne Wrzaski i warkoty już wiecznie zamilczą Nocny spokój i dni plama ożyją w pamięci Świat zawsze był kością niezgody wilczą Był samobójem Bożym i się przekręcił Autor: Dawid Rzeszutek1 punkt
-
Tyle we mnie Boga, ile wiary w silną wolę, bezcenną wartość popełnionych błędów i celu na drodze do zrozumienia. Po pierwsze świata, który nosi nas w sobie jak zarazę. Po drugie siebie, choć to trudniejsze niż mówią. Całe zło, którym krzywdzimy się nawzajem, bezużyteczna nienawiść żądna krwi jest przekleństwem. Zgubą która czeka, niby śmierć na swoją kolej. Szukając świętych nie patrzcie w górę, oni są ponoć wszędzie, widzą nas niewyraźnie, przez pryzmat zachwianej równowagi.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
mam ja buty mam ja buty co sięgają mi do pępka przez to brzuch flakami stęka muszę kupić buty nowe drażni bardzo twarda skóra te po prostu są do picu nie chce takich w moim życiu wtedy ze mnie jest pokraka wciąż na boki tułów kiwam chyba zaraz się zapatrzę na dziewczynę też ma takie wciąż narzeka nie dziwota kiedyś weszła w żyto żyzne podrapała sobie ręce teraz żyje w swej udręce przez te buty jak wieżowce nawet pośród nieużytków dosięgały jej do ramion już jej mówię tuląc całą tylko skradnę ja onuce po zmaganiach w sklepach tylu wnet dostałem ja po twarzy teraz leżę z nią na plaży romantycznie tu i chłodno aż tu skorpion bestia głupia ukuł mnie tak prosto w palec my nie chcemy być tu wcale mamy skwierczeć tak na boso nasze mózgi bardzo strute po co tu zawracać bryzę jam muszelkę nawet liżę wtem horyzont ukazuję piękne buty w liczbie cztery co pasują nam jak ulał lecz musimy się wypulać coś nas gryzie ja pierdzielę idźmy wreszcie stąd w butach lecz na koniec wiersza powiem leci w buty se na zdrowie nie dostaje ja odcisków kiedy w miękkim są klepisku1 punkt
-
@Johny Piszesz, płyn na porost włosów czyżby było coś takiego? Jeśli tak to bardzo proszę podaj adres sklepu tego pognam tam jak rączy jeleń, pognam nawet dziś z wieczora i nie trzeba oświetlenia, bowiem w roli reflektora mogę użyć mej łysiny a poboczem ciemnej drogi wprost do sklepu mnie powiodą moje dwie nie cztery nogi. W sklepie udam żem niemowa i na migi, więc bezgłośnie wytłumaczę, że ja szukam coś, co po tym coś wyrośnie i uchylę delikatnie rondo mego kapelusza i na migi wytłumaczę proszę spojrzeć była susza słonko było niemożebne, grzało tak, że wypaliło to, co jeszcze nie tak dawno bujnym łanem się ścieliło. Ekspedientka mnie rozumie jednak myśli ty idioto nie ty pierwszy nie ostatni jakimś szyfrem pytasz oto spójrz jesteśmy w sklepie sami nie udawaj, więc niemego idź, na pierwszej półce z prawej masz od metra właśnie tego więc poszedłem i usiadłem, bo przygniotło mnie zdziwienie bo na półce był, lecz nawóz z etykietą - na łysienie. Z nerw wyszedłem i u pani zażalenie takie wnoszę może nawet być i nawóz, lecz na porost włosów proszę pani tylko się zaśmiała, bo cóż biedna miała robić i odrzekła mi z przekąsem - mchem też możesz przyozdobić swe poletko a więc czekaj, minie zima, puszczą mrozy tu za sklepem też mech rośnie, przy śmietniku koło brzozy. pozdrawiam ;)))1 punkt
-
— Kochanie, dlaczego nie chce ci stanąć? – Przecież widzisz, że robię wszystko, co w mojej mocy. – Pomóc tobie? Może go bardziej nacisnę, co? – To nic nie da. – Ale mnie się bardzo chce. – Mnie jeszcze bardziej. – Ojejku! Fajnie! Jednak stanął! – Benzyna się skończyła. – I to przy lesie. Biegnę siku. – Poczekaj! Ja też!1 punkt
-
Mój umysł spokoju mi nie daje Gorycz rozlewa się po mym ciele Choć na zewnątrz cały czas udaję Czuję jak żal mi w gardle pęcznieje Myśli pławią się w swoim zepsuciu Trucizna wsiąka we wszystkie tkanki Nie mogę pomóc temu uczuciu Zazdrości wobec twojej wybranki1 punkt
-
Po przykrótkiej nocy otwieram oczy i widzę twój uśmiech skierowany prosto do mnie. Poważny dawkujesz mi radości, niczym niebo pod koniec uroczego dnia, a na ramieniu ciepły ucisk palców. Wstaję stęskniona, upał, łączę się w pulsującą nutę.1 punkt
-
Gdy już wyfruną wszystkie ptaki, wiatr pustym gniazdem zakołysze i nucąc tęskną pieśń topoli, pomoże obłaskawić ciszę. Wsłucha się w szelest rzewnej skargi, że niknie konar bez świergotu. Szeptem, w prześwitach ją pocieszy, warto żyć dalej – dla powrotów.1 punkt
-
1 punkt
-
Inny mieszkaniec miasteczka Mielec, najbardziej cenił w żonie intelekt. Gdy się spotkali w sądowej sali, to mu zostało bardzo niewiele. ;)))1 punkt
-
Na tym starym zdjęciu zatrzymana młodość, przystanęła lekko, by uwiecznić chwilę. W oczach ma figlarność i wiosenną zieleń, w dłoniach szczery zapał i obietnic tyle. Jeszcze wzrokiem sięga, dalej niż horyzont, tam gdzie sny przed świtem dotykają marzeń. Uchwycone w kadrze czarno- białe szczęście, błogo nieświadome, kolejności zdarzeń.1 punkt
-
lipiec ma w sobie słodycz miodu który dojrzewa w kwietnych łąkach w uśmiechu słońca szczerozłotym gdy się po sadach cicho błąka aby zapewnić każdą jabłoń że to najlepszy czas wzrastania gdy w rozmarzeniu senno - letnim nie trzeba jasnych chwil poganiać1 punkt
-
poczucie winy jest łatwo dostępne można garściami brać a nocą nieustannie przeliczać Panie naucz oddzielać winy od plew1 punkt
-
Jeden zdobywa kolejne szczyty, wysoko pod samym niebem. Drugi nurkuje w głębinach duszy - obaj szukają siebie. *** Człowiek tak wiele potrafi, by swoją rolę potwierdzać. Lecz wciąż mu trudno rozwikłać, sekrety własnego serca.1 punkt
-
1 punkt
-
@w kropki bordo "całował szybko na dziesięć przed wybuchem biegliśmy liżąc powietrze dzieci bez twarzy" a jak mam to rozumieć bo nie rozumiem? Chleb z cukrem...chyba wszyscy się tym zajadali w swoim czasie nie aż tak odległym. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
@Somalija Piękne życzenia żal by ich było gdybym ich nie mógł przeczytać gościom choć bez Twej wiedzy, ale wiedziony przez intuicję podświadomością przenoszę w miejsce gdzie szersze grono aplauzem na nie Tobie odpowie a ja dziękuję Ci całym sercem za treść zawartą w pisanym słowie. Pozdrawiam ;)1 punkt
-
"Mądry Polak po szkodzie, A jeśli i prawda z tego zbodzie, nową przypowieść sobie Polak wykupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi" Kochanowski (o ile dobrze pamiętam). Tak swoją drogą, w nawiązaniu... :) W pewnym sensie zgadzam się z przesłaniem, istnieją wartości ludowe, które nie powstały bez powodu. Jednak zwracam również uwagę na fakt modernizacji społeczeństwa, efektu Cooka, globalizacji oraz nieograniczonego dostępu do informacji - to obecnie sprawia, że wszelaki empiryzm traci na wartości, bo doświadczenie, które zdobywali inni ludzie, odnosi się do świata, który poprzez turbulentną bitwę tez i antytez, przestał istnieć. Pozdro!1 punkt
-
śledziłem ją od rana szła przede mną skromnie ubrana zerkała tu oraz tam widziała że się uśmiecham lecz gdzieś po drodze zgubiłem ją i jej miły ślad a przecież ten poranek miał być piękniejszy niż róży kwiat obudził mnie kanarka śpiew opętał smutek oraz żal że tak sobie zagrała że była tuż tuż a moja przegrana1 punkt
-
wciąż sięgam do słoika w którym trzymam nadzieję rozcieńczoną z ułudą sproszkowaną przez skąpstwo i strach wciąż sięgam do słoika w którym trzymam nadzieję i karmię się nią codziennie bez perspektywy że kiedyś wyleczę się z tego uzależnienia1 punkt
-
Za dawnych czasów peerelowskich modne i pożyteczne były weki. Weki na wieki xD Dla mnie nadzieja w słoju jest takim właśnie wekiem, który otwierało się w obliczu czarnej godziny, tylko zamiast mięsiwa jest nadzieja. Czy można być uzależnionym od nadziei? Nadziei na lepsze jutro, lepsze życie, lepszą miłość, lepsze ja... Ale w końcu trzeba przejść przez zamarźnięte jezioro z pewnością, nie tylko z nadzieją, że lód nie załamie się pod cięzarem ciała. I tej pewności plce życzę :) poZdrówka!1 punkt
-
Nie przespała się dziś ze mną moja wena osobista więc w tym wierszu niedociągnięć pewnie będzie długa lista choć poetą śmiem się mienić wena gra tu pierwsze skrzypce bez niej słowa są w nieładzie powiem więcej są w rozsypce. W samotności jak pustelnik szukam źródła dla temu który jeszcze nie zaistniał więc jak go opisać światu poprzestanę dziś z pisaniem wena mnie odwiedzi nocą i będziemy liczyć gwiazdy które wierszem zamigocą. Księżyc go posypie pyłem księżycowym oraz z chęcią wyda swoje poświadczenie tak z podpisem jak z pieczęcią żeby ci, którzy będą czytać źródło i genezę znali, że to autor razem z weną wspólnie wierszyk napisali.1 punkt
-
*** Można z innymi klaskać w tłumie, a czasem, to nawet wypada, Byle ten gest, pochodził z serca, a nie z obserwacji sąsiada. *** Wiedza bywa potrzebna i ważny jej potencjał. Lecz ta na własny temat, po prostu jest bezcenna.1 punkt
-
Mówią, że nadzieja jest matką głupich, ale mówią też, że trzeba ją kochać jak matkę. Mówią jeszcze, że umiera ostatnia... myślę, że nie ma sensu zamykanie jej w słoiku. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Kiedy los rzuca na kolana, musi w posadach zadrżeć ziemia, wtedy to właśnie z wielkim jękiem, pękają mity i złudzenia. I trzeba głowę po raz enty podnosić, choć na karku brzemię. Lecz dużo łatwiej stawiać kroki, kiedy do prawdy lgnie spojrzenie, by zajrzeć w siebie jak najgłębiej, póki nadziei nie zabrakło. Z maleńkiej iskry dobyć płomień i podtrzymywać w sobie światło.1 punkt
-
z drzewa spadła budka dla ptaków one zdążyły dawno wyfrunąć wisiała pusta jak dzwon któremu wyjęto serce1 punkt
-
kochamy za bardzo więc mało dokładnie bo serce nie może nadążyć dajemy za dużo z upartą nadzieją że nadmiar potrafi zapełnić mówimy za wiele lecz słowa ulotne nie zdążą się w nas ukorzenić1 punkt
-
Gdzieś poza zasięgiem racjonalnego myślenia, na marginesie pustosłowia, w nadprzeciętnej i raczej złośliwej mantrze, porozsypywanych niezdarnie nadziei... Gdzieś w zapomnianych notatkach, które milczą zadławione warstwą kurzu, między pierwszym a ostatnim wierszem o niczym, jest jeszcze trochę miejsca... na kilka wspomnień przy płomykach świec, na to by zwinąć w kulkę swój cień, zanim czas bez ostrzeżeń rzuci nim po ścianach. Tutaj zaczynam się i kończę, dopóki mnie ktoś nie odnajdzie...1 punkt
-
Nie trać zachwytu nad światem, choć czasem przygasną myśli. Warto przystanąć w półcieniu, a resztę zwyczajnie wyśnić. I nie rezygnuj z uniesień, gdy będzie przygniatać brzemię. Przecież horyzont się zmienia, z każdym kolejnym wzniesieniem.1 punkt
-
Tak łatwo od Ciebie odejść, szukając fatamorgany, a Ty pozwalasz jej dotknąć i nad przepaścią przystanąć. Czuwasz tuż obok, gdy nocą, pytanie zaczyna mamić, czy jesteś jeszcze potrzebny, a może sami zdołamy? Głupio trwonimy odpowiedź, więc znowu wracamy chyłkiem. Dobrze, że czekasz cierpliwie. Koło rozpaczy - jak zwykle.1 punkt
-
smętkowi się ponieść nie damy dzień nowe radości przynosi a ptaki niech lecą w nieznane bo szczęścia ciut więcej jak grosik a pośród szarości i brązów złocienie błyszczą w prześwitach i schodzą z cokołów posągi energia powraca do życia Pozdrawiam1 punkt
-
nie traktuj życia zbyt dosłownie i nie dociekaj całkiem serio można się bawić bez powodu albo popłakać nadaremno i czasem trochę spuszczaj z tonu (nudno jest patrzeć wciąż z wysoka) na różne niezbyt mądre miny popatruj z przymrużeniem oka czasami skrobnij niby wierszyk na który banał ma nadzieję a metafora choć niezgrabna niech się do ludzi szczerze śmieje1 punkt
-
Daruj mi słowa nieśpieszne, wcześniej zważone milczeniem. Niech cudzych nie pragną spojrzeń, gdy w sobie jest potwierdzenie. Podaruj spokój radosny, jak ptakom, które wracają, wolne od wszelkich umartwień, bo w skrzydłach świat cały mają. Pomóż wyznaczyć od nowa, prawdą kreślone granice. By dusza mogła wziąć oddech, muszę uchylić przyłbicę.1 punkt
-
Czasem gubię się w półsłówkach, w pół tonacjach i półcieniach. Kiedy karmią mnie półprawdą, to wychodzę od niechcenia. Czasem biorę za półdarmo i oddaję połowicznie. Zdarza mi się o północy, tworzyć w półśnie wersy śliczne. Często pytam się półszeptem, czego pragnie ma połówka. Zatrzymując się w pół kroku, żeby nie wyjść na półgłówka.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne