Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. jestem niewidzialną cząsteczką która codziennie tak jak ty walczy o przetrwanie zupełnie niezamierzenie wstrzymałam gospodarki świata pozamykałam ludzi w ich domach stałam się wrogiem publicznym numer jeden Ty który o mnie piszesz elaboraty snujesz tezy i domysły zaprzęgasz polityki ćwiczysz na mnie swój strach pamiętaj jesteś aż jednoośmiomiliardowym organizmem ja jestem tylko jednopięćdziesięciomiliardowym - patogenem
    5 punktów
  2. Za oknem stare drzewo rozkwita. W jego koronie niezdarnie przysiadł i pączki skubie samotny grzywacz. W dali się modrzy niebo przejrzyste, takie przedziwnie ciche i czyste, jak się zdarzało jeszcze w dzieciństwie... Te same domy i samochody, ten sam co zwykle krzew trzmielinowy i chodnik który woła: Odnowy! Wszystko normalnie niemal za oknem wygląda dzisiaj. Tylko dlaczego ciągle ten grzywacz skubie samotnie?
    5 punktów
  3. autorka j.w. Stoją ludzie w kolejce jak niegdyś jak dawniej stoją luźno wiatr wieje czasem ktoś zagadnie Przesuwa się kolejka powoli przytomnie Jeszcze kwadrans i będę przy wejściu Spokojnie Rozmawiają że teraz świątecznie inaczej co innego czekanie... co innego spacer Każdy wie co tu grane i nikt się nie dziwi w sklepie nie brak niczego lecz czy są szczęśliwi (?)
    3 punkty
  4. słuchałem otoczenia okrążało drżeniem niemal łkało bezradnością co rani każde spojrzenie wymijało przechodniów przecinało krawędzie sceny tej na której śmiały się dzieci nieraz zbyt donośnie przechodziło w obojętność niczym wiosenne kwiaty unosiło się wonią lęku
    3 punkty
  5. zepsuta maszynka dobrych chwil nanizane tylko smutki dług palący policzek wije się słony strumień a ty całujesz mnie emotikoną nic niewidzące wypalone wyświetlaczem źrenice błyszczą tworzę się na nowo składasz mnie
    2 punkty
  6. wyrzucona z siebie na jałowym biegu mylę tabletki dzień z nocą wybijasz mnie ze mnie bez zdarzeń tylko trwam smutek po drucikach biegnie zapytaj mnie o mnie nie działa domowe zaklęcia wieszaj zawsze klucz po prawej stronie rozszczelniona do końca wykrój sobie mnie kawałek łatwozranialna łatworozpadalna
    2 punkty
  7. Deszcz Już nie pada zatrzymał się na powiekach. żadna kropla niżej chyba, że zła.
    2 punkty
  8. kopiemy sobie samotności dół po brzegi cisze weń wlewając rozmowa staje się stopniowo w kurz ubranym eksponatem każdy już tylko własny niemy głos słyszeć wokoło pragnie słuch i tak niebawem zatka wosk z przerośniętego ego grzęźniemy w nałóg by czytać się w systemie zero-jedynkowym chronicznie przekrwionymi oczyma koloru monitorowego nasz świat kurczy się do granic na czubku nosa wytyczonych złożony z ilustracji jak według nas wygląda życie wymarzone pazerni pochwał i akceptacji tworzymy publiczne życiorysy często i tym naszym mini kopiom odartym w ten sposób z autonomii tak łatwo w fałszu wychwalamy swych przyszłych recenzentów być może ewoluuje nowy byt lekko zgarbiony homo lajkulus
    2 punkty
  9. i jak teraz, w czasach zarazy, wyglądasz ? wciąż te same nachalne ckliwe obrazki wciąż te same nachalne przewrotne słówka lecz wyraźnie wyłania się z tła PODŁE daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze daj pieniądze (bez końca)
    2 punkty
  10. o czwartej nad ranem mgła kapie i zalewa pałac kulturyjuż prawieprawie go nie widaćtylko ulice szumią złością i kleją się do stópciała tańczą bezmyślniesiadają na przystankach powrotnychświatła samochodów jak łby wściekłych psów łypią kątem okacuchnące rozmowy katów wiją się nagie na chodnikunikt się nie wstydziprzede mną warczy noc, za mną struga nieba formuje lekkie schodyulica kozia spływa wczorajszą krwią wlokąc swój stukonny lament nitką,która wystaje mi z buta
    2 punkty
  11. I tak mija Dzień po dniu Miesiąc po miesiącu Rok po roku Codzienne błędne koło Rutynowych obowiązków Szkoła, studia, praca Głęboka systemowa studnia Nie myśl samodzielnie Stosuj szablony One Cię wyzwolą Od ciężaru rozumu Klucze i schematy Są drogą do zbawienia Słuchaj ich uważnie Aż stracisz słuch A kiedy już ogłuchniesz Zostaną w głowie Wypalone sposoby życia I nic poza nimi Nie szukaj swojej drogi System już czeka Właśnie na Ciebie Potrzeba mu niewolnika Ale jeśli jednak Pójdziesz pod prąd Uważaj by nie utonąć W morzu ślepych głupców
    2 punkty
  12. Seks moi państwo w czasach pandemii żywot kobiety pięknie odmienił pani spod czwórki co zbliżeń nie chce krzyczy co ranek dwa metry leszcze inna skrywane spełnia fantazje dla zdrowotności weźmiesz mnie w masce i covidsutre czule odkrywa by się jedynie w tych miejscach stykać nie raz zastęka lecz nie biadoli kiedy w pieleszach swoich .... swawoli
    1 punkt
  13. Cherlawy hrabia z miasta Gołdapi cierpi, gdyż chandra podle go trapi. Poszedł do Haliny swojej konkubiny, by pobaraszkować z jej okapi.
    1 punkt
  14. nie z każdym dniem można się zaprzyjaźnić ale z każdym dniem trzeba uścisnąć sobie dłonie sztuką kaligrafii jaką uprawiam palcami na twojej skórze zapisuję wiadomość dla mojej drugiej połowy połowy swojej własnej duszy zanim wyrosną nam skrzydła zabiorę cię tam gdzie psy zakopują kości na wszelki wypadek
    1 punkt
  15. usiadł na obłoku podlewał świat dobrocią rosły z niej drzewa ozdobione nie tylko liśćmi również uśmiechem którym wiatr tarmosi wyrastają leśne łąki gdzie motyle czują się jak w raju i nie tylko one - nocą w berka bawią się świetliki ja nie fantazjuję ja to widzę ja to czuję
    1 punkt
  16. Gdzie się podziały szczęśliwe chwile te, które życie motylich skrzydeł delikatnością barw uwodziły, i tak jak one cudowne były. Czas je pochłonął jak chłodna studnia rześki poranek i żar południa. I choćbyś wzywał magiczne moce, będą wspomnieniem, lecz to już dosyć. Bo nie ma w życiu nic szczególnego, co nie przemija, choć nie chcesz tego. Pamięć koduje coś w labiryntach, Być może ważne i bardzo piękne. I tak zostaną już utrwalone, Przez dziesiątki lat w mózgu połowie. Są jak twardy dysk, odtworzyć możesz te, które cenisz o każdej porze.
    1 punkt
  17. Miała karka. Zakwakał, a kawka zakrakała im.
    1 punkt
  18. Ja nie jestem zwykłym zbirem ale żądnym krwi wampirem Gdy się w szyję kłami wbijam, słodką krew z jej ciała spijam i całuję zakrwawiony widząc wzrok rozanielony. Kto doświadczył w życiu tego nie pokocha już innego, a po nocy wyczerpana czeka na mnie już od rana. na wampira, tego złego, ­ale jakże kochanego.
    1 punkt
  19. Wygryziona została nora. ( Wejściem jest ciasna dziura.) Schowała się w niej mysz, która powiedziała : „ jest na odpoczynek pora. Spokoju mego nie zakłóci, żaden pazur koci, ni złe wiadomości.” Podobnie czyni część ludzkości.
    1 punkt
  20. o! słodkie słodkie róże co czerwienią się pysznią kolce ranią tych śmiałków co żądzą żądz dyszą! kwiat królewski to róża! w nirwanie się pławi... Zamieć,. Tornado. Burza! czy Marsjasza muzyka zbawi? nie ma róży bez kolców! Kevlar. PLastik. Tokamak. mam u dłoni 6 palców i biorę wielki zamach.... by wyruszyć w tę podróż w te różowe dale.... ale czy dotrę do celu ? nie martwię sie wcale !
    1 punkt
  21. graphics CC0 S(ł)oviansky z przekrwionej pochwy schowaj miecz żaden po kądzieli brat twojej piersi swiekry i jątrwy ciebie mi zazdroszczą nikt nie ma takiej jak ja amuletem belemnitowym zwodzisz Peruna twe kabłączki skroniowe płanetnica -sznurki na chmury worki na grad ciebie mi zazdroszczą jeziorowe mamuny obwisłe sutki plejad wołosożary a smoki Welesa w czasie upałów spółkują trujące nasienie zatruwa studnie i źródła jam twój Chors czuły oblubieniec żywię się łuną księżyca w Noc Kupały odstraszam wilkołaki z ukąszeń utopielic tobie wypraszam bogomilstwo — Chors w Tucholi(s) [lunarna pieśń neosłowiańska nie z metropolis] Chors – księżycowy władca nocy choć go ubywa – wciąż nad nami las dawno cieniem drzew zatoczył od bóstw lunarnych – co z wilkami tańczyć by mogły każdej nocy we mgle jak Nimfy – usta sine wyją komórki – świecą w oczy szumią jesiony wiatr w olszynę Chorsa wołamy zimne – bose… tańczmy! na nieba tle – cekiny księżyc wycharsły wciąż nędznieje pieją Rusałki że już rano pod horyzontem kruczy – Czejen składa pióropusz oraz namiot Chorsa kurują słowiańskie Zmory od witaminki „c” kwaśnieje a Świtezianki – już bez kory gibkie panienki winko grzeje Chorsa wołamy zimne cory… tańczmy! – bo niebo całkiem dnieje biwak w dorzeczu Brdy i Wdy deszcz tnie z Równiny Charzykowskiej plemię słowiańskie z zimna drży a Świtezianki – w kieckach w groszki to nocka Chorsa lunatyka choć Luna ponoć – to kobieta księżyc nad ranem wnet umyka Chors ma (zapewne) – płeć faceta Chorsa wołamy czemu znika…? przyjdź! w nocy – my będziemy czekać — przypis: *Chors – fikcyjne słowiańskie bóstwo „ubywającego” księżyca
    1 punkt
  22. Pewien szlachcic do mistrza przybył niegdyś z rana, - Śniadania nie dostaniesz, żona nie ubrana. - Głodny nie jestem, ale w sercu mam zgryzotę, Miałem niegdyś na związek z sąsiadką ochotę, lecz rodzicom uległem, z inną się związałem, mam z nią dzieci i chociaż bardzo się starałem, nie udało mi się jej nigdy umiłować, i niechcianej decyzji zaprzestać żałować. Mistrz spojrzał na szlachcica, który zasępiony jakiejś jego porady czekał upragniony. - Kiedy innych oszukasz, uciec jesteś w stanie, od własnego serca nie uciekniesz mospanie.
    1 punkt
  23. @Sylwester_Lasota Sylwester_Lasota→Dzięki:)→Wiem, że czasami dziwnie piszę. Każdy ma inną wyobraźnie. I dobrze. Bo inaczej→nudy na pudy→w tym sensie. Tym bardziej, że różne rodzaje tekstów mi w głowie. A rozważania całkiem zacne,lecz w poezji wszystko jest możliwe.Jak w bajce:)) Pozdrawiam:) @CafeLatte CafeLatte→Dzięki:)→No faktycznie. Przeważnie wiersze, nie można brać dosłownie. Chociaż czasami tak. To dziedzina, gdzie wszystkie chwyty wyrażenia, tego czy owego→dozwolone:) P.S→Tak na marginesie→mam tu jedno konto. Zresztą wszędzie jedno i niezmienny jedyny nick:) Pozdrawiam:)
    1 punkt
  24. @Tomasz Kucina To teraz uporządkujmy Panie Tomku (połowiczny kompromis z mojej strony jako wyraz jak najlepszych chęci) osiemnaście bogów i bogiń słowiańskich, z czego o połowie nie możemy nawet dzisiaj powiedzieć czy naprawdę byli czczeni czy zostali źle zasłyszani przez piśmiennych kronikarzy i na ich modłę przekształceni jak ma się to w przypadku Czarnogłowa, który przekształcił się w Czarnoboga ze swoim bratem jako przeciwieństwem Białobogiem. O dziwo jako jedyny bardzo dobrze zaadaptowany w dzisiejszej popkulturze( o zgrozo amerykańskiej, a przez to światowej), a tak naprawdę żadne źródła nie potwierdzają jego kultywowania na ziemiach zamieszkiwanych przez ówczesnych Słowian. Jak Pan się zaopatruje ze swoją wiedzą w tej kwestii to jest bardzo ubogich i dość szczątkowych źródeł historycznych? A.G.
    1 punkt
  25. Wiersz dla emeryta 29-12-2016 Gdy przyjdzie emerytura krzyknijmy z radości „hura”. Szef nie stoi już nad głową i nie męczy drętwą mową. Już nie trzeba wstawać z rana, to naprawdę dobra zmiana. Poznajemy smak wolności, której wielu nam zazdrości. Możliwości mamy duże na zwiedzanie i podróże, na kulturę, na chałturę, na gry i literaturę. Niech więc nas przepełnia radość bo szczęściu czynimy zadość. Zawołajmy głośno „hura”, gdy przyjdzie emerytura.
    1 punkt
  26. @Sylwester_Lasota Dziękuje za uwagi . Wezmę je na pewno do serca :)
    1 punkt
  27. Zamiast światła - czerń rozszczepić Ciałem doskonale przez fantazję pochłoniętym stać się, do życia tchniętym w gorejącej lawie, jak pamięć wody rozkruszona między wybudzone łzy Podaruj mi, proszę, czerwoną trumnę dla wskrzeszonej w sercu monotonii pokropionej wiśniowym atramentem z pociętej czaszki Dziadka Czasu. Żarem oczu tchniemy płomień w magię dorosłości, a wszystko inne, co nużące zakopiemy sześć metrów pod ziemią w sześciu różnych lasach.
    1 punkt
  28. Zależy jak i kogo ;) tak jak pisze @CafeLatte uśmiechu @Jacek_Suchowicz i nie jest źle nie ma co narzekać ;)
    1 punkt
  29. przy kominku iskierki w każdej widzę to co było a było tego że ho..ho.. starczyłoby na nie jeden wiersz przy kominku siedzę uśmiecham się są i łzy a to znaczy że nie ukrywam się za snem że wszystko co było... było koło mnie fajna rzecz przy kominku siedzę ciesząc się że tam byłem że tych chwil nie przepiłem bo cieszyły mnie
    1 punkt
  30. szczęśliwych próżno szukać w sklepach nie zobaczysz świat stracił swego ducha wszystko jest inaczej inaczej jest dziś facet inaczej kobieta i miłość jest inaczej odmienna i nie ta że święta są inaczej nie dziwi to chyba pochówek w czarnym worku dalej po co gdybać Pozdrawiam
    1 punkt
  31. @jan_komułzykant Maska - wkładam. Ma, dał kwak sam.
    1 punkt
  32. Nieśmiale wyczuwam w tym fragmencie, a zasadzie w puencie wiersza - pewną dozę optymizmu. Skoro wirus - tylko, a ludzkość - aż, liczna armia nie zawsze musi być zwycięska, dobrze uzbrojona ludzkość i z silnym morale - musi wygrać tą wojnę. Pozdrawiam.
    1 punkt
  33. Fajny masz styl komentowania. Stawiasz komentarze precyzyjne i w pewnym charakterystycznym dystansie. Cenie ciebie za to, że robisz to we wzorowej jakości - nawet i autorytecie. Pewnie czujesz o czym mówię, ale na pochwały - nie czekam - nawet trudniej się do nich ustosunkować publicznie. Wiesz co? Przyrzekłem sobie, że pofolguję z rozbudowanymi komentarzami. Czasem bronię tu swoich tekstów, ale raczej rzeczowymi argumentami, doszedłem do wniosku, że te szczegółowe analizy czynią mnie mniej lubianym, dlatego ubolewam - bo bardzo wszystkich tu lubię - i na serio - bez wyjątku. Spuentuję więc krócej. Obublikowałem te dwa teksty w zasadzie dla tego, bo czuję, że cały optymizm społeczny w wyniku zaistniałej sytuacji z tym cholernym koronawirusem - nam SIADA, i dostrzegam tu już postawy silnie malkontenckie wręcz dekadenckie, jakby nadchodził jakiś schyłek epoki? To jest groźne! Zaczynam się marwić, siłą rzeczy sytuacja na świecie mozolnie prowokuje i nie ma się czemu dziwić, że ludzie kontestują rzeczywistość. Próbuję od pewnego czasu wlać w dusze i wrażenia czytelnika szczyptę, drobinę optymizmu. Dlatego właśnie te dwa lżejsze, melodyczne kawałki. Ostatnio dużo "spawam" tekstów białym wierszem (bez rymu), ale jakaś monada podpowiada mi, że teraz powinienem pisać prościej, wiązać słowa, kiedy jeszcze parę tygodni temu wrzucałem tu bardziej sensualne teksty, i mega koncepcyjne, ludzie operowali w liryce zaplanowanych wulgaryzmów i skrótów myślowych i w oparach jakiegoś cywilizacyjnego "haszu" brnęli w obłęd wygenerowanych turpizmów, pochwały dla zła, teraz to się zmieniło, piszą bardziej refleksyjnie i ostrożniej - ale jest mnóstwo ciemnych schizo_egzystencjalnych tekstów, to dobrze. Jednak ów zbiorowy trend dekadencki zaczyna nam silnie doskwierać. Wrzucam więc teksty łatwiejsze i lekko dosłodzone, ale trudno w tym wytrwać, bo to nie są autentycznie preferowane klimaty. Każdy ma traumę, w tej niekomfortowej sytuacji to norma. Pozdrawiam ciebie szlachetny panie - A.G. … i thx za dobre słowo.
    1 punkt
  34. o gwiazdo o miłości nie zgaśnij we mgle ! terminator orbituje wokół Marsa czy życie to sen ? czy bajka? czy średniowieczna farsa? pod mrugawicą z gwiazd palę faje za fają i światła wielkich miast ukojenie mi dają trampem kosmicznym jestem Jowisz. Saturn . I Neptun. czy przyjdzie znów jutro lepsze? kapitan Nemo szuka efektu.... życie to bal jest nad bale.... ale.....ale... czy to prawda?
    1 punkt
  35. @Tomasz Kucina Panie Tomaszu Kucina, zawstydzasz, onieśmielasz, a wręcz posyłasz mnie pisarczyka do kąta. To nie jest już pisanie ad hoc, podejrzewam, że nigdy nie było to jest już tworzenie lirycznych cudeńek. Jestem poruszony, zbulwersowany i ogólnie gniewam się na Pana - to jest zbyt dobre. Z wyrazami szacunku A.G.
    1 punkt
  36. ja jestem może z tryliona jeden i chciałbym przetrwać jak każdy z was więc imprezujcie zakazy łamcie bym jak najdłużej wśród was mógł trwać Pozdrawiam
    1 punkt
  37. Młoda szlachcianka mistrza z rana odwiedziła, jeszcze przed domem problem swój wielki zdradziła. - Mąż mój bardzo się zmienił, mnie nie zauważa, bo inny jest teraz, niż gdy wiódł do ołtarza. Mistrz spojrzał na kobietę, tłuszczem obrośniętą, chęć mu przyszła ripostą odpowiedzieć ciętą ale się wstrzymał, spojrzał na nią pobłażliwie - Tylko cud tu pomoże, więc się módl żarliwie, on się jednak zdarzy, gdy będziesz ściśle pościć, dużo chodzić, pić wodę i rzadko się złościć.
    1 punkt
  38. Dym z kubańskich cygar drażni krtanie i resztki przegniłych mózgów od nadmiaru whisky. Wokół dziesiątki wytrzeszczonych oczu, wykrzywione twarze, w ustach wrze nieskładny gwar. Duszność podchodzi do gardeł, do spoconych torsów ciężkich od złota. Odbijają się w lustrach drgające gwiazdy. Rozochocone stado wyrzuca z siebie smrodliwe popioły, które kłębią się pod sufitem, jakby wzniecona oddechem burzowa nawała. Ze wszystkich kątów dobiegają ciche szmery, stłumione piski. Węszą nerwowo rozbiegane szczury, podnosząc, co chwila zadżumione ryje. Udają kwilenie nad zgniłymi szczątkami. Rozrywają je w trwającej wojnie padlinożerców. Wyrywają sobie nawzajem. (Włodzimierz Zastawniak, 2013-11-03)
    1 punkt
  39. System jest wygodny dla tych, którzy myśleć nie chcą, a takich jest bardzo wielu, i dla nich jest to wygodne, jak napisałeś wyzwala od ciężaru rozumu, natomiast nikomu nie zabrania myśleć samodzielnie. Pozdrawiam.
    1 punkt
  40. Witam - oj głęboka jest to fakt. Pozd.
    1 punkt
  41. Witam - trudny tekst ale jest o/k. Pozd.
    1 punkt
  42. @Aleksander Głowacki wolę wielkości Plancka... nie mniej jednak to brzmi jak osobliwość... dobry tekst pozdrawiam
    1 punkt
  43. Zmienilbym kolejność: Twoje oczy Błękitem krainy tysiąca jezior Podoba się. Choć przewidywalny.
    1 punkt
  44. a to ci dopiero psota zapomnieli zamknąć kota!!
    1 punkt
  45. @Lidia Maria Concertina diabeł nie jedno ma imię... jeśli istnieje nikogo nie ominie... pozdrawiam
    1 punkt
  46. dźwięczysz w uszach wibrujesz w korze mózgowej zarażasz cetralny ośrodek niekontrolowanym wyrzutem dopaminy infekcja drogą kropek i kresek przenika pod skórę i ciśnie na usta ty cholerny
    1 punkt
  47. graphics CC0 Motto: w każdym z nas walczą dwa wilki – bądź pokorny za dużo emocji poezja powinna być subtelna na płytki grunt blefu kierować bezduszny korab zatrzymam koło na wodzie łyżka przestanie lewitować w lej studni nie spadnie kamień tyle much w nosie obrazoburczych posług z dyni wypadły oczy obraził się cielec gra bębenek baskijski pocierasz skórę umiaru nieważki szum z wysuszonego zwierza unormuj puls słowo niech płynie żyłą i prosto do morza uśpionego przez zimny prąd antypatii —
    1 punkt
  48. Kończą się dni strawione z czasem. Uległy rozterce zwyczajnie jak zawsze. Nikt nie pamięta, twarzy grymasem, zmienia spojrzenie od niechcenia jakby. Trud bez znaczenia i tak by zamknął w dłoni wcielenia natury racje. Niespełniony owoc, czym będzie ukradkiem? Czy uniknie drwin tłumu i własnych? I dzierży słowo zaułek rozpaczy. Wszystko ma cel, nic nie ma daty. Lapidarny namiestnik jedynie kreśli, rozdarte pragnienia doczesność bez reszty.
    1 punkt
  49. pisze wiersze bez kwalifikacji taki katarzis zajęte ręce nie sięgają po whisky z colą na szkle przesuwam kreskę Światowy eksperyment trwa test ludzkich barier kiwasz głową starając się zrozumieć epidemie uzależnień terroryzm depresja strach zamroczony oglądam tłum szaro białych myszy A Ty Cowid(zisz) ???
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...