Pamiętam ten czas spokoju,
Święto kwietniowe i zając w pokoju,
A tam list, literka "pe" na liście,
Otwierając list zająca do Wrocławia otwarło się wyjście,
A tam czekał na mnie ten piękny biało-złoty towarzysz,
Razem się wychowując nie raz pytałem go "o czym piesku marzysz"
Nadszedł czas mego buntu domowego
Wyniosłem się zostawiając cie samego,
Minęło 5 lat ty mnie rzadko widywałeś,
Po czternastu latach się doczekałeś,
Znów byliśmy razem lecz choroba cie dorwała,
Twój czas nadszedł, słysząc głos tej, która do nieba Cie zabrała,
Przepraszam za Wszystkie swe błędy i porażki,
Bo po wszystkim widzę swoje zaślepienie w siebie i zbędne fraszki,
Liczę ze czekasz tam gdzieś już na mnie z kijem,
Czworonożny przyjacielu jeszcze razem świat Ty i ja podbiję...