Pytanie stoi, niemal odwieczne
co to jest DOBRO i co to ZŁO
czy to podobne, czy może sprzeczne
któż zna odpowiedź, no proszę, kto
Więc filozofów zastępy liczne
wciąż definicji płodzą tysiące,
ekosystemy homeostatyczne
co raz wzbudzają spory gorące,
relatywizmu wątek zaś nowy
przez przyczynowo - szlak – skutkowy
na górnolotne wiedzie nas trakty,
że ZŁO i DOBRO to są abstrakty.
Ale ja własną mam definicje,
taką spod serca, przez intuicję,
co to normalnie z życia się bierze,
więc będzie słuszna- mocno w to wierzę
Dóbr są miliony, miliardy całe,
dobra są duże ,średnie i małe,
jedno jest wielkie – dobro społeczne,
dobro olbrzymie, niemal odwieczne,
dobro tak dobre, że już lepszego
nikt nie wymyślił od społecznego.
Jak ono cenne! Nieocenione!
Onoż olbrzymie, nieogarnione,
że nikt już nie wie, o co w nim biega,
a skoro nie wie, to nie przestrzega.
Lecz ja mam inne dobra na względzie,
dobra, co można napotkać wszędzie,
w domu i w lesie, w polu, nad rzeczką,
dobro, co z piwa wiąże się beczką
i dobre słońce, gdy rankiem świeci,
dobrem teściowa i dobrem dzieci,
dobro jest wtedy, gdy deszczyk pada,
dobra jest pszczółka, co na kwiat siada,
dobrem dziewczyny w mini sukienkach
i dobrem dziurki we drzwiach w łazienkach.
Dobrem jest żona, gdy portki pierze
i ksiądz jest dobry – (kto chce niech wierzy),
dobrem - małżonek, gdy do dom wraca
trzeźwy i w progu się nie przewraca.
Dobrem są pieski i kotki śliczne,
a dla samotnych – domy publiczne
( ech, to „publiczne” – trochę za wiele
więc wprost powiedzmy : dobrem – burdele).
jest dobro moje i dobro twoje,
dobrem jest dobre bycie we dwoje
( choć tego dobra kształt bywa nowy -
dobrem czasami zwą seks grupowy),
Jest dobro nasze i dobro jest ich,
któż w końcu zliczy, ile dóbr tych?
któż wskaże czyje dobro ważniejsze?
Czy moje większe, czy wasze mniejsze?
Ponieważ nie wiem, które jest lepsze,
pilnuję swego, a inne pieprzę.