Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Sylwester_Lasota

Jestem wierszem

Rekomendowane odpowiedzi

5 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

Jeśli się dyskutuje z ludźmi na poziomie mających inne zdanie  to przyjemność a niedowartościowanych agresorów należy ignorować

Pozdrawiam

 

To fakt, tylko czasem się zastanawiam, po co dyskutować,  jeśli obie strony mają odmienne, skrystalizowane poglądy... No chyba, że dla zabawy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • 7 minut temu, iwonaroma napisał:

     

    To fakt, tylko czasem się zastanawiam, po co dyskutować,  jeśli obie strony mają odmienne, skrystalizowane poglądy... No chyba, że dla zabawy :)

    Osobiście nie uważam się za alfę i omegę, a rozmowy z ludźmi, często też o odmiennych poglądach, sporo wniosły i, myślę, ciągle wnoszą do mojego postrzegania rzeczywistości. Jest w tym jakiś sens, tylko, tak jak napisał Jacek, MUSI być szacunek dla adwersarza po obu stronach. Inaczej się nie da, lepiej opuścić pole czystym, niż zachlanym błotem. Sorry, że za Jacka odpowiadam :)

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    30 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Osobiście nie uważam się za alfę i omegę, a rozmowy z ludźmi, często też o odmiennych poglądach, sporo wniosły i, myślę, ciągle wnoszą do mojego postrzegania rzeczywistości. Jest w tym jakiś sens, tylko, tak jak napisał Jacek, MUSI być szacunek dla adwersarza po obu stronach. Inaczej się nie da, lepiej opuścić pole czystym, niż zachlanym błotem. Sorry, że za Jacka odpowiadam :)

    tylko dodam normalna wymiana myśli  rozwija każdego z nas - pozwala poznać schematy myślowe innych

    Pozdrawiam

    przykład agresji:

    "A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat." cyt olga .praska

    Edytowane przez Jacek_Suchowicz

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Przyznam, że wiersz mi się podoba, chociaż przekaz zupełnie mija się z moimi poglądami. Moim zdaniem, w społeczeństwie, w jakim żyjemy, wciąż istnieje ogromny podział pomiędzy kobietami i mężczyznami. Chodzi przede wszystkim o podział, który narzuca różne zachowania, cechy i atrybuty zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Wielu osobom bardzo trudno przychodzi zrozumienie, że nie każdy ma ochotę podporządkowywać się modelowi narzucanemu przez społeczeństwo. Nie każda kobieta chce być postrzegana, jako delikatna i emocjonalna osóbka, potrzebująca pomocy na każdym kroku. Oczywiście można przytoczyć tu statystki i mówić, że siła to cecha mężczyzn, jednak na sto kobiet i sto mężczyzn znajdą się przynajmniej dwie, albo trzy, które okażą się silniejsze i wytrwalsze od dziewięćdziesięciu mężczyzn. Są one mniejszością i nie potrafimy zrozumieć i zaakceptować, jako społeczeństwo, tej mniejszości. W ten sam sposób możemy spojrzeć na mężczyzn, którzy są postrzegani, jako istoty twarde, silne i zawsze potrafiące rozwiązać techniczne problemy. Jednak na sto mężczyzn i sto kobiet, znajdzie się kilku mężczyzn przejawiających dużo większą wrażliwość i delikatność od dziewięćdziesięciu kobiet. I oto mamy kolejną mniejszość, której nie próbujemy nawet zrozumieć. Te mniejszości, wychowywane przez całe życie w obecnym modelu, nie potrafią się dostosować, bo mają inne zainteresowania, inne predyspozycje fizyczne i psychiczne od tych, które są im przypisywane przez to, że urodzili się jako przedstawiciele jednej płci. Być może właśnie stąd, przez wiele lat kiełkuje i rodzi się w nich chęć zmiany płci i siebie samych, nie potrafią zaakceptować swojego ciała i tego kim są, chcą się zmienić z zewnątrz, aby być akceptowanym.

     

    Gdybyśmy przestali wyśmiewać i krytykować wybory ludzi, które tak na prawdę nam, jako jednostkom nie szkodzą, a zaczęli patrzeć na innych jak na ludzi, nie oceniając przez pryzmat “ciała”, w jakim się urodzili, być może zmiana płci nie byłaby konieczna w większości przypadków. Myślę, że jest to bardziej owoc braku empatii i myślenia zmanipulowanego przez system od naszego urodzenia. I tu dochodzimy do sedna - problem nie tkwi wcale w ludziach, którzy nie potrafią się zaakceptować. Problem tkwi, podkreślam moim zdaniem, w tych, którzy nie potrafią zaakceptować odrębności. Psychika ludzka jest bardzo wrażliwa i skoro nie jestem ackeptowana jako kobieta, bo nie chcę być postrzegana jako porcelanowy wazonik, który się rozbije jeśli się go dotknie, to może gdy zmienię płeć, będą na mnie inaczej patrzeć? I w drugą stronę. Więc najpierw pomyślmy, co robimy źle jako społeczeństwo, że tak wielu ludzi nienawidzi swojego ciała. Dopiero później mówmy o głupocie, czy spiskach “przeciwko Bogu/ludzkości”. Bo tak na prawdę takie wytykanie cudzych, a nie swoich błędów, jest głupotą, skoro nie próbujemy najpierw zrozumieć wyborów.

     

    Ludzie nie są robotami produkowanymi w fabryce według jednego schematu. Każdy jest inny i zasługuje na empatię, nie ważne czy jest w mniejszości, czy w większości. A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia...

    Zwłaszcza, że każdy ma swoją kobiecą, jak i męską naturę.

    @Jacek_Suchowicz usunęłam zbędny przymiotnik

    Edytowane przez olga.praska

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 34 minuty temu, olga.praska napisał:

    Przyznam, że wiersz mi się podoba, chociaż przekaz zupełnie mija się z moimi poglądami. Moim zdaniem, w społeczeństwie, w jakim żyjemy, wciąż istnieje ogromny podział pomiędzy kobietami i mężczyznami. Chodzi przede wszystkim o podział, który narzuca różne zachowania, cechy i atrybuty zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Wielu osobom bardzo trudno przychodzi zrozumienie, że nie każdy ma ochotę podporządkowywać się modelowi narzucanemu przez społeczeństwo. Nie każda kobieta chce być postrzegana, jako delikatna i emocjonalna osóbka, potrzebująca pomocy na każdym kroku. Oczywiście można przytoczyć tu statystki i mówić, że siła to cecha mężczyzn, jednak na sto kobiet i sto mężczyzn znajdą się przynajmniej dwie, albo trzy, które okażą się silniejsze i wytrwalsze od dziewięćdziesięciu mężczyzn. Są one mniejszością i nie potrafimy zrozumieć i zaakceptować, jako społeczeństwo, tej mniejszości. W ten sam sposób możemy spojrzeć na mężczyzn, którzy są postrzegani, jako istoty twarde, silne i zawsze potrafiące rozwiązać techniczne problemy. Jednak na sto mężczyzn i sto kobiet, znajdzie się kilku mężczyzn przejawiających dużo większą wrażliwość i delikatność od dziewięćdziesięciu kobiet. I oto mamy kolejną mniejszość, której nie próbujemy nawet zrozumieć. Te mniejszości, wychowywane przez całe życie w obecnym modelu, nie potrafią się dostosować, bo mają inne zainteresowania, inne predyspozycje fizyczne i psychiczne od tych, które są im przypisywane przez to, że urodzili się jako przedstawiciele jednej płci. Być może właśnie stąd, przez wiele lat kiełkuje i rodzi się w nich chęć zmiany płci i siebie samych, nie potrafią zaakceptować swojego ciała i tego kim są, chcą się zmienić z zewnątrz, aby być akceptowanym.

     

    Gdybyśmy przestali wyśmiewać i krytykować wybory ludzi, które tak na prawdę nam, jako jednostkom nie szkodzą, a zaczęli patrzeć na innych jak na ludzi, nie oceniając przez pryzmat “ciała”, w jakim się urodzili, być może zmiana płci nie byłaby konieczna w większości przypadków. Myślę, że jest to bardziej owoc braku empatii i myślenia zmanipulowanego przez system od naszego urodzenia. I tu dochodzimy do sedna - problem nie tkwi wcale w ludziach, którzy nie potrafią się zaakceptować. Problem tkwi, podkreślam moim zdaniem, w tych, którzy nie potrafią zaakceptować odrębności. Psychika ludzka jest bardzo wrażliwa i skoro nie jestem ackeptowana jako kobieta, bo nie chcę być postrzegana jako porcelanowy wazonik, który się rozbije jeśli się go dotknie, to może gdy zmienię płeć, będą na mnie inaczej patrzeć? I w drugą stronę. Więc najpierw pomyślmy, co robimy źle jako społeczeństwo, że tak wielu ludzi nienawidzi swojego ciała. Dopiero później mówmy o głupocie, czy spiskach “przeciwko Bogu/ludzkości”. Bo tak na prawdę takie wytykanie cudzych, a nie swoich błędów, jest głupotą, skoro nie próbujemy najpierw zrozumieć wyborów.

     

    Ludzie nie są robotami produkowanymi w fabryce według jednego schematu. Każdy jest inny i zasługuje na empatię, nie ważne czy jest w mniejszości, czy w większości. A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia...

    Zwłaszcza, że każdy ma swoją kobiecą, jak i męską naturę.

    Dziękuję za wizytę i czytanie. Mówiąc szczerze, w dużej części zgadzam się z tym, co napisałaś, ale... no właśnie, Jacek mnie uprzedził. Miałem napisać: Czy wiesz, że wkradł Ci się wybitnie seksistowski i niemniej rasistowski kawałek na końcu komentarza? A na dodatek bardzo trendy i cool:

    A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia...

    Powiem Ci tak: jestem biały, heteroseksualny, jestem katolikiem i nie uważam się za pępek czegokolwiek, nigdy się nie uważałem i raczej nie będę się uważał. Możesz wierzyć lub nie, ale moje osobiste doświadczenie jest takie, że z powodów wymienionych przez Ciebie cech czuję się spychany na margines łącznie z moimi prawami. Nie chcę z oczywistych powodów pisać o moich prywatnych problemach, ale niestety z mojej perspektywy tak to wygląda. Tak jak napisał Marek, wahadło przechyliło się obecnie bardzo niebezpiecznie w drugą stronę i szczerze, nie życzył bym Ci żebyś znalazła się w podobnej do mojej sytuacji będąc białym heteroseksualnym mężczyzną, a przy tym katolikiem. To ostanie może akurat w przypadku o którym wspominam, może miało najmniejsze znaczenie, ale bywa swego rodzaju piętnem w innych sytuacjach. A jeszcze dodam, że wśród ludzi, których spotkałem, najbardziej zaciekłymi antykatolikami są Polacy, co jest dla mnie szczególnie przykre. Z innymi najczęściej daje się rozmawiać, ale wśród Polaków, którzy albo sami, albo ich niedalecy przodkowie odeszli od Kościoła, panuje najczęściej retoryka, jakiej przykład masz kilka komentarzy wyżej. Nie można normalnie rozmawiać. Jest to dla mnie bardzo przykre.

    Jeszcze raz dzięki za wizytę i pozytywny odbiór, pomimo różnicy (nie tak wielkiej) poglądów.

    Pozdrawiam.
     

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    O! To widzę, że masz misję! Czyli jesteś misjonarzem?!

    Mam dość zwyczajną chęć, żeby świat działał w zgodzie z moją wolą. Zwyczajną dla mnie, osoby, które nie chcą, by świat działał z ich wolą i wyrzekają się takiego wpływu wydają mi się pomylone. Bo wydaje się błędem przekonanie, że można cokolwiek zrobić świadomie i nie poddawać jakiejś części świata swojej woli.

     

    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Widzisz, nieco wcześniej, ja piszę o inżynierii umysłów, a Ty mi wyjeżdżasz z penisami i pochwami. Błeee...

    Widzę o czym piszesz i wolę określić to o czym piszesz jaśniej, i prościej, niż Ty: co najmniej sugerujesz, że poważnym zagrożeniem jest sytuacja, w której ludzie decydują się na robienie czegoś ze swoim ciałem, czegoś, co wydaje im się, co najmniej, że chcą.
    I jest to bzdura. Bełkot. Nonsens. W ten sposób jest to bzdurą, że np. istnieją zagrożenia, które, jeśli całkiem się spełnią, oznaczają potworne cierpienie mnóstwa ludzi. I istnieje możliwość, że ludzie będą, głupio lub niegłupio, decydowali się na zmienianie swojego ciała, także chirurgiczne. Jeśli jedno i drugie nazwać katastrofą, to słowo "katastrofa" nabiera mętnego, abstrakcyjnego i bardzo ubogiego znaczenia. Czyli takie używanie słowa "katastrofa" jest bzdurne, czyli to co napisałeś jest bzdurą.

     

    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Przez Twoje komentarze przebija bardzo wysoki poziom agresji. Zawsze mnie ciekawiło jak ludzie nawołujący do tolerancji mogą być tak okrutnie nietolerancyjni.

    U mnie bierze się z tego, że agresywnie atakuję coś, co uważam za bzdury. Nie, nie jest to mądre (o niebo mądrzejsza jest obojętność wobec cudzych bzdur), ale mądrość wymaga zbyt wiele pracy nad sobą, a ja jestem leniwy - przecież, wiem to, mógłbym olać bzdury, które wypisujesz. Zwłaszcza, że wiem też, jak mało osiągnę tak reagując.

     

    No, owszem, nie chce mi się być lepszym, w sumie grzech. Ale wolę zgrzeszyć, niż gdybym miał po cichu pozwolić na to, że gotujesz mi krew bełkotem.

     

    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    I kto dał Ci prawo cenzurować, lub chociażby wpływać na to co ktoś inny ma pisać, mówić, czy myśleć.

    Niczego nie ocenzurowałem, natomiast nie potrzebuje prawa czy zewnętrznego przyzwolenia do tego, by starać się wpływać na to, co dzieje się u innych ludzi w głowie. W sensie: przestałbym to robić dopiero, gdybym spotkał się ze świetnym argumentem przeciwko takiej praktyce. W innym wypadku to zbyt duża frajda.

     

    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Kto daje Ci prawo straszyć mnie zawężeniem kręgu moich czytelników tylko do mojej skromnej osoby, ba, straszyć mnie uniemożliwieniem mi publikowania moich przemyśleń?

    Przede wszystkim nie zależy mi na żadnej z wymienionych rzeczy, po prostu nie chce, by ludzie czuli i myśleli tak, jak myślisz Ty. Przyswajanie sobie treści, z którymi się ktoś nie zgadza nie jest niemożliwe.

     

    4 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Oczywiście możesz robić co ci się rzewnie podoba, albo inaczej, co uważasz za słuszne, ale proszę zapoznaj się może z regulaminem tego forum. Jest tam jeden punkt, który mówi, że oceniamy i krytykujemy tutaj utwory, a nie ich Autorów. Myślę, że przekroczyłeś pewną granicę, której nie powinno się przekraczać.

    Ok, ocena samej osoby stojącej za utworem jest moim błędem. Ocena utworu nie. A wpis czy komentarz jest utworem. I ten który komentowałem był też bzdurą.

     

    Co do wiersza: ja nie dbam o twoje tajemne intencje, ba, nawet te bardziej jawne, które związane są z tym tekstem, ale nie są wyrażone wprost, są mi w znacznej mierze obojętne. Tekst jest na tyle dobry (prościej i wulgarniej: na tyle mnie się podoba), że można je zignorować, dalej ma treść i daje sporo radości jako taki. Domyślałem się, czytając tekst i znając twój tekst dotyczący Boga, o co Ci chodzi*. I zignorowałem to, zwłaszcza, że peel, chcą czy nie chcąc, zestawia się na równi z innymi wymienionymi postaciami**. Stąd oczywiście on może woleć być wierszem, ale oni konikami i pieskami. Różni go jedynie to co on chce - oczywiście to jest najważniejsze, to akurat czyni go odrębnym, a nie równym im, ale nie bezwzględnie lepszym. Co najwyżej lepszym np. dla mnie, bo ja też wolałbym być wierszem. Zresztą z powodu wymienionego w samym początku tego wpisu: wpływ na mózgi innych poprzez słowa to wpływ na rzeczywistość. Fajnie byłoby być taką mocą, która kształtuje rzeczywistość, cudownie byłoby być wierszem.

    No i gdybym nim był, to ta moc czyniłaby mnie beztroskim.

    Kończąc podkreślę: tak, to może być odczytanie twoich własnych słów niezgodne z twoją intencją. Pozwolę sobie na cytat: "Nie cofam się przed twoją własnością, ale zawsze patrzę na nią jak na moją własność, względem której nie mam żadnych zahamowań" (luźne tłumaczenie z angielskiego tekstu, który był oryginalnie niemiecki, ha). Max też Cię pozdrawia, to mój drogi kolega - zwłaszcza, że nie żyje od paruset lat i nie może niczemu zaprzeczyć.

     

    *swoją droga, jak łatwo "wiara w boga" jest tylko parawanem do przejmowania się tym, co kto robi ze swoimi narządami seksualnymi! tak łatwo, że tekst ujawniający wiarę w tego boga i swoje poglądy na temat tego, jaki jest, i czy odpowiada za ludzkie czyny, czy nie, od razu pozwala się domyśleć, że osoba uważa za coś niewłaściwego zabieg zmiany płci: chirurgiczny czy tylko polegający na akcie mowy czy geście, czy nawet tylko "powiedzeniu sobie czegoś po cichu". 

    **dygresja: nie mam pojęcia czy używam odpowiedniej terminologii i czy w wierszu występują według tej terminologii postacie, czy nie. Samo używanie słowa "podmiot liryczny" np. drażni mnie, bo nie różni się dla mnie "podmiot lyriczny" niczym od narratora. Taki już ze mnie prostak zazwyczaj interesowali mnie raczej umysłowi prostacy, tacy jak Bocheński, Quine czy Carnap, a nie spece od literatury.

    Edytowane przez jan122

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 10 minut temu, jan122 napisał:

    Mam dość zwyczajną chęć, żeby świat działał w zgodzie z moją wolą. Zwyczajną dla mnie, osoby, które nie chcą, by świat działał z ich wolą i wyrzekają się takiego wpływu wydają mi się pomylone. Bo wydaje się błędem przekonanie, że można cokolwiek zrobić świadomie i nie poddawać jakiejś części świata swojej woli.

     

    Widzę o czym piszesz i wolę określić to o czym piszesz jaśniej, i prościej, niż Ty: co najmniej sugerujesz, że poważnym zagrożeniem jest sytuacja, w której ludzie decydują się na robienie czegoś ze swoim ciałem, czegoś, co wydaje im się, co najmniej, że chcą.
    I jest to bzdura. Bełkot. Nonsens. W ten sposób jest to bzdurą, że np. istnieją zagrożenia, które, jeśli całkiem się spełnią, oznaczają potworne cierpienie mnóstwa ludzi. I istnieje możliwość, że ludzie będą, głupio lub niegłupio, decydowali się na zmienianie swojego ciała, także chirurgiczne. Jeśli jedno i drugie nazwać katastrofą, to słowo "katastrofa" nabiera mętnego, abstrakcyjnego i bardzo ubogiego znaczenia. Czyli takie używanie słowa "katastrofa" jest bzdurne, czyli to co napisałeś jest bzdurą.

     

    U mnie bierze się z tego, że agresywnie atakuję coś, co uważam za bzdury. Nie, nie jest to mądre (o niebo mądrzejsza jest obojętność wobec cudzych bzdur), ale mądrość wymaga zbyt wiele pracy nad sobą, a ja jestem leniwy - przecież, wiem to, mógłbym olać bzdury, które wypisujesz. Zwłaszcza, że wiem też, jak mało osiągnę tak reagując.

     

    No, owszem, nie chce mi się być lepszym, w sumie grzech. Ale wolę zgrzeszyć, niż gdybym miał po cichu pozwolić na to, że gotujesz mi krew bełkotem.

     

    Niczego nie ocenzurowałem, natomiast nie potrzebuje prawa czy zewnętrznego przyzwolenia do tego, by starać się wpływać na to, co dzieje się u innych ludzi w głowie. W sensie: przestałbym to robić dopiero, gdybym spotkał się ze świetnym argumentem przeciwko takiej praktyce. W innym wypadku to zbyt duża frajda.

     

    Przede wszystkim nie zależy mi na żadnej z wymienionych rzeczy, po prostu nie chce, by ludzie czuli i myśleli tak, jak myślisz Ty. Przyswajanie sobie treści, z którymi się ktoś nie zgadza nie jest niemożliwe.

     

    Ok, ocena samej osoby stojącej za utworem jest moim błędem. Ocena utworu nie. A wpis czy komentarz jest utworem. I ten który komentowałem był też bzdurą.

     

    Co do wiersza: ja nie dbam o twoje tajemne intencje, ba, nawet te bardziej jawne, które związane są z tym tekstem, ale nie są wyrażone wprost, są mi w znacznej mierze obojętne. Tekst jest na tyle dobry (prościej i wulgarniej: na tyle mnie się podoba), że można je zignorować, dalej ma treść i daje sporo radości jako taki. Domyślałem się, czytając tekst i znając twój tekst dotyczący Boga, o co Ci chodzi*. I zignorowałem to, zwłaszcza, że peel, chcą czy nie chcąc, zestawia się na równi z innymi wymienionymi postaciami**. Stąd oczywiście on może woleć być wierszem, ale oni konikami i pieskami. Różni go jedynie to co on chce - oczywiście to jest najważniejsze, to akurat czyni go odrębnym, a nie równym im, ale nie bezwzględnie lepszym. Co najwyżej lepszym np. dla mnie, bo ja też wolałbym być wierszem. Zresztą z powodu wymienionego w samym początku tego wpisu: wpływ na mózgi innych poprzez słowa to wpływ na rzeczywistość. Fajnie byłoby być taką mocą, która kształtuje rzeczywistość, cudownie byłoby być wierszem.

    No i gdybym nim był, to ta moc czyniłaby mnie beztroskim.

    Kończąc podkreślę: tak, to może być odczytanie twoich własnych słów niezgodne z twoją intencją. Pozwolę sobie na cytat: "Nie cofam się przed twoją własnością, ale zawsze patrzę na nią jak na moją własność, względem której nie mam żadnych zahamowań" (luźne tłumaczenie z angielskiego tekstu, który był oryginalnie niemiecki, ha). Max też Cię pozdrawia, to mój drogi kolega - zwłaszcza, że nie żyje od paruset lat i nie może niczemu zaprzeczyć.

     

    *swoją droga, jak łatwo "wiara w boga" jest tylko parawanem do przejmowania się tym, co kto robi ze swoimi narządami seksualnymi! tak łatwo, że tekst ujawniający wiarę w tego boga i swoje poglądy na temat tego, jaki jest, i czy odpowiada za ludzkie czyny, czy nie, od razu pozwala się domyśleć, że osoba uważa za coś niewłaściwego zabieg zmiany płci: chirurgiczny czy tylko polegający na akcie mowy czy geście, czy nawet tylko "powiedzeniu sobie czegoś po cichu". 

    **dygresja: nie mam pojęcia czy używam odpowiedniej terminologii i czy w wierszu występują według tej terminologii postacie, czy nie. Samo używanie słowa "podmiot liryczny" np. drażni mnie, bo nie różni się dla mnie "podmiot lyriczny" niczym od narratora. Taki już ze mnie prostak zazwyczaj interesowali mnie raczej umysłowi prostacy, tacy jak Bocheński, Quine czy Carnap, a nie spece od literatury.

    Wybacz mi, nie przeczytałem całości, może później.

    W skrócie do tego przez co przebrnąłem.

    Nie, nie uważam za katastrofę żadnych operacji plastycznych (chociaż czasami uważam je za przejaw głupoty)

    Nie jest też dla mnie katastrofą, że spotykam się z brakiem zrozumienia np. z Twojej strony.

    Nie jest katastrofą w moim mniemaniu nadinterpretowanie lub niedoipredowanie mojej wypowiedzi.

    Pisząc o katastrofie mam na myśli prawdziwa KATASTROFĘ do której może dojść, jeśli istniejące podziały będą się pogłębiać, a pogłębiają się i chyba tylko absolutni ślepcy tego nie widzą.

    Dziękuję  Ci za poświęcony czas, ale nad resztą Twojej wypowiedzi Kolego, wybacz, nie chce mi się w tej chwili rozwodzić. Też mam swoje życie.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Osobiście nie uważam się za alfę i omegę, a rozmowy z ludźmi, często też o odmiennych poglądach, sporo wniosły i, myślę, ciągle wnoszą do mojego postrzegania rzeczywistości. Jest w tym jakiś sens, tylko, tak jak napisał Jacek, MUSI być szacunek dla adwersarza po obu stronach. Inaczej się nie da, lepiej opuścić pole czystym, niż zachlanym błotem. Sorry, że za Jacka odpowiadam :)

     

    Rozumiem, że nie masz sztywnych poglądów :) (asekuracyjnie wpierw zapisałam o skrystalizowaniu ;)) i jesteś w stanie deczko je zmienić, jeśli interlokutor w dyskusji coś przemyci do Twego serduszka :) Bądź po prostu poszerzą Ci się horyzonty, gdy wprawdzie nadal nie zgadzasz się z poglądami interlokutora po całości jednak stwierdzisz (być może ze smutkiem), że i tacy osobnicy bywają ... (jak na ten przykład mocny w gębie janstodwudziestydrugi :)) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 22 minuty temu, iwonaroma napisał:

     

    Rozumiem, że nie masz sztywnych poglądów :) (asekuracyjnie wpierw zapisałam o skrystalizowaniu ;)) i jesteś w stanie deczko je zmienić, jeśli interlokutor w dyskusji coś przemyci do Twego serduszka :) Bądź po prostu poszerzą Ci się horyzonty, gdy wprawdzie nadal nie zgadzasz się z poglądami interlokutora po całości jednak stwierdzisz (być może ze smutkiem), że i tacy osobnicy bywają ... (jak na ten przykład mocny w gębie janstodwudziestydrugi :)) 

    Tak mniej więcej... raczej więcej niż mniej :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    ludzie to głupcy

    ktoś im jak psom rzuca kość aby się miedzy sobą pożarły

    a na koniec i tak im założą kaganiec na pysk

    kaganiec kupiony za ich pieniądze

    ha ha ha

     

    durnie szukamy winy w innych, obwiniamy ich o całe zło

    i aby budować naszą pomyślność na tysiąc lat budujemy obozy koncentracyjne dla tych złych

    w centrum Europy

     

    czy wiesz gdzie jest największy krzyż na świecie.

     

    krzyz.jpg.0a6018ae6396435b142e8c70f6bd7f2a.jpg

     

    on góruje nad mauzoleum poległych w hiszpańskiej wojnie domowej  w Dolinie Pamięci pod Madrytem

    i leża tam polegli obydwu stron

    w całkowitej zgodzie :-))))))))))))))))))))))))))))))))

    Edytowane przez Polman

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 minut temu, Polman napisał:

    ludzie to głupcy

    ktoś im jak psom rzuca kość aby się miedzy sobą pożarły

    a na koniec i tak im założą kaganiec na pysk

    kaganiec kupiony za ich pieniądze

    ha ha ha

     

    Zgadza się. Ja jednak jeszcze więrzę w jakiś ludzki rozsądek. Nie wrzucałbym też wszystkich do jednego koszyka.

    Dzięki za wizytę

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    16 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Zgadza się. Ja jednak jeszcze więrzę w jakiś ludzki rozsądek. Nie wrzucałbym też wszystkich do jednego koszyka.

     

     

    ale mają wystarczającą większość, która nas wszystkich pozwoli utopić we własnym gównie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    10 godzin temu, Polman napisał:

     

    ale mają wystarczającą większość, która nas wszystkich pozwoli utopić we własnym gównie

    --------------------------------------

    Tak, bo dziesięciu głupich zawsze przegłosuje jednego mądrego. Argumentów nie trzeba, wystarczy pokazać marchewkę.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  •  

     

     

    @Polman, @Marek.zak1, Panowie, przepraszam, ale ta dyskusja, jeśli potoczy się tym torem, znów zacznie odbiegać od meritum, czyli od wiersza. Szczerze doceniam Waszą obecność, ale nie potrzebne mi nabijanie licznika komentarzy dyskusjami, które ze swej natury zdają się nie mieć końca. Pozdrawiam serdecznie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Sylwester_Lasota Sylwestrze, zacząłeś ważny i niełatwy temat i jest odzew. Wiersz dotyczy jednego z ważnych spraw i stąd zainteresowanie. Zresztą, uważam,. że poezja na takie tematy powinna się wypowiadać, a nie ograniczać do własnych rozkmin i problemów piszących. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 50 minut temu, Marek.zak1 napisał:

    @Sylwester_Lasota Zresztą, uważam,. że poezja na takie tematy powinna się wypowiadać, a nie ograniczać do własnych rozkmin i problemów piszących. 

    100% zgody

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    16 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

     

    @Polman, @Marek.zak1, Panowie, przepraszam, ale ta dyskusja, jeśli potoczy się tym torem, znów zacznie odbiega od meritum, czyli od wiersza. Szczerze doceniam Waszą obecność, ale nie potrzebne mi nabijanie licznika komentarzy dyskusjami, które ze swej natury zdają się nie mieć końca. Pozdrawiam serdecznie :)

    jest opcja zamknij wątek - ja już korzystałem

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 23.09.2019 o 08:34, Jacek_Suchowicz napisał:

    jest opcja zamknij wątek - ja już korzystałem

    Pozdrawiam

    Rozważałem taką opcję, ale jako ostateczność.

    Dzięki Jacku.

    Wzajemnie

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Ja myślę, że nadszedł czas współczesnej "pracy u podstaw".

    Pisanie jest jednym z jej elementów.

    Takie mamy czasy :-)

    Pozdrawiam :-)

    Edytowane przez Polman

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności