Recommended Posts

w otwór jaskini

tak po prostu

z pomrukiem

 

przejście w ogrodzeniu

uważnie,  bo kłuje

aj!

 

celnik w bramie

stoi nieruchomo

brzęcząca moneta

 

zwodzony most

zapach kołyski

dudnienie bębna

 

pałacowe wrota

z tyłu stodoły

uderzenia cepa

 

arbeit macht frei

czerwona łuna

zawodzące smyczki

 

migając światło

odcisk na szybie

cichy szelest

 

zamykam je wszystkie

by otworzyć oczy

z drugiej strony

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lubię obrazy bez zbędnych opisów. Konkretne błyski, kadry filmowe.

To był sen? Wspomnienie? Dobre, bb

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam - dobry wiersz - są emocje -  więc jestem na tak.

                                                                                                                         Pozd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  •  

     

     

     

     

     

    Wersja Nr II

     

    Wchodzę w  otwór jaskini tak po prostu,   

    witany  głuchym  pomrukiem.  

    Życzliwość?  Ostrzeżenie?  

    Tego nie wiedzą najpotężniejsi  archeologowie.  

     

    Przeciskam się przez szparę  w ogrodzeniu z ostrokrzewu.  

    Uważnie, bo kłuje. Aj!  

    Od szarpnięcia  do opalonej  blizny szmat czasu.  

     

    Celnik w  bramie stoi nieruchomo. Przed nim  tańczy  moneta 

    fałszywie zmieniająca  oś obrotu Ziemi za każdym razem, 

    gdy obok przechodzi prorok.  

     

    Opada zwodzony most. Obok  kołyski  słyszę 

    trzask  sosnowych szczap  pochłanianych przez ogień  

    i powolne dudnienie  bębna.

     

    Przez  pałacowe wrota wpada jasna smuga. 

    Z tyłu stodoły  tępe uderzenia cepa co chwilę podrzuca kolejne 

    garści ziaren  w  huśtawkę nieważkości miedzy tumanami  kurzu. 

     

    Pod czarnym napisem Arbeit macht frei

    zbita  grupka  młodzieńców  .  Z oddali przez  czerwoną łunę

    zawodzą ostro smyczki  kameralnej orkiestry.

     

    Wpatrzony  w migające  światło pozostawiam  

    odcisk na zimnej na szybie.  Cichy szelest siłowników  przesuwa  się 

    w stronę  pisku nóg na lustrzanej  powierzchni podłogi.   

     

    Zamykam wszystkie przejścia,

    by otworzyć  oczy  z drugiej strony.

    By na nowo zobaczyć Ciebie. 

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Oczywiście, mniej wiecej tak to pojmuje, nie opis sam dla siebie. Chcislbym by w jakiś sposób wzbudzic u czytelnika to poczucie ciepła, słonecznej pogody, spokoju na zewnątrz, a później przez kontrast ten niepokój, dążenie do zburzenia spokoju, poszukiwanie.  Dzięki za opinie i możliwość podzielenia się swoją:)
      • W prozie może tak, (choć przyznam szczerze że przydlugie opisy mnie usypiaja np. H. Sienkiewicza :) )ale w wierszach raczej trzeba dać miejsce wyobraźni i tej migielki. Był tu autor którego tomik poezji mam w domu niestety miał zły nawyk kasowania swoich wierszy. Mianowicie opisał katedrę ale nie mówił o tym ze jest duża itp tylko przez kurz i promienie światła. Niestety ciężko mi opisac technikę itp bo nie jestem polonistą. Najważniejsze że przenosił czytelnika do niej i nie musiałeś patrzeć oczami czułeś jej klimat.
      • Dzięki wielkie, twoja opinia jest bardzo pomocna:) tez mi to zgrzytało, poprawie. Moze tak:   Gdy w październiku jakoś cieplej nagle z szerszego nieba przygrzewa słońce, po jasnej drodze, bezwietrznie w końcu mógłbym iść.   Wsrod lisci złocistych jak rozlane złoto szukam tęsknoty za cieniem obok.   Albo bardziej kombinujac:   Gdy w październiku jakoś cieplej i z szerszego nieba nagle rozlalo się złoto po jasnej drodze bezwietrznie w końcu mógłbym iść.   Liście ogniste odgarniam stopą. Szukam tęsknoty za cieniem obok.   Ja z kolei, ale w odniesieniu do prozy słyszałem, że lepiej opisywać, niż stwierdzac 
      • Wspominanie    żyją w mej pamięci obrazy tamtych dobrych dni spoglądam dziś przez okno na ulice i myślę czy wciąż nosi może jakieś ślady nas sprzed dziesiątków lat tej dziwnej miłości tych nas tak bardzo sobie na wspak   razem kilka wiosen lipców kilka najwięcej zaś zim stajemy u kresu i ja i ty a byliśmy kim? kiedy latem nagle nakrył nas rozżarzony popiół z wulkanu naszych spojrzeń dotknięć marzeń i gestów   dzisiaj więcej bruzd na ciele niż dni których coraz mniej papieros dymi szaro-niebiesko poświatą wspomnień o kawie kipiącej na kuchence i deszczu na szkle i ciebie we śnie szepczącej że kochasz ten dom i mnie.    (…)   leg paz ’18 Patryk Robacha
      • Może coś takiego Na portalu nauczyli mnie, że lepiej nie opisywać, a dać odczuć czytelnikowi stan :) 20 stopni To może byc Arktyka dla zmarzlucha; ) mam nadzieję ze pomogłem. Może Ci wprawniejsi też przyjdą, bo z tymi radami to sie czuje jak jednooki w krainie ślepców :)   
    • Najczęściej komentowane