Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Lato. Zapach drzew i trawy, blask słońca, radosny stukot pociągu. Kolei Mazowieckich. Wszystko to nie tylko w naturze, ale i na zielonych wagonikach ze słoneczkami. Sama radość i smak wakacji.
Małgośka jedzie do przyjaciółki na działkę, bo nie stać jej na dalsze podróże. Ale będzie fajnie: z Aśką rozumieją się jak bliźniaczki, zawsze jest im razem wesoło i ciepło jak w rodzinie. Jej rodzice też lubią Gośkę i nigdy nie są skrępowani jej obecnością w małym działkowym domku.
- Proszę bilety do kontroli - rozlega się tubalny głos w tłumie pasażerów przy drzwiach.
Dziewczyna podaje swój bilet konduktorowi, uśmiechając się do niego wesoło.
- Poproszę legitymację - słyszy.
- Legitymację? - pyta zdziwiona - Ja nie jestem studentką, chodzę do prywatnej szkoły policealnej, więc moja legitymacja nie uprawnia mnie do zniżki. Nie mam jej ze sobą.
- Jak to pani nie ma legitymacji? To jakim prawem jedzie pani na bilet szkolny?
- Nie na szkolny. To jest ulgowy dla młodzieży do dwudziestego szóstego roku życia - odpowiada uprzejmie coraz bardziej zdziwione dziewczę.
- Co mi pani chce wmówić? Co pani myśli, że ja się nie znam na biletach?! To jest zniżka szkolna, o, tutaj ma pani napisany procent zniżki, czarno na białym!
- Ja… ja się nie znam na procentach… Prosiłam w kasie o zniżkę do dwudziestego szóstego roku życia…
- Ja nie wiem, o co pani prosiła, ale tu ma pani procent szkolny, a nie do dwudziestego szóstego. Poproszę dowód.
- No ale przecież mam bilet… Czy to taka duża różnica?
- Nie mam czasu na dyskusje! Pani nie posiada ważnego biletu, uprawniającego panią do przejazdu, i koniec. Proszę dowód, piszemy mandat.
Nieśmiałe, przerażone dziewczę podaje konduktorowi dowód, wciąż nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Przecież nigdy nigdzie nie jeździła bez biletu! Nigdy nie próbowała nikogo oszukać! Co się tu dzieje? Dlaczego? Za co?
I najgorsze: jak to powiedzieć mamie? Zarabia tak niewiele, ciągle muszą ściubić, oszczędzać, wszystkiego sobie odmawiać, żyć półgębkiem - a tutaj ten idiotyczny mandat! Ile? Sześćdziesiąt siedem złotych?! Boziu!
- Wypisałem mandat promocyjny. Jeśli pani zapłaci do końca tego tygodnia, to będzie tylko tyle. Może się pani odwoływać, oczywiście, ale w przyszłym tygodniu już będzie kosztowało ponad dziewięćdziesiąt złotych. Miłego dnia życzę.
Gdzie jest telefon? Trzeba zadzwonić do matki. Czego on życzy?!... O, jest. Co robić? Wracać i się gdzieś odwoływać? Jechać do Asi mimo wszystko? Co ro…
- Mama? Posłuchaj, ja… Konduktor… wypisał mi mandat za jazdę bez ważnego biletu. Ale ja mam bilet! Tylko że kasjerka sprzedała mi nie taki, jak trzeba! Ale jego to nic nie obchodzi! Co ja mam robić?! Mam wracać? Składać reklamację? Ja nie wiedziałam!... Tu nie jest napisane, co to za zniżka i komu przysługuje, tylko są procenty!... Same procenty!
- Spokojnie, jesteś na wakacjach, odpoczywasz. Wyluzuj, kochanie. Reklamację ja też mogę napisać i wysłać za ciebie. Tylko opowiedz mi dokładnie, co się stało.
Po kilku minutach rozmowy Małgosia niemal spokojnie wkracza na teren działki swej przyjaciółki, myśląc, że gdyby nie mama, nie miałaby w tym roku żadnych wakacji.
Tymczasem matka dziewczyny opisuje w reklamacji dokładnie przebieg wydarzenia z pociągu, prosząc o anulowanie kary, która jest wynikiem oczywistej pomyłki kasjerki.
Po dwóch tygodniach nadchodzi odpowiedź Działu Reklamacji Kolei Mazowieckich, że kara jest jak najbardziej uzasadniona, gdyż pasażerka podróżowała bez ważnego biletu, zaś kasjerka w czasie przesłuchania stwierdziła, iż sprzedała pasażerce taki bilet, o jaki ona prosiła; nie ma więc podstaw do anulowania mandatu.
Wobec takiego argumentu wymiękają nawet najtwardsi, bo tu już naprawdę nie ma co odpowiedzieć. Toteż nie pozostało nic innego, jak po powrocie z wakacji iść do Kolei Mazowieckich i zapłacić prawie stówę mandatu za to, że przez pomyłkę (nieważne, czyją) jechało się na bilet o dwanaście groszy tańszy niż należało.
W budynku Kolei tłok i tumult - liczni pasażerowie stoją w kolejce do płacenia mandatów, klnąc i pomstując gromko. Można by pomyśleć: naród oszustów, włóczęgów jeżdżących „na gapę”, niczym w awanturniczych powieściach Jacka Londona!
- Miałem ważny bilet, taki jak trzeba! - kulturalnie, inteligentnie wyglądający jegomość pokazuje bilet Kolei Mazowieckich - Tylko skasowałem go nie w tym kasowniku! Przed wejściem na perony są kasowniki, obok siebie są takie na bilety MZK i takie na bilety MK. Ja skasowałam w kasowniku MZK, dla pasażerów Szybkiej Kolei Miejskiej, a nie Kolei Mazowieckiej. Rozumie pani? Pomyliłem się. I za to kazali mi zapłacić mandat! Nikogo nie obchodzi, że mam bilet! Nie przyjęli reklamacji! Nic ich nie obchodzi! Ja od dziesięciu lat nie jeździłem pociągiem, tylko samochodem, ale ponieważ tak bardzo się reklamuje PKP i Kolej Mazowiecka, to pomyślałem sobie: co będę zatruwał środowisko i męczył się za kierownicą, pojadę na piknik pociągiem. Ależ się dałem nabrać! Te kasowniki obok siebie… Już nigdy więcej noga moja w polskim pociągu nie postanie! Nigdy więcej!
- Ja też miałem bilet - zaczyna swoją opowieść starszy pan w okularach, wyjmując zmięty nieco świstek z kieszeni.
Ale tego już nie będziemy opowiadać. Szkoda papieru. W kolejce stoi jeszcze dużo podobnych opowiadaczy. Każdy pasażer ma swoją historię.

Opublikowano

E tam, przenoszę się tutaj - także na Prozie - do Petki, bo tu u Was jest jednak najfajniej. :-))) Tam w Zetce nikt nie komentuje, nie czyta, nie ma życia, nul. A tutaj - życie towarzyskie kwitnie! I w to nam graj! Bomba! :-)))

I znowu historia całkowicie prawdziwa, nic nie jest tu zmyślone.
Spotkało Was coś takiego? Jeśli tak, to opowiedzcie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ta jest! Kwitnie, a ja się zwijam jak w ukropie. Państwo przy stoliku pod oknem - dwie lampki wina, tamci przy kiblu kawa i wuzetka, przy wejściu śledzik i zestaw czystej / a to koledzy/.
Tekst miodzio, sobie coś przypomniałem. Ostatnio na dworcu w Poznaniu/ pociąg relacji Szczecin - daleko, daleko/ miałem przyjemność stać na korytarzu, tak w rejonach kibelka, bo od Szczecina były tylko dwa wagony drugiej klasy, reszta sypialne. A w Poznaniu, po koncercie do naszych obu wagonów wlazło jeszcze z trzysta luda. Miałem przyjemność podróżować z nosem wtopionym w kruczoczarne, kręcone, długie włosy seniority, obróconej do mnie tyłem, więc im niżej mnie, tym było bardziej niebiańsko. jakoś tak po dwudziestu minutach, coś " mojej" muzie się nie spodobało i odwraca się z grymasem i się pyta - co Pan robi?
- Stoję - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Osobiście jestem gorącym zwolennikiem PKP, MZK, KKL, PTM, PTTK, ZHP, szczególnie autobusu podmiejskiego linii 65 z przesiadką na 66 albo 75 oraz linii pośpiesznych A i E w godzinach szczytowych. Zazdroszczę fanom madonny powrotu z koncertu! Takie rzeczy to tylko w Polsce!
Opublikowano

przeżyłem podobną historię, jadąc za czasów studenckich na obóz letni gdzieś w zachodniopomorskie, a że studentem byłem może nie wiecznym, ale że się tak wyrażę ze stażem kupiłem bilet ulgowy studencki. pani konduktor sprawdzając bilet powiedziała że jest nieważny. Na pytanie dlaczego?, odpowiedział że pasażer czyli ja ma powyżej 26 lat. Więc co będzie? - spytałem. Dopłata - kulturalnie odpowiedział konduktorka. Na szczęście nie mandat koło stuwy tylko jakieś piętnaście z czymś.
pozdrowienia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ta jest! Kwitnie, a ja się zwijam jak w ukropie. Państwo przy stoliku pod oknem - dwie lampki wina, tamci przy kiblu kawa i wuzetka, przy wejściu śledzik i zestaw czystej / a to koledzy/.
Tekst miodzio, sobie coś przypomniałem. Ostatnio na dworcu w Poznaniu/ pociąg relacji Szczecin - daleko, daleko/ miałem przyjemność stać na korytarzu, tak w rejonach kibelka, bo od Szczecina były tylko dwa wagony drugiej klasy, reszta sypialne. A w Poznaniu, po koncercie do naszych obu wagonów wlazło jeszcze z trzysta luda. Miałem przyjemność podróżować z nosem wtopionym w kruczoczarne, kręcone, długie włosy seniority, obróconej do mnie tyłem, więc im niżej mnie, tym było bardziej niebiańsko. jakoś tak po dwudziestu minutach, coś " mojej" muzie się nie spodobało i odwraca się z grymasem i się pyta - co Pan robi?
- Stoję - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Osobiście jestem gorącym zwolennikiem PKP, MZK, KKL, PTM, PTTK, ZHP, szczególnie autobusu podmiejskiego linii 65 z przesiadką na 66 albo 75 oraz linii pośpiesznych A i E w godzinach szczytowych. Zazdroszczę fanom madonny powrotu z koncertu! Takie rzeczy to tylko w Polsce!
Ha ha ha!!! Świetne!
Marcin, ej, Ty zbereźniku! ;-DDD
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie. Normalnie tak się robi, że jeżeli człowiek nie ma dobrego biletu, ale ma jakoś zbliżony i widać, że nie próbuje nikogo nabrać, to każe mu się dopłacić - i basta. Ale ten kanar, który czepnął sie mojej Małgośki, był zwykłą świnią. Przecież jasne, że ona nie chciała oszukać PKP na kilka (słownie: KILKA) groszy!
Dzięki za opowieść, Panie Biały. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ta jest! Kwitnie, a ja się zwijam jak w ukropie. Państwo przy stoliku pod oknem - dwie lampki wina, tamci przy kiblu kawa i wuzetka, przy wejściu śledzik i zestaw czystej / a to koledzy/.
Tekst miodzio, sobie coś przypomniałem. Ostatnio na dworcu w Poznaniu/ pociąg relacji Szczecin - daleko, daleko/ miałem przyjemność stać na korytarzu, tak w rejonach kibelka, bo od Szczecina były tylko dwa wagony drugiej klasy, reszta sypialne. A w Poznaniu, po koncercie do naszych obu wagonów wlazło jeszcze z trzysta luda. Miałem przyjemność podróżować z nosem wtopionym w kruczoczarne, kręcone, długie włosy seniority, obróconej do mnie tyłem, więc im niżej mnie, tym było bardziej niebiańsko. jakoś tak po dwudziestu minutach, coś " mojej" muzie się nie spodobało i odwraca się z grymasem i się pyta - co Pan robi?
- Stoję - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Osobiście jestem gorącym zwolennikiem PKP, MZK, KKL, PTM, PTTK, ZHP, szczególnie autobusu podmiejskiego linii 65 z przesiadką na 66 albo 75 oraz linii pośpiesznych A i E w godzinach szczytowych. Zazdroszczę fanom madonny powrotu z koncertu! Takie rzeczy to tylko w Polsce!
Ha ha ha!!! Świetne!
Marcin, ej, Ty zbereźniku! ;-DDD
Ach tak? No to specjalnie dla Ciebie kolejna, chyba, że nie chcesz to mi powiedz, ale za późno, bo jak się dopuszczę do głosu to klękajcie narody.
A więc:
Mam kolegę, a ten ma znajomego, którego kuzyn ze strony matki pracował jako zawiadowca na dużej stacji PKP w mieście wojewódzkim, ale stacja była na dworcu podrzędnym, ale ważnym ze względu na harmonogram PKP, który przewidywał, że po cholerę pociągi mają jeździć na główny, jak mogą przesiadać się tutaj. No i ten koleś z lizakiem wypełzał na peron za każdym razem, jak wjeżdżał skład z Polski. Wtedy z wagonów najczęściej wysypywało się mnóstwo zziajanych, zmęczonych z bagażami stworków, którzy z lękiem starali odszukać się właściwy peron do przesiadki, a czasu mieli 23 sekundy albo mniej do odjazdu, albo doba na walizkach pod chmurkami. I oni, podbiegali zdyszani ciągnąc te toboły, z jęzorami do płyt chodnikowych do tego zawiadowcy i pytali: eeee, panie, do Świnoujścia to z którego? albo - na Kraków panie, który peron? Koleś rzucał bez zastanowienia: trzeci, czwarty, pierwszy, już odjechał, odwołany, spokojnie opóźniony dwie godziny i lud mu wierzył. Ale haczyk był taki, ze nikomu prawdy nie powiedział i ktoś pojechał pod Wawel zamiast nad morze. Inny spokojnie czekał w dworcowej restauracji i poatrzył jak mu pociąg odjeżdża ale zawiadowca powiedział, że opóźniony przecież. Kończąc powiem, że ten kolega znajomego, którego kuzyn ze strony matki był zawiadowcą twierdził, że przperacował w zawodzie trzydzieści siedem godzin, dwadzieścia pięć minut i jedenaście sekund zanim go o mało podróżni nie zlinczowali. Wyleciał na zbity pysk, ale nie podupadł na duchu i najął się na infolinię Lotu.....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witaj, Magda!
O, już wiem, że nie żałuję, że jestem tutaj! :-)))

No widzisz, ZTM to też rabunkowa firma. Tuż przed wakacjami orżnęli mnie na 150,- zł. Mam wykupioną kartę miejską, i to strefową. Ale na stacji metra zatrzymał mnie kanar, obejrzał kartę i powiada: "Dowód proszę". Podaję mu dowód, a ten: "Ma pani inny numer dowodu niż wpisany na karcie". Wtedy przypomniałam sobie, że przecież była wymiana obowiązkowa dowodów, i powiedziałam mu to. A ten już mi pisze mandat na bloczku. I mówi, żebym się zgłosiła z nowym i starym dowodem do Biura Obsługi, to może mi anulują.
Ale tam trzeba było złożyć odwołanie w ciągu 7 dni (tj. 5 dni roboczych). Pracuję w Piasecznie między 11 a 18, wychodzę przed otwarciem Biura Obsługi, a wracam po zamknięciu. Zwolnić się nie mogłam, bo to zakończenie roku, rady pedagogiczne, pisanie sprawozdań, rozliczenia itd. - dom wariatów w szkole i mowy nie ma o wyjściach. Więc się spóźniłam. Do ZTM, nie do szkoły. I nikt nie rozpatrzył mojego odwołania, na którym wszystko napisałam dokładnie, tak jak teraz Tobie. Co to kogo obchodzi?
W dodatku kiedy "wpadłam", już w tym czasie ZTM wyrabiało mi nową kartę, bo kilka tygodni wcześniej złożyłam wniosek o to. A zaraz po tej przygodzie i po rozpoczęciu wakacji odebrałam tę nową kartę, gdzie - jak się okazało - już wcale się nie pisze żadnego pieprzonego numeru dowodu.
Także, Magda, nie jesteś sama, jestem z Tobą. :-)
Bywaj! :-)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słuchaj, bez kitu to sama prawda jest. Tak samo jak ta:\
W Przemyślu na rynku, zaraz przy dworcu głównym była jadłodajnia. Ponieważ nie wylewało mi się za kołnierz, koledze też zwęszyliśmy okazję" grochówka z makronem - pięćdziesiąt złotych za talerz. Do pociagu mieliśmy pół godziny, przed nami dziesięć godzin jazdy, Wars drogi, w sklepach też tanio nie jest, to za cztery zeta mało nie pękłem tak się nafutrowałem, bo pieczywo było gratis z koszyczka w tym przybytku smakowej rozkoszy. Nikt z nas się nie zastanawiał jak grochówka może być z makaronem, bo tego chyba najstarsi bacowie nie pamietają, ale zjedlim i na peron. Ostatnie metry biegliśmy, ale wcale nie dlatego, że pociąg odjeżdżał. Do Poznania jechaliśmy w przewiległych sobie kiblach. Mnie osobiście w Krakowie na dworcu głównym skończył się papier toaletowy, chusteczki i prasa, więc przemilczę dalszą podróż. Tak w opolu wysiadło mi gardło od ciągłego krzyku " zajęte" i innych pyskówek, typu " co tam się dzieje do cholery, otwierać, bo pójdę po konduktora". Od trzymania niepewnie zamknietych drzwi nadwyrężyłem sobie mięśnie rak, padły mi kolana. Całą uwagę skupiłem na odliczniu minut po odjeździe z Poznania, żeby nie przegapić naszej stacji.Nie widziałem kolegi przez cały czas, ale na dworcu za Poznaniem, padłem ze zmęczenia i śmiechu na peron, a nasz dowódca, który był odpowiedzialny za przewóz przesyłki jak nas zobaczył to spytał tylko o jedno: Jak wy szeregowi idziecie? Na oklep jechaliście czy co? teraz jestem bogatszy o jedno: nie ma prawdziwej grochówki z makaronem
Opublikowano

Aaaaaaaaaaaaaahahahahahahaha!!!
Oj, współczuję Wam! Taaa, no właśnie... grochówka z makaronem na dworcu za 50 groszy! (Chyba, choć napisałeś, że za 50 zeta). :-D
No, ale cel został osiągnięty, bo przecie chodziło o to, żebyście nie jechali głodni, co nie?

Opublikowano

o kurczę, a ja zawsze wpadam do pociągu bez biletu i cieszę się, że na stopień trafiłam przed odjazdem.. :) a potem szukam przystojniaka w mundurku ;)

Oxy, ale masz historyjki... nowa?

Opublikowano

A, rozumiem! ;-P
Dość nowa. Tzn. z ubiegłego roku, z wakacji.
Świat się niewiele zmienił.
Ale moją karę - tę, o której pisałam w komentach do Magdy - właśnie anulowano; po trzech miesiącach od złożenia odwołania! Te niesłuszne kary nieźle im procentują. :-) Bo płacić trzeba każy mandat w ciągu 7 dni, inaczej mogą być jeszcze większe kłopoty. A dopiero po zapłaceniu można składać ewentualne odwołanie.

Opublikowano

Znam ten system chroniący interesy korporacji a nie użykowników. Mnie zwykle brak cierpliwoci wolę dopłacić i nie tracić nerwów, szkoda życia. Zawartość czasu w czasie z czasem dziwnie się kurczy :) to jakiś efekt uboczny Einsteinowskiej dylatacji chyba ;)

beatuski :)

Opublikowano

Rozumiem Cię doskonale. Jednak uważam, że trzeba się "kłócić" o należne nam prawa. Dla zasady. Po to, żeby nie dać się zgnoić i coraz bardziej spychać w coraz to nowe totalitaryzmy. Po to, żeby nie wygrywali wiecznie ci, którzy nas robią w rybkę i wciąż nasze prawo omijają. Nie można się dawać wszędzie i na każdym kroku. Nie dawanie się kosztuje czas i nerwy, owszem, ale oszuści liczą właśnie na tych, którzy nie będą dochodzić swego, bo im szkoda nerwów i czasu. I na tym wygrywają ostatecznie. A nie powinno tak być.
Wygrywajmy swoje, choćby drobiazgi, choćby dla naszych dzieci. Zresztą życie składa się właśnie z drobiazgów.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...