Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pomięty zeszyt w plamach po kawie
to moje życie i duszy tchnienie
pożółkłe kartki strzępów papieru
zroszone łzami serca milczenie

i nic już więcej nie chcę od życia
buty wędrowca w sakiewce wiatr
łyk zimnej rosy i piętka chleba
z chmury zmartwienie z ulewy żart

a wszystko po to by wstać o świcie
i poczuć w sobie kawałek duszy
by wieczne pióro łzami nasycić
i kogoś jak ja czasami wzruszyć

Opublikowano

znowu smęcisz ale fajnie choć rym drugiej strofy mi stuka
ale

wziąłbyś łopatę i ziemię wzruszył
następie posiał jakieś ozime
miast tu wylewać z zakątków duszy
i łzawić oczy czyjeś

wstań ze skowronkiem, łyk zimnej rosy
zjedz pajdę chleba i patrz ze swadą
trzeźwym spojrzeniem świat wokół oceń
a sercem dojrzyj radość

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

jakiś straszny, płaczliwy niechluj ukazał się w pierwszej zwrotce - zeszyt w kawie, pomiętość, pożółkłość, strzępistość...

Boże, któż to jest, autorze!
Jacek wskazał słuszną drogę -
do roboty, do roboty,
nawet przy łopacie.
wyprać gacie,
zetrzeć kurz
i już!


Do Emila

a dusza - pytasz

a
żyć
najpierw
trzeba przez ość
barwność, krwistość, radość
zawsze przez jedno echo ech
grzech

a dusza - pytasz

klęczy, modli się
ciągle jej mało
więcej chce
ech i ości

bliskości, dbałości, miłości, wierności...






:)) pozdrawiam

Opublikowano

pisze dalej bez wytłumaczenia
skądże wiedzieć kto kurz ściera
co kogo wzrusza czy poniewiera
... .... na dodatek nie mówi
dlaczego kopie, odkrywa, zabiera?
i czy tylko łzy tłoczy w pióro
dla wyciskania samego wzruszenia?

Opublikowano

kawałek duszy - jak mokra ściera
od łez kałuży - oferma niema
co pisać chciała, lecz nie umiała
w kącie cichutko kwiląc skonała.


Emilu,
nie smęć w takie piękne lato, plizzz :)
wybierz się na raki, ryby. lwyby ;)
uszy do góry

pozdrówka
/b

Error PS !
kazali mi poprawić smędzenie na smęcenie, co niniejszym czynię.
/b

Opublikowano

Trudno, będę wstrętny, ale tego czytać się po prostu nie da. Banał na banale, "łzy" i "dusza" "życie" razy dwa, może więcej wyobraźni?
To nie jest poezja, a jakieś łzawe smęty, nie zasługujące na miano "poezji współczesnej".
Grafomania do potęgi entej...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiesz Emilu, ja kiedyś też popełniłam "duszno-serdeczny" wiersz
a oto i on ów :

ZONED [koń-kursowy]- ot.chłanie mi.ości

jak wczoraj się na mnie spojrzałeś
to serce mi moje zabrałeś

łzy leję w ocean rozpaczy
bo dzisiaj się na mnie nie patrzysz

niewymowne cierpię katusze...
-wiersz o tym napisać muszę!

me serce się szarpie w udręce
a udręka na strzępy rwie serce

już serce porwane na strzępy
w mej duszy wpada odmęty

te strzępy w odmętach toną
lecz chociaż toną - wciąż płoną !

a ciebie nic a nic nie rusza
ma skrwawiona serdecznie dusza

Emilu, nie syć pióra łzami, bo z tego ino wodolejstwo może wyniknąć,
zdaje się, że Twoje rymne inklinacje wodzą Cię za nos po manowcach ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I Ty Brutusie też przeciwko mnie?! O czekaj Ty faryzeuszu jeden. Jak Ci dałem "kawalątek" do przeczytania, toś nicponiu w spódnicy napisała: "piękny", a teraz ble, ble? Ja się wezmę za Ciebie i w końcu zrobię Ci chłopaka, co byś mu dała na imię...
Ale mnie wystawiłaś na muszkę, huncwocie jeden zatracony! A tu okazuje się taki gniot!
Już Cię nie posłucham, przyrzekam... hahaha
Masz szczęście że masz Magda na imię. Przez wzgląd na moją Muter, daruję Ci te grzechy...
W te niedzielę masz iść i wyspowiadać się księdzu... Ludwikowi... hihihi :)
Poczekaj, ja Cię dojadę w tej Warszawce. Tam aż roi się od moich ludzi. Przyprowadzą Cię
przed moje oblicze i nie ręczę, że będę Cię uwielbiał... hahaha Pozdrawiam Jawnogrzesznicę i tak trzymaj.
Wszyscy mówią, że zetki już nie ma, więc wstawiłem tam wiersz, z czasów, kiedy F.isia miała 4 latka i dwa złote kucyki uznając, że to miejsce jest dobre na takie wiersze. Boshe, jakże się myliłem. Aż się zagotowało, jak od piranii w dorzeczu górnej Amazonki, ale dziękuję wszystkim za komentarze i obiecuję poprawę... hihihi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I Ty Brutusie też przeciwko mnie?! O czekaj Ty faryzeuszu jeden. Jak Ci dałem "kawalątek" do przeczytania, toś nicponiu w spódnicy napisała: "piękny", a teraz ble, ble? Ja się wezmę za Ciebie i w końcu zrobię Ci chłopaka, co byś mu dała na imię...
Ale mnie wystawiłaś na muszkę, huncwocie jeden zatracony! A tu okazuje się taki gniot!
Już Cię nie posłucham, przyrzekam... hahaha
Masz szczęście że masz Magda na imię. Przez wzgląd na moją Muter, daruję Ci te grzechy...
W te niedzielę masz iść i wyspowiadać się księdzu... Ludwikowi... hihihi :)
Poczekaj, ja Cię dojadę w tej Warszawce. Tam aż roi się od moich ludzi. Przyprowadzą Cię
przed moje oblicze i nie ręczę, że będę Cię uwielbiał... hahaha Pozdrawiam Jawnogrzesznicę i tak trzymaj.
Wszyscy mówią, że zetki już nie ma, więc wstawiłem tam wiersz, z czasów, kiedy F.isia miała 4 latka i dwa złote kucyki uznając, że to miejsce jest dobre na takie wiersze. Boshe, jakże się myliłem. Aż się zagotowało, jak od piranii w dorzeczu górnej Amazonki, ale dziękuję wszystkim za komentarze i obiecuję poprawę... hihihi

no, tym wyznaniem to podpadłeś na całego. odpowiedzi"awki" życzę!!
ech
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czyli wyszło maleńkie zamieszanko :P :D
dając mi "kawalątek" do przeczytania oczekiwałeś zachwytu - :P
ale widzę, że to Ty mnie "wystawiałeś", a ja Ci pięknym za nadobne :*
jesteś starym wygą, drukującym na tej stronce, wiesz doskonale, co jest gniotem, a co nie :D

a z Warszawką....obiecanki cacanki :P
a z uwielbieniem...spokojna głowa - radzę sobie.
masz szczęście, że masz....Emil(hłe hłe Emil!) na imię !
buziak!
Opublikowano

Emilu, to jest niestetey sprawnie napisany gniot - wyświechtane zlepki frazeologiczne, jak np.:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Reszta też nie jest rewelacyjnie odkrywcza ani oryginalna. E tam! Powiedz, że to parodia romantyzmu, tych wszystkich "pielgrzymów" i "wygnańców"! No powiedz! Szybko!
Opublikowano

Hm, strzępy papierów, to to, co zostało po kartkach... Oxy, to nie parodia romantycznych wygnańców. Chociaż prawda w oczy kole, bardziej ją od kłamstwa wolę... hihi :)
Samotny i nieznany wędrowiec nie zaznał gościny, chociaż godzien był każdej.
Dzięki za wdepnięcie. Nic się nie martw. Może ten zaczyn nie bardzo wyrósł, ale ciasto gniotę dalej.
hahaha Pozdrowienia przeserdeczne, romantyczne i liryczne :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W takim razie powinno być: "strzępy kartek", a nie "kartki strzępów"! Czyż nie?

Dobrze, że Ty się nie martwisz naszą krytyką. :-) No to zagniataj, zagniataj, a wreszcie coś na pewno wyrośnie z zakalcu! Powodzenia! :-)
Opublikowano

Oxy, sama widzisz, dlaczego muszę pisać zakalcem na "Z-ce". Jest tutaj kilku ponurych ogrodników ustawicznie jeżdżących z taczkami pełnymi nawozu ze swojego ogródka. Muszą gdzieś to wywalić, prawda? A że taczki czerwone, to może ze straży pożarnej wzięte, nie wiem.
... właściciele wszystkich czerwonych taczek proszeni są o zajęcie miejsca w czerwonym autobusie z napisem "koniec wyścigu".
"mopsik malusi! skoro szczeka na słonia, jak silny być musi!"
Pozdrawiam Cię, Oxy... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
    • Meta, leżeli ileże latem?    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...