Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dziękuję za podlewanie wątku; zakwitł ciekawymi propozycjami.
Trochę przedotleniona jeszcze jestem, ale zdążyłam zauważyć, że na b.zet już są zmiany - się tam samo sukcesywnie wypaproci/a nawet przepaproci o własny parapet- sromotnie.
:D!

pozdrawiam
kasia :)

  • 2 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 87
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

kulki są po to by nimi strzelać - ujemne rozstrzeliwują delikwenta i strącają do piekła grafomanów;
kulki dodatnie żywcem przenoszą do siódmego nieba Artystów, wprost - za włosy, uszy, nosy...i to się nazywa uświęcenie twórcze;
jakby nie patrzeć - ryzykowna zabawa, a na dodatek, nie do śmiechu...
odwaga i pełna powaga!
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



naprawdę tak myślisz?
łoojezu; przebacz
podnieś się, Ledwo - łojez mówi, że przebacza :P

a może tak?

i zobaczyłam proroka
w dłoni gołębia niewolił
mówiąc o pokoju

i zobaczyłam chromych
w spojrzenia
ale prorok kij podniósł
i stało się

- ciemność


;)

edit: po.zdrawiam
kasia :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



naprawdę tak myślisz?
łoojezu; przebacz
podnieś się, Ledwo - łojez mówi, że przebacza :P

a może tak?

i zobaczyłam proroka
w dłoni gołębia niewolił
mówiąc o pokoju

i zobaczyłam chromych
w spojrzenia
ale prorok kij podniósł
i stało się

- ciemność


;)

edit: po.zdrawiam
kasia :)

to niewiarygodne! że on, że tobie, że...serio? ;)

wersja druga, prawie wcale nie zmieniona - zdecydowanie lepsza ;)

pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


podnieś się, Ledwo - łojez mówi, że przebacza :P

a może tak?

i zobaczyłam proroka
w dłoni gołębia niewolił
mówiąc o pokoju

i zobaczyłam chromych
w spojrzenia
ale prorok kij podniósł
i stało się

- ciemność


;)

edit: po.zdrawiam
kasia :)

to niewiarygodne! że on, że tobie, że...serio? ;)

wersja druga, prawie wcale nie zmieniona - zdecydowanie lepsza ;)

pozdro
no, patrz o_O mitu_mitu ;)

nie ....
wiary...
godne ...
:D



pozdro :)
kasia
........
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to niewiarygodne! że on, że tobie, że...serio? ;)

wersja druga, prawie wcale nie zmieniona - zdecydowanie lepsza ;)

pozdro
no, patrz o_O mitu_mitu ;)

nie ....
wiary...
godne ...
:D



pozdro :)
kasia
........


weź, lepiej nie; nie narzucajta się, bo ja nie jestem z takich, tylko z tamtych; tamtych już prawie nie ma, a tych jest tylu, że ooOO; i ty

Kaśka ty, oj tyty; a łojez wiesz, że ślepia ma przebiegłe i wszędzie nimi, nawet tam; więc wiesz, a ja i tak swoje, więc sorry Kaśka, ale nie

a w słowie to pierwszorzędne wykazałaś rozeznanie dzieląc je na członów tyla; i każdy zobacz jak solidnie suwerennie stoi; a za nimi to wyczucie pauzy: jakby kwiatka na koniec wetknął i uśmiechem przyodział;
oj tyty ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka tak  :)   Moje opowiadania mają to do siebie, że szybko się kończą. Myślę, że to głównie przez nieufność do zakończeń z puentą i duszę miniaturzysty :^⁠)   Dziękuję za czytanie!  
    • @MIROSŁAW C. Witam na starociach i dziękuję za odwiedziny :)
    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, to była ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki — gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...