Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ambulans nie musi się spieszyć
Lekarze w wymiętych po nocnym dyżurze fartuchach
Zapominają uśmiechnąć się na „Dzień dobry”
Hospitalizowanym wszystko już jedno
Ergonomiczne kształty ścian
I tłumy odwiedzających- same nierozpoznawane twarze
Miłość nie kocha dolegliwości
Egipskie ciemności bez względu na porę roku- ta nieistotna przecież
Ratunku!- oddajcie im pamięć

Opublikowano

rozpoznanie "choroby" postawione prawidłowo !
natomiast pracowników służby zdrowia którzy nie dbają o pacjentów
lub swoje samopoczucie potraktuje się według funkcji
i zasług !

podpisano :
specjalista chorób patologicznych
dr. Peże !


Pozdrawiam

Opublikowano

temat jakby z moich działań (czytaj:pracy). Ładne, prawdziwe. Tylko...
"bez względu na porę roku- ta nieistotna przecież" nie wygląda dobrze ( bo brzmieć brzmi). Musisz poprawić, bo sugeruje, że zapomniałaś jednego albo i więcej wyrazów. Ten szereg słów nie odwołuje się do pory roku. Aby tak było, musisz dać myślnik, bądż przecinek. rolleyes.gif Można po roku postawić kropkę, albo też przerzuć "ta, nieistotna, przecież" na następną linijkę. Ale to tylko sugestie.Tak mnie uczono. Ty rób, jak chcesz. Pozdrawiam serdecznie. Wiem, że czujesz temat.

Opublikowano

temat jakby z moich działań (czytaj:pracy). Ładne, prawdziwe. Tylko...
"bez względu na porę roku- ta nieistotna przecież" nie wygląda dobrze ( bo brzmieć brzmi). Musisz poprawić, bo sugeruje, że zapomniałaś jednego albo i więcej wyrazów. Ten szereg słów nie odwołuje się do pory roku. Aby tak było, musisz dać myślnik, bądż przecinek. rolleyes.gif Można po roku postawić kropkę, albo też przerzuć "ta, nieistotna, przecież" na następną linijkę. Ale to tylko sugestie.Tak mnie uczono. Ty rób, jak chcesz. Pozdrawiam serdecznie. Wiem, że czujesz temat.

Opublikowano
CYTAT (Krzysia Skrzypczynska @ Jul 23 2003, 06:58 AM)
temat jakby z moich działań (czytaj:pracy). Ładne, prawdziwe. Tylko...
"bez względu na porę roku- ta nieistotna przecież" nie wygląda dobrze ( bo brzmieć brzmi). Musisz poprawić, bo sugeruje, że zapomniałaś jednego albo i więcej wyrazów. Ten szereg słów nie odwołuje się do pory roku. Aby tak było, musisz dać myślnik, bądż przecinek. rolleyes.gif Można po roku postawić kropkę, albo też przerzuć "ta, nieistotna, przecież" na następną linijkę. Ale to tylko sugestie.Tak mnie uczono. Ty rób, jak chcesz. Pozdrawiam serdecznie. Wiem, że czujesz temat.

"-ta nieistotna przecież"
- chodzi o pore roku myślałam że to widoczne, ale przemyslę Twoją sugestię


ale czy ktoś odgadnie jaka jest diagnoza?
Opublikowano
CYTAT (Jolanta Sztejka @ Jul 23 2003, 01:20 AM)
A mbulans nie musi się spieszyć
L ekarze w  wymiętych po nocnym dyżurze fartuchach
Z apominają uśmiechnąć się na „Dzień dobry”
H ospitalizowanym wszystko już jedno
E rgonomiczne kształty ścian
I  tłumy odwiedzających- same nierozpoznawane twarze
M iłość nie kocha dolegliwości
E gipskie ciemności bez względu na porę roku- ta nieistotna przecież
R atunku!- oddajcie im pamięć

skoro to takie widoczne to dlaczego nie wszyscy na to wpadają mimo podpowiedzi w ostatnim wersie?
Opublikowano
CYTAT (Jolanta Sztejka @ Jul 23 2003, 07:27 PM)
skoro to takie widoczne to dlaczego nie wszyscy na to wpadają mimo podpowiedzi w ostatnim wersie?

Ponieważ czytają i nie rozumieją. Nie wgłębiają się w tekst. Najwygodniej napisać w komentarzu cokolwiek i już. A najlepiej, że nie podoba się, jest do kitu i nie przemawia. smile.gif
Poproszę coś trudniejszego do rozszyfrowania wink.gif
Pozdr.
Opublikowano
CYTAT (Mirosław Serocki @ Jul 24 2003, 02:39 AM)
CYTAT (Jolanta Sztejka @ Jul 23 2003, 07:27 PM)
skoro to takie widoczne to dlaczego nie wszyscy na to wpadają mimo podpowiedzi w ostatnim wersie?

Ponieważ czytają i nie rozumieją. Nie wgłębiają się w tekst. Najwygodniej napisać w komentarzu cokolwiek i już. A najlepiej, że nie podoba się, jest do kitu i nie przemawia. smile.gif
Poproszę coś trudniejszego do rozszyfrowania wink.gif
Pozdr.

obiecuje że sie postaram wink.gif

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...