Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Widzę "panienkę z okienka" - mimozę w duuużym przerysie, roztiurlikowaną emocjonalnie, co wygląda i wzdycha cierpliwie na/do/ tego jednego, sprawnego śrubokręta i mnie taka harlequinowska poetyka nie chwyta absolutnie, a nawet irytuje - niecierpliwa/zbyt aktywna jestem - ale, jak widać - może chwytać ;)

na nie, ale pozdrawiam
kasia :)

raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea
  • Odpowiedzi 84
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
Agato, Franko ... i ktokolwiek ma ochotę podjąć temat :)

Wstawiam tutaj pierwotną wersję prosto z kartki, tak, jak się wiersz napisał.
Powiedzcie proszę, czy oryginalnie jednak nie bylo lepiej, bo mam wrażenie, że poszłam nie tą ścieżką. Jak uważacie?


Okno na północ

Na parapecie się rozpaprociłam
rozfiołkowałam źrenice
oparem z czajnika wsiąkam w mgławicę

rozwinogroniłam czubkiem języka
miękkim światłem rozkosmykowałam tkliwie
pod opuszkami skryłam czasu tempo

i czekam
aż pozbierasz mnie w jedno

01.07.2009

???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a ta wersja wyżej?

może powiem tak, uwielbiam takie zabawy słowne, uwielbiam eksperymenty, nowinki, kulfony, ale w tym tekście wszystkie te rekwizyty są identyczne, monotematyczne, roz i roz i rozwiewamitotresć(-:
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a ta wersja wyżej?

może powiem tak, uwielbiam takie zabawy słowne, uwielbiam eksperymenty, nowinki, kulfony, ale w tym tekście wszystkie te rekwizyty są identyczne, monotematyczne, roz i roz i rozwiewamitotresć(-:
pozdrawiam

Maćku,
to już nic nie poradzę, bo ten wiersz czy wersji takiej, czy innej po prostu taki jest. inny być nie może. trudno. rozpaprocenia nie uznajesz i ja to szanuję.

pozdrawiam :)
/bea
Opublikowano

Bea, obie wersje są ciekawe - najwcześniejsza rymuje sie lekko, nieregularnie, ale druga też jest fajna - jednak w obu przeszkadza mi czajnik. Zastanawiałam się dlaczego - pewnie z powodu, że czajnik to duża, praktyczna rzecz, a początek jest taki rozdelikacony. Ale nie wykluczone, że marudzę, bo z drugiej strony czajnik (wg mnie) podkreśla oczekiwanie, nieustająco gotującą się wodę na powitalną herbatę.
Tak więc obie dobre - nie zgadzam się z Maćkiem, że przekombinowane. Liryczne są te rozy i fajnie.
Idealna wersja wg mnie byłaby tak


Na parapecie się rozpaprociłam
rozfiołkowałam źrenice

rozwinogroniłam czubkiem języka
rozkosmykowałam tkliwie

pod opuszkami skryłam czas
czekam
aż pozbierasz mnie w jedno


To nie znaczy, że powinnaś coś zmieniać. Masz poetyckie, niepodważalne prawo do swojej wersji - w końcu w niej jesteś cała ze wszystkimi myślami, z czuciem które towarzyszyło Ci przy pisaniu wiersza. Nikt tego nie wie lepiej niż Ty
Pozdrawiam serdecznie, Beatrice :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Franko, dzięki, czyli stawiasz na wersję przerobioną bez czajnika.
ok, pomyślę, wszak to wiersz i ważne, by dobrze byl odbierany.
na razie nie wiem, jestem pół na pół przekonana, bo wersja bez oparow tez dobra :)

a gdzie się podział Twój wiersz??
wypatruję i nie widzę.

???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




no, nie jestem pewna, czy Pani Panią zrozumiała swoim malym lirycznym rozumkiem, może po prostu słowa gdzieś umknełymiędzy uszami, jako szum informacyjny, ale skupiam się, skupiam. i myslę, że za grosz w tym komentarzu liryki. łomem przez skroń. niektorzy to tak już mają.

pozdrawiam
bynajmniej nie ulepkowato, kobieto

chciałabym od razu wyjaśnić, przepraszam z góry, jeśli Pani odbierze tę wypowiedź zbyt chłodno, ale nie zwykłam tulić się do nieznajomych, natomiast zaręczam, ze nijaka chęć przykrości, mną nie powoduje
nie interesują mnie, pani Beo, ani dokuczanki, ani lansady cmokaszcze, tak więc pomijam tekst o 'małym lirycznym rozumku', bo jeśli autora cechy zady i walety, chcę poznać, wolę to uczynić osobiście, takoż nie imputuję tego, czy owego, w kwestiach personalnych
napisałam Pani o wierszu i tego się trzymajmy, co do liryki w komentarzu, nie rozumiem, bo żadnego lirycznego komentarza nie napisałam, odpowiedziałam Pani jpo prostu na wątpliwość dotyczącą mojego komentarza "może jakiś nowy wiersz piszesz?"

a co do pozdrowienia w nie ulepkowatości, to bardzo się cieszę, albowiem nie znoszę klejenia :))
i fajnie, ze dostrzega Pani moją kobiecość w tem wszystkiem

czułkiem :))

niniejszym muszę sprostować, nie lepię się do obcych, bynajmniej. formy szacunku, uznania, akceptacji nie są dla mnie formą lepienia się. zapewniam, że każda ze stron jest rozdzielna... absolutnie i nietykalnie.
nawiązanie do biełych roz jest tak dalekie w moim odczuciu, że nie widzę dotąd związku, stąd przypuszczenie o układaniu wlasnego wiersza. wiersz nie jest ani przesłodzony, ani rozmiękczony, ani nazbyt liryczny. nawet lekko żartobliwy z tym rozparapeceniem.

pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



niniejszym muszę sprostować, nie lepię się do obcych, bynajmniej. formy szacunku, uznania, akceptacji nie są dla mnie formą lepienia się. zapewniam, że każda ze stron jest rozdzielna... absolutnie i nietykalnie.
nawiązanie do biełych roz jest tak dalekie w moim odczuciu, że nie widzę dotąd związku, stąd przypuszczenie o układaniu wlasnego wiersza. wiersz nie jest ani przesłodzony, ani rozmiękczony, ani nazbyt liryczny. nawet lekko żartobliwy z tym rozparapeceniem.

pozdrawiam
/bea

w moim odczuciu jest infantylny, właśnie przez spiętrzenie tej powtarzalnej struktury neologizmu na małej przestrzeni wiersza. ja rozumiem, ze Pani, jako Autor ma własną o nim opinię, ja natomiast podaję Pani własną z punktu obcego czytania.
nie zamierzam polemizować z odczuciem Pani, natomiast ze swej strony powiedziałam jeno, gdzie upatruję przyczyny tego odczucia infantylizmu
:)

Pani Beo, proszę naprawdę czytać ze zrozumieniem, proszę spojrzeć, czy napisałam, że Pani się lepi, nie sądzę by istniała potrzeba prostowania przez Panią czegoś, czego nie napisałam.
:)

przyznam, że im dłużej mówisz do mnie, tym bardziej rozumiem, o co masz na myśli, więc potwierdza to moją zasadę, że z ludźmi należy rozmawiać. przykro mi, że nie domysliłam się po dwóch slowach "biełyje rozy", jakoś mi tej zdolności łaskawca poskąpił.
zapewniam, że szanuję zdanie kazdego komentatora.

zapewniam, że nie przylepię się do insynuowanej lepkości, już nawet o niej zapomniałam.
w ogóle malo przylepna jestem.

Pani i Pani życzę wnioskowanego zrozumienia i mam nadzieję, że obie Panie już wszystko sprostowały wlącznie z wiciami biełych roz.

pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Widzę "panienkę z okienka" - mimozę w duuużym przerysie, roztiurlikowaną emocjonalnie, co wygląda i wzdycha cierpliwie na/do/ tego jednego, sprawnego śrubokręta i mnie taka harlequinowska poetyka nie chwyta absolutnie, a nawet irytuje - niecierpliwa/zbyt aktywna jestem - ale, jak widać - może chwytać ;)

na nie, ale pozdrawiam
kasia :)

raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea

nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea

nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia

uwłaczam płci pięknej? trzepak pozorów? owulujacej fragmentarycznie? zahukana? tapirowana ciemnogrodzko?
:))
a kto tu mówi o śrubokręcie i rycerzu ?? ja?? to Kasieńce srubokręty w głowie.. jak widac podświadomie :))

Kaśka, tyle tu testosteronu, że zastanawiam się nad Kasiową owulacją, czy aby wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę rozpyskowanie to widać tylko okres. masz jakieś skłonności beatkowe, czy jak?

weż się rozbaloń i z wiatrem

hejka
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





rozpaprocona? czasem to przyjemne :)
nie może wiecznie świecić słońce, kiedy się na nie czeka jest jeszcze piękniejsze, to słońce, rzecz jasna, po długiej północy ;)

Miło Cię widzieć pod wierszem, Barbaro
Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Niestety, nie jestem przekonany do tych czasowników na "roz-".
Takie długie, że po ich przeczytaniu zapomina się o kontekście.
Jakoś dziwnie brzmią w naszej mowie. No i nie mam pewności,
że akurat te czasowniki jakoś odpowiadają ostatniej frazie. Tzn.
rozkawałkowują, by na końcu ktoś mógł podmiot liryczny zebrać
w całość.

Pozdr.
Stefek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem :)
mnie grają i cieszę się, że nie jestem osamotniona, ale rozumiem, że nie musi się podobać ta stylistyka. może jakbyś poczuł to roz, to bardziej byś zrozumiał poskładanie, a tak nici z wiersza. trudno, może następnym razem.

Pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ogarnęła mnie straszliwa "zajętość". Po południu coś machnę, może ;)


Ładnie to ujęlaś. Tytuł spęczniał, fajnie :)


:)

słońce, to taka sugestia antyKasiowobaloniasta ;)

Franko,
postanowiłam opary zostawić, bo tworzą iluzję wyglądania przez okno.
mgławica oparów czy gwiazd, poza tym paprotki i fiołki lubią wilgoć ;)
taki sobie ten wiersz już jest, drugi raz podobnego nie napiszę, jak zwykle z resztą.

Czekam na Twój wiersz z niecierpliwością :))

Pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia

uwłaczam płci pięknej? trzepak pozorów? owulujacej fragmentarycznie? zahukana? tapirowana ciemnogrodzko?
:))
a kto tu mówi o śrubokręcie i rycerzu ?? ja?? to Kasieńce srubokręty w głowie.. jak widac podświadomie :))

Kaśka, tyle tu testosteronu, że zastanawiam się nad Kasiową owulacją, czy aby wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę rozpyskowanie to widać tylko okres. masz jakieś skłonności beatkowe, czy jak?

weż się rozbaloń i z wiatrem

hejka
/b


Skomentowałam wiersz i uargumentowałam, dlaczego odbieram taką pseudoliryczną pisaninę negatywnie.
Napastliwy i obraźliwy charakter Pani odpowiedzi tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że między zdefiniowanym przeze mnie obrazem peelki, a Autorką różnica niewielka.
Jeżeli ta notka miała kogoś zdyskredytować, zdyskredytowała jedynie samą Autorkę.

Pani słabo pisze i źle znosi krytykę -więcej, Pani jej nie przyjmuje do wiadomości i nie szanuje czytelników.
Nieładnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:)))
bardzo mi miło, bo przyznam, że w obliczu tematu i charakteru wiersza tym bardziej doceniam pozytywny odbiór mężczyzn.
dziękuję serdecznie za poczytanie i podzielenie się ze mną opinią :)
zapraszam częściej, choćby z krytyką ;)

Pozdrawiam
/b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @beta_b Beatko bardzo Ci dziękuję za miłe słowa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Staram się w tych moich wiersz ach przemycić odrobinę swojskości ale też niepokoju  Chyba się czasami udaje Przytulam Cię mocno
    • @Konrad Koper Mi się to wydaje mądrą przestrogą, w końcu nie wiemy co spotkamy na drugiej planecie, czy księżycu. Lepiej zawsze podchodzić do takich rzeczy z dystansem. Tak też jest w życiu, jeśli ktoś jest nieznajomy, musimy go najpierw poznać, nim mu zaufamy.  
    • "In uno corpore duo reges perpetuo bellant."   "Errare Humanum Est"   Dawno temu, to miejsce  było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę  a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była  niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o  strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku  lub niewoli w kajdanach.     Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy  i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane  z okrucieństwa,  braku litości  i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie  o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis,  prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości  a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów  i twardych, pozbawionych złudzeń osób.     Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na  złotej wolności, czystym powietrzu  i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem  była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta,  inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości  i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze  jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety.     Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa  i pozbawiona nawet krzty  honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych,  tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec.     Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu,  najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu  najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak  jak kochał swą dumę.     A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost  z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem  a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno  to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków  którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu  w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.            
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • na saksofon, bas i tęsknotę   Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.   Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił.   Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...