Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Krętą drogą idzie przez park. Mała, ciemna postać ukryta w cieniu drzew. Można by spytać ‘Kto to?’, lecz i tak nie ma na razie odpowiedzi. Zaraz, zaraz zobaczę. Wyszedł z cienia drzew i wreszcie po długiej obserwacji mogę zobaczyć go dokładnie. Tak jak myślałem, mały chłopiec. Ma około 9 lat, wygląda zdrowo, ma rumiane policzki, uśmiecha się, ale oczy ma jakieś takie smutne. Idzie powoli ciężko stawiając kroki. Zatrzymuje się. Staje i patrzy na jasne niebo, zdaje się jakby unosić. Widać, że bardzo chciałby być tam, wysoko, gdzie chmury lekko przesuwają się i znikają za horyzontem. Po chwili jednak idzie dalej. Zastanawiam się, gdzie? Dlaczego sam? A czemu ma takie smutne oczy? Te pytania nie pozwalają mi spuścić wzroku z chłopca. Mimo iż mam jeszcze dziś dużo spraw do załatwienia, idę za nim powoli.
Mały - nie wiem jak ma na imię, więc w celach praktycznych tak go nazwałem – idzie i idzie, nie zatrzymuje się. Dochodzi wreszcie do małego jeziorka, siada na brzegu i wpatruje się w taflę wody. W wodzie, jakby w lustrze odbija się szmaragdowe niebo z chmurami, które formułują się w przeróżne kształty. Jedna wygląda jak samolot, druga galopuje jak zebra po sawannie, inna zaś jest jakby wielki smok zionący ogniem. W wodzie widać także zielone drzewa, szumiące na wietrze. Odległe góry i pobliskie łąki zdają się być jakby z innego wymiaru. To jest dokładnie taki świat, w jakim Mały chciałby żyć. Patrzę na jego oczy. Śmieją się, do tych chmur, do tego nieba, do tych drzew… Coś mnie w sercu ścisnęło, dlaczego on musi uciekać tak daleko by poczuć się szczęśliwym?
Ale tajemnica tkwi w wyobraźni. Mimo iż obraz na wodzie to tylko lustrzane odbicie rzeczywistości, ten mały chłopiec dostrzega tam o wiele wiele, więcej. Świat w jeziorze jest dla niego światem idealnym, nierzeczywistym. Dorośli nie potrafią tego zrozumieć.. ‘przecież to jest tylko odbicie, lustrzane odbicie!’ - mówimy i staramy się pozbawić nasze dzieci radości latania. W świecie wyobraźni oczywiście.
Wtedy zobaczyłem jego oczy. Zobaczyłem blask, który daje nadzieje. Nadzieje na to, że nigdy nie zniknie. A więc tak odnajduje się radość życia..
Mały powoli zatracał się w tym swoim idealnym świecie. Żal mi go, bo tęskni do czegoś, czego nigdy nie będzie miał. Patrzę na niego cały czas. Długo tam siedzi.
Takich dni było wiele. Już nigdy nie poszedłem za nim aż nad samo jezioro. Codziennie mijałem go w parku, gdy tam szedł, lub stamtąd wracał. Któregoś dnia jednak go nie spotkałem. Potem już nigdy go nie widziałem. Do dziś zastanawiam się dlaczego.. Nie wiem niczego na pewno. Mam tylko nadzieję, że zrozumiał, że świat, który go otacza jest taki sam jak ten w jeziorze, a wszystko zależy od nastawienia. Mam taką nadzieję. Mam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arnold Lane Rybak w Teatrze   Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów.   Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie!   Aż Rybak wstaje i pyta;     „Czy leszcze biorą na chleb?”   Oburzy wnet się publika;  Choć nikt do gardła –     jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika.   Ach, biedny ten Rybak,     co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone.   I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym;     Jak wdzięk Izabeli,       gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje…   Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie:     „Czy leszcze łapią na chlebie?”
    • Twoje ciało pamiętam szybciej niż powinienem jakbym wracał drogą którą kiedyś już znałem gdzie oddech staje się cięższy gdzie skóra odpowiada wcześniej niż słowa uśmiechasz się przez sen   przestaję wierzyć że spotkaliśmy się pierwszy raz   najbardziej boję się jednak że to wszystko wymyślam   dotykam Twojej duszy ostrożniej niż ciała   jakby była czymś kruchym co już kiedyś trzymałem w dłoniach i zgubiłem   są w Tobie obrazy których nie rozumiem nagły smutek znajomy błysk w oczach cisza która nie jest obca   czasem patrzysz na mnie jakbyś pamiętała więcej ode mnie   jakby ciało wiedziało zanim zdążyliśmy się poznać kto już raz Cię...
    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...